gochalek82
19.02.11, 12:48
Byłam dziś u ginekologa. Na wieść że karmię 17-miesięczniaka oczywiście musiał powiedzieć, że to już nie ma sensu, Polska to nie kraj Trzeciego Świata, że dziecko mleka już nie potrzebuje, że potrzeby emocjonalne można zaspokajać w inny sposób, że gdyby to była dziewczynka to jeszcze, ale chłopczyka to trzeba odstawić ok. 18 miesiąca i żebym sobie poczytała o kompleksie Edypa. Podkreślił na szczęście, że to tylko jego zdanie, ale przez te jego wywody wizyta znacząco się przedłużyła, bo w tej całej jego gadaninie (ogólnie ma tendencję do zbaczania z tematu) i tak musiałam się zapytać o kilka rzeczy, a że były one związane z karmieniem, to miał dużo okazji do wyrażania własnego zdania. Aż mu w którymś momencie powiedziałam, żebyśmy tego nie roztrząsali, bo ja mam inne zdanie w temacie i nie o tym chciałam rozmawiać.
No i zamiast standardowych 15 minut siedziałam prawie 40. Najpierw sam się rozgaduje, a potem popędza, bo nie zdążyłam się dowiedzieć czego chciałam.
Najlepsze jest to, że pod względem ginekologicznym do karmienia nic nie miał, ale jako samozwańczy psycholog i pediatra to i owszem

Oświećcie mnie, czy faktycznie prowadził ktoś badania na temat psychicznego spustoszenia u chłopców karmionych piersią?