mama.gabrielki
13.07.12, 18:31
Lubię karmić, ale tak mi przykro jak moja córeczka reaguje na mój widok po powrocie z pracy wielkim wrzaskiem, nic już się nie liczy tylko natychmiastowe podanie piersi. Widzi mnie, najpierw wielki uśmiech i radość i za chwilkę awantura. Nie mogę się z nią pobawić, no nic, tylko podciągać bluzkę i do dzieła. Najgorzej jak jest na dworzu - ewakuacja z wielkim wrzaskiem, a tak bym chciała z nią pospędzać czas na spacerze. Teraz właśnie musiałam się zmywać z dworu i bawi się z tatą - ja sobie mogę popatrzeć przez okno

Jak ja byłam, to od razu wspina się na mnie, ręce wyciąga i płacz.
Kurde, a nigdy nie była jakimś nałogowym cycoholikiem

Nie odmówiła nigdy, to prawda, ale je wszystko i chętnie, zimą bez problemu pierś była rano i wieczorem/nocą. Teraz w weekendy też słabo, trochę się pobawimy, jak sobie przypomni, to szarpanie za bluzkę i koniec.
Oczywiście, wiem, że mogę po prostu zakończyć kp, ale przecież nie o to chodzi - Mała ma tylko 14m.
Eh, tak się pożaliłam, bo mi przykro, że to dkp jest kosztem wspólnie spędzanego czasu na zabawie i poznawaniu świata.