asbu
11.06.11, 15:21
Mój prawie dwulatek od wczoraj mega-marudny. Odparzona pupa (alergia na rybę, którą dostał w żłobku), trzy piątki na raz wychodzą, a dzisiaj jeszcze katar i zapalenie spojówek doszło (o 7 rano na dyżur jechaliśmy). Biedne to moje dziecko, wiem że cierpi, a my z nim.
Ale dzisiaj dziękuję swojemu lenistwu (to zdanie mojej mamy

)w kwestii odstawiania. Jak nie ssie piersi to płacze. W związku z tym ja dzisiaj prowadzę życie kanapowe, jak z noworodkiem - od 9 do 13 przy piersi był w sumie 3 godziny. Teraz śpi już drugą godzinę (sam!), a ja regeneruję biust odzwyczajony od takich maratonów. Trzymajcie kciuki za szybką rekonwalescencję, bo jak mi laktację rozkręci, to znowu będę musiała w pracy odciągać.

PS. A miałam Młodego zostawić dziadkom i na wesele z M. się wybrać (sami na imprezie po raz pierwszy od 2 lat...), życie...