Pare pytań + witajcie

23.05.12, 19:10
Witam Wszystkch. Wpisalam sie juz w wątku 'poznajmy się'. Moja córeczka ma juz 17 miesiecy. Nie karmię już na żądanie. Nie daje też mm- w Anglii po 1 roku życia pozwalają dawać zwykłe mleko, jogurty itd. Kp chcę utrzymac do konca 2rż ale moja sytuacja jest szczególna i mam nadzieję, że coś mi poradzicie.
Zaczynając od początku pierwotnie planowałam karmić ok. 1 rok lecz zmieniłam zdanie. Do niedawna jednak myślałam, że bede zmuszona skonczyc w kwietniu. Chodzi o to, że jestem w trakcie doktoratu i muszę wyjeżdżać na konferencje. Planowalam odstawic przed pierwszą z nich- wlasnie w kwietniu ale wyszlo inaczej. 3 tygodnie wczesniej Joasia poważnie zachorowala - skończylo się w końcu zapaleniem pluc. Oczywiście w czasie choroby zawsze przywracam karmienie na żądanie - a ona nic innego nie chciała jesc- więc nie udalo mi sie przystopować laktacji przed wyjazdem. Na szczeście wyjazd trwal tylko 4 dni wiec jakoś przeżylam (choć bardzo się męczyłam- ciągły nawał) ściągając (ręcznie- nigdy nie używalam laktatora) i po powrocie wróciłam do karmienia.
Po tym wszystkim stwierdziliśmy z mężęm, że nie kończę karmić bo w razie choroby to jest taka pomoc dla dziecka a skoro fachowcy zalecaja 2 lata to wiedzą co mówią. No i, że jak wicać da się mimo wyjazdów. Dodatkowo zmotywowala mnie pielegniarka która zdecydowanie poradzila karmic co najmniej do 2rż.
Ale w związku z tym pojawia się następujący problem:
Za 1,5 tygodnia wyjeżdżam- tym razem na 10 dni. Poprzednim razem wróciłam z mega nawałem- u mnie ciągle są nadwyżki mleka i raz już miałam początki zapalenia piersi- prawie codziennie mam tak pełne piersi, że bolą. Mój plan jest taki, żeby zejść teraz do 1 kamienia dziennie (powoli sie udaje) a w czasie wyjazdu odciagac. Ale nie wiem czy to realne. Boję sie a) zapalenia piersi (ja wiem, że to troche nietypowe ale u mnie laktacja dalej działa prawie jak w pierwszym miesiącu porodzie) b)że pokarm zaniknie. Macie jakieś rady? Dodam, żę nie mam i nigdy nie używałam laktatora.

Pytanie nr. 2: czy to normalne, że w czasie karmienia tak mi hormony wariują? Dalej zdarza mi sie budzić zlana potem w nocy ( i jestem prawie pewna, że ma to związek z karmieniem ale może sie mylę).

A tak w ogóle to cieszę się, że zdecydowałam się odezwac. Podejrzewam, że wsparcie mi się przyda - coraz częściej slysze, że powinnam już kończyć karmić (na szczeście nie od męża i moich rodziców).
    • edytadk Re: Pare pytań + witajcie 24.05.12, 09:02

      > Zaczynając od początku pierwotnie planowałam karmić ok. 1 rok lecz zmieniłam zd
      > anie. Do niedawna jednak myślałam, że bede zmuszona skonczyc w kwietniu. Chodzi
      > o to, że jestem w trakcie doktoratu i muszę wyjeżdżać na konferencje. Planowal
      > am odstawic przed pierwszą z nich

      smile. Jakbym o sobie czytała... Kiedy urodziłam syna planowałam karmić piersią możliwie długo, przy czym to "długo" miało być - do służbowego wyjazdu, kiedy to młody miał zaledwie 9 miesięcy. W okolicach tego terminu uświadomiłam sobie, że bardzo zależy mi na kp i zrobię wszystko, żeby nie rezygnować, aczkolwiek nie sądziłam wtedy, że się uda. Udało się świetnie, pokrótce opisałam to tutaj:

      forum.gazeta.pl/forum/w,570,104279863,104302375,Re_dlugie_wyjazdy_sluzbowe_a_utrzymanie_laktacji.html
      Syn miał dwa lata, kiedy obroniłam doktorat - oczywiście karmiącwink. Zaraz potem była druga ciąża i w sumie karmię nieprzerwanie od ponad 4.5-roku. Wyjazdów konferencyjnych czy szkoleniowych unikam w miarę możliwości, jeśli tylko można, to zabieram młodszą (zaawansowany mamocentryzm i piersioholizm) i męża, ale zdarzają mi się również teraz wyjazdy "indywidualne". W moim przypadku w żaden sposób nie wpływają one na ewentualną decyzję o odstawieniu. Wręcz przeciwnie, priorytetem jest karmienie i resztę tak organizuję, żeby jedno z drugim nie kolidowało.

      > Za 1,5 tygodnia wyjeżdżam- tym razem na 10 dni. Poprzednim razem wróciłam z me
      > ga nawałem- u mnie ciągle są nadwyżki mleka i raz już miałam początki zapalenia
      > piersi- prawie codziennie mam tak pełne piersi, że bolą.

      Wyjazd 10-dniowy przerobiłam, gdy syn miał równo roczek. Poszło gładko, tylko że ja nigdy nie miałam problemów z dużą ilością mleka. Odciągałam laktatorem możliwie często głównie po to, żeby podtrzymać laktację, nie czułam właściwie dyskomfortu z powodu "przepełnionych" piersi. Ręcznie odciągać nie umiem, więc uzależniona jestem od laktatora:/. Chyba jedyna rada coby uniknąć zapalenia piersi to odciąganie do odczucia ulgi, ale też nie za dużo, coby nie potrzebnie nie pobudzać laktacji? Ewentualnie picie szałwii? Pewnie inne forumowiczki wypowiedzą się w tej kwestii bardziej kompetentnie.

      > Boję sie że pokarm zaniknie.

      Na pewno nie. Laktacja może trochę "siądzie", ale ssące dziecię szybko ją pobudzi do potrzebnego sobie poziomu.

      > Pytanie nr. 2: czy to normalne, że w czasie karmienia tak mi hormony wariują? D
      > alej zdarza mi sie budzić zlana potem w nocy ( i jestem prawie pewna, że ma to
      > związek z karmieniem ale może sie mylę).

      Tu się nie wypowiem, bo tak nie miałam.

      Udanej i bezproblemowej konferencji!
      • asjula1 Re: Pare pytań + witajcie 24.05.12, 09:29
        Pocenie się ma przyczyny różne:
        mediweb.pl/symptoms/wyswietl_s.php?id=5
        A co do karmienia - redukcja do jednego razu dziennie to ciut za mocno, moim zdaniem.
        Dzieci w tym wieku przeżywają często atak cycoholizmu i wiszą non stop przy piersi. Potem mija, na szczęście.
        No, sama jakoś ustalisz, ile można, ale jedzenie do snu i po obudzeniu to dla mnie jakieś minimum na dzien + noc, bo jakieś batalie w nocy by mnie przerosłysmile
        Współczuję Ci tego wyjazdu, ja bym albo starała się dziecko (z kimś) zabrać, albo może się urwać na weekend, albo poprosić małżonka, żeby przywiózł, jeśli nie zbyt daleko.
        W ogóle, chyba bym nie wyjechała na tak długo, poza jakąś bezwzględną koniecznością.
        • kasiaizuzia1 Re: Pare pytań + witajcie 26.05.12, 10:45
          Asjula - mogę prywatnie?
          Mam taką refleksję: z Twoich postów wnioskuję, że jesteś doświadczoną mamą, w nieco innym punkcie życia niż ja (mama 1 dziecka, na początku drogi zawodowej, pracująca na doświadczenie, budująca swoją pozycję na rynku pracy i tak dalej). Dlatego rady w stylu "lepiej zrezygnować z wyjazdu, urwać się, czy przywieść ze sobą dziecko - gdy trzeba się naprawdę bardzo skoncentrować na tym po co się pojechało, nie są dla nas najlepsze. Bo naprawdę wiele z nas po prostu walczy o przetrwanie w swojej pracy, udowadnia, że są warte zainwestowanych w nas środków, udowadnia, że bycie matką nie koliduje z wykonywanymi obowiązkami. A czasem mimo, że kocha dziecko nad życie - kocha również pracę, badania, czy cokolwiek, czym się zajmuje. A czasem po prostu walczy o utrzymanie zatrudnienia, żeby mieć za co żyć, spłacać kredyty i tak dalej.

          Wiem, że za kilka lat (mniej lub więcej) pewnie zmieni mi się perspektywa. Ale proszę Cię - nie oceniaj nas matek pracujących i wyjeżdżających, zostawiających dziecko z babcią, albo tych, która włączają bakę, żeby przeczytać publikację, albo zrobić zestawienie, czy raport jako gorsze i zaniedbujące dziecko.
          A oceniasz bardzo subtelnie, właśnie polecając nam zmianę planów.
          Możesz się oburzać i denerwować na ten post, bo jest bezpośrednio do ciebie, ale wywołujesz u mnie poczucie winy, choć doskonale wiem, że nie powinnam tego czuć.
          Serdecznie pozdrawiam
          • asjula1 Re: Pare pytań + witajcie 26.05.12, 22:22
            Nie no, kompletnie nie chciałam w nikim wzbudzać poczucia winy, nie uważam tez, by decyzję o długim wyjeździe można było zakwalifikować jako obnażającą złe cechy matkiwink
            Piszę tylko o sobie, rzeczywiście, może w innym punkcie życia się znajdującej i z innymi doświadczeniami oraz, co pewnie też ważne, związanej facetem, który ma potężny kłopot z "przezywaniem" aktywności zawodowej, tzn można np. umrzeć, co go być może zainteresuje, o ile nie wydarzy się w godzinach jego pracy.
            Jest to przypadek ekstremalny człowieka, który pracuje w wielkim stresie przez 12-14 godzin na dobę + nawet w przerwach nie potrafi przestać o tym myśleć, oderwać. W weekendy odreagowuje, spięty, ciągle zły, ciągle z kompem, sprawdzający, czy aby coś pod jego nieobecność się nie popsuło, potrafiący w środku weekendy na gwizdnięcie polecieć do pracy, bo klientowi coś nie działa, a tylko w niedzielę można to poprawić itp. itd. Patrzę na niego i nie wiem, czy bardziej mu współczuję, czy mnie drażni/powoduje reakcje rozliczne niechętne, których tu już nie będę opisywać, bo wiem, ze czyta namiętnie większość moich wypowiedzi na tym forum, robiąc potem mi wykłady nt cech właściwych kobietom w ogólności i szczególnościwink
            Poza tym, jako osoba, która swego czasu straciła prace, ponieważ na moje miejsce znalazła sie panna z tzw dojazdu, która sobie zażyczyła 1/3 tego, co ja zarabiałam, mam chyba uraz pewien w kwestii ludzi, którzy przyjeżdżają do Warszawy z bliska i daleka i wydaje im się, ze się utrzymają za kwotę jakaś nonsensowną, którą sobie wpisują w oczekiwaniach finansowych + potem dają z siebie wypruwać flaki, byle tylko się utrzymać w firmie.
            Rzeczywiście, poza tym, z perspektywy lat uważam, ze najważniejsi są bliscy i nie do końca warto ich olewać, bo np. KLIENT naszej firmy akurat miał pilne potrzeby itp. itd.
            Trzeba się wyluzować, pracować dla kasy, a nie żyć dla tej pracy zafajdanej. Potem, po latach się patrzy, a tu dzieci już dorosłe, mąż zniknął i jakie mamy wspomnienia?wink Te sterty papierów, które przewaliliśmy dla jakichś obcych ludzi?? Wazelinowanie szefowi, wojenka o awans?? Bez sensu.
            No oczywiście milo jest mieć dużo pieniędzy, fakt.
            A może ja nie mam po prostu predyspozycji do zasuwaniawink
            • ocelotek Re: Pare pytań + witajcie 26.05.12, 23:39
              No moja sytuacja jest kompletnie inna.
              Po pierwsze ja się do Warszawy nie wybieram smile Robię doktorat za granicą i moje wyjazdy nie mają charakteru wypruwania sobie żyl dla firmy- robię to da siebie.
              Na co dzień wlasnie dzieki charakterowi mojej pracy mogę (i mój mąż też bo robi to samo) siedzieć z dzieckiem a pracować przy okazji. Chcę być naukowcem i miałam do wyboru: albo odkładać macierzyństwo w nieskończoność (a chce mieć więcej niż jedno dziecko) albo pogodzić je z tym co robię tak żeby ani dziecko ani mój rozwój nie ucierpiał. I udaje mi się to dzięki zaangażowaniu męża. Nie chcę by moja ciężka praca i lata studiów (w tym za granicą co łatwe nie jest) poszły na marne- a żeby osiągnąć 'sukces' to muszę jeździć na konferencje, wykładać itd. Inaczej nikt mnie nie zatrudni. A poza tym ja lubię to co robię.
              Swoją drogą myślę, że warunki ma moja córeczka super bo i mama i tata są na codzeń w domu (z wyjątkiem seminarium itp) - a że czasem muszą wyjechać- coś za coś.
              Poza tym mój mąż jest prawie tak samo związany z młodą jak ja- no piersią nie karmi ale spędza z nią mnóstwo czasu i żadna czynność (poza karmieniem piersią i gotowaniem owsianki wink ) nie jest mu obca. I już raz z nią został na 4 dni i nie było rzadnych problemów.
              Martwię się głównie o moją laktację.
              • ocelotek Re: Pare pytań + witajcie 26.05.12, 23:42
                Sorry za paskudny błąd ortograficzny- moja dyslekcja mnie wykańcza sad
            • kasiaizuzia1 Re: Pare pytań + witajcie 27.05.12, 16:53
              Mi też nie chodziło o korporacyjny dryl.
              To forum jest bardzo osobiste, więc też napiszę o sobie: kiedy urodziłam córeczkę byłam na drugim roku studiów doktoranckich. Nie obroniłam się w terminie, bo cały dzień zajmowałam się dzieckiem i jej poświęcałam najwięcej uwagi: wiedziałam, że nic mi tych chwil nie wróci, z resztą nie żałuję.
              Bardzo dużo kosztowało mnie zostawianie (stopniowo coraz dłuższe) dziecka z nianią. Kiepsko też mi szło koncentrowanie się na innych niż z nią związanych sprawach.
              Potem poszła do przedszkola - ja miałam więcej czasu na pracę, ale było już trochę za późno i obroniłam doktorat za późno, żeby przedłużyć kontrakt, a bez doktoratu władze się nie zgodziły. Zawaliłam więc terminy i jestem bez stałej pracy.
              Jeździłam na konferencje, ale za mało (i z wyrzutami sumienia).
              Dlatego piszę, że nie wszystko da się pogodzić, a mamy takie jak ja mają i tak dużo do myślenia.
              Zapytasz gdzie był w tym wszystkim mój mąż: robił to samo co ja, ale jeszcze pracował zawodowo, żeby nas utrzymać. Studia doktoranckie nie dają na naszym Uniwersytecie szans na utrzymanie się i coraz mniejsze szanse na zatrudnienie po skończeniu ich. A zaczynanie pracy mając 30 lat, bez doświadczenia.... Więc pracował zawodowo, naukowo i zawsze każdego dnia znajdował czas dla mnie i córki.

              Owszem mogliśmy wybrać inaczej, ale czy byłoby łatwiej??
              Pozdrawiam
              • ocelotek Re: Pare pytań + witajcie 27.05.12, 19:00
                Mnie nie musisz przekonywać, że jest ciężko. I też zawalam troche terminy. Mamy to szczęście, że studia za granicą- miałam 6 miesięcy platnego urlopu macierzyńskiego, a do tego stypendium wystarcza i nie musimy dodatkowo pracowac- z dodatkową pracą sobie nie wyobrażam. Co więcej stypendium bylo na tyle wysokie, że odłożyliśmy i teraz jak sie skończyło nie mamy problemu- żyjemy z oszczędności. No ale trzeba będzie teraz prace znaleźć- już się boję sad
                Mnie było najtrudniej skoncentrować się w 1 i 2 trymestrze ciąży- hormony robiły swoje i moglam leżeć i marzyć o dziecku- a myśleć o pracy się nie chciało.
                No i mamy to szczęście, że Joasia jest wyątkowo malo absorbująca. Dziś bylam w kościele- Joasia bawila się ze studentami a mnie mogłoby nie być wink
                • luliluli Re: Pare pytań + witajcie 28.05.12, 08:34
                  Ejj, kobiety, brak tu innej perspektywywink
                  Ja - choć to pewnie niepopularne - uważam, że takie wyjazdy są bombowe!smile
                  Nie byłam na 10-dniowym, to fakt - długo. Ale wyjechałam już 2 razy na 4 dni i odkąd jesteśmy we troje, nie zrobiłam chyba nic bardziej genialnego dla naszej rodzinywink

                  Baaardzo dobrze zrobiło to zapracowanemu mężowi i naszemu synowi, który - jakby się nie starać - zdecydowanie spędzał więcej czasu ze mną.
                  Każda moja nieobecność zbliżała ich mocno do siebie, choć na co dzień wcale nie było źle - mój mąż jest świetnym tatą i doskonałym mężem, ale i jemu przydało się moje zniknięciesmile
                  Ja sobie chwalę.

                  I po tych wyjazdach w ogóle przestałam rozumieć ideę odstawienia dziecka przez wyjazd - coś tu jest naciąganewink Nie wierzę absolutnie, że przygotowane psychicznie do wyjazdu dziecko, które na widok mamy pokazuje 100% tęsknoty i radości z jej powrotu, może samo zrezygnować z piersi. Wierzę, że można mu odmówić piersi i pewnie po wielu dniach bez niej, łatwiej przyjmie jej zniknięcie, ale nic poza tym. Noł łej - Radzik przypomniał sobie o piersi już w drodze z PKP do domuwink Po moich powrotach przysysał się jeszcze chętniej, a karmienia były siłą rzeczy dłuższe - rozkręcał na nowo laktację i rekompensował sobie brak mnie przez tyle czasu.
                  Dobrze nastawiona mama, która nadal chce karmić, dziecko, które przygotowano na jej zniknięcie (na pewno dziecko w odpowiednim wieku, bo niemowlę na pewno trudno jest przygotować, tak by to jakkolwiek zrozumiało) - nie widzę opcji, jakim cudem miało by się odstawićsmile
                  Powodzenia!
    • ocelotek Re: Pare pytań + witajcie 24.05.12, 21:17
      Dziekuję za wszystkie odpowiedzi. Troche mnie podtrzymałyście na duchu.
      Co do wyjazdow- jest to część mojej pracy- na razie studiów.
      Co do karmienia raz dziennie- przy moim typie laktacji jesli nie przejdę, przynajmniej chwilowo do wyjazdu, na raz dziennie nie mam szans 'wyrobic'. Po tamtych 4 dniach w kwietniu wrócilam już z takim nawałem, że nie mogłam wytrzymać- mimo ściągania.
      Zresztą karmianie mnie już męczy i karmię dalej bo uważam, że jest to potrzebne mojemu dziecku- szczególnie na wypadek choroby.
      • kasiaizuzia1 Re: Pare pytań + witajcie 26.05.12, 10:32
        Mam trochę podobne doświadczenia, ale nie wyjeżdżałam na 10 dni (4 najwięcej). Nie wiem czy Cie pocieszę, ale w moim przypadku do około 2 roku życia miałam zawsze za dużo mleka na wyjazdach, a potem nawet przy długich wyjazdach.
        A pocenie - ja miałam taki objaw na większy stres. I parę jeszcze innych mało przyjemnych objawów. Przechodziło dziwnie zawsze w wakacje...

    • aniaoam Re: Pare pytań + witajcie 25.05.12, 15:13
      Miałam DUUUŻY problem z nadmiarem mleka kiedy moja córka miała z pół (? ) roku. Zmniejszyłam produkcję pijąc szałwię. Dwa razy na dobę szklankę mocnego naparu - z łyżeczki szałwii ( nie używałam szałwii w torebkach bo uważam ze jest za słaba). Przez pierwszy tydzień "kuracji" piłam 3 razy na dobę, potem zauważyłam efekty i zeszłam do dwóch.
      Nie sądzę żeby przez 10 dni zanikł Ci pokarm - nie po 17 mies. karmienia.
      W innych sprawach nie doradzę.
    • yumemi Re: Pare pytań + witajcie 26.05.12, 23:30
      Nie daje też mm- w Anglii po 1 roku życ
      > ia pozwalają dawać zwykłe mleko, jogurty itd.

      Niby tak, ale polki sklepowe sa pelne mieszanek dla dzieci w wieku 1-3 latsmile)

      > Za 1,5 tygodnia wyjeżdżam- tym razem na 10 dni.
      Studia wymagaja az takich wyjazdow? A moze dziecko zabierz ze soba - i wczesniej zalatw kogos do opieki, na uniwerkach w UK sa przedszkola dla dzeci od 3 mca?
      Sama robilam wlasnie w UK podyplomowe studia i troche z dzieckiem sie najezdzilam wtedy, bobas byl maly i zabieralam go czasem na wyklady ze sobasmile
    • ocelotek Re: Pare pytań + witajcie 14.06.12, 16:45
      Wrocilam i karmie dalej smile
      Laktacja tez powoli wraca do rozsadnego poziomu.
      Joasia zniosla moja nieobecnosc ok ale od czasu mojego powrotu daje troche popalic.
      Ale prawdopodobnie wychodzace zeby maja na to duzy wplyw.
      • mad_die Re: Pare pytań + witajcie 14.06.12, 20:06
        > Joasia zniosla moja nieobecnosc ok ale od czasu mojego powrotu daje troche popa
        > lic.
        > Ale prawdopodobnie wychodzace zeby maja na to duzy wplyw.

        Pewnie równie duży wpływ ma tęsknota - dziecię musi teraz odreagować Twoją nieobecność.
        Także z czasem będzie lepiej smile
      • luliluli Re: Pare pytań + witajcie 15.06.12, 10:30
        Supersmile)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja