ugryziona - po 3 latach taki numer

14.02.13, 21:06
nad ranem zostałam boleśnie ugryziona przez sen, śladów brak, ugryzła mnie chyba w sam sutek
boli coraz bardziej, nie jestem w stanie z tej piersi karmić
właśnie parzę rumianek i mam zamiar zrobić okład
mam w domu tormentiol, ale nie wiem czy to jest dobry pomysł tym posmarować?
Ktoś stosował?
    • fizula Re: ugryziona - po 3 latach taki numer 14.02.13, 22:40
      Jeśli karmiłaś często tą piersią, to nie przestawaj, pomimo bólu, żeby nie zrobił Ci się zastój albo zapalenie (chyba że wolisz odciągać)- nie zrobiły Ci się zgrubienia, guzki na piersi? Nic wielkiego się nie stanie jak posmarujesz Tormentiolem, ale tego raczej na piersi się nie zaleca. Okład z rumianku- b. dobry, ale jeszcze silniejszy byłby mocny napar z szałwi. Jak wygląda ten ślad po ugryzieniu, co się z nim dzieje? Zwróć uwagę na całe piersi, nie tylko na samą brodawkę.
      Poprzez ugryzienie można się nabawić zakażenia- od zakażenia, zwłaszcza jeśli nie będziesz karmić- może dojść do "nadkażonego" zapalenia piersi- dlatego zachęcam, żebyś badała całe piersi. I nie rezygnowała nagle z karmienia (może być zamiennie odciąganie, jeśli ból zbyt silny). Profilaktycznie mogę zachęcić do spożywania dużej dawki czosnku/cebuli przez 2-3 dni, ew. innych naturalnych jedzonek silnie działających przeciwbakteryjnie, przeciwzapalnie.
      • gosia_i_lenka Re: ugryziona - po 3 latach taki numer 15.02.13, 08:43
        śladu zębów czy rany do krwi nie widać, sutek jest jakby opuchnięty, twardy i tkliwy
        pominęłam wczoraj 2 karmienia, ale dziś rano już nakarmiłam, bo pierś zaczęła robić się twarda
        Boję się właśnie jakiegoś zakażenia, wzięłam ibuprofen
        spróbuję z szałwią

        dzięki fizula
        • alcia555 Re: ugryziona - po 3 latach taki numer 15.02.13, 10:30
          mój synek też ostatnio mnie ugryzł smarowałam pierś bepanthenem to jest maść dla dzieci ,smarowałam też swoim mlekiem,ale też karmiłam tą piersią a bolało strasznie .miałam tak pogryzioną,że miałam ranki ,ale wszystko się zagoiło i jest dobrze
          • jamilka Re: ugryziona - po 3 latach taki numer 24.02.13, 23:46
            Witaj, a jak zrobiłas, że sie zagoiło? Moje miejsce ugryzienia się nie goi od 2 tygodni... nie wiem juz co mam robić, przysycha, robi sie strupek, po czym jak karmie mała, strupek znika i wszystko zaczyna sie na nowo... Karmię ja tą piersią w tym momencie tylko rano i wieczorem. Wietrzę, smaruję mlekiem, smaruję maścia na obolałe piersi z Musteli, odkażam takimi wacikami jakimi sie pępek noworodkom przemywa... już nie wiem co mam robić sad
            alcia555 napisał(a):

            > mój synek też ostatnio mnie ugryzł smarowałam pierś bepanthenem to jest maść d
            > la dzieci ,smarowałam też swoim mlekiem,ale też karmiłam tą piersią a bolało st
            > rasznie .miałam tak pogryzioną,że miałam ranki ,ale wszystko się zagoiło i jest
            > dobrze
            • alcia555 Re: ugryziona - po 3 latach taki numer 25.02.13, 08:14
              Goiła mi się około trzech tygodni,dawałam częściej drugą,niż pogryzioną
            • gosia_i_lenka Re: ugryziona - po 3 latach taki numer 25.02.13, 09:19
              przeszło po około tygodniu. Niczym nie smarowałam ostatecznie, tylko przemywałam rumiankiem i brałam ibuprofen (ale to i tak bym brała bo miałam chore zatoki) no i szlaban na tą pierś dopóki nie czułam że już muszę z niej nakarmić czyli około raz na dobę
              A no i ponieważ ranę miałam w połowie sutka, to pilnowałam żeby dziecko głęboko trzymało, kazałam jej puścić i głębiej łapać
              Powodzenia
              • jamilka Re: ugryziona - po 3 latach taki numer 25.02.13, 12:07
                Bardzo dziękuję. Przede wszystkim psychicznie mi ulżyło, że laktacja nie zaniknie i że dam radę. Mam lekką korbę na tym punkcie, ponieważ synka nie udało mi się karmić i mimo, że ma już 6 lat, ja ciągle tego żałuję i swoich błędów. Przy córce wcale nie było łatwo i musiałam o mleko walczyć miesiącami całymi ciągle przeżywając jakieś kryzysy... No a teraz takie coś i jeszcze brak wsparcia rodziny, która uważa, że już dawno powinnam przestać karmić, a teraz mają dodatkowy argument...ech.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja