freemonia
23.05.11, 12:32
Dziewczyny,
czytam Was od dawna i to tutaj przekonałam się, że chcę karmić długo, bez ograniczeń. Jednak sprawy tak się mają, że chyba będę musiała małą odstawić. Problemy są dwa:
- z powodu nadczynności tarczycy schudłam do 45 kg i od roku nie udaje mi się przytyć. Przy moim wzroście (prawie 1,70) jest to podobno niewiele. Zresztą niezależnie od wskaźników ja się czuję wychudzona i osłabiona. Dziecko jest alergiczne i nie wszytko mogę jeść, co utrudnia przybranie "ciała".
- Doszedł też drugi problem, narastający od chwili urodzenia małej: problem z kręgosłupem - mała śpi z nami, karmię ją w nocy na leżąco. Jest to cudowne doświadczenie, ale niestety bolesne dla mojego kręgosłupa. Mam wadę w odcinku szyjnym. Pozycja przy karmieniu powoduje, że ból od miesięcy narasta - bezustannie leżę na jednym albo drugim boku, a tylko leżenie na brzuchu przynosi ulgę. To tyle jeśli chodzi o mnie.
A teraz moja mała: uwielbia mleko. Należy do tych rozkochanych w maminym mleku dzieci, które każdy posiłek popijają cyckiem. Często w ciągu dnia odmawia jedzenia innych pokarmów. Choć jej do tego nie przyzwyczajałam, ma ochotę wyłącznie na słodkie rzeczy. Są dni,kiedy karmię ją ... co godzinę albo częściej. Cżęsto mówi, że jest głodna, rzuca się na pierś, karmię ją, je zachłannie, poczym po pół godzinie znowu mówi, że jest głodna. A waży mało. Mieści się w siatce centylowej, ale w pierwszym centylu.
JEstem rozbita - gdyby nie groźba pogłębienia się zwyrodnienia kręgosłupa, nie odstawiałabym jej. Mam jednak olbrzymi dylemat: jak ją - tak przyzwyczajoną do jedzenia mojego mleka - zacząć odstawiać?
OD razu napiszę - od 2 miesięcy próbuję po maleńku zmniejszać liczbę karmień w dzień. Ale wzór jest zawsze ten sam: jednego dnia udaje się karmić rzadziej, a następnego następuje wzmożony apetyt na cycka. mała sprawia wrażenie jakby wiedziała, że mam plan zabrania jej jedzonka i mojej fizycznej bliskości. Często ją przytulam, ale to zawsze prowadzi małą do przytulania się do moich piersi, wkładania rączek pod bluzkę i prośby o mleko. Rady typu "odstawiaj po jednym karmieniu" po prostu nie bardzo zdają egzamin.
Co byście radziły w tej sytuacji?
Czy odstawianie stopniowe dziecka tak skoncentrowanego na mleku mamy nie jest przedłużaniem jej cierpień?