Dodaj do ulubionych

Rota-wymioty po piersi, help....

09.02.12, 08:56
No i dopadło młodego-ma gorączkę i wymiotysad Wymioty po wszystkim, jak więcej się napije wody to też. No i po piersi też i nie wiem-mimo tego dawać mu piersi bez ograniczeń? Na razie noc przespal w sumie bez piersi-2 łyki i mu zabrałamsad ale spał przytulony.
Orsalitu nie chce, napił się 4 łyzeczki coli odgazowanej-chwytam sie juz wszystkiego, bo panicznie boje sie szpitala.
Ile to moze trwać? kiedy do lekarza?
Obserwuj wątek
    • asjula1 Re: Rota-wymioty po piersi, help.... 09.02.12, 09:31
      U nas było 5 lub 6 dni - wymioty i biegunka, bardzo silne. Niech pije cokolwiek, najlepiej piers, ale rzeczywiscie - po troszku. ta cola to urban legend, ale jesli jest to jedyne, co chce, to lepiej to, niz nic.
      Jezeli bedzie sie zle czul - tzn oprocz wymiotowania, ale wygladal, trzeba lekarzowi pokazac, na wszeki wypadek. Posprawdza brzuszek itd. My bylismy dwa razy zdaje sie w tym czasie, z czego raz w szpitalu na dyzurze, bo strasznie wygladala sytuacja.
      • asjula1 Re: Rota-wymioty po piersi, help.... 09.02.12, 09:36
        Jej cos mi sie tudzieje dziwnego z kompem... - tzn oprocz wymiotowania - wygladal, ze sobie nie radzi - lecial przez rece, wysoka goraczka itd. Tak na 100% to nie ma pewnosci, czy to rorawirusy poza tym. Moze byc np. adenowirus - u nas to wlasnie wyszlo w badaniu, albo jakies zatrucie. Nic dziwnego nie polknal np?
    • momago Re: Rota-wymioty po piersi, help.... 09.02.12, 09:41
      Gorączka była przed wystąpieniem wymiotów czy np. następnego dnia?
      Wymioty mogą się utrzymać 2 doby, ale zaraz potem może się pojawić biegunka sad
      Pierś często, małymi porcjami. Jeśli woda, to zimna i raczej z elektrolitami, małymi łyczkami, co kilka minut. Możesz zrobić domowy orsalit - woda, troszkę soli, troszkę cukru, trochę soku pomarańczowego (z cytryny) - może posmakuje.
      • jombusiowa Re: Rota-wymioty po piersi, help.... 09.02.12, 09:53
        Najpierw raz zrobił kupę biegunkową-ale tylko raz i więcej nie-popołudniu. A potem wieczorem dostał gorączki i wymioty-ale wymioty to są tak co 6 godzin no i zwykle, jak mu za dużo dam pić.
        A tak to pić chce bardzo chętnie-to ja raczej mu ograniczam- w sensie że daję co jakieś 10-15 minut i 2 łyczki.
        No Orsalit jest "be"...ale może jakoś mu przemycę...Colę dałam z własnej woli...młody to taki typ, że nic smakowago nie lubi...
        • momago Re: Rota-wymioty po piersi, help.... 09.02.12, 10:10
          Wymioty co 6 godzin, to nie jest źle. Są przypadki gdy dzieci wymiotują po wypiciu łyżeczki wody.
          Pytam o gorączkę bo jeśli nie ma od początku, a pojawia się w drugim, trzecim dniu - to może oznaczać odwodnienie.
          Dobrze, że chce pić. Dawaj co lubi.
          • asjula1 Re: Rota-wymioty po piersi, help.... 09.02.12, 10:26
            Dokladnie. Moj wymiotowal co chwila + lalo mi sie z drugiej stronysad
            Wydawalo mi sie, ze nie przyswaja oni lyczka picia, no ale nie moglo byc az tak zle, bo siusial jakos tam. Wisial na piersi, co mu pozwolilo przezyc to jakos bez hospitalizacji.
            • asjula1 Re: Rota-wymioty po piersi, help.... 09.02.12, 10:35
              O, znalazlam.
              forum.gazeta.pl/forum/w,97998,115755567,,Ile_mozna_wymiotowac_.html?v=2
              7 dni trwało i pamietam, ze 7-my byl juz w miare OK.
              Trzeba zwracac uwage na siusianie i elastycznosc skory, suchosc warg, nieprzyjemny zapach z ust (choc przy wymiotach chyba niczgo lepszsie nie mozna sopodziewac??). Odwodnienie = szpital i to bez zwloki.
    • fiamma75 Re: Rota-wymioty po piersi, help.... 09.02.12, 11:26
      mój miał w sylwestra - też wymiotował wszystkim - dawaliśmy mu po 1 lyż. wody (mimo że płakał o więcej) co 5 min. I tak cały czas. Jeśli się utrzymywało, to wtedy próba była np. z cycusiem -tylko parę łyczków, jeśli znów wszystko zwrócił, to z powrotem woda po 1 łyż.
    • lapwing123 Re: Rota-wymioty po piersi, help.... 09.02.12, 12:33
      jombusiowa- my jestesmy swiezo po szpitalu, z tym, ze u nas bylo bardzo nasilone- zaczelo sie w sobote ok 20 i do 22 zwymiotowala 12 razy, wiec nie czekalam tylko prosto do szpitala. W szpitalu super podejscie do kp- tylko to mogla pic i jesc, dostala kroplowki.
      Tez wymiotowala po mleku, herbacie (ponoc wody nie wolno podawac). Uwazaj aby sie nie odwodnil. Jak nie ma biegunki a same wymioty to gorzej niebezpieczne bo niewiadomo co to.
        • jombusiowa Re: Rota-wymioty po piersi, help.... 09.02.12, 14:23
          Dzięki kobitki!

          Na razie-odpukać jest lepiej, ma co prawda temperaturę-ale nie jakąś gigantyczną,ale nie wymiotuje i oprócz 1 małego zajścia z 2 strony to na razie jest spokój. Podaję mu ten orsalit-jakoś się przekonał i ze strzykawki te 1,5 ml pije. Piersi też trochę daję. Wody podaję bardzo mało. Niestety na razie nic mi nie jje,ale moze potem jakis kleik z probiotykiem przemycę.
          Wiem,że jak coś to trudno do szpitala iść trzeba,ale wiadomo-wolałabym tego uniknać.
    • nurfe Re: Rota-wymioty po piersi, help.... 09.02.12, 14:28
      Spokojnie.
      Najgorzej odwadnia biegunka, wymioty zdecydowanie mniej niebezpieczne sa. Wymioty co 6h to bardzo łagodna wersja wirusa, serio.
      Dawaj piers, bo nic lepszego nie ma. Tylko nie do oporu ale po kilka lyczkow, byle często,nawet co 15 minut.
      Z każdym dniem bedzie lepiej.
        • kinkyreggae Re: Rota-wymioty po piersi, help.... 10.02.12, 12:02
          strasznie Wam współczuję...przerabiałyśmy to 3 dni temu, ale u nas szybko przeszło, tzn. ja cały czas wracam do siebie, bo strasznie się osłabiłam i odwodniłam, ale mała szybko wróciła do formy
          i też jak wypiła za dużo mleka, to od razu zwracała, ale ja w środku nocy na wpół żywa nie byłam w stanie kontrolować ile wypijauncertain
          byłam u lekarza po zwolnienie dla męża i podpytałam jak z małą postępować, bo lekarka sama dkp i radziła właśnie, żeby nie ograniczać przystawiania, a jedynie ilość mleka na raz. i elektrolity jak widać, że dziecie słabe i już sobie nie radzi.
          • jombusiowa Re: Rota-wymioty po piersi, help.... 10.02.12, 13:54
            No to wieści z placu boju: wymioty, odpukać ustały, w nocy miał tylko 1 kupę biegunkową, temperatura od rana też jest względna... ale młody jest baaaardzo słaby no i nie chce jeść-co prawda wieczorem zjadł banana, no ale dziś 1 męczymy od rana. Daję piersi-to tyle przynajmniej...
            telefonicznie konsultowałam się z lekarzem, na pewno spokojnie mam czekać do jutra.
    • jombusiowa ile to moze trwać? 13.02.12, 09:21
      No dziś wieczorem będzie 5 doba...synek robi wciąż brzydkie kupki,ale w sumie to takie bardziej zwarte niż woda,ale ciągle to nie tosmile-może też od tego,że pije dużo mojego mleka? No i wody średnio chce pić, wmuszam w niego-pije chyba ciut za mało-ale on zawsze pił mało.Za to zaczął jako tako jeść.
      Jutro powinnam iść do pracy, w środę musimy jechać do szpitala na kontrolę nóżek-musi jakoś wydobrzećuncertain
      Ale mam jeszcze pytanie do doświadczonych-czasem robi takie siku z nalotem ciemniejszym-osadza się to na pieluszce-to normalne po tym rota?
      • asjula1 Re: ile to moze trwać? 13.02.12, 09:32
        U nas było 7 dni, ale wymiotów/biegunki co chwila, więc w ogóle bym się na twoim miejscu już nie martwiła. Dziecko musi dojść do siebie pomału. Ja bym mu już normalne jedzenie dawała, jeżeli ma ochotę, bez udziwnień + jakieś bakretyjki. Im szybciej dziecko zaczyna jeśc normalnie, tym szybciej dojdzie do siebie. Tzn. o ile SAMO ma ochotę, bez wmuszania, oczywiście.
        A objawy mogą się utrzymywać i dwa tygodnie.
        Mocz można zawsze oddać do analizy przy jakichś wątpliwościach.
        • jombusiowa Re: ile to moze trwać? 13.02.12, 09:40
          Dziękismile
          Bo ja oczywiście oprócz tego że się martwię to i panikuję-bo mam jakiegoś fisia na punkcie zdrowiasmile
          A poza tym już nam przepadla wizyta u lekarza, wśrodę musimy bez numerka a tam sa lekko hardcorowe warunki...no i dobrze, jakby młodemu się polepszyło.
          • mar.sew87 Re: ile to moze trwać? 19.02.12, 00:10
            Witam. Trochę późno odpisuję w wątku, ale dopiero teraz trafiłam.. A jak się czuje teraz mały? Mam nadzieję, ze już przeszło.
            Ja jestem zaprawiona w boju - moja mała 2 razy przechodziła rota. Niestety, nie obyło się bez szpitala uncertain
            Zastanawia mnie jedna rzecz.. skąd w ogóle wiesz (i inne mamy również), że Wasze dzieci chorowały na rota? Ja dowiadywałam się o tym dopiero po kilku dniach spędzonych na oddziale, bo tyle czasu trwają testy na obecność wirusa. A przecież silną biegunkę i wymioty wywołują także inne wirusy lub bakterie..
            Pamiętam, ze podczas choroby w ogóle nie mogłam małej karmić piersią. Mleko, a nawet zwykła woda były zakazane. Odciągałam pokarm przez ok tydzień czasu. Dopiero jak ustały wymioty i biegunki mogłam powrócić do karmienia piersią.
            • mar.sew87 Re: ile to moze trwać? 19.02.12, 00:13
              Co do pytania z tematu - rota trwa zazwyczaj od 4 do 10 dni. Wszystko zależy od wieku dziecka, częstości i nasilenia objawów, stanu odwodnienia, oraz odpowiedniego rozpoznania i leczenia.
            • asjula1 Re: ile to moze trwać? 19.02.12, 12:58
              > Pamiętam, ze podczas choroby w ogóle nie mogłam małej karmić piersią. Mleko, a
              > nawet zwykła woda były zakazane. Odciągałam pokarm przez ok tydzień czasu. Dopi
              > ero jak ustały wymioty i biegunki mogłam powrócić do karmienia piersią.

              Domyslam się, ze jakiś mądry lekarz Ci takie dyspozycje wydał?
              Dziecko ma pić cokolwiek, co tylko jest stanie, chocby to miała byc nawet oranżada - jeżeli tylko to chce.
              A piersi zakaz to jakaś kompletna aberracja.
            • asjula1 Re: ile to moze trwać? 19.02.12, 13:02
              A co do niebadania przyczyny. Przy średnio nasilonych objawach nie ma sensu właściwie sprawdzać, bo co by to nie było, leczy się tak samo, czyli czeka, podając płyny i to, co dziecko jest w stanie przełknąc ew.
              U nas były np. adenowirusy, baaardzo ciężki przebieg, ale bez szpitala się obeszło (lubię myśleć, że dzięki karmieniu piersią co chwilawink)
            • jul-kaa Re: ile to moze trwać? 19.02.12, 13:12
              mar.sew87 napisała:
              > Pamiętam, ze podczas choroby w ogóle nie mogłam małej karmić piersią. Mleko, a
              > nawet zwykła woda były zakazane. Odciągałam pokarm przez ok tydzień czasu. Dopi
              > ero jak ustały wymioty i biegunki mogłam powrócić do karmienia piersią.

              Przedziwne zalecenie, moim zdaniem bardzo, bardzo niewłaściwe.
              • fiamma75 Re: ile to moze trwać? 19.02.12, 13:21
                oczywiście, ze bardzo niewłaściwe.
                Moja zaufana pediatra, jak córka miała 2,5 roku i dostała rota czy coś innego, to kazała owszem odstawić wszelkie jedzenie, szczególnie nabiał, ale poza kp - to wręcz nakazała (ale oczywiście po troszku) + inne płyny. I obyło się bez szpitala.
                • jul-kaa Re: ile to moze trwać? 19.02.12, 20:21
                  My też przeszliśmy rota - my z mężem kiepsko (kilka dni, fatalne samopoczucie, sensacje żołądkowe dość liczne), syn (szczepiony) BARDZO lekko, a nie był wtedy zbyt duży. Karmiłam go wtedy tylko piersią (choć jadł inne rzeczy - na czas choroby je odstawiliśmy) i cała choroba skończyła się na kilku rzadkich kupach.
            • momago Re: ile to moze trwać? 19.02.12, 16:04
              Nie wiem w jakim byłaś szpitalu, ja wiedziałam o rotawirusie tego samego dnia kiedy trafiłyśmy do oddziału. Nie ma znaczenia jaki wirus wywołał dolegliwości bo i tak z każdym z nich organizm musi sobie poradzić sam - na to nie ma leków. Dziecko trzeba nawadniać, ew. podawać probiotyk i na tym kończą się zalecenia (nawet szpitalne).
              Zakażenie bakteryjne przewodu pokarmowego przebiega inaczej niż rota (tak się składa, że przerabiałam oba smile)
              A co do zakazu podawania dziecku czegokolwiek do picia - to jest dla mnie zupełnie niezrozumiałe. Obie moje córki przechodziły rota, jedna - zakażenie bakteryjne przewodu pokarmowego i w obu przypadkach główne zalecenia dotyczyły podawania jak największej ilości płynów drogą pokarmową. Pamiętam, że lekarzom bardzo zależało żeby dziewczyny piły same, a nie dostawały krplówki. Wirusy i bakterie "wypłukują" się i łatwiej organizmowi je wydalić.
              • jombusiowa u nas tak... 20.02.12, 08:56
                Synek już okej-we wtorek kupa była już normalna-czyli u nas trwało to od środy wieczorem do poniedziałku. Za to od piątku mokry kaszel i katar-no i nie wiem-lekarka mówi,że może to wirusowe, moje sugestie, że zęby idą jakoś pominęła...a np katar mały zawsze ma przy zębach-tylko ten kaszel....
                No i oczywiście nie wiem czy to rota, moze adenowirus-aczkolwiek chyba bardziej popularny jest rota co nie? Jedno świństwouncertain
                Za to męża wzięło w czwartek-wymioty, biegunka itd....
                Ja się trzymam, ale mam jakieś meeeeeega osłabienie-może tak reaguje na wirusa? Nie wiem-pójdę dziś do lekarza bo muszę się wykurować do przyszłego tygodnia!
                • momago Re: u nas tak... 20.02.12, 10:24
                  Jeśli masz zachorować, to zachorujesz - nie osłabiaj się dodatkowo wizytą u lekarza. Weź sobie ze dwa razy po pół fiolki oscillo i jakiś probiotyk. Młodemu daj do picia tymianek, oklepuj plecy i będzie Ok.
                  • asjula1 Re: u nas tak... 20.02.12, 14:04
                    Daj spokój z tymi homeopatycznymi diabliwiedzaczym. Przecież to jakaś totalna ściema - klastry w wodzie, tworzące się w trakcie stukania fiolką o stół. Jak można w to wierzyć, niepojęte...
                    Pewnie, że to jakies tam substancje naprawdę działające ma, ale ... jak bym za te klastry w życiu tego nie kupiła.
                    • momago Re: u nas tak... 20.02.12, 14:54
                      Asjula1 ja od lat leczę siebie i dzieci tylko cukrowymi kulkami smile I to nie jest kwestia wiary, na prawdę. Nie można wyleczyć się np. z zakażenia dróg moczowych siłą swojej woli.
                      I o ile dorosły jest sobie w stanie różne rzeczy wmówić, to z dziećmi już nie jest tak łatwo.
                      Ja nikogo nie namawiam bo nie mam w tym żadnego interesu, ale moje doświadczenia (głównie z dziećmi) przekonały już wiele osób.
                      A co do składu leków - to są substancje, które występują w przyrodzie i od wieków służyły ludziom jako lekarstwo.
                      • asjula1 Re: u nas tak... 20.02.12, 15:05
                        Ale słuchaj - ja nie mówię, że w tym nie ma aktywnych substancji. Ja mówię, że sama IDEA leków homeopatycznych to czysta, żywa szarlataneria i nabijanie ludzi w bambuko.
                        Nie płacę kłamczuchom i tyle.
                        Naprawdę wierzysz, że woda przechowuje kształty, czy tam ducha substancji, która poprzez stukanie była "zapamiętana" w niej milion rozcieńczeń wcześniej? Gdzie szansa natknięcia się na JEDEN atom tego, co jest napisane na opakowaniu jest bliska zeru?
                        No cóż, też nie mam zamiaru Cię odwodzić, po prostu - tak się dziwuję.
                              • asjula1 Re: u nas tak... 20.02.12, 15:41
                                No po prostu. Ten "lek" to woda i różne rzeczy tam wlane - zioła i niewiadomo co, bo przecież to nie jest lek, więc żadnej ścisłej kontroli nie podlega.
                                Część tego to są jakieś nawet działające substancje.
                                Dodane są one do tego, co oni tam czarują, czyli wody z zapamiętanym śladem pierwotnej substancji. Oczywiście jest to kompletna bzdura, wyśmiewana przez naukowców, ale płacisz właśnie za tę bzdurę, odwołującą się do naturalnej u ludzi niechęci do standardowych leków i myślenia magicznego, które mamy jeszcze od jaskiniowych przodków. No i tyle.
                              • asjula1 Re: u nas tak... 20.02.12, 15:53
                                mmm455899+09****-**0**0**-*-*0**-*-*-***777No po prostu. Ten "lek" to woda i różne rzeczy tam wlane - zioła i niewiadomo co, bo przecież to nie jest lek, więc żadnej ścisłej kontroli nie podlega.
                                ]ody z zapamiętanym śladem pierwotnej substancji. Oczywiście jest to kompletna bzdura, wyśmiewana przez naukowców, ale płacisz właśnie za tę bzdurę, odwołującą się do naturalnej u ludzi niechęci do standardowych leków i myślenia magicznego, które mamy jeszcze od jaskiniowych przodków. No i tyle.
                      • asjula1 Re: u nas tak... 20.02.12, 15:29
                        A siłą własnej woli można się wyleczyć z prawie wszystkiego, zwłaszcza, że choroby na ogół po prostu przechodzą - organizm sam umie sobie z nimi radzić - na ogół.
                        A dla tej letalnej reszty warto chodzić do lekarzy, jakby ktoś pomyślał, że odradzamwink
                        Wręcz przeciwnie, ta nowa (albo stara - kiedyś na zabitych dechami wsiach siła rzeczy też była popularna) moda na omijanie gabinetów lekarskich wydaje mi się kretyńska
                        • momago Re: u nas tak... 20.02.12, 16:00
                          Ja nie omijam gabinetów lekarskich. Opiekują się nami dyplomowani lekarze medycyny - osłuchują, zaglądają do gardła, kiedy trzeba - zlecają badania.
                          Napisałam już - dorosły może i jest w stanie wyleczyć się siłą własnej woli z niektórych chorób, małe dziecko - mam wątpliwości.

                          • asjula1 Re: u nas tak... 20.02.12, 16:03
                            A sarenki w lesie do lekarza nie chodzą i jakoś żyjąwink Przecież mamy przeciwciała, jakieś tam mechanizmy fizyczne i chemiczne do samoleczenia. Bez przesady.
                            • misanka Re: u nas tak... 22.02.12, 21:26
                              > A sarenki w lesie do lekarza nie chodzą i jakoś żyjąwink
                              ale i sporo sarenek nie przeżywa zimy, tylko te najsilniejsze, w ich mięsie pełno robali, pasożytów, ehhh... chyba nie chciałaby, być sarenką wink
                          • jul-kaa Re: u nas tak... 20.02.12, 20:30
                            Naukowo dowiedziono, że efekt placebo działa nawet na osoby nieświadome tego, ze są leczone, w tym na dzieci smile

                            Jak rzadko w pełni zgadzam się z asjulą wink
                                • momago Re: u nas tak... 20.02.12, 21:38
                                  To nie są niesprawdzone tabletki, to są leki dopuszczone do obrotu zgodnie z prawem (jak każdy środek farmaceutyczny).
                                  Czy to jest ciężka kasa, nie wiem - fiolka leku kosztuje 10-12 zł, zawiera ok.60 kulek. Przy takiej częstotliwości chorowania jak u mnie, starczy do końca życia smile
                                    • mar.sew87 Re: u nas tak... 21.02.12, 00:01
                                      Zabroniono mi karmienia piersią, bo było podejrzenie, że dziecko mogłam przenieść wirusa droga pokarmową. Co prawda sama nie miałam żadnych objawów, ale miałam kontakt z osobą chorą.
                                      Po drugie mała trafiła do szpitala po jednym dniu wymiotów z silnym odwodnieniem. Miała wtedy 5 m-cy i wymiotowała nawet po zwykłej wodzie, dlatego nie podawano jej żadnych płynów z zewnątrz, jedynie kroplówki.
                                      • jul-kaa Re: u nas tak... 21.02.12, 00:14
                                        mar.sew87 napisała:
                                        > Zabroniono mi karmienia piersią, bo było podejrzenie, że dziecko mogłam przenie
                                        > ść wirusa droga pokarmową.

                                        Nie rozumiem. Chodzi o to, że Ty też mogłaś być chora? Tym lepiej chyba, miałabyś przeciwciała w mleku.
                                      • asjula1 Re: u nas tak... 21.02.12, 22:15
                                        No cóż.
                                        Jestem załamana zawartością tej stronysmile
                                        Pocieszam się, ze ludzkość miewała dziwne rożne pomysły w swoich dziejach i jakoś z nich wyrastała z czasem.
                                  • asjula1 Re: u nas tak... 21.02.12, 16:46
                                    Cukier, użyty do produkcji: 5 groszy
                                    Fiolka: 10 groszy
                                    Cena na półce = 12 zł.
                                    Niezły interes, co?smile
                                    A co do tych "leków" - nie podlegają takim procedurom kontrolnym, jak zwykłe leki, wiec tak naprawdę tylko ci spryciarze od ich wytwarzania wiedzą, co tam władowali. Masz zaufanie? Ok. Ja nie mam.
                                    Mój lekarz mówi, że dla niego albo lekarz, albo homeopatia.
                                    Lekarzom zapisującym leki homeo odbierałby uprawnienia do wykonywania zawodu.
                                      • nurfe Re: u nas tak... 21.02.12, 22:17
                                        A po co skrajności? wink
                                        Można chodzić do lekarza, który nie leczy kataru, kaszlu i bólu gardła lekami, ale też nie szarlatanuje z homeopatią.
                                        Bo w tym przypadku zgadzam się z Asjulą jak mało kiedy.
                                        • asjula1 Re: u nas tak... 21.02.12, 22:23
                                          Dziekujesmile
                                          www.psychomanipulacja.pl/art/homeopatia-kpiny-z-medycyny.htm
                                          Polecam

                                          "Żyjemy w wolnym kraju. Nikt nie może zabronić działalności żadnemu stowarzyszeniu wielbicieli homeopatii. Nikt nie może zabronić prowadzenia praktyki przez lekarzy homeopatów. Nikt nie powinien krytykować pacjentów przyjmujących preparat o nazwie oscillococcinum. Ja jednak przysięgałem, że nie sprzeniewierzę się prawdzie naukowej i zdrowemu rozsądkowi. Dlatego też nigdy nie podam moim pacjentom chorym na grypę granulek sporządzonych z laktozy i sacharozy, które są w laboratorium BOIRON nasączane metodą potrójnej impregnacji "kaczym panaceum" w ilości 10400 razy mniej niż nic." - to pani autorka o oscillo rzeczonymwink


                                          I to - takie ładne, o cechach preparatów homeo:
                                          "rozcieńczanie pozwala na zastosowanie zasady najmniejszej dawki leku. Według homeopatów im większe rozcieńczenie, tym silniejsze działanie leku. Działanie terapeutyczne wykazuje także roztwór, w którym leku już nie ma. Mało tego, im więcej go nie ma, tym jest skuteczniejszy. Dla celów artystycznych zasadę tę można odwrócić, jak to zrobiła Natalia Kukulska śpiewając: "im więcej Ciebie - tym mniej""
                                          wink
                            • gosia_i_lenka Re: u nas tak... 20.02.12, 21:20
                              Zaciekawiłaś mnie tym efektem placebo u dzieci. Znalazłam taką ciekawostkę

                              "Całowanie stłuczonego kolana pomaga dzieciom.

                              Dzieci są bardziej podatne od dorosłych na efekt placebo - ustalili naukowcy badający leki przeciwko padaczce.

                              Nowe leki bada się porównując ich skuteczność z działaniem placebo, czyli neutralnej substancji, która sama w sobie nie jest aktywna. Mimo to jej podawanie przynosi czasem poprawę, pod warunkiem, że chory nie wie, iż przyjmuje nieskuteczny preparat. Mówi się wtedy o tzw. efekcie placebo.

                              Jak wykazały badania przeprowadzone przez naukowców z Hospices Civils w Lyonie, u dzieci efekt ten jest silniejszy. Dla naukowców jest to znak, że trzeba ostrożniej podchodzić do badania nowych leków na małych pacjentach.

                              Dla rodziców to informacja, że całowanie stłuczonego kolana albo przyklejanie plasterka na guza rzeczywiście dzieciom pomaga."

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka