maja_2006
25.05.11, 11:47
Witam!
Zaglądam tu czasem i zawsze się nad tym zastanawiam, dlatego pytam.
Ja karmię ponad 23 m-ce, bo to uwielbiam (i mój synek też), bo to wygodne, bo to najwspanialsze uczucie na świecie. Ale przyszedł teraz taki czas, że czuję, że muszę odstawić. Niby konkretnego powodu nie ma, nie muszę ze względów zdrowotnych czy innych. Miałam plan karmić 1,5 roku, granicą było zawsze 2 lata. Synek już dużo mówi, załatwia się do nocnika i czuję, że przez to karmienie zatrzymuję go jakoś w rozwoju, zwłaszcza emocjonalnie. Nie umie np. zasypiać inaczej niż przy piersi albo w wózku czy na rękach, jak jest z nianią, co uważam, że dla 2-latka, to już nie bardzo. Jest bardzo "zdeterminowany" tym cycem, jak wracam z pracy, to nie ma "cześć mamo", tylko "daj cyca". Jak zaczęłam ograniczać, pojawił się bunt i myślę, że to go bardzo męczy. Jest bardzo ze mną związany, mimo, że tata jak najbardziej zaangażowany, ale np. nie uśnie z nim, ja muszę kąpać, dawać jeść, bawić się itp. Każda nasza bliskość, kończy się "daj cyca". No i tak zaczęłam widzieć więcej minusów niż plusów tego długiego karmienia.
Podkreślam, że ja to kocham i na samą myśl o odstawieniu (co zaplanowałam na czerwiec) chce mi się płakać, ale też jak czytam, że niektóre z Was karmią 4-latki albo dwoje dzieci, to się łapię za głowę. Więc ciekawi mnie, dlaczego to robicie? No i dla kogo - dla dziecka czy bardziej dla siebie? Czy w ten sposób nie zaspokajacie jakichś swoich potrzeb, bo wydaje mi się, że 4-latek, a nawet 3-latek już tego naprawdę nie potrzebuje. A najbardziej zastanawia mnie karmienie dwójki dzieci, przecież to regres dla tego starszego.
Nikogo nie oceniam, tylko pytam z ciekawości, jako matka też długokarmiąca, może ktoś zechce coś napisać.
Pozdrawiam!