pasek84
08.11.11, 11:35
Drogie dziewczyny,
Juz wielokrotnie pisalam na forum kp i na forum blw o mojej coreczce jadku-niejadku. Piers kocha ponad wszytsko, a cala reszte ponad wszytsko nie.
Je w miare chcetnie kaszki holle robione na rozcieczonym bobofrucie bez cukru, albo inne kaszki (jaglana, krakowska, z dodtakiem owocow-w zwiazku z tym , ze kiepsko je, to dodaje jej do kasz ser, ktory sie rozpuszcza, zoltko, siemie lniane itd., aby piosilek byl jak najbardziej wartosciowy). Kaszki je na sniadania zawsze i na kolacje (choc ostatnio kolacji jesc nie chce). Na obiad mega zmiksowane warzywa z rozdrobnionym miesem, inaczej miesa nie wezmie. Potem, na powiedzmy 2 danie daje jej to, co ja jem, czyli makaron, kasza, warzywa, albo po prostu to co mam na obiad. Zje pare ziarenek kaszy, 2 nitki makaronu i np. 3 kosteczki ugotowanego buraka i juz. Jogurt naturalny w miare zje.
Podczas jedzenia zawsze ogladamy ksiazeczke i karmimy np. pieska, albo cos jej opowiadam, bo inaczej nie zje! Od 7 m-ca dostaje jedzenie na blat. Na kol./sniad. jak zaproponuje np. kanapke, jajko to nawet nie spojrzy, owocow tez nie chce jesc (banana w kaszce zje, ale tak, aby samego wciagnela to pluje, a przeciez smak banana jej podchodzi).
Jestem zalamana i zmeczona tym tymi jej posilkami. Na dodatek chce mnie ssac bardzo czesto, noce sa koszmarne, w dzien chodze na rzesach.
Coraz bardziej zaczynam myslec o odstawieniu dla dobra nas obu, moze wtedy zacznie jesc, a ja przespie choc jedna noc.
Pocieszcie, poradzcie, co jam robic?