Chyba chcę odstawić - mam dość:-(((

12.02.11, 15:03
Dziewczyny!
Całym sercem jestem za karmieniem długo i już zaczęły mi powiewać opinie innych (a najbardziej wymowne spojrzenia i braki komentarza).
Ale jestem już chyba zmęczona. Na nic nie mam ochoty, kilka razy zdarzyło mi się krzyknąć na Zuzkę, a ona tak bardzo boi się krzyku, wczoraj na granicy wytrzymałości rozbiłam filiżankę (spoko o podłogę) - w sumie na chwilkę pomogło, ale to nie rozwiązanie w końcu filiżanki się kiedyś skończąsad((
Do niczego nie mam motywacji - kiedyś przynajmniej chciało mi się poczytać forum, czasem coś napisać, a teraz dół totalny.
No i na karmienie też się wkurzam.
Ogólnie po wczorajszym wieczorze uświadomiłam sobie że jest fatalnie. ZE MNĄ!!!
Denerwuje się na dziecko, jestem wredna dla męża, do pracy nie mam serca i nie mogę skończyć ważnego projektu. tylko siedzę i mogłabym nic nie robić.
Nie to nie depresja - nie jestem przybita, tylko strasznie nerwowa i brakuje mi motywacji do jakiegokolwiek działaniasad((
Czy jeśli odstawię Małą i zostanę sama na przykład na tydzień to mi się poprawi...
Mam duże wątpliwości, ale nie mam siły na nic a karmienie mnie irytuje
    • rooms Re: Chyba chcę odstawić - mam dość:-((( 12.02.11, 16:13
      proponuję wizytę u psychologa lub w spa (trochę czasu dla siebie), bo karmienie nie wiele ma z tym wszystkim wspólnego... Wiele osób o tej porze roku ma dosyć wszystkiego - mnie bardzo przydałaby się piękna pogoda, słońce i ciepło, bo już jak się budzę to mam dosyć dnia...

      • mad_die Re: Chyba chcę odstawić - mam dość:-((( 12.02.11, 21:39
        O tak, dokładnie. Taka pora roku, plus zmęczenie materiału wink
        SPA jak najbardziej pomoże, a nawet głupia wizyta u fryzjera/kosmetyczki czy zakupy ciuchowe wink
        Mi pomaga. Co jakiś czas zostawiam męża z dwójka i wychodzę. Albo ich wyprawiam na spacer i mowię, że wcześniej niż za 2h mają nie wracać smile Też pomaga smile
        A to że krzyczysz na dziecko - też normalne. Lepiej jednak popracowac nad sobą i nauczyć się panować w takich sytuacjach - bo dzieci szybko podłapują takie zachowanie i nim się obejrzysz, dzieć będzie na Ciebie krzyczał wink
        Mąż jak to maż, na niego też czasami trzeba huknąć wink Ale lepiej może pogadać szczerze? Powiedzieć jak jest i czego byś chciała? Może więcej pomocy od niego? A może spokoju? Rozmowa dobrze robi smile
        • adaira Re: Chyba chcę odstawić - mam dość:-((( 14.02.11, 15:05
          Zmęczenie i jeszcze raz zmęczenie SPA swietny pomysl maż moze powinien bardziej ci pomagac Mam to samo sa dni ze wszystkiego mam dosc i mam ochote czyms rzucic Zycze powodzenia i musisz wygospodarowac wiecej czasu dla siebie by odpoczacsmile
    • misanka Re: Chyba chcę odstawić - mam dość:-((( 12.02.11, 21:40
      > Ale jestem już chyba zmęczona. Na nic nie mam ochoty, kilka razy zdarzyło mi si
      > ę krzyknąć na Zuzkę
      > Mam duże wątpliwości, ale nie mam siły na nic a karmienie mnie irytuje

      to chyba nie karmienie, ale przemęczenie... a może łapie CIę jakieś przeziębienie?
      ja miewam podobne stany przed miesiączką, marudzę, biadolę, krzyknąć na męża czy na dziecko też mi się zdarza (choć zastawy jeszcze nie ruszałam wink)
      trzymaj się i postaraj się choć przez weekend odpocząć, moze zostaw dziecko z tatą, babcią itp, a sama idż z jakąś kumpelą do kina, albo coś wink
    • mrs.t Re: Chyba chcę odstawić - mam dość:-((( 14.02.11, 20:38
      i ja niestety jkestem z 'obozu' gdzie owszem, przerwa tak, ale nieodrwacalne odsawienie to nie..
      bo skonczenie karmienia na dobre ma tez swoje wady, ..
      ajlepiej zapodamy Ci tu kopa w wiesz co, troche slonca, ciepelka
      i bedzie lepiej
      a jeszcze bedziesz sie cieszyc ze karmisz, tak jak bedziesz sie ciezyc jak ruszysz projekt w pracy
      i usmiechniesz sie do meza smile
      • kasiaizuzia1 Re: Chyba chcę odstawić - mam dość:-((( 15.02.11, 14:54
        mrs.t napisał:

        > i ja niestety jkestem z 'obozu' gdzie owszem, przerwa tak, ale nieodrwacalne od
        > sawienie to nie..
        A dlaczego "niestety"??


        > ajlepiej zapodamy Ci tu kopa w wiesz co,
        Brzydzę się przemocąsmile))
        troche slonca, ciepelka

        Chyba brak jednej filiżanki, fajny kwiatek na walentynki i trochę pracy pomógł, a słońce... też nie bez znaczenia...
    • fizula Re: Chyba chcę odstawić - mam dość:-((( 14.02.11, 23:15
      Jak taki dół totalny, to i odstawienie nie pomoże (zwłaszcza, że przy odstawieniu może być chwilowy spadek nastroju- no to jak się będziesz czuć?), mogę tylko przypuszczać.
      Może sama spróbujesz znaleźć jakiś pomysł, co mogło by Ci pomóc odpocząć/wrócić siły:
      -jakiś wypad? więcej snu? nowa fryzura? masaż? oderwanie się na jakiś czas od codziennych obowiązków (od kilku godzin do kilku dni- w zależności od możliwości mamy/dziecka/rodziny)? więcej magnezu, witamin B, w diecie?
      • terpuka Re: Chyba chcę odstawić - mam dość:-((( 15.02.11, 15:05
        wyobraź sobie jak na twój ponury nastrój wpłynie, płaczące, marudzące rozczarowane nagła zmianą dziecko
        jak dziewczyny powyżej myślę, że nie w karmieniu problem
        jeżeli masz możliwość zostaw z kimś dziecko idź na spacer, do kina, na zakupy, nie wiem co lubisz
        albo kup sobie coś dobrego do jedzenia, mnie to zawsze poprawia humor

        ja jestem z dzieckiem prawie cały czas sama, mąż dużo pracuje, rodzina bardzo daleko, rodzina męża bliżej ale też daleko smile czasem mam wrażenie, że zwariuję
        jakiś czas temu czułam się podobnie jak ty, miałam dość wszystkiego, wszyscy mnie denerwowali
        mąż dogadał się z teściową, zawiózł do niej córkę na cały dzień, a ja miałam robić co chcę, sprzątanie, pranie, prasowanie zakazane smile mój pierwszy wolny dzień od 18 mcy!
        i wiesz co, nie wiedziałam co mam ze sobą zrobić smile
        zadzwoniłam do koleżanki, umówiłam się na obiad, a że miałam jeszcze kilka godzin to wyszłam na spacer i pałętałam się bez celu, przechodziłam koło fryzjera weszłam i wyszłam lżejsza o 20 cm włosów, potem obiad, pogaduchy, deser
        wróciła wieczorem do domu nie ta sama osoba, pojechaliśmy po córkę i nawet nie zdawałam sobie sprawy jak się za nią stęskniłam, a w nocy mąż był bardzo szczęśliwy, że wpadł na ten pomysł wink
    • kasiaizuzia1 chyba już nie chcę odstawiać.. 15.02.11, 14:57
      Ale nadal z pracą jest tak, ze wolę jej nie robić niż robić, a kiedyś było inaczej....

      A tak poza tym to kiedyś myślała, że około 2,5 roku Zuza zacznie redukować sobie karmienia i może zacznie sie odstawiać i dochodzę do wniosku, że raczej przed trzecimi urodzinami to to nie nastąpi, a jak będę karmić trzylatkę to już w ogóle uznają mnie za dziwadło w rodzinie...
      No ale trudno.

      Dzięki za wszystko
      • margo_kozak Re: chyba już nie chcę odstawiać.. 15.02.11, 15:56
        ja odstawilam miesiac temu. Macius mial 25 miesiecy.
        czulam sie podobnie do Ciebie.

        o ilez teraz jest fajniej.
        korzysc dla nas obojga
        dziecko zaczelo lepiej spac, lepiej jeść. nie awanturuje sie o piers, bo mama akurat nie chce/nie moze dac.

        zdarzylo mi sie rowniez krzyknac na niego, zwlaszcza jak ssal i nie mogl zasnac, albo jak juz zasnal to przy wyjmowaniu piersi sie budzil. wkurzalo mnie wstawanie w nocy. niepewnosc ze lada moment moze sie obudzi?

        i ja - jestem mnie pobudzona i zdenerwowana, nikt mnie nie szarpie za piersi i bluzke, w nocy nie wisi non stop. usypianie to bajka - 5 minut!!!
        • kasiaizuzia1 Re: chyba już nie chcę odstawiać.. 15.02.11, 18:29
          Kurcze - zasiałaś niepokój w moim umyśle, może rzeczywiście to jest jakieś rozwiązanie...
          Choć moja sytuacja jest nieco inna - Zuza nie ssie w nocy od około 3 może 4 miesięcy, nigdy nie szarpała za bluzkę, tylko pierś niekiedy maltretuje jak je...
          No i usypianie to męka, zawsze około 40 minut to zajmuje. Teraz ssie w dzień kiedy chce, ale zaczynam to nieco ograniczać (po wstaniu, i do drzemki i do usypiania na noc, chciałabym, żeby to zostało.

          No i chciałabym żeby mąż ją zaczął usypiać bo to najbardziej działa na mnie drażniąco (i o to często są kłótnie).

          Zuza ma dokładnie 27 miesięcy.

          Powoli zaczynam dojrzewać do stwierdzenia, że to już wystarczy...

          Margo - a jak odstawiałaś???
          • margo_kozak Re: chyba już nie chcę odstawiać.. 15.02.11, 22:52
            w ogole to pierwszy raz odstawilam w lipcy, kiedy Macius mial 1,5 roku. M. wyjechal z dziecmi na tydzien, ale jak wrocili to mi było bardzo źle, że Maciuś nie biegnie do mnie, nie przytula sie. wytrzymalam do wieczora i dalam mu piers.


            w sumie to nie mialam zamiaru odstawiac teraz, ale czesto o tym myslalam, zachowanie Macka przeciazylo szale.

            dosyc czesto jestem sama z dziecmi, a usypianie obu żywych chlopcow najłatwiejsze nie jest. zazwyczaj karmilam Macka, a Jasiowi opowiadalam bajke. Macius juz spał, ale jak wyjmowalam piers to byl ryk.
            powiedzialam dość! chcesz spac to spij. owszem łatwo nie było, bo zasypial 40 minut poplakujac, ale bez histeri. w dzien karmilam nadal. i takie wieczory zdarzyly sie akurat 3 pod rząd. zacielam sie i nie dawalam piersi, wiec dziecko zasypialo samo. trzeciego wieczoru akcja trwala tylko 15 minut.
            jakoś za kilka dni postanowilam odstawic definitywnie.
            caly czas tlumaczylam dziecku, ze teraz mleczko jest z kubeczka.
            w sumie nie karmie juz miesiac. przez 3 tygodnie Macius zagajal o piers, a teraz daje buziaczki cycuszkom.
            i w dzien i w nocy zasypia w kilka minut!!! spi spokojniej, nie wybudza sie.
            w nocy nadal raz sie budzi, przychodzi do mnie i mocno sie wtulasmile
            w dzien spi ciurkiem 2,5-3 godzin. kiedys bylo to niemozliwe, bo sie wybudzal. dostawal piers i albo spal dalej albo z rykiem sie budzil bo wyjełam cycka.

            powiem ci ze myslalam ze bedzie o wiele gorzej, bo Macius byl cycoholikiem, bezbutlowym i bezsmoczkowy, wiec nawet zamiana mleka nie wchodzila w gre.

            i teraz juz nawet dziadki nie boja sie go zabrac na weekend na wieśsmile



            a to pisalam na moim rowiesniczym kilka dni przed odstawieniem:
            margo_kozak 07.01.11, 22:16 Odpowiedz
            Mada sporo.
            wieczorem, w nocy, rano, w dzien przed drzemka - jak jestem w domu

            jak jestem w pracy to bez karmienia w dzień.

            Maciek wstaje ze mna o 5 rano!!!

            ostatnio w nocy juz spalam, przyszedl i ssał pierś. M. mówi, że godzine byl podwieszony. jak sie obudzilam to mu zabrałam - ryk nie z tej ziemi.

            caly czas mam problem taki, że jak juz zaśnie i chce mu wyjąć cycka to sie od razu budzi i wrzask.

            dzisiaj 3 wieczór jak po akcji wyżej powiedziałam dość!!!!
            zasnął bez piersi, ale trwało to godzine!!

            mam dosyc nie samego karmienia, a roli jaką spełniam. smoczka, ciumkacza, kropolowki

            i jeszcze jedno:
            margo_kozak 08.01.11, 14:45 Odpowiedz
            Karolinko dziekuje

            a wiec dzisiaj nie karmilam wcale.
            przed drzemka Macius byl zły na mnie. dostalam pare razy po gebie, M. tez oberwal. w sumie 15 minut kręcenia i zasnął. mówilam ze moze sie przytulic i pocalowac mnie w cycuszki, co tez zrobil. tlumaczylam ze cycuszki sa juz zmeczone i musza odpocząć wiec karmic nie beda.

            zasnal o 12, a jest 14.42 i nadal śpi.

            normalnie juz by wstal, a w miedzyczasie sie wybudzal na cycka.

            wczoraj tez w sumie afera z zasypianiem byla nie z powodu braku piersi a dlatego, że obaj z Jasiem zasypiali a jeden nakręcal drugiego do szaleństw.

            poki co jestem twarda.

            zadnej alternatywy np. kaszki nie proponuje, bo uwazam ze 2-latek nie musi.



            margo_kozak 08.01.11, 23:41 Odpowiedz
            a wiec moje dziecko jest bardzo mądre!!!

            po południowej drzemce chcial jak zwykle cycuszka. powiedzialam, że teraz mleczko pije z kubeczka. polecial do lodowki i kazal sobie nalac mleka. wypil szklanke po czym sie poprzytulalismy, Macius calowal cycuszki i sie do nich przytulal.

            wieczorem dwa razy poprosil o piers. za kazdym razem fundowalam mutekst o kubeczku. wiercil sie ze 20 minut nim zasnal. najpierw byl obrazony i mnie wyganial, pozniej nie pozwolil sie dotknac i wcisnal sie w ściane, żeby jak najdalej ode mnie. pozniej wlozyl reke mi pod bluzke i odszukal piprzyk na brzuchu, którym zawsze sie bawil podczas jedzenia.
            zasnal i jak probowalam wstac to sie obudzil z placzem i zaczal mnie szarpac za bluzke zebym sie polozyla.
            od nowa cala procedura.
            zasnal i znowu wstawalam i obudzil sie.
            zobaczylam w jego oczach takie przerazenie, że mama odchodzi.

            wzielam go do sypialni i bez problemów chwila moment zasnal.

            przede mna noc, zobaczymy jak bedzie.
            • kasiaizuzia1 Re: chyba już nie chcę odstawiać.. 16.02.11, 19:43
              Dziękuję Margo za odpowiedź, nie zdecyduję się na natychmiastowe odstawienie, ale mam serdecznie dość karmienia na każde żądanie - jakoś Zuza sobie z tym poradzi.
              Na razie plan stopniowego ograniczania.... Tylko może być ciężko bo ja jestem leniwasad((

              Zaczynam ograniczać do czterech karmień dziennie (po wstaniu, do spania, po spaniu i znów do spania), idzie opornie, ale daje radę.

              I odkryłam metodę na usypianie (jest świetna, ale nawet boję się pisać, żeby nie zapeszyć) - otóż Zuzka po myciu ząbków dostaje w łóżku pierś, potem mówię, że dość, prosi o wodę i tulanie, tulimy a potem mówię że wychodzę i zaraz wrócę. Ona zostaje i zasypia w ciągu kilku chwil.
              Z resztą z piersią w buzi nie zasypia też już długo - bo jej się duuużo dłużej schodzi nić tylko przytulona. Tak jakby ssanie wybijało ją ze snu.

              Ciekawe jak to będzie dalej. (Śpi bez pobudki od 22 do 7.30, potem mówi mamo dzień wstajemy...smile)

              No i jeszcze jeden "problem", którego nic chyba nie zlikwiduje tylko czas - śpi się tylko z mamą (jak jej nie ma to z tatą, ale duuużo gorzej)
Pełna wersja