truscaveczka
31.07.12, 11:47
Nie, tak naprawdę to nie. Ale.
Panicz ma niespełna dwa lata, alergię że hohoho (i narasta mu, zamiast przechodzić), anemię i co tam jeszcze kto wymyśli.
Piersi żąda co godzinę nawet, w 1 przypadku na 5 daje się obskoczyć piciem z kubka czy czymś do jedzenia.
Jeść nie lubi. Bo nie. No, kaszankę, rybę smażoną, frytki (odgrzewane ziemniaki tak naprawdę), owsiankę z utartym bananem czy żytni chleb z żurawiną suszoną to niech bęęęęęęęędzie. Cornflakesów 2 łyżki na sucho oblecą. Owoców nie. Warzyw nie. Mięsa, którego powinien wcinać ile wlezie przez tę cholerną anemię - nie.
Uczulony jest na jajka, pszenicę, mleko, kazeinę, orzechy, soję (i być może inne rzeczy, których panel nie objął).
Jak słyszę od lekarza "Ale on musi jeść!" to mam ochotę zapytać, czy powinnam karmić dziecko sondą żołądkową.
Na mieszankę nie przejdę, bo mleko moje lepsze to raz, a dwa - nie ma mieszanki dla niego.
I jestem ogólnie w czarnej dziurze. Szlag by to trafił. A on znów mleka woła
PS Mięsa zmiksowanego w zupie nie zje, bo zupy nie zje, tylko rosół albo rzadką pomidorową.