naciski na ograniczenie karmienia w zlobku

15.05.13, 13:21
Pisałam już w założonym kilka dni temu wątku, że córcia zaczyna przygodę ze żłobkiem i martwię się, jak zniesie rozstanie z piersią na kilka godzin dziennie. Póki co zostaje w żłobku tylko na godzinę dziennie i spokojnie jeszcze przez jakiś czas może tak być - ja szukam pracy i na razie nie zanosi się, żebym ją szybko miała znaleźć.
Wczoraj obyło się bez awantury o mleko, a dziś już nie... Wołanie "mama, mleko" i płacz - tak to wyglądało, z relacji pań opiekunek. Jak przyszłam po Młodą, to miała jeszcze buzię zaczerwienioną od płaczu, ale już się fajnie bawiła z panią i dziećmi, nie rzuciła się od razu na mnie z rykiem, spokojnie pomachała na papa i nawet do piersi się specjalnie nie rwała, w sumie z mojej inicjatywy się napiła jak już wyszłyśmy.
No cóż, ja się spodziewałam, że tak na początku będzie, że będzie domaganie się piersi i nawet łzy, gdy się okaże że jej nie ma. Nie rozważałam zupełnie odstawienia czy ograniczenia cycowania w momencie oddawania dziecka do żłobka, bo jednej ogromnej zmiany w życiu na raz chyba wystarczy. No ale zaczęto mi dziś w żłobku klarować, żebym może coś z tym karmieniem zrobiła, że one oczywiście nie namawiają na radykalne kroki w rodzaju odstawienia, ale żeby może ograniczyć, żeby dawać tylko na noc, bo tak to dziecku będzie podwójnie trudno i adaptacja będzie bardzo ciężka. Że to o dobro dziecka chodzi, że przecież to straszne, jak ono tak płacze. I tym podobne.
Ja nie jestem osobą szczególnie asertywną i w sumie i tak jestem z siebie dumna, że próbowałam oponować, mówić że znam dzieci karmione piersią na żądanie które w żłobku sobie radzą, że płacz dziecka o mleko to wyraz tęsknoty za mną i że to uczucie nie zniknie po zaprzestaniu karmienia... Na to usłyszałam, że oczywiście, ale karmienie powoduje, że to uczucie jest spotęgowane, bo dziecko podwójnie tęskni, za mamą i za mlekiem. Na to już nie bardzo miałam co odpowiedzieć, bo w zasadzie się z tym poniekąd zgadzam. Co nie znaczy, że chcę odstawiać czy ograniczać. Nie chcę.
I co robić? Potakiwać i udawać, że tak, próbuję ograniczać, staram się, szmery-bajery, i czekać, aż Gabrysia się przystosuje do braku mleka w żłobku? NA LOGIKĘ uważam, że to niemożliwe żeby po jakimś czasie się nie przystosowała, ale jeśli się mylę (tak jak zdaje się uważają z żłobku)? Czy powiedzieć wprost, że nic nie będę zmieniać i żeby się przestały czepiać, a jak sobie nie potrafią poradzić, to powiemy sobie do widzenia (tak naprawdę właścicielka w pewnym momencie coś takiego zasugerowała, ale że ona chytra jest, to widząc że jestem dość nieustępliwa złagodziła ton)? Edukować, tłumaczyć, dlaczego karmienie ważne? Czy dać sobie spokój?
Aha, i jeszcze taka rzecz, gdybym miała się wdawać w dalsze dyskusje na ten temat - wytłumaczyć dlaczego mleko ważne w tym wieku potrafię, ale dlaczego upieram się przy karmieniu na żądanie - już słabiej. Karmię tak bo wydaje mi się to naturalne, najlepsze dla dziecka i dlatego że nie chce mi się wdawać z nim w awantury na tle dostępu do piersi... ale nie wiem czy te argumenty mogą brzmieć przekonująco...
Co myślicie? Co robić? Aha, córka ma półtora roku.
    • mae24 Re: naciski na ograniczenie karmienia w zlobku 15.05.13, 14:02
      Troche kiepskie podejscie maja panie w zlobku... Chyba nie maja prawa wtracac sie w karmienie Twojego dziecka. U nas bylo inaczej, bo malej bardzo sie w zlobku spodobalo i nigdy nie bylo problemu z plakaniem za mama czy mlekiem. Poza tym moja coreczka nie czesto sie mleka domaga "poza kolejnoscia", tzn w nocy na kazde miaukniecie i rano jak sie obudzi. Potem dopiero do drzemki, raz po poludniu jak wracamy do domu, (weekend tez mniej wiecej o tej porze) i do spania. Czyli wlasciwie mamy to jakos tak uregulowane. Jesli nie chodze po domu polnaga, to sie moich "cycy" nie czepia. Kiedy jest chora, albo z przyczyn obiektywnych nie moge jej na czas nakarmic, to ja proponuje jej piers. Teraz ma 17mcy, czyli wiek podobny, ale w zlobku jest juz dobrze zadomowiona.
      Ja powiedzialabym zdecydowanie: bede karmic piersia moje dziecko tak dlugo jak bedzie tego potrzebowac, jesli wam to nie odpowiada, to dziekuje wam za wspolprace. Wnioskuje, ze to zlobek prywatny, wiec zadnej laski Ci nie robia, ze przyjmuja Twoje dziecko. Normalny serwis za ciezkie pieniadze, jestes klientka wiec masz prawo wymagac poszanowania Twoich pogladow. Nie ma co sie wdawac w dlugie dyskusje, jesli im nie odpowiada, to zmien zlobek teraz, zanim mala sie przyzwyczai do miejsca.
      • dzidz_dzidziulec Re: naciski na ograniczenie karmienia w zlobku 15.05.13, 16:34
        Tak, z tym że mowa jest nie o odstawieniu (choć nie wątpię że spotkałoby się ono z aprobatąwink, tylko o ograniczeniu, które miałoby być z korzyścią dla dziecka, i ja nie bardzo znajduję argumenty, że nie byłoby i dlaczego nie chcę tego przeprowadzić.
        Oczywiście mogę niczego nie tłumaczyć, mówiąc że to moje dziecko i proszę się nie wtrącać, ale jeśli tak się mają nasze kontakty ze żłobkiem od początku układać, to wolę zabrać stamtąd Młodą, wychodząc z założenia, że problemy w komunikacji na linii rodzice-opiekunki mogą się niekorzystnie na niej odbić - bo będzie w oczach pań dzieckiem tej nawiedzonej, co to przychodzi z cycem i pieluchami tetrowymi, i jakieś ich negatywne emocje w stosunku do mnie wyjdą w ich stosunku do niej. Może przesadzam, nie wiem.
      • misanka Re: naciski na ograniczenie karmienia w zlobku 15.05.13, 20:26
        > bedzie tego potrzebowac, jesli wam to nie odpowiada, to dziekuje wam za wspolpr
        > ace. Wnioskuje, ze to zlobek prywatny, wiec zadnej laski Ci nie robia, ze przyj
        > muja Twoje dziecko. Normalny serwis za ciezkie pieniadze, jestes klientka wiec
        > masz prawo wymagac

        ha! wydaje się, ze to logiczne co piszesz, ale tak wcale być nie musi, że łaski nie robią, trudniejszego dziecka mogą po prostu nie chcieć, po co im takie co z nim roboty za trzy inne;
        jak próbowałam zaadaptować w w prywatnym przedszkolu moją starszą jak dwulatką była, to też raczej sugerowali zaprzestanie naszej współpracy, mimo, że dopiero rozkręcali biznes i walczyli w zasadzie o klientów, no ale bywają dzieci wyjątkowo "trudne", z którymi nawet rodzone ciocie czy dziadkowie nie mają ochotę zostawać, zanim nie wyrośnie z ryczenia za mamą sad
        • mae24 Re: naciski na ograniczenie karmienia w zlobku 15.05.13, 23:10
          OK, wiem, ze sa dzieci "trudne", ale tego chyba nie da sie stwierdzic po godzinnym pobycie dziecka w zlobku?? przeciez o to chodzi z ta cala adaptacje, ze dziecko sie przyzwyczaja do nowego miejsca i sytuacji. A dziecko kp wcale przeciez nie oznacza dziecko trudne. Moja coreczke lubia wszystkie opiekunki....
    • kikimora78 Re: naciski na ograniczenie karmienia w zlobku 15.05.13, 15:46
      O ja pierdziu - gdyby nie to, że ty w PL a ja w NO to bym pomyślała, że tą samą opiekunkę mamy. Ta podwójna tęsknota z mamą i mlekiem. Szaleju one się najadły?
      • dzidz_dzidziulec Re: naciski na ograniczenie karmienia w zlobku 15.05.13, 16:35
        A co Ty mówisz na coś takiego, kikimora? Bo właśnie pamiętałam, że Wasza niania też z tych antypiersiowych.
        • kikimora78 Re: naciski na ograniczenie karmienia w zlobku 15.05.13, 20:55
          Mezowi to mowie zeby sie bujal wink

          A niani, ze "tak, tak, pracujemy nad tym, dzisiaj rano jak sie obudzila to nie chciala piersi tylko poleciala od razu ganiac kota, chyba sama wyrasta, moze i po poludniu nie bedzie chciala, no bo ostatnio jak byla chora z goraczka, to nie chcialam odstawiac, zeby sie nie odwodnila, przynajmniej piers pila, a np. przed wczoraj jak kolezanka przyszla, to tez nie chciala piersi, tylko dopiero do spania, a moze jutro sprobuje takiego nowego sposobu, ktory..." I taki, tego typu slowotok z szerokim usmiechem i mina osoby najpewniejszej siebie i wierzacej w to co mowi.

          Niech se mysli co chce, ale braku checi wspolpracy nie moze wtedy zarzucic - najwyzej nieumiejetnosc i "miekka pupe", czasem pare "dobrych rad" mi sprzeda, obiecuje. wtedy, ze sprobuje na pewno i ze dziekuje a robie swoje i luz.

          Tylko ze ja sobie na to pozwalam, bo moja mala u niani jeszcze tylko do konca czerwca, wiec moge takie kity jej wciskach, a potem miesiac wakacji i od sierpnia zaczynamy normalne, ludzkie, panstwowe przedszkole. A tam sie pewnie nawet nie zorientuja, bo rano jak ja zaprowadzam to jest ok, a odbiera maz, wiec Wanda rzuca sie na "cycy" dopiero w domu. Takze dopoki Wanda sie nie "wygada" i to po norwesku, to pewnie bedzie nasz slodki sekret wink
    • gosia_i_lenka Re: naciski na ograniczenie karmienia w zlobku 15.05.13, 17:06
      "Na to usłyszałam, że oczywiście, ale karmienie powoduje, że to uczucie jest spotęgowane, bo dziecko podwójnie tęskni, za mamą i za mlekiem."
      Posłałam małą do przedszkola jak miała 2,8 i według mnie karmienie pomogło jej się zaadaptować. Gdy odstawiłam (3,3 l) zdecydowanie wydłużył nam się czas pożegnania w przedszkolu, tak jakby dziecko było nienasycone bliskością
    • k_linka Re: naciski na ograniczenie karmienia w zlobku 15.05.13, 23:32
      Nie mam przekonania do takiej argumentacji (o tej podwojnej tesknocie). Dziecko teskni i przezywa stres, a ukojeniem jest mama i ssanie i jakos nie przekonuje mnie, ze gdyby nie karmienie piersia, to stres rozstania bylby mniejszy.

      Ja bym nic paniom nie tlumaczyla. To nie ich sprawa.
    • mayaalex Re: naciski na ograniczenie karmienia w zlobku 15.05.13, 23:57
      To duza zmiana w jej zyciu i mysle, ze jedna taka zmiana calkowicie jej wystarczy wink nie rozumiem, jak ZMNIEJSZENIE ilosci karmien mialoby ulatwic jej przejscie w nowy etap zycia, z opiekunkami i innymi dziecmi a nie przy mamie. Wg mnie takie podejscie jest calkowicie pozbawione logiki. Oczywiscie, ze karm - i oczywiscie na zadanie. Skoro chce i potrzebuje piersi to dajesz jej piers kiedy mozesz, a ona wkrotce sie nauczy, ze zaraz po powrocie do domu jest mleko i nie ma co sie denerwowac smile
    • marcelina_szpak Re: naciski na ograniczenie karmienia w zlobku 16.05.13, 10:04
      W zlobku moj synek jest jednym z najmniej placzacych i teskniacych za mama dzieci. Zaadoptowal sie swietnie. Nie u wszystkich dzieci idzie to tak samo dobrze, np. jedna z dziewczynek w porze odbierania dzieci 'na pol etatu' placze wnieboglosy, i tak juz od dwoch miesiecy. W innych porach dnia tez poplakuje.
      Moj synek jest jedynym dzieckiem kp w swojej grupie. Opiekunki wspieraja kp, a przynajmniej nie ingeruja w decyzje rodzicow. Podwojne przywiazanie, jak to tamte panie raczyly laskawie ujac, to podwojna gratyfikacja po powrocie mamy big_grin
    • mad_die Re: naciski na ograniczenie karmienia w zlobku 16.05.13, 12:58
      Twoja córka jest jeszcze na prawdę mała, najlepszy czas na rozpoczęcie przygody z grupą dzieci wypada koło 3 roku życia (czasami zaraz po 2 urodzinach, czasami tuż przed trzecimi...).
      A do tego wiek 18mscy to typowy skok rozwojowy i zwiększona potrzeba mamy i jej bliskości, w tym mleka właśnie.
      Skoro pracy jeszcze nie masz, to może odrocz oswajanie ze żłobkiem? Lepiej żeby ten miesiąc czy dwa mała była w domu z Tobą niż tam płakała.
      To takie moje zdanie - dwójka moich dzieci zaczynała przygodę z przedszkolem zaraz po 2 urodzinach, i to było dla nich o pół roku za wcześnie. Fakt, że mieszkamy na obszczyźnie dodatkowo nie działał na ich korzyść...

      Co do pań opiekunek - powinnaś im jasno i stanowczo zaznaczyć, że kwestie żywieniowe swojego dziecka omawiasz z samym zainteresowanym i z mężem, nie z nimi.
      One są od opieki nad małą w tym czasie, kiedy Ciebie nie ma. I nie mają zastępować Ciebie, tylko być dla dziecka najlepszą możliwą alternatywą. Ale widać, że im się nie chce...
      Poza tym... Zapytaj, kiedy mała przestaje płakać, czy w ogóle, czy jest zainteresowana tym co sie dzieje, czy się izoluje. i sama zdecyduj, czy dziecku się tam podoba czy nie. Jak mój syn podczas drugiej wizyty w przedszkolu (na 3h) położył się na tamtejszej kanapie i zasnął z żalu i płaczu, to wiedziałam, że czym prędzej muszę go stamtąd ewakuować. Miał wtedy nieco ponad 2 lata. Teraz ma 3 z hakiem i wręcz rwie się do dzieci, choć języka nie zna jeszcze prawie wcale (pojedyncze zwroty umie mówić, choć dużo rozumie).

      Każdy argument będzie przekonujący jeśli nie będziesz go wygłaszać tonem "przepraszamżeżyję"... Także podsuń im broszurkę ministerstwa zdrowia, gdzie czarno na białym stoi, żeby karmić 2 lata lub dłużej. I zakończ temat kp.
      • dzidz_dzidziulec Re: naciski na ograniczenie karmienia w zlobku 16.05.13, 15:20
        Tak, wiem że jest mała i że 18 miesięcy to kiepski czas na pójście do żłobka, ale trochę nie widzę alternatywy. Nie mogę odkładać pójścia do pracy. Plus widzę taki, że teraz, póki jej nie mam, Gabrysia może się adaptować naprawdę powoli, może jeszcze choćby przez miesiąc zostawać w żłobku tylko na godzinę, ten czas może być wydłużany bardzo stopniowo, w zależności od tego co się będzie działo, i tak dalej.
        Poza tym, nie ma aż takiej tragedii póki co, same panie mówią, że adaptuje się dobrze na tle średniej, że tak powiem. Dziś rozpłakała się wchodząc z panią do sali beze mnie, ale w ciągu kilku sekund się uspokoiła i przez całą godzinę obyło się bez łez i wspominania mamy i mleka, jak wróciłam bawiła się, radośnie do mnie przyraczkowała i znów nawet mleka od razu nie żądała. Będę patrzeć, co się dzieje dalej.
        Panie pytały dziś, czy może bym laktatorem odciągała mleko i im zostawiała... Ale już o ograniczeniu ani słowa.
        • mad_die Re: naciski na ograniczenie karmienia w zlobku 16.05.13, 21:38
          Nie no rozumiem.
          Mleka nie odciągaj, na godzinę tylko? Po co? Panie niech jej zaproponują wody w ładnym kubeczku i już smile
          A Ty nie możesz z nią do sali wchodzić? Pobawić się chwilę i wyjść? Tak by było najlepiej.
          • dzidz_dzidziulec Re: naciski na ograniczenie karmienia w zlobku 16.05.13, 21:56
            Mogę, mogę. Tyle że dziś mnie nie chciała już stamtąd wypuścić, płacz i "mle". Wyszłam z nią, nakarmiłam w pokoju obok i oddałam pani - poszła bez protestów, tylko jak zobaczyła że wchodzą do sali zabaw beze mnie, to znów w płacz... No, ale dosłownie na moment, sama słyszałam, że zaraz się uspokoiła.
            Tak naprawdę to ja też uważam, że powinnam z nią tam wchodzić, tam się żegnać i że póki ona nie chce mnie wypuścić, to po prostu oznacza, że nie jest gotowa na ten żłobek. Źle misad
            • afro.ninja Re: naciski na ograniczenie karmienia w zlobku 17.05.13, 09:57
              dzidz_dzidziulec napisał(a):

              > Tak naprawdę to ja też uważam, że powinnam z nią tam wchodzić, tam się żegnać i
              > że póki ona nie chce mnie wypuścić, to po prostu oznacza, że nie jest gotowa n
              > a ten żłobek. Źle misad

              Nie dziwie Ci sie, to jest trudna sytuacja. Moim zdaniem, nie mozna mowic o czyms takim jak gotowosc na zlobek w kontekscie malego dziecka. Po prostu jedne dzieci beda bardziej ulegle, inne mniej, tych drugich jest o wiele wiecej. poza tym mnie by nie dziwil placz mojego dziecka, gdybym je w obcym halasliwym miejscu zostawiala na godzine, raczej w pierwszych dniach bralabym to za cos normalnego. Obserwujac dzieci w klubie dla mam i dzieci, niektore dzieci potrafia podniesc mega ryk, jak im matka wyjdzie do lazienki i na nic pocieszania ze strony sympatycznych, acz obcych ludzi, dziecko szuka matki i jest wystraszone.


    • afro.ninja Re: naciski na ograniczenie karmienia w zlobku 16.05.13, 14:02
      a zostawalas z nia wczesniej w tym zlobku? Chodze na zajecia przygotowawcze do takiego mini przedszkola, to tam sytuacja, ze dzieci moze zostana same z opiekunkami bedzie przedostatnim spotkaniu?
      A tak dzieciak musi byc z matka, dziecko ponad dwuletnie. I gdyby te matki wyszly, bylby ryk na bank, nawet jesli w gre wchodzilaby godzina.

      Jesli nie masz wyjscia, coz znos to z honorem, ale na pewno sie nie tlumacz, te panie tylko szukaja takiego chlopca do bicia.

      Moja kolezanka oddawala swojego dwuletniego chloca do zlobka, to opiekunki sie zachwycaly, ze ona karmi dziecko na zadanie. I akceptowaly wielorazowki, wiec tak, takie miejsca istnieja, gdzie ludzie maja szacunek do siebie nawazjem, niestety jest ich caly czas za malo...
    • nezu-chan Re: naciski na ograniczenie karmienia w zlobku 18.05.13, 14:52
      Ja rzadko tu wpadam i drugiego wątku nie zauważyłam. Może pomoże Ci kiedy powiem jak było u nas. Mój synek poszedł do żłobka we wrześniu mając 13 miesięcy. Już w maju na otwartych dniach panie mówiły, że powinnam karmić tylko rano, wieczorem w nocy, żeby się przystosował, że w dzień mleka nie dostaje. Jakby to ująć nawet gdybym chciała to byłoby to niewykonalne.
      Wcześniej zostawał dzień, dwa w tygodniu z babcią i pił (choć mało chętnie) moje mleko z butli. Dużo się nasłuchałam jak Ty, że to najgorsze co może być dziecko oderwane od piersi, że powinnam odstawić/ograniczyć itd. Raz nawet pani mi powiedziała, że moje dziecko cierpi i powinnam włączyć myślenie, czy coś w tym stylu.
      I jak to się skończyło? Po jakimś tygodniu przestał szarpać panie z bluzki. Po dwóch przestał płakać przy oddawaniu. Przez tydzień nosiłam butelkę i moje mleko, ale nie chciał pić, więc przestałam. Teraz zadowolony leci do drzwi, panie go uwielbiają i już nikt nie wspomina o karmieniu piersią. Zdarza się tylko czasem, kiedy chwilę z nimi rozmawiam przy odbieraniu, a on szarpie mnie z bluzkę, że same panie mówią: "a teraz mama zaraz da ci mleczka". Jest jednym z lepiej przystosowanych dzieci do żłobka w swojej grupie, nawet po miesięcznej przerwie z radością szedł do środka (a są dzieci, które do tej pory płaczą prawie codziennie). Karmienie piersią było nieocenione przy rotawirusie, na który chorowały chyba wszystkie żłobkowe dzieci. Niektóre odwadniały się i trafiały do szpitala, u nas trwało to krótko i bezboleśnie.
      Więc moim zdaniem, potakuj paniom i odczekaj ze dwa tygodnie. Jesteśmy przykładem, że karmienie piersią nie ma wielkiego związku z adaptacją w żłobku. A może to nawet pomaga, takie absolutne zespolenie na chwilę po powrocie do domku i takie przytulanie się w nocy. Mi się zdaje, że nam to pomaga odrobić ten czas, który tracimy. No i karmienie będzie niezastąpione, kiedy córeczka zachoruje, a w żłobku to ją niestety najprawdopodobniej czeka. Powodzenia! Żłobek nie jest taki zły, najgorsze są początki.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja