Dodaj do ulubionych

Potrzeby matki i dziecka a karmienie piersią.

18.04.16, 12:46
Wiele razy na tym forum i innych spotkałam się ze stwierdzeniem, że: "karmienie piersią na życzenie, to jest nie tylko karmienie na życzenie dziecka, ale też matki". Hafija w jednym ze swoich postów napisała, że: "Odstawienie od piersi jest bardzo indywidualną sprawą dla mamy i dziecka. Jest ono związane z potrzebami mamy, dziecka, z indywidualnymi celami karmienia piersią, jakie ma mama". Akurat to w kontekście procesu odstawienia od piersi, ale przy karmieniu też takie twierdzenia padają, że matka zaspokaja poprzez karmienie dziecka jakieś swoje potrzeby.
Mogłybyście wyjaśnić mi o co w tym chodzi? Za cholerę tego tematu nie ogarniamsad. Jakie potrzeby ma zaspokajać matka podczas karmienia piersią swojego dziecka? Czy decydując się na karmienie piersią dziecka matki zakładają sobie jakieś cele? Karmię 4 dziecko z rzędu i do głowy mi nigdy nie przyszło, że karmiąc dziecko zaspokajam jakieś swoje potrzeby oprócz jego potrzeb: pokarmu, picia, ssania, bliskości, bezpieczeństwa, usypiania etc. Nie wyznaczam sobie też żadnych celów w karmieniu. Nie zastanawiam się jak długo będzie ono trwało i jak ma wyglądać. Jestem otwarta w tej kwestii na potrzeby i zachowanie dziecka, które właściwie samo reguluje i kieruje całym tym procesem: ssie kiedy chce i ile chce, czasem robi dłuższe przerwy, czasem odtrąca pierś, czasem się do niej przykleja znowu jak noworodek, czasem jest bardzo delikatne, a czasem agresywne przy piersi. Przyjmuję to z tzw. dobrodziejstwem inwentarza wink.
Tak więc o co chodzi z tym zaspokajaniem potrzeb matek podczas karmienia? Będę wdzięczna za Wasze opinie i spostrzeżenia jak to Wy czujecie?smile
Obserwuj wątek
      • collin79 Re: Potrzeby matki i dziecka a karmienie piersią. 18.04.16, 15:07
        Zdrowotne są korzyści niejako przy okazji, automatycznie. To nie są potrzeby. Przecież nie karmię dziecka po to, żeby ewentualnie nie zachorować na osteoporoze czy taka w przyszłości. Poza tym wiem że karmienie jedynie zmniejsza to ryzyko ale to nie eliminuje całkowicie.
        A co do przyjemności podczas karmienia. Poważnie było to dla Ciebie aż tak przyjemne że myślałaś o tym żeby w związku z tym to karmienie trwało jak najdłużej?
          • collin79 Re: Potrzeby matki i dziecka a karmienie piersią. 20.04.16, 11:31
            Rozumiem. Ja się tak właśnie zastanawiam nad tym uczuciem przyjemności z karmienia, czy podczas karmienia u siebie. I chyba u mnie to jest tak, że jak miałabym odpowiedzieć czy karmienie jest dla mnie przyjemne? To chyba nie. Nie znaczy to, że jest analogicznie nie przyjemne i się do niego zmuszam smile. Nie zmuszam się, chcę i chciałam zawsze karmić wszystkie swoje dzieci, ale to była raczej kwestia świadomej decyzji, że chcę, więc to robię i jestem zadowolona, bo widzę, że dziecku to służy. Ale nigdy jakoś nie myślałam o karmieniu w tych kategoriach: przyjemne, nie przyjemne etc. Może jakaś dziwna jestem, nie wiemsmile
            • aannagr Re: Potrzeby matki i dziecka a karmienie piersią. 21.04.16, 10:58
              Ja mam podobnie - nie rozpatruję karmienia w kategoriach przyjemne - nieprzyjemne. Ale jak bym się tak musiała zdeklarować, co do odczuć czysto "fizycznych" to bym określiła raczej jako "nieprzyjemne"...
              --
              https://www.suwaczki.com/tickers/4o0q0ihbswh7yleg.png

              "Przekazywanie życia wymaga daru z własnego życia,
              dlatego ból splata się w kobiecie z radością."
              • collin79 Re: Potrzeby matki i dziecka a karmienie piersią. 21.04.16, 17:04
                No właśnie co do odczuć fizycznych mam tak samosmile. Już kurczę myślałam, że coś ze mną nie tegeswink.
                W sumie "najprzyjemniejsze" było karmienie syna (o matko kompleks Edypa się kłaniawink), bo on od urodzenia ssał krótko i konkretnie. Nigdy mnie nie gryzł, nie szczypał, nie szarpał za dekolt. Nie uprawiał podczas ssania jakiś akrobacji. Szybko się najadał i rozśmieszał mnie niesamowicie, bo po pół roku zaczął gadać przy piersi, jednocześnie ssącsmile. Miło to wspominam. A baby to są mało delikatne...Zwłaszcza ta najmłodsza ssie tak agresywnie. Szarpie się przy piersi, mruczy groźnie, albo nawet warczy próbując mnie podgryzać. Ale mimo wszystko lubię na nią patrzeć jak się już w końcu wyciszy i zasypia przy piersi. Albo jak sie wtulała w szpitalu ostatnio we mnie i to ssanie to była coś co dawało jej poczucie bezpieczeństwa.
    • amiralka Re: Potrzeby matki i dziecka a karmienie piersią. 18.04.16, 17:01
      Ale co maja potrzeby do wyznaczania celow? Naprawde karmisz myslac tylko o potrzebach dziecka? Tak sie poswiecasz?
      Ja karmie dla dziecka, ale rownoczesnie jest mi bardzo milo jak takie malutkie i kudlate sie wtula we mnie. Moze to oksytocyna, moze tylko dlatego nie wpadlam w depresje post partum. Karmie tez z lenistwa - moge sobie lezec i czytac po powrocie ze spaceru, a dziecko bez mojego wysilku dostaje cos cieplego i zdrowegowink Karmie na noc, zeby nie musoec nosic czy uczyc zasypiania. Karmie w nocy, zeby mi sie dziec nie wybudzal. Po porodzie mialam taka hustawke, ze tylko dzieki efektowi nasennemu karmienia zasypialam, inaczej nie. Noe raz karmilam na spiocha, jak mi piersi eksplodowaly, proponowalam piers jak nie umialam inaczej pocieszyc, jak chcialam chwile odetchnac, itp.Takich przykladow mozna mnozyc.
      mam wrazenie, ze u nas pokutuje mit matki, ktora po porodzie wyzbywa sie wszelkich swoich potrzeb. Ja sie w ogole boje takich uber matekwink Mysle, ze tak jak radza zwolennicy rodzicielstwa bliskosci, trzeba byc swiadomym swoich potrzeb i dbac o nie, by moc lepiej zaspokajac potrzeby dziecka. Ja tez bylam za tym, zeby jak najbardziej kombinowac, zeby wilk byl syty i owca cala, stad np ogladalismy mnostwo fimow na sluchawkach, kiedy maly wieczorami nie chcial odklejac sie od piersi, stad wspolne spanie itp.
      • collin79 Re: Potrzeby matki i dziecka a karmienie piersią. 18.04.16, 18:56
        Nie wiem co mają potrzeby do wyznaczania celówsmile dlatego pytam. Generalnie jak karmię to nie myślę smile. Tzn. nie myślę o karmieniu, po co to robię, dlaczego albo co akurat w związku z tym czuję. Po prostu karmię bo dziecko chciało.
        Wszystko to o czym piszesz ja rozumiem i sama praktykuję, tylko że co ma wspólnego karmienie dziecka w nocy, które do tego karmienia się samo nudzi do moich potrzeb? Budzi się więc karmię. Jak przestanie się budzić nie będę karmić i będę mogła w końcu spać normalnie bez wybudzania się kilka razy. Powiem szczerze że jak słyszę że ktoś ma pomysł żeby przystawić śpiące dziecko do piersi bo mama nie może zasnąć a jak pokarmi to wydzieli się jej usypiajaca oksytocyna czy prolaktyna, to w moim odczuciu jest to jak mechaniczne używanie dzieckasad. To jak wykorzystywanie faktu że dziecko pierś lubi i raczej nie zaprotestuje. Nie kojarzy mi się to z podmiotowym traktowaniem małego człowieka. Tak samo jak częste proponowanie piersi, bo mama potrzebuje bliskości i tulenia? A czy dziecko powinno być przytulanką? Ja bym nie chciała być tak traktowana i dlatego od początku nie przychodziły mi takie pomysły do głowy i mnie dość dziwią. Stąd ten wątek.
        Dodam że wcale się nie poświęcam dla dziecka zaspokajajac jego potrzeby. Nie widzę po prostu żadnej sfery w swoich potrzebach jakie miałabym zaspokajać przy pomocy karmienia piersią.
        • amiralka Re: Potrzeby matki i dziecka a karmienie piersią. 20.04.16, 10:53
          Wiesz co Collin (sorry, nie widziałam wcześniej Twojej odpowiedzi), ja też tak myślałam jeszcze na porodówce - zasypiałam tylko po karmieniu, z dzieckiem na klatce. I jak to matka, od razu się obwiniałam, że jak to, że dziecku na pewno tylko dobrze w tej kuwecie (haha!), a ja jestem taką egoistką, bo go sobie zostawiam choćby na chwilę na sobie, bo tylko wtedy czuję się dobrze i mogę usnąć, zamiast go odłożyć po bożemu do plastikowej rynienki ze ślicznym śpiworkiem. Aż kolejnej nocy przyszła do mnie pielęgniarka, to była taka wielka czarnoskóra afrykańska mammawink I powiedziała: proszę spać ze swoim dzieckiem, będzie tak Wam obojgu lepiej - postawiła barierki zabezpieczające, pokazała jak przykryć prześcieradłem, a nie kołdrą (kołdrę narzucali nam na prześcieradła) i już nie wracała do nas, bo spaliśmy faktycznie super - po karmieniu przewracaliśmy się na boczek i oboje odpływaliśmy. Potem dopiero przeczytałam, że po porodzie fizjologiczną potrzebą dla matki jest to, by swoim ciałem czuć swoje dziecko. Trudno w to uwierzyć, bo po erze przemysłowych porodówek z dziećmi ustawionymi w szeregu w osobnej sali rooming-in dopiero kiełkuje, ale tak właśnie jest - bezsenność przy oddzieleniu od dziecka (choćby tylko stało w kuwecie obok) u co wrażliwszych osób jest normalna. I co gorsza, może prowadzić do depresji.
          I jeszcze jedno - czasem mi się zarzuca, że śpiąc z dzieckiem, spełniam głównie swoje potrzeby, nie jego (mieszkam we Francji, gdzie taka praktyka jest nieznana). Odpowiadam - oczywiście, że moje też! Zwyczajnie w nocy potrzebuję posłuchać jak oddycha, sprawdzić czy się za bardzo nie rozkopał, pogłaskać po pleckach, jeśli jęczy nie szukając piersi. Mam szczęście, bo mój mąż chociaż Francuz, to popiera z całej siły długie karmienie i też lubi wspólne legowiskowink Kiedy zasypiam po jednej stronie mając męża, po drugiej synka - to czuję ogromny błogostan i szczęście, odpływam po paru sekundach, ja, po latach borykania się z dużymi problemami z zasypianiem. Dalej uważasz, że traktuję dziecko, ale też męża, bo i bez niego fatalnie zasypiam - "mechanicznie" i przedmiotowo? Idąc dalej: nie przytulasz i nie całujesz dziecka, jeśli masz na to ochotę? Zawsze czekasz, aż samo przyjdzie i poprosi o pieszczotę? Może są tacy ludzie. U nas w domu my mamy mamy duże potrzeby dotykowe wszyscy troje więc jeśli tylko dziecko nie odwraca się mówiąc "nie", tulimy się, całujemy, łaskoczemy, turlamy. Często biorę go na ręce, chociaż świetnie chodzi, tylko dla tego, żeby mieć trochę kontaktu, mały nie protestuje, tylko mówi "x maje mame" albo "x przytula do mamy" - nie robicie tak? I co, trzeba się biczować, że to nam sprawia przyjemność? Podobnie jest z karmieniem piersią. Kiedy miałam po miesiącu paskudne zapalenie piersi, doradczyni laktacyjna i psycholog, radziła mi przystawiać dziecko jak najczęściej, w różnych pozycjach. I jeszcze tłumaczyła małemu (tu się mówi od początku do dzieci jak do dorosłych, bardzo akcentując potrzeby matki), że mama jest chora i on musi dobrze ssać, żeby pomóc nam obojgu w kontynuacji naszego karmienia. Też go traktowała przedmiotowo?
          A czasem trzeba się poświęcić zaspokajając potrzeby dziecka, raz wolałam być na imprezie ale dziecko mi zaczęło wymiotować więc porzuciłam szpilki i tuliłam i karmiłam całą noc, nie bez myśli co mnie fajnego omijawink Ale lubię sobie uczciwie przyznać - że robiąc coś dla niego, robię to też dla siebie, mogłabym wyjść na imprezę zostawić z mężem i mlekiem w lodówce, ale wiedziałam, że dobrze się nie bawię: spełniałam swoją potrzebę w tym momencie, czuwania nad chory dzieckiem. Zmieniłam też jakiś czas temu pracę, żeby więcej pracować w domu, a rzadziej "w terenie" - ok, mniej prestiżowo - ale czy na pewno zrobiłam to tylko dla dziecka, bo potrzebowało matki? Czy dlatego może, że też fatalnie czułam się z małym w żłobku, a nie przy mnie i strasznie tęskniłam, no i po prostu lubię spędzać tę większą część dnia z nim, nawet jeśli czasem padam ze zmęczenia, a moje zarobki są dużo skromniejsze i rozwijam się pewnie zawodowo trochę mniej.
          Moja matka karmiła mnie i brata mlekiem odciąganym - robiła to dla nas, ale też dla siebie, bo w ten sposób miała wrażenie, że robi wszystko co najlepsze dla swoich dzieci. Tak więc spełniała powiedzmy nasze potrzeby zdrowotne, ale też swoją potrzebę bycia "dobrą matką" - tak jak to widziała i posiadania pewnych rzeczy pod kontrolą.
          Przykłady można mnożyć, ale mam nadzieję, że już to jest dla Ciebie bardziej jasne.
          • collin79 Re: Potrzeby matki i dziecka a karmienie piersią. 20.04.16, 12:53
            Owszem jest jasne dla mnie co dla Ciebie jest ważne jako matkismile. Tylko czemu mam jakieś dziwne wrażenie, że w swoim pierwszym wpisie zasugerowałaś, że być może podpadam pod kategorię uber matki, czy jakoś tak to ujełaś, umęczonej i poświęcającej się dla dziecka bez względu na swoje potrzeby, a teraz lekko sugerujesz, że ja być może jakaś wyrodna co to nie chce spać z dziećmi, przytulać, tylko do żłoba wsadzić i robić karieręwink.
            Daleko mi zarówno do pierwszej jak i drugiej wersjismile.
            My się chyba do końca nie rozumiemy. Bo czym innym jest dla mnie adekwatne odpowiadanie na potrzeby dziecka i wysyłane przez niego sygnały, a czym innym kierowanie się w opiekowaniu się dzieckiem głównie swoimi potrzebami, tym co dla mnie jest ważne.
            Tak przytulam swoje dzieci, może nie jakoś bardzo często, bo z natury nie jestem osobą wylewną w okazywaniu uczuć, ale nie czekam w napięciu i nie wypatruję sygnałów z ich strony, że może by chcieliwink. Młodsze dzieci biorę z własnej inicjatywy na ręce, bawię się w łaskotki, daję buziaki etc. ale staram się nie narzucać z tą swoją potrzebą czułości. Nie wiem mam jakoś zakodowane, że to nie jest fajne jak ktoś inny przekracza moje granice w ten sposób zbyt często. Wychodzę z założenia, że skoro ja nie zawsze mam ochotę na przytulanie, poklepywanie, głaskanie czy buziaki, to dziecko też może czuć podobnie, tylko, że jak jest małe to mi o tym ani nie powie, ani często nawet nie da znać, bo dzieci z natury chcą sprawiać radość i przyjemność swoim rodzicom i nie będą się wyrywać, żeby nie sprawić nam przykrości. I to nie jest teoretyzowaniesmile. Doskonale pamiętam, że będąc dzieckiem nie cierpiałam jak mnie ktoś nagle zaczynał przytulać, czochrać po włosach, czy brać na ręce, albo całować, kiedy nie miałam na to ochoty.
            Nasze dzieci śpią obok nas jak są małe czyli mniej więcej do 3 roku życia, lub krócej. Nie lubię spać z małym dzieckiem w jednym łóżku, bo mi niewygodnie. Próbowałam kilka razy i to się nie sprawdziło. Za każdym razem jak się przewracałam na drugi bok, dziecko się kręciło i w końcu przebudzało. Poza tym nigdy nie mieliśmy takich warunków mieszkaniowych, żeby spać w dużym łóżku we troje i się w miarę wysypiać. Muszę mieć dość dużo miejsca wokół siebie, żeby czuć się rano wyspana i wypoczęta. Nawet mąż w jednym łóżku mi czasem przeszkadza, bo na mnie się zsuwa w nocy, albo chrapie i to mnie budzismile. No taka już jestem i zawsze taka byłam. Jako dziecko sypiałam sama i dobrze mi z tym było. Ale mam potrzebę posiadania swojego dziecka na tyle blisko, żeby je widzieć, słyszeć jak oddycha i zareagować szybko jak się kręci, tak najdalej na wyciągnięcie rękiwink. I śpi przy naszym łóżku na dostawce i to jest najlepsze co się sprawdziło u mnie.
            Co do karmienia podczas choroby piersi na życzenie matki, to jest to sytuacja w moim odczuciu zupełnie usprawiedliwiona, pod warunkiem, że dziecko od nadmiaru tego mleka nie wymiotuje i mu się nosem i uszami nie ulewa. Sama miałam przy starszych dzieciach często zastoje, chyba nawet raz czy dwa, lekkie zapalenia piersi i...czekałam aż dziecko zachce ssać i przystawiałam najpierw i kilka razy z rzędu do tej chorej, żeby nie było większego problemu. Ale zdarzyło się tak, że najstarsza córka w pewnym momencie za cholerę tej chorej piersi już nie chciała. I co miałam jej z uporem maniaka tą pierś jednak serwować, mimo jej ewidentnych protestów, tylko dlatego, żeby mi pomóc ściągnąć to zalegające mleko? Jestem dorosła powinnam mieć więcej pomysłów i startegii poradzenia sobie z takim problemem, a nie tylko za pomocą dziecka. Takie jest moje podejście do tematu.
            Z imprez raczej rezygnuję póki dzieci są małe i mnie bardzo potrzebują, bez większego żalu. Decydując się na dziecko wiedziałam co robię i z czego trzeba będzie zrezygnować przynajmniej czasowo. Do pracy nie wracam póki dziecko nie skończy 2,5-3 lat. Staramy się jakoś radzić sobie z jednym dochodem. Lekko nie jest ale takie mamy podejście z mężem, ze dla dziecka jest najlepiej jak może być przez te 2-3 lata w domu z bliskimi, kochającymi je ludźmi non stop i tyle.
            Ogólnie chodzi mi o coś takiego, że przeświadczenie iż matka podczas karmienia piersią ma prawo zaspokajać nie tylko lub w pierwszej kolejności potrzeby dziecka, ale też swoje często na równi z dziecka, a czasem przed potrzebami dziecka, może okazać się pułapką w myśleniu i niefajnymi konsekwencjami w przyszłości. "Nawet noworodkowi nie wciskamy butelki (piersi) co 5 minut, bo może łyknie, tylko czekamy na moment, kiedy to ono będzie chciało jeść"(E. Zubrzycka, "Miłość w rodzinie"). Albo historia autentyczna: "kilkumiesięczne dziecko wymiotuje. Dlaczego? Mama zbyt często je karmi, bo ma potrzebę bliskości. Po nitce do kłębka i okazuje się, że kompensuje sobie w ten sposób złe relacje w małżeństwie" (Psychoterapia: choroby współczesności, PPP, nr 20, 2015).
            • amiralka Re: Potrzeby matki i dziecka a karmienie piersią. 20.04.16, 22:34
              "Tylko czemu mam jakieś dziwne wrażenie, że... teraz lekko sugerujesz, że ja być może jakaś wyrodna co to nie chce spać z dziećmi, przytulać, tylko do żłoba wsadzić i robić karierę".
              Też nie wiem czemu, Collin. Dziwne, że ja piszę o MOICH potrzebach w kontekście zaspokajania potrzeb małego dziecka, a Ty odbierasz to jako sugestię czy osąd Twojej osoby. Rozumiem jeszcze gdybym napisała, że niemowlę ma potrzebę spania, niechodzenia do żłoba czy matki bez karierywink Ale ja, kurczę, napisałam o swoich prywatnych potrzebach, bez woli oceniania innych, a już na pewno Ciebie. Naprawdę Collin nic mi do tego kiedy wracasz do pracy i z kim sypiaszwink Każdemu co mu potrzeba. Nie wiem czy dalsza dyskusja ma sens - Ty twierdzisz, że rezygnujesz z pracy dla dobra dziecka, ja twierdzę podobnie, z tym że dodaję, że ty samym realizuję swoją potrzebę spełniania potrzeb swojego synkawink
              "Co do karmienia podczas choroby piersi na życzenie matki, to jest to sytuacja w moim odczuciu zupełnie usprawiedliwiona, pod warunkiem, że dziecko od nadmiaru tego mleka nie wymiotuje i mu się nosem i uszami nie ulewa." - akurat podczas choroby piersi tego mleka jest mniej, ale powiedzmy, że to szczegół. Powiem Ci tylko jedno - bycie świadomym swoich potrzeb i różnych strategii ich realizacji, nie przeszkadza we wsłuchiwanie się w potrzeby innych, wręcz przeciwnie. I zapewniam Cię, że dzieci, które mają empatycznych rodziców, potrafią świetnie im przekazać gdzie są ich granice. Zauważ, że już noworodek odwraca wzrok od gugającej mamy, jeśli już tym guganiem się zmęczy. Sytuacja, którą przytaczasz o wymiotującym dziecku to potwierdza. W normalnej, zdrowej rodzinie już malutkie dziecko może dać rodzicom do zrozumienia co myśli o ich pieszczotach, jeśli mu one nie odpowiadająwink
              Poza tym, trochę niepokoi mnie ta dyskusja, w takim kontekście, że i tak długie karmienie ma "złą prasę", najczęściej się słyszy wyrzut, że ta matka to robi tylko dla siebie. Stąd twierdzenie "robię to tylko dla dziecka" wydaje się właściwsze. Ale, według mnie, wcale nie do końca prawdziwe.Ja zawsze wszystkim mówię, że nie jestem męczennicą karmiąc jeszcze dwulatka, bo to karmienie jest też ważne dla mnie z wielu powodów. Czy to od razu znaczy "kierowanie się w opiekowaniu się dzieckiem głównie swoimi potrzebami"? Oczywiście, że w pierwszym rzędzie kieruję się potrzebą dziecka. Zresztą większość mam wcześniej czy później na jakimś etapie jest zmęczonych karmieniem (czyli w ogóle opieką nad maluchem). Ale żeby robić to z prawdziwą miłością i cierpliwością (nie cierpiętnictwem), odnajduję w tym pogodzenie i moich potrzeb. I proszę, nie czuj się atakowana, jeśli Ty tak nie maszwink

              "Ogólnie chodzi mi o coś takiego, że przeświadczenie iż matka podczas karmienia piersią ma prawo zaspokajać nie tylko lub w pierwszej kolejności potrzeby dziecka, ale też swoje często na równi z dziecka, a czasem przed potrzebami dziecka, może okazać się pułapką w myśleniu i niefajnymi konsekwencjami w przyszłości". - może i masz rację, choć to zdanie brzmi jakby ta okropna matka-egoistka molestowała swoim cycem to biedne dziecko. I tak pewnie stereotypowo jest widziane długie karmienie, niestety. I oczywiście - z naszymi problemami i innymi deficytami radzimy sobie z pomocą innych dorosłych, nie dziecka.
              A tak z ciekawości - jakie według Ciebie matka ma prawa "podczas karmienia piersią", oprócz zaspokajania podstawowej potrzeby małego dziecka?

              • collin79 Re: Potrzeby matki i dziecka a karmienie piersią. 21.04.16, 16:54
                No tak Twoje wpisy odebrałam, jako lekką sugestię, ale oczywiście się tym nie przejmuję, więc spoko.
                Opisałaś mi swoje potrzeby jakie masz i jak je realizujesz, a ja w odpowiedzi opisałam ci swoje pokazując, że nie trzeba spać z dzieckiem w jednym łóżku, mieć jakieś szalonej przyjemności za każdym razem po przystawieniu do piersi, ani w kółko trzymać dziecko na rękach lub na kolanach, żeby kochać swoje dziecko i żeby ono też czuło się kochanesmile.
                A odpowiadając na Twoje pytanie. Dziwnie to brzmi: jakie ma prawa? No rodzic ma prawa, ale też ma obowiązki wobec swoich dzieci, to tak od strony prawnejwink. Przecież ja nigdzie nie piszę, że matka nie ma żadnych praw w zaspokajaniu swoich potrzeb w kontekście relacji z dzieckiem i tym samym robiąc z siebie męczennicę. Ciągle mi to sugerujesz. Myślę tylko, że jako dorosła i odpowiedzialna za dziecko dojrzała osoba, powinna najpierw zaspokajać potrzeby dziecka, a potem swoje, jeśli są związane z dzieckiem. Nie powinna np. wg mnie zaspokajać swojego braku bliskości z partnerem, z którym ma jakiś kryzys, lub go nie ma, poprzez bliskość ze swoim dzieckiem, bo to nie dziecko powinno jej te braki kompensować i nie ono jest właściwym adresatem jej rzeczywistych potrzeb. Niestety myślę sobie, że o tyle o ile przy sztucznym karmieniu takie ryzyko przeniesienia raczej ma małe szanse na wystąpienie, to w przypadku karmienia piersią to ryzyko jest większe, bo dziecku pierś i mleko mamy przecież bardzo potrzebne i takie są fakty, więc ryzyko jakiś nadużyć w tej materii może się pojawiać i matki mogą nawet nie być tego świadome, że to poszło w pewnym momencie zbyt daleko i nie tam gdzie trzeba.
    • drobnostka7 Re: Potrzeby matki i dziecka a karmienie piersią. 18.04.16, 20:07
      Coś w tym musi być. .
      Za różnymi matkami stoją różne historie, mojs jest taka, że Alicja jest ostatnim dzieckiem, które urodzilam, które karmie, a wczoraj wlasnie zrezygnowałam z odstawiania jej zupelnego i jest mi z tym dobrze, jakby kamień spadł z serca. ! Ma 21 mcy, juz porządnie dojadły mi krótkie nocki moje, brodawki pokancerowane od zaciskajacych się zębów śpiącej Ali, a ja jestem szczęśliwa, że mam pretekst poważny by jej od piersi calkiem nie odstawiać! Mam potrzebę dotąd karmić, dopóki nam obu się to nie przejesmile

      --
      Drobnostka, Mama Natki i Ali
      • collin79 Re: Potrzeby matki i dziecka a karmienie piersią. 19.04.16, 07:54
        Acha, a jaki to pretekst? Że jest ostatnia i więcej dzieci mieć nie możesz, nie chcesz? Nie musisz odpowiadać, pytam, bo chyba nie rozumiem kontekstu Twojej wypowiedzismile. Chociaż w Twoim przypadku nie widzę zaspokajania Twoich potrzeb, przynajmniej nie na pierwszym miejscu, ale dziecka wpierw. Była konieczność, pomysł, żeby odstawić, a skoro odstawić tzn. że nie z inicjatywy dziecka, tylko dorosłego. Okazało się, że nie musisz i jest Ci z tym dobrze, bo dziecko chce nadal i potrzebuje, więc wg mnie tu sytuacja jest zupełnie jasna i naturalnasmile. Nic tylko życzyć Wam spokojnego karmienia się aż do naturalnego samoodstawienia smile.
        • nini6 Re: Potrzeby matki i dziecka a karmienie piersią. 19.04.16, 08:04
          Moją potrzebą było osiągnięcie satysfakcjonującej mnie długości kp, tak, żebym mogła powiedzieć, że wykarmiłam moje dzieci.
          Tylko tyle i aż tyle.
          Jak uznałam, że kp staje się dla mnie uciażliwe, denerwujące, że "plusy ujemne" przeważają nad "dodatnimi" wink - zakończyłam kp.
          DRugi i trzecie -karmieni mna ponad dwa lata.
          • collin79 Re: Potrzeby matki i dziecka a karmienie piersią. 19.04.16, 08:31
            Jeśli chodzi o długość karmienia, to raczej podpada pod kategorię celów, a nie potrzeb smile. Rozumiem, że założyłaś sobie, że będziesz karmić min. 2 lata. No właśnie mama sobie zakłada, że będzie karmić jakiś okres czasu, albo, że jak ją to karmienie zmęczy to odstawi, czyli bierze pod uwagę głównie swoje potrzeby i cele, niejako nie szanując i nie respektując potrzeb dziecka? Tak to wygląda. Uważacie, że to jest ok? Bo mi znowu nasuwa się myśląc o takim podejściu do sprawy instrumentalne traktowanie swojego dziecka: karmię piersią dopóki jest to dla mnie przyjemne i satysfakcjonujące, dopóki nie osiągnęłam jakiegoś limitu czasowego jaki sobie założyłam, żeby czuć się usatysfakcjonowana, a co dziecko na to i w tym wszystkim, to sprawa drugorzędna, albo wcale o tym nie myślę, bo to leży w moich rękach?
            • nini6 Re: Potrzeby matki i dziecka a karmienie piersią. 19.04.16, 09:27
              collin79 napisała:
              Bo mi znowu nasuwa się myśląc o takim podejściu do sprawy instrumentalne traktowanie swojego dziecka: karmię piersią dopóki jest to dla mnie przyjemne i satysfakcjonujące, dopóki nie osiągnęłam jakiegoś limitu czasowego jaki sobie założyłam, żeby czuć się usatysfakcjonowana, a co dziecko na to i w tym wszystkim, to sprawa drugorzędna, albo wcale o tym nie myślę, bo to leży w moich rękach?

              No ale tak jest, w swiecie zwierząt, do których się zaliczamy wink że matka opiekuje się dzieckiem, dopóki nie uzna, że już wystarczy i poradzi sobie ono samo. Również w odżywianiu się.
              Dla mnie to nie jest instrumentalne podejście do sprawy, ale naturalna kolej rzeczy, dorastanie, dojrzewanie, również odstawianie.
              Szanuję potrzeby mojego dziecka ale finalnie to ja decyduję, bo ja jestem opiekunem.
              Uważam, że to jest OK.
              • collin79 Re: Potrzeby matki i dziecka a karmienie piersią. 19.04.16, 10:13
                Ja uważam, że nie zaliczamy się jako ludzie do zwierząt, bo zbyt dużo nas różni od nichsmile. Uważam, że ze zwierzętami mamy owszem wiele wspólnego, głównie ze ssakami, ale nie możemy się do nich porównywać czy z nimi identyfikować lub stawiać za przykład do naśladowania. Jako ludzie jesteśmy ponad zwierzętami i w swoich działaniach kierujemy się czymś więcej niż tylko instynkt. Np. w świecie zwierząt matki odstawiają swoje młode zazwyczaj jak tym wyrzynają się zęby, bo maluchy zaczynają je gryźć. Większość matek karmiących piersią swoje dzieci tego nie robi i karmi jeszcze długo dzieci po wyrżnięciu się pierwszych zębów.
                Karmienie dziecka dopóki dopóty jest to przyjemne, satysfakcjonujące, potrzebne wg opinii matki, nie jest szanowaniem potrzeb dziecka, to się wykluczasmile. A co w sytuacji, kiedy matka założy sobie, że karmi jakiś okres czasu, a dziecko postanowi przestać ssać na długo przed tym okresem jaki ona sobie założyła? Często jest tak, że matki nie mogą się z tym pogodzić. Jedne rozpaczają i przeżywają to jako odrzucenie i prawie depresję, inne szukają sposobów na to, żeby dziecko jakoś do dalszego ssania zachęcić, niejako wbrew potrzebom dziecka, a zgodnie ze swoimi. Zabijcie mnie, ale nie widzę tu ani szanowani, ani zaspokajania potrzeb dzieckasad.
                Często też w kontekście karmienia piersią, podaje się za przykład matki z kultur tradycyjnych. I akurat taki przykład do mnie przemawia. Tamtejsze matki karmią swoje dzieci NATURALNIE, czyli od urodzenia do rezygnacji przez dziecko. Chyba nie zastanawiają się jak mają karmić, ile czasu na to poświęcić, ani nawet kiedy mniej więcej ich dziecko będzie wg nich do zaprzestania karmienia dojrzałe. Karmieni kończy się w momencie kiedy dziecko nie przychodzi więcej do piersi bez względu na jego wiek, bo różne dzieci w różnym czasie przestają ssać pierś. Taka wewnętrzna gotowość i akceptacja, od samego początku, faktu, że karmienie piersią leży bardziej po stronie dziecka, bo to ono potrzebuje pokarmu i tego wszystkiego obok co się z tym procesem wiąże jest wyrazem szacunku i zaspokajania potrzeb dziecka. Zresztą wielu psychologów działających w duchu RB często powtarza, że to dorosły jest od zaspokajania potrzeb dziecka, a nie na odwrót smile.
                Tak to widzę i zastanawiam się, skąd matkom przychodzą takie pomysły, takie przeświadczenie, że karmienie piersią jest czymś więcej niż tylko zaspokajaniem potrzeb swojego dziecka, ale dają sobie prawo do zaspokajania także swoich potrzeb przez ten fakt? To kwestia wychowania, czy przejmowania jakiś modnych wzorców? Ktoś to matkom podpowiada?
                  • collin79 Re: Potrzeby matki i dziecka a karmienie piersią. 19.04.16, 15:43
                    No ja sobie takiej teorii nie wymyśliłam. Słyszę to o tej koleracji potrzeb matki i dziecka ptzy karmieniu piersią cały czas ostatnio, więc pytam, szukam i dociekam, bo taką mam naturę, że lubię drążyć temat dopóki go nie wyczerpię do końcasmile.
                    A hafija.pl to przecież niemalże guru laktacyjne dla co poniektórych, a ona w kółko o tych potrzebach matki...
    • panizalewska Re: Potrzeby matki i dziecka a karmienie piersią. 19.04.16, 12:02
      Collin, doskwiera Ci kp nocne to odstaw, proste.
      Ja miewam potrzebę szybkiego i wygodnego zatkania paszczy wyjącemu dziecku. Jeżeli mam możliwość przy tym odpocząć w ciszy, na kanapie, czy w łóżku, albo jeszcze przyciąć drzemkę, to w ogóle luksusowo. Ale to nie jest mój cel, który sobie wyznaczam i do którego dążę. Jest - to fajnie, nie ma - trudno i do roboty dalej. Nie kumam takiego rozumowego rozkminiania kp we wszystkich szczegółach i aspektach. Dlaczego masz taką potrzebę, tak swoją drogą? Czy to Cię jakoś uwiera? KP jako takie, albo, no właśnie, co?
      • collin79 Re: Potrzeby matki i dziecka a karmienie piersią. 19.04.16, 15:59
        Nie doskwiera mi na tyle, żeby odstawić, to raz. Po drugie dziecku to jest nadal bardzo potrzebne, więc gdybym odstawiła na siłę, żeby jednak zadbać o swoją potrzebę wysypiania się bez przerw nocnych, to jednocześnie nie zaspokoiłabym ważnej potrzeby dziecka, a z tym nie czułabym się dobrze.
        Robię tak samo jak ty, daję pierś, bo mi się nie chce wstawać i robić sztuczne mleko, bo tak zazwyczaj się szybko uspokaja i ponownie zasypia, bo to jest dla niej jeszcze bardzo ważne i pod względem zdrowotnym, alergii jaką ma, ale i emocjonalnym itd. etc. Czyli robię tak jak robię zaspokajając przede wszystkim potrzeby dziecka, i konkretnie z wygodysmile. Gdybym miała zaspokajać swoje potrzeby, to nie karmiłabym dzieci w ogóle, albo bardzo krótko, bo wszystkie były - są uczuleniowcami przez 1 rok albo dłużej i jestem za każdym razem na ograniczonej diecie. Lubię pić kilka kaw dziennie, albo alkohol na imprezach, więcej niż symboliczą lampkę wina, więc gdybym miała zaspokajać swoje potrzeby nie karmiłabym piersiąsmile. Ale nie o to idzie. Chodzi o to, jakie to potrzeby matka może zaspokajać podczas karmienia piersią, bo taka deklaracja się pojawia w różnych wypowiedziach?
        Może inaczej. Jakie swoje potrzeby waszym zdaniem matka ma pełne prawo zaspokajać podczas karmienia, a w przypadku jakich powinna raczej poszukać innych strategii, żeby czasem nie nadużywać dziecka?
    • aannagr Re: Potrzeby matki i dziecka a karmienie piersią. 19.04.16, 12:55
      Ja w sumie nigdy się nad tym nie zastanawiałam czy karmiąc moje dzieci (trzecie z kolei teraz) zaspokajam jakieś swoje potrzeby?

      Bardziej rozumiem to w kontekście dostosowywania karmienia także do moich potrzeb.
      Oczywiście zaspokajam wszelkie potrzeby dziecka - im mniejsze z tym większą wyrozumiałością, cierpliwością i także co tu ukrywać - rezygnacją ze swoich potrzeb (np. nieprzerwanego snu)... Co dla mnie nie jest jakimś cierpiętnictwem, tylko naturalną koleją rzeczy wynikającą z chęci posiadania potomstwa. (Choć akurat nie lubię słowa "posiadania").

      Ale... Np. nie pozwalam na gryzienie (uczę dziecko, że nie może gryźć) - to też moja potrzeba smile

      Nie lubię też "smyrania" ręką podczas karmienia - ani drugiej piersi, ani tej z której dziecko pije... I choć moje dzieci miały taką potrzebę - oduczałam je tego, bo tego nie lubiłam...

      Do tego dochodzi uczenie dziecka (już starszego) o odpowiedni sposób proszenia o mleko w miejscach publicznych. Dziecko ma potrzebę picia mleka niezależnie od tego, gdzie jesteśmy, a ja mam potrzebę "kulturalnego załatwiania sprawy" - bez szarpania, rozbierania itp...

      I w pewnym momencie reguluję też według swoich potrzeb karmienie nocne... U mnie zawsze wynika to z bycia w kolejnej ciąży - oduczam wtedy ssania w nocy, choć dziecko samo z siebie pewnie by jeszcze z nocnego ssania nie zrezygnowało. To też jakaś moja potrzeba - może nie spania bez pobudek (bo mam świadomość, że te tak szybko się nie skończą), ale przyzwyczajania do tego, że mleko w nocy śpi. Bo choć karmię moje dzieci długo, także w tandemie, to nie wyobrażam sobie karmienia dwójki w nocy smile

      Do tego dochodzi "wykorzystywanie" starszaka do "spijania" nawału po porodzie... To też moja potrzeba i to ja wtedy proponuję starszemu picie mleka - a właściwie mając już przy noworodku dość duże dzieci (jedna i druga córka miały po 3 lata) wprost proszę o pomoc. Tłumaczę dlaczego i proszę o wypicie "nadmiaru" mleka, z którym noworodek sobie nie radzi smile

      To ja tak rozumiem zaspokajanie potrzeb matki podczas karmienia piersią.
      Bo rzeczywiście inne rozumienie nie mieści się w mojej głowie smile
      --
      https://www.suwaczki.com/tickers/4o0q0ihbswh7yleg.png

      "Przekazywanie życia wymaga daru z własnego życia,
      dlatego ból splata się w kobiecie z radością."
      • collin79 Re: Potrzeby matki i dziecka a karmienie piersią. 19.04.16, 16:10
        Dzięki za szczerośćsmile. To ja też będę szczera i odpowiem, że widzę to podobnie jak Ty, ale bez ostatniego akapitusmile. Tzn. w moim odczuciu proszenie starszego dziecka, żeby mi ściągnęło mleko, bo noworodek sobie nie radzi z nawałem, jest trochę przegięciem i takim właśnie używaniem o jakim pisałam wyżej. Przecież można odciągnąć nadmiar i podać starszej w kubku jeśli by chciała, a jak nie to zamrozić dla młodszego na wypadek jakiejś nieobecności mamy. No ja tak to widzę i właśnie nie mieściły mi się w głowie podobne pomysły, żeby podawać mleko starszemu dziecku dawno odstawionemu, bo akurat mam w domu noworodka, a starszy choruje przewlekle i może by mu to moje mleko pomogło uncertain.
        • aannagr Re: Potrzeby matki i dziecka a karmienie piersią. 21.04.16, 11:21
          A to ja się mało precyzyjnie wyraziłam co do ostatniego akapitu smile
          Po pierwsze moje piersi są odporne na ściąganie. Ani laktatorem ani ręcznie nie ściągnę mleka, a już przy nawale kiedy dodatkowo są nabrzmiałe i bolesne nie ma żadnych sans nawet na kilka kropel...
          Po drugie - moje starsze dzieci nie były już "dawno odstawione" tylko ssały cały czas (podczas ciąży i po porodzie) więc moja prośba "o pomoc" była tylko prośbą o ssanie w czasie dogodnym dla mnie, a nie jako odpowiedź na ich chwilową potrzebę. (Akurat obie starsze przy kolejnym dziecku miały po 3 lata więc nie ssały jakoś mega często). A na moje prośby reagowały z entuzjazmem - zadowolone, że mleko praktycznie samo im leci, bo w ciąży musiały się mocno napracować aby się napić smile A po porodzie musiały się dzielić mamą z noworodkiem więc ich czas "przy piersi" też był z tego powodu mocno ograniczony...
          Nie czułam się więc, żebym zadawała im jakiś "gwałt"... I jakoś ograniczała ich potrzeby na rzecz moich...
          --
          https://www.suwaczki.com/tickers/4o0q0ihbswh7yleg.png

          "Przekazywanie życia wymaga daru z własnego życia,
          dlatego ból splata się w kobiecie z radością."
    • misiek.mleczny Re: Potrzeby matki i dziecka a karmienie piersią. 19.04.16, 20:29
      A ja uważam, że skoro kp to również zaspokojenie potrzeb emocjonalnych dziecka, to oznacza że jest to swego rodzaju wyraz miłości dziecka do matki. A chyba każdej mamie rozczula się serce jeśli ciągle czuje, że jest bezwarunkowo kochana przez swoją pociechę. I być może nie można nazwać tego potrzebą matki, bo przymus takiego uczucia nie zaspokoi, a wręcz na odwrót, będzie frustrować. Dlatego uważam, że dobrze jest jeśli oboje z tej pary dojrzeją do odstawienia, bo to znaczy że matka dostrzegła inne formy okazywania tak ważnych uczuć i dziecko potrafi je wyrazić.
    • amiralka Re: Potrzeby matki i dziecka a karmienie piersią. 19.04.16, 22:12
      Wiesz Colin, przeczytałam dzisiaj tę dyskusję i mam wrażenie, że szukasz dziury w całym. To ze słowem "potrzeby" masz jakiś problem? A czy sprowadzanie swoich dzieci na świat, to też nie jest zaspokajanie naszych potrzeb? Naprawdę urodziłaś czwórkę dzieci tylko dla nich lub może dla ojczyzny?wink Za każdym działaniem stoją nasze potrzeby - musimy jeść, spać, ale też potrzebujemy czuć się kochanym, ważnym, docenionym, akceptowanym.
      A wracając do karmienia piersią: mówisz i masz. Poniżej fragment z książki Normy Jane Burngarner Karmienie małego dziecka (w oryginale: Mothering Your Nursing Toddler, tłumaczenie własne z francuskiego, pogrubienia też moje). Trochę długi, ale moim zdaniem warto.

      Rozdział 2 Motywacje matki do karmienia dużego dziecka. Przyjemność płynąca z bliskiego kontaktu
      Na karmieniu piersią korzysta nie tylko dziecko. Także matki lubią karmić piersią. Jedna z nich powiedziała mi raz: "Myślę, że byłabym bardzo zawiedziona, gdyby moje dziecko chciało ssać mleko tylko przez rok. Pewnie dlatego, że lubię to równie jak ono". Cokolwiek niektórzy mogli by o tym powiedzieć, karmienie piersią dla matki jest źródłem zdrowej przyjemności, jednej z tych dobrych rzeczy, którą czekają na nas w życiu.
      Czuć się tak blisko kochającego nas dziecka, które wtula się w nas czule: to jest, to co matki najbardziej lubią w karmieniu. "Myślałam, że matka, która karmi kilka lat z rzędu robi to po to, by spełniać jakieś swoje niezaspokojone potrzeby" - powiedziała mi jedna z mam. W końcu zdała sobie sprawę, że w miarę jak jej dziecko dorasta, te "niezaspokojone potrzeby" matki, które ją niepokoiły były zupełnie normalne i zdrowe i właściwie przewidziane tak, by karmienie piersią je zaspokajało.
      Wbrew wszelkim wysiłkom podjętym, by oddzielić matkę od dziecka, albo poprzez substytuty matki typu łóżeczko czy smoczek (...) niemożliwym jest zmienić naturę matki. Jesteśmy zawsze bardziej szczęśliwe, jeśli możemy trzymać dziecko w swoich ramionach. Ten intymny kontakt między matką a dzieckiem jest tak cenny, niepowtarzalny i niezastępowalny w ich życiu. (...)
      Jedna z matek wyznała: " Wspomnienie tych chwil, kiedy karmiłam piersią moją córkę, kiedy już przestała być niemowlakiem, jest mi bardzo drogie. Trudno mi powiedzieć, co było w tym najlepsze. Pamiętam ten intymny kontakt, jak dobrze się czułam mając ją zawsze przy sobie. Pamiętam to uczucie pewności siebie, które odczuwałam mogąc prawie zawsze ją uspokoić i pocieszyć, zawsze wiedząc instynktownie jak odpowiedzieć na jej potrzeby, poprzez karmienie lub czy w jakiś inny sposób, pamiętam to wspaniałe uczucie miłości, które żywiłam dla niej, tę dumę, którą odczuwałam będąc matką tej zachwycającej i wybitnej dziewczynki". (...)
      Karmienie pomaga nawiązać intymność między matką i dzieckiem,. Na początku, interakcje fizyczne i chemiczne, które mają miejsce podczas karmienia pomagają nawiązać prawidłową więź między nimi. Kontynuacja karmienia wzmacnia tę więź dostarczając matce i jej dziecku odpowiednie ramy, w których ta intymność się konkretyzuje. (...)

      Dalej podaje przykłady różnych dzieci: zamkniętych w sobie, nadaktywnych, czy wybierających innego członka rodziny niż matka i pokazuje, jak karmienie spełnia potrzeby matki - nawiązania tego intymnego kontaktu z dzieckiem.
      Myślę, że to jest dość wyczerpująca odpowiedź na Twoje rozważania.
      • amiralka Re: Potrzeby matki i dziecka a karmienie piersią. 20.04.16, 22:38
        I jeszcze o magii dotyku na mataja. pl (biorąc pod uwagę, że karmienie piersią to intensywny dotyk i bliskość fizyczna).
        "Jakby tego było mało, magia dotyku działa w obie strony. Wykazano, że często stosowana technika uspokajania berbecia poprzez rytmiczne, delikatne głasko-poklepywanie po pleckach wycisza także rodzica. Ponadto kontakt fizyczny między dzieckiem a rodzicem zmniejsza u obojga poziom kortyzolu we krwi i przyczynia się do sprawniejszego działania systemu immunologicznego ? osoby, które są częściej przytulane statystycznie rzadziej zapadają na infekcje, a jak już zapadną to przechodzą je lżej"

        Czyli znów stara dobra zasada - dawać to otrzymywać smile Nawet jeśli sobie tego nie uświadamiamy.
        • collin79 Re: Potrzeby matki i dziecka a karmienie piersią. 21.04.16, 16:31
          Może ja jestem jakaś inna, albo tzw. wyjątek od reguływink. Ale Technika poklepywania etc.itd wycisza rodzica, w domyśle dziecko też. Jakoś nie zauważyłam w swoim przypadku, albo moje dzieci oporne, bo ani je ta metoda nie uspokajała, a więc i na mnie nie działało to kojąco, bo NIE DZIAŁAŁO w ogólesmile.
          Jakoś tak wyszło, że wszystkie dzieci miałam w pierwszym roku "nieodkładalne". Przez pierwsze pół roku w kółko na rękach, albo pierś i tak non stop. Potem dalej często domagają się noszenia i nadal pierś na życzenie, więc bliskości dużo co za tym idzie i nijak sie to miało i ma do ich odporności i chorowania. Najzdrowsza i najmniej chorująca jest najstarsza, bo z młodej matki, pierwszej ciąży itd. Potem było już zdecydowanie gorzej. Drugie dziecko jest przewlekle chore i często chorowało w 1 roku życia. Trzecie miało mega kolki przez 4 miesiące, też chorowało w 1 roku, trochę mniej, i ostatnie najmłodsze, chore w 1 roku wiele razy, mało odporne, alergiczne. Więc z całym szacunkiem, ale tego typu teorie to wkładam między bajki. Moje doświadczenia w żadnym nawet najmniejszym stopniu ich nie potwierdzają. Za to córka mojej koleżanki na butli prawie od początku, od 3 miesiąca pod opieką babci, bo mama wróciła do pracy. Odporna, zdrowa i nie sprawiająca wrażenia, żeby miały nieprawidłową więź nawiązaną.
      • collin79 Re: Potrzeby matki i dziecka a karmienie piersią. 21.04.16, 16:19
        Od początku.
        Nie szukam dziury w całym. Nie mam problemu ze słowem "potrzeby". Wiem jakie ludzie mają potrzeby i wiem też, że ich ranga jest różna, oraz że jedną potrzebę można zaspokoić na wiele różnych sposobów, wystarczy trochę pogłówkować wink.
        Chciałam swoich dzieci. Tak, miałam taką potrzebę, żeby je mieć. Zastanawiam się nad tym cały czas na ile było to z mojej strony egoistyczne? Bo jak wiadomo dzieci się same na świat nie proszą. Ale fakt, że one wszystkie były chciane i są kochane zaspokaja jednocześnie ich wielką potrzebę bycia chcianym na tym świecie i kochanym. Najgorszym przekleństwem dla dziecka jest świadomość, że było/jest niechciane.
        Ten tekst jaki wkleiłaś (dzięki, że przetłumaczyłaś), jest wg mnie dobry dla entuzjastów karmienia piersią smile. Jest trochę stronniczy i przez to w niektórych momentach mija się z prawdą. Bo "Jesteśmy zawsze bardziej szczęśliwe, jeśli możemy trzymać dziecko w swoich ramionach. Ten intymny kontakt między matką a dzieckiem jest tak cenny, niepowtarzalny i niezastępowalny w ich życiu. (...)" - rozumiem, że to w kontekście karmienia piersią. Ale nie wszystkie matki karmią piersią i gdyby iść tokiem rozumowania autorki, to nie są te biedaczki w stanie nawiązać intymniej więzi ze swoim dzieckiem? Mają gorszą więź ze swoimi dziećmi? Jak twierdzi autorka nieprawidłową?! Tylko, że na sposób tworzenia się więzi ma wpływ stosunek rodzica/opiekuna do dziecka i sposób w jaki sie nim zajmuje. Karmienie piersią może tu bardzo pomóc i sporo ułatwić, pod warunkiem, że matka z karmieniem się dobrze czuje. Ale chyba doskonale wszyscy wiemy, że spora cześć matek, która zdecydowała się nie karmić piersią, zrobiła to nie dlatego, że nie potrafiła poradzić sobie z problemami przy karmieniu, ale dlatego, że jej to karmienie nie sprawiało żadnej radości, a wręcz przeciwnie. Po prostu nie chciały, źle się z tym czuły, przy karmieniu butelką poczuły wyraźną ulgę i w końcu zaczęły czuć radość z karmienia dziecka. Można też podawać dziecku pierś z niechęcią, obrzydzeniem, złością, a nawet nienawiścią do dziecka. Jaka wtedy więź się nawiąże pomiędzy matką a dzieckiem, które w taki sposób jest karmione piersią?
        Nie rozumiem też tego: "Kontynuacja karmienia wzmacnia tę więź dostarczając matce i jej dziecku odpowiednie ramy, w których ta intymność się konkretyzuje. (...)". Co się konkretyzuje? Jakie ramy? O co chodzi?

        • amiralka Re: Potrzeby matki i dziecka a karmienie piersią. 21.04.16, 23:22
          Collin, widzę że po prostu masz ochotę polemizować, ze wszystkim wink W badania czy teorie o mocy dotyku, czy zdrowiu możesz wierzyć lub nie, są ludzie którzy ponoć ciągle nie wierzą w teorie Darwina i żyją wink Nie moja broszka. Zacytowałam mataję nie po to, żeby otworzyć dyskusję na temat zdrowia naszych dzieci, tylko żeby dołożyć kamyczek do rozważań o potrzebach, dawaniu i otrzymywaniu. Zresztą jeśli chodzi o kwestie zdrowotne, to bardziej przemawiają do mnie statystyki niż czyjeś prywatne doświadczenia. Tekst, który wkleiłam - oczywiście że jest dla entuzjastów karmienia! To jest książka pod tytułem: Matkowanie małemu dziecku karmionemu piersią i kieruje się do matek już nie niemowlaków, które kontynuują karmienia. Autorka nic nie pisze o matkach, które karmią butelką, nie wiem więc skąd Twój komentarz i wnioski, że uważa, że w innym wypadku więź będzie nieprawidłowa? Sorry Colin, ale czepiasz się już teraz dla samego czepiania wink Autorka wyjaśnia po prostu, że nie ma w tym nic zdrożnego, że matki lubią karmić piersią a wręcz przeciwnie, pisze o zaspokajaniu potrzeb matek - myślałam, że otworzyłaś ten wątek, żeby coś więcej się o tym dowiedzieć, nieprawdaż?
          Mam wrażenie, że u Ciebie myślenie jest jakieś jednotorowe: skoro chciałam dzieci dla siebie czy byłam egoistyczna itd czyli stawiasz znak równości - że jeśli robimy coś dla siebie = krzywdzimy innych lub co najmniej = robimy to TYLKO dla siebie. A przecież czytałaś Juula, u niego akurat dużo jest o tym, że np: Jeśli siedzisz u dziecka w pokoju w nocy (zamiast np zostawić go do wypłakania) uświadom sobie, że to jest Twój wybór, że robisz to poniekąd dla siebie, dzięki temu nie będziesz miała za złe Twojemu dziecku. Tylko proszę nie zrozum mnie źle, nie otwierajmy teraz dyskusji o usypianiu czy wypłakiwaniu, bo to nie o to chodziwink Chodzi o szersze spojrzenie na swoje motywacje. Jeśli słowo "potrzeby" jest dla Ciebie tak podejrzane (o tym też pisze autorka cytowanego przeze mnie fragmentu, że te potrzeby są naturalne i zdrowe), to przenieś akcent na fakt, że dawanie jest otrzymywaniem, to jest koncepcja etyczna, też głęboko zakorzeniona w chrześcijaństwie, jeśli akurat je wyznajesz i nie niesie nic zdrożnego.
          Co do zdania, które przytaczasz na końcu - masz rację, faktycznie jest fatalne, nie mam dostępu do oryginału, już w tłumaczeniu francuskim brzmi źle, w moim chyba jeszcze gorzejwink Ja to zdanie rozumiem tak, że karmienie piersią to jest intymny moment między matką i dziecką, taki, który pozwala im się na zatrzymanie i zbliżenie do siebie. Myślę, że i bez karmienia dobra matka takie okazje znajduje więc nie ma się co burzyć, autorce chodzi o to, że karmienie piersią bardzo to ułatwia (i nic nie wspomina ona o niekarmieniu, po prostu to jest książka dla matek karmiącychwink - stąd zaspokaja taką potrzebę mamy i dziecka.
          • amiralka Re: Potrzeby matki i dziecka a karmienie piersią. 21.04.16, 23:31
            Aha, i jeszcze jedna ważna, która mi umknęła. Piszesz któryś raz, że trzeba "pogłówkować" żeby potrzeby matki zaspokajać w inny sposób, nie w relacji z dzieckiem. Sugerujesz tym samym, że matka zaspokaja - na przykład karmiąc piersią - swoje nie tyle naturalne potrzeby, co deficyty. Ale właśnie o tym pisze autorka książki, akurat trochę ten fragment skróciłam - że nasza kultura nakazuje dać dziecku smoczek i maskotkę, a matce zająć się ogródkiem i pobawić z pieskiem (to wycięłam, bo chyba dopiero teraz zrozumiałam o co chodzi) ZAMIAST pozwalać im zaspokajać swoje NATURALNE potrzeby intymnego kontaktu jednego z drugim. I tu się z nią zgadzam - po porodzie mam ochotę być cały czas fizycznie blisko z dzieckiem - to najzdrowsze jest to robić, znacznie zdrowsze niż zacząć "główkować" i brać lekarstwa na sen - bo tak właśnie natura nas zaprogramowała. I to jest też, o dziwo, a może wcale nie o dziwowink, dobre dla naszego dziecka. Dokładnie tak jak długie karmienie piersią.
            • collin79 Re: Potrzeby matki i dziecka a karmienie piersią. 22.04.16, 11:30
              Piszesz któryś raz, że trzeba "pogłówkować" żeby potrzeby matki zaspokajać w inny sposób, nie w relacji z dzieckiem. Sugerujesz tym samym, że matka zaspokaja - na przykład karmiąc piersią - swoje nie tyle naturalne potrzeby, co deficyty.
              Nie nie piszę, że zawsze trzeba główkować, tylko, że czasami może warto, żeby uszanować autonomię dziecka, zwłaszcza jeśli swoją potrzebę można zaspokoić inaczej niż za pomocą, przy pomocy dziecka, które jest akurat najbliżej i do którego jest najłatwiejszy dostęp.
              Niczego nie sugeruję. Zastanawiam się i poddaję to pod rozważania własne i dyskusję z tymi, którzy potrafią mieć dystans do siebie i takich delikatnych, intymnych spraw. To, że coś sugeruję, albo, że stawiam znak równości, to Twoja nadinterpretacja tego co napisałam.
          • collin79 Re: Potrzeby matki i dziecka a karmienie piersią. 22.04.16, 11:19
            O matko! Z niektórymi ludźmi to nie da się rozmawiać normalnie, szkoda.
            Piszesz, że polemizuję. Wiem, że wolałabyś, żebym ci przytaknęła, zgodziła się z Tobą, albo co najwyżej wymownie zamilknęła i połknęła przysłowiową żabę. Na tym wg Ciebie polega dyskusja i komunikacja między ludźmi?! Bo dla mnie nie.
            Polemizuję, bo nie podzielam Twoich opinii w niektórych momentach i tyle i nie zamierzam się z nimi godzić, ani dla świętego spokoju, ani żeby Ci zrobić przyjemność.
            Jesteś trochę nieuprzejma i masz lekceważący ton, kiedy w odpowiedziach na Twoje wpisy o Twoich potrzebach i doświadczeniach, odpisuję ci o swoich i że mimo iż się trochę różnią efekt jest w zasadzie ten sam, Ty mi odpisujesz, że Cię to nie obchodzi z kim i jak śpię, oraz czy moje dzieci chorują czy nie uncertain.
            Różnimy się i chyba nie ma w tym nic złego, a jest to zupełnie normalne. Przynajmniej dla mnie.
            Pierwsze słyszę, że w badania naukowe powinno się wierzyć lub nie. A co to dogmaty religijne są, które przyjmujemy na wiarę lub odrzucamywink. Wiesz z różnymi badaniami jest zazwyczaj tak, że nie głoszą one jakiś 100% prawd objawionych, mających zastosowanie do wszystkiego i wszystkich, ale tylko przedstawiają jakiś niewielki wycinek autentycznej rzeczywistości. Nie wspominając już o tym, że wiele badań jest celowo robionych, pod jakąś teorię w celu jej umocowania i potwierdzenia, a kolejne inne badania mogą zupełnie je podważyćsmile.
            Akurat mnie statystyki kompletnie nie interesują, a zdecydowanie wolę dane z osobistych doświadczeń ludzi. Są one dla mnie zawsze zdecydowanie bardziej wartościowe. Nie wiem kto te statystyki robi i kogo sie o różne rzeczy w nich pyta, ale tak dziwnie się składa, że ja zazwyczaj mam zupełnie inne zdanie i pogląd na sprawę niż statystyczna większość smile.
            Wracając do tekstu jaki wkleiłaś. Autorka nic nie pisze o matkach karmiących swoje dzieci inaczej niż piersią i tym samym jej wywody są jednotorowe, bo nie odpowiadają faktycznej rzeczywistości. Stąd moje porównanie do mam butelkowych, bo mnie wbrew temu co mi zarzucasz jednotorowe myślenie i widzenie różnych spraw jest dość obce. Zawsze staram się patrzeć na różne sprawy w szerokim kontekście. Poza tym o matkach karmiących butelką napisałam w kontekście tworzenia więzi z dzieckiem, a nie samego karmienia jako takiego, ale Ci to chyba w ferworze próby "urabiania" mojego światopoglądu na swoją modłę gdzieś umknęłowink. A szkoda.
            Wątek założyłam nie po to jak sugerujesz, żeby dowiedzieć się więcej o przyjemności płynącej z karmienia piersią, ale po to, żeby się dowiedzieć jak inne matki na tym forum rozumieją tekst o zaspokajaniu swoich potrzeb podczas karmienia dziecka piersią. Co przez to rozumieją i jak same do tego podchodzą? I wypowiedziało się kilka mam, które jak widać nie mają z tym żadnych problemów ani obaw i opisały jak one to widzą i jakie mają w tym aspekcie spostrzeżenia. I bardzo wszystkim za to podzielenie się dziękujęsmile. Dzięki temu wiem, że u każdej w zasadzie mamy ten tekst jest rozumiany trochę inaczej, w innym świetle rozpatrywany etc.
            Przypisujesz mi niewłaściwe intencje i po prostu nie rozumiesz o co mi chodzi. To że się zastanawiam czasami czy moja chęć posiadania dzieci w aktualnej dość niestabilnej i niepewnej rzeczywistości społecznej nie była zbyt egocentryczna, jest wg Ciebie złe? Niewłaściwe? Zastanawianie się nad różnymi egzystencjalnymi zagadnieniami dotyczącymi ludzkiego życia są dla Ciebie dziwne? I jednotorowe? Dla mnie i nie tylko dla mnie, są one wyrazem dojrzałości człowieka i to nie tej metrykalnej tylko.
            Napisałam Ci już wcześniej, że słowo "potrzeby" nie stanowi dla mnie żadnego problemu i nie mam z nim żadnych negatywnych skojarzeń, dlaczego więc z uporem maniaka znowu mi sugerujesz po swojemu, że jest inaczej?! Religii wolałabym nie mieszać do tej, ani żadnych dyskusji, która się religii sensu stricte nie trzymasmile. Będę bardzo wdzięczna za uszanowanie tego.
            Chyba także nie doczytałaś w moim ostatnim wpisie, kiedy zauważyłam, że karmienie piersią może bardzo pomóc i ułatwić matce kontakt z dzieckiem i nawiązanie głębszej relacji z dzieckiem, pod warunkiem, że matka tego chce i nie kojarzy się jej to źle, bo wtedy z karmienia może być więcej szkody niż pożytku. Być może Tobie takie sformułowania się w głowie nie mieszczą i wydają się być niemożliwe, że są jakieś matki, dla których przystawianie dziecka do piersi naprawdę może być bardzo przykrym doświadczeniem. Ale to, że coś Ci się w głowie nie mieści nie znaczy jeszcze, że tego nie mawink. Ja znam motywacje takich mam i wiem, że to są autentyczne i prawdziwe problemy tych kobiet, a nie jakieś wydumane. I one są normalne i być może chciałyby czuć tę bliskość i przyjemność z przystawiania dziecka do piersi, ale ich wcześniejsze, często dość traumatyczne doświadczenia sprawiły, że nie mogą.
            Badania i statystyki raczej nie biorą pod uwagę takich przypadków, stąd świadomość społeczna dość niska w tym zakresie.
            Całe moje zastanawianie się nad tym tematem zaspokajania swoich potrzeb podczas karmienia piersią bierze się głównie stąd, że przy starszych dzieciach nigdzie się na to nie natknęłam. Samej mi też nie przyszło do głowy, że karmiąc zaspokajam jakieś swoje potrzeby w oderwaniu od zaspokajania potrzeb dziecka. Ostatnio spotykam się z tym dość często i zaczęło mnie to zastanawiać, po prostu. Co w tym dziwnego?
            Być może moja podejrzliwość co do odczuwania przez niektóre kobiety jakieś dużej przyjemności podczas karmienia dziecka bierze się z faktu, że po pierwsze jak pisałam w innym postach ja fizycznej przyjemności podczas karmienia nie odczuwam. Jeśli już to jest to przyjemność psychiczna, emocjonalna, takie zadowolenie, że dziecko dostaje to co najlepsze i dzięki temu rośnie, rozwija się, a ja jestem w tym skuteczna jako matka smile. A po drugie, jakoś tak mam, że w momencie jak rodzę dziecko moje piersi stają się automatycznie kompletnie aseksualne. Nie sprawia mi już przyjemności dotykanie czy inne pieszczoty przez męża. Piersi są dla dziecka i tylko do karmienia, koniec. No tak mam i w moim przypadku to jest akurat zupełnie naturalnesmile.
          • aannagr Re: Potrzeby matki i dziecka a karmienie piersią. 22.04.16, 13:01
            amiralka
            - akurat nie wiara w teorie Darwina ma podstawy naukowe smile Już dawno różni naukowcy udowodnili, że jednak Darwin nie miał racji... Co nie zmienia faktu, że inni naukowcy wciąż udowadniają, że jednak miał rację smile

            Co do dyskusji.
            Ja trochę rozumiem i amiralka i collin.
            Bo rzeczywiście z tym zaspokajaniem potrzeb matki i dziecka to różnie bywa.
            Bo są matki (myślę - mam nadzieję, że większość), które znajdują ten złoty środek i potrafią pogodzić jedno z drugim.
            Ale są i takie, które "zapominają" o sobie na rzecz dziecka. Co nie jest dobre ani dla matki ani dla dziecka.
            I są takie, które będą na pierwszym miejscu stawiały swoje potrzeby, a potrzeby dziecka marginalizowały. I to też nie jest dobre ani dla matki ani dla dziecka.
            --
            https://www.suwaczki.com/tickers/4o0q0ihbswh7yleg.png

            "Przekazywanie życia wymaga daru z własnego życia,
            dlatego ból splata się w kobiecie z radością."
    • rossignols Re: Potrzeby matki i dziecka a karmienie piersią. 04.06.16, 23:05
      Karmienie piersia na zadanie to fundamentalny blad. Dzieci takich matek budza sie, nie przesypaja nocy, choruja, bo czesto po ciazy mleko matki nie jest wartosciowe. Jak dawno temu nie bylo niczego, kobieta byla inkubatorem i nic innego nie robila, to spoko. Ale jednak postep cywilizacyjne jest. Karmienie piersia nic zaspokojalo zadnch moich potrzeb. Bylo uciazliwe, irytujace, dlugo trwalo. Jak odstawilam dziecko w 4 miesiacu nagle zaczelo posiadanie dzidziusia byc fajne.
    • jeremiah833 Re: Potrzeby matki i dziecka a karmienie piersią. 06.06.16, 10:39
      żadna się z tych karmiących po kilka lat nir przyzna że odczuwa SEKSUALNĄ PRZYJEMNOŚĆ z tego ssania. I to jest prawdziwe wytłumaczenie - zwłaszcza tych, które przez parę lat dają się ssać SYNOM! Zabezpieczeniu prze rakiem itp. zdrowa psychicznie matka , gdy dziecku wyrosną zęby - odstawia malca a nie bredzi o
      • aannagr Re: Potrzeby matki i dziecka a karmienie piersią. 06.06.16, 10:59
        Żeby znów zacytować tylko nagłówek, że na tym forum:

        Obowiązują ZASADY KULTURY i WZAJEMNEGO SZACUNKU.

        A jeremiah833 aż kipisz szacunkiem do innych mam...

        Może trzeba admina powiadomić, że z tego wątku zaczyna się robić miejsce na wyzłośliwianie się na długo karmiące kobiety?

        Nie chcesz karmić starszego dziecka, z zębami i o Boże! syna?
        Nie karm. Nikt Cię ani nie zmusza, ani nie namawia...

        A żeby znów zacytować nagłówek forum jest tam jeszcze taki tekst:

        To forum zawdzięcza swoje powstanie Matce Bożej Karmiącej, która na nas patrzy :o)

        A jeśli dobrze orientuję się w historii i kulturze ludu Izraela tamtych lat, dzieci - w tym chłopcy (a więc Jezus również) były karmione mniej więcej do 3 roku życia, a może nawet i do 5tego, kiedy to chłopcy przechodzili definitywnie spod kurateli matki pod opiekę ojca...
        --
        Wywalam suwaczek. Najmłodsza wzięła i się odstawiła buu... Karmiłam 7 lat i 6 miesięcy (w tym 2x tandem) i nie planowałam przestać licząc na kolejny... Cóż najmłodsze będzie jak najstarsze - samo przy piersi smile

        "Przekazywanie życia wymaga daru z własnego życia,
        dlatego ból splata się w kobiecie z radością."

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka