Boję się ogromnie...

29.08.11, 19:30
Drogie Panie,
jakiś czas temu wsparłyście mnie radą i ciepłym słowem, gdy pisałam o moim synku Mlekojadzie i zbliżającym się powrocie mamy pracy.
forum.gazeta.pl/forum/w,21000,127133023,127133023,roczniak_cycoholik_powrot_do_pracy.html
Część kłopotu jest "nieaktualna", bo udało mi się bezboleśnie wyeliminować większość karmień w ciągu dnia bez szkody dla laktacji a przede wszystkim bez histerii u dziecka. W kwestii drzemek w ciągu dnia zakładam optymistycznie, że będzie tak jak pisałyście- gdy mamy nie będzie w polu widzenia, Mikołaj zaśnie przy niani albo na spacerze w wózku.
Pozostaje jeden, gigantyczny obszar mojego lęku zw. z porankami. Miki wisi na piersi całą noc (budzi się niezmiennie co godz-półtorej domagając się piersi jako uspokajacza- nie działa na niego głaskanie, śpiewanie, tulenie, obecność taty czy babci-> musi być mama i jej pierś) ale szczególnie intensywnie a przede wszystkim efektywnie je nad ranem. Czyli wtedy, gdy powinnam wstać, zostawić go śpiącego w łóżku i zająć się szykowaniem do wyjścia do biura, robieniem śniadania, układaniem fryzury i machaniem pędzlem po pyszczku by w biegu zrobić sobie make'up itd wink Jak to zrobić, gdy dziecko domaga się jedzenia, gdy konieczna jest moja fizyczna obecność obok niego by spał nadal a nie zrywał się o 6:00 jak ja?
Czy któraś z Was przerabiała podobny przypadek? Boję się, że te poranki będą katastrofą. Miki rozmarudzony i płaczliwy będzie wstawał razem ze mną, będzie snuł się po domu za mną krok w krok... w efekcie on będzie głodny, niedospany, bez humoru a ja w kompletnym "proszku" bo nic nie zdołam zrobić w domu, ani w koło siebie- bo jak niby... z nim uwieszonym spódnicy?... Pomóżcie proszę, bo z tego wszystkiego mąż naciska na mnie bym skończyła kp. A już jutro przychodzi niania na 1 dzień "przystosowawczo-wzdrożeniowy" sad
    • magdal_l Re: Boję się ogromnie... 29.08.11, 21:21
      Nie jesteś sama z takim problemem. U nas jest podobnie - wiszenie na piersi nad ranem a jak nie to pobudka i koniec spania. Najgorsze jest to że będę musiała wstawać o 4:30 (do pracy na 6) więc w ogóle sobie nie wyobrażam poranka sad Optymistycznie liczę na to że jakoś się ułoży... Przekonam się już za tydzień.
      • aldakra Re: Boję się ogromnie... 29.08.11, 21:40
        Chyba was nie pocieszę, ale wróciłam do pracy jak starsza córa miała 14 miesięcy, wstawałam o 5:30 i ona albo budziła się razem ze mną sad albo akurat w momencie gdy wychodziłam sad i ogólnie poranki to była niezła męczarnia...i musiałyśmy obie przyzwyczaić się do wstawania rano - ona wcześniej chodziła wieczorem spać, mąż wcześniej kładł ją na drzemkę w ciągu dnia. Generalnie było ciężko. Do dziś mimo że nie jest już cyckowa, ma jakiś radar, jak ja się budzę ona też sad (nie śpimy razem! więc nie wiem skąd wie że ja już wstałamwink Ale może w przypadku waszych dzieci będzie jakoś łatwiej? Pamiętam żę nastawiałam sobie czasem budzik wcześniej tak że jak ona się budziła przez ten budzik dawałam jej cyc - usypiałam ją i jak miałam pewność że śpi to wychodziłam się szykować (miałam jakieś 30 minut zanim się ponownie obudziła).
        • misior_biorn Re: Boję się ogromnie... 29.08.11, 22:39
          Moj synek ma dwa lata i niecały miesiąc i wciąż najwięcej wypija nad ranem, a do pracy chodzę ponad półtora roku. Tak co piąty raz synek przesypia moje wyjście do pracy, ale najczęściej budzi się ze mną. Często ma dobry humor i po prostu bawi się gdy ja się przygotowuję, ale bywa, że jest bardzo markotny. Wtedy czasem czekam, aż przyjdzie niania i dopiero wtedy idę się malować i co tam. Ale do tego niania musi być raz, że dobra, dwa, że już dziecku znana. Może na początku możesz wstać gdy jeszcze w domu jest mąż, tak, żeby on przez moment zabawił synka aż ty się wyszykujesz?
          W ostateczności u nas pomaga też zajęcie czymś bardzo atrakcyjnym (u nas to filmy reklamowe samochodów puszczane na komórce).
          Z czasem wszystko się unormuje, zobaczysz.
          • jombusiowa Re: Boję się ogromnie... 30.08.11, 07:06
            No u nas mały budzi się pół na pół-raz ze mna a raz śpi z godzinke dłużej-jak akurat obudzi się na pierś a ja mam wstawać, to oczywiście nie mam czasu karmić go pół godziny-albo i więcej (jak on wyczuwa,że ide do pracy? Bo jak nie idę-pracuję 3 dni-to rano ssie baaardzo mało)no to wtedy jest bardzo marudny-pomaga tata, który zajmuje go zabawkami. Czasem popłacze trochę niestety.
            Ale jak dośpi-tzn sam się obudzi tak ok 7 to jest jak zwykle-czyli wstajemy z uśmiechem i radośnie nastawieni do życia-nawet bez mamy.
    • anulka_1 Re: Boję się ogromnie... 30.08.11, 08:11
      U nas było podobnie, wróciłam do pracy jak synek miał 16 m-cy, pił mleko w nocy i bardzo dużo nad ranem. Póki byłam z nim w domu, to spaliśmy tak razem do ok 8,30. Jak wróciłam do pracy musiałam wstawać przed 6 a ok. 6,30 wychodziłam z domu. Niestety musiałam go przestawić na wstawanie wcześniejsze. Teraz synek wstaje razem ze mną, pije mleczko, potem zajmuje się nim tata, albo babcia(która przychodzi do opieki). Nawet jeśli sam nie wstanie, to muszę go obudzić, bo jeśli synek nie widzi jak wychodzę do pracy, to potem mocno rozpacza (weź to też pod uwagę). A jak widzi, że wychodzę, to robi mi pa pa i jest OK.
    • matka_karmiaca Re: Boję się ogromnie... 30.08.11, 10:14
      > z tego wszystkiego mąż naciska na mnie bym skończyła kp

      Niezmiernie mnie zastanawia, w czym skończenie kp miałoby tu pomóc. Mój też na każdy problem "to może pora ją odstawić". Odpowiadam "a co, przejdzie jej wtedy ząbkowanie?".
    • asbu Re: Boję się ogromnie... 30.08.11, 10:53
      Ja musiałam zaprzyjaźnić się z budzikiem i pobudką o 5 rano. Przystawiałam wtedy Synka (półrocznego) i ssał sobie godzinę/półtorej albo i dwie (ja oczywiście spałam dalejsmile). Jak wstawałam Młody napity jak bąk spał. Szykowałam się i wychodziłam. Czasami budził się przed moim wyjściem ale najczęściej nie. Rzecz jasna robiłam tak jak był już przyzwyczajony, że zostaje z dziadkiem na cały dzień.
      Ostawianie pomoże tyle, że Mikołaj będzie zestresowany nie tylko brakiem mamy w dzień i nową osobą w domu, ale również brakiem mleka - najlepszego uspokajacza pod słońcem.
      Powodzenia! Rozumiem co przeżywasz, ale będzie dobrze. smile
    • ciociacesia moze to wstawanie nie bedzie takie zle? 30.08.11, 11:28
      uwielbiam poranki kiedy moja 2 latka sie budzi i towarzyszy mi w przygotowaniach do wyjscia. czasem nawet nie placze kiedy wychodze... przy takim ukladzie moze lepiej spac w dzien i bedziesz go miala 'wiecej' wieczorem smile
      • mrozonka82 Re: moze to wstawanie nie bedzie takie zle? 30.08.11, 16:19
        Dziękuję Wam za wszystkie wpisy.
        Też jestem zdania, że odstawienie od piersi w momencie gdy dziecko przeżywa rewolucję zw. z pojawieniem w jego życiu nowej osoby=niani oraz zmian rytmu dnia i do tego nadchodząca separacja z mamą są chyba najsłabszym momentem na żegnanie się z piersią. Do tego jeszcze ząbkowanie...
        Myślę, że najlepszy scenariusz poranny byłby taki:
        - nastawiam sobie budzik na 5.30 i do 6.15 "tankuję" syna przez sen,
        - ja wstaję a on śpi (w swoim cyklach 40min-1,5h), w najgorszym wypadku będę miała czas tylko na kąpiel i make'up a w najlepszym zdążę zrobić dla wszystkich śniadanie i przygotować dla Mikiego zupkę i obiad,
        - tata stałym zwyczajem będzie się zajmował poranną toaletą dziecka i jego zabawianiem do czasu, gdy ja będę w stanie przejąć malucha by dać mu śniadanie, wtedy tatusiek będzie miał chwilę by się ogolić tongue_out
        - w między czasie przyjdzie niania, więc jeśli będę "bardzo w lesie" to nadrobię w 20min po jej przyjściu co się da.
        Mam nadzieję, że ten plan wypali a syn go jakoś przyjmie. Bardzo bym chciała uniknąć wspólnego wstawania o 6.00 bo byłby wtedy niedospany=hiper marudny, absorbujący i uniemożliwiłoby to nam jakąkolwiek organizację smile
        Serdecznie pozdrawiam i dziękuję za rady!
        • ciociacesia nie zebym sie czepiala 30.08.11, 16:31
          ale pewną asymetrie obowiazkow dostrzegam w tym ukladzie. ja po 3 dniach zaczelam sie budzic przed budzikiem, bo balam sie ze mi dziecko wybudzi niepotrzebniesmile
          • mrozonka82 Re: nie zebym sie czepiala 30.08.11, 16:51
            Ahhh, temat podziału obowiązków to temat rzeka tongue_out Nie zliczę ileż to rozmów spokojnych jak i wrzaskliwych przeprowadziłam z mężem, ileż to już razy starałam się go bardziej angażować itd. Jakieś sukcesy na polu "wychowywania" go mam, ale nieliczne. wink Wzięłam sobie mena, w którego domu rodzinnym mama-kobieta robiła wszystko i za wszystkich i choć mój mąż deklaruje i chce zw.partnerskiego, to nie mając wzorców z domu i zakodowanych pewnych odruchów- wszystko jest tu odkupione moim przypominaniem, gderaniem itd wink
        • momago Re: moze to wstawanie nie bedzie takie zle? 30.08.11, 20:46
          Myślę, że najlepszy scenariusz poranny byłby taki:
          - nastawiam sobie budzik na 5.30 i do 6.15 "tankuję" syna przez sen,
          - ja wstaję a on śpi (w swoim cyklach 40min-1,5h)


          U mnie taki scenariusz się sprawdził. Z czasem nawet budzik nie był potrzebny smile
          Nie porywałam się tylko na gotowanie rano - co się dało przygotowywałam wieczorem.
    • mamaorzeszka Re: Boję się ogromnie... 30.08.11, 19:24
      Ja miałam podobny dylemat z synkiem. Budził się rano jak ja się szykowałam się do pracy i już koniec...nerwówka...postawiłąm sprawę jasno..."Teraz mleczko śpi". Niewiele czasu minęło jak synek przestał wstawać ze mną i domagać sie mleka. Nie denerwował się wiele, ale w pełni zadowolony nie był.
    • zaisa Re: Boję się ogromnie... 31.08.11, 02:06
      Mrożonko - powodzenia.
      To, co piszesz o Mikim - częstych pobudkach w nocy, przypomina mi sytuację koleżanki forumowej starszaka. Wiek był jakoś bardzo podobny. Przyczyną niespokojnych nocy okazały się robale, wytropione u dziecka metodą rezonansu magnetycznego a tępione już tradycyjnie, solidarnie u całej rodziny. "Spalność" poprawiła się już w trakcie kuracji. Podsuwam jako trop do rozpatrzenia.
      Powodzenia raz jeszcze.
      • mrozonka82 Re: Boję się ogromnie... 31.08.11, 14:45
        Zaisia, dzięki za sugestię! Wprawdzie kłopoty ze snem u Mikiego są praktycznie od urodzenia i zdaniem różnej maści lekarzy i speców jakiś odwiedziliśmy miały najpierw związek z niedojrzałością układu trawiennego oraz nakładającą się na nie nadwrażliwością dotykową, ale co nam szkodzi zweryfikować kwestie robaków! Pozdrawiam serdecznie! smile
        • agnestom1 Re: Boję się ogromnie... 19.09.11, 21:25
          półtora roku temu tez biłam z takimi myślmi.Corcia kiepsko sypiająca,ciagle domagajaca sie piersi,do pracy ,zeby sie wyszykowac i dojechac wstawałm o 6,mała miła wowcza 7 miesiesy.Około 5.30 budziłam się dostawałam ja,ciagneła sobie spokojnie 10minut a nawet 30,i dalej spała,ja wymykałam sie cihutko a maz zaprowadzał na 8 godz do niani.Z pokarmem w pracy tez sobie dawałam rade.przyzyczaiłam piersi juz około 3 tyg po powroie zebym nie musiała odciagać w pracy. Obecnie corka ma 2 latka,odstawiona od piersi niedawno.teraz woła pić wczesniej cyca daj mamo.I dalej sie budzismileale na krótko ,po wypiciu nadal spi.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja