DKP a prawidłowe nawyki żywieniowe...

09.05.12, 23:53
Trochę się chciałam wyżalić, a trochę poprosić o wsparcie.
Moja mama od zawsze torpeduje moje karmienie (teraz 21 miesięcy) i to do spółki z moim mężem.
Jej ostatni zarzut: dziecko nauczyło się przekąszać. Je często i mało. Je bez przerwy. Jego żołądek i jelita nie odpoczywają. Jest to zgubne z wielu względów: takie chaotyczne, nieuporządkowane jedzenie po troszeczku co chwila, degeneracja żołądka, który się kurczy, brak odpowiednich nawyków, brak normalnych posiłków. Dziecko nie chce obiadu, tylko ssie co godzina, kto widział coś takiego. Ogólnie dziecko krzywdzę strasznie.
No i ogólnie budzi zgorszenie fakt, że jak synek się uderzy i płacze, to zaraz do piersi biegnie, a zdarza się to często. Cała rodzina wznosi oczy do nieba, co to za patologia, prawie 2-latek się przewróci i do cycusia leci, psychicznie zwichnięty. Wydaje mi się to naturalne, ogólnie syn jest samodzielny i odważny tak na oko, nie reglamentuję cycka i po lekturze forum nie wydaje mi się, żeby dawanie piersi na żądanie przy złych emocjach (smutek, złość) było czymś niewłaściwym.
    • katriel Re: DKP a prawidłowe nawyki żywieniowe... 10.05.12, 01:31
      Iiiii tam. Jak mój miał 21 miesięcy, to też ssał co chwila. Pół roku później się odstawił.
      Żołądek się kurczy? No do tej pory jakoś słyszałam raczej ostrzeżenia, żeby żołądka
      nie rozpychać - ale może ja się nie znam...
      (A tak w ogóle to ostatnio szukałam przedszkola dla swojego trzylatka. Zwykle
      na stronie internetowej podają rozkład dnia, więc można się zorientować, w jakich
      odstępach są posiłki. No i wszędzie - literalnie wszędzie! - przedszkolaki, a więc
      dzieci od 3 do 6 lat, karmi się co dwie godziny. Czasem nawet co półtorej.
      Śniadanie, drugie śniadanie, zupa, drugie danie, podwieczorek... Częściej niż by
      niektórzy chcieli niemowlaki karmić.)
      Że na pocieszenie po uderzeniu chce piersi to normalne. Też z czasem minie,
      prędzej czy później. Ja takiego karmienia "na guza" nie lubiłam, więc nigdy
      nie wyciągałam piersi automatycznie, zawsze najpierw przytulałam, głaskałam,
      cmokałam uderzone miejsce, dopiero jak to nie działało to była pierś. No i jakoś
      po prostu z czasem coraz częściej działało...
    • swedische.marken Re: DKP a prawidłowe nawyki żywieniowe... 10.05.12, 08:28
      Ja to Ci współczuję;/ być samej przeciwko mamie i mężowi- ja mam na razie męża u boku, ale już pobąkuje, że niecały miesiąc nam został do 2 lat i trzeba będzie odstawić. A ja chyba jakąś klątwę forum przejęłam, bo ciągle sobie wydłużam postanowienie karmieniasmile aktualnie mój cel to przetrwać ostatnie ząbkowanie przy piersi i później odstawić, bo już naprawdę jestem zmęczona.
      Teraz łatwo mi pisać, bo u mojej jakoś się unormowało (tfu tfu), ale nadal ssie milion razy w nocy i kilka podczas drzemki.
      Może jednak spróbuj trochę pokierować tym karmieniem, co? Ja wiem, ze to rada nie na to forumsmile ale ja tak właśnie normowałam, tłumaczyłam, że mleko tylko do spania i na łóżku. No oczywiście jak się grzmotnie porządnie i nie popłakuje ale płacze to pierś w 0,5 sekundy wyciągam. Jeśli tylko stęknie, że ją paluszek boli, to działa pocałunek mamini w chore miejscesmile
      Co do jedzenia- no u nas nie ma bata- jest tak, że jak pije mleko w nocy dużo to rano nie za bardzo śniadanie idzie, po drzemce obiad też średnio, więc nad ranem staram się szybko ją czymś zabawić aby wstać i iść jeść śniadanie (nie zawsze się udaje).
      I o ile ja zawsze zagorzała zwolenniczka blw, to jednak ją dokarmiam, bo odkryłam, że ona po prostu nie chce marnować czasu na jedzenie, np. siadamy do obiadu, ona skubnie 2 kęsy i wychodzi z krzesełka/ ucieka z kuchni, więc daję jej w międzyczasie niestety. I jeśli nie chce to nie przyleci do mnie, ale jeśli przyleci i chce to daję, od razu uprzedzę, chce jeść ale siąść nie chce do stołu, gdyby wagowo była super hiper to bym tak nie pozwoliła, ale zależy mi na tej wadze aby nadrobiła po chorobach więc tak jej pozwalam.
    • edytadk Re: DKP a prawidłowe nawyki żywieniowe... 10.05.12, 09:06
      Jakbym czytała o mojej 22-miesięcznej córce, identyczny modelsmile.

      Jedzenie zwykle jest do powąchania/posmakowania, standardowe ilości to 2-3 gryzy/łyżeczki czegoś tam, za to o mleko woła co kilka minut. Sporadycznie zjada "konkretną" ilość, np. miseczkę jaglanki czy pół naleśnika.

      Wszelkie, jak to ładnie ujęłaś, złe emocje to wzmożona potrzeba wiszenia przy piersi - czyli non stop. Jako noworodek tyle nie ssała. A ja nie odmawiam - wygodna jestem i umiłowanie świętego spokoju bierze górę, bo odmowa wymagałaby albo znalezienia natychmiast jakiegoś fascynującego zajęcia dla odwrócenia uwagi, albo stanięcia w obliczu dzikiego ryku... Czasem argument: "mama teraz sama je obiad, spróbuj też, albo czekaj na mleko, aż skończę jeść" odnosi minimalny skutek. Ostatnio próbowałam zaproponować usypianie wieczorem bez piersi w paszczy - tzn. po półgodzinnej sesji ssania, kiedy już prawie usypiała, powiedziałam, że mleczko też chce się chwilę przespać i będzie później. Nie oczekiwałam rewelacji, ale scena, którą odstawiła mała, przeszła moje wszelkie oczekiwania. Nieutulona histeria, szarpanie za bluzkę, bicie mnie... Zasadniczo tylko do siebie mogę mieć pretensję, bo skoro 22 miesiące usypiała w ten sposób, trudno oczekiwać rewolucyjnej zmiany. Z drugiej strony - i to trochę w ramach wytłumaczenia czemu zafundowałam dziecku taki stres - zakładałam naiwnie, że z 22-miesięcznym dziewczęciem mogę w miarę spokojnie i kulturalnie negocjować odsunięcie w czasie karmienia i niezasypianie z piersią w buzi:/.

      Współczuję bardzo nietolerancji otoczeniasad. U mnie nikt z rodziny czy znajomych słowem się jak dotąd nie zająknął w ramach krytyki czy dezaprobaty. Albo wygłaszają coś pozytywnego, albo (znacznie częściej) nie komentują wcale. W sumie nie wiem z czego to wynika. Może przyczynia się do tego fakt, że ja prezentuję w tej materii niewzruszoną pewność siebie, nie pytam o zdanie, nie narzekam na ewentualne niedogodności. A może uznają, że z wariatami trzeba ostrożnie, bo mam za sobą i karmienie w ciąży, i tandem, i poród domowywink. Z najbliższych mi osób - mąż uznaje milcząco moje większe kompetencje w kwestii zdrowego karmienia rodziny, poza tym ma młodsze dziecko niejako "z głowy", skoro i tak większość czasu wisi na mamie, mama ma usypiać itp. Moja mama uznaje, że wiem, co robię i fakt, że sama robiła pod wieloma względami inaczej przypisuje raczej brakowi dostępu do rzetelnej informacji, który był plagą jej "pokolenia" matek.
      Dlatego trudno mi w tej materii cokolwiek doradzić poza zatyczkami do uszu - o ile powtarzanie racjonalnych argumentów nie skutkuje...
    • froobek Re: DKP a prawidłowe nawyki żywieniowe... 10.05.12, 20:13
      > Jej ostatni zarzut: dziecko nauczyło się przekąszać. Je często i mało. Je bez p
      > rzerwy.

      Myślę, że w macicy się tego nauczyło sad
      Błąd zrobiłaś chodząc z nim w ciąży, albo przynajmniej trzeba było czasem wyłączać dopływ substancji odżywczych do łożyska...
      big_grin


      > brak odpowiednich nawyków, brak normalnych posiłk
      > ów.

      Jedynym odpowiednim nawykiem jest słuchanie własnego instynktu i jedzenie wyłącznie wtedy, kiedy się chce, a nie wtedy, gdy wybije zegar.


      > Dziecko nie chce obiadu, tylko ssie co godzina, kto widział coś takiego.

      Ja widziałam. Jeszcze w końcówce trzeciego roku widywałam.


      > No i ogólnie budzi zgorszenie fakt, że jak synek się uderzy i płacze, to zaraz
      > do piersi biegnie, a zdarza się to często. Cała rodzina wznosi oczy do nieba, c
      > o to za patologia, prawie 2-latek się przewróci i do cycusia leci, psychicznie
      > zwichnięty. Wydaje mi się to naturalne, ogólnie syn jest samodzielny i odważny
      > tak na oko, nie reglamentuję cycka i po lekturze forum nie wydaje mi się, żeby
      > dawanie piersi na żądanie przy złych emocjach (smutek, złość) było czymś niewła
      > ściwym.

      Ja karmiłam na guza, nie proponowałam innych form radzenia sobie z bólem i pewnie dlatego dosyć szybko to minęło.

      Życzę Ci dużo siły smile
    • aleksandra1357 Re: DKP a prawidłowe nawyki żywieniowe... 10.05.12, 23:44
      Dziękuję, kochane dziewczyny, czuję się dużo lepiej smile Jesteście nieocenione!

      Może podrzucę wątek mężowi, bo mamie to chyba nie warto...
    • ogz Re: DKP a prawidłowe nawyki żywieniowe... 11.05.12, 00:03
      Karmię syna 3,5 roku, aktualnie rano i wieczorem, ale kiedy złamał rekę 2 tygodnie temu to ssał jak niemowlak przez 2 dni. Do dziś kiedy bardzo się przestraszy lub mocno uderzy to chce ssać a ja nigdy nie odmawiam. Ostatnio już po pobraniu krwi, na które pozwolił bez histerii popłakał się i chciał ssać, panie pilęgniarki patrzyły na nas jak na UFO, ale mnie od dawna już to nie rusza. W wieku Twojego malucha mój syn nie miał stałych pór posiłków, wisiał na cycku, jadł chętnie ale zawsze poprawiał piersią. Moja mama uważała, że to trzeba już regulować, bo ja byłam chowana wg zegarka, a to jak wiadomo, jedyny słuszny sposób, byłam głucha na te świetlane rady, aż przestała, mąż cały czas jest po naszej stronie, wspiera, zachęca. Karm tak jak do tej pory i się nie stresuj, nikt nie może Ci zabronić ani zmusić do niczego, ignoruj, nie broń się, nie wdawaj w dyskusje, udawaj, że nie słyszysz a szybko będa efekty.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja