Lubię karmić, ale tak mi przykro...

13.07.12, 18:31
Lubię karmić, ale tak mi przykro jak moja córeczka reaguje na mój widok po powrocie z pracy wielkim wrzaskiem, nic już się nie liczy tylko natychmiastowe podanie piersi. Widzi mnie, najpierw wielki uśmiech i radość i za chwilkę awantura. Nie mogę się z nią pobawić, no nic, tylko podciągać bluzkę i do dzieła. Najgorzej jak jest na dworzu - ewakuacja z wielkim wrzaskiem, a tak bym chciała z nią pospędzać czas na spacerze. Teraz właśnie musiałam się zmywać z dworu i bawi się z tatą - ja sobie mogę popatrzeć przez oknosad Jak ja byłam, to od razu wspina się na mnie, ręce wyciąga i płacz.
Kurde, a nigdy nie była jakimś nałogowym cycoholikiemsmile Nie odmówiła nigdy, to prawda, ale je wszystko i chętnie, zimą bez problemu pierś była rano i wieczorem/nocą. Teraz w weekendy też słabo, trochę się pobawimy, jak sobie przypomni, to szarpanie za bluzkę i koniec.
Oczywiście, wiem, że mogę po prostu zakończyć kp, ale przecież nie o to chodzi - Mała ma tylko 14m.

Eh, tak się pożaliłam, bo mi przykro, że to dkp jest kosztem wspólnie spędzanego czasu na zabawie i poznawaniu świata.
    • ciociacesia oj 13.07.12, 18:37
      ale musisz ograniczac? probowałas po prostu podac piers? moze nie bedzie ssac długo smile moja miewala fazy 'sprawdzania' czy mleko jest dostepne
    • verenne Re: Lubię karmić, ale tak mi przykro... 13.07.12, 22:19
      Jak moja była w tym wieku, to karmiłam na żądanie i tyle. Po pracy - wiadomo - najpierw pierś do woli, potem inne sprawy. Zwykle ssanie wcale nie trwało długo, ale dziecko musiało się nasycić tą bliskością i już. Na dworze też spokojnie karmiłam. W końcu to malutkie dziecko jeszcze jest.
      Poza tym... no cóż... ja tam fajnie wpsominam okres, kiedy nie musiałam się specjalnie wysilać, bo dzieć zaspokajał się ssaniem piersi i niewiele więcej musiałam robić w temacie wspólnych zajęć big_grin Zobaczysz za parę miesięcy, jaka będziesz zmęczona ciągłym "mama, a teraz bawmy się w sklep, a teraz w pocztę, a teraz w szpital" i tak w koło macieju... heh... wink

      Wg mnie twoja młoda robi takie awantury, właśnie dlatego, że jej ograniczasz. Wyluzuj i uswiadom sobie, że pierś jest częścią ciebie przecież wink Chce być z tobą, ale na swoich zasadach a nie na twoich, bo niby czemu? Ona najbardziej od ciebie przytulenia, ssanie piersi. czemu się tym tak bulwersujesz? To nie jest przeciwko tobie, wręcz przeciwnie...
    • fizula Re: Lubię karmić, ale tak mi przykro... 13.07.12, 22:43
      > Lubię karmić, ale tak mi przykro jak moja córeczka reaguje na mój widok po powr
      > ocie z pracy wielkim wrzaskiem, nic już się nie liczy tylko natychmiastowe poda
      > nie piersi.

      Wcale się nie dziwię Twoim uczuciom, bo sama kiedyś przeżywałam podobnie i też nie rozumiałam tego zachowania córci.
      Nauczona na własnych błędach teraz o wiele lepiej dogaduję się z młodszymi dzieciaczkami. Ten krzyk po powrocie to jest jedno wielkie: "Tęskniłam!", "Bardzo mi ciebie brakowało!", "Wreszcie mam się komu wyżalić!", "Wreszcie mam jak ukoić swój ból, rozłąkę, trudne doświadczane uczucia" Dlaczego więc mieć za złe to dziecku? O wiele łatwiej by Ci było, gdybyś to Ty pierwsza uprzedzała potrzeby Twojego dziecka. Masz tak maleńkie dziecko, że normalne jest, że po powrocie z pracy potrzebuje Cię jak najszybciej. Dlaczego wtedy od razu nie przystawisz go do piersi nie czekając aż zacznie lamentować? Po co doprowadzać dziecko do ostateczności? Po co czekać aż zacznie szarpać za bluzkę, skoro już wcześniej można się domyślić, czego dziecko chce, potrzebuje?
      To wygórowane oczekiwania, że w tym wieku dziecko ma cenić zabawę ponad kontakt z mamą, ponad mleko, którego nadal bardzo potrzebuje.

      > Eh, tak się pożaliłam, bo mi przykro, że to dkp jest kosztem wspólnie spędzaneg
      > o czasu na zabawie i poznawaniu świata.

      Karmienie piersią to przede wszystkim jedzenie, to przede wszystkim przytulanie do mamy. Czy uważasz, że śniadania, obiady i kolacje też odbywają się kosztem wspólnie spędzonego na zabawie czasu?
    • mama.gabrielki Re: Lubię karmić, ale tak mi przykro... 13.07.12, 23:32
      Dzięki za odzew. Wyjaśnię tylko, że zupełnie jej nie ograniczam, tylko jak jesteśmy na dworzu nie daję od razu - najpierw wracamy do domu. Tylko zasygnalizuje i ma. Doprowadzenie do ostateczności (czyli wrzasku i szarpania za bluzkę) w przypadku mojego niecierpliwego szkraba trwa jakieś 5 sekundsmile nie zawsze zdążę zdjąć kurtkęsmile

      Karmienie nie trwa chwili i cała akcja często nie ogranicza się do nakarmienia - wtedy byłoby mi łatwiej. Córcia zje, oderwie się, chwyci jakąś zabawkę, bawi się, jak ja w tym czasie zakrywam pierś - krzyk, bo ma być na wierzchu. Praktycznie zawsze na to pozwalam, nigdy nie zabrałam wbrew, czasem tylko proszę jeśli ktoś inny jest z nami, żeby ją zaangażował w zabawę i ja mogę odejść, bo Mała jest już zajęta czymś innym.

      Też sobie tłumaczę, że to tęsknota i nasza bliskość i wtedy łatwiej. Tylko zazdroszczę jej tacie czy babci zabaw i przytulanek bez zdejmowania bluzki.
      • fizula Re: Lubię karmić, ale tak mi przykro... 14.07.12, 23:58
        Tylko zazd
        > roszczę jej tacie czy babci zabaw i przytulanek bez zdejmowania bluzki.

        A oni mogą Ci pozazdrościć karmienia piersią. Nie da się mieć wszystkiego.
        Zazdrość to niszczące uczucie, a najbardziej niszczy tego, kto jej hołduje.
    • katriel Re: Lubię karmić, ale tak mi przykro... 14.07.12, 00:02
      Widać przedwcześnie rozwinięta dziewczyna - normalnie w fazę ssania co chwila
      dziecięta wpadają około półtora roku albo i później. Choć fakt, że wtedy niektóre
      mają już wpojone, że poza domem się nie ssie, więc na nieustannym podawaniu
      piersi czas spędza się tylko w domu.
      A co cię właściwie powstrzymuje przed karmieniem na spacerze?
    • luliluli Re: Lubię karmić, ale tak mi przykro... 14.07.12, 10:19
      Spójrz na to inaczejsmile Dajesz jej możliwość natychmiastowego wyrzucenia z siebie "złych uczuć", tęsknoty, stresu związanego z rozdzieleniem z Tobą itd. To, że je wyraża to wspaniała możliwość szybkiego obniżenia hormonów stresu, a w ich miejsce wywołania fali tych "dobrych", które pojawiają się dzięki kontaktowi fizycznemu z Tobą, ssaniu piersi, piciu mleka - słowem: powrotu do stanu błogoścismile To że dziecko mogłoby przywitać Cię cicho i spokojnie nie oznaczałoby wcale, że jest zrelaksowane i wszystko mu zwisawink
      Dzięki Tobie jedynie uwalnia na zewnątrz to, co i tak dzieje się u niego "w środku", a to wspaniałe i rozwijające!smile
      Zaczytałam się w "Mądrych rodzicach" ostatnio, polecamwink
      W skrócie mówiąc - ta histeria po powrocie z pracy jest cudownym i zdrowym odruchem sprzyjającym rozwojowi Twojego dzieckasmile
      • mama.gabrielki Re: Lubię karmić, ale tak mi przykro... 14.07.12, 13:09
        Tak właśnie się pocieszam! Zupełnie nie chodzi o to, że nie chcę jej dać, może o takie przedmiotowe traktowanie mojej osobysmile No ale rozumiem, że to maluszek. Tylko wiecie, widzę jaka ma reakcję na tatę czy babcie i też bym chciała... co nie znaczy, że do tego dążę.

        Na dworzu nie karmię, bo raz nigdy nie byłam zwolennikiem karmienia w miejscach publicznych, a dwa - jak wspomniałam, nie chodzi o karmienie, ale także o udostępnianie piersi na wierzchu w razie pojawienia się potrzeby, a na to nie mam ochoty na placu zabaw. (Haha, już to widzę: siedzę w piaskownicy z wywaloną piersią przez 30 minut a moje dziecko raz na jakiś czas porzuca zabawki i podchodzi possać, po czym znów oddaje się zabawie, a mi oczywiście nie wolno schować piersi)
        • jombusiowa Re: Lubię karmić, ale tak mi przykro... 17.07.12, 08:03
          A może na dworze akurat nie będziesz musiała mieć piersi na zewnątrz?smile Bo może to rozróżnia -dom a plac zabaw. Mi by się do domu wracać nie chciałosmile
          Mi też czasem jest przykro,ze mąż wychodzi z synem na spacer-a ja w tym czasie sprzatam/gotuję...no taki los.
    • jola_ep Re: Lubię karmić, ale tak mi przykro... 17.07.12, 23:13
      Twoja córka tęskni za Tobą. To taki czas, gdy wyrusza co prawda ochoczo na zdobycie świata, ale co jakiś czas musi naładować akumulatorki - u Ciebie. Dotyk, przytulenie potrafi świetnie ukoić. Gdzieś czytałam o tym, że nawet stymuluje układ immunologiczny. Rusza chemia ciała - hormony sprawiające, że czujemy się lepiej. Nigdy nie czułaś takiej głębokiej potrzeby przytulenia do męża, ukojenia, nasycenia się bliskością?

      Karmienie piersią jest dla dzieci najdoskonalszą formą przytulenia (coś mi się kołacze o dużej ilości komórek czuciowych (?) w ustach niemowląt i pewnie też i małych dzieci).

      Więc z jednej strony ona tęskni, potrzebuje Ciebie, a gdy już Ciebie ma - puszczają jej hamulce i stąd ta niecierpliwość (czuje się bezpiecznie, więc odreagowuje).
      Z drugiej Ty możesz jej potrzebę zaspokoić w najdoskonalszy sposób (którego nie posiadają inne osoby w otoczeniu dziecka).

      Dlaczego więc martwi Cię to, że ona prosi Ciebie o to, czego najbardziej potrzebuje, a Ty możesz jej to dać? Warto uczyć się od dziecka: jego potrzeb, oczekiwań, które mogą być inne od tego, co nam się wydaje. To nie jest tak, że wyłącznie narzucasz coś dziecku i je uczysz. Warto też uczyć się od niego. Im lepiej je zrozumiesz, tym będzie Ci łatwiej je wychować.

      Pamiętaj też, że teraz jest taki fantastyczny czas, gdy możesz w jednej chwili uszczęśliwić i ukoić Twoje dziecko. Potem będzie często tak, gdy dziecko będzie smutne, a Ty nie będziesz mogła nic zrobić... może oprócz bycia obok.


      > Eh, tak się pożaliłam, bo mi przykro, że to dkp jest kosztem wspólnie spędzaneg
      > o czasu na zabawie i poznawaniu świata.

      Nie kosztem. Dkp to też wspólnie spędzany czas. Dla mnie zaś był to czas odpoczynku i relaksu (muzyka, film, książka, albo chwila oddechu na fotelu). Też nam się matkom należy.

      Pozdrawiam
      Jola
      • mama.gabrielki Re: Lubię karmić, ale tak mi przykro... 20.07.12, 13:09
        Dziękujęsmile Bardzo ładnie ujęłaś sprawę - w ten sposób sobie przeformułowałam myślenie o tym czasie przy piersi i od razu jest mi lepiej na duszysmile
        • verenne Re: Lubię karmić, ale tak mi przykro... 20.07.12, 23:02
          A ja ci jeszcze napiszę, że ostatnio wyjątkowo tęsknię do chwil, kiedy do zaspokojenia większości potrzeb mojego dziecka wystarczyła pierś... Teraz po prostu bywam umęczona ciągłym wymyślaniem zabaw, towarzyszeniem w zabawach (a niestety, na dłuższą metę nie jest to dla mnie porywające), zaspokajaniem różnych potrzeb typu "jeść, pić, nie to, coś innego, kanapeczkę, kisiel, jabłko, jajecznicę, czekoladkę, wodę", i tak w koło macieju... Zajmie się to to same sobą przez chwile, ale potem znowu wraca i coś chce wink
          Ech...
          wink

          Sama zobaczysz za jakis czas wink No, chyba, że jesteś typem "pani przedszkolanki", która realizuje się w takich działaniach wink
          • mama.gabrielki Re: Lubię karmić, ale tak mi przykro... 22.07.12, 19:21
            To prawda, praktycznie każdy smutek znika przy piersi. Masz rację, cieszę się tym. To tylko czasem jest krępujące, bo po prostu nie mam ochoty siedzieć z wywaloną piersią u znajomych w gościach i już.
            Ale zasadniczo jakoś przestałam się przejmować sprawą, daję pierś ile chce, niech się cieszy do woli. Dzięki.
    • emily.1 Re: Lubię karmić, ale tak mi przykro... 03.08.12, 14:39
      Ja zauważyłam że moja Lenka mniej chciała pierś jak ja byłam poubierana i po prostu nie widziała ichsmile Teraz jak jest ciepło, dekolt i cyce na wierzchu to co chwilę sobie przypomina o jedzeniuwink
Inne wątki na temat:
Pełna wersja