mufik
16.06.11, 22:06
Cześć, nie jestem aktywną uczestniczką forum, jednak czytam je bardzo często i długo, długo wiele z Was dawało mi przykład, że można i że warto

. Nie wiem czy się chwalić czy smucić, ale CHYBA po 3,5 roku zaprzestaliśmy się "cytkować". Młody był mega cycoholikiem, mnie karmienie (a tak naprawdę od 2,5 lat - dokarmianie i uspokajanie) nie przeszkadzało - widziałam więcej w tym korzyści aniżeli wad. Mimo gigantycznego oburzenia dookoła ("powyżej 2 lat to zboczenie"), wytrwałam do przedwczoraj. Co prawda zamiarem moim było doczekanie tej magicznej chwili, kiedy synuś sam powie "już nie", ale chyba bym nie doczekała

. NA RAZIE (tego się bardzo obawiam) poszło nawet gładko - dzień, po przedszkolu, powiedziałam, że zaczęłam brać specjalne tabletki i już nie możemy "cytkać", w nocy po raz pierwszy od narodzin przespał ciurkiem 8 godzin do 6 rano i wówczas był krzyk, płacz, histeria - pół godziny, kolejny dzień ok no i noc - znów 8 godzin snu, pobudka i wołanie mnie, ale tym razem jak przyszłam zasnął przytulony wiedząc, że nie można i koniec. No i dziś dzień ok. Niestety mam słaby charakter i strasznie boję się, że ulegnę, ale z drugiej strony moje postanowienie sfinalizowania naszej mlecznej drogi jest mocne i postanowiłam być konsekwentna. Cóż - było wspaniale, nic tych chwil takiej totalnej bliskości nie zastąpi, ale z drugiej strony młody człowiek rośnie i czas oderwać się od mamy

. A mama też będzie mogła bezkarnie zająć się za podreperowaniem swojego zdrowia nie obawiając się o skład leków

. Trzymajcie kciuki, proszę!