czerwcowa_anulka
03.12.11, 08:48
Smutno mi bardzo ale poszło lepiej niż mi się wydawało. Choć to dopiero 3 dzień dziś, kryzys może jeszcze się przytrafić.
A było tak:
Młody karmiony rano i wieczorem - szczególnie wieczór to był nasz rytuał.
Okazało się że zaszłam w ciążę. Poprzednia ciąża była bardzo trudna - skurcze od 25 tygodnia więc kiedy podczas karmienia poczułam że brzuch mi "kamienieje" przestraszyłam się bardzo, chociaż to dopiero 2 miesiąc i sama nie wiem czy możliwe są skurcze tak wcześnie.
Ale mam też sporą niedowagę i czuję że karmienie + ciąża to dla mnie za dużo.
A zrobiłam w ten sposób że wieczorem powiedziałam Małemu że nie mogę mu dać mleka bo boli mnie brzuszek. Trochę płakał, tłumaczył mi że chce mleko. Powiedziałam mu że bardzo mi smutno ale możemy się przytulić i opowiem mu bajkę.
Drugi wieczór był łatwiejszy, spytał tylko o mleko, ale już nie płakał.
Mam nadzieję że kolejne wieczory nie będą trudniejsze.
Wiem że zrobiłam dobrze i widzę że Mały dał sobie z tym radę. Mądry z niego facet, super że doszliśmy do momentu kiedy możemy się porozumieć słowami (on już bardzo ładnie mówi). Ale smutno mi, mam wrażenie że Mały traci coś na rzecz kolejnego dziecka