e-m-a-m-a
03.03.11, 14:23
Wiem, że co drugi wątek na tym forum dotyczy tego tematu, ale chyba jednak potrzebuję indywidualnego wsparcia

Mam ostatnio coraz silniejsze przekonanie, że popełniłam błąd decydując się na dkp. Wszystko pięknie wygląda do momentu póki faktycznie mama i dziecko życzą sobie karmienia do dwóch lat i dłużej. Tylko co wtedy, gdy mama już nie daje rady. A najczęściej nie daje rady kiedy właśnie dziecko bardzo jest do piersi przywiązane. Przejdźmy do konkretów.
Mój synek ma 1,5 roku skończone i je ok 2-3 razy w dzień albo częściej, jeśli sobie tego życzy, i w nocy bez ograniczeń.
Skutkuje to następującymi faktami, które irytują mnie jak nigdy dotąd:
- od 1,5 roku nie przespałam 4 godzin ciurkiem i jestem ciągle półprzytomna,
- nikt oprócz mnie nie jest w stanie uśpić dziecka w domu (chyba że w wózku, ale czasem pogoda kiepska). Mam dość zastanawiania się za każdym razem jak wychodzę czy malec spał czy też muszę się spieszyć do domu,
- malec nie jada właściwie śniadania, więc jak później mamy gdzieś wyjść, to żąda karmienia w dowolnym miejscu - przekąski nie wchodzą w grę,
- nie mogę wyjść z domu na zbyt długo, bo po ok 4 godzinach maluch szuka mamy (czyt. piersi) i staje się coraz bardziej marudny.
- mam dość zastanawiania się co by było gdybym musiała go nagle odstawić np. ze względów zdrowotnych
- mam dość tłumaczenia każdemu lekarzowi, że karmię "TAK DUŻE DZIECKO"
no i wreszcie skoro sama wymiękam powoli i tracę przeświadczenie, że robię dobrze, to coraz trudniej odeprzeć mi presję otoczenia, a presja jest ogromna...
Wiem, że zaraz wiele z Was napisze, że karmienie w nocy nie jest przyczyną pobudek, ale co jeśli właśnie jest? Znam przynajmniej dwa przypadki wśród znajomych mam, że tak właśnie było.
Niestety nie jest to chwilowa frustracja spowodowana tylko zmęczeniem, już trwa to dość długo i zwiększenie odpoczynku nic nie zmienia....