asbu
20.03.11, 00:50
Zacznę od wyjaśnienia. Od kilku dni mój 1,5-miesięczniak ma katar i w związku z tym 3 raz w życiu mam pogryzione(?) brodawki. Nie potrafi poradzić sobie ze ssanie i oddychaniem przez usta. W dzień kontroluję sytuację i jak czuję że źle ssie to poprawiam i jest OK. W nocy śpię jak kamień i jak się rano obudziłam w piątek to była tragedia. W związku z tym wczoraj wieczorem wysmarowałam piersi bepanthenem i postanowiłam nie nakarmić w nocy.
Młody się obudził ok. 1, popłakał z 10 min, przytulił się do M. pospał z 10 min, obudził się, pomarudził przytulił się do mnie, do M. i tak kilka razy - po godzinie wtulił się we mnie i spał do rana. I po raz pierwszy mignęła mi w głowie myśl aby przestać karmić w nocy, skoro tak bezproblemowo poszło.
Synek budzi się ra
z na kilka nocy, więc wydaje mi się, że nocne karmienie nie jest mu jakoś niezbędne, a może właśnie w te noce jest mu niezbędne... Sama nie wiem.

Jak myślicie? Powiem szczerze, że wolę te noce, które przesypia w całości, bo i tak o 5 do pracy muszę wstawać. Jakby można było odegnać nocne koszmary przytulaniem Tata mógłby się tym zająć... Rozmarzyłam się, co?