failte
16.12.11, 10:28
Witajcie!
Doszliśmy do 20 miesięcy kp. No i jest fajnie z tym "ciciusiowaniem".
Ale Maluch właśnie wszedł w okres szczytowych potrzeb ssania i bliskości mamy, a ja wcześniej już podjęłam decyzję, że coraz bardziej wycofuję się w kierunku życia zawodowego.
W sumie jestem w domu, ale przez 4h zajmowała się nim od 4 mcy niania. Jak chciał, to przybiegał do mnie, dostawał cycusia na żądanie i biegł do niani, szli na spacer. To ładnie działało, nianię witał z uśmiechem, ciągnął ją za rączkę do zabawy, chciał mamę to miał, chciał cycusia to ssał.
Ssał 5-8 razy dziennie, w tym 2-3 razy w nocy. Głównie na żądanie, zrobiły się z tego całkiem stałe pory. Od 3 tygodni jednak robi się z tego apogeum - ssałby całą dobę, chce spać tylko przytulony, prosi dużo by go brać na rączki/kolanka. Nie ograniczamy mu z mężem tego. Ale jak jest niania, to jakoś mu trzeba organiczyć, bo inaczej ja zmarnuje cały czas jaki mam dzięki jej pracy u nas.
Zwiększyłam niani zakres czasowy do 6 godzin, w tym przez godzinę rano jestem dla Synka dostępna mimo że jest niania,a potem wychodzę albo się zamykam w innym pokoju i zajmuję pracą.
No i teraz mamy apogeum. Niania wchodzi - on w ryk, przywiera do mnie i nie chce za nic się oderwać. Łazikujemy tak po kuchni z godzinę, pijemy kawę z nianią, jemu to mija i leci sie bawić. Ale jak sie zorientuje, że mama znika - wychodzi, to jest histeria i wrzask żałosny: "Moja mama! Mamunia! Mamusia, do mamuni!" Kiedy się pojawiam - od razu chce 'ciciusia' i nie chce się oderwać ode mnie.
Niania sugerowała mi, żeby go odstawić, bo jest coraz bardziej związany, coraz trudniejszy do opanowania, ale nie jej sprawa. Ona z tego pokolenia, co karmiło butelkową mieszanką mączno-mleczną co 3h i dawało smoczek, który należało odstawić do dnia X. No więc nie odstawiam go, ale muszę Małemu coś ograniczyć, bo nie mogę łazić z nim uwiązanym na piersi!
Więc poinformowałam ją, że do południa Mały nie dostanie piersi, dopiero jak wrócą ze spaceru. No i dziś była rozdzierająca scena - on mnie usłyszał i leci radośnie, wtula się, dosłownie tarza w objęciach, potem chce cicisia, ja odmawiam, on wrzeszczy i przeżywa, więc przytulam, wycałowuję, obiecuje cycusia po spacerku. Jemu trochę przechodzi, wiec wychodzę, a on na to - histeria. No więc trzeba go przytrzymać w pokoju, żebym mogła zniknąć. No i żałość straszna - płacze, wyje za mamusią. Byłabym skłonna wejść i dać mu tej piersi, przedwczoraj tak zrobiłam, napił się, nasycił mamą i poleciał sam do zabawy. No ale tak będzie co godzinę, jeśli będę dostępna i to karmienie mi znacznie skróci czas jaki potrzebuję do dyspozycji.
Doświadczone mamy, które macie za sobą ten okres ponownego przyssania sie dziecka: czy dawałyście piersi zawsze kiedy tak usilnie potrzebowało? (pomijam prośby o pierś, kiedy uwagę dziecka odwraca byle drobiazg - wtedy pewnie aż tak bardzo nie chce)
Nie chcę mu dawać piersi co godzinę, zwłaszcza kiedy jest niania i on czuje zagrożenie odarcia go z mamy

. Ale nie chcę tez musieć chować się po mieszkaniu. Czy jest jakieś inne wyjście?
Failte