Jestem uzalezniona...

23.07.11, 00:43
Mam 2 corki-2mc i 3lata10mc i Wam chwile temu narzekalam, ze starsza sie nie chce oddcyckowac, doszedl mi mega grzyb i wycie w nocy, ze jade do tesco po butelki, bo nie wytrzymam z bolu...wygencjanowalam sie i starsza sie przestraszyla- nie cyckowala, bo bala sie ze ja placze z kazdym cyckowaniem no i oczywiscie, ze bedzie cala fioletowa jak mlodsza, biegala ze mna po lekarzach, zeby tylko mi cycki wyleczyli zeby ona znow mogla jesc. Grzyb zlagodnial, fiolet sie zmyl i starsza cyckuje raz na 2-3 dni, ale coraz rzadziej i....i mi brakuje sad wczoraj sama spytalam czy nie chce lyczka... Jakos nie moge sobie wyobrazic, ze juz nie bedzie cyckowala...buuu, jestem porabana, we wrzesniu bedzie miala 4 lata a ja chce ja na cycku... pomimo zastepstawa cyckoholika nr 2.
    • anaj75 Re: Jestem uzalezniona... 23.07.11, 07:15

      A czego najbardziej Ci brakuje, gdy pomyślisz, że przestałaby ssać?
      Mnie się wydawało, że jak przestanę karmić, to dziecko będzie takie "nie moje"wink, że będzie chorować itp.
      Ale przestałam i nadal każdy był "moim synkiem"smile
      Kiedyś w końcu koniec kp nastąpi...
      Nie da rady, nasze dzieci idą w światwink
      • green.sabcia Re: Jestem uzalezniona... 23.07.11, 17:26
        Dokładnie. Ona jest już duża, może to dlaniej odpowiedni czas na rozstanie z cycem? Jeśli się nie domaga, nie nalegaj. Może się "nawróci", a może uznała, że to koniec. Skup się na młodszymsmile
    • misanka Re: Jestem uzalezniona... 23.07.11, 18:59
      ja kiedyś miałam takie parę tygodni, że ciężko mi było zasnąć bez tej dawki oksytocyny, jak młoda ssała; nawet czasem jak nie mogłam zasnąć to ją sobie śpiącą przystawiałam do piersi wink martwiłam się , że to nałóg, ale samo jakoś tak przeszło smile
      • green.sabcia Re: Jestem uzalezniona... 24.07.11, 11:05
        To trzeba było melisy sie napić, a nie dziecko molestować. Masakra. Co Ty nienormalna jesteś?
        • ona1983.10 Re: Jestem uzalezniona... 24.07.11, 14:46
          Wiesz green. ja mysle ze to musi byc sciema bo nie mozna miec takich chorych pomyslow.
          • green.sabcia Re: Jestem uzalezniona... 24.07.11, 18:08
            Wiesz ona. oby tak było, bo aż się we mnie gotuje cały dzień jak to przeczytałam, bo takie zachowania są chore. Jak mozna wykorzystywać tak własne dziecko do zaspokajania swoich potrzeb i jeszcze się z tego cieszyc i tym chwalić publicznie?!
            Z drugiej strony, to co napiasała misanka. potwierdza moje dotychczasowe przypuszczenia na temat takich bab jak ona, które karmia dzieci długo tylko, albo głównie po to, żeby zaspokajać swoje potrzeby i zachcianki, bo im to karmienie jest potrzebne do czegoś a nie dziecku. A usprawiedliwiają się dorabiając do swpojego zachowania jakaś ideologię, typu badania medyczne, ewolucyjne etc. dziecko powinno byc karmione tak długo jak długo ma na to ochotę i wyraźnie sie tego domaga. Matka nie powinna sie narzucać z tym swoim cyckiem i ciągle mu o nim przypominać jak sie bawi, albo jak płacze, bo kolega mu coś zabrał w piaskownicy dajmy na to, no to bach masz cyca. Albo nie mogę spać, tak mi smutno jakoś, nastrój mi siadł, weź kochanie i possij trochę, bo mamusi to potrzebne. Tragedia ogólnie jakaś.
            • ciociacesia :/ 25.07.11, 11:31
              faktem jest ze przy karmieniu usypiam nawet nie wiem kiedy
              a jak sie wybudze, albo nie pozwole sobie zasnac to potem mam problem z zasnieciem, nawet jesli klade sie znow dokarmiajac stwora - u mnie to nie jest wina karmienia tylko specyficznej pory nocy - po osiagnieciu pewnego pulapu zmeczenia i 'sasiedzenia sie' w nocy trudno jest usnac i tyle.
              jak dziecko bylo mniejsze mialam problem z usnieciem miedzy karmieniami, bo towarzyszyla mi swiadomosc ze zaraz bede sioe busdzic zeby karmic i z tego nerwa spac nie moglam...
              • misanka Re: :/ 25.07.11, 19:40
                > faktem jest ze przy karmieniu usypiam nawet nie wiem kiedy

                i ja też często usypiałam przy karmnieniu, nawet jak karmiłam za dnia - tłumaczyłam sobie to zawsze rozluźniającym dziłaniem oksytocyny
    • agaguru Re: Jestem uzalezniona... 25.07.11, 03:37
      Nie molestuje dziecka, nie biegam za nia z cycem. Brakuje mi tego, bo mam jakies irracjonalne poczucie, ze mloda potrzebuje mega bliskosci i milosci-a cyckowanie bylo taka tylko 'nasza chwila'. Od kilku tyg corka mi zwiedla...siedzi caly czas sama w pokoju, zasypia sama (nigdy tego nie robila), nawet jak kolezanki przychodza do niej siedzi sama w kacie, one sie bawia. Mam aktywnego i wymagajacego niemowlaka + zero pomocy wiec starsza sie czuje bardzo odrzucona. Staram sie spedzac z nia czas, ale sa to minuty nim mlodsze sie rozwyje, na placu zabaw nie pozjezdzam ze slizgawki, bo mlode w chuscie, z kina/koncerty wychodzimy w polowie, bo mloda wyje itd... I widze, ze chce tego cycka, bo to kolejna rzecz ktora jej mlodsza zabrala. Raz spytalam czt chce mleka i sie bardzo ucieszyla, ze to jej... i chyba dlatego mi tak to ciezko przychodzi...
      • ona1983.10 Re: Jestem uzalezniona... 25.07.11, 09:49
        Przeczytaj swoj pierwszy post, a potem drugi i zobacz jaka zmiana hehehe W pierwszym widac, ze to Tobie cos brakuje w tym ze malenka ma w nosie Twoje cycusie. Drugi post, ze mala biedna i odrzucona itp smile Daj dziecku dorosnąc bo ona nie jest juz od bardzo dawna niemowleciem i to raczej Ty masz problem z ta sytacją. Młoda najwyrazniej ma ochote porzucic smoczek i tyle. Jestem zwolennikiem kp, ale wcale sie czasem nie dziwie ludziom mowiacym o patologii itp ehh
      • ciociacesia jak ja cie dobrze rozumiem :) 25.07.11, 11:34
        mojej do odstawienia jeszcze daleko, ale mam swiadomosc ze to nastapi i wiem ze bedzie mi brak i zal. kolejne etapy w zyciu dziecka zawsze wywoluja u mnie odrobine smutku i nostalgii, a karmienie jest takie specyficzne - spina kilka pomniejszych wielkich etapów, niemowlectwo, chodzenie, rozwoj mowy, przedszkole...
      • green.sabcia Re: Jestem uzalezniona... 25.07.11, 14:58
        O molestowaniu cyckiem nie pisałam do Ciebie. Ale przyznaję, że nie wiem o co Wam, Tobie i innym kobietom chodzi, z tym żalem za karmieniem. Nie kumam tego. Czego tak żałujecie? Że dziecko juz Was nie potrzebuje w takiej formie? Że dorasta, dojrzewa do innych form soędzania czasu z Wami? Nie wiem za czym ten żal straszny. Każde dziecko któremu urodziło sie rodzeństwo jakoś to przezywa, jest zazdrosne, czuje sie opuszczone, odtrącone, wydaje się mu, że teraz to mama juz tak nie kocha i już, bo takie sa dzieci, egocentryczne, skupione głównie na sobie, na zaspokajaniu swoich potrzeb, nie innych. Ale z dziećkiem w pewnym wieku, kiedy potrafi juz mówić sie rozmawia, tak? Tłumaczy mu różne rzeczy. Nie jesteś jedyna, która ma ma niemowlaka i starszak na tym "traci", bo z wielu spraw codziennych, które były jego 100% udziałem, trzeba zrezygnować, skrócić itd. Tak jest zawsze i wszędzie, ja tez tak mam. Moja najmłodsza ma 14 miesięcy, starszy syn-bardzo do mnie przywiązany 6 lat, różnica wieku między nimi to 5 lat. I co myslisz, że się pogodził szybko z sytuacja, bo on juz duży, ma kolegów itd. Jest tak samo zazdrosny, albo nawet bardziej niż najstarsza córka kiedy on się urodził i miała ledwo 3 lata. Ciągle się do mnie klei i przesiaduje mi na kolanach jak tylko sie da. I co w związku z tym mam go zachęcac do ssania piersi-jego tez karmiłam, dawno, ale też to znał-bo może to mu pomoże poczuć sie tak samo ważnym i kochanym? Raz nawet spytałam jak tak jęczał mi na kolanach, "mamusia jest tylko moja, itd", może cyca chcesz synku tak samo jak Julka? Od razu sie odsunął ze strachem że może zgłupiałam i mu włożę go do buzi, nie nie chce powiedział i poszedł. Ale może gdybym go zachęcała i wałkowała temat, to by sie skusił? Co tam, matki w mongolii tak robią, więc czemu nie!
        • misanka Re: Jestem uzalezniona... 25.07.11, 19:09
          jestem nienormalna, bo 2 lub 3 razy nie mogąc zasnąc przystawiłam bez żądania ze strony dzieckaokoło roczne dziecko do piersi, bo łatwiej mi było zasnąć? możliwe, też nie wydawał mi się to dobry sposób na zasypianie i trochę mnie zmartwiła ta moja potrzeba...

          ale od razu molestowanie? że co, dziecko napiło się ekstra mleczka przez sen (i tak z nią wtedy sypiałam w łóżku), taka wielka krzywda? co?

          a jak matka ma zastój/nawał/stan zapalny piersi, to pierwsza rada połłożnych brzmi, zeby przystawiać jak najcześciej - czyli nawet częściej niż dziecko wyraża potrzebę;
          i co to też jakieś chore, też przecież niby "molestowanie dziecka"?

          a jak dziecko słabo przyrasta, też lekarze, specjaliści zalecają aby przystawiać jak najczęściej, nawet zanim dziecko zażąda, żeby w ten sposób zwiększyć iloośc karmień na dobę

          green.sabcia, staram się normalnie nie oceniać ludzi, nawet jak robią myslą inaczej niż ja, ale pierwsza zaczęłaś: nie wiem skąd w Tobie tyle jadu w stosunku do mojego postępowania?

          i jeszcze jedno - jak dziecko przestało ssać to wcale mi tego nie zabrakło w sensie psychologicznym; odetchnęłam z ulgą, bo w moim przypadku karmienie wiązało się od długiego czasu z wieloma wyrzeczeniami i karmiłam nie dla siebie, ale właśnie dla dziecka
          • green.sabcia Re: Jestem uzalezniona... 26.07.11, 14:25
            Nie jesteś nienormalna, ale jak dla mnie dość mocno pokręcona. Mieszasz się zeznaniachsmileNajpierw piszesz, że pare razy zaspokoiłaś swoję potrzebę za pomoca własnego dziecka-zaśnięcie, potem przytaczasz wyświechtane niby argumenty tzw. autorytetów, które dla mnie żadnymi dogmatami nie są i dla żadnego inteligentnego człowieka byc nie powinny, żeby im ślepo wierzyć, a na koniec przekonujesz mnie, że karmiłaś głównie i w zasadzie tylko dla dziecka, nie dla siebie. Wiesz ogólnie rzecz biorąc to sie kupy nie trzyma. Wg mnie wykorzystałaś własne dziecko i jego zależność od Ciebie, potraktowałaś przedmiotowo. Takie jest moje zdanie. Po drugie przestań z tym jadem Ty i inne osoby, bo kolejny raz to juz czytam. Każdy wg was kto ośmieli sie wyrazić swoje odmienne zdanie od Waszego pkt. widzenia zaraz zieje jadem? Więcej asertywności, mniej użalania się nad sobą.
            • misanka Re: Jestem uzalezniona... 26.07.11, 16:49
              > Najpierw piszesz, że pare razy zaspokoiłaś swoję potrzebę za pomoca wł
              > asnego dziecka-zaśnięcie
              > ólnie rzecz biorąc to sie kupy nie trzyma. Wg mnie wykorzystałaś własne dziecko
              > i jego zależność od Ciebie, potraktowałaś przedmiotowo

              "zaspokoiłaś swoją potrzebę", "potraktowałaś przedmiotowo", "wykorzystałaś zależność" wink jaka surowa terminologia wink
              a czy karmienie piersia nie może zaspokajać potrzeb obu stron i matki i dziecka; czy musimy my matki karmiące być tylko cierpiętnicami i nie możemy się przyznać, że np. dla nas karmienie jest miłe(dla mnie czestto bywało)? albo za nim tęsknimy jak już się skończy (nie pisze w tym momencie o sobie)?

              > . Po drugie przestań z tym jadem Ty i inne osoby, bo kolejny raz to juz czytam

              no to może i cos w tym jest skoro nie tylko ja tak twierdzę wink

              Twoje argumenty zupełnie do mnie nie przemawiają. Mam wrażenie, że łatwo wydajesz osądy o innych. Może ciut zbyt pochopnie?

              Pozdrawiam serdecznie, i kończąc ten mój przydługi wywód życzę mnóstwa radości z macierzyństwa i karmienia piersią.
              • green.sabcia Re: Jestem uzalezniona... 26.07.11, 20:08
                Dziękuję za życzenia, może nie wierzysz, ale ja mam duzo radości i z macierzyństwa i z karmienia piersią także, nie samej radości oczywiście i to chyba dość naturalne. Nie wiem dlaczego insynuujesz, że jestem cierpiętnicą i męczennicą, albo nie miewam radości z macierzyństwa? Zarzucasz mi osądzanie Ciebie, a właśnie zrobiłaś dokłądnie to samo, ale w zaowalowanej formie. Ja przynajmniej piszę wprost o co mi chodzi.
                Twoje argumenty także nie trafiają do mnie. Dla mnie jeżeli ktoś robi tak jak Ty i przystawia sobie dziecko do piersi, żeby sobie jakoś "pomóc", coś zaspokoić, czy załatwić, wykorzystuje własne dziecko, traktuje je przedmiotowo, czy zdaje sobie z tego sprawę czy nie i wykazuje kompletny brak szacunku do niego. Ciśnie mi się pewne porównanie, dość mocne i obrazowe, ale nie będę tu o nim pisać, bo zaraz rzucicie się na mnie, nie chcę rozpętać burzy. Poza tym widze, że jesteś ślepa pod tym względem, nie widzisz kompletnie problemu, ani nie czujesz, żebyś zrobiła coś niewłaściwego, chociaż wcześniej przyznałaś się, że sama pomyslałaś, ze może to nie najlepszy pomysł na sen-przystawianie małej na śpiocha, ale w końcu to zrobiłaś i nic sie nie stało, więc nie ma problemu. Tak, teraz nie ma, ale może będzie za jakiś czas.
                Powtórzę jeszcze raz dla wszystkich zainteresowanych, którzy uważają podobnie jak Ty, że przesadzam. Dziecko to nie laktator, którym sobie mozna pomóc, lub sie posłużyć, jak ma się nawał mleczny, zapalenie piersi, zatkany kanalik, czy kłopoty ze spaniem, z wagą, czy nie wiadomo z czym jeszcze. To człowiek od początku do końca, tak jak my wszyscy i należy sie mu bezwzględny szacunek w podejściu do niego, opiekowaniu sie nim i traktowaniu go. Jeśli ktoś tego nie rozumie, to współczuję, ale nie powinien mieć dzieci.
                • ciociacesia przepraszam ale jaki problem 26.07.11, 21:13
                  mialby sie objawic teraz badz w przyszlosci w zwiazku z przystawianiem dziecka na spiocha?
                  • green.sabcia Re: przepraszam ale jaki problem 26.07.11, 21:19
                    Wg mnie jakiś emocjonalny, psychiczny. Nie wiem dokłądnie jaki, bo wróżką nie jestem i zgadywac nie będę, a ludzka emocjonalność jest bardzo głęboka i skomplikowana.
                    Ty byś chciała, żeby mąż Ci wsadzał na śpiocha np.? Przecież Cię kocha i ogólnie lubisz z nim ten kontakt. Co z tego, że akurat śpisz i chcesz odpoczywać, i nie masz wcale ochoty na taki kontakt, ale on ma, to pomoże mu zasnąć. Jakbyś się czuła tak potraktowana?
                    • ciociacesia przez prawie 2 lata codziennie karmilam corke 26.07.11, 21:50
                      karmilam corke na spiocha, bo wychodzilam do pracy kiedy jeszcze spala
                      • green.sabcia Re: przez prawie 2 lata codziennie karmilam corke 27.07.11, 09:26
                        ciocia.czesia, to zupełnie coś innego. Zaspokajałaś potrzebę dziecka, bo wiedziałaś,że Cię nie będzie przez nastepnych kilka godzin i chciałaś dac dziecku to czego będzie potrzebowało. Zaspokajałaś potrzebe dziecka, nie swoją. Nie widzicie róznicy?
                        Na zasypianie jest naprawdę mnóstwo róznych sposobów, niekoniecznie wykorzystywanie do tego własnego dziecka. Z tym sie nie zgadzam i nigdy nie zgodzę i będę to piętnować.
                        • misanka Re: przez prawie 2 lata codziennie karmilam corke 27.07.11, 10:53
                          > Na zasypianie jest naprawdę mnóstwo róznych sposobów, niekoniecznie wykorzystyw
                          > anie do tego własnego dziecka. Z tym sie nie zgadzam i nigdy nie zgodzę i będę
                          > to piętnować.

                          a co z wieloma matkami, które lubią zasypiać po prostu przytulone do swojego cieplutkiego niemowlaczka? też je perfidnie wykorzystują?
                          im bardziej się nad tym zastanawiam, tym bardziej nienormalne wydaje mi się doszukiwanie się "czegoś zdrożnego" w przystawianiu dziecka przez sen; skąd ten pomysł!
                          • green.sabcia Re: przez prawie 2 lata codziennie karmilam corke 27.07.11, 12:58
                            I znowu to samo. Porównujesz zupełnie rózne sprawy, starając się, naprawdę nie wiem co pokazać.
                            Zastosowana przez Ciebie technika, to tzw. odwracanie kota ogonem i przerysowywanie innych form opieki nad dzieckiem, żeby obalić postawiony przeze mnie pogląd, że zrobiłaś źle posługując się swoim dzieckiem, żeby zasnąć. Nie przekonasz mnie, że jest inaczej, więc nie wiem po co te próby.
                      • misanka Re: przez prawie 2 lata codziennie karmilam corke 27.07.11, 10:45
                        > karmilam corke na spiocha, bo wychodzilam do pracy kiedy jeszcze spala

                        ciociu.cesiu smile
                        ja też robiłam podobnie (wiele razy), wychodziłam np. rano do lekarza i mąż miał zostać z dzieckiem;
                        podobnie robiła siostra mojego męża- tylko, że ona nie karmiła nigdy piersią, ale prawie od samego poczatku butlą; kiedy kładła się spać (koło północy) to napychała kaszką z butli córkę, zeby ta pospała do rana; niby zaspokajała potrzebę córki; ale tak naprawdę to lubiła sobie po prostu pospać dłużej
                        a napychanie kaszką śpiącego dziecka, żeby zaspokoić swoje potrzeby - to dopiero chore!!! tongue_out
                        • misanka Re: przez prawie 2 lata codziennie karmilam corke 27.07.11, 10:49
                          jak się zastanowić, to w naszym społeczeństwie wykorzystywanie dzieci do swoich potrzeb jest nagminne, no, bo co z ludźmi, którzy idą na poczę z małym dzieckiem, tylko po to, żeby nie stać długo w kolejce, bo zazwyczaj znajdzie sie ktoś miły, kto przepuści osobę z maleństwem wink
                          • misanka Re: przez prawie 2 lata codziennie karmilam corke 27.07.11, 10:55
                            > na poczę z małym dziecki
                            miło być na pocztę (albo bywa, ze do sklepu, banku, etc.)
                            • ona1983.10 Re: przez prawie 2 lata codziennie karmilam corke 27.07.11, 11:00
                              na siłe sie usprawiedliwiasz i tłumaczysz smile tak to wygląda smile
                              • misanka Re: przez prawie 2 lata codziennie karmilam corke 27.07.11, 11:23
                                ona, green? czy to nie jest tak, ze Wam karmienie piersia kojarzy się erotycznie i stąd ten wewnętrzny sprzeciw (a może i nawet obrzydzenie) w stosunku do karmienia bez żądania dziecka i w swoim interesie?
                                jeśli tak to moge Was uspokoić, ze mi sie karmienie tak nie kojarzy (a przy najmniej od czasu kiedy sama karmię)
                                a jeśli nie, to naprawe nie rozumiem, czemu robicie z tego takie halo?
                                • green.sabcia Re: przez prawie 2 lata codziennie karmilam corke 27.07.11, 13:18
                                  Robimy haloo, bo jesteś slepa i głucha, nie widzisz kompletnie istoty sprawy. Mi nie chodzi o to, że jestes jakaś nie tego, bo przystawiasz dziecko na śpiąco. Sa byc może pewne względy, o których ja nie wiem, bo nie praktykowałam, bo nie było potrzeby, że można albo i nawet trzeba przystawić dziecko jak spi, czyli bez jego woli, zgody-chęci i udziału. Ale nie o tym dyskutujemy i Ciebie taka sytuacja nie dotyczyła. Tobie chciało sie spać, nie mogłaś zasnąć, więc bach śpiącego dzieciaka do cycka, chociaż sie nie domagał, żeby Ci się odprężająca oksytocynka wydzieliła. Czegoś nie zrozumiałam?
                                  Jezu, ale wypaliłaś z tymi skojarzeniami erotycznymismile))To chyba Tobie sie jednak karmienie erotycznie kojarzy, skoro uzależniłaś sie od działania nasennego oksytocyny, która wydziela sie także podczas orgazmu. Moje sugestia jest taka, że trzeba było wskoczyc na męża(partnera), a dzieciakowi dać spać i poczekać z szacunkiem dla niego, aż samo poprosi o karmienie. Ot tyle! Cała filozofia.
                                  • kamooola Re: przez prawie 2 lata codziennie karmilam corke 29.07.11, 22:01
                                    > Jezu, ale wypaliłaś z tymi skojarzeniami erotycznymismile))

                                    Nie, to ty wypaliłaś, bez sensu z resztą:

                                    >Ty byś chciała, żeby mąż Ci wsadzał na śpiocha np.?
                                    • green.sabcia Re: przez prawie 2 lata codziennie karmilam corke 30.07.11, 10:09
                                      Przeczytaj całą dyskusję od początku do końca, ne czepiaj się co bardziej kontrowersyjnych wersów, bo na zaczepki nie reaguję.
                                      Co do Twojego pytania, to jednak Ci odpowiem. Nie, nie chciałabym żeby mąż tak mnie traktował, bo to by oznaczało brak szacunku do mojej osoby i przez takie właśnie (może niezbyt miłe) porównanie próbowałam pokazać misance o co mi chodzi w niewłaściwości jej postępowania, które ja uważam za niewłaściwe. Które byc może wcale takie nie jest, zależy to od kontekstu, ale pisałam już o tym dużo razy w tym wątku.
                                      • kamooola Re: przez prawie 2 lata codziennie karmilam corke 31.07.11, 21:30
                                        Rzeczywiście niepotrzebnie zabrałam głos w dyskusji pod wpływem emocji, ale szlag mnie trafił jak ten fragment przeczytałam. Jest naprawdę ohydny.
                                        Przyznaję, że wątku do końca nie doczytałam i doczytywać nie mam zamiaru.

                                        A jeśli chodzi o pytanie, na które odpowiadasz to nie, ono nie było moje a twoje, jedynie zacytowałam.

                                        P.S. Nie chcę rozpoczynać żadnej dyskusji nt.

                          • green.sabcia Re: przez prawie 2 lata codziennie karmilam corke 27.07.11, 12:51
                            Żenada. Masz jeszcze jakieś tego typu perełki w zanadrzu? Brakuje Ci argumentów i postanawiasz się wysmiewać. Bardzo to płytkie. Widac, że Ci głupio i nie wiesz jak wybrnąć z niewygodnej sytuacji, więc niefortunnie brniesz dalej, pogrążając sie przy tym. Bo z Twoich ostatnich wpisów wyłania się daleko niepoważna osoba, zeby nie powiedziec niezrównoważona.
                        • green.sabcia Re: przez prawie 2 lata codziennie karmilam corke 27.07.11, 12:43
                          No i co z tego, że tak robią inni? Co chcesz przez to udowodnić? Że skoro inni tak postępują, a Ty nie jesteś niechlubnym wyjątkiem, to znaczy, że to dobrze? Śmieszna jesteś wiesz. Próbujesz szukać argumentów na usprawiedliwienie swojego postępowania i porównujesz sie do cioci. czesi, zupełnie bezsensu, bo ona nie "usypiała się" za pomocą dziecka, tylko dawała mu to czego potrzebuje, kiedy jej nie będzie, jakby tochę na wyrost, żeby wynagrodzić długie godziny swojej nieobecności. Przestań mieszać pojęcia.
                          • ciociacesia czyli karmienie na spiocha 27.07.11, 12:55
                            moze byxc dobre albo zle zaleznie od intencji matki? wg mnie niezaleznie od intencji matki dzioecko dokarmione przez sen korzysta, bo takie ktore nie ma ochoty nie bedzie wtedy jadlo. w ogole nie zassa odrzucajac proponowana piers, albo possie raz czy dwa i bedzie spalo dalej
                            • green.sabcia Re: czyli karmienie na spiocha 27.07.11, 13:26
                              Twierdzisz, że trzeba albo zaleca się dokarmiać ponad roczne dzieci na śpiocha, bo to im służy? Gdzie się takich rewelacji dowiedziałaś?
                              Dziecko sie instynktownie dostosowuje do matki, więc nic dziwnego, że jak sie mu wpakuje pierś do buzi, to zacznie instynktownie ssać, zwłaszcza jak nie zna smoczka i to jedyna forma ssania, jaką zna, a mamusia uprawia taka technikę z ochotą.
                              Moja droga to włąśnie inetencje sa bardzo istotne, zwłaszcza w stosunku do dziecka. Chcesz powiedziec, że nieważne czy matka ma dobre intencje czy złe, dziecku i tak to służy?!Dziwna i chora logika jak dla mnie.
                              • ona1983.10 Re: czyli karmienie na spiocha 27.07.11, 13:45
                                trzeba by spisac te rewelacje bo cos czuje, ze ksiązka zrobilaby szał na rynku smile Ciekawe co by Panie powiedziały na wpychanie ZDROWEMU dziecku (roczniakowi, badz starszemu) butelki mleka na SPIOCHA hehe przeciez to dla jego dobra. Bzdury i jeszcze raz bzdury bo przez takie reweracje dkp postrzegane jest jak patologia i zaspokajanie własnych potrzeb, a wielka szkoda.
                              • ciociacesia a ja ci mowie 27.07.11, 13:51
                                na podstawie praktyki - na spiocha czy nie - jesli dziecko nie ma ochoty ssac to mozna mu probowac pakowac do buzi i nic z tego nie bedzie
                                w pewnych sytuacjach - owszem mozna zalecic dokrmianie nocne rocznego dziecka
                                chce powiedziec ze nie widze nic zlego w tym co napisala oi zrobila misanka.
                                • green.sabcia Re: a ja ci mowie 27.07.11, 19:34
                                  Ok. Ty nie widzisz, ja widzę. Dalsza dyskusja nie ma sensu.
                • ona1983.10 Re: Jestem uzalezniona... 26.07.11, 21:31
                  Green daj siebie spokój bo nie warto smile

                  Kiedys natknelam sia na artykuł (w suwaczku mrs.t)


                  www.edziecko.pl/pierwszy_rok/1,79400,7088867,Jak_dlugo_warto_karmic_piersia_.html?as=2&startsz=x

                  Warto przeczytac np pkt co powinno niepokoic. Wokół mnie sporo mam dkp (moja mama, siostra) i one raczej zeby otrzymac dawke oksytocyny wolaly pobaraszkowac z mezem niz robic to w inny sposob... smile no, ale kazdy z nas ma inne progi "normalnosci" smile
            • ciociacesia Re: Jestem uzalezniona... 26.07.11, 17:15
              > Więcej asertywności, mniej użalania się nad sobą.

              wydaje mi sie ze jestes asertywna za nas wszystkie tongue_out
              • green.sabcia Re: Jestem uzalezniona... 26.07.11, 20:09
                Dobrze Ci się wydaje:,
        • misanka Re: Jestem uzalezniona... 27.07.11, 18:10
          jestem przekonana, ze moje dziecko i tak by się za jakieś pół godziny później co najwyżej obudziło na ssanie, bo w tym wieku bywało, że budziła się co chwila dosłownie
          przykro mi tylko, ze w tym co normalne i naturalne dopatrujecie sie jakiegoś wynaturzenia, tak jak pisze ciocia.cesia dziecko które nie ma ochoty ssać, i tak ssać nie będzie, tymbardziej na śpiąco;

          a jeśli chodzi o pomysł na Wasze skojarzenia erotyczne, to kto pierwszy pisał tu o "wsadzaniu na śpiocha", czy o baraszkowaniu z mężem, zeby pobudzić oksytocynę?
          sformułowanie pierwsze jest moim zdaniem wyjątkowo obleśne, w kontekście porównania do pijącego mleko dzieciątka;
          dlatego nie będę brnęła dalej tę niesmaczną już dyskusję
          • green.sabcia Re: Jestem uzalezniona... 27.07.11, 20:09
            Masz dziecko przez invitro, czy z banku spermy? czemu sie tak oburzasz? To ty zaczęłaś z działaniem oksytocyny. Sformułowałaś tezę, że załozycielka wątku chociażby dla tej relaksującej dawki oksytocyny powinna nadal karmić. TY TO NAPISAŁAŚ, a teraz obruszasz się jakbys w ogóle nie wiedziała o co chodzi i atakujemy cię bezpodstawnie.
            Nazywaj i tłumacz sobie swoje zachowanie jak chcesz. Nie mam juz ochoty na czytanie tej "papki" jaką nas raczysz. Być może niefortuunie sie wyraziłaś i nadal nie potrafisz jasno dać do zrozumienia o co Ci chodzi.
            Ja pisałam juz wiele razy, że mi chodzi tylko o to, że uważam, że dziecka nie mozna używać jak żywego laktatora, bo mama ma jakieś potrzeby. Że karmić sie powinno dla zaspokajania potrzeb dziecka głównie, lub przedewszystkim, a nie swoich. Swoje potrzeby należy zaspokajać w inny sposób, nie używając dziecka do tego. Tak samo jak denerwują mnie matki wpychające dziecku pierś odruchowo do buzi, jak zacznie stękać , czy płakać bez zastanowienia o co może mu chodzić, lub co mu jest, tak samo denerwuja mnie matki, które na każde stęknięcie i zajęczenie dziecka pakują mu butlę do buzi z mm. W przypadku tych pierwszych uchodzi im to na sucho, bo mlekiem matki nie da sie podobno przekarmić dzieciaka, a modyfikowanym i owszem. Poza tym, jest stos wyjasnień i wytłumaczeń, na to, żeby tego cycka ciągle pchać, a koronnym jest że pierś dobra na wszystko. Może i dobra na wszystko i owszem ale dla noworodka i małego niemowlaka, choć też nie zawsze.
          • ona1983.10 Re: Jestem uzalezniona... 27.07.11, 20:19
            Przykro mi, ale chyba masz problem z czytaniem ze zrozumieniem - za to wyjątkowo super radzisz sobie z odwracaniem kota ogonem. Najpierw pisze, ze przystawia na spiocha bo spac nie moze i potrzebuje tej dawki oksytocyny, a potem jakies dziwne wywody co i jak ... Czasem trzeba umiec przyznac sie do błędu i okazać chociaz ciut pokory. Szkoda dalej wdawać się w dyskusje bo to nie ma najmniejszego sensu.
            • green.sabcia Re: Jestem uzalezniona... 27.07.11, 20:37
              Ona. ja mam wrażenie, że misanka i ciocia.czesia próbują z nas zrobić niespełnione wariatki erotomanki, natomiast same lansują sie na anielskie matki polki, którym wszystko uchodzi, bo niewazne co by zrobiły i jak postąpiły, to zawsze dla dobra dziecka, więc sa usprawiedliwione ad hoc.
              • ciociacesia lubie brzmienie slow 'ad hoc' 28.07.11, 10:39
                > Ona. ja mam wrażenie, że misanka i ciocia.czesia próbują z nas zrobić niespełni
                > one wariatki erotomanki, natomiast same lansują sie na anielskie matki polki, k
                > tórym wszystko uchodzi, bo niewazne co by zrobiły i jak postąpiły, to zawsze dl
                > a dobra dziecka, więc sa usprawiedliwione ad hoc.

                kojarzy mi sie ze skakaniem. nikt tu z nikogo nie probuje zrobic kogos. po prostu nie podobaja mi sie zarzuty jakie wysuwasz w strone misanki. nie zgadzam sie z nimi, wiem ze masz inne podejscie do macierzynstwa, karmienia wspolnego spania i calego tego majdanu. moje jest bardziej zwierzece, mniej uporzadkowane, bardziej ulegle w stosunku do dziecka. i nie nie jestem z tego powodu matkom polkom. ja inaczej nie chce, ja uwazam to za sluszne i jedyne mozliwe jesli chodzi o mnie i moje dziecko. czulabym sie zle i nie w porzadku postepujac wbrew sobie. nasze dzieci sa inne, nasze sytuacje sa inne, chocby fakt ze ja mam tylko jedno dziecko rzutuje bardzo na moje podejscie, moge sobie pozwolic na byce smoczkiem itp. no i przede wszystkim ja jestem inna - mialam inne dziecinstwo, innych rzeczy mi brakowalo, inne mnie zachwycaly, inne uwazam za najwaznejsze dla dziecka. to ze jestem inna nie znaczy ze jestem gorsza, insunuowanie ze karmie moja 3 latke bo jestem niedopieszczona splywa po mnie kiedy dyskutuje na em,atce, ale na tym forum, wrod 'swoich' to jednak troche mnie obchodzi i boli
                • green.sabcia Re: lubie brzmienie slow 'ad hoc' 28.07.11, 12:14
                  O Boże i znowu muszę wałkować od początku to samo sad Nie twierdzę, że Ty czy misanka jesteście złe, ale że wasze zachowanie wg mnie jest niewłaściwe, a w zasadzie misanki, bo Twoje karmienie dziecka na śpiąco rozumiem i nie mam nic do niego. Ty sie solidaryzujesz z misanką, a mi przypinasz jakąś łatkę, może sprecyzuj jaką? Podejrzewasz, że ja mam zupełnie różne podejście do wychowania dzieci i macierzyństwa, tzn. jakie? Napisz o swoich podejrzeniach wprost, to je skonfrontujemysmileByć może się zdziwiszsmileJa także mam bardzo samcze podejście do macierzyństwa. Karmię swoje dzieci, bo o dla mnie jak najbardziej naturalne, czułam sie okropnie, zawsze wtedy kiedy zalecano mi dokarmiać dziecko butelką, bo za mało przybierają. Widok maleńkiego dziecka ssącego butelkę i jego reakcja po wypiciu jakiejś części mm, kiedy nie zasypiało stopniowo jak przy piersi, ale odpływało, jakby traciło przytomność, porażał mnie i zawsze chciało mi się wyć. Robiłam wszystko co w mojej mocy, żeby skończyć jak najszybciej z ta butelką. Jest jeszcze wiele różnych takich spraw i przykładów, a ten o jeden z nich, żeby Ci pokazać, że mylisz się mysląc, że ja jestem z kategorii nowoczesnych mamusiek, co karmią, bo tak teraz modnie itd. Nie jestem taka i nigdy nie byłam. Nie mam także nic przeciw długiemu karmieniu dziecka, jak Ty i inne mamy, jeśli tylko wychodzi ono od samego dziecka i chęci zaspokajania jego potrzeb, nie własnych.
                  Sama nie wiem jak długo będę karmic najmłodszą, bo nie ograniczam się czasowo. Będę karmić tyle ile ona będzie tego potrzebować. Na razie ssie, ma swój rytm do którego sie w pełni dostosowuję. Niczego nie przyspieszam, nie mam poczucia, że powinnam skonczyć teraz czy za jakiś czas, obserwuję dziecko i czekam. A kiedy postanowi przestać, to przyjmę ten fakt z radością i akceptacją, bez żalu i smutku, że utraciłam coś istotnego, bo karmię dla niej, nie dla siebie.
                  • ciociacesia nie podejrzewam a wiem 28.07.11, 12:26
                    pamietam twój niedawny watek o smoczkach, sama piszesz tu ze nigdy nie karmilas na spiocha - zdaje sie ze spisz z dziecmmi osobno, prawda? troche wiecej dyscypliny i uporzadkowania. ja dobrze czuje sie w chaosie, moje potrzeby nie cierpia zbytnio kiedy dziecko jest na piedestale i 'poswiecam sie mu' i podporzadkowuje. tak lubie, tak chce i czasem tylko ponarzekam w gronie mi podobnych na swoj ciezki los smile
                    napisalam ze jestem inna a nie gorsza. nie gorsza ale tez nie lepsza. ot inna i tyle. nie oskarzam cie o bycie nowoczesna mama. o ile sie nie myle to ty rzucilas mi w twarz matkom polkom niczym obelgom smile
                    kiedy dziecko postanowi przestac tez przestane karmic. ale jesli nie nastapi to przed 5tymi urodzinami to wyjde z inicjatywa. tak jak wyszlabym z inicjatywa gdyby odmowila mleka przed 2 urodzinami. a mnna pewno przed pierwszymi. i to nie znaczy ze robie to dla siebie, po prostu czasem patrze w dluzszej perspektywie niz moje malenstwo i wiem lepiej co dla niego dobre
                    • green.sabcia Re: nie podejrzewam a wiem 28.07.11, 12:51
                      A co ma piernik do wiatraka, czyli co ma tu smoczek do szanowania potrzeb dziecka? No widzisz mylisz się co do mnie, bo ja śpię z naszą najmłodszą, a raczej spimy razem z mężem także. Dlaczego odbierasz "matkę polkę" obrażliwie, jako obelgę? Ja tego tak nie odbieram, inne konotacje mam z tym określeniem.
                      Co do smoczka, nie chciałam go dawać małej i powstrzymywałam sie jak długo mogłam, ale po 4 miesiącu sie poddałam, bo ona nie chciała ani usypiać ani spać przy piersi, non stop sie budziła, jak ledwo przysnęła. Była bardzo niespokojna i rozdrażniona, a ja wykończona i stwierdziłąm, że chociaż jestem z zasady przeciwna smoczkom, to muszę uszanować jej potrzebę do ssania innego niz moja pierś tylko i wyłącznie. Najstarsza córka obyła się bez uspokajacza, pewnie dlatego, że miała mnie i ojca na 100% wyłączność. Dzieci czują kiedy maja "starych" tylko dla siebie do swojej dyspozycji, a kiedy nie, nawet te bardzo małesmile Moje drugie i trzecie dziecko jako niemowlęta są o wiele bardzie niespokojne i płaczliwe niż pierwsze.
                      Widzisz ja nie myślę o tym, kiedy przestane karmić, bo mam juz w tej kwestii doświadczenie, dwójka starszych przestała ssać sama z siebie przed 18 miesiącem. Nie sądzę, żeby dziecko, które podświadomie czuje, że mama zaspokaja jego potrzebę chciało ssac tak długo, jak piszesz 5 lat. Wg mnie dziecko, które tak długo ssie spełnia nieświadomie potrzeby matki. Żadne normalne dziecko nie chce byc wiecznie niemowlakiem, chyba że tego chce jego mamusia z sobie znanych tylko względów. Takie mam przemyślenia i poglądy na te sprawysmile
                      • ciociacesia no i wlasnie o to mi chodzi 28.07.11, 13:30
                        twoja 2 odstawila sie kolo 18 mies. moja corka kolo 18 mies miala faze ssania czesto i duzo. jest dla mnie niewyobrazalne zeby sie wtedy odstawila. nie rozumiem tego zarzutu karmienia dla matki. nie ogarniam tego po prostu. dla ciebie dziecko ktore ssie jest niemowlakiem, dla mnie dziecko ktore ssie jest dzieckiem
                        • green.sabcia Re: no i wlasnie o to mi chodzi 28.07.11, 17:25
                          Wiesz co, nie wiem za bardzo jak ci odpowiedzieć, to jak polemizowanie ze ścianą. Nie obraź się, ale tak się czuję pisząc do Was.
                          Zarówno pierwsze dziecko jak i drugie odstawiło się samo, w sensie przestało ssać przed ukończeniem półtora roku. Napisałam o tym, ale nieuważnie czytasz. Skoro sobie tego nie wyobrażasz, to brakuje ci wyobraźni, bo takie sytuacje maja miejsce. Co miałam zrobić? Karmić je na siłę, wystawiać całymi dniami cycka, żeby im przypominać o ssaniu? Dla mnie to głupie i bez sensu. Zawierzyłam dzieciom. Uznałam, że skoro maja spory apetyt na jedzenie stałe i mimo tego, że byłam dostępna ze swoim mlekiem cały czas, nie ograniczałam sztucznie karmień, nie chciały dłużej ssać, tzn. że nadszedł koniec tego etapu.
                          Skoro piszesz, że dla Ciebie jest niewyobrażalne, że dziecko przestanłoby Ci ssać, tzn. że załozyłaś sobie ile będziesz karmić i pomijasz w tym wolę dziecka, a to z kolei jest dla mnie niepojęte!
                          • ciociacesia ja tez nie wiem co powiedziec. 28.07.11, 22:56
                            wroc moze do mojego poprzedniego postu i przeczytaj jeszcze raz. na spokojnie. napisalam tylko ze sie roznimy i nasze dzieci sie roznia
                            • froobek Re: ja tez nie wiem co powiedziec. 28.07.11, 23:16
                              Żenująca dyskusja. W każdej innej sprawie komfort i "prawa" matki są priorytetem, można nimi uzasadnić nawet wypad na imprezę, jak dziecko ma miesiąc. Ale jak matka chce sobie z dzieckiem błogo zasnąć, to już nie, nagle prawa dziecka zaczynają istnieć, w jakiejś karykaturalnej formie.

                              Przypominam, jak ktoś zapomniał, że karmienie nie jest tylko dla dziecka. Karmienie to sprawa holistyczna - jest dla matki, dla dziecka, dla ojca, dla społeczności lokalnej, dla Ziemi. A dziecko jest też dla mnie, nie tylko ja dla niego - na tym polega życie rodzinne. Jest po to, żebym mogła się realizować, żebym miała oksytocynę i prolaktynę we krwi, a nawet po to, żeby mi obniżyć ryzyko nowotworu.

                              Przypominam także, że już od jakiegoś czasu sformułowanie "karmienie na żądanie" bywa zastępowane przez "karmienie według potrzeb", co oznacza uwzględnienie potrzeb matki i symetrii relacji laktacyjnej. Zazwyczaj chodzi po prostu o przystawianie przy przepełnieniu piersi, ale nie rozumiem, dlaczego nie miałoby też chodzić o przystawienie w celu zaśnięcia. Afera i rzucanie epitetami w ciężarną, choć idzie o rzecz tak prostą i nieszkodliwą - szkoda...
                              • green.sabcia Re: ja tez nie wiem co powiedziec. 29.07.11, 08:18
                                Jak żenująca dla Ciebie, to nie zabieraj głosu.
                                Ton Twojej wypowiedzi jest dla mnie smieszny, bo wskazuje, że masz o sobie wysokie mniemanie i wszystkie rozumy pozjadałaś: "przypominam, przypominam", Ty jesteś żenująca.
                                To, że Ci sie cos wydaje, że wiesz i masz rację, to tylko Twój osobisty odbiór.
                                Ja mam podejście zgoła inne niż TY i to wcale nie znaczy, że gorsze. Nie zgadzam się z takim faktem np. że dziecko jest dla mnie, po to żebym sie realizowała, albo cos innego. Nie rodzę dzieci dla siebie, ale dla świata, dla innych ludzi i moim zadaniem nie jest go urabiać jak glinę, wg własnego widzimisię, ale być jego przewodnikiem i bardziej obserwatorem niż ingeratorem na każdym kroku.
                                Twoja wypowiedź wskazuje na despotyzm, przedmiotowe traktowanie dzieci i zapewne ludzi jako takich w ogóle. A powoływanie się-zasłanianie kobieta w ciąży, to juz w ogóle totalny porażka!
                              • misanka Re: ja tez nie wiem co powiedziec. 01.08.11, 10:11
                                > A dziecko jest też dla mnie, nie tylko ja dla niego
                                > - na tym polega życie rodzinne.

                                zarzekałam sie, ze już nie będę brała udziału w niniejszej dyskusji (i nie będę), ale powyższe stwierdzenie jest bardzo mi się podoba, nawet nie w kontekście bieżącego wątku smile
                                • fizula Re: ja tez nie wiem co powiedziec. 05.08.11, 02:11
                                  Green sabcia, wybacz, ale źle mnie zrozumiałaś, odczytałaś. To nie było żadne życzenie, żebyś zatęskniła za karmieniem po jego skończeniu, ale raczej moje spostrzeżenie, że często nasze uczucia nas zaskakują. I nawet mama, która starsze dzieci kończyła karmić bez cienia nostalgii przy kolejnym dziecku może doświadczyć innych uczuć, które ją zadziwią.
                                  A teraz jak poczytałam o Twoich doświadczeniach brnąc przez cały wątek aż do tej pory, widzę w Twoim podejściu do dzieci tyle wrażliwości, empatii, że żal po skończonym karmieniu nawet pasowałby mi do Ciebie wink Ale oczywiście nie życzę tych przykrych uczuć, życząc samej dumy i radości z własnych dzieci.
                                  • green.sabcia Re: ja tez nie wiem co powiedziec. 11.08.11, 11:12
                                    Dziękuję fizulo za zrozumieniesmile
                                    Ja może sprawiam nieciekawe wrażenie czasami, ale tak naprawdę to ja zła kobieta nie jestemsmileI nikogo nie chciałam zranić ani urazic swoimi wypowiedziami.
                                    Żalu jako takiego po karmieniu starszych dzieci nie było. Tzn. nie było od razu. Najpierw głównie była radość i duma, że dzieci dojrzały do samodzielności, że nie jestem nadopiekuńcza, że nie zatrzymuję ich w rozwoju ich osobowości. Potem dopiero, po wielu miesiącach, nawet latach przychodziła refleksja i zastanowienie, że może za krótko, że może zrobiłam cos nie tak itd. Teraz przy trzecim dziecku, nastawiłam się, że chcę dłużej, ale nie na zasadzie, że będę ja karmic na siłę, bo ja tak sobie załozyła, ale że nie zrobię nic co by miało to karmienie zakończyć szybciej niz normalnie. I kiedy młoda przestawała ssać, zapalały mi sie czerwone lampki i szybko zaczęłam szukac przyczyn, podpytując między innymi na tym forum o co może chodzić, żeby szybko zaradzić i nie "pluć sobie w brodę", jak juz będzie po fakcie i córka pierś odrzuci totalnie.
                                    Na razie karmienie trwa, nie ograniczam, cierpliwie czekam na naturalny rozwój wydarzeń, zwłaszcza, że za kilka miesięcy córka musi przejść opoerację na oku i myslę, że karmienie wtedy może nam sie bardzo przydać.
                            • green.sabcia Re: ja tez nie wiem co powiedziec. 29.07.11, 08:10
                              No ok, rozumiem, róznimy sie i nasze dzieci także sie różnią. To normalne, nie ma co z tym faktem polemizować. Jestem spokojna. W związku z tym napisałam także wcześniej, że nie ma o czy więcej gadać, bo ja widze jakiś problem, niewłaściwość w traktowaniu karmienia jako próby zaspokajania własnych potrzeb, a Ty że nie. No i o czym tu więcej pisać? Ale odnoszę wrażenie, że próbujesz mnie przekonać do swoich racji i swojego pkt. widzenia, wg podejścia "niech wszyscy myślą i robia tak jak ja, bo ja mam rację", a to ci się nie uda. Szkoda zatem Twojego i mojego czasu też.
                              Pozdrawiam
                              • ciociacesia wiem ze nie przekonam cie do mohego punktu widzeni 29.07.11, 09:20
                                i nie zamierzam. chodzi mi tylko o wzajemny szacunek. skoro ja moge podchodzic z szacunkiem do ciebie, czemu ty oskarzasz mnie o jakies nikczemne pobudki i atakujesz moj punkt widzenia, na karmienie i macierzynstwo jako takie i sugerujesz ze skoro karmie dziecklo dluzej niz ty to nie jest top potrzeba dziecka tylko moja, bo twoje dzieci wczesniej sie odstawily?
                                • green.sabcia Re: wiem ze nie przekonam cie do mohego punktu wi 29.07.11, 09:42
                                  Boże, dziewczyno zlituj się, gdzie ja cos takiego napisałam, że Cie oskarżam, że robisz coś strasznego swojemu dziecku itd.?! Co z Tobą, nie potrafisz sie zdystansować i wszystko bierzesz personalnie, każdy przykład, każde moje prezentowane przeze mnie zdanie?
                                  I przepraszam, ale to ty sie czepiłaś moich metod wychowawczych i podejścia do dziecka, chociaz niewiele o nich wiesz. To ty szukałaś haczyka na mnie czepiając sie, a to smoczka, a to osobnego spania-które nie ma miejsca, to ja sie czułam atakowana przez Ciebie, więc się bronię odpowiadając, że się mylisz w różnych kwestiach zwłaszcza co do mnie i tyle.
                                  Poza tym generalizujesz wszystko na całokształt i nie trzymasz się ściśle tematu. Wałkujesz w kółko to samo, chyba tylko po to, żebym przyznała Ci rację, ukożyła się przed Wami i potwierdziła bijąc się w piersi: "tak macie rację drogie matki karmicielki, byłam w strasznym błędzie mysląc inaczej niż wy. Teraz wiem, że podawanie swojemu dziecku piersi, bez jego woli i chęci na to, tylko po to, żeby sobie dobrze zasnąć jest jak najbardziej w porządku. Co więcej ma sens, jest wskazane i ma podstawy uwarunkowane społecznie! Przepraszam, juz więcej nie będę błądzić. Kłaniam sie nisko." Co, to byś chciała przeczytać? Tak wygląda wg ciebie szacunek do drugiej osoby? Zastanawiające...
                                  • ciociacesia aaaaa 29.07.11, 10:07
                                    przepraszam ze tak odebralas moja wypowiedz. moze staralam sie zbyt by moja wypowiedz brzmiala swobodnie, moze moja nieudolna proba okazania dystansu sprawila ze odebralas moja wypowiedz w ten sposob. przepraszam
                                    uzywanie smoczka nie jest haczykiem ani zarzutem. ty uzywasz ja nie. ale tez ty masz 3 dzieci a ja jedno. czy stwierdzenie tez odbierzesz jako zarzut?
                                    co do spania osobno - przepraszam moja pomylka. tym niemniej nie traktuj tego jako zar5zut bo nim nie jest. wielu ludzi spi osobno z dziecmi i choc ja tak sobie nie wyobrazam - nie ja i nie moje dziecko, to wiem ze wiele dzieci wcale dobrze spi we wlasnych lozeczkach i nic mi do tego jesli tylko wszyscy sa z tego faktu zadowoleni
                                    zrozum tez ze nia da sie podac dziecku piersi bez jego checi i woli. moze inicjatywa nie wychodzi od niego ale jesli nie bedzie miec ochoty ssadc nie przyssa sie. serio. sprawdzilam. tez przystawiam dziecko gdy sie przebudze bo wiem ze jesli tego nie zrobie to ono obudzi sie i poprosi o pierś kiedy tylko usnę (no dobra teraz juz nie ale gdy miala rok zdarzalo sie to nagminnie)
                                    a co do twojego kontrowersyjnego porównania, nie oburza mnie w najmniejszym stopniu - patrz moje wyjasnienie z dzieckiem ktore jesli nie chce ssac odrzuci proponowana piers. ssanie wymaga wspolpracy z jego strony i wierz mi nawet przz sen jest w stanie jej odmowic
                                    • green.sabcia Re: aaaaa 29.07.11, 10:28
                                      ok. rozumiem, że jak dziecko nie chce piersi, to nie będzie ssać, jak sie ja mu poda, nawet na śpiąco, ale czy to oznacza, że matka ma prawo podawać mu pierś wtedy, kiedy jej się zachce? Kiedy uzna, że teraz ma ssać a nie za chwilę, czy za godzinę? Wygląda na to, że Ty uważasz, że to w porządku, bo nie widzisz w tym nic dziwnego i złego. Ja niestety widzę i nie mogę się z z tym zgodzić. Wszystko się w e mnie buntuje, jak sobie o czymś takim pomyslę. Być może we wczesnym dzieciństwie byłam karmiona na siłę i zapychano mnie butelką z mlekiem lub inym pokarmem, żebym się zamknęła, dłużej spała, albo uspokoiła? Nie wiem, byc może teraz dlatego tak reaguję na tego typu sprawy.
                                      • ciociacesia tak matka ma prawo 29.07.11, 10:41
                                        moze daje sobie takie prawo bo nigdy nie bylam karmiona na sile?
                                        moze dlatego ze zawsze zostawiam pole do dzieciecej odmowy, wiec nie obawiam sie ze to bedzie na sile? wreszcie daje sobie prawo do wyboru godziny karmienia nocnego bo musze rano wstac do pracy i jesli tylko dziecko da sie nakarmic kiedy ja sie klade, to zwieksza to moje szanse na nieprzewany sen pozniej i nie doszukuje sie tu jakis niebezpieczenstw. z drugiej strony mam kilka innych 'fobi' wyplywajacych z wlasnech doswiadczen z dziecinstwa
                      • mrs.t green, 29.07.11, 16:16

                        > Widzisz ja nie myślę o tym, kiedy przestane karmić, bo mam juz w tej kwestii do
                        > świadczenie, dwójka starszych przestała ssać sama z siebie przed 18 miesiącem.
                        > Nie sądzę, żeby dziecko, które podświadomie czuje, że mama zaspokaja jego potrz
                        > ebę chciało ssac tak długo, jak piszesz 5 lat. Wg mnie dziecko, które tak długo
                        > ssie spełnia nieświadomie potrzeby matki. Żadne normalne dziecko nie chce byc
                        > wiecznie niemowlakiem, chyba że tego chce jego mamusia z sobie znanych tylko wz

                        jezu ale bzdura!

                        trudno nadazyc za cala dyskusja,

                        ale tylko w tej kwestii, jak czesto, przychodzi mi na mysl stwierdzeine
                        ZNAMYS IE TYLKO NA TYLE NA ILE NAS SPRAWDZONO.

                        nie karmilas pieciolatka, ani nawet czterolatka, ani nawet trzylatka
                        ANI DWULATKA ( co na tym forum jest ani rzadkie, ani dziwne, a jak najbardziej normalne powszechne i czeste)
                        wiec NIE MOZESZ SOBE WYOBRAZIC jak to jets.
                        dla mnie karmienie 6ciomeisieczniaka bylo neinormalne - poki moj synek nie skonczyl 6 mcy.

                        karmienie dwulatka jest takim samym zaspakajaniem jego potrzeb (NA MLEKO) jakim bylo 6 mcy temu, czy rok (te potrzeby ma teraz mniejsze, wiec np mniej go karmie)
                        I CO?
                        Karmienie dwulatka teraz, BO DWULATKA KARMIE , jest NAJNORMALNIEJSZE W SWIECIE!
                        NIGDY W ZYCIU BYM SOBIE NIE BYLA W STANIE Tego wyobrazic, zrozumiec, czy zaakceptowac

                        gdyby mnie matka natura na taka probe nie wystawila.

                        radze wiec ostroznie podchodzic do zapewnien, oceniania osob z ktorymi nie dzielisz doswiadczen.
                        a swoja droga ja sobie nie wyobrazam jak moze 18sto meisieczniak "sam" sie odstawic ( i co , mleko przestalas podawac??? to na czym twoje 18sto meisieczniaki zyly??? jak dla mojego syna , w 18mcu zycia mleko stanowilo dobre 40-50-%DIETY!!)



                        i co zrobisz jesli twoje kolejne dziecko bedzie porzebowalo mleka poza 18sty mc zycia - tez wtedy 'sama dziecko odstawisz' czy pozwolisz mu ssac poki tego bedzie potrzebowac?
                        • green.sabcia Re: green, 29.07.11, 16:49
                          mrs.t. nie będę sie po raz kolejny tłumaczyć, bo zrobiłąm w tym wątku, to wiele razy i juz mi się zwyczajnie nie chcesmile
                          Co do tego karmienia 5 latka, albo starszego dziecka, masz rację oczywiście, że nie wiem jak to jest, bo nie karmiłam tak długo, bo moje dzieciaki odmówiły współpracy w tym temacie. Moje dygresja w tym temacie jest tylko teoretyczno-hipotetyczna. Tak mi się zdaje, że 5 latek nie ssie sam z siebie, albo rzadko.
                          Nie kwestionuje faktu, że w jakiś wtedy nieświadomy sposób się do tego przyczyniłam, ograniczając pewne karmienia po roku. Dlatego teraz jestem mądrzejsza o doświadczenia ubiegłe i nie przestałam karmić najmłodszej w nocy, odpuściłam sobie i jej i obserwuję co się będzie działo.
      • verenne Re: Jestem uzalezniona... 25.07.11, 19:46
        A bo cza było takie rzeczy pisać na AMC, a nie tu, o!
        • ciociacesia ale tu zawsze bylo tak przytulnie 25.07.11, 20:11
          smile
          • misanka Re: ale tu zawsze bylo tak przytulnie 25.07.11, 20:33
            smile
    • fizula Re: Jestem uzalezniona... 29.07.11, 02:04
      Agaguru,
      nie wiem, czy jeszcze czytasz tą dyskusję, skoro zeszła na psy.
      Ale abstrahując od jej dalszego ciągu odniosę się do tego, co Ty napisałaś.
      Twoje uczucia są po prostu normalne smile I nie obwiniaj się za nie, nie dręcz. Żal po karmieniu starszego dziecka po jakimś czasie minie, nawet jeśli był silnie odczuwany. Emocje rzecz zmienna i dość niezależna od naszej woli. Wcale bym się nie zdziwiła, gdyby i Greensabcia, wbrew zapewnieniom po skończonym karmieniu poczuła żal, pomimo że teraz wymyśla i Tobie i innym mamom.
      Gdy przeczytałam Twój kolejny post przestałam się dziwić Twojemu żalowi: po prostu widzisz też emocje swojej córci i współodczuwasz z nią.
      Osobiście widzę, że jesteś w rzeczywistości, wbrew zarzutom Ci stawianym, zdolna do dystansowania się do własnego karmienia. Mimo 4 lat, dziecko może być jeszcze niedojrzałe do zakończenia karmienia. Może widzisz po prostu to we własnym dziecku i dlatego takie odczucia?
      Przepraszam, że od razu nie wykasowałam zarzewia tej dyskusji- gościa miałam, który korzystał z mojego komputera.
      • green.sabcia Re: Jestem uzalezniona... 29.07.11, 08:53
        Fizula:dlaczego zeszła na psy? Bo mam inne zdanie niż TY niż reszta, inne podejście do macierzyństwa, inaczej postrzegam pewne sprawy? Dziwi mnie, że akurat Ty to piszesz.
        Moje porównanie ze stosunkiem seksualnym na śpiąco, byc może było zbyt ostre i niesmaczne, ale nie wiedziałam jak inaczej pokazać Wam o co mi chodzi, bo albo odbijałyście piłeczkę w tej dyskusji, atak sie dyskutować nie da, albo było odwracanie kota ogonem. Nie chciałam porównywać karmienia piersią na śpiąco do stosunku seksualnego na śpiąco, jak mi ktoś zarzucił, ale do faktu, że zarówno w jednym jak i w drugim przypadku lekceważy sie wolę i chęć drugiej osoby, a to moim zdaniem brak szacunku dla drugiego człowieka bez względu na wiek.
        Nie życz mi żalu po skończeniu karmienia, ja Ci źle nie życzę. Podejrzewam, że nie będę go odczuwać w takiej formie jak kobiety które tu piszą, jakby straciły nogę, albo ktoś im umarł. Bo nie karmię dla zaspokajania własnych potrzeb, tylko dziecka i jestem tego świadoma, że innych pobudek nie ma we mnie. Bo jestem otwarta na potrzeby swoich dzieci i przyjmuję ze spokojem to, ile będą chciały ssac moją pierś, bo nie mam zamiaru bić żadnego rekordu w długim karmieniu piersią, żeby czerpac z tego satysfakcje i chwalić sie przez innymi co nie karmią, i czuć nad nimi wyższość z tego powodu.
        Nic nie wymyślałam założycielce wątku, tylko zasugerowałam, że byc może dziecko dojrzało do tego, żeby przestać ssać i powinno sie to uszanować, dając jednocześnie wsparcie mu i poczucie bliskości, tak żeby nie czuło sie źle z ta decyzją. Jesli matka będzie lamentować, to mu nie pomoże, a to chyba matka ma wspierać dziecko, a nie na odwrót.
        Nie zgadzam się z Twoją sugestią(mam chyba prawo?), że córka założycielki nie dojrzała do rozstania, bo jest apatyczna i rozbita. Przecież matka nie odstawiła jej na siłę, mała sama przestała chcieć, więc to wyszło od dziecka, a skoro tak sie stało, to znaczy, że jest gotowa i oczekuje, komunikując swoim zachowaniem, żeby matka pomogła jej przez ten koniec karmienia przejść na kolejny etap rozwoju. Jeśli jej nie pomoże i zacznie znowu zachęcać do karmienia co chyba sugerujesz, to moim zdaniem uwsteczni dziecko. Chyba że dziecko będzie silne i mądrzejsze od matki i nie da sobie znowu wpakowac piersi do buzi i zatrzymać na tym etapie.
        I ostatnia sprawa. Jesli rzeczywiście postanowiłas wykasowac wątek, bo Ci sie nie podoba, że ktoś twierdzi cos innego niż TY i pozostałe "bywalczynie", to znaczy, że to forum nie jest dla wszystkich matek karmiących, ale tylko dla tych "właściwie" myslących jak Ty i Tobie podobne. Szkoda, bo sądziłam wchodząc na to forum, że tu jest tolerancja i wolność poglądów. Jak widać nie ma i kazdy kto nie jest "poprawny politycznie" musi być wykasowany.
        • ciociacesia sabciu 29.07.11, 09:32
          ty naprawde nie widzisz tonu swoich wypowiedzi? atakujesz, oskarzasz, przytaczasz kontrowersyjne porównania i odbierasz kazda wypowiedz jako atak. przeczytaj jeszcze raz co napisala fizula i powiedz mi gdzie tam jest dla ciebie zyczenie zalu jakiegokolwiek?
          mam wrażenie ze twoje osobiste doświadczenie rzutuje mocno na twoje poglądy
          • green.sabcia Re: sabciu 29.07.11, 10:10
            Masz złe wrażenia. Odpisuję na to co czytam, a napisane jest: "Wcale bym się nie zdziwiła, gdyby i Greensabcia, wbrew zapewnieniom po skończonym karmieniu poczuła żal", w domyśle to znaczy dla mnie tyle, że dobrze by było gdybym poczuła żal po zakonczeniu karmienia i miała nauczkę na przyszłość. Ja tak to widzę, jak jest napisane.
            Poza tym moje pytania i wyjaśnienia były adresowane do fizuli, więc po co sie wtrącasz?
            Twoje zdanie juz znam dobrze na mój temat i moich wspisów, oraz mojego odbioru rzeczywistości. Już Ci napisałam, że ok. A TY dalej drązysz ten temat i ciągniesz wątek, który dawno mógł sie skończyć, gdyby nie to, że twierdzisz, że nie chcesz mnie do niczego przekonywać, a nadal to robisz zaczepiając czymś. Domyslam się, że chcesz osiągnąć któąś z tych rzeczy:
            1. żebym sie w koncu zamknęła i przestała pisac w poczuciu, że mnie "zaszczekałyście"
            2. żebym w końcu, może między wierszami, ale w końcu przyznała wam rację i przeprosiła za swoje wypowiedzi
            Niedoczekanie twoje. Nie będę za nic przepraszać, bo nie mam za co. Za co mam przepraszać? Za poglądy? Jeszcze czego!
            I na koniec. Może ja pisze jakoś niewyraxnie i chaotycznie, że odczytujecie mnie tak a nie inaczej,( trójka dzieci lata mi po domu, skupić sie nie można),ale w skrócie moje podejćsie do kwestii karmienia piersią jest takie jak zaprezentowała ostatnio Pani Justyna Dabrowska, odpowiadając na wątek"jak długo karmic piersią". Zgadzam się z tm co napisała w 100%, bo jest to dokłądnie to co ja preferuję i jak czuję. I tak, tez postępuję w procesie wychowania swoich dzieci.
            • ciociacesia Re: sabciu 29.07.11, 10:25
              > Masz złe wrażenia. Odpisuję na to co czytam, a napisane jest: "Wcale bym się ni
              > e zdziwiła, gdyby i Greensabcia, wbrew zapewnieniom po skończonym karmieniu poc
              > zuła żal", w domyśle to znaczy dla mnie tyle, że dobrze by było gdybym poczuła
              > żal po zakonczeniu karmienia i miała nauczkę na przyszłość. Ja tak to widzę, ja
              > k jest napisane.
              ale ty przeciez juz dwa razy zakonczylas karmienie i do tego odnosi sie fizula, wskazuje na to stwierdzenie 'wbrew zapewnieniom'. ze byc moze odczuwalas zal choc teraz tego nie pamietasz, albo bylo wzielas to za co innego, albo przytumila go radosc z odzyskanej 'wolnosci' piersi ktora tez czesto towarzysZy zakonczeniu karmienia smile
              przepraszam ze sie wtracam, ale jak widac po ilosci wpisow mocno sie zaangazowalam w te rozmowe smile
              przyznam ze nie wczytalam sie w teskt jak dlugo karmic, bo ja dobrze wiem jak dlugo karmic - az dzieci przestana sie domagac, a w moim przypadku az dzieci powiedza nie na propozycje mleka smile o ile np wczesniej nie dojde do wniosku ze mam dosc i nie przestane proponowac albo nawet nie zaczne o zgrozo odmawiac. dopuszczam nawet taka mozliwosc
              i nie oczekuje przeprosin. po prostu czuje pod skora ze mimo roznic moglybysmy sie dogadac tylko nie wiem jak - ciebie rozprasza trojka dzieci a mnie fakt ze przegladam forum w pracy
              • green.sabcia Re: sabciu 29.07.11, 10:37
                smile
                Wygląda na to, że gadamy w kółko o jednym i tym samym i nie możemy się dogadaćsmile Cóż tak bywa, zwłaszcza na forum.
                Widzisz, ty piszesz, że wiesz jak długo trzeba karmić swoje dziecko, czyli, że w głowie masz jakieś widełki, jakieś ograniczenia czasowe. Że nie krócej niż..., ale też nie dłużej niż...Ja takich nie mam i nigdy nie miałam. Zostawiłam ta sprawę naturalnemu biegowi, poszłam na zywioł. Kiedy ktoś mnie pyta:jak długo masz zamiar karmić? Nie czuję złości, ani niczego innego od takiej osoby, i staram sie odpowiedzić jak najbardziej prosto na to pytanie, bo ono dla mnie jest proste: tak długo jak dziecko będzie chciało. A że dwójka starszych nie chciała zbyt długo, a trzecia ma temperament bardzo podobny do drugiego, to nie wydaje mi się, żeby chciała ssać w nieskończonośćsmile Podejrzewam, że skonczy się ten etap w okolicy 2 urodzin najpóźniej, ale może się mylę.
                Ja mam troje dzieci, ty masz jedno i co? Nic oczywiściesmile Tak jest po prostu, to żaden zarzut, ani pod twoim, ani moim adresem.
                • ciociacesia kiedy mnie ktos pyta 29.07.11, 10:59
                  odpowiadam ze do 18stki smile
                  a serio to az samo odmowi piersi proponowanej, ale nie dluzej niz do 5tych urodzin. tak sobie zalozylam gdy miala kolo roku. na podstawie obserwacji jej ssania po roku karmienia, i na przeczytach na forum informacjach ze ludzkie dzieci ssaluyby mniej wiecej do 6-7 roku zycia gdyby nie uwarunkowania kulturowo spoleczne smile
                  minimum do 1,5 roku 2 lat - dlatego ze mleko stanowi ok 50% diety rocznego dziecka a potem stopniowp sie zmniejsza do tego podejrzenie alergii na krowie i moj brak zaufania do mm
                  • green.sabcia Re: kiedy mnie ktos pyta 29.07.11, 11:14
                    Wiesz mnie te porównania nie bardzo interesują, czytam je sobie czasami, jako rodzaj ciekawostki przyrodniczej. Dla mnie w karmieniu piersią najistotniejsze jest to ile i jak długo chce ssać dziecko, ono ma instynkt i dobrze wie jak długo to powinno trwac, a matka jesli chce karmić piersią powinna się dostosować i nie ingerować, ani zachęcaniem do ssania, ani przedwczesnym odstawianiem.
                    Na marginiesie nie jestem zoologiem i zycie zwierząt znam przeciętnie, głównie z własnych obseracji i kontaktu z nimi(psy, koty, etc.) i z tego co zaobserwowałam, żadna samica nie zachęca swoich młodych do ssania, ale jest dostępna jak one chca i potrzebują. Żadna nie karmi dłużej niż młode nie staną pewnie na nogach, i zaczną być coraz bardziej ciekawe świata. W zasadzie wszystkie kończą karmić swoje dzieci, czasem brutalnie je odrzucając, jak wyrżną się małym zęby i zaczynają zbyt mocno podgryzac matkę podczas ssania. Nie raz widziałam jak wstawała w takich sytuacjach sama, bo miała juz dość, a szczeniak wisiał w powietrzu uczepiony jej sutka, dopóki nie warknęła na niego, albo szturchnęła zębami. Więc jak się to ma do propagowania karmienia piersią przez ludzi, dzieci do 6-7 roku życia? Ja za bardzo tego nie rozumiemsad
                    • ciociacesia blizej nam do szympasow 29.07.11, 11:21
                      niz do psow i kotów smile
                      do 6-7 roku to nikt nie propaguje raczej. wielka afera jest jak ktos chce karmic do 2 lat na ogól smile
                      • green.sabcia Re: blizej nam do szympasow 29.07.11, 12:48
                        Do szympansów pewnie tak i podobno do szczurów teżsmile czytałam kiedys takie badania ale nie w kontekście karmienia piersią.
                        Co do poprzednich dzieci i zakończenia karmienia wyglądało to tak:
                        Pierwsza córka ssała dużo, chętnie i często, nie tylko dla zaspokojenia głodu, ale mnóstwa innych rzeczy także. Nie ssała smoczka, nie piła niczego z butelki. Lubiła być przy piersi. Niestety gdzieś około 10 miesiąca życia jej ssanie nocne zaczęło być dla mnie totalnie wnerwiające, bo nie jadła tylko miętoliła mi brodawki budząc się kilka razy w nocy. Czekałam, że może to zęby i jej przejdzie, ale nie przechodziło. Brodawki bolały mnie w ciągu dnia, byłam niewyspana, zmęczona i zła. A ponieważ nie chciałam przestać karmic w ogóle, bo czułam, że to by było za wiele dla niej, postanowiłam oduczyć ją ssać w nocy. Oczywiście wiadomo jak to wygląda. Dziecko budzi się w nocy tak jak zawsze, ale matka nie podaje tym razem piersi. Tuli, mówi, że "sysie" śpią i wszyscy spią itd. za każdym razem jak się dziecko zbudzi. Cóż darła się tej pierwszej nocy mocno i dużo, ale byłam spokojna i zdeterminowana. Rano oczywiście miałam wyrzuty sumienia, ale pomyślałam, że muszę byc konsekwentna i nie robic dziecku wody z mózgu, raz dawać pierś a raz nie. Drugiej nocy obudziła się tylko raz, chwilę popłakała i zasnęła. Trzeciej nocy nie obudziła się wcale i od tamtej pory przesypiała całe noce, bez żadnych koszmarów, lęków etc. W ciągu dnia mogła ssac do woli, tyle ile chciała. Aż pewnego dnia mając 15,5 miesiąca po prostu nie podeszłą do mnie ani razu po pierś. Dni poprzedzające ten koniec wyglądały tak, że podchodziłą do ssania, po czym odwracała się, usmiechała, trzymając pierś w buzi, albo kręciła głową "nie". Zaczęłam te sygnały wysyłane przez nią odbierać jako chęć zaprzestania karmienia, z prośbą z jej strony żeby przejąć "pałęczkę". I kiedy nadszedł dzień, że już nie ssała w ogóle, nie przypominałam i nie zachęcałam, chociaz trochę mnie korciłosmileUznałam, ze trzeba uszanować jej decyzję. Może komuś to wyda się dziwne, że postanowiłam szanowac decyzję niespełna 16 miesięcznego dziecka, dla mnie to było normalne i naturalne.
                        Potem urodziłam synka. Zupełnie rózne dziecko, inny temperament, inny sposób jedzenia i traktowania piersi-ogólnie, jak bar szybkiej obsługi. Prawie w ogóle nie zasypiał przy piersi, od kiedy wyrósł z okresu noworodkowego. Jadł krótko i szybko i ewidentnie nie zaspokajał potrzeby ssania, ale drugiej piersi, albo piersi znowu za chwilę nie chciał. Uspanie go, było nie lada wyczynem, dopóki nie złamałam sie i nie podałam smoczka. Od tej pory zasypiał spokojniej, po nasyceniu sie piersią i ssaniu smoczka. Niestety jego zwyczaje nocne były bardzo podobne do starsze, tzn. memłanie i dziamdolenie sutka, zamiast jedzenia czy picia, i dodatkowo przeraźliwie się darł, prawie co noc z iewiadomych przyczyn, bo od piersi przeważnie się odwracał, smoczka też często wypluwał i ogólnie jego spanie było męczące nie tylko dla mnie, ale dla całej rodziny. Postanowiłam, że trzeba skończyć z tym budzeniem się nocnym nie wiadomo do czego i tak jak starszą oduczyłam karmień w nocy. Nie poszło tak szybko jak z siostrą, ale zaczął sypiać lepiej i spokojniej, a w ciągu dnia miał pierś kiedy chciał. I miesiąc wcześniej niz starsza przestał ssać. Ssał po prostu z każdym dniem i tygodniem coraz rzadziej. Trochę mnie to zdziwiło, przyznaję, zaskoczyło, że to już, ale zaakceptowałam fakt i nie przypominałam. I kiedy juz mi sie wydawało(po dwóch dniach), ze to koniec mały zapragnął znowu cyca. Pamiętam to dobrze. Wróciliśmy ze spaceru, było słonecznie, usiadłam na kanapie przy oknie w pokoju dzieci, a on nagle do mnie podszedł i dał wyraźnie znać, że chce cyca. Zdziwiło mnie to i jednocześnie trochę ucieszyło? Może. Dałam, ssał dłuższą chwilę, potem chyba jeszcze z drugiej piersi skorzystał, odczepił się, popatrzył na mnie, uśmiechnął i poszedł się bawić. Pomyślałam sobie. No nieźle, wygląda na to, że się jednak nie odstawił i karmimy sie dalej. Ale się myliłam. Nie przyszedł juz do mnie nigdy więcej, a ja tamten ostatni raz odebrałam jak pożegnanie-ostateczne. I tak to wyglądało. Wtedy nie wiedziałam, że ograniczenie dziecku jakiś karmień, np. w nocy może spowodować całkowite zaprzestanie ssania. Dowiedziałam sie o tym dopiero niedawno. Dziwnie się z tym poczułam, bo wygląda na to, że to moja wina, że moje starsze dzieci się odstawiły. Że byc może gdybym nie rezygnowała z karmienia w nocy po 1 roku i męczyłą sie dalej tym, to one ssały by dłużej. No, byc może. Ale co z tego. Patrzę sie na dzieciaki teraz i nie widzę, żeby im czegoś w sensie emocjonalnym, czy fizjologicznym brakowało. Są zdrowe, nie zaczęły chorowac więcej po zaprzestaniu ssania, mimo chodzenia do przedszkola, sa radosne, samodzielne i bardzo niezależne duchowosmile Więc chyba nie wyrządziłąm im aż takiej krzywdysmile
                        Teraz robię eksperyment. Karmie kolejne dziecko i chcę sparwdzić czy będzie ssała dłużej od starszych, jeśli nie będę jej ograniczać żadnych karmień. Mała ma 14 miesięcy, więc zbliżam sie do magicznej daty, kiedy odstawiały się starsze dzieci. I czekam co będzie.
                        • ciociacesia hehe 29.07.11, 14:15
                          nie ma co drzec szat 15 mies to calkiem dlugi okres karmienia. to tylko z perspektywy moich 3 lat wydaje sie malo smile
                          ja bym proponowala uparcie przez kilka dni. nie chcialo by - trudno ochorowalabym i jakos przezyla smile z twojego opisu domniemywam - nie wiem czy slusznie ze bylas z dziecmi w domu? w sensie nie pracowalas? moze to tez jest w czynnik? w sensie ze dzieci nie pozbawione matki na pol dnia nie potrzebuja tak czesto dlugo i intensywnie szukac ukojenia w matczynej piersi. no i rzuca mi sie w oczy fakt ze choc podkreslasz ze to byla decyzja dziecka to jednak jakos subtelnie na te decyzje wplynelas ograniczajac nocne karmienia. nie ze to bylo zle, zapewne bylo to najlepsze rozwiazanie - skoro i dzieci i ty zaczeliscie lepiej spac, tylko ze w takiej sytuacji ja bym tym bardziej proponowala piers mimo nie zglaszania sie przez dziecko, bo jego decyzja nie byla do konca autonomiczna - no ale ja bym to robila tak czy siak smile
                          w ogole obserwacja 3 latka i jego zachowan w zwiazku z ssaniem piersi jest fascynujace - szczegolnie kiedy nie wprowadzilo sie wczesniej zadnych planowych ograniczen. podobnie jak przecieraam ze zdumieniem oczy kiedy córka weszla w faze blyskawicznego rozwoju mowy - kilka nowych slow dziennie, tak teraz przecieram oczy gdy zdarza jej sie przespac noc bez pobudki, albo gdy prosi o mleko nie od progu a dopiero po opwiedzeniu mi jak minal dzien smile

                          a najmolsza lepiej spi w nocy?
                          • green.sabcia Re: hehe 29.07.11, 14:48
                            Tak byłam i jestem z dziecmi w domu, poza krótką przerwa na pracę zawodową. Czasem mnie ten fakt dobija, ale ogólnie nie żałujęsmileTraktuję to jako komfort-mimo wszystko-i inwestycję jednocześnie. Kiedy podrosną i zajmą się swoimi sprawami, ja bez żadnych wyrzutów, będę się mogła zająć sobąsmile Gdy pracowałam czułam się strasznie. Nie potrafiłam tego ogarnąć. W pracy ciągle myślałam o dzieciach, w domu o pracy, bezsens kompletny. Ale to dla mnie. Nie genaralizuję, broń Boże, że tak ma każdy.
                            Tak, przyznaję się bez bicia, że dostrzegam swój wkład w odstawienie się moich dzieci, ograniczając im nocne karmienie. Nie mam jeszcze na ten temat zdania, czy to dobrze, czy źle?No i fakt mojego bycia w domu, może rzeczywiście ma wpływ na to, że dzieciaki nie chcą długo ssać. Sama o tym myslałam nie raz. Na ten proces długiego czy krótszego ssania piersi matki maja wpływ chyba bardzo różne rzeczy. I te o których wspominałyśmy i taka choćby jak osobowość i temperament matki. Myślę sobie, że byc może moje dzieci nie ssą zbyt długo, bo ja nerwowa i mało cierpliwa jestem. Ja nie proponowałam piersi, nie z zimnego wyrachowania, czy celowego powstrzymywania się, ale z braku cierpliwości, jak odmówiły mi kilka razy na moją propozycję, to miałam dość proponowania więcej. Wyszłam z założenia, ze jak nie to nie, nię będę sie narzucać ze swoimi piersiami, taka juz jestem. Myślę, że dzieci to wyczuwają, jest nawet bardziej istotne co się im przekazuje nieświadomie, niż to co się robi.
                            Do tego też nałożył sie pewnie fakt, że wszystkie są uczulone na mleko krowie i nie wiadomo co jeszcze. Świadomość, że w końcu będę mogła jeść i pić co mi się chce była miła, więc pewnie i żal za końcem karmienia w związku z tym przytłumiony. Tak sobie gdybam.
                            • ciociacesia normalnie az sie usmiechnelam :) 29.07.11, 15:36
                              lka razy na moją propozycję, to miałam dość proponowania więcej. Wyszłam z zało
                              > żenia, ze jak nie to nie, nię będę sie narzucać ze swoimi piersiami, taka juz jestem

                              to tak fajnie brzmi smile
                              zazdroszcze luksusu pozostawania w domu z dziecmi, mnie sytuacja zmusila do powrotu gdy corka miala 6,5 mies. najpierw na 6 godzin potem niestety wiecej. a w tej chwili idealna dla mnie sytuacja to 4 godziny pracy dziennie blisko domu - pozwala na mala odskocznie od spraw dziecka a jednoczesnie nie zdaze sie stesknic za bardzo smile niestety zycie nie jest idealne i jedyne co mam to 8 godzin pracy w domu 2-3 razy w tygodniu a w pozosale dni 2 godzinne dojazdy w jedna strone
                              • green.sabcia Re: normalnie az sie usmiechnelam :) 29.07.11, 17:11
                                Domyślam się, ze dojazdy są dla ciebie denerwujące, bo zabierają sporo cennego czasu. W kwestii pracy zawodowej nie chcę się wypowiadać, bo nie chcę żeby znowu wyszło, ze coś komuś zarzucamsmile
                                • ciociacesia no i mnie zaintrygowalas 29.07.11, 22:00
                                  i chesz tak porzucic? napisz co mialas na mysli, prosze smile
                                  • green.sabcia Re: no i mnie zaintrygowalas 30.07.11, 10:04
                                    Co do pracy zawodowej matki? Mogę Ci napisać, jakie mam doświadczenia i przemyslenia, chociaż to nic odkrywczego, ani intrygującegosmile Ale to nie raczej w tym wątku, bo tego nie dotyczy. Jeśli masz ochotę kontynuowac dyskusję ze mną, to chyba raczej bardziej prywatnie.
                                    • ciociacesia pisz na gazetowego 30.07.11, 10:25

                          • green.sabcia Re: hehe 29.07.11, 14:57
                            Ach, zapomniałam odpowiedzić na Twoje ostatnie pytanie. Najmłodsza śpi różnie. Ogólnie od urodzenia dość kiepsko, ale wzięłam ją do łóżka jak miała 5 miesięcy, bo wstawanie do niej co i rusz mnie dobijało. Była chwilowa poprawa w spaniu, jakby sie uspokoiła, ale po jakimś czasie wróciła do dawnych przyzwyczajeń i budzenia się częstego i z płaczem. Teraz jest róznie jak wspomniałam. Czasem ma całkiem fajne noce. Zbudzi sie raz, albo dopiero nad ranem, ładnie sie przyssie i spi spokojnie dalej. Niestety częściej budzi sie często, wcale nie chce ssać, albo ciamka mi tego cyca, co mnie drażni, ale niewiele z tym robię, bo nie chcę ograniczać tych nocnych karmień, czekam aż sama dojrzeje i zrezygnuje. Poza tym ona w przeciwieństwie do rodzeństwa kiepsko jada inne rzeczy, więc to karmienie w nocy to dodatkowy argument za.
        • ciociacesia i jeszcze jedno 29.07.11, 09:47
          z jednej strony piszesz ze dziecko karmione 5 lat na pewno nie robi tego z wlasnej potrzeby lecz w odpowiedzi na ocekiwania matki, a z drugiej odrzucasz mozliwosc wplywu w przeciwna strone - ze dziecko rezygnuje z karmienia choc nie jest gotowe pod wplywem oczekiwan matki, czy czynnikow zewnetrznych jak w przypadku autorki watku. nie twierdze ze na pewno tak jest ale nie jest wykluczone ze ta 4 latka wcale nie jest jeszcze do konca gotowa na calkowite pozegnanie z piersia mamy, ale jak wynika z opisu warunki ostatnio niezbyt byly sprzyjajace karmieniu
          a dla mnie istota problemu autorki jest zal towarzyszacy koncu karmienia, jedno z najbardziej naturalnych uczuc na swiecie.
          • green.sabcia Re: i jeszcze jedno 29.07.11, 10:20
            Nie piszę, że na pewno, tylko, że tak sądzę, tak podejrzewam, tak mi sie wydaje. Nie wygłaszam "pewnych" opinni, na podstawie wyrywkowej znajomości sytuacji założycielki wątku. Ty za to takie głosisz, choćby tą, że na pewno nie spię razem z dzieckiem, i tu walnęłąś kulą w płot, niestety.
            Sytuacja założycielki wątku jest o tyle trudna, że karmi dwójkę dzieci, a starszak jest dość duży i bardzo rozumny. Moim zdaniem(może sie mylę, tak tylko się zastanawiam, tak mi sie wydaje) starsza przezywa naturalną zazdrość o rodzeństwo. Byc może przestała interesowac sie piersia i ja odrzuciła, bo w ten sposób chce zamanifestować swoją odrębość, oraz pozycję w rodzinie. To zdrowy odruch wg mnie. Zrozumiała byc może, że ona jest kimś odrębnym zupełnie od matki, a matka teraz jest ściśle połączona z niemowlakiem. To powoduje smutek, żal u niej, ale to sa stany przejściowe. Jeśli matka zapewni jej wsparcie inne niż karmienie dziewczynka na tym skorzysta, rozwinie się.
            • ciociacesia ok 29.07.11, 10:34
              przeprosilam juz za 'zarzut' spania osobno i przepraszam jeszcze raz w tym miejscu. najwyrazniej masz racje i mam w glowie jakis mocno znieksztalcony obraz ciebie powstaly wskutek rownoleglej lektury twojego watku o smoczkach i jakiegos podobnego na innym forum. wybacz. po prostu wydaje mi sie ze przefererujesz wiekszy porzadek w zyciu - blizej ci chyba do tak czczconego na forum niemowle planu dnia dziecka niz totalnego chaosu jaki panuje u mnie. i to tez nie jest zarzut - plan dnia jest ponoc bardzo dla dzieci korzystny, ja tez taki mam, choc ze wzgledu na jego elastycznosc gleboko posunieta jest przez wielu odbierany wlasnie jako chaos i brak planu
              odrzucenie piersi to zdrowy odruch, ssanie do 5tych urodzin niemal na pewno nie wyplywa z potrzeb dziecka, a z oczekiwan matki. nie moge sie z tym zgodzic. znaczy z pierwsza czescia owszem ale nie z druga. co nie zmienia faktu ze rowniez zrdowe i naturalne odruchy czasem powoduja smutek, nostalgie za tym co sie konczy i niepokoj jak dziecko odnajdzie sie na kolejnym etapie zycia. i czy to nie za wczesnie. czy to nie za szybko? moze za bardzo naciskalam? moze czuje sie odrzuicone? i mnostwo innych podobnych pytan
              • green.sabcia Re: ok 29.07.11, 10:47
                Nie nadążam za Tobą, tzn. Twoimi wpisamismile
                Ha, ha ja i porządek w życiu, dobre sobiesmileNie da się mieć porządku ani w życiu ani w mieszkaniu, jak się ma trójkę dzieci, a każde jest na innym etapie rozwoju i potrzebsmileJest totalny chaos!!!
                A tak na poważnie porządek w planie dnia mi sie marzy i na tym koniec. Moje dzieci ustalają swoimi potrzebami i zachowaniami, co kiedy i po czym następuje. Gdybym chciała przejąć ster i robić wszystko tak jak ja chcę i decyduję, to wylądowałabym na intensywnej terapiismile
                Ja mam bardzo silne dzieci, które bardzo dobrze wiedzą czego aktualnie chcą i głośno sie tego domagają. Każde próby z mojej stony wprowadzenia jakiś rytuałów, zaczerpniętych z poradników, które rzekomo miałyby ułatwić mi zycie, a dzieciom dać poczucie stałości i bezpiczeństwa spełzły na niczym. Bo nie pasowały do moich dzieci, po prostu.
                Mogłabym Ci napisac jak wyglądał koniec mojego poprzedniego karmienia w obydwu przypadkach, żebyś miała pogląd na to i wyrobiłą sobie jakieś zdanie, ale nie wiem, czy masz ochotę na tosmile
                Acha, przeprosiny przyjęte, spoko, juz nie przepraszajsmile
                • ciociacesia napisz 29.07.11, 11:16
                  chetnie przeczytam w ramach poszerzania horyzontów
Inne wątki na temat:
Pełna wersja