o kulturze ssania.. i nie tylko - RATUNKU

15.04.11, 14:46
dziewczyny ratujcie bo ja oszaleję i odwiozą mnie do tworek. braknie mi juz cierpliwości,

ok. ja kumam - bunt dwulatka, taka faza, walsne ja itp itd.

ale sluchajcie - nic się nie da zrobić jak ja jestem. nic. najchętniej by na mnie wisiał, najchętniej przy piersi. proby pertraktacji kpończa się aferą, próby zajęcia czym innym - też.
jak mnie nie ma to ponoć jest ok.

co ja mam sie wynieść z domu? żeby był uśmiechnięty i zadowolony? jak boga kocham wczoraj mialam takie myśli.

nie chcę go odstawiac od piersi, ale mam niejasne wrażenie, że chyba powinnam bo on sobie nie radzi z emocami i piers ma byc lekarstwem na wszystko (jak ja jestem w zasięgu). ale z nów - nie ma mnie w tygodniu po 14 15 godzin i naprawdę rozumiem, że mu mnie brakuje.

nie wiem jak go podejśc, żeby chciał te zwykłe codzienne rzeczy robić. a nie walka o każda pieluchę, o wyjście z pokoju, o wszystko.

totalnie jestem pogubiona i siedzę w robocie i wyję, bo nie chcę na niego krzyczeć, ale serio - nie daję rady już.

watek o wychowaniu ssaka czytałam.
moje proby walki z Franiowym szarpaniem za bluzkę kończą się afera, płaczem i histerią.
tak samo jak proby czegokolwiek ostatnio.

sad
    • mrs.t Re: o kulturze ssania.. i nie tylko - RATUNKU 15.04.11, 15:07
      jesseniu, chyba zaczac trzeba od siebie bo o ile wierze ze przy dziecku starasz sie zachowac cierpliwosc,
      to z twojego postu chyba mozna podejrzewac ze jednak sama z soba nie czujesz sie cierpliwie, spokojnie, dorbze. i moze to zabrzmi pretensjonalnie (przepraszam, darze cie ogromna sympatia, nei chce cie urazic) ale zlych emocji sie przykryc nie da chyba, wychodza, jak sloma z butowwink

      moze jakas joga, uspokojenie umyslu, wprowadzenie sie w stan blogiej flegmatycznosci?smile
      by ulatwic zaakceptowanie wyskokow malucha? Mimo ze piszesz ze 'w sumie rozumiesz bo cie nie ma po 14h'. Ale tak do konca sie z tym nie godzisz, czy nie o tym jest Twoj post?

      musisz gotowac obiad jak wracasz, czy np moglabys sobie pozwolic na 'opieke' nad frankiem....ogladajac fajne DVD? W ramach ciezkiej pracy mamy zajmowania sie dzieckiem?

      Jak z rodzina? masz wspacie? Czy wszystko na Twojej glowie?
    • justkawb Re: o kulturze ssania.. i nie tylko - RATUNKU 15.04.11, 15:21
      Dwulatka jeszcze nie mam, zaledwie 15miesieczniaczke. Ale za to przeczytalam ostatnia cudowna ksiazke pt "Mothering Your Nursing Toddler" Norma Jane Bumgarner. Tam autorka pisze wlasnie o kp dzieci od roku wzwyz. I tlumaczy, ze kp takiego starszego malucha moze byc czasem meczace dla matki, ale czesto odstawienie od kp moze spowodowac jeszcze wiecej klopotow. Twoj synek jest na etapie, kiedy chce niezaleznosci (stad bunt, jak cos idzie nie po jego mysli), ale jednoczesnie jest zbyt mlody i niedojrzaly jeszcze by sobie z niezaleznoscia radzic (stad potrzeba bliskosci, przyklejenia sie do mamy, itp). To moze byc strasznie trudne i meczace, ale to etap, ktory minie.

      > nie chcę go odstawiac od piersi, ale mam niejasne wrażenie, że chyba powinnam b
      > o on sobie nie radzi z emocami i piers ma byc lekarstwem na wszystko (jak ja je
      > stem w zasięgu). a
      My czesto mamy zbyt duze wymagania od dwulatkow. Oczywiscie, ze taki maluch nie radzi sobie z emocjami i ze piers moze byc lekarstwem na wszystko. To jego prawo. Bumgarner pisze, ze matki kp czesto nie doswiadczaja buntow dwulatka, bo piers daje im ukojenie i wyciszenie.

      > stem w zasięgu). ale z nów - nie ma mnie w tygodniu po 14 15 godzin i naprawdę
      > rozumiem, że mu mnie brakuje.
      I dziwisz sie, ze on chce non stop ssac? Przeciez czesto nawet wystarczy, ze mama zajmie sie czyms innym, a dziecko juz chce poczuc, ze nie jest pozbawione jej obecnosci i uwagi. To bardzo naturalne zachowanie. U nas przejawia sie tym, ze ja nie moge sobie spokojnie na necie, telefonie czy skype'ie powisiec, bez non stop przyssanej corki. Bumgarner pisze o syndromie "odcietej od szyi wzwyz" wink i pociesza, ze to tez mija.
      • jessenia Re: o kulturze ssania.. i nie tylko - RATUNKU 18.04.11, 16:23
        odpowiadam grupowo bo czas czas goni nas smile

        ja wiem, ze złe emocje wyłazą jak ta słoma.
        wiem wiem - walczę z tym.

        joga i inne uspokojenia nie wchodza w grę - nuuuda, nie mój charakter. wywalam siodme poty na siłowni smile to działa lepiej.

        w zasadzie niewiele mam na głowie - bo wracam i mam małą pijawkę, które mnie nie puszcza na krok. bardzo ciężko jest mi go namówic na zabawę, na leżenie i tulasy. on chce miec pierś w buzi - a mnie to po 60 minutach leżenia na kanapie zaczyna drażnić. tak po ludzku drażnić i wkurzać. bo bolą mnie sutki, bo naprawdę wolałabym pobawić sie z nim w cokolwiek.
        kolację robi mąż, ja tylko w zasadzie wstawiam pranie (które potem w postaci czystej zalega wsszędzie bo nie mam kiedy tego sprzątnąć, ale co tam), w dzien mały jest z teściem i małą Lenką (córą szwagierki).
        Boze ja bym tak chciała rysowac z nim, czytać, budować, rzucać klockami w ścianę i gonic kota. byleby tylko na dłużjej niż 5 minut zechciał wypuścić mnie z buzi.

        Mam nadzieję, że to jest tak jak pisze justka, ze to etap, że minie.
        z dnia na dzien widzę jak maly się zmienia i dojrzewa.
        wczoraj wieczorem zaczął mi sprawiac ból przy wieczornym karmieniu - zabrałam pierś, przytuliłam go bo sie popłakał, powiedziałam mu, ze mnie już boli, że spróbujemy zasnąc tak koło siebie, że będziemy razem blisko, ale Am już nie będzie. usiadł. najpierw się zezłościł. zły jak osa odpychał mnie. znajoma poradziła mi terapię wzorowaną na holdingu, taka która się przy autystycznych dzieciach też stosuje.
        wzięłam go na ręce, mocno przytuliłam (furia z jego strony była straszna)
        ale nie puściłam, opowiadałam mu rózne rzeczy do ucha.
        wiecie, że się uspokoil?
        w końcu mówię, że się położymy razem tak jak maskotki, co już śpią.
        położył się, przytulił do piersi (ale już nie chciał am, nie kombinował co by tu, żeby jednak do buzi wziąć) wtulił się i zasnął.
        nie do pomyślenia.

        w weekend było spokojnie. dużo się tuliliśmy, zwisał na mnie tylko troche (ale tylko w nowym otoczeniu z ludźmi, których nie znał, potem wjechał obiad na stoł i już było ok), sporo go tez nosiłam. i tuliłam mimo napadów złości (jego i mojej (wspierał mnie przy tym mąż bo on oazą spokoju jest) i jakoś weekend minął spokojnie.

        zobaczymy co w tym tygodniu. w czwartek jedziemy wszyscy na długi urlop.
        • mrs.t Re: o kulturze ssania.. i nie tylko - RATUNKU 18.04.11, 17:57

          > wzięłam go na ręce, mocno przytuliłam (furia z jego strony była straszna)
          > ale nie puściłam, opowiadałam mu rózne rzeczy do ucha.
          > wiecie, że się uspokoil?

          o! i szept w takich sytuacjach potrafi uczynic cuda.
          ja zamiast sie wkurzacz to wlasnie szepczesmile mowie ciii franiu, pokazuje na ucho - nadstawiam ucha- i mu szepcze, historyjki, albo o ptaszkach czy innych zwierzatkach, albo o misiach.. szeptem; wyciaszajaco

          wiesz co, widac nadzieje smile Mimo ze wyraznie nie da sie ukryc ze mama jest od mleka, a wszyscy inni od wszytskiego innego, pewnie z czasem powoli tez bedziesz mama od innych rzeczy smile)

          miejmy nadzieje na urlopie troche naladujesz akumlatorkiwink
    • misior_biorn Re: o kulturze ssania.. i nie tylko - RATUNKU 20.04.11, 21:16
      Jessenia, widzę, że już sobie jakoś radzisz smile ale napiszę Ci, że mam podobne chwile zwątpienia. Szczególnie jak po pracy chcę się jeszcze chociaż przebrać w domowe ciuchy, nie mówiąc już o wysłuchaniu relacji dnia składanej przez nianię - nie ma takiej możliwości, jest syrena i wymaganie natychmiastowego dostępu do piersi. Dopiero po trwającym kilkanaście - kilkadziesiąt minut tankowaniu możemy myśleć o kolacji czy czymkolwiek. A jeszcze miesiąc-dwa temu potrafił upomnieć się o pierś dopiero po kolacji...

      No i jeszcze noce, gdzie praktycznie wisi na mnie raz z lewej, raz z prawej. A budzi się zaraz po moim wstaniu z łóżka. Też kilka dni temu miałam małe załamanie i myślałam o jakiejś bardziej drastycznej metodzie odstawiania, ale jakoś odetchnęłam i znowu jest lepiej smile

      Ogólnie nie jest łatwo, gdy wokół nie ma się żadnego przykładu DKP i samoodstawienia. Jakby nie to forum to w ogóle bym nie wierzyła, że to możliwe...
      • mrs.t Re: o kulturze ssania.. i nie tylko - RATUNKU 20.04.11, 21:44
        kurrcze, musze jednak podeslac kaamilke z sierpniowek smile
    • fiamma75 Re: o kulturze ssania.. i nie tylko - RATUNKU 21.04.11, 10:03
      Mi pewnie jest łatwiej o tyle, że to drugi ssak dkp i wiem mniej więcej czego się spodziewać.
      dlatego powtarzam sobie, to tylko przejściowe, typowe dla wieku, będzie lepiej a jaka wygoda nie siłować się z dzieckiem smile Mój teraz coraz częściej po moim powrocie z pracy nie drze się o natychmiastowe podanie cycusia, ale zajmuje się witaniem siostry, zabawą itp. O piersi przypomina sobie za chwilę - przedtem zawsze był wrzask od razu. Niestety noce ciężkie, ząbkuje a ma wtedy zwyczaj wiszenia - pocieszam się, ze to ostatnie ząbkowania i koniec smile Mi o tyle też łatwiej, ze ma rodzeństwo, więc mama nie jest główną i jedyną atrakcja. Raczej mam problem z odciąganiem go od siostry wink Ale etap buntu ma, jest tylko "ne, Nanio ne" smile
    • kaamilka Re: o kulturze ssania.. i nie tylko - RATUNKU 21.04.11, 12:14
      Mój ssak ma 20 i jeszcze w zeszłym tygodniu pisałam rozpaczliwy post na sierpniówkach. A dziś zmiana o 180 stopni - to dowód na to, że wszystko może się szybko zmieniac u takich maluchów (niestety nie zawsze tak jakbysmy tego chciały wink)
      W moim przypadku było wiszenie na piersi cały dzień, a raczej nie wiszenie tylko co kwadrans na trzy sekundu uncertain i koszmarne wkładanie rąk w bluzkę...
      Odkąd jest ładna pogoda i Aleksandra przywoże od niani ani na chwile nie chce wejść Aleksander do domu z ogrodu. Biega, psoci, spaceruje i nie pamięta o piersi. Wczoraj minął czwarty dzień bez piersi w dzień, a wcale nie było takie moje zamierzenie. Umówiłam się z nim, że mleko jest jak się budzimy, jak mama wraca z pracy i wieczorem przed zaśnięciem. Sam odpuścił sobie karmienie w dzień. Nie chwal dnia przed zachodem słońca jak to mówią, ale jest nadzieja. Powiem Ci, że wcześniej jak nie było piersi to była istna histeria! Krzyki, płacze, bicie wręcz. Byłam załamana. Teraz jestem pełna dobrych myśli.
      Mało tego, dziecko mi usypia i budzi się dopiero kiedy ja kładę się do łóżka, ssie i śpi do 6.30 a czasem i 7.30. Praktycznie nie ma ssania i pobudek nocnych. Wszystko dzięki wiośnie, bieganiu i świeżemu powietrzu chyba...
      Tak moge karmić i do 18-nastki...
      Twoje dziecko jest jeszcze strasze, na pewno wszystko już zrozumie (choć na pewno nie będzie chciał się z tym pogodzić). Pokaż mu, że sama też masz potrzeby i też należy je szanować.
      Trzymam kciuki! smile
      • esperling Re: o kulturze ssania.. i nie tylko - RATUNKU 28.04.11, 17:37
        Już chciałam smarować posta z prośbą o wsparcie....a tu widzę podobny problem.
        Nie mam już sił.Czasami zastanawiam się czy aby nie utrudniamy sobie zycia dkp?
        Przy wielkanocnym stole mały wisiał na mnie cały czas (kilka "obcych" osób).Na placu zabaw włazi na mnie i szarpie za bluzkę.Na zakupach tak samo..nie rozumie "poczekaj chwilkę ,usiądziemy" Dramat ! Mały nie jest mały ,waży 14 kg ,ciągle chce na ręce ,ciągle rączka grzebie mi w biustonoszu,drapie,ciąga,O nocach nie wspomnę-czasami boję sie kłaść żeby nie zaczął się wiercić.Jestem zmęczona,jestem samotna.Nie mam nikogo do pomocy.Mąż całe dnie w pracy a ja muszę ogarniać cały dom.Mały nie daje mi się umyć ,zjeść,ugotować...ech...Ma 15 mcy,idą mu czwórki,zawsze był wymagający ,ale teraz jestem w sytuacji podbramkowej.Muszę przecież zrobić nam jedzenie,ubrac się na spacer ...Chciałam byc matką idealną a chyba rozpieściłam go do granic i teraz nie umiem wybrnąć.Nie potrafię słuchac jego płaczu kiedy stoi mi przy nogach i chce na ręce(rozumiem ,że chce być blisko) .Proszę poradźcie coś bo nerwy mi puszczają.
        • misanka Re: o kulturze ssania.. i nie tylko - RATUNKU 28.04.11, 20:14
          > ech...Ma 15 mcy,idą mu czw

          w tym wieku to norma, tymbardziej, ze idą mu przecież czwórki smile
          wyjdą czwórki będzie dużo lepiej, a za jakies pół roku, to w ogóle bedzie inne dziecko smile
        • mad_die Re: o kulturze ssania.. i nie tylko - RATUNKU 28.04.11, 21:44
          Esperling, mój ma 16mscy, więc to to samo - też czwórki ida nam od miesiąca i wyjść nie moga, młody się ślini jak buldog wink i palce ciągle w buzi. Także znam ten bol smile
          Wspieram Cię smile
          Mój co prawda ssakiem jest kulturalnym a i ja nie mam żadnych oporów przed karmieniem przy stole/w kościele/w sklepie itp.
          Wychodze z założenia, że on jeszcze mały jest i potrzebuje mnie bardzo.
          Jak sobie radzę? Ano jakoś wink Też w domu jestem sama, mąż od 7 do 18 pracuje, dom, zakupy drobne, spacery, dzieci - na mojej glowie. Tak, dzieci, bo mlody ma siostrę 3.5roku smile Wiec ja mam podwójną jazdę bez trzymanki wink Do tego rodzina 1100km daleko, więc jestem tu sama, dosłownie, dzień w dzień, miesiąc w miesiąc, tylko dwa razy do roku mam wytchnienie takie, że babcia czy dziadek się dziećmi zajmie...
          Moje patenty na dotrwanie do osiemnastki moich dzieci wink
          Luz, choć tu wiadomo, człowieka czasami trafia wink Ale keidy mogę luzuję. I wdupiemam czasami smile
          Przy stole, gdy obcy ludzie są to normalne, że na Tobie wisiał. Ja wtedy odchodzę i karmię/uspokajam/zajmuję gdzieś obok. Lub daję coś ulubionego ze stołu do jedzenia, bo to czasami nie o piers chodzi a o ogórka zielonego wink
          Na plac zabaw biorę rodzynki do pogryzania, jabłko pokrojone w ćwiartki, picie do bidonu, grissini - pierś jest już u nas wyjątkiem na spacerze.
          Na zakupy tak samo - zapas pogryzajek i popijajek, a jesli zakupy wypadają wieczorem, to pierś daję - choćby i w biegu wink Aha, mój "poczekaj" tez jeszcze nie rozumie. Za to rozumie "już, już dajemy cysia, chcesz cysia kochanie? już dajemy cysia" to go uspokaja, bo wie, że pierś będzie, a ja mam czas na znalezienie choćby kawałka podłogi wink
          Na ręce chce? To biorę, moj tez mały nie jest, ponad 11kg pewnie waży. Ale kiedy go bede nosić, jak nie teraz? Ja zauwazyłam pewną zalezność - im bardziej go przytulam, noszę, całuję, bujam, ściskam itp. tym mniej on się tego domaga wink A jesli się domaga, to wystarczy mu chwilka na rekach, coś w stylu "aha, mama tu jest, nigdzie nie poszła, nie uciekła, to idę gonić siostrę" wink
          Na grzebanie w biustonoszu patent mrs.t wykorzystałam z bobomigów - zaciskanie piąstki. Młody po jednym dniu załapał, i teraz jak chce pierś, to podchodzi do mnie i piąstki ściska.
          Noce tez były koszmarne, ale teraz idzie ku lepszemu, widać zeby już tak nie bolą.
          Na mycie - zabieram małego do łazienki, daję mu coś do zabawy a ja się myję. Działa. Od dawna.
          Jedzenie? Razem jemy, więc nie ma problemu.
          Gotowanie? Sadzam go na blacie i daję przyprawy do zabawy. Raz sprobował chili wink Albo sadzam w krzesełku do jedzenia i daję coś do łapki do wszamania. Czasami, jak mam kryzys, dzwonię po prostu do męża i oznajmiam, że obiadu dziś nie ma i niech on coś wymyśli wink Wtedy jest pizza czy jakaś shoarma czy chińskie od Chinki.
          Nie można być matką idealną, wystarczy jak bedziesz matką dobrą dla swego synka - to już bedzie ideał smile I wcale go nie rozpieściłas. Raczej dałaś mu poczucie bezpieczeństwa, a z tym się lepiej w dorosłość wchodzi smile
          Ja tez nie umiem słuchac płaczu moich dzieci, dlatego od razu reaguję, jak coś złego się dzieje. Pal sześć obiad - dziecko ważniejsze.
          Także pocieszam jak mogę! Nie jesteś sama big_grin
          • marila0 Re: o kulturze ssania.. i nie tylko - RATUNKU 29.04.11, 00:08
            Bo z tym karmieniem to jest tak, że oczywiście karmić piersią bo to zdrowe i fajne i ogólnie super, ale czy ktoś sie kiedys zastanawiał nad losem matki która jest sama, a nie daj boze ma jeszcze drugiego takiego małego dzidka i jak tu wszystko zrobic jak dziecko chce do cyca caly czas?!!! Ja to przerabialam, na szczescie bez drugiego dziecka, ale jak teraz mysle o malym braciszku to nie wiem czy sbym sie nie zdecydowala na butelke?! Tzn z jednej strony nie moge powiedziec, mala do tej pory nie chorowala (odpukac) i wszyskto jest ok, ale jak sobie przypomne to uwiazania, wyciaganie cyca przy wszystkich mozliwych znajomych i ludziach, u lekarza, na spacerze w sklepie itp to nie wiem czy chciałabym to powtorzyc. A na dodatek na sam koniec, bo skonczylam karmic w styczniu dziecko 16 miesiacy, mala chciała cyca CALY CZAS!!!! Doskłownie, traktowała go jak przytulanke, maskotke i najlepszego kolege! I to rano, wieczor, we dnie, w nocy!!!! Ale na szczescie juz odstawila, i ku mojemu zdziwieniu obylo sie bez scen histerii (czego mowiac szczerze myslalam ze nie unnikne)!!!! DLatego super jest karmieni piersia, ale uwazam ze presja wywierana na matki w tym aspekcie jest jednak niepotrzebna!!!
            • mad_die Re: o kulturze ssania.. i nie tylko - RATUNKU 29.04.11, 08:24
              Tylko ze tu nikt nie pisze o żadnej presji, więc nie rozumiem w ogóle Twojego posta w tym wątku.
              Wiek 15-16mscy jest okresem wzmożonego ssania i potrzeby bycia blisko mamy - można to zaakceptować i poczekać aż minie, a można z tym walczyć. Ty wybrałaś walke, my jak widać wybieramy cierpliwość.
              Miłego dnia!
              • mrs.t Re: o kulturze ssania.. i nie tylko - RATUNKU 30.04.11, 17:21

                > Wiek 15-16mscy jest okresem wzmożonego ssania i


                podrzuce jeszcze dosc slawetny (bo moj i jesseniwink
                forum.gazeta.pl/forum/w,21000,115905057,121027538,Re_o_nocach_co_zrobic_z_nocnym_cycozwisaczem_.html
                ten
                forum.gazeta.pl/forum/w,21000,124240014,124240014,Poradnik_dla_nowych_JAK_WYCHOWAC_KULTURALNEGO_SSAK.html
                i to ,pamietajac ze 18mcy przypasc moze niekoneicznie w 18stym miesiacu, kazde dziecko roswija sie inaczej, i takze to ze moze chwilke potrwac wink
                forum.gazeta.pl/forum/w,21000,123986033,123986033,18_miesiecy_zycia_dziecka_kulminacja_potrzeb.html
                • jessenia Re: o kulturze ssania.. i nie tylko - RATUNKU 08.05.11, 22:06
                  ALE SIĘ wkopałam z tym weychowaniem.
                  gdyż bo wpieniało mne szarpanie za bluzkę i marudzenie o pierś.
                  więc posadziłam sobie Frana na kolanach i mu tlumaczyłam miliony razy, żeby tak nie robił, zeby sie przytulił i dał buzi.
                  super.
                  nie szarpie.
                  daje mi buzi milion razy na dobę smile))

                  jesteśmy po urlopie, ponad 2 tygodnie prawie non stop razem.

                  jutro do pracy, zobaczymy co się będzie działo po moim powrocie smile
                  pomijam wyłażące trójki.
                  cztery na raz indifferent

                  (mógłby już zacząć przesypiac noce...)
            • esperling Re: o kulturze ssania.. i nie tylko - RATUNKU 29.04.11, 09:57
              Czasami kp jest mało wygodne,a czasami bardzo...U mnie jednak widzę więcej plusów (biorąc pod uwagę również dobro dziecka).W ogóle nie widzę takiej możliwości żeby odstawiać go właśnie w takim okresie kiedy widac ,że potrzebuje tego bardziej niż zwykle...czasami tylko jest to męczące,ale to nie presja...
              Dobrze,że udało się odstawić bez dramatów.16 miesięczne dzecko jest już bardzo mądre.Moim zdaniem jeśli nie zdecydowałam się na odstawianie przed 12 mc życia to teraz już muszę być konsekwentna i czekać aż mały sam dorośnie do rozstania.Odbierać mu cycusia teraz to horror.Jest już na tyle mądry ,ze wie ile to dla niego znaczy.
            • momago Re: o kulturze ssania.. i nie tylko - RATUNKU 29.04.11, 13:33
              Kp jest naturalną konsekwencją macierzyństwa i jeżeli jest na nie jakaś presja to tylko ze strony Natury, która stworzyła nas ssakami smile
          • esperling Re: o kulturze ssania.. i nie tylko - RATUNKU 29.04.11, 09:30
            Dziękuję za wsparciesmile Od razu mi lepiej ,że nie jestem samasmile Fajnie macie ,że mały ma siostrę ...u nas główną atrakcją niestety jestem ja.
            Szkoda ,że u nas nie skutkuja te same patenty,też zawsze dobrze zaopatrzona wychodzę na spacer itp...ale jak on chce pocycać to już nie ma zmiłuj.
            Nie krępuje mnie karmienie.Karmiłam już wszędzie,ale tez bez przesady...żeby co chwilę,albo najlepiej cały czas?...
            Znak mamy wypracowany ,jak widzi,że się nie domyślam o co mu chodzi (znaczy się ,udaję ,że nie wiem) to cmoka jak rybasmile słodziak jedensmile,ale na moje to nawet niech woła cyca...ludzi mam gdzieś,tylko troszkę więcej komfortu dla siebie chcę uszczknąć. Inne dzieci sie bawią a on przy mnie...zycie mu przeleci przy mojej spódnicy.
            • esperling Re: o kulturze ssania.. i nie tylko - RATUNKU 29.04.11, 09:31
              esperling napisała:

              > Dziękuję za wsparciesmile Od razu mi lepiej ,że nie jestem samasmile Fajnie macie ,że
              > mały ma siostrę ...u nas główną atrakcją niestety jestem ja.
              > Szkoda ,że u nas nie skutkuja te same patenty,też zawsze dobrze zaopatrzona wyc
              > hodzę na spacer itp...ale jak on chce pocycać to już nie ma zmiłuj.
              > Nie krępuje mnie karmienie.Karmiłam już wszędzie,ale tez bez przesady...żeby co
              > chwilę,albo najlepiej cały czas?...
              > Znak mamy wypracowany ,jak widzi,że się nie domyślam o co mu chodzi (znaczy się
              > ,udaję ,że nie wiem) to cmoka jak rybasmile słodziak jedensmile,ale na moje to nawet
              > niech woła cyca...ludzi mam gdzieś,tylko troszkę więcej komfortu dla siebie ch
              > cę uszczknąć. Inne dzieci sie bawią a on przy mnie...zycie mu przeleci przy moj
              > ej spódnicy.
              To do mad_die smile
              • kiamara Re: o kulturze ssania.. i nie tylko - RATUNKU 29.04.11, 20:41
                Ja tez mam czasem dość, a widze ze mam wcale nie taki ciezki egzemplarz wink Lena - 26 mcy- owszem, lubi pocycowac, do spania i po powrocie z pracy obowiazkowo, w nocy a jakże. Ale na placu zabaw czy w obcych ludziach - już niekoniecznie. Nawet jak sa u nas dziadkowie, to bierze mnie za ręke, wyprowadza do drugiegi pokoju, mówi "cicho" i zamyka drzwi, po czym mnie usadza na łozku i wtedy jest "cici". Pełna konspira wink
                Mam nadzieje ze moje dziecię samo powoli dorasta i jakos się odstawi... Ale pamietam taki okres wiszenia jej na mnie, jakie to ciezki dla mnie było! Pocieszające jest, że naprawde dzieci rosną i wszystko mija - wiszenie na piersi też!
    • jessenia Re: o kulturze ssania.. i nie tylko - RATUNKU 16.05.11, 12:10
      Podbijam.

      eh.
      cięzko.
      co z tego, że nie szarpie.
      sposobem na wszystko nadal jest pierś.
      jak słyszę am po raz pincetny to chce uciec.

      czyli - źle.

      fakt faktem, w sobotę i niedzielę byłam z małym sama, mąz ma pilne zlecenie. Franio czasem zachowuje się jakby w niego szata wstąpił, jest na nie, krzyczy, rzuca się albo np wyrywa się i biegnie przed siebie - np w kierunku ulicy.
      w sumie to ja chyba nie radzę sobie z jego wychowaniem, prawdopodobnie gdzies popełniłam i popełniam błąd.
      ale nie wiem gdzie i jak.
      wczoraj doprowadził mnie do placzu, z bezsilności i stresu. skonczyło się jeszcze większym płaczem jego. eh.

      żalę się tu, bo nie mam gdzie (gdzie indziej każą mi odstaiwac, upatrują w tym źródła kazdego problemu wychowawczego....)
      • dzikiedzieci Re: o kulturze ssania.. i nie tylko - RATUNKU 16.05.11, 18:34
        a ja myślę, że pierś nie jest źródłem problemu

        tylko w tym momencie jest dla twojego dziecka najlepszym ukojeniem i sposobem na pielęgnowanie trudnej w tej chwili relacji

        jak czytam to, co piszesz to czuję, że problemem jest... rozwój
        a to, co piszesz świadczy o tym, że radzisz sobie na tyle dobrze, że twoje dziecko może bezpiecznie przechodzić przez kolejną jego fazę

        i jeszcze wyobraź sobie, że jesteś z Afryki i nikt ci nigdy nie powiedział ile razy NORMALNE dzieci w jego wieku powinny ssać
      • 1.maaika Re: o kulturze ssania.. i nie tylko - RATUNKU 16.05.11, 20:52
        Ja nie czuję się na siłach, żeby moć Ci podpowiedzieć,co robić. Zwłaszcza, że jestem jakieś pół roku do tyłu - synek ma 19 miesięcy. Też mam problem piersiowy. Moje dziecko od 2 miesięcy ma młodszego brata i też chciałby brdzo często ssać, trzymać łapkę pod bluzką,a najgorsze jest smyranie piersi przed spaniem i w nocy. Ja muszę leżeć obowiązkowo z cyckiem na wierzchu,a on go jeśli nie ssie, to maca, szczypie,ciągnie,głaszcze,ściska. Oj,czasami to muszę sobie przypomnieć, że każda próba zabrania mu tej piersi to ryk, bo normalnie mam ochotę wstać i wyjść! Z zakrytymi piersiami a nie z jedną na wierzchu wink
        Ale też się zaparłam i zobaczymy,kto kogo przetrzyma. Nie będę mu tego biustu zabierać i mam nadzieję, że samo przejdzie. Bo autentycznie widzę, ile spokoju daje synkowi to mizianie. Jak rozpinam biustonosz, to widzę błogi wyraz twarzy mojego terrorysty piersiowego smile

        Trzymaj się dzielnie, wszystko kiedyś miniesmile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja