joaska7
27.11.11, 13:40
Moja córeczka ma 16 miesięcy. We wrześniu poszłam do pracy. Praca dzień w dzień dosyć intensywnie i w trochę innym rytmie niż zwykle (pisałam o tym kiedyś) trwała do początku listopada. Teraz nadal pracuję ale nie codziennie, a właściwie więcej jestem w domu niż w pracy. Do tego tydzień temu dziecko zachorowało i kończy właśnie antybiotyk. Przez kilka dni nie jadła właściwie nic poza piersią i ta też była w małych ilościach. Ok. była chora - rozumiem. Ale teraz nadal z jedzeniem jest problem, choć wydaje mi się, że ten problem zaczął się pojawiać już wcześniej, przed chorobą, zwyle w dni kiedy byłam w domu. Kiedy pracowałam córka jadła w miarę chętnie inne rzeczy, teraz jest koszmar, kaszki rano nie chce, zje odrobinę, owoce na drugie śniadanie - dzisiaj np. w ogóle nie chciała, z zupą też jest problem, po południu daję jej warzywa, też nie chce, od budy zje nie całą porcjè kaszki na wieczór, oczywiście pierś chciałaby częściej. Próbuję proponować zamiast piersi picie, lub kiedy jest przed posiłkiem to po prostu proponuję jej wcześniej jedzenie, jak się uda wstrzelić, ale jest histeria i musi być pierś, przrcież nie będę z nią walczyć. No ale w związku z tym trochę mnie martwi ta sytuacja. Do tego coś się chyba jej przestawia i rano śpi do 8, wcześniej wstawała 7 a nawet przed 7. Widzę, że średnio zmęczona do drzemki o 12.00, chociaż jakoś tam zasypia przy tej piersi. Natomiast wieczorem nie da siè jej uśpić wcześniej niż o 21.00. Wszystko się nam przez to rozjeżdża. Nie wiem, czy to ja coś tu robię nie tak. Dzisiaj np. zjadła śniadanie k. 9.00 niezbyt chętnie, o 11.00 nie chciała owoców więc pomyślałam, że dam jej wcześniej ok. 12.00 zupę, ale gdzie tam... Był ryk i cycy i histeria totalna, więc dałam pierś i polulałam ją trochę na siłę ale usnęła. I teraz nie wiem co robić? Czy to jest jakiś regres dopiersiowy czy co? Do tego od wszystkich słyszę, że to przez dkp i żebym jej pierś ograniczała to zje. Ale ja nie umiem tego zrobić, nie umiem z nią wynegocjować, bo mi strasznie płacze, może za miękka jestem, ale wydaje mi się, że to jeszcze za malutki ludzik jest. A z drugiej strony mam teraz wątpliwości, czy my karmiąc tak długo piersiá nie przywiązujemy trochę na siłę tych dzieci. Przecież jak czytam wątki to jest częsty problem, że dzieci piersiowe niezbyt chętnie jedzą inne rzeczy. No i boję się tych niedoborów, bo ja sama ciągle jestem na diecie beznabiałowej, bo dziecię ma alergię. Kurczę, chyba jakiegoś doła mam.