gochalek82
07.02.11, 13:52
Mój niepoprawny ssak ma 17 miesięcy i ostatnie noce przekonały mnie, że to już najwyższa pora. Od jakiegoś czasu Młody skacze po mnie całą noc, nie daje spać i bez przerwy przysysa się tylko na dwa łyki. W sobotę został z babcią na pół nocy, kiedy wróciliśmy do domu spał z nią jak aniołeczek. Wzięliśmy go jednak do siebie, bo moje piersi już wołały o ratunek no i się zaczęło. Wniosek: Młody wariuje tak tylko jak widzi pierś, więc to tylko przyzwyczajenie, a mleka w nocy już nie potrzebuje. Myśleliśmy jeszcze, że może jakieś nowe zęby idą albo infekcja, ale beze mnie jakoś potrafił spokojnie spać. Włożyłam więc na noc koszulę po samą szyję, zabrałam do sypialni kubek z wodą i wielką nadzieję, że Młody już do tego wszystkiego dojrzał.
Po pierwszej nocy nie chcę zapeszać, ale chyba dojrzał.
Pierwszy raz obudził się po 2 godzinach ok. 23 - uśpić poszedł mężu, nie pierwszy raz z resztą.
Drugi raz pobudka o 2 w nocy - sukces

zasnął w ramionach męża po raz pierwszy kiedy ja byłam obok. Wprawdzie krzyczał troszkę bardziej niż zwykle, ale trwało to tylko kilka minut.
Ok. 4:30 obudziłam się ja i nakarmiłam Młodego na śpiocha, bo moje piersi już były jak kamienie.
6 - kolejna pobudka, mężu właśnie wstawał do pracy, więc nie było wyjścia i padło na mnie - przytuliłam Młodego mocno, położyłam go na sobie i !nie do wiary! zasnął w dwie minuty!

Kiedy wstaliśmy o 8 nawet nie pomyślał, żeby się przyssać tylko chwycił kubek z wodą i sam się napił. Karmienie zaproponowałam ja, bo to poranne chciałabym zostawić, poza tym do drzemki było jeszcze daleko.
Trzymajcie kciuki, żeby kolejna noc była równie spokojna