luliluli
27.12.11, 10:14
Wiem wiem, między 16 a 24 miesiącem tak bywa, spodziewałam się, ale nie sądziłam, że mnie to tak zmęczy
Po pierwsze, jedzenie za dnia - gdy wracam z pracy, a w szczególności, gdy jest dzień wolny i jestem cały dzień z nim, Radzik potrafi prosić o mleko co godzinę. Oczywiście robi też dłuższe przerwy, ale miewa takie jazdy, że przybiega co chwilę.
Je bardzo dużo normalnych posiłków, ale zdarza się, że po sporej misce zupy przybiega do mnie i wypija normalny mleczny posiłek.
Ale dzień jest ok, przyznam, że nawet pasuje mi ta zmiana, bo karmienie to zawsze jakaś chwila przerwy na polegiwanie
Natomiast noce już mnie męczą

Nigdy nie było różowo, pobudek zawsze było między 2 a 100

ostatnio utrzymuje się mniej więcej stały poziom cogodzinnych nawet pobudek między 19 - gdy Radzik idzie spać a 23 - gdy do łóżka dochodzimy też my plus mleczko co 2-3 godziny w nocy.
Wiedziałam i wiem, że tak może być jeszcze jakiś czas, ale ostatnio chyba już mam tego dość.
Od 2 miesięcy pracuję, do tego przeprowadziliśmy się tydzień temu w inne miejsce - wszystko rozumiem, ale może ktoś mi rzeczowo wyjaśni - kiedy to się skończy?
Marzę o nocach z dwiema pobudkami.
Powoli zastanawiam się nad wyprowadzką Radka do innego pokoju i łóżka. Ale jakoś nie mam przekonania, że to coś zmieni?

Próbowałyście takich manewrów? Macie jakieś porady wyprowadzkowe? Cokolwiek?
Jestem zmęczona, nocami sfrustrowana i czasami - zupełnie irracjonalnie - zła na dziecko, że znowu woła "mama AAAMMM"
Próby uspokojenia przez tatę kończą się wrzaskiem. W ogóle to chyba jakaś powtórka z czasów 8 miesięcy i początków lęku separacyjnego. Długo to potrwa??