karmienie piersią a próchnica mleczaków...

16.01.12, 01:47
witam Kochane!
ośmielam się pisać do Was bo mam pewien problem..i nie wiem sama co mam robić..
chodzi o to ,że jestem mama karmiącą od 1,5 roku..moja córcia jest fajną, zdrową dziewczynką ale jakiś czas temu zauważyłam na jej ząbkach białe plamki ..poszłam to skonsultować do stomatologa i moja pani dr powiedziała ze to próchnica butelkowa( dodam ,że moja M. jest dzieckiem tylko cycowym)...całą winę za jej powstanie zrzuciła na nocne podjadanie przez moja córeczkę..bo nie ukrywam ona w nocy budzi się ze dwa razy ...ja jej wtedy podaję pierś ..ona się napije, na je ale ząbków już po tym nie umyje...pani dr kazała pomału odstawiać dziecko albo ograniczać nocne karmienia ,a już na pewno bardziej dbać o higienę buźki..postraszyła min. ropniakami , zgorzelami i innymi takimi ...ja po wyjściu od niej zaczęłam się poważnie zastanawiać ,czy karmiąc M. tak długo robię na pewno dobrze?? jeszcze do tego moja mama ze swoim " a nie mówiłam ,ze to się tak skończy!" zgłupiałam..nie wiem co robić..z jednej strony popieram długie karmienie bo nie ma to jak mamine mleko..ale boje się o te jej ząbki...czy ta rozwijająca się próchnica nie będzie przenosić się na zęby stałe?jak uchronić przed próchnica zęby zdrowe? czy leczyć te chore mleczaki?...umówiłam się na pokrycie ząbków fluorem w celu zabezpieczenia przed próchnica ..nie wiem czy to coś da..odstawić od piersi nie bardzo chce bo moja M . poza cyckiem nie je za wiele..i nie będę miała tez pewności ze po podaniu mm nie będzie mi się budzić w nocy? próbowałam podawać w nocy wodę do picia...oporna na ta wode jest.
powiedzcie mi co byście zrobiły będąc na moim miejscu??
    • jombusiowa Re: karmienie piersią a próchnica mleczaków... 16.01.12, 07:38
      Dobrego masz stomatologa? ja bym to jeszcze skonsultowała u innego pedodonty, bo białe plamki na zębach to niekoniecznie próchnica.
    • verenne Re: karmienie piersią a próchnica mleczaków... 16.01.12, 10:32
      Zanim zaczniesz "świrować" z odstawianiem, poczytaj sobie ten wątek: forum.gazeta.pl/forum/w,21000,87925167,0,Nocne_zycie_malego_ssaka_a_zdrowie_dziecka_i_mamy.html
    • basiak36 Re: karmienie piersią a próchnica mleczaków... 16.01.12, 10:48
      A co je oprocz piersi?

      Pytam z ciekawosci bo znam pare podobnych sytuacji gdzie okazalo sie ze poza mlekiem mamy dziecko jadlo biszkopty, pilo soczki i jadlo slodzone kaszki dla niemowlat.
      Sam pokarm prochnicy nie powoduje, wrecz przed nia chroni, poza tym dziecko ssajac piers pije tak ze pokarm omija zeby.
      Prochnica butelkowa bierze sie od tego ze pijac z butelki, mleko zbiera sie w buzi zanim dziecko je 'przelknie', no i mm nie ma wlasciwosci bakteriobojczych.

      Z karmieniem piersia problem moze ewentualnie byc wtedy kiedy dziecko spi z piersia w buzi, i tego warto unikac u dzieci w tym wieku.
    • kroliczanoga Re: karmienie piersią a próchnica mleczaków... 16.01.12, 12:40
      ona123 napisała:

      > powiedzcie mi co byście zrobiły będąc na moim miejscu??
      Pomyśl o tym, co jest dobre dla Twojego dziecka. Jeśli widzisz, że dziecko ma próchnicę, to ta próchnica jest i nie warto udawać, że jej nie ma. Lekarze napiszą to, co im serce podpowiada, jedni to, drudzy tamto, a problem zostaje.
      Moja koleżanka karmiącą długo swoje dzieci, nigdy się nie przyznała, że to od długiego karmienia nocnego dzieci mają problemy i próchnicę butelkową, nawet teraz temu zaprzecza, a ma kilkoro dzieci i przy każdym było tak samo - czarne siekacze. Teraz też walczy o zęby dzieci, żeby się nie okazało, że po 40-stce dziecko ma drugie życie i trzecie zęby. Zęby są bardzo ważne, po stanie uzębienia ludzie oceniają swoje czyjeś zdrowie, od tego zależy sukces w pracy i zarobki.
      Druga przyjaciółka szybko przerwała karmienie piersią, po 3 tygodniach przestała, bo tak ją wystraszyli w szpitalu, że syn nie dojada, a ona ma za słaby pokarm. Żałuje tego, ale jak mówi, ale syn nigdy nie chorował, teraz to już zdrowy mężczyzna. Kłopoty zdrowotne mają za to te jej dzieci, które były karmione dłużej. Nie mówię, że to od długiego karmienia, ale takie są fakty, mogą dochodzić jakieś inne sprawy, które nie zostały przebadane. Ja we wszystko nie wierzę, co ktoś napisał, szczególnie jeśli jest to potraktowane prawie religijnym szacunkiem. Trzeba mieć własne zdanie i obserwować wszystko.
      • jola_ep Re: karmienie piersią a próchnica mleczaków... 16.01.12, 18:36
        Na jednostkowych przypadkach "jedziemy"? Jedne znane mi dziecko z próchnicą butelkową, to dziecko, którego mama przejęła się długim karmieniem piersią. I zastąpiła je ... butelką sad
        Wtedy próchnica zaczęła galopować.

        Moja dwójka była karmiona długo, szczególnie starsza jadła stosunkowo intensywnie (nawet do 7 razy w wieku 12 miesięcy). Ona akurat miała bardzo zdrowe zęby.
        Syn ssał rzadziej, ale to właśnie jego dopadła próchnica na czwórkach.
        Jedna dentystka "zdiagnozowała" problem i zaordynowała stanowczo, że mam odstawić od piersi (syn ssał raz w nocy i krótko). Poszukałam kogoś specjalizującego się w leczeniu dzieci. Ta dla odmiany karmienia piersią "nie winiła". Miałam dylemat co robić: karmić czy nie. Przez pewien czas zaprzestałam karmień nocnych. Zmieniłam dietę młodego - wyeliminowałam chrupki kukurydziane i tym podobne "oblepiacze" zębów, słodkie soczki. Ostatecznie ni porzuciłam karmienia piersią. Synek ssał jeszcze rok, także w nocy. Nowe ubytki nie pojawiły się. Za to niestety powróciły krótko po zakończeniu karmienia. Więc w naszym wypadku karmienie okazało się czynnikiem hamującym rozwój próchnicy...

        Stawiam więc na przyjrzenie się całości diety dziecka, nawykom higienicznym. Także całej rodziny.

        Jedyne znane mi budzące zaufanie badania wiążą próchnicę dziecięcą z wysokim poziomem bakterii próchnicowych u opiekunów dziecka...

        Pozdrawiam
        Jola
    • desse_o Re: karmienie piersią a próchnica mleczaków... 16.01.12, 13:47
      Karmienie piersią chroni przed próchnicą. Próchnicę u małych dziwi powodują: kontakt z osobą mającą próchnicę np. całusy lub używanie tych samych sztućców, leki przyjmowane w ciąży, geny, niewłaściwa dieta (słodycze i pokarmy oblepiające zęby) i zła higiena jamy ustnej.
      Opieranie się na przykładach dzieci znajomych nie ma sensu bo to za mała grupa by wyciągnąć obiektywne wnioski.
      Chore zęby oczywiście trzeba leczyć.
      A tu kilka linków po angielsku na ten temat:
      kellymom.com/bf/older-baby/tooth-decay.html
      www.llli.org/nb/nbsepoct02p164.html
      www.llli.org/nb/nbsepoct05p211a.html
      • kroliczanoga Re: karmienie piersią a próchnica mleczaków... 16.01.12, 15:10
        desse_o napisała:

        > Karmienie piersią chroni przed próchnicą.
        Amen!

        > Próchnicę u małych dziwi powodują: kontakt z osobą mającą próchnicę np. całusy lub
        > używanie tych samych sztućców
        , leki przyjmowane w ciąży, geny, niewłaściwa dieta
        > (słodycze i pokarmy oblepiające zęby) i zła higiena jamy ustnej.
        To tak nie działa, że wystarczy kilka bakterii od babci czy oblizana łyżeczka. Bakterie w jamie ustnej już są (pojawiają się w pierwszej dobie życia!) i nie można ich wybić do nogi, zresztą nie warto, bo to w większości pożyteczne bakterie mlekowe i wybicie ich spowoduje namnażanie się grzybów i jakieś zmiany grzybiczne w jamie ustnej.
        Sama sobie częściowo przeczysz, skoro uważasz, że trochę bakterii wystarczy. Produkują kwasy z cukrów, więc w mleku jest cukier i to jest akurat prawda.

        Z linku podesłanego przez momago:
        www.mlecznyzabek.pl/faq.htm#PR%C3%93CHNICA%20BUTELKOWA

        "Groźne dla młodych (słabo zmineralizowanych) ząbków jest usypianie przy piersi. Resztki pokarmu zalegają wówczas na zębach przez cały okres snu."
        O to chodzi! Być może ograniczenie słodyczy przez mamę też by trochę pomogło, wtedy w mleku powinno być mniej cukrów.
    • momago Re: karmienie piersią a próchnica mleczaków... 16.01.12, 14:19
      Karmienie piersią nie może być jedyną przyczyną próchnicy (o ile jest nią w ogóle). Moja córka ma 2,6 r., ssie kilka razy dziennie, do niedawna także w nocy co najmniej jeden raz i żadnych zmian nie ma.
      Tu do poczytania:
      www.mlecznyzabek.pl/faq.htm#PR%C3%93CHNICA%20BUTELKOWA
    • ciociacesia mialam podobny problem 16.01.12, 15:17
      zatrzymalismy postep regularnym myciem zebow (po kazdym posilku i po kazdej slodkiej przekąsce) tez mi dentyska mowila ze to butwelkowa i kazala odstawiac, nawet nie zapytawszy jak wyglada mycie zebow i dieta...
      u nas to byl ewidentnie nadmiar slodyczy (ech te babcie) i odpuszczanie mycia wieczornego bo dziecko nie chcialo. minelo prawie 2 lata - nowych ubytkow brak, regularnie lapisujemy i jest ok, teraz juz w nocy nie karmie, ale do snu owszem
      • momago Re: mialam podobny problem 16.01.12, 16:08
        Trzeba pamiętać o jednym - nie może być tak, że kwasy przez cały czas "pracują" w buzi, to ma miejsce kiedy dzieci jedzą "na okrągło" - nieregularne posiłki, podjadanie, przegryzanie (np. chrupki kukurydziane, które obklejają zęby), nieograniczony dostęp do soków (dzieci w ciągu dnia powinny popijać wodę). Jeśli dziecko ma dostać coś słodkiego, to powinno to być zaraz po posiłku, nie pomiędzy.
        Druga rzecz to są kuracje niektórymi lekami i na koniec brak higieny (dokładne mycie - przez rodzica, nie przez dziecko - powinno być przynajmniej raz dziennie).

        • ciociacesia tak tak 16.01.12, 16:38
          co prawda 3 godzinnych przerw miedzy posilkami nie trzymam, ale scigam moja mame ktora co chwile by to biedne dziecko czyms napychała
        • basiak36 Re: mialam podobny problem 16.01.12, 17:14
          > podjadanie, przegryzanie (np. chrupki kukurydziane, które obklejają zęby), nieo
          > graniczony dostęp do soków (dzieci w ciągu dnia powinny popijać wodę).

          Otoz to.. ale najlatwiej zwalic wine na karmienie piersia.. jeszcze mi sie nie zdarzylo bedac w Polsce widziec dziecko ktore zamiast soku w butelce/kubku mialoby wode. Daje sie wszystko co slodkie bo przeciez dziecko tak chetnie wtedy jesmile
          Pamietam jak moja coreczka, ktora jadla nieslodzone kaszki Holle, raz dostala taka typowa z polki w sklepie i lekko dzieckiem potrzasnelo, bo slodka byla strasznie.
          Dodam ze karmiona piersia 2.5 roku, w tym 2 lata w nocy tez i zabki w wieku 4 lat bezproblemowe.
    • mrs.t Re: karmienie piersią a próchnica mleczaków... 16.01.12, 17:19
      ojejku gdzie moj post?:jeszcze to, artykul tlumaczony za la leche league francuska
      dziecisawazne.pl/prochnica-a-karmienie-piersia//
      • desse_o Re: karmienie piersią a próchnica mleczaków... 18.01.12, 05:59
        Uwielbiam tekst, że zasypianie z piersią w buzi powoduje zaleganie mleka na zębach.
        Pierś to nie butelka ze smoczkiem, z której ciągle się sączy. Mechanizm ssania piersi jest INNY. Wystarczy zagadać ze starszym ssakiem, to sam powie, że nie leci i chce "cycusia bez mleczka" do zasnięcia.
        • matka_karmiaca Re: karmienie piersią a próchnica mleczaków... 18.01.12, 12:30
          A jak moja potrafi godzinę w ciągu dnia "spać", cały czas co chwilkę zasysając (szału dostaję od tego)? To pewnie trochę jej zębulki oblepia, nie?
          Tak się przejęłam tym wątkiem i się teraz martwię o paszczę młodej...
          • desse_o Re: karmienie piersią a próchnica mleczaków... 19.01.12, 06:45
            Nie panikujwink Umyj dziecku zęby przed spaniem smile
    • ona123 Re: karmienie piersią a próchnica mleczaków... 18.01.12, 20:30
      dziękuje za odpowiedzi i podesłane artykuły...zastanawiające jest to co napisałyście....nasza M. może nie tyle je tak dużo słodyczy, ale często pije słodzone herbatki i soki ..
      zęby już od jakiegoś czasu myję jej sama...z karmienie nie zamierzam rezygnować..
      pozdrawiam
    • ata99 Re: karmienie piersią a próchnica mleczaków... 19.01.12, 21:12
      Mój syn karmiony 4 lata i to nocami zwłaszcza ma zdrowiuteńkie zęby, ale mył po każdym posiłku w ciągu dnia od "zawsze" . Nocne mleko mu nie zaszkodziło.
      • jombusiowa ech...próchnica:((( 24.01.12, 11:29
        No my byliśmy wczoraj sprawdzić, co to za białe plamki na jedynkach- no i niestety próchnicasad Nawet nic nie kombinowała innego niż lapisowanie, bo mlody niestety jakoś i tak silnie wystraszony był. Najgorsze,że my kurka tak dbamy o te zęby-i już widzę, jak teściowie zaczną coś gadać-chociaż akurat w ich przypadku to dobrze, bo oni by dzieci samą czekolada karmili i tak najchętniej zeby dziecko jadło co 15 minut-no i tu będzie kolejny argument za naszym sposobem żywieniasmile
        No oczywiście bylo o karmieniu-że jednak melko oblepia zęby i trzebaby mu przemywać po nocnym karmieniu-już to widzęsmileZaczęłam nieśmiało,ze przecież pierś ma inną budowe niż smoczek itd, ale jak to powiedział później mąż-no ona się nie zna, więc po co zaczynasz tematysmileCzym mi zaimponował w sumiewink
        • ona123 Re: ech...próchnica:((( 24.01.12, 23:09
          Dziewczyny!!! ja jeszcze z pytankiem...to lapisowanie zębów to jest inaczej mówiąc pokrywanie warstewką azotanu(V) srebra? tak? z tego co wiem jest to substancja zostawiająca trudne do zmycia ślady..jak to wygląda na zębach??skuteczne to to?? jest jakaś alternatywa dla tego zabiegu??
          • jombusiowa Re: ech...próchnica:((( 25.01.12, 07:12
            Obeznana z tematem-bo się naczytałam idąc do pedodonty-no na zębach wygląda to tak,że robią się ciemne w tych miejscach gdzie próchnica. Podobno skuteczne. Ale zmywa się to po jakimś czasie-jedzenie, mycie zębów itd, więc trzeba zabieg powtarzać.
            Alternatywą jest chyba ozonowanie no i normalne plombowanie-ale tu musi być starzse dziecko, bo musi trochę współpracować z dentystą-o ile ten może nałożyć coś na szczękę żeby się nie zamykała, to dziecię chyba nie może uciekać z fotelasmile Dla starzsych dzieci niektóre gabinety proponują ewentualnie gaz rozweselającysmile
            tak więc jak ktoś ma Malucha, to chyba zostaje to lapisowanie....ja tam mam nadzieję,że jak podrośnie, to mu się pokryje plombami te miejsca -żeby nie były takie czarne zeby-choć wiem,że to nie koniec świata...
            • afro.ninja Re: ech...próchnica:((( 25.01.12, 13:13
              Jombusiowa, ale pedodonta widzial juz wyrwy w zabkach? A ile Twoje dziecko ma miesiecy/lat?
          • ciociacesia zeby sa czarne 25.01.12, 10:48
            w miejscach gdzie zepsute po tym zabiegu.
            usta domywaja sie po 2 dniach max smile policzek troche dluzej smile
            robi sie to co pol roku. pamietam ze pierwszy raz musi byc seria 3 razy w odstepie co tydzien. na ostatnim od razu lakierowanie fluorem.
            my niestety na 4 musielismy tez plombki zalozyc.
          • basiak36 Re: ech...próchnica:((( 29.01.12, 23:17
            ona123 napisała:

            >
            jest jakaś alternatywa dla tego zabiegu??

            Profilaktyka odpowiednia.. nie znam w otoczeniu dziecka ktore potrzebowalo plomb. Podobnie jak moje. Ale zadne nie dostawalo slodkich kaszek, sokow, herbatek, biszkoptow etc. Plus regularnie mycie zebow.
            Ilekroc jestem w Polsce jednak bardzo trudno mi utrzymac ten system, mam wrazenie ze kazdy karmi dzieci slodyczami non stopsmile)))
            • jombusiowa Basiak36 30.01.12, 13:13
              No to mój jest ewenementem, bo kasze bez cukru, woda do picia, żadnych ciastek kupnych-od czasu do czasu tylko ciasto domowe.
              Wiadomo-w owocach cukier jest, w cieście też daję, ale bez przesady.
              No a próchnicę ma niestetysad
              • basiak36 Re: Basiak36 30.01.12, 13:59
                jombusiowa napisała:

                > No to mój jest ewenementem, bo kasze bez cukru, woda do picia, żadnych ciastek
                > kupnych-od czasu do czasu tylko ciasto domowe.
                > Wiadomo-w owocach cukier jest, w cieście też daję, ale bez przesady.
                > No a próchnicę ma niestetysad

                No moze faktycznie jakims wyjatkiem jest..
                Ale mam wrazenie ze w Polsce trudniej dzieci zdrowo odzywiac, etykietki na produktach nie podaja dokladnych informacji, jedynie mylace hasla 'bez dodatku cukru'. Platki sniadaniowe dla dzieci sa mocniej slodzone, etc.
                Ja wiem ze moje dzieci kiedy jestesmy w Polsce jedza duzo wiecej slodkiego, obojetnie jak sie staram zeby nie jadly az tyle.
                • jombusiowa Re: Basiak36 31.01.12, 07:10
                  Myślę, że to wynika jeszcze z tych czasów PRL-u, kiedy nie było słodyczy itd, ale powoli, powoli się to się zmienia....
                  A takie etykietyki bez dodatku cukru to powinny być zabronione-zwłaszcza,że w 80 % jest tam po prostu inny rodzaj substancji słodzącej.
                  Ja podejrzewam,że te ząbki ma osłabione od antybiotyku-podawanego doustnie-którego oczywiście nie chciał pić, bo czytałam że antybiotyk osłabia szkliwo. Niestety podać go musieliśmy bo dostał paskudnego zapalenia jamy ustnej i gorączki wysokiej przez 6 dni..ale teraz może będzie już lepiej i nowe świństwa się nie pojawią.
            • afro.ninja Re: ech...próchnica:((( 31.01.12, 09:29
              basiak36 napisała:

              > ona123 napisała:
              >
              > >
              > jest jakaś alternatywa dla tego zabiegu??
              >
              > Profilaktyka odpowiednia.. nie znam w otoczeniu dziecka ktore potrzebowalo plom
              > b. Podobnie jak moje. Ale zadne nie dostawalo slodkich kaszek, sokow, herbatek,
              > biszkoptow etc. Plus regularnie mycie zebow.
              > Ilekroc jestem w Polsce jednak bardzo trudno mi utrzymac ten system, mam wrazen
              > ie ze kazdy karmi dzieci slodyczami non stopsmile)))

              Moja siostrzenica je bardzo duzo slodyczy, na pewno nie od poczatku, bo jako niemowle i male dziecko, nie lubila slodkiego, ale tak od 2,5 roku to wsuwa i zeby ma zdrowe. Za miesiac skonczy szesc lat. Karmiona kp i mm, ale od 9 miesiaca dziecko nie jadlo w nocy. O zeby dba normalnie, ale bez przesady jak miala tyle miesiecy co moja mala, to nikt jej zebow nie myl. No moze raz na jakis czas, ale nie bylo w tym zadnej regularnosci.

        • gosia_i_lenka Re: ech...próchnica:((( 25.01.12, 14:15
          Ty chyba z Lublina jesteś?
          Byłaś może u tego pedodonty na nfz?, możesz polecić?
          U nas na razie nic nie widzę na zębach, ale że ja nie widzę to przecież nie znaczy, że nie ma.
          • jombusiowa Re: ech...próchnica:((( 26.01.12, 16:48
            No ja z Lublina, nie na NFZ, ale wizyta kosztowała 20 zeta-no w sumie całość to będzie 60 plus fluoryzcja... taka lekarka z ul. Leszczyńskiego-1 raz tam byłam, miła kobitka.
            Młody ma 20 miesięcy-no bez 5 dnismile, nie miał żadnych wyrw czy czegoś tam, tylko białe plamki.
            • kasiaizuzia1 Re: ech...próchnica:((( 26.01.12, 19:33
              Ja jestem z Lublina i chodzę z córeczką do dentysty (stomatologia wieku rozwojowego ) na Karmalicką do Instytutu Stomatologii UM
              Zuzia miała leczone czwórki (z borowaniem) lakierowanie i lapisowanie jedynek.
              Na NFZ (trzeba sie zapisać i w dniu przyjęcia mieć dowód ubezpieczenia i PESEL dziecka
              Ja jestem zadowolona
              • ewela38 Re: ech...próchnica:((( 26.01.12, 23:01
                moja Gaba 3,9 lat. Dzisiaj byłam u dentysty, stwierdział, że nawet tendencji do próchnicy nie ma. Na informacje, ze ssała czesto w nocy przez trzy lata stwierdział, że to pasożyt i dobrze, że mnie nie zaszkodziło, nawet nie wspominałam, że zdarza się ssać w nocy równiez teraz smile
            • afro.ninja Re: ech...próchnica:((( 27.01.12, 10:59
              jombusiowa napisała:

              > Młody ma 20 miesięcy-no bez 5 dnismile, nie miał żadnych wyrw czy czegoś tam, tylk
              > o białe plamki.

              To na biale plamki to nie ma innej metody jak tylko fluorowanie i wzmozona higiena. Wlasnie wyrwy w zebach, widoczne ubytki, to jest oznaka prochnicy. Tak mi mowil dentysta.


              • jombusiowa Re: ech...próchnica:((( 28.01.12, 18:09
                No może są różne stopnie zaawansowania próchnicy? Bo próchnica z tego co czytałam zaczyna się białymi plamkami a potem dochodzi do tego,że zęby się łamią i dziecko chodzi z samymi korzeniami (o ile oczywiście nie dochodzi do innych rzeczy w dziąsłach). To ja chyba wolę,żeby miało ciemne ale żeby miało zębywink
                Tak czy siak w kilku miejscach po 1 razie pociemniało,ale nie jakoś bardzo.
                • pepsi82 Re: ech...próchnica:((( 01.02.12, 15:25
                  A ja odradzam lapisowanie - NIC nie daje, rodzic myśli, że dba o ząbki dziecka, że hamuje pruchnicę, a fakt jest taki, że ząbki psują się nadal, a pruchnica przechodzi na kolejne. Wiem to z doświadczenia - po roku lapisowania (wmawianego nam jako jedyna forma leczenia) mój starszak miał zmasakrowane ząbki. Na szczęście trafiliśmy do specjalistyvznej przychodni stomatologicznej (Gdańsk), gdzie dentyści leczą (borują i zakładają plomby) ząbki, co faktycznie zatrzymuje rozwój pruchnicy. W tej przychodni leczą już roczniakom ząbki, a fizycznie wygląda to tak, że dwoje rodziców trzyma dziecko, ewentualnie pomaga pielęgniarka, a dentysta robi swoje. Może będziecie wstrząśnięte, słysząc o leczeniu tak małych dzieci, na dodatek siłowym, ale uważam, że lepiej wyleczyć od razu mały ubytek (trwa to chwilkę, bez wiercenia, tylko wydłubują ubytek i zalepiają), dziecko się trochę powydziera, ale pruchnica zostanie wyleczona i nie rozprzestrzeni się na pozostałe ząbki.
                  Mój starszak też miał rok z hakiem, gdy popsuły mu się pierwsze jedynki, i niestety przez lapisowanie po roku miał prawie wszystkie do leczenia, w tym trzy do wyrwania. Mam nadzieję, że da wam to do myślenia. A o ząbki dbaliśmy i dbamy nadal solidnie - częste mycie zębów, do picia woda, itd.
                  • jola_ep Re: ech...próchnica:((( 01.02.12, 20:28
                    Tak. Jestem wstrząśnięta.
                    Nasza dentystka (też Gdańsk) stosowała najpierw lapisowanie, jako swego rodzaju prowizorkę. Aby zahamować rozwój próchnicy do czasu, aż dziecko dojrzeje do leczenia.

                    Najpierw było lapisowanie (syn miał około 20 miesięcy). Pani leczyła na "śmiech" lub "płacz". U nas pomoc dentystyczna, pani - powiedzmy - Marysia, wyskakiwała zza lampy i wołała kuku, albo "robiła" kaczora Donalda - młody śmiał się, a pani lapisowała.
                    Za którymś razem (lapisowanie powinno być w miarę regularne, a to sprzyja oswojeniu z gabinetem dentystycznym, pani Marysia już nie musiała robić małpy wink ) dentystka zaczynała wydłubywać zmiany próchnicowe i wstępnie zabezpieczać plombą (też prowizorka! tylko nieco trwalsza, podobnie jak tzw. żel). Robiła to wtedy, gdy wyczuła współpracę u dziecka. Mój syn miał wtedy jakieś 2 lata i parę miesięcy. Szło pięknie (na jednej wizycie jeden ząb - aby nie zrazić). Do czasu, aż z ostatnim ząbkiem nie trafiłam do naszej przychodni (miał ubytki od razu w każdej czwórce) - miało być lapisowanie, ale pracująca tam dentystka zachwycona współpracującym maluchem sięgnęła po wiertło. Owszem, mały był spokojny, ale potem wołami go do gabinetu nie dałam rady zaciągnąć sad Mega kryzys, który długo odkręcaliśmy z powrotem u naszej pani w Gdańsku.... Długo pisać.
                    Łatwo jest zrazić dziecko do dentysty, dużo trudniej jest pokonać ten lęk. Roczniaka przytrzymamy, trzylatka trudniej, a co z pięciolatkiem? Siedmiolatkiem?

                    Pozdrawiam
                    Jola
                    • pepsi82 Re: ech...próchnica:((( 02.02.12, 08:21
                      Oczywiście, zgadzam się z Tobą, ale czasem ważniejsze są ZDROWE żęby niż miłe wspomnienia dziecka z wizyty u dentysty. Mój przez rok też chidził z uśmiechem na twarzy na lapisowanie, siadał zadowolony w fotelu, oglądał krecika a Pani lapisowała. Tylko co z tego, skoro ząbki dalej się psuły i przez to lapisowanie w przemiłej atmoswerze mój starszak miał prawie wszystkie zęby popsute, bo pruchnica przechodziła z zęba na ząb. I chodziliśmy na lapisowanie regularnie - co 2-3 miesiące po 5 razy.
                      Teraz młody ma 4 lata i chodzimy już głównie na kontrolę co 3 miesiące, ostatnio miał fluoryzację. Jak słyszy, że idziemy do dentysty to oczywiście nie bardzo mu się to uśmiecha, a w samym gabinecie dramatu nie ma - jest u mnie na kolanach, ja go trzymam, zagaduję, pani dentystka wszystko wyjaśnia, pokazuje, i jak jest do robienia mała dziurka obywa się bez płaczu, bo trwa to szubciutko, nawet z wierceniem, które zauważyłam, mojego młodego nie boli!!! I świetnie u nas działa zajmująca rozmowa, liczenie, odwrócenie uwagi i oczywiście super nagroda.
                      Także mój syn, pomimo straszliwych przeżyć u dentysty (3 zęby wyrywane) nie jest dzieckiem, które nie da się do dentysty przekonać.
                      I oczywiście warto dbać o dobrą atmosferę, o przyzwyczajanie do miłej pani dentystki, tak, żeby dziecko zaczęło współpracwać, tylko u nas w wyniku przemiłego lapisowania na współpracę nie było już czasu, bo zęby były w masakrycznym stanie.
                      Więc Ja osobiście lapisowania nie polecam. Do dentysty, który WYLECZY dziecku zęby też można się przejść parę razy, żeby dziecko sie oswoiło, polubiło dentystkę, a samo leczenia MAŁYCH ubytków trwa bardzo krótko i też może być tak samo przyjemne, jak lapisowanie. A będzie skuteczne, o to jest wg mnie najważniejsze.
                      • jombusiowa Re: ech...próchnica:((( 02.02.12, 10:39
                        No wiadomo,że lepiej położyć plombę, ale to jednak trwa o wiele dłużej niż lapisowanie. Nawet jak wydłubie próchnicę-to plombę trzeba położyć, wyrównac i utwardzić. I to chyba działa, jak są te wyrwy w zębach czy cos takiego? Bo jak np mój ma plamki to po co wydłubywać zęba?
                        Okej-można trzymać dziecko podczas plombowania-ale ja jakoś nie widzę sensu przy aż takim maluchu. Bo widzę jak mój płacze przy trwającym chwilkę lapisowaniu a aż tak wielki płacz długi czas nie jest chyba fajny... ja przeżyłam mega płacz dziecka-kiedy było krojone na żywca-wtedy wlaśnie ze względów zdrowotnych-i naprawdę nikomu nie zyczę by musiał słuchać takiego płaczu-więc jak mogę wybrać metodę która mu trochę płaczu oszczędzi to ją wybiorę.
                        wiadomo że zdrowie to zdrowie,ale moim zdaniem w wielu przypadkach na początku lapisowanie wystarczy.
                  • ciociacesia dziwne co piszesz 02.02.12, 12:02
                    moja dwulatka wtedy miala zalozo0ne plomby na gorne czwórki i lapis na gorne jedynki i dwojki.
                    pilnujemy mycia, regularnie odnawiamy lapis i fluorujemy i postep[ów nie ma - jedna z plomb jakis czas temu wypadla.
                    a co istotne dziecko po horrorze zakladania plomb oswoilo sie z nowa dentystką, na wiesc o wizycie u dentysty skacze z radosci i w pełni współpracuje, takze przy zaklaadaniu tej wypadnietej plomby
                    nie bardzo wyobrazam sobie zakladanie plomby na jedynki, ktore prochnica dziabneła płytko ale na duzej powiezchni przy dziąsłach. na czym taka plomba miałaby sie trzymac?
                    • pepsi82 Re: dziwne co piszesz 02.02.12, 20:42
                      Babeczka do której chodzimy zakłada plomby, których utwardzać nie trzeba (nakłada, czeka parę sekund i po wszystkim), zaznaczam, że przy małym ubytku, do któergo nie dojdzie, gdy zamiast lapisowania od razu wyleczysz ząbek.
                      Co innego oczywiście przy większych ubytkach, wtedy trzeba założyć plombę, którą faktycznie trzeba utwardzić i i wyrównać, a to już trochę trwa.
                      Ja piszę o swoim podejściu związanym z problemami, które miałam ze swoim synem - nasz młody ma bardzo kiepskie zęby, i pruchnica u niego rozwinęła się błyskawicznie. Nie będę nikomu polecac lapisowania, bo to po prostu nie działa i wolę, żeby moje dziecko popłakało 5 minut, niż chodziło z zepsutymi zębami, co za czas jakiś zaowocuje bólem, ropniami (tak, podczas "leczenia" za pomoca lapisowania trzy razy ząbki podchodziły mu ropą i wtedy nie było wyjścia, trzba było ząb rozwiercić).
                      I wkurzające jest to, że dentyści jedyne, co proponują to lapis. Jeśli sami nie podejmują się leczenia u tak małych dzieci, to mogliby chociaż informowac rodziców, że mleczaki można wyleczyć, że są dentyści, którzy to robią, itd.
                      Tyle w temacie, ODRADZAM LAPISOWANIE!!!!!!!

                      Z resztą przez problemy, które mieliśmy z pruchnica u starszaka zmieniło mi się podejście - wolę, żeby mały nie lubił dentysty i płakał podczas wizyty, niż chodził z zepsutymi zębami.
                      Uważam, że wyleczyć ząbki trzeba i tyle.
                      • jombusiowa Re: dziwne co piszesz 03.02.12, 10:15
                        Wg mnie to się kupy nie trzyma z tymi plombami. Ja nie jestem dentystą, ale zawsze plomba= oczyszczenie miejsca-czy to borowanie, czy inny sposób, nałożenie podkładu-który zabezpiecza to miejsce z próchnicą i też ją usówa i plomba-jako zabezpieczenie już zęba. Sama plomba nie usówa próchnicy przecież. Może Twój dentysta nakłada jakiś żel? Typu carisolv czy coś w tym stylu? Ale to też wymaga zeskrobania potem....
                        wg mnie lekarze proponują lapis np u małych dzieci-jak mój. Oczywiście część lekarzy jest jakich jest, ale np ja przegadałam różne opcje i nie było innej pzy takim dziecku i przy tego typu zmianach-a raczej początkach.Bo jednak dzieco musi jakoś choć troszkę współpracować-a jednak pół roku różnicy między dziećmi to dużo i u np dwulatka można pewnie zrobić więcej.
                        Poza tym właśnie nie wyobrażam sobie nakładania plomby na jedynki-które są płaskie i nie ma na nich zadnych wyrw spowodowanych próchnicą-tylko białe plamki-nie ma szans, by to się trzymało.
                        • jombusiowa Re: dziwne co piszesz 03.02.12, 10:23
                          A jeszcze odnosnie tego żelu -to nie jest on zbyt skuteczny, więc trzeba uważać.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja