froobek
19.08.11, 00:01
Od paru m-cy synek uczy się, co ssak, co ptak, co gad itd.
Jest to niewiarygodne i rozczulające i zabawne, ale jest mu bardzo trudno się pogodzić z tym, że niektóre zwierzęta nie piją mleka

Próbuje brać je w obronę i negocjować

Przykładowy dialog:
- Kaczuszka pije mleko?
- Nie pije, jest ptakiem.
- Troszkę pije?
- Ani troszkę.
- Mało?
- Wcale nie pije.
- A malutka kaczuszka?
I czasem mu już drży podbródek, a oczy się pocą nad losem biednej kaczuszki

Jak widział kurczęta, które się tłoczyły pod brzuchem mamy, to twierdził, że piją mleko.
Inny dialog:
- Ja jestem ssakiem?
- Tak.
- Mamo, ty jesteś ssakiem?
- Tak.
- [lekko zdziwiony] Pijesz mleko?
- Tak. [tu się nie zastanowiłam nad odpowiedzią, byłam zmęczona, jakoś tak mi machinalnie wyszło, a przecież mleka już nie piję]
- Od taty???
No i ostatnio chyba zaskoczyłam go rewelacją, że mleko, które tata ma w lodówce, jest od krowy, wszystko mu się pokiełbasiło, nauka poszła w las

i mieliśmy taką rozmowę:
- Mamo, ty masz mleko ludzkie?
- Tak.
- A tata krowie?
Hi, hi, ciężko rozróżnić dwa znaczenia pojęcia "mieć mleko"...
Tak nam te krowy brużdżą, bez nich wszystko byłoby proste.