Chyba koniec dziś był

30.04.11, 19:24
Nie dotrwałyśmy do 4 lat (zabrakło nam ponad mc, a 4 lata ustawiłam sobie jako górną granicę karmienia, choć pierwotna granica do której byłam mocno przywiązana to było 6 mcbig_grin), choć Amela chętna, a i ja się nie buntowałam.
Ale jestem w ciąży, zaczęłam plamić, wzięłam duphaston i...nie wiem jaki wpływ może mieć on przenikający do mleka wraz z cytostatykami, które przyjmuje Amelka.
Karmiłam Ją tylko raz na dobę, to taki przytulasek był, ale wiem że ciężko Jej będzie obyć się bez tego.
Choć odbyłyśmy długo rozmowę i mam wrażenie że przyjęła do wiadomości, ale wcześnie rano może być ciężko
    • wawaga1 Re: Chyba koniec dziś był 30.04.11, 22:53
      Mam nadzieję że Amelka nie odczuje zbytnio rozstania z piersią...
      Nie wiedziałam że jesteś w ciąży! Życzę żeby wszystko dobrze się układało!
      Czytam Waszego bloga codziennie...tzn czytam wtedy kiedy nowy wpis się pojawi ale zaglądam codziennie...wpisałam też Amelkę do naszego zeznania podatkowego wink Bardzo mocno trzymam kciuki za Kwiatka i w tej sytuacji również za przyszłe rodzeństwo! Ściskam mocno!
    • misanka Re: Chyba koniec dziś był 01.05.11, 19:51
      > Karmiłam Ją tylko raz na dobę, to taki przytulasek był, ale wiem że ciężko Jej
      > będzie obyć się bez tego.
      > Choć odbyłyśmy długo rozmowę i mam wrażenie że przyjęła do wiadomości, ale wcze
      > śnie rano może być ciężko

      to już pewnie mądra dziewczynka i skoro rozmawiałyście, to mam nadzieję, że i rano będzie dobrze
      oczywiście przykro, ze tak wyszło i że są problemy z ciążą, ale i tak nie karmiłaś krótko, a każdy miesiąc, każdy tydzień karmienia, który był, ma na pewno dla Twojej Amelki dużą wartość
      • myrtille Re: Chyba koniec dziś był 02.05.11, 09:12
        2 dzień bez i jest ok.
        I piękne to jest, że obyło się bez jakiejś takiej szarpaniny emocjonalnej, bo wiem jak niektóre moje znajome odstawiały "uciekając" z domu na 2 dni. Koszmar jakiś.
        Znów się potwierdza, że dziecko rzeczywiście do tego dojrzewa!
        • verenne Re: Chyba koniec dziś był 04.05.11, 16:11
          Trzymam kciuki smile Super, że tak bezboleśnie to przyjęła.
        • verenne Re: Chyba koniec dziś był 04.05.11, 16:16
          Aha, chciałam Ci wysłać info na priv, ale chyba tylko znajomi mogą, więc napisze tutaj - wrzuciłam krótkie info o pomocy dla Twojej Amelki na stronę karmieniepiersia.info, mam nadzieję, że nie masz nic przeciwko.

          Zapraszam też do współpracy - może napiszesz coś na stronkę? ;>
    • aguar Re: Chyba koniec dziś był 04.05.11, 16:05
      Nie rozumiem, jak można mieć taki tupet. Nie radzicie sobie finansowo z jednym dzieckiem, tak, że prosicie obcych ludzi o pomoc i decydujecie się na drugie!
      • verenne Re: Chyba koniec dziś był 04.05.11, 16:10
        Nie rozumiem, jak można napisać coś takiego... Zastanów się, kobieto...
        • aguar Re: Chyba koniec dziś był 04.05.11, 16:50
          Nie rozumiesz, bo pewnie Ci się dobrze powodzi. Mnie to jednak jakoś zakłuło. Oczywiście szczerze współczuję choroby dziecka, chodzi jednak o kwestie finansowe. Bo na przykład mi nie powodzi się zbyt dobrze (głównym powodem są moje własne problemy ze zdrowiem) i nie stać mnie na drugie dziecko, chociaż bardzo bym chciała. Ale czytam bloga o Amelce i myślę sobie "inni mają gorzej", nawet zdobywam się na jakiś tam gest. A teraz czytam o drugiej ciąży i czuję się w jakimś sensie nabita w butelkę, bo przecież nowe dziecko to są wydatki, a oni niby wszystko wydają na leczenie tamtego więc jak to jest?
          • ewela38 Re: Chyba koniec dziś był 04.05.11, 20:54
            No ja jestem pewna, że Amela ma już wszystko za sobą i zaczynają nowy rozdział w życiu czego z całego serca całej rodzinie życzę.
          • verenne Re: Chyba koniec dziś był 04.05.11, 22:07
            W sumie pożałowałam, że się odezwałam, bo to chyba nie miejsce na takie dyskusje. I miałam juz Ci nie odpisywac, ale jakoś nie mogę...
            Otóż nie, nie powodzi mi się dobrze, albo inaczej - wiem, że wiele osób ma gorzej i staram się nie narzekać, ale obiektywnie rzecz biorąc szału nie ma. I tez uważam, że raczej nie bardzo stać nas na drugie dziecko.
            Ale wciąż nie rozumiem Twojego stanowiska. Oni proszą o pomoc. Nie chcesz - nie pomagaj - nie ma przymusu. Ale że ten fakt ma być przeciwwskazaniem do posiadania kolejnego dziecka? Myślisz, że będą finansować jego wyprawkę z czyichś darowizn?
            Poza tym jest jeszcze taka kwestia, że dzieci nie zawsze się planuje, ot... różnie w życiu bywa...

            Dzieci to dar smile
            • myrtille Aguar 07.05.11, 14:42
              Przykro mi, że faktycznie ktoś ma taki tupet by wypowiadać się nt moich planów macierzyńskich.
              Ale są i tacy co innym do łóżka zaglądają niestetysad

              Jeśli Cię to uspokoi to wiedz, że zapewnienie Amelce rodzeństwa to teraz jedna z najlepszych rzeczy jakie mogę zrobić na drodze do Jej zdrowienia. Wciąż będzie brała 2 lata chemię, nie pójdzie do zerówki, nie pójdzie do pierwszej klasy, nie będzie bawić się z rówieśnikami.
              Rodzeństwo da Jej dużo radości i spełni Jej marzenie o dziecku do towarzystwa.
              Koszta? Tak Cię to interesuje?
              Będę karmić kolejne dziecko piersią, nie będę wydawać majątku na sztuczne mleka, ubranka mam, więc jakie koszta???
              Bo ja widzę same zyski.
              A jeśli tak mierzi Cię pomoc dzieciom nowotworowym to nikt o tą pomoc Cię nie prosi.
              Pomagają nam ludzie, którzy chcą, nikomu na siłę nie wyrywam nic z kieszeni, więc daruj sobie komentarze...

              A wracając do meritum, dziś mija tydzień.
              Amelka bardzo dzielnie to zniosłasmile

              Verenne, nie dotarło nic do mnie.
              Ale dziękuję.
              Chętnie coś napiszę, bo karmienie było dla mnie wspaniałą przygodą i nieocenioną pomocą w walce Amelki z chorobą.
              • anikraw Re: Aguar 08.05.11, 17:59
                wiesz co Aguar, w życiu bym nie wpadla na taki dziwny pomysl jak Ty. widocznie sama bys tak zrobila.
                Asiu raz jeszcze gratuluję ciązy, planowanej czy nie, nie powinno to nigoko interesowac smile najważniejsze że Amel będzie szczęśliwy z rodzeństwa smile
                co do karmienia to super, że tak dzielnie Jej tak idzie, zreszta to duża dziewczynko i DUZO rozumie wiec nie moglo byc inaczej smile
                trzymajcie sie cieplo smile
              • alma58 Re: Aguar 09.05.11, 22:07
                Witam
                Jestem bardziej czytaczkiem niż piszącym na tym forum, ale chciałam napisać , żebyś się nie przejmowała takimi opiniami, gdyż są niezbyt kulturalne. Sie nie stresuj niepotrzebnie !!!!!!!
                życze zdrówka dla 2 dzieciaczków
Pełna wersja