figa33
25.03.11, 09:48
Jutro minie tydzień, kiedy karmiłam córkę po raz ostatni. Bardzo długo dojrzewałam do tej decyzji. Miałam wiele planów A,B i C, ale żaden jakoś nie wypalał.
W końcu w pewnym sensie wpłynęła na mnie kardiolog, która powiedziała, że nie przepisze mi betablokerów (mam nadciśnienie, z którego w cudowny sposób ozdrowiła mnie ciążą i kolejne po niej miesiące, ale jednak okazało się że wróciło, co było zresztą do przeiwdzenia), dopóki będę karmić. A że ciśnienie codziennie mam 140/100 (dziedziczne po Tacie, który z powodu choroby wieńcowej zmarł), to żartów nie ma.
Wracając do tematu. Głowną przyczyną odsuwania odstawienia przez wiele miesięcy była obawa o histerie, płacz i wszystko co najgorsze. Nie umiałam się na to przygotować. Wiedząc, jak córka jest przywiązana do "swojej własności" , wiedziałam że będzie ciężko.
A jednak się przeliczyłam ! Udało się nieprawdopodobnie łatwo !! Odstawienie sprzęgłam z weekendem, kiedy miałam zajęcia na uczelni, więc siłą rzeczy w domu byłam dopiero późnym popołudniem.
Jestem w szoku jak bezproblemowo się to wszystko odbyło. Do dziś ani jednego płaczu czu histerii. Zauważyłam że kiedy córka przypomina sobie o "cycusiu", lepiej odwrócić jej uwagę czymkolwiek innym, niż tłumaczyć cierpliwie, dlaczego mleka nie ma. Tłumaczenie właśnie wywoływało mały bunt (ale bez histerii).
Tak wiec minął tydzień, żadna noc nie różniła się w zasadzie od wcześniejszych (jedna pobódka nad ranem zwykle, ale dosłownie na chwilę, dwa pociągnięcia z butli, albo tylko smok i dalej kima do 6:30 czyli kiedy ja wstaję do pracy). Śpimy wciąż razem ale tą zmianę planuję dopiero za jakiś czas, jak ostatecznie zapomni o tym, co jej teraz zabrałam.
A wczoraj obudziła się dopiero o 6:00 bez żadnej pobódki w nocy !
Jestem absolutnie zachwycona obrotem zdarzeń. Wieczorne usypianie też jest coraz lepsze, bo po kąpieli i ubraniu siadamy sobie wygodnie w łóżku, czytamy bajki Brzechwy (wiekszość zna na pamieć) i je uwielbia), dopijamy butlę (tu musze popracować aby mleko jednak było przed myciem zębów) i po 10 minutach córka śpi jak anioł.
Po 21 miesiącach wszystko wreszcie zaczyna się jakoś powoli stabilizować !

Co do odstawienia, to wygląda oczywiście na to, że to ja zdecydowanie bardziej je przeżyłam i to mi się czasem chce płakać bo były to dla mnie najpiękniejsze miesiące w życiu. Choć pod koniec (po 18 miesiącu mniej wiecej) zdecydowanie miałam już jednak sama dosyć, głównie szarpania za bluzkę i domagania się piersi w miejscach publicznych czy przy znajomych, to jednak nie zapomnę tego czasu nigdy. Strasznie się cieszę, że karmiłam tak długo i mam nadzieję że moje dziecię też

A teraz przed nami nowy etap życia, myślę że będzie równie fajny, co ten, który już za nami.
pozdrawiam