Mam kryzys, potrzebuję pocieszenia:(

27.12.11, 10:14
Wiem wiem, między 16 a 24 miesiącem tak bywa, spodziewałam się, ale nie sądziłam, że mnie to tak zmęczysad

Po pierwsze, jedzenie za dnia - gdy wracam z pracy, a w szczególności, gdy jest dzień wolny i jestem cały dzień z nim, Radzik potrafi prosić o mleko co godzinę. Oczywiście robi też dłuższe przerwy, ale miewa takie jazdy, że przybiega co chwilę.
Je bardzo dużo normalnych posiłków, ale zdarza się, że po sporej misce zupy przybiega do mnie i wypija normalny mleczny posiłek.
Ale dzień jest ok, przyznam, że nawet pasuje mi ta zmiana, bo karmienie to zawsze jakaś chwila przerwy na polegiwaniewink

Natomiast noce już mnie męcząsad
Nigdy nie było różowo, pobudek zawsze było między 2 a 100wink ostatnio utrzymuje się mniej więcej stały poziom cogodzinnych nawet pobudek między 19 - gdy Radzik idzie spać a 23 - gdy do łóżka dochodzimy też my plus mleczko co 2-3 godziny w nocy.
Wiedziałam i wiem, że tak może być jeszcze jakiś czas, ale ostatnio chyba już mam tego dość.

Od 2 miesięcy pracuję, do tego przeprowadziliśmy się tydzień temu w inne miejsce - wszystko rozumiem, ale może ktoś mi rzeczowo wyjaśni - kiedy to się skończy?
Marzę o nocach z dwiema pobudkami.
Powoli zastanawiam się nad wyprowadzką Radka do innego pokoju i łóżka. Ale jakoś nie mam przekonania, że to coś zmieni?sad
Próbowałyście takich manewrów? Macie jakieś porady wyprowadzkowe? Cokolwiek?

Jestem zmęczona, nocami sfrustrowana i czasami - zupełnie irracjonalnie - zła na dziecko, że znowu woła "mama AAAMMM"sad

Próby uspokojenia przez tatę kończą się wrzaskiem. W ogóle to chyba jakaś powtórka z czasów 8 miesięcy i początków lęku separacyjnego. Długo to potrwa??
    • agus7 Re: Mam kryzys, potrzebuję pocieszenia:( 27.12.11, 11:21
      Jesli Cie to pocieszy to moje dziecko ssie z 5x tyle w stosunku do stanu gdy mialo 10-11 m-cy. Myslalabym ze to moj powrot do pracy, ale nie - zaczelo sie zanim wrocilam. Poranek to jedno wielkie ssanie a potem godzina po moim powrocie - wielkie ssanie i przytulanie i "żądanie" teraz ta piers, a teraz tamta i wtulanie sie w obie big_grin
      a mojej perspektywy moge powiedziec ze dla mnie najwazniejsze sa spokojne noce, dlatego nigdy nie spalam z dzieckiem i odkad ukonczyl ok. 8 m-cy nie karmie w nocy. Noc jest od spania i kazdy spi w swoim pokoju i swoim lozku. Gdybym musiala karmic w nocy na pewno nie kp bym tak dlugo. Pomysl co Ci najbardziej przeszkadza i sprobuj to delikatnie zmienic.
      Trzymaj sie cieplo.
      • luliluli Re: Mam kryzys, potrzebuję pocieszenia:( 28.12.11, 08:17
        My od początku śpimy razem, wyprowadzka to wielki krok, kiedyś nastąpi na pewno, ale wciąż się waham, czy nie jest za wcześnie, a nawet jeśli nie, to jak miałoby to wyglądać, żeby nie wpaść z deszczu pod rynnę, bo ostatecznie wolę karmić na półśpiocha sto razy niż choćby dwa razy bujać się co noc do innego pokojutongue_out ehhh
    • misanka Re: Mam kryzys, potrzebuję pocieszenia:( 27.12.11, 14:09
      > Długo to potrwa??

      oh... nie wiem, jak długo, ale na pewno kiedyś sie skończy wink
      trzymaj się!
      • luliluli Re: Mam kryzys, potrzebuję pocieszenia:( 28.12.11, 08:18
        Liczyłam na podanie konkretnej ilości w dniachwink żartuję oczywiście, ale na szczęście dziś już mi odrobinę lepiej, łapię dystans powoooliwink kiedyś na pewno minie
    • nurfe Re: Mam kryzys, potrzebuję pocieszenia:( 27.12.11, 14:20
      Och Luli...widzę jak Ci trudno. Jak barci chciałabyś odpowiadać na potrzeby syna, ale też zagoic wszystko inne dookola. Zorganizowanie domu, pobycie z mężem, a, przede wszystkim własny odpoczynek. To ogromna zmiana dla Twojej rodziny! Nowe miejsce do zycia i gniazdko do uwicia. Dzielna kobieta z Ciebie!
      Jedno moge Ci powiedzieć na pewno - skończy sie. Kiedy? Trudno powiedzieć. Kiedy wroci poczucie bezpieczeństwa, a Radi oswoi nową sytuację. Przeprowadzka to dla dziecka ogromna zmiana i stres. Tak jak i dla nas. Wielu dorosłych ma problem ze spaniem w nowym miejscu, a co spiwo mały człowiek. Nie wiem czy własny pokój tu zmieni coś na lepsze. Sama piszesz ze syn budzi sie rzadziej kiedy przyjdziesz do łóżka. On ewidentnie potrzebuje pewności, ze wszystko jest wciąż ok, a on sam jest bezpieczny. Doswiadczenie pokazuje,ze zabieranie piersi i bliskości w takich chwilach przynosi skutek odwrotny od oczekiwanego.
      Moze raz w tygodniu idz po prostu spac z nim? Da Ci to szansę na dłuższy sen i wypoczynek. Zobaczysz, przyjdzie dzien kiedy po prostu wszyscy będziecie spac smile

      I nie zgodzę sie z tezą, ze nocne pobudki sa wynikiem wspólnego spania. Obie nasze córki śpią z nami. Juz żadna z nich sie nie budzi. A miały fazy pobudek nawet co poł h.
      • luliluli Re: Mam kryzys, potrzebuję pocieszenia:( 28.12.11, 08:23
        Nurfe, wczoraj wieczorem, usypiając Radka, myślałam sobie o tym, co napisałaś. Faktycznie - myślę o odczepieniu dziecka od siebie w momencie, gdy ono wczepia się najbardziej kurczowowink
        Odkopałam w pamięci kilka podobnych przypadków, przeanalizowałam bieg zdarzeń - tak, faktycznie, zawsze pierwsza myśl w takim kryzysie to to, żeby się jakoś uwolnić z tego synowskiego bluszczuwink Potem rozpaczliwe szukanie wsparcia u innych mam, chwila namysłu, moment przeczekania i zawsze jakoś mijało, szliśmy dalej. Na to liczę tym razem.
        Ceny łóżek w Ikei już mam sprawdzone, model wybranywink Ale chyba wstrzymam się do wiosny/lata. W obliczu tragedii ząbkowania, które potrafi zniszczyć każdy chwilowo wypracowany rytm chyba nie mam siły na nocne wycieczki do innego pokojutongue_out A za nami dopiero 1/3 zębów, więc wiele przed namisad

        Dziękuję za dobre słowo, właściwie chyba o to konkretnie mi chodziło, gdy wysmarowałam pierwszego posta kryzysowegowink
    • diuszesa Re: Mam kryzys, potrzebuję pocieszenia:( 27.12.11, 23:48
      Luli - pocieszam, trzymaj się! Piszę pw.
      • joaska7 Re: Mam kryzys, potrzebuję pocieszenia:( 28.12.11, 12:48
        Oj, ja też najchętniej bym uciekła kiedy są takie kryzysy "wczepialstwa" we mnie, jeden już za nami (pochorobowy), wydawało mi się, że nie minie nigdy, oczywiście minął jak wszystko. A w ogóle to macie chyba trudny okres: zęby, przeprowadzka, twoje chodzenie do pracy... Trzymajcie się, przejdzie, przecież wiesz o tym dobrze smile
        • sylvia1k Re: Mam kryzys, potrzebuję pocieszenia:( 28.12.11, 13:14
          i co ja mam napisać? Że mam to samo tyle że u nas brak przeprowadzki... Wiszenie na mnie i na cycku... Nawet do wc cięzko wyjść bo od razu ryk. Pocieszam się, że taki okres zmożonej potrzeby mamy. Ale też padam na pychol- dom, praca, dzieci. Co ciekawe jak juz zniknę z oczu to z tatą nawet fajnie się bawi aż wróce i znowu zaczyna marudzenie... Helpppp
          • green.sabcia Re: Mam kryzys, potrzebuję pocieszenia:( 28.12.11, 14:49
            Taak, u nas podobnie, choc trochę inaczej i w innym sensie. Mieszkamy tam gdzie dotychczas, nie poszłam do pracy, ale przesiaduję więcej przy biurku i przed kompem, bo pisze pracę dyplomową, jak mnie młoda widzi przy tym komputerze, to od razu ładuje się na kolana i juz sobie "popracowałam". Zostają głównie późne wieczory, a dzieciątko od czasu świąt chodzi spac coraz później, nie wiem jak to się porobiło? Jak juz w końcu przestanie mnie wieczorem obsysać, to ja się do niczego juz nie nadajęsad
            Był króki czas, że chciała pierś bardzo często, zwłąszcza od rana do południa, ale jakoś jej teraz przeszło i się nie dopomina prawie cały dzień, a nawet jak już zawołą, to ssie chwilę i mówi "błe, nie" i się odwraca i odchodzi. Nie wiem co jest takiego błe w tym moim mleku ostatnio, ale mam wrażenie, że ona się odstawia po prostu...
            • ona1983.10 Re: Mam kryzys, potrzebuję pocieszenia:( 28.12.11, 16:15
              Green to nie możliwe by dziecko w tym wieku sie odstawiło heheh smile
              • green.sabcia Re: Mam kryzys, potrzebuję pocieszenia:( 28.12.11, 16:45
                No właśniewink Więc kurde o co chodzi?smile
                • sylvia1k Re: Mam kryzys, potrzebuję pocieszenia:( 28.12.11, 18:42
                  a ja słyszałam o kilku przypadkach które się same odstawiły w wieku 1,5 roku... Może to wyjątki potwierdzające regułę, że nie odstawiają... No u nas sie nie zanosi na odstawianie...
                  • green.sabcia Re: Mam kryzys, potrzebuję pocieszenia:( 28.12.11, 19:22
                    Ja też słyszałam i nawet widziałam ze dwa takie przypadki, co się odstawiły przed 1 rokiem, bo życie jest zaskakujące i różnie bywa. Dlatego nie nastawiam się na nic i nie trzymam kurczowo żadnych teorii, jestem otwarta na to co los przyniesiesmile
                    Zobaczymy o co młodej chodzi za jakiś czassmile
                    • ona1983.10 Re: Mam kryzys, potrzebuję pocieszenia:( 28.12.11, 22:53
                      A ja wam mówie, że to nie jest możliwe - coś musiałyście przekrecić i tyle. Dziecko nie ma prawa odstawić się przed 2-3 urodzinami big_grin
                      • green.sabcia Re: Mam kryzys, potrzebuję pocieszenia:( 29.12.11, 10:32
                        Oj, no dobra, poddaję się, to ja chcę odstawić dziecko, a ono odpowiada dokładnie na moje potrzebywink
            • fizula Re: Mam kryzys, potrzebuję pocieszenia:( 29.12.11, 22:43
              Green, a od kogo nauczyło się dziecko tego tekstu: "błe, nie". Na pewno dziecko obserwuje też mamę, co ona mówi, a jeszcze bardziej jaki ma stosunek emocjonalny do karmienia. Do czego jest przekonana na pewno- to bierze na serio.
              • anulka_1 Re: Mam kryzys, potrzebuję pocieszenia:( 30.12.11, 08:36
                ale przeciez matka może mówić "błe nie" niekoniecznie w kontekscie karmienia piersią, tylko np. gdy dziecko bierze do ust coś brudnego, albo może jaka sama próbuje czegoś niesmacznego...A dziecko obserwuje i powtarza. Albo np. tzw "życzliwi" nie mogąc pojąć jak tak "duże" dziecko może jeszcze ssać, reagują w ten sposób.
                • green.sabcia Re: Mam kryzys, potrzebuję pocieszenia:( 30.12.11, 16:29
                  Oczywiście masz rację, jako matka mówię, że coś jest be, jak jest brudne a ona chce to zaraz włożyć do buzi, np. swoją kupę! Przykłądy mozna mnożyć, ale fizula jak widac nie myśli, tylko przypisuje mi wszystkie negatywne motywacje i działania w kierunku zniechęcenia mojego dziecka do ssaniasmile Matko, ale się uśmiałam.
                  A co do "życzliwych", nikt do tej pory nie powiedział złego słowa na fakt, że jeszcze karmię dziecko, niechby tylko spróbowałwink Bywa co najwyżej zdziwienie i brak komentarzy.
              • green.sabcia Re: Mam kryzys, potrzebuję pocieszenia:( 30.12.11, 16:22
                Green, a od kogo nauczyło się dziecko tego tekstu: "błe, nie"

                smilesmilesmileA może od rodzeństwa, które wybrzydza nad talerzem, a my jemy wszyscy razem przy jednym stole, a młoda ma świetną pamięć i ostatnio powtarza bardzo dużo słów, które my WSZYSCY W RODZINIE wypowiadamy. Nie żyję ze swoim najmłodszym dzieckiem w jakiejś chorej symbiozie, to dziecko wychowuje się w rodzinie, dodatkowo utrzymujemy dość intensywne kontakty z moim rodzeństwem i ich rodzinami itd. Nie pomyślałaś o tym, szkoda.
                W ogóle szkoda, że uprzedzenie do mojej osoby przesłania Ci rozsądne myślenie.
                Co do moich motywacji odnośnie karmienia, to pisałam juz o tym wiele razy, że NIE MAM PARCIA NA ODSTAWIENIE JEJ! Właściwie, to mam parcie na to, by pokarmić ją zdecydowanie dłużej niż starszaki, bo bardziej czuję niż widzę, że to może byc dla niej lepsze w dalszej perspektywie czasowej, ale nie zamierzam przeciągać karmienia w nieskończoność, tłumacząc swoja postawę jakimiś wydumanymi teoriami.
                Młoda przechodzi fazę negatywizmu, dość wcześnie,ale podobno kolejne dzieci rozwijają się szybciej i słowo "nie" jest w jej użyciu średnio tysiac razy dziennie i w zasadzie na wszystko. Nawet na to co lubi i czego chce, a więc i na pierś. Nie przejmuję się tym za bardzo, bo wiem, że minie i przejdzie i nic nie robię, bo co tu robić? Już widzę, że robi postępy, bo od dzisiaj jest także-sporadycznie-słowo tak i to świadomie użytesmile
                A tak w ogóle co Ty możesz wiedziec o moim stosunku emocjonalnym do mojego karmienia?uncertain
                • fizula Re: Mam kryzys, potrzebuję pocieszenia:( 31.12.11, 00:25
                  A tak w ogóle co Ty możesz wiedziec o moim stosunku emocjonalnym do mojego karm
                  > ienia?uncertain

                  Niewiele, najwyżej tyle, ile się dowiem od Ciebie smile Więc się nie gniewaj, proszę, o to pytanie. Nie miałam złych intencji. To pytanie raczej jest wyrazem mojego zastanowienia nad tym, co piszesz, a nie przypisywania Ci jakichś motywacji.
    • malinaa79 Re: Mam kryzys, potrzebuję pocieszenia:( 03.01.12, 12:04
      Łączę się w bólu, mam 20 mies cycoholika, który w wieku 9 mies juz prawie się odstawił, po czym wrócił do nałogu. Jest wspólne spanie, jest wczepianie się w mamę, sa nocne pobudki, ja przysypiam w autobusie jadąc do pracy, są moje żale przelewane na męza, dzieci, wyrzuty sumienia, ze mogłam to wcześniej zakończyć a teraz mam za swoje. Próbowałam syna przenieść do pokoju starszego brata - za namowa właśnie starszego synka, ze chce spać z braciszkiem w jednym pokoju. Skończyło się dyganiem do drugiej sypialni 7 razy w nocy a i tak nad ranem lądował u nas. Nie gotowy jest na to, bardzo ciężko znosi rozstania ze mną za to ja takie rozstanie celebruję wink. Wróciłam do punktu wyjścia z tą różnicą, ze nie daję piersi w nocy. Śpi w jednej sypialni z nami, 1/3 nocy w swoim łóżeczku, reszte z nami, karmię do snu a potem przed pracą, ale to tez zaczynam eliminować. Szczerze nie mam ochoty na to karmienie ale nie mam sumienia zabrac mu piersi ot tak z dnia na dzień. Ograniczam i mam nadzieję ze do 2 rż uwolnię sie, choć chyba na razie nie mam kompletnie pojęcia jak to zrobić. Karmienie zawsze mnie cieszyło, a teraz robię to z duża niechęcia, mam dość sad
    • kasia305305 Re: Mam kryzys, potrzebuję pocieszenia:( 04.01.12, 22:55
      ja też mam takie dni przypominające stan depresyjny, co wszystko mnie denerwuje i przeszkadza a zwłaszcza że mały chce co chwile piers i w dzień i w nocy, ale póżniej to przechodzi i jest ok ale za kilkaa dni znów wraca jak bumerang.
      Trzeba to jakoś przeczekaćsmile
    • luliluli Re: Mam kryzys, potrzebuję pocieszenia:( 09.02.12, 10:16
      Napiszę, co u nas, może to doda otuchy mamom, które teraz lub zaraz będą przechodzić to, co my ostatniowink

      Otóż po około 2 miesiącach kryzysu, powooooli wychodzimy na prostąsmile
      Znowu mogę wychodzić z domu (na razie na krótko i nie w porze usypianiawink) bez histerycznych reakcji, a po powrocie z pracy wita mnie roześmiany pyszczek, Radzik biega po całym domu, coś pokrzykuje, skacze, wygłupia się i szaleje - UWAGA - nie pije nawet mleka na dzień dobry! Zdarzyło się kilka razy, że mu się przypomniało po kwadransie, ale wtedy to ja zaproponowałam mu zupę/jabłko/mycie zębów/chowanie się za firaną/bidon z wodą i... zrezygnował. SZOKwink Nie mogę się przyzwyczaićwink

      Jakiś czas temu, gdy leciutko odpuszczał mu "mamocentryzm", przestałam mu kiedykolwiek sama proponować pierś (i tak jadł jak smok co chwilęwink), dbałam o to, by zawsze obok był bidon z wodą, żeby nie robić za długich przerw między posiłkami,a gdy już prosił o pierś, starałam się jakoś odwrócić jego uwagę. Niezawsze się udawało, ale cieszył mnie każdy mały krok, bo karmienie co kwadrans nie było szczytem moich marzeńwink
      Efekty przerosły moje oczekiwaniawink Radzik powoli krok po kroku praktycznie przestał jeść w dzień. Nic się nie zmieniło w kwestii jedzenia po zapadnięciu zmroku - je do spania(a w weekendy też do drzemki), w nocy i nad ranem.

      Wiem jednak, że ogromna częstotliwość nocnego jedzenia to wina m.in. wychodzących zębów - wczoraj dostał na noc syrop i obudził się tylko 2 razy... szkoda, że nie wynaleziono syropu przeciwbólowego, który można bez konsekwencji podawać bez przerwy do końca ząbkowaniawinkbig_grin

      Tak czy siak, ja już nie mam dość - chociaż dni w pewnym sensie "odzyskałam" - a dzięki wysiłkowi włożonemu w wymyślanie aktywności, która pozwoli mi jakoś skierować uwagę dziecka na cokolwiek poza "mama am", przez ostatnie dni spędzamy razem naprawdę świetne, rozwijające popołudniawink Dawno się tak "z sercem" nie bawiliśmywink Do tego Radzik przeżywa skok mowy, padamy ze śmiechu, jest naprawdę zabawniewink

      Wszystkim wymęczonym mamom życzę wytrwałości - jeszcze trochęwink Krok w tył jest po to, żeby zrobić dwa w przódwink
      • mrs.t Re: Mam kryzys, potrzebuję pocieszenia:( 09.02.12, 11:51
        luliluli dzieki ze piszesz

        to wazne,zeby uwierzyc ze bedzie dobrze, bo tak zwykle sie konczy jesli ma sie dosc cierliwosci i wsparcia (nie polegajacego na "ODSTAW" )
        • luliluli Re: Mam kryzys, potrzebuję pocieszenia:( 09.02.12, 12:10
          Wiesz co, już wiem, dlaczego mamy DKP są najlepszym wsparciem dla karmiących mam w ogóle. Dopiero poszerzająca się perspektywa czasu powoduje osiągnięcie jakiegokolwiek dystansu. Kolejny raz okazało się, że bez względu na to, jak jest ciężko, naprawdę jest to tylko na chwilę.I kolejny raz okazało się też, że wprowadzając pewne udogodnienia, da się przetrwać te parę tygodni różnych kryzysów. Ten był trzecim w historii naszego KP (po b.ciężkim kolkowo-alergicznym początku) i po męczącym czasie początków lęku separacyjnego w okolicach 8-9 miesiąca. Jakby zdarzył mi się czwarty (BOŻE, NIEEEE!wink), miałabym już naprawdę silną pewność, że jest ok i zaraz będzie normalniewink
          Ale potrzebowałam na to aż 3 beznadziejnych okresów w naszym karmieniu. Nie udało mi się zaufać na słowo Wam - mamom starszaków, teraz żałujęwink to oszczędziłoby mi stresuwink
      • myga82 a tak przy okazji 09.02.12, 13:14
        to zapytam co to za syrop? Bo u nas też ząbkowanie w toku niestety...
        • luliluli Re: a tak przy okazji 09.02.12, 13:46
          Zwykły Ibum, przez dobę ratował nam tyłek, bo Radzik krążył po domu i z palcem na policzku miałczał "AŁAAA"sad za jakie grzechy tą ząbkowanie tak boli?uncertain
          • green.sabcia Re: a tak przy okazji 09.02.12, 14:22
            Za grzech pierworodny? Za ewolucję?smile Nie wiem tak sobie dywaguję.
            A co do Twoich przejść i minięcia kryzysu, to fajnie, że szczerze o tym napisałaś. Zwłaszcza o tym, że pomogłaś dziecku przestać skupiać swojej uwagi tylko lub głównie na piersi i ssaniu, to moim zdaniem jest zadaniem matki starszego niż niemowlę dziecka. No, ale nie wszystcy się z tym zgadzają, cóż maja prawo.
            Mojej córce aktualnie minęła ewidentnie faza intensywnego ssania, a i domaganie sie piersi występuje chyba bardziej z poczucia bliskości, jakiś lęków separacyjnych i z ...nudów, niestety to sie potwierdziło. Dodatkowo zaczęłą coraz częściej pchać łapki za dekolt, jakby sprawdzałą, czy te piersi tam nadal są, jeśli akurat nie znajdują się w jej buzismile Do tej pory nie ograniczałam w żaden sposób piersi, nie próbowałam odwracać uwagi od ssania, ale widzę coraz bardziej, że ssanie piersi zaczyna być rodzajem nawyku i pocieszania się z każdego powodu, nawet małego dyskomfortu. Dlatego podjęłam decyzję, że karmię do 2 lat, tak jak do tej pory, a po tym czasie, jesli młoda nie ograniczy sobie sama karmień, wkroczę ja, tak aby stopniowo i powoli skończyć tą mleczną drogęsmile
            • luliluli Re: a tak przy okazji 10.02.12, 08:32
              > A co do Twoich przejść i minięcia kryzysu, to fajnie, że szczerze o tym napisał
              > aś. Zwłaszcza o tym, że pomogłaś dziecku przestać skupiać swojej uwagi tylko lu
              > b głównie na piersi i ssaniu, to moim zdaniem jest zadaniem matki starszego niż
              > niemowlę dziecka. No, ale nie wszystcy się z tym zgadzają, cóż maja prawo.

              Green.sabcia, im dłużej karmię, tym bardziej wydaje mi się, że z karmieniem jest jak seksemwink każdy lubi po swojemu i recepty nie ma.
              Do niedawna uważałam, że jedyną słuszną drogą jest karmienie na żądanie do końca karmienia.
              Jednak okazało się, że nie jestem w stanie bezboleśnie podołać żądaniom Radzika, a na karmieniu zależy mi na tyle, że wolę karmić inaczej niż wcalewink
              Nie jestem też zwolennikiem cierpiętnictwa, więc skoro coś mnie męczyło ponad miarę, postanowiłam to zmienić.
              Jednak nie jest tak, że uważam, że powinno się wprowadzać jakieś ograniczenia podczas karmieniasmile
              Wszystko jest wyłącznie decyzją pary mama-dziecko, z jakimś tam niewielkim procentem decyzyjności po stronie tatywink
              Konkretna mama może wybrać inną ścieżkę niż jej znajoma, bo sama jest inna, jej dziecko jest inne i to ta dwójka ma wspólnie dojść do tego, jak traktować KP, żeby wciąż było korzystne - a przez korzyści rozumiem też wynikające z niego konsekwencje psychicznewink

              Uogólniając - wiem z Twoich wpisów, że masz inne podejście do karmienia niż część forumek. I dla mnie nie ma tu opcji jedynie słusznejsmile Tobie pasuje tak, komuś innemu inaczejsmile
              Nie wiem, w imię czego którakolwiek z nas miałaby robić coś wbrew sobie, tylko dlatego, że ktoś inny mówi, że tak jest oksmile

              green.sabcia napisała:
              Do tej pory nie ograniczałam w żaden sposó
              > b piersi, nie próbowałam odwracać uwagi od ssania, ale widzę coraz bardziej, że
              > ssanie piersi zaczyna być rodzajem nawyku i pocieszania się z każdego powodu,

              Mnie to chyba (może jeszczewink) nie przeszkadzasmile Dlatego nie zmieniam nic w nocy, gdy ten sposób na pocieszenie jest najmniej inwazyjny dla całej rodzinysmile
              Dziś rano na przykład spędziłam w fotelu kwadrans - z Radzikiem przytulonym do mojego ramienia, oburącz trzymającym mnie za piersiwink))) Znalazł coś na pocieszenie zamiast ssania? Znalazłwink Może za kilka miesięcy znajdzie coś jeszcze, na przykład samo wtulenie się.
              • green.sabcia Re: a tak przy okazji 10.02.12, 09:11
                Tak mam inne podejście do karmienia niż inne forumki i nie mam o to pretensji do nikogo, że mysli i uważa inaczej niż jasmile Bo jak napisałaś, dla każdego co innego jest dobrego i nikomu nic do tegosmile
                Jeśli w jakiś wątkach walczę, o nie z tym, że ktoś prezentuje jakiś inny spsosób na swoje karmienie, czy ma inne zdanie niz ja w tej kwestii, czy jakiejkolwiek innej. Ale z tym, żeby nie oceniał mnie jako gorszą matkę, bo ja np. uważam, że karmienie dużego dziecka powyżej 4 lat, jest niezbyt naturalne wg mnie. Nie jestem gorsza z tego powodu, ani moje dzieci nie cierpią na psychozę i braki emocjonalne tylko dlatego, że nie karmiłam ich do oporu, aż im i mi to karmienie sie "przeje kompletnie i obrzydnie".
                Na co dzień podejmuję różne decyzje dotyczące swoich dzieci, bo jestem ich matką i kto ma mnie w tym wyręczyć? Ale zawsze, ale to zawsze zanim podejmę decyzję myslę i zastanawiam się czy to im będzie służyć , albo czy im nie zaszkodzi w jakikolwiek sposób. A nawet jesli sie okaże, że mimo najszczerszych chęci, coś poszło nie tak, to staram się im wynagrodzić swoje błędne zachowanie. Także nikt mi nie może zarzucić, że nie myślę o swoich dzieciach i świadomie im szkodzę, bo to nieprawda, a takie odniosiłam wrażenie po niektóych wpisach na mój temat.
                • sylvia1k Re: a tak przy okazji 10.02.12, 10:09
                  bo ty mądra kobieta jesteś
                  tak mi sie wydaje
                • luliluli Re: a tak przy okazji 10.02.12, 10:16
                  > Jeśli w jakiś wątkach walczę, o nie z tym, że ktoś prezentuje jakiś inny spsosó
                  > b na swoje karmienie, czy ma inne zdanie niz ja w tej kwestii, czy jakiejkolwie
                  > k innej. Ale z tym, żeby nie oceniał mnie jako gorszą matkę, bo ja np. uważam,
                  > że karmienie dużego dziecka powyżej 4 lat, jest niezbyt naturalne wg mnie.

                  Zgadzam się z Tobą w niemal całej rozciągłości poza tym, co zacytowałam wyżejsmile
                  Dla mnie karmienie 4-latka jest zupełnie normalne i naturalne.
                  Tak samo jak niekarmienie 3-latka czy karmienie 2-latka.
                  Tak samo jak Twoją sprawą jest zakończenie karmienia na jakimś etapie (i to jest ok), tak samo sprawą np. Asjuli (przepraszam jakby była jakaś literówka, ale nie chcę teraz przekopywać wątkówsmile) jest karmienie 4-latkasmile
                  Obie wersje są dla mnie supersmile

                  Może dlatego nigdy nie zrozumiem dyskusji o tym, ile karmić, jaki czas karmienia jest naturalny, a jaki nie etc. - dla mnie karmić "trzeba" dokładnie tyle, ile to komuś pasujesmile
                  • green.sabcia Re: a tak przy okazji 10.02.12, 14:46
                    O to mi włąśnie chodzi, że nie istotne jest co ja uważam na temat karmienia starszego dziecka, bo to moje osobiste zdanie do któego mam prawo, ani zdanie kogos innego, że zbyt krókie karmienie wg kogos innego jest niewłaściwe, bo kto ma o tym decydowac tak naprawdę? Chodzi mi o to, żeby nie przesądzać o tym czy jakaś matka jest lepsza lub gorsza, bo karmi za krótko albo za długo, a to dlatego, że na bycie matka skłąda sie wiele róznych aspektów, a nie tylko fakt karmienia i spsoób wjaki sie to robi, oraz jak długo. Ja mogę mieć jakieś wątpliwości co do długiego karmienia, powyżej 4 lat np. ale moje wątpliwości i obawy są czysto subiektywne i nie stanowią jakiejś prawdy ogólnej i nigdy się nie powoływałam na takie argumenty. Niestety z drugiej strony usłyszałam, że z całą pewnościa, moje starsze dzieci był karmione zbyt krótko i w związku z tym, sie im współczuje, bo mają gorszy start i ogólnie mają gorzej przeze mnie.
                    • ona1983.10 Re: a tak przy okazji 10.02.12, 14:49
                      No pewnie, że mają gorszy start - jest podejrzenie, że matury mogą nie zdać big_grin wstydź się sabciu big_grin
                      • green.sabcia Re: a tak przy okazji 10.02.12, 15:40
                        No właśnie, nie pomyślałam o tym wcześniej...łaaaaaaaaaaa
                • ciociacesia :) troche przewrotnie 10.02.12, 10:32
                  >Ale z tym, żeby nie oceniał mnie jako gorszą matkę, bo ja np. uważam,
                  > że karmienie dużego dziecka powyżej 4 lat, jest niezbyt naturalne wg mnie
                  kochana a nie widzisz drugiego dna tego stwierdzenia? logiczna konsekwencja takiego wystapienia jest stwierdzenie ze ty uwazasz ze z mama karmiaca powyzej 4 lat jest cos nie do konca w porzadku. o smile

                  a co do nawyku karmienia jako pocieszenia - rozumiem ze moze nie pasowac komus i mrs.t stworzyla tu kiedys dlugi watek o 'dobrym wycchowaniu' przy piersi, wiec nie jestes odosobniona. ja ze swej strony moge zapewnic swiadectwo, ze nawyk sam przechodzi - u nas przeszedl
Inne wątki na temat:
Pełna wersja