Trochę nie na temat...ale dołująco

21.08.12, 16:03
Wiem dziewczyny, ze będę pisać trochę nie na temat forumowy, ale nie mam z kim pogadać a mam takiego mega doła, że aż mi się chce ryczeć. A przy dzieciach nie wypada przecież chociaż czasem człowiek też już nie wytrzymuje i beczy jak bóbr...A wyjść nigdzie też samemu nie można żeby odreagować bo dzieci nie ma z kim zostawić zwłaszcza maminej cycusinej niespełna 2 latki. Mąż za granicą, pozostała rodzina zajęta sobą a znajomi gdzieś znikli na dalekim horyzoncie. Chodzi o to, że dziś miałam mega kiepski dzień od rana a kulminacją było posikanie przez młodą (która nie dawała założyć sobie pieluchy) pościeli w sypialni teściów z którymi mieszkamy. Najpierw była plama w kącie, która odwróciła moją uwagę a chwilę później oznaczenie terenu we wspomnianym łożu. I nie wytrzymałam (chociaż na to nie ma usprawiedliwienia) i dałam małej klapsa na gołą pupę. I teraz cały czas mam przed oczami ślad moich palców na jej małej pupie. Mam takie cholerne poczucie winy...Mea culpa. Taka ze mnie hipokrytka bo wszystkim mówię, ze nie wolno bić dzieci a sama nie jestem lepsza...
    • asjula1 Re: Trochę nie na temat...ale dołująco 21.08.12, 20:50
      No ale zaraz, nie zakladasz pieluchy i potem bijesz, ze sika? Nie kumam.
      Nie za bardzo moge Cie pocieszyc, bo troszke malo akceptuje takie zachowania i sam bym miala klopot, zeby to "przetrawic". Ja pare razy glos podnioslam na swojego potomka i mimo, ze bylo to po tym, jak mnie uderzyl,czyli niby powod mialam, tez jakos czulam sie jak ostatnia... zla matka.
      No coz. Miejmy nadzieje, ze bedziesz pamietala na tyle dobrze swoje obecne samopoczucie, ze nastepnego takiego razu nie bedzie, na co i mam ja nadzieje, w przypadku swoich pokrzykiwan...
      Tyle dobrego, ze skoro mamy wyrzyty sumienia, nie jest jeszcze z nami najgorzej. Niektorzy w tylek klepia i wcale nie czuja sie z tego tytulu nieswojo....
      • ciociacesia jak goraco tez nie zakladałam pieluchy 22.08.12, 11:16
        i czesto tez z powodu oporu ze strony zainteresowanego.
        no przeciez nie uderzyla go dlatego ze sie zsikał, tylko jej sie nazbierało
        • asjula1 Re: jak goraco tez nie zakladałam pieluchy 22.08.12, 12:16
          Ale ja nie mam pretensji o niezalozenie pieluchy, tylko o klapy, chyba??
          Sama puszczalam dziecie bez pieluchy bardzo czesto, tylko bralam poprawke na to, ze bedzie sikac.
          Jesli dziecko nie chce zalozyc pieluchy (czemu trudno sie dziwic + nalezy chyba sie cieszyc, ze moze jednak ma ochote sikac w normalny sposob) to sie mu albo nie zaklada, albo zaklada, ale tak czy owak, konsekwencje sie przyjmuje na "klate" WLASNĄ, jesli jestesmy doroslym czlowiekiem, a nie wyzywa na dwulatku.
          Ja po prostu nienawidze bicia dzieci, klapsow, szturchniec, szarpniec itd. Uwazam, ze to skrajnie odrazajace zachowania, ktore - jesli juz sie ich w chwili jakiejs awarii umyslu dopuscilismy, przynajmniej tyle trzeba trobic po takim zdarzeniu, ze dokladnie dobie zapamietac, co sie wtedy czulo i NIGDY do tego wiecej nie dopuscic.
          Jesli szlag nas trafia, trzeba wyjsc, pooddychac, uspokoic sie, moze walnac sobie czyms o sciane (byle dziecka nie przestraszyc, bo ja tak raz kiedys zrobilam, niestety), i tyle. Po uspokojeniu wracamy do dziecka. Jesli takie "ataki" mamy czesto, trzeba sie udac do apteki po jakies dziurawce i inne valeriny. Nie pomaga - do lekarza. I mowie serio. Mozna zniszczyc zycie dzieciom bardzo latwo.
          Co do kolezanki. Duzy plus za refleksje i wyrzuty, bo znam mnostwo osob, ktore takie zachowania uwazaja za doposzczalne i nic im by w duszy nie drgnelo nawet po gorszych aktach przemocy.
          Tak wiec - glowa do gory, jetesmy tylko ludzmi. Jesli uda Ci sie wyciagnac wnioski - bedzie super.
          A dziecku nalezy sie duzo przytulania i cos fajnego.
          • mum-is-me Re: jak goraco tez nie zakladałam pieluchy 22.08.12, 16:55
            W pełni się z Tobą zgadzam, że żadna forma przemocy fizycznej wobec dziecka nie ma usprawiedliwienia. Opisując wczorajszą sytuację nie oczekiwałam pocieszenia ze strony forumowiczek, ale chyba bardziej próby zrozumienia lub też "wysłuchania" problemów jednej z mam. Wydaję mi się, że między innymi po to forum to powstało, abyśmy mogły dzielić się problemami, z którymi sobie nie radzimy a aktualnie nie mamy nikogo obok siebie z kim mogłybyśmy o tym porozmawiać. Myślę, że każda z nas przechodzi czasem falę zniechęcenia, znużenia, gniewu. Fakt, nie należy zapominać o tym, aby ta fala nie pochłonęła także najbliższych nam osób. Może ten wątek będzie ku jakiejś przestrodze, może sprawi że inne mamy, które mają też czasem dosyć wszystkiego w ciągu dnia zamiast odreagowywać na bliskich odreagują tutaj na forum wylewając swoje żale. W każdym razie dzięki za wasze odpowiedzi. Za próbę zrozumienia. Dziękuje.
    • aphoper1 Re: Trochę nie na temat...ale dołująco 21.08.12, 21:03
      Oj... no to faktycznie zły dzień dla Was obu. Ale trzeba iść dalej, nie myśleć o tym, co było źle, tylko iść do przodu.
      A Ty koniecznie szukaj wsparcia innych dorosłych osób, bez tego bardzo trudno, a z tego, co piszesz, to naprawdę Ci ciężko. jak się kisi w sobie dużo trudnych emocji, to potem potrafią wyskoczyć w najmniej odpowiedniej sytuacji.
      Ściskam
    • 230808r Re: Trochę nie na temat...ale dołująco 22.08.12, 08:43
      i słusznie, źle zrobiłaś
      wyciągnij z tego wnioski i nie rób tak więcej
      dla swojego i dziedzinki dobra
      ściskam
Inne wątki na temat:
Pełna wersja