radykalizuję się

16.11.12, 07:10
Dziewczyny chyba z wiekiem zauważam u siebie radykalizację poglądów i niedługo stanę się chyba fanatyczką karmienia, wczoraj wzrosło mi ciśnienie jak usłyszalam że kuzynka męża ściąga i karmi butelką żeby się do piersi nie przyzwyczaiło i żeby wiedziała ile zjada(3 m-ce) normalnie cycki opadają sad
    • afro.ninja Re: radykalizuję się 16.11.12, 10:02
      a ja odwrotnie. Niech kazdy karmi jak uwaza i chce, nic mi do tego. Nie kazda kobieta chce karmic na zadanie, to jest jej prawo. Poczatki karmienia piersia czesto sa trudne, u mnie byly masakryczne, wiec ja nie bede nikogo namawiac, zeby karmic mimo wszystko. Karmienie malego dziecka, to tez nie jest sielanka, ja ostatnio mam tego serdecznie dosc, ale karmie, bo moje dziecko chce sie karmic- nie ja.
      Znam bardzo malo kobiet, ktore karmily wylacznie piersia przez szesc miesiecy, moze swoje pierwsze dzieci, najczesciej butla na dobranoc i smok na dzien dobry. I co? I nic.

      kuzynka meza nie chce robic za smoczek, karmienie pewnie jej po prostu, albo nie wyszlo, albo nie odpowiada i zwyczajnie dorabia do tego historie. jak mi jakas mama mowi, ze sie odciaga i karmi dziecko butelka, to nie pytam- czemu nie karmisz piersia, bo uwazam, ze odciaganie to tez jest kp i wysilek dla kobiety, o wiele latwiej zalac woda mm.

      • aleksandra1357 Re: radykalizuję się 16.11.12, 18:03
        Ale mnie zmroziło to: "Nie karmi, żeby się dziecko do piersi nie przyzwyczaiło". Brrr. To trzeba uważać z przytulaniem, żeby się do miłości nie przyzwyczaiło.

        A ja mam tak: jak ktoś mówi, że nie chce karmić z różnych względów, bo było za trudno, bo nie wyszło, ale wie, że mm jest gorsze, no ale tak wyszło, to jestem w stanie to zaakceptować.
        Natomiast nie mam tolerancji dla poglądów typu: "Nie karmię, bo nie mam mleka, jakbym miała, to bym karmiła", "Karmiłam 6 miesięcy, bo później już nie ma to sensu i szkodzi", "Karmiłam rok, a potem już nie, bo dziecko za duże". W takich słowach zawarta jest negatywna ocena karmienia i tego nie zniesę.
        • green.sabcia Re: radykalizuję się 17.11.12, 19:12
          Cóż takie czasy. Rodzice nie chcą się uzależniać od swoich dzieci, więc nie chcą też żeby dzieci były zbyt uzależnione od nich. Tempo życia jest kosmiczne. Młodzi rodzice chcą mieć wszystko co jest związane z pojawieniem się dziecka jak najszybciej odfajkowane, żeby jak najszybciej wrócić do swojego "dawnego życia"-imprezki, libacje, nocne eskapady, pogaduszki do północy przez telefon, etc. No a wiadomo, że z tymi cyckami, to jedna wielka mordęga i uwiązanie! Bo to ani zapalić, ani wypić więcej niż kieliszek, czy szklanka piwa, ani spędzić całą noc poza domem, bo się w kółko budzi na to karmienie, a nawet jak się odciągnie i z kimś zostawi, to przecież odespać nie można, bo znowu trzeba karmić co chwila. A na dodatek do tego wszystkiego, im dłużej przy tym cycku będzie tym bardziej się przyzwyczai i uwiązania nie będzie końca!!!!


        • ola4-0 Re: radykalizuję się 18.11.12, 21:01
          aleksandra1375 wyjełaś mi to z klawiaturywink
          najczęściej właśnie wtedy włącza mi się "belferski" ton, już nawet mój mąż poznaje moje zaciśnięte szczęki i dyskretnie daje znaki, żebym zaprzestała dyskusji bo szkoda mojego zapału
    • kinga_owca Re: radykalizuję się 19.11.12, 01:06
      a ja z wiekiem odpuszczam, z wiekiem karmieniowym wink
      ale w okolicach 2 roku karmienia tez miałam taki fanatyczny mus
      teraz niosę kaganiec oświaty ale jak trafiam na beton to odpuszczam, szkoda moich nerwów
      • gepardzica_z_mlodymi Re: radykalizuję się 20.11.12, 16:49
        Takoż przeszłam okres radykalizacji, mniej więcej w okolicach drugiego roku karmienia drugiego dziecka. Przy trzecim dziecku już tego nie zauważamwink Zwłaszcza, że już moje karmienie przeszło do historiismile
        KP jest wspaniałe, zdrowe, polecam z serca ale nic więcej.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja