olcia71
12.11.11, 23:39
Przeczytałam podpięty watek Naturelli i poczułam ukłucie w sercu. Ale kto z nas nie popełnia błedów?... Karmie moja córcie (23 miesiąc) nadal, ale kilka tyg. temu postanowilam w sobie, ze chyba juz czas skończyć z nocnymi karmieniami. Wydawało mi się, że młoda już duża i myślałam, że to pomoze jej przespać noc (budziła się kilka razy, ale raz na mleko- ok2-3 w nocy, potem ok 6 i spała dalej do 8-9)Nie musze wspominać chyba, ze kosztowało nas to dużo stresu (córka z tych, co jak nie dostaje tego co chce to strasznie sie zlości). Cierpliwie tłumaczyłam, że nie mam mleka w nocy, ze bedzie rano (głupie, wiem), przytulałam, mówiłam, że kocham.... itd itp, choć czasem cierpliwości mi brakowało. Przez ponad tydzień, moze nawet były to 2 tyg. o tej samej porze to samo, aż nagle skończyło się. Magia, przestała budzic się o tej porze (czyli miedzy 2-3 w nocy) i przesypiała do rana, tj do ok 6 i potem juz dostawała mleko. Nawet jeżeli obudziła sie ok 2-3 (rzadko) to zadowalała sie wodą i spała spokojnie dalej. Niby wszystko ok, bo efekt jaki chciałam, ale teraz jest mi głupio, że zaingerowałam, że pewnie tak jak przeczytałam, sama by z tego zrezygnowała. Jeżeli dane mi będzie mieć drugie dziecko, to juz pewnei nie zaingeruję. No i gdybym właśnie trafiła tu wczesniej- znalazłabym wsparcie, bo byłam juz zmęczona nocnymi pobudkami.
Teraz z kolei jest inny "problem". Po nocnym karmieniu, czyli ok 2-3 w nocy zabieralam małą do siebie (domagała się, a mnie to nie przeszkadzało) i tak spalismy wszyscy do rana. Ale teraz zdarza się, ze już nawet przy wieczornym usypianiu (ja muszę być zawsze przy niej) domaga się wyjścia do naszego pokoju (nie mówi jeszcze, pokazuje paluszkiem) Zastanawiam się teraz czy to nie efekt odstawienia nocnego?