joaska7
12.09.11, 21:15
Od przyszłego tygodnia wracam do pracy i się cholernie tym denerwuję, jak to ja

Mam w związku z tym parę pytań, bo jakoś nie wiem jak to powinno wyglądać. Nie będzie mnie w domu od 9.30 do ok. 14.30-15.00 i od 17.30 do pl. 22.30 tego samego dnia. W tym systemie będę pracować przez 2 miesiące, ale pewnie nie codziennie będzie rano i po południu czasami będzie tylko rano albo tylko po południu. No i teraz mam zagwozdkę jak karmić moją 14 miesięczną córeczkę. Teraz karmię tak:
Rano po obudzeniu koło 7.00 albo tuż przed obudzeniem pierś, choć czasami nie chce, ale wtedy ta pierś jest o 6.00 czy 5.30
O 8.00 czy po śniadanie czyli kaszka z owocami ( czasem na Bebilonie Pepti)
10.00-10.30 owoc i potem jest koło 12.00 pierś do drzemki i w trakcie też ssie, a po drzemce około 14.00 zupa gęsta z mięsem. Jak pójdę do pracy to ten owoc powinnam chyba przesunąć bliżej 11.00 i dzemkę będzie miała jakoś zaraz później na spacerze albo w domu (jak się uda mam nadzieję, bo boję się jak ona uśnie bez piersi). I teraz nie wiem czy ten owoc to nie będzie za mało? Czy nie powinna dostać do tego jeszcze nie wiem: chlebka czy wafelka ryżowego lub po prostu zamiast jakąś kanapkę? I czy w dni kiedy nie pracuję to ten owoc czy coś innego też powinien być później, tak żeby ten schemat był podobny? Teraz daję tak wcześniej trochę bo chcę żeby do drzemki pożądnie ssała ale może nie powinnam tak robić i się tym przejmować.
Podobną zagwozdkę mam wieczorem, bo kolację daję teraz tak 18.00-18.30 by koło 20.00 kiedy jest pierś do uśnięcia possała więcej, ale jak pójdę do pracy to mała będzie musiała
jeść tą kolację 19.00-19.30. I chyba w ogóle coś knocę po po południu i wieczorem. Bo jak o koło 14.00 zje zupę to ja hej proponuję następny posiłek (owoc lub trochę warzyw i czasem chrupek dodatkowo) gdzieś po 16.00-16.30 i widzę, że tak nie bardzo nam idzie, jeszcze przed 16.00 często staram się zaproponować pierś. No i potem ta kolacja (ryż, makaron, kasza z warzywami czy owocami) leci po 18.00 czy 18.30. I co w dni wolne od pracy teź powinnam ten pracowy schemat utrzymać z późniejszą kolacją i piersią powiedzmy pól godz. czy godzinę po?
Następnie boję się, że jak wrócę ok. 15.00 to córeczka będzie niedawno po obiedzie i albo nie zechce piersi albo zje malutko. I co potem mam jej dawać następny posiłek (podwieczorek) czy znów pierś ( nie no to chyba jednak bez sensu)? Dodam, że następne karmienia będą miały szansę odbyć się dopiero w nocy i rano.
Napiszcie mi proszę,'co o tym myślicie, jak to poustawiać i czy schemat zostawić godzi owi zawsze taki sam czy jestem dostępna czy nie?
A teraz jeszcze inna sprawa. Daję mojej córce śniadanie, obiad, kolację plus owoc na drugie śniadanie i po południu owoc lub danko warzywne. Pierś oczywiście na żądanie ale... No właśnie co rusz korci mnie żeby jej proponować tę pierś i teraz się zastanawiam czy ja jej do czegoś tam nie przymuszam jednak proponując tę pierś. Czy nie powinno być tak, że ona sama się domaga. Do tego ostatnio po południu jeśli jesteśmy w domu to ona co chwilę chce pierś tak że jak dojeżdżamy do karmienia na noc to tam już niewiele chyba zostaje, albo ja tak to ostatnio odczuwam. Wcześniej piersi mi bardziej wzbierały, czułam też takie mrozie od na początku karmienia. Teraz piersi są miękkie zazwyczaj i nie czuję już tego napływu. Czy mi się odcUcia zmieniły czy coś z moją laktacją jest gorzej?
A i jeszcze jedno, jak ona się tak domaga czasem co chwilę i nie zawsze ssie efektywnie. A wieczorem potrafi po kolacji i przed kąpielą upomnieć się o pierś, to jej ulegać i tę pierś dawać czy jakoś jednak odwrócić uwagę, czy jednak ona jest jeszce za mała?
Przepraszam, że znów elaborat piszę, ale tak mi się nazbierało