No i mamy sezon grypowy...

27.10.11, 11:20
I grypsko dopadło w końcu i mnie, mamę długokarmiącą. I tak się zastanawiam, jak Wy sobie radzicie w takich razach? Chore, smarkające i gorączkujące ciągle śpicie z małymi w jednym łóżku? To niezbyt dobry pomysłsad A z drugiej strony, jak nagle wyprowadzić ssaka z łóżka chorej mamy? Ufff...Czuję się, jak złapana w pułapkę dkp!
    • tuszeani Re: No i mamy sezon grypowy... 27.10.11, 11:45
      Ja spałam, dla mnie może niezbyt to było komfortowe (szczególnie próby kaszlenia tak żeby nie obudzić Młodego) ale Młody ani razu niczego ode mnie nie złapał (pewnie dlatego że tankował moje przeciwciała na aktualne choróbsko). Za to teraz po odstawieniu ma non stop gluty do pasa sad
      • honeybeeplusone Re: No i mamy sezon grypowy... 27.10.11, 12:42
        no ciezko jest ciezko, ja wlasnie obloznie chora leze w lozku z laptopem i powiem ze dosyc uciazliwe jest to nocne karmienie... ale za malo sil teraz by cos zmieniac wink dodam ze mala kamie 16 miesiecy i i tak lapie przeziebienia i z glutami lata wink Chodzi na kilka dni do przeczkola i nam piekne i ciekawe wirusy do domu przynosi smile
    • aphoper1 Re: No i mamy sezon grypowy... 27.10.11, 13:04
      Ale prawdziwa grypa, czy tak nazywasz jakąś lżejszą infekcję? Ja się na grypę szczepię i Córkę reż. A jakbym zachorowała, to jeśli by się dało, izolowałabym Małą jednak, to jest potwornie groźna choroba. W przypadku przeziębień zawsze normalnie funkcjonowałyśmy, karmiłam, spałyśmy razem, nie chorowałasmile
    • edytadk Re: No i mamy sezon grypowy... 27.10.11, 15:03

      > Chore, smarkające i gorączkujące ciągle śp
      > icie z małymi w jednym łóżku? To niezbyt dobry pomysłsad

      Eee, a czemu? Tzn. pomijając fakt, że chciałoby się pochorować w spokoju, a nie z uwieszonym u piersi dzieckiem?wink.

      Przecież jak ma złapać choróbsko, to złapie przez zwykły codzienny kontakt. Jedyny skuteczny sposób izolacji to wyprowadzić się na czas choroby z domu. A i tak nie ma pewności czy nie jest już za późno, bo przecież zwykle zaczyna się zarażać jeszcze przed wystąpieniem pierwszych objawów. Izolowanie młodszej od starszaka przynoszącego z przedszkola rozmaite zarazy przerabiałam w praktyce i wiem, że się praktycznie nie sprawdza (no chyba, że przeprowadzony odpowiednio wcześnie do babci i zero kontaktu). Jak starszak był mały i ja chorowałam, nigdy się ode mnie nie zaraził - nawet typową grypą. Młoda niestety od brata łapie co chwile, ale zwykle lżej przechodzi.
    • mad_die Re: No i mamy sezon grypowy... 27.10.11, 15:51
      Jak juz mnie coś takiego dopadnie - a jak na razie zdarzyło się raz, odpukać... - to robię tak:
      - anagazuję męża, oznajmiam mu, że ja dziś dzień spedzam w łózku, on bierze wolne na ten dzień i zajmuje się dziecmi
      - faszeruję się wszelkimi mozliwymi naturalnymi i nie medykamentami (ilości hurtowe czosnku, miodu, CYTRYNY, soku z malin, gorącej herbaty, paracetamolu, syropów wszelkiej masci, witaminy C, maści rozgrzewających i ułatwiających oddychanie, zapas chusteczek do nosa)
      - leżę tak długo i sie pocę, jak tylko mi na na to pozwala krzycząca i domagająca się zdychającej mamy dziatwa i wołający o pomoc od Boga mąż wink - zwykle daję radę przeleżeć do południa, a to i tak długo wink
      Po tym czasie jestem zwykle w miarę przytomna wink ale nadal snuje sie po domu w szlafroku i tylko czekam, aż w łóżku zalegnie mąż. Co zwykle staje się po tygodniu od mojego polegnięcia wink
      Dzieci o dziwo zwykle wchodzą z tego całe, no moze z jakimś tam katarem.

      Dużo zdrowia życzę!
    • fiamma75 Re: No i mamy sezon grypowy... 27.10.11, 16:52
      skoro śpię z chorym dzieckiem, to i zdrowe dziecko moze pospac z chorą mamą wink
      a swoja drogą mi kp obniża odporność i co chwile łapię coś od dzieciaków sad
    • bajkolubka Re: No i mamy sezon grypowy... 27.10.11, 16:52
      Dziękuję za wszystkie pocieszające posty! Pewnie to był błąd, że nie zaszczepiliśmy się w porę, żyjąc w złudnym przekonaniu, że co złe, to nie nas...dotyczy, hehe. Ale póki co, infekcja wygląda na grypopodobną, mierzę temperaturę i słupek nie skacze gwałtownie w górę - jak to zazwyczaj przy grypach bywa, nawet powyżej 39st. Mąż na szczęście jest dyspozycyjny i zajmuje się bąkiem, zresztą wszyscy pozostali w rodzinie już mieli jakieś katary i tylko ja się ostałam na placu boju, no teraz już nie, bo też jestem zainfekowana. Oby do pierwszych mrozów przetrwać a potem to już z górki! Pozdrawiam serdecznie
    • misanka Re: No i mamy sezon grypowy... 27.10.11, 17:10
      ja tez jestem zdania, że izolacja w tym momencie raczej niewiele da, a dzieciak dostaje przeciwaciała włąsnie przeciw temu choróbsku w Twoim mleku;
      moja jeśli już coś ode mnie łapała to przechodziła ze 20 razy łagodniej niż ja; ale raczej nic nie łapała; a chorowałam często zwłaszcza w pierwszym roku jej życia
    • aska.pilch Re: No i mamy sezon grypowy... 27.10.11, 21:17
      Karmię synka od roku, w tym czasie 2 razy zdarzyło mi się zachorować. Spałam z nim w łóżku i nie zaraził się (w ogóle jeszcze nie chorował-odpukać). Co do domowych sposobów to niezbyt mi pomogły, natomiast mogę polecić syrop "Prenalen" (ok.15zł). Nie lubię tak reklamować, ale naprawdę pomaga, a dziecku nie szkodzi.
    • katriel Re: No i mamy sezon grypowy... 28.10.11, 00:31
      > I grypsko dopadło w końcu i mnie, mamę długokarmiącą. I tak się zastanawiam, ja
      > k Wy sobie radzicie w takich razach?
      Gryp nie miewam. No nie miewam i już, przeziębienia tak, ale z temperaturą
      nie przekraczającą 37,8, to jaka to grypa. Grypę miałam raz w życiu, 19 lat temu,
      powikłaną zapaleniem płuc, i od tego czasu nic. Nie, nie szczepię sie.

      > Chore, smarkające i gorączkujące ciągle śp
      > icie z małymi w jednym łóżku?
      Z niemowlakiem spałam. Z półtoraroczniakiem spał mąż, ja w czasie choroby
      osobno. Ale mój syn w tym wieku już nie ssał w nocy, tylko wieczorem i potem
      dopiero nad ranem (mąż mi go wtedy przynosił).
Inne wątki na temat:
Pełna wersja