matka_karmiaca
09.08.11, 15:25
O 13 moje szczęście idzie spać. Oczywiście "cycy!", zasypia z piersią w buzi, ja po cichutku wyplątuję się spod jej nóg, które zarzuca mi na biodro (karmię na leżąco), okrywam kocykiem (jeśli potrzeba) i urywam się do kompa albo do garów. Mija 15, 20, góra 40 minut, dziecko siada, rozgląda się i zaczyna zawodzić. Na mój widok wskazuje palcem i stanowczo żąda "cycy!". Kładę się, przytulam, karmię kolejne 10-20 minut, młoda zasypia, w końcu mnie puszcza, ja po cichutku wyplątuję się spod jej nóg... I tak przez 2-3 godziny.
To kiedyś minie? Bo kotletów nie mogę usmażyć...