Dodaj do ulubionych

Samoodstawienie a pobudki w nocy na jedzenie

13.02.17, 11:00
Hej,

Tak jak w tytule. Jak długo budzą się dzieci karmione piersią do samoodstawienia w nocy? Mogłabym mojego synka karmić aż do samoodstawienia ale nie jestem w stanie nie spać tak długo w nocy. A jak na razie to lubi się budzić na jedzenie w nocy choć ma już 11 miesięcy. Słyszałam, że dzieci piersiowe budzą się w nocy dotąd aż się ich nie odstawi od piersi i to mnie jakoś pociesza. Czy można mieć przespane noce i nadal karmić piersią?
Obserwuj wątek
    • ela.dzi Re: Samoodstawienie a pobudki w nocy na jedzenie 13.02.17, 12:04
      Jak ze wszystkich - zależy od dziecka. Ja odstawiłam tylko nocne karmienia i od razu było lepiej (a co śmieszne na ponad 3 lata zaczął znów się więcej budzić). Czytałam tutaj o dzieciach, które same z siebie przestały się budzić, ale też i o takich, które mimo odstawienia dalej się budzą w nocy.
        • mama_mil Re: Samoodstawienie a pobudki w nocy na jedzenie 13.02.17, 12:31
          Ela ja też planowałam odstawić karmienia nocne po roczku... Też miałam 2 karmienia w nocy (2 pobudki), ale ostatnio mieliśmy atak ząbkowania, tak na prawdę pierwszy, bo dolne jedynki wyszły w miarę bezboleśnie. W ciągu 2 tygodni najpierw była 3 dniówka z gorączką 41 stopni, a potem wyszło 5 zębów i widzę, że jeszcze 6ty się szykuje.... Niby dobrze że tak wszystko na raz, ale przez to zaczęłam się zastanawiać jak mogłabym nie dawać w chorobie piersi i podczas ząbkowania w nocy??? A zatem jak odstawić na nocsad jeszcze tyle zębów przed nami. Mam nadzieję, że choroby nas ominął, bo trzydniówka była pierwszą jak dotąd (syn 11 miesięcy)...
    • mama_mil Re: Samoodstawienie a pobudki w nocy na jedzenie 14.02.17, 10:10
      Kurczę myślałam, że się odezwą jeszcze jakieś inne mamy niż z forum niemowlę... ;P Ale dzięki Rusłanka i ela.dzi za rady.
      Rusłanko spanie w jednym łóżku z synkiem nie jest dla mnie. Teraz tak śpimy czasem część nocy, bo są kryzysowe sytuacje z chorobami i ząbkami. Swobodniej czuję się jednak we własnym łóżku z partnerem, a synek też wie, że ma swoje łóżeczko i śpi w nim także na drzemki. Fajnie oczywiście jest spać z dzieckiem jeśli jest to raz na jakiś czas! Czekam, aż synek będzie na tyle duży aby przychodzić do nas po obudzeniu i wskakiwać nad ranem do naszego łóżkasmile
      • rulsanka Re: Samoodstawienie a pobudki w nocy na jedzenie 14.02.17, 10:17
        U mnie dzieciaki miały swoje duże łóżko (materac 90x200) i to ja spałam u nich. Bardzo to wygodne, bo w razie potrzeby można usnąć u malucha, ale można też iść do siebie. No i przejście do samodzielnego spania jest bardzo płynne, bezproblemowe. Drzemki też były łatwe. Starszak miał takie łóżko od wieku 18m, a młodszy od urodzenia. Na początku spał na materacu na podłodze, a około roku przeniósł się do łóżka po starszaku (ma takie strażackie łóżeczko, z którego trudno spaść, bo jest mocno zabudowane).
      • mama_mil Re: Samoodstawienie a pobudki w nocy na jedzenie 15.02.17, 09:49
        Ja też już przywykłam do karmienia w nocy, ale jednak lepiej bym się czuła gdybym się wysypiała. Byłabym lepszą partnerką i matką, a także byłabym bardziej gotowa na zajście w ciążę... wiem ile spałam w pierwszej. W pierwszym trymestrze padałam o 19-tej i budziłam się o 8-mej, 9-tej...
    • bijout Re: Samoodstawienie a pobudki w nocy na jedzenie 14.02.17, 20:25
      A mnie trochę dziwi to sformulowanie: "budzenie na jedzenie". No w koncu karmienie piersia to nie tylko faktycznie karmienie, czyli dostarczanie pokarmu. To tez pociecha, ukojenie, srodek przeciwbolowy itd.(swietnie oddaje to niemieckie okreslenie "stillen") Takze dla mnie odcięcie nocnego karmienia to przekonanie dziecka ze w nocy nie ma co na mnie liczyc. No i czy nadal mozemy mówić o samoodstawieniu?
      • mama_mil Re: Samoodstawienie a pobudki w nocy na jedzenie 15.02.17, 09:09
        Tak więc karmienie piersią wg Ciebie przez cały okres aż do samoodstawienia odbywa się na żądanie, również w nocy? Na coś takiego na pewno się nie zdecyduję. Nie wyobrażam sobie wstawać w nocy kiedy syn będzie miał 3 lata, a to dlatego, że nie będzie jedynakiem i będę miała do obsługi jeszcze jednego brzdąca. Wiem, że są kobiety, które karmią tandem, ale podejrzewam, że odbija się to w jakimś stopniu na zdrowiu fizycznym i chyba nie każda kobieta sobie może na to pozwolić. Ja np. nie czuję się fizycznie na to gotowa. A Panie, które się na to decydują szczerze podziwiam. Po 11 miesiącach mam już szczerze dość niewysypiania się.
        • tanzania1 Re: Samoodstawienie a pobudki w nocy na jedzenie 15.02.17, 12:20
          ja bym też nie dała rady gdybym musiała w nocy wstawać, gdyż zawsze bardzo lubiłam spać i nie cierpię gdy się w nocy budzę.. Ale ja moje dziecko pierwsze, a potem drugie i na raz dwoje miałam w łóżku przy sobie i wprawdzie budzę się kilka razy w nocy, ale nie muszę nigdzie łazić.. Lekko sie wybudzam, przystawiam do piersi i w zasadzie śpię dalej. W ten sposób żyje od kilku lat, karmię ciągle drugie dziecko, a to pierwsze (chociaz ma już grubo powyżej 3 lat) też czasem się jeszcze budzi i mam wtedy dwoje... Nie mówię... Czasem się wnerwiam, gdy budzą się za często, ale ogólnie rzecz biorąc można wytrzymać... smile Drugie dziecko ma prawie 1,5 roku, ale na razie w ogóle nie myślę o odstawianiu ani w dzień ani w nocy.
        • bijout Re: Samoodstawienie a pobudki w nocy na jedzenie 15.02.17, 12:27
          Mamy karmiace mm dostarczaja pociechy dzieciom w innej formie. To chyba logiczne. Mama_mil nie chcialam cie urazic. Wiem ze nocny serwis daje w kość . Mnie przy jedynaku czasem nerwy puszczaja a co dopiero przy kilkorgu. Dlatego właśnie trzeba sobie na maxa ulatwiac i wiekszosc mam kp powie ci ze najwiekszym ułatwieniem jest spanie z dzieckiem. Tak, jest to tez jakims kosztem, ale wiekszosc malzenstw jest gotowa odsunac swoje potrzeby na rzecz potrzeb malego dziecka.
          Ja tez przez rok testowalam najrozniejsze rozwiazania. Ach czego tam nie bylo: lozeczka, materace, jedna sypialnia, dwie sypialnie, wszyscy razem i kazdy osobno. Cuda wianki. Od 3 miesiecy spie z mlodym na wypasiastym materacu u niego i wreszcie odzylam. I dla meza jestem zdecydowanie milsza i przytulam go czesciej choc w nocy nie spie kolo niego.
          A w nocy karmie na zadanie. Tak wlasnie.
          A dziewczyny z tandemami to chyba supermenki. Tez nie czaje jak one to robią.
          • mama_mil Re: Samoodstawienie a pobudki w nocy na jedzenie 15.02.17, 18:36
            Kurcze ja po prostu nie czuję spania z dzieckiem. Nie mogę zapaść przy synku w na prawdę głęboki sen, a jest też tak, że syn lepiej śpi jeśli jest sam w pokoju i w swoim łóżeczku. Czasem obserwując świat mam i niemowląt mam wrażenie, że nie ma nic pośredniego - albo samodzielne zasypianie, odstawienie od piersi w nocy, nawet podczas choroby czy ząbkowania, osobne spanie, nie wyciąganie z łóżeczka jak dziecko płacze bo się przyzwyczai itp. albo karmienie piersią do samoodstawienia, ale wtedy też spanie w jednym łóżku, karmienie także w nocy na każde żądanie, pierś jako pocieszacz na wszelkie zło, a potem karmienie tandemów, karmienie piersią ciągiem długi czas (gdzieś wyczytałam o Pani, która karmiła dzieci 7 lat, bo co chwilę było kolejne... A ja bym chciała tak pośrednio - np. mój syn zasypia na drzemki sam bez problemu w łóżeczku, ale jak ma problem z zaśnięciem w ten sposób to go nie zmuszam. Na noc już potrzebuje mojej bliskości, więc mu ją daję, ale wolę kiedy śpi w swoim pokoiku, a ja z moim partnerem w naszym łóżku. Lubię karmić go piersią, ale w nocy wolę spać, po prostu lepiej funkcjonuję jak się budzi 2 razy, np bo już tak było a nie 5 razy. I takie tam, przemyślenia. Przerabiałam szkołę samodzielnego zasypiania z babysleeper, teraz przerabiam klimaty samoodstawienia, ale nadal szukam naszej pośredniej drogi.
            • bijout Re: Samoodstawienie a pobudki w nocy na jedzenie 15.02.17, 21:44
              Tak, masz racje z tymi ekstremami macierzynskich metod, bo zwykle jeden wybor pociaga za soba drugi. Chociaz na tym forum wlasnie poznalam kilka humanitarnych metod nauki przesypiania nocy bo umowmy sie ze nikt ci tu samotnego wyplakiwania nie doradzi.wink
              Metoda 1 polega na oddzieleniu w glowce dziecka czynnosci cyckowania od zasypiania tj. karmisz je piersia wieczorem na maxa tyle ile ono chce pilnujac jednak zeby nie odplynelo. A potem usypiasz jakims waszym sposobem (ksiazeczka, bajeczka, miziu miziu itp) Po jakims czasie ponoc przyzwyczaja sie do samodzielnego za- i przesypiania. Sek w tym ze metoda nadaje sie raczej dla dziecka po 2 roku zycia. Nie omieszkam jej wyprobowac.
              Metoda 2: tata. Mlode sie budzi, idzie do niego tata. Buju buju ,miziu miziu, mlode zasypia. Po jakims czasie ponoc przestaje sie wybudzac. Dla mnie ta metoda bazuje jak napisalam wyzej na przekonaniu dziecka ze nie ma po co plakac i sie budzic bo mama i tak nie przyjdzie. Przyjdzie tata. Niby spoko, ale bez cyca. No i tu jak w kazdej zreszta metodzie jest ryzyko ze mlode nie podda sie tak latwo tylko jeszcze wiele nocy bedzie o ta mame wolac. Choc jest tez szansa ze tata okaze sie wystarczajaco dobrym substytutem i mlode zaakceptuje cala sytuacje. Sama pewnie wyczuwasz do ktorej kategorii moze nalezec twoje.
              Kolejne metody polegaja na oferowaniu wody przebudzonemu w nocy dziecku. A potem to juz mu sie tylko jakis niekapek w wyrku zostawia do samoobslugi.
              Czytalam tez o futrowaniu nabialem w ciagu dnia zeby zaspokoic czysto fizyczne zapotrzebowanie na mleko.
              Moze dziewczyny cos uzupelnia lub sprostuja.
              • mama_mil Re: Samoodstawienie a pobudki w nocy na jedzenie 16.02.17, 10:44
                Dzisiaj miałam akurat luksusową noc bo tylko 2 razy karmiłam! Wreszcie po ponad 2 tygodniach ząbkowania. Mam nadzieję, że już mu tak zostanie. Bijout ja mam swój sposób na to aby zmniejszyć ilość karmień w nocy. U nas działa nie podawanie piersi za każdym razem. Wtedy stopniowo budzi się coraz rzadziej, i u nas schodzi do 2 razy. Mam ambitny plan aby zejść do jednego a potem do zera... Natomiast widzę, że ząbkowanie, choroba (to nawet wskazane), nocowanie poza domem wiąże się u mojego synka z częstszym budzeniem się w nocy i karmieniem. Mój syn ma akurat oddzielone zasypianie od karmienia piersią i z tego się cieszę. Nawet jak zasypiamy na noc razem na łóżku to pierś w tym nie uczestniczy. Gdyby udało się tak jak piszę czyli wyeliminować za jakiś czas karmienia nocne (oczywiście powracałyby okazjonalnie w tych gorszych momentach) to mogę karmić i 4 lata, a nawet tandem;PPP
                • tanzania1 Re: Samoodstawienie a pobudki w nocy na jedzenie 16.02.17, 13:01
                  Mi spanie z dzieckiem nie przeszkadza- może woalałabym trochę więcej miejsca w łóżku, żeby się tak solidnie na szeroko rozłożyć, ale mimo wszystko wolę jak jest trochę ciaśniej, gęściej w łóżku, niż żebym miała wstawać- to by mnie wykończyło. Ja po prostu nie znoszę wstawać w nocy, więc to spanie z dzieckiem to po prostu zwykłe lenistwo.. wink
                  Moje starsze dziecko karmiłam w dzień do 3 lat + jakieś tam około 2 miesiące. To taki typ, że mleczko to była zawsze podstawa.. Nie zanosiło się w ogóle na jakieś samoodstawienie! Ale już zaczynał mnie irytować, więc zaczęłam sama go odstawiać- bardzo, bardzo małymi kroczkami... To trwało w sumie kilka miesięcy, może jakieś pół roku. Widziałam jak reaguje na odmowę karmienia, więc wiedziałam, że nie mogę tego zrobić szybko, grubą kreską.. W końcu w przestał w dzień po to mleko przychodzić, ale naprawdę szło opornie i w sumie było mi go żal... Gdy miał jakiś ciężki dzień to nawet po tym niby odstawieniu kilka razy się zdarzyło, że dostał- gdzieś tak raz na 2 tyogdnie przypominało mu się i strasznie zawodził, wiec mu dawałam. Natomiast noce to jeszcze inna historia.. Już kilka razy postanawiałam, że koniec, że mam dość, że nie dam mu, dużo o tym z nim rozmawialiśmy... Ale w nocy nie mogłam się z nim dogadać... To zupełnie inny człowiek i nie ma rozmowy.... Zawsze gdy mówiłam, że nie, wpadał w totalny szał, histerię... Kilka tych prób, które zakończyły się NIEkarmieniem były okupione jego i naszymi zszarpanymi nerwami, półgodzinnym wyciem (wrzaskiem w zasadzie) stawianiem całego domu na nogi, bo budził się oczywiście mąż [który próbował go utulić, ale bezskutecznie, bo on był w takim stanie, że nikt nie mógł go utulić, tylko PIERŚ] młodsza dziecina [więc potem jeszcze było usypianie jej...] a nawet może i sąsiedzi... Masakra... To były tak ciężkie i stresujące przeżycia, że po prostu odpuściłam, dałam sobie spokój. Czekałam po prostu na moment, aż zwyczajnie nie będzie się budził w nocy, bo to przecież duży chłopak jest... Ale niestety to jakiś egzemplarz ciężki, bo ciągle jeszcze nie przesypia nocy. Pocieszam się, że niektórzy tak mają... Dzieci mojej siostry nie przesypiały nocy też do ok. 4 roku życia, chociaż nie były karmione (bo siostra chyba skończyła w okolicach roczku) Tak więc czekam po prostu. Widzę, że to stopniowo (choć bardzo powoli) się zmienia, w znaczeniu idzie ku lepszemu... smile Jakieś 4 miesiące temu budził się 2-3 razy, 2 miesiące temu tak ok. 2 razy, a ostatnio budzi się raz. Raz nawet się zdarzyło, że przespał całą noc!! To był szok! Ale to taki jednorazowy przypadek wink Wygląda to teraz tak, że budzi sie i daję mu mleko, coś tam gadam, przypominam, że jest już dość duży, a że mnie to już trochę męczy... Nie za bardzo lubi tego słuchać, trochę się wtedy kręci niezadowolony, jęczy, ale wypije trochę, grzecznie odwraca się na drugi bok i śpi dalej. Zauważyłam w sumie, że jak próbowałam to przewalczyć i w nocy mu odmawiać, to zawsze się źle kończyło, a gdy dałam sobie spokój to on w sumie lepiej śpi i rzadziej się teraz budzi... A ja też jestem spokojniejsza, nie denerwuję się w nocy- wiem, że raz wypije i tyle. Mogę z tym żyć wink Mam nadzieję, że jeszcze trochę i on faktycznie już będzie po prostu spał całą noc bez budzenia, tzn, również bez mleka. Wtedy pozostanie mi już tylko karmienie tego młodszego berbecia, he, he, he smile
                  Powiem szczerze, że ten mój tandem nie był zaplanowany, nie marzyłam o tym, żeby koniecznie karmić dwójkę- tak po prostu wyszło, ale bardzo się cieszę smile Nie żałuję! smile Myślałam, że nie da się czegoś takiego zrobić, ale to samo jakoś sie "robi" i działa/ działało dobrze, tak po prostu dzień po dniu. Nie mówię, że to jest łatwe, ale radości też przy tym całkiem sporo smile
                  • amiralka Re: Samoodstawienie a pobudki w nocy na jedzenie 16.02.17, 21:37
                    Tanzania, widzę, że mam podobny przypadek. U nas żadne metody nie działały, oddzielanie spania od ssania, usypianie i ogarnianie nocne przez tatę, praktycznie od urodzenia... po prostu jak chce mleko to chce mleko i koniec. Ja też z lenistwa śpię z moim synkiem, bo pamiętam, że nawet jak odkładałam go do kosza Mojżesza, to w nocy było torturą dla mnie się obudzić, żeby go wyciągać. Wstawania sobie po prostu nie wyobrażam, a nocny płacz zawsze mnie przerażał. Zresztą ja mam jakieś głębokie przekonanie, że noc nie jest po to, żeby być samemu i stawiać czoła ciemności i samotności, ale lepiej się śpi będąc bezpiecznie otoczonym, takie atawistyczne poczucie. Jednak od kiedy synek skończył dwa, dwa i pół roku, noce są trudne, a mnie skończyła się wcześniejsza bezgraniczna tolerancja na ssanie i spanie. Coś co mi kiedyś totalnie nie przeszkadzało, zaczęło mnie irytować. Próbowałam więc idąc za przykładem koleżanek z forum choćby ograniczać nocne mleko, ale to co się dzieje nocami wtedy to jest dramat! Tak jak Tanzania piszesz, zupełnie inny człowiek. Żal mi dziecka bardziej niż siebie, zresztą po takich nocach wstawaliśmy całą trójką wykończeni i przybici (a i sąsiedzi zapewne teżwink a kończyło się, że ja sama lulałam, bo jak dziecko ryczy: mamusiu ploooooszę, chcę moją mamuuuuusię, to raczej nie zostawię go ojcu za długo i muszę sama wziąć to na klatę (dosłownie). Wtedy dzieć przysypia na 15 minut, żeby złapać energię na kolejny płacz. Nie kontynuowałam nocnych horrorów więc. Za to co wieczór tłumaczę, że noc jest od spania, a nie ssania i że jak już naprawdę musi mleczko, to tylko na chwilkę, a potem się obrócę plecami. I tak robimy. Doszliśmy do tego, że na moje "śpij już", bez protestów odsysa się i daje spokój. Albo słyszę w nocy: Mleczko! Ja mówię: nie! Obraca się i pada. Ale i tak za dużo tych pobudek jest. Aha, przychodzi do nas sam, ale to nie jest nad ranem, a już o pierwszej w nocywink
                    Ale wydaje mi się, że dzieci są różne w swojej bojowniczości, intensywności. I trochę jest jak bijout pisze z tym nieliczeniem na mamę, dlatego nocne odstawianie poleca się tylko od pewnego wieku, chyba 1,5 roku najwcześniej. To jest czas, że dziecko może przetrawić, że mama nie będzie całe życie na każde zawołanie. Z drugiej strony znam strasznie dużo dzieci odstawionych wcześnie (w sensie przed 1 rż) lub niekarmionych, które też się budzą ileś razy w nocy do 4,5 roku życia. I to jest trudne, najczęściej butelka idzie w ruch.
                    • tanzania1 Re: Samoodstawienie a pobudki w nocy na jedzenie 17.02.17, 22:22
                      Fajnie jest wiedzieć, że ktoś jeszcze ma tak jak ja, że nie męczę się sama wink A poza tym rzadko kiedy słyszę o dzieciach, które "takie duże" a jeszcze się w nocy budzą, więc każdy przykład dodaje mi otuchy wink
                      U mnie generalnie jest coraz lepiej, więc widzę już światełko w tunelu. Ale faktycznie te kilka akcji nocnych, które sobie zafundowaliśmy mroziły krew w żyłach, wręcz bałam się o tego mojego synka- jego reakcje były tak straszne, że naprawdę się martwiłam czy wszystko z nim w porządku...
                      A ja jeszcze początkowo, jak pierwsze i drugie dziecko było malutkie, to odkładałam do łóżeczka i tam spało, a jak już się kładliśmy do łóżka a dziecię budziło się po raz "enty" to brałam już do nas, żeby w nocy nie chodzić i nie nosić, bo to ponad moje siły.. Ale potem to już nawet przestałam do łóżeczka kłaść, tylko do naszego łóżka i tyle smile Usypianie na leżąco przy mleku- i tak zostało. Niebawem będziemy dzieci eksmitować, ale jeszcze nie mam konkretnego planu jak to zrobić i kiedy... smile
                      A swoją drogą nie rozumiem tego wysyłania małych dzieci do osobnego pokoju..To są małe kochane, wrażliwe człowieczki - dlaczego te Maleństwa muszą w niektórych domach spać osobno?... Czy ktoś z nas tutaj chce spać sam?.. Każdy chce się przytulić do kogoś i zasypiać przy kimś kogo kocha... My- dorośli, ukształtowani ludzie.... A dlaczego te Maleństwa słodkie mają chcieć i lubić spać same??... Rozumiem jeszcze w osobnym łóżku, ale jednak blisko rodziców, w tym samym pokoju.. Ale odstawianie dziecka, takiego małego do innego pokoju jest dla mnie czymś po prostu strasznym... Nawet jeśli może te dzieci są tak nauczone i nie cierpią i może nie jest im źle, to zawsze jakoś mi smutno kiedy o nich myślę... Tzn, mam tu na myśli takie malutkie dzieci, bo jakiś tam 3- latek to pewnie spokojnie może się już tego nauczyć. Ale nie wiem- ja jeszcze nie próbowałam wink
                      • amiralka Re: Samoodstawienie a pobudki w nocy na jedzenie 18.02.17, 09:38
                        Moj syn zostanie jedynakiem chyba przez te pobudki. Od dwoch dno drastycznie ucielam nocne mleko, bo jak zwykle przy niewyspaniu przydarzył mi sie maly wypadek. Najpierw powtarzam w dzien, ze w nocy juz nie chce karmić, bo to mi przeszkadza w spaniu. Synuś deklaruje - to ja nie będę prosil juz w nocy! Niestety... jak juz to uzgodnilysmy w nocy z dr Jeckylla zamienia się w dr Hydawink Od północy zaczynają się pobudki. Przychodzi do nas i zostaje. Opowiadam krótką bajkę o jego ulubionej kolezance, ktora nie pije mleka. Jest sukces!!!Syn się przytula, nie awanturuje i zasypia! Gorsza sprawa, ze to sie powtarza... no nie wiem do 5 rano z szesc razy. Potem siada i... spij, - nie! Dzis w nocy wymiękłam, mąż się wlaczyl i nie wiem jak się to skonczylowink
                          • tanzania1 Re: Samoodstawienie a pobudki w nocy na jedzenie 21.02.17, 13:15
                            No więc u nas, jak już pisałam, w nocy były starszliwe (naprawdę!) histerie... Ale właśnie trochę to się ostatnio zmieniło. I to jakby wtedy, gdy odpuściłam sobie odstawianie go na siłę... Oczywiście przypominam mu, coś tam gadam, że w nocy już nie pijemy mleczka... No i teraz jakoś budzi sie spokojniejszy... Dziś mnie zatkało, gdy się obudził i wydeklamował pięknie, jakby nigdy nic: "a dasz mi troszeczkę mleczka?" smile Nie jestem przyzwyczajona do tak kulturalnego zachowania w nocy wink
                            No i dałam mu... Tym bardziej, że wpadła nam wczoraj jakaś gorączka, kaszel... Oczywiście gdybym odmówiła, pewnie jakaś brutalna akcja by się rozpoczęła, ale ja nie chciałam siebie i jego męczyć.. W sumie jak to się zdarza raz w nocy i faktycznie nie trwa długo, to niech tam będzie... smile
                            • amiralka Re: Samoodstawienie a pobudki w nocy na jedzenie 21.02.17, 20:09
                              U nas jest poprawa od paru dni. Po wielu rozmowach i przypominaniu w ciągu dnia, że noc jest od spania, że w nocy nie pijemy mleka, że jak się obudzi, to może się przytulić czy obrócić na drugi bok itd, po fatalnej nocy przyszła noc 0 pobudki! To chyba było drugi raz w życiu! Spaliśmy razem i przyzwyczajona do przerywanego snu budziłam się co chwila, jak tylko on się przebudzał. Ku mojemu zdziwieniu dzieć naprawdę przewracał się na drugi bok i zasypiał. Następne noce już nie były takie różowe, ale zeszliśmy do dwóch, trzech pobudek z krótkim i delikatnym piciem mleka więc nie walczę, bo to jednak najlepszy system na spanie, w przeciwieństwie do bajek, negocjacji i wychowywaniawink Wolę spać niż kopać się z koniem, hehe. Zobaczymy co będzie dalej.
                • bijout Re: Samoodstawienie a pobudki w nocy na jedzenie 16.02.17, 20:32
                  I tego ci zycze! kiss
                  Ja mam akurat gatunek ssaka nocnego (prawie 16 mcy). Jak ma ciekawie zorganizowany dzien to o cyckowaniu w ogole nie pamięta. Za to odbija sobie w nocy. W trudnych chwilach dodaje sobie sily nastepujacymi motywatorami:
                  - nocne karmienie swietnie napedza laktacje
                  - nocny pokarm jest bardzo wartosciowy
                  - lekki sen (tak wlasnie: lekki) sprzyja rozwojowi dziecka
                  Jak by tu wpadla fizula to by każdy z tych argumentow poparla liczbami i linkami. Ja zapamietalam tylko glowne wnioski.
                  A jeszcze skojarzyla mi się taka madrosc z jakiejś książki: "Nie wymagaj współpracy od małego dziecka. Wymagaj współpracy od dorosłych." Znam kobiete, która karmila piersią takze w nocy nie spiac z dzieckiem i była wyspana. Jak? Maz przynosil jej dziecko do lozka na czas karmienia a następnie odnosil je do lozeczka. Dobre nie?
                  Także powodzenia w poszukiwaniu twojej drogi macierzyństwa.
                  • mamamalegorozrabiaki Re: Samoodstawienie a pobudki w nocy na jedzenie 16.02.17, 21:45
                    U nas od kiedy mały miał z dwa latka to zaczęłam mu tłumaczyć, że jestem zmęczona i dzidzi śpi, że mleko będzie jak bedzie jasno. Czasem zdarzały się histerię, ale konsekwencją działa. Jak odpuszczalam to było jeszcze gorzej, coraz więcej pobudek. Teraz ma ponad 2,5 roku, budzi się nocy i przychodzi do nas. Tak śpimy w trójkę. Czasem się nie budzi wcale, ale ma taką ciekawą cechę, że wstaje dzień w dzień o 5-6 big_grin także i tak chodzę jak trup, bo akurat w tych godzinach mam najgłębszy sen. Dziecka 11 miesięcznego nie dałabym rady odstawić odstawić nocy.. Przynajmniej mojego. A wsparcie taty dobra rzecz tylko rzadko który chce się tak angażować i wstawac po 10 razy do dziecka.. Mój młody miał okres kiedy zasypial przy ksiazeczce sam jak miał z 8 miesięcy, zostawialam go w łóżeczku po przeczytaniu bajki i nie płakał. Potem mu się zmienilo i zasypial tylko przy piersi i najlepiej w swoim pokoju, bo jak spaliśmy razem to się częściej budził. Był okres, że w ogóle nie spał albo tylko na rekach i budził się po 10-15 razy. A teraz najlepiej ze mną, na szczescie już bez cyca; ) tak czy siak jestem wykonczona, jakos nie moge nadrobic tego straconego snu przez te ostatnie dwa lata i ciagle zmeczona jestem.. a przed ciaza spalam do 12 big_grin niestety takie czasy sie skonczyly.
                    • tanzania1 Re: Samoodstawienie a pobudki w nocy na jedzenie 17.02.17, 22:37
                      No 10- 15 razy no rzeczywiście ciężko... Jak ja mam pobudkę 5 razy to mam serdecznie dosyć... Dla mnie jedną z trudniejszych rzeczy w macierzyństwie jest właśnie to, że w nocy jestem "brutalnie" ciągle budzona wink i że nie mogę spać tak długo jakbym chciała- tak jak to było kiedyś... Fakt- to już nie wróci...
                      Ale czego się nie robi dla naszych cudownych dzieci smile
                  • tanzania1 Re: Samoodstawienie a pobudki w nocy na jedzenie 17.02.17, 22:33
                    o, nie wiedziałam, że taki lekki sen sprzyja rozwojowi... Będę sobie to ciągle powtarzać jak będzie mi się ciśnienie podnosić... wink A mam czasem takie wieczory, że mało nie rzucam garami... Ten starszy jak zaśnie to śpi bardzo ładnie, budzi się gdzieś tam w głębokiej nocy... Ale drugie dziecio ma czasem tak, że zaśnie i budzi się już za pół godziny, znowu mleko, śpi, potem za 20 minut znowu i tak w sumie ze 4 razy zanim ja koło północy się w końcu położę... I szlag mnie trafia, bo dopiero jak kładziemy dzieci spać to jest sens, żeby posprzątać zabawki, pozgarniać ciuchy, umyć podłogę w kuchni, która się klei od wszystkiego, umyć stertę naczyń- więc jak próbuję ten dom doprowadzić do jakiegoś w miarę ładu, a ta mi się budzi co 15 minut, to naprawdę wtedy czuję, że zwariuję!! smile Na szczęście coś takiego zdarza się od czasu do czasu...
                    No, więc będę sobie takie motywatory powtarzać smile smile
                    A mąż, który przynosi dziecko do karmienia, to dla mnie abstrakcja.. wink Nie to, że mój mi nie pomaga. Robi bardzo dużo nawet i pomaga bardzo... No, ale w nocy ze wstawaniem ma jeszcze gorzej niż ja.. On w zasadzie w ogóle nie słyszy jak dzieci płaczą, więc jak potrzebuję pomocy, to muszę go budzić.
                    • bijout Re: Samoodstawienie a pobudki w nocy na jedzenie 18.02.17, 22:32
                      Tanzania mam jeszcze jeden motywator zeby nie kombinowac przy karmieniach. Myślę ze gwiazd mozna siegac tylko z pelnym brzuchem. wink Jeśli podstawowe potrzeby nie sa zaspokojone to czlowiek skupia sie tylko na nich. Gdy male dziecko traci energie na walke z wlasna matka o zaspokojenie potrzeby bezpieczenstwa to nie ma tyle sily i odwagi by chlonac swiat. Tak sobie tłumaczę jak mnie nachodzi pokusa zeby dostosowywac mlodego do moich potrzeb. Nie chce go zepsuc. Bo patrze jaki jest otwarty i radosny. Jak duzo potrafi. I wszyscy sie dziwia ze taki malutki bo robi wrażenie starszego i to nie tylko z powodu niebagatelnego wzrostu. smile
                      Martwi i meczy mnie to ze ostatnio zaczal krzyczec w nocy. Wcześniej tylko stękał porozumiewawczo. Wiedzial ze to wystarczy. A teraz krzyczy. sad
                      A ten mąż co core do karmienia podawal to zloty czlowiek. 3 lata to robil.
                      • tanzania1 Re: Samoodstawienie a pobudki w nocy na jedzenie 21.02.17, 13:32
                        Nie wiem z czego się ten krzyk bierze... U nas też krzyk wszedł do użytku w jakimś tam momencie- nie potrafię przypomnieć sobie od kiedy to się zaczęło i nie wiem co mogło być tego przyczyną... Jak jeszcze był młodszy to po prostu budził się z płaczem, czy marudzeniem... Potem pobudki w nocy oznaczały po prostu krzyki (o tym co się działo gdy próbowałam z tego mleka zrezygnować już pisałam wyżej) Może to była po prostu taka reakcja na pojawienie się młodszej siostry?... Nie wiem.. Bardzo skupialiśmy na nim uwagę, gdy się pojawiła, żeby nie czuł się odtrącony, ale może popełnialiśmy jakieś błędy mimo woli, niechcący- na pewno. W sumie nie wiem czy da się tego uniknąć, tym bardziej, że mogą to być błędy w postępowaniu zupełnie nieświadome, jakieś niuanse, których my nie zauważamy, ale dziecko widzi doskonale... Chyba się tego nie dowiem.
                        Chociaż u nas to się też chyba łączy z jego charakterkiem... Ma chłopak upartą naturę! Z jednej strony to dobrze, ale on chyba czasem przesadza wink Najbardziej się boję, że zrobię mu jakąś krzywdę, że coś w nim stłamszę.. Często mamy dylemat czy iść w zaparte "dla zasady", czy już odpuścić, zwłaszcza gdy chodzi o jakiś drobiazg... Nie chcę, żeby był samolubem i osobą, która wszystko dostaje co chce, ale też nie chcę go zablokować, hamować jego inwencji twórczej. Jest też takim otwartym dzieckiem smile
                        Ech... Skomplikowane to rodzicielstwo smile
                        • amiralka Re: Samoodstawienie a pobudki w nocy na jedzenie 21.02.17, 20:13
                          Dziewczyny, ja bym się tak nie obwiniała, przyczyn krzyku w nocy może być multum, mogą być fizyczne, typu refluks, jakieś za duże przestymulowanie, etapy w rozwoju itp. Nie traktowałabym tego jako lustra dla swojego rodzicielstwa. Zwłaszcza, że wydajecie się obie bardzo myślące i obczytane jako mamy! Tanzania, ja jak mam ochotę na coś "dla zasady", z powodu tych samych dylematów co Ty, ale jednak mam ochotę ustąpić, zazwyczaj ustępuję negocjując coś małego typu "ale tylko jeden/pięć minut/ ostatni raz?" Synek się zgadza, albo też negocjuje i to jest bardzo słodkie big_grin
                        • bijout Re: Samoodstawienie a pobudki w nocy na jedzenie 21.02.17, 21:15
                          Co ty? Rodzicielstwo jest proste. Każdy bezdzietny ci to powie. smile
                          Ja tez wiedziałam dokładnie jaka będę matka - nowoczesną: do dawnej wagi wroce po pologu (miałam+15), na noc będę dawac mm bo bardziej sycące (no comment), swoje mleko tez bede odciagac laktatorem żeby nie być na łańcuchu u dziecka (jak godzine sleczalam to może 20 ml udoilam), zresztą w końcu chce się napic winka (no i czasem pije, upijam się jednym kieliszkiem). Pokoj małego urządziłam gustownie i funkcjonalnie, z lozeczkiem szczebelkowym i szezlagiem dla karmiącej matki, żeby sobie mogla kulturalnie spocząć kiedy posila latorośl (hahaha)
                          I tak mogłabym jeszcze długo. Wszystko runelo w chwili kiedy po powrocie ze szpitala chcieliśmy odlozyc dziecko do lozeczka a ono wydalo z siebie najglosniejszy ryk jaki do tej chwili zdarzyło nam się słyszeć. Cale nowoczesne macierzyństwo poszlo się chrzanic.
                          • tanzania1 Re: Samoodstawienie a pobudki w nocy na jedzenie 23.02.17, 12:14

                            > Pokoj małego urządziłam gustownie i funkcjonalnie, z lozeczkiem szczebelkowym i szezlagiem dla karmiącej matki, żeby sobie mogla kulturalnie spocząć kiedy posila latorośl (hahaha)
                            To mnie rozłożyło, się uśmiałam!!! wink smile smile

                            Ja tam też nie planowałam spania z dzieckiem, łóżeczko oczywiście stoi sobie... Ale jak przywieźliśmy nasze Maleństwo ze szpitala i nastała pierwsza noc... Jak sobie popatrzeliśmy na to cudowne, anielskie oblicze, to nie było możliwości odłożyć go SAMEGO do łóżeczka... wink
                            Został wtedy z nami i został już na stałe.. wink
                            A karmienie?.. Oczywiście było dla mnie najważniejsze, zawsze bardzo chciałam, ale sądziłam, że tak ok. półtora roku wystarczy. O karmieniu 3- latka nie było mowy, ba, nawet karmienie 2- latka nie mieściło się na początku w mojej głowie! A potem, jak mały miał te półtora roku, to wiedziałam, że.. "no, jeszcze do 2 lat, przecież to jest fajne!". Jak miał 2 lata.. "e, jeszcze trochę"... W sumie nie za bardzo widziałam powód, żeby go odstawiać... Mi to nie przeszkadzało (wręcz przeciwnie, to była wielka radość ale też wygoda po prostu!) on to bardzo lubił, i POTRZEBOWAŁ, w zasadzie to był ciągle jego główny posiłek... Tak więc nie było żadnego sensu, żeby coś zmieniać. To karmienie było tak oczywiste i naturalne, że przestałam widzieć w karmieniu "dużych" dzieci jakieś dziwactwo. A niestety zanim nie zaczęłam karmić i czytać więcej na ten temat trochę tak myślałam.. sad
                            A później jak mały miał 2 lata, była druga ciąża. Wtedy zaczął mnie trochę irytować z tym ciągłym ssaniem, ale nie miałam siły walczyć, bo byłam słaba, wiecznie zmęczona. Poza tym to był jedyny sposób, żeby zatrzymać go w chacie gdy przyszła wiosna- lato, a ja nie miałam chęci ani sił po prostu by 5 godzin siedzieć w ogródku i pałętać sie po ulicy (on wprost przeciwnie) Gdy urodziła mu się siostrzyczka, to wiadomo, nie mogłam mu tego zrobić i zabraniać mleka. Więc miesiącami jeszcze karmiłam sobie DWÓJKĘ smile Ale po ok. 3 miesiącach, ciągle go karmiąc, zaczęłam coś tam gadać, że już jest dość duży, że niedługo nie będzie pił mleczka, że dopiero po obiadku, dopiero wieczorem i takie tam, stopniowo zmniejszając ilość mleka w ciągu dnia. I w końcu dzień się udało wykluczyć, a zostały noce. O nocach już trochę pisałam ;o) Ale teraz jest już tylko 1 raz na chwilę- jestem spokojna i nie naciskam. A i tak już teraz wiem, że jak zupełnie przestanie się budzić i skończy z mlekiem, to będzie mi trochę smutno, trochę żal, że coś się skończyło.... Nieważne, że już duży chłop z niego wink [chociaż tak naprawdę to drobniutki]
                            Ja sobie w każdym razie tłumaczę, że właśnie takie naturalne podejście do dzieci, bliskość i długie karmienie jest nowoczesne smile
                            Jak moja mama miała pierwsze dziecko, to nowoczesne metody mówiły, aby dawać dziecku butlę, i żeby dziecka broń Boże nie nosić, ma samo wyciszać się w łóżeczku.. Do dzisiaj ją to męczy i ma wyrzuty sumienia, że dała sobie wmówić tyle bzdur.
                            • bijout Re: Samoodstawienie a pobudki w nocy na jedzenie 23.02.17, 20:49
                              > Ja sobie w każdym razie tłumaczę, że właśnie takie naturalne podejście do dziec
                              > i, bliskość i długie karmienie jest nowoczesne smile

                              No jaha! smile I chociaż skostniale środowiska lekarskie i urzędnicze cos tam bredza że kp powyżej roku to podawanie jakiejś białej wydzieliny bez wartości ze sflaczałego cycka nawiedzonej matki (jak napisala zlotousta collin wink) to wśród matek małych dzieci nie jest to już żadne halo. Ja na każdym kroku spotykam matki karmiące dluzej niż rok. Mój maz co prawda zarzuca mi ze wysnuwam wnioski nt całego środowiska a kontaktuje się tak naprawde glownie z ludzmi podobnymi do siebie, ale jestem pewna ze dkp jest teraz w ofensywie. Na pewno nie ma porównania do czasów kiedy fizula zakladala to forum.

                              >A i tak już teraz wiem, że jak zupełnie przestanie się budzić i skończy z mlekiem, to będzie mi trochę smutno, trochę żal, że coś się skończyło....
                              No drugi kolezka ci na pociechę zostanie smile

                              >Jak moja mama miała pierwsze dziecko, to nowoczesne metody mówiły, aby dawać dziecku butlę, i żeby dziecka broń Boże nie nosić, ma samo wyciszać się w łóżeczku.. Do dzisiaj ją to męczy i ma wyrzuty sumienia, że dała sobie wmówić tyle bzdur.
                              No tak wlasnie niestety jest z nami mamami ze słuchamy autorytetow czasem bardziej niż instynktu. Wszystko w dobrej wierze. A to ty bylas tym pierwszym dzieckiem? Ja bylam ostatnim tj. trzecim, w zasadzie bez perspektyw na cyca w dennym PRLu . Mama musiala odstać swoje w kolejkach a nie czas tracic na cyckowanie nadprogramowego stwora. Bo troje dzieci to już perwersja była sama w sobie. smile
                              • tanzania1 Re: Samoodstawienie a pobudki w nocy na jedzenie 24.02.17, 10:42
                                Nie, ja też byłam tym trzecim wink Ale też jeszcze w PRLu... Wtedy już mama nie trzymała się jakichś ogólnie przyjętych ram, bo spała ze mną i nosiła, a nie dawała się wypłakać, żeby się płuca ćwiczyły i żebym się nie przyzwyczaiła wink
                                Ale niestety karmiła mnie tylko 3 miesiące, a potem się mleko skończyło... sad Tzn. tak ona twierdzi. Niestety wtedy nie było tylu informacji, nikt nie wspierał matek karmiących... Mama mówi, że chciała, ale nie było ani kropli (nie, że mleko to woda, czy, że za słabe było, ale nie było nic a nic....)
    • collin79 Re: Samoodstawienie a pobudki w nocy na jedzenie 23.02.17, 20:49
      Piszesz że jest albo spanie z dzieckiem w jednym łóżku albo osobno. To ja Ci napisze że można spać sobie z mężem w swoim łóżku a dziecko mieć obok na tzw. dostawce która robi się w prosty sposób: odkreca się jeden długi bok od zwykłego tradycyjnego łóżeczka i przystawia na noc. I woila! Nie musisz się podnosić nawet jak dziecko się zbudzi a jak skończy ssać to odkladasz na jego posłanie.
      Praktykuje to już drugi raz i jestem zadowolona z takiego wyposrodkowanego rozwiązania: -)
      • collin79 Re: Samoodstawienie a pobudki w nocy na jedzenie 24.02.17, 08:22
        Dodam że starsze dziecko z nocnych karmien zrezygnowało samo zaraz po 1,5 roku ale używała smoczka. Najmłodsza ma 25 miesięcy i nadal budzi się w nocy kilka razy choć co jakiś czas zdarzają się noce z 1 karmieniem lub wcale ale to raczej rzadkość. Widać wszystko zależy od dziecka i jego potrzeb które są różne.
        • born_to_sea Re: Samoodstawienie a pobudki w nocy na jedzenie 24.02.17, 09:47
          Dokładnie tak, zgadzam się z collin, że wiele zależy po prostu od samego dziecka. Są też przecież dzieci, które po odstawieniu od piersi jeszcze długo budzą się w nocy.
          A o smoczki nie pomyślałam, żeby napisać, bo moi nie znają, Starszak przestał się budzić sam, bez żadnych akcesoriów i kombinacji, nadal spał z nami. Na
      • mama_mil Re: Samoodstawienie a pobudki w nocy na jedzenie 24.02.17, 18:37
        Wiesz nawet myślałam o takiej dostawce, ale mamy niestety zbyt małą sypialnięsad Ledwo można przejść koło łóżka. A tak w ogóle to ostatnio zdarza mi się spać z małym tak od 5-tej do 7 rano na naszym dużym łóżku, bo o 5tej je i potem ciężko go odłożyć do łóżeczka. I muszę powiedzieć, że trochę się przyzwyczaiłam i zaczęłam zapadać w głębszy sen. Ale było raz tak, że zasnęłam e trakcie karmienia w nocy na łóżku i zostałam do rana.
        • collin79 Re: Samoodstawienie a pobudki w nocy na jedzenie 24.02.17, 18:51
          My też mamy ciasno. Jak dostawie to łóżeczko to już przejścia nie ma do okna za bardzo, ale przecież w nocy się śpi, a nie łazi po chacie wink.
          Moja córa męczy mnie tak mniej więcej od 4.00 rano do 7.00-8.00 zależy. Co chwilę chce pierś, raz jedną raz druga i tak w kółko, a ma 25 miesięcy.
        • born_to_sea Re: Samoodstawienie a pobudki w nocy na jedzenie 24.02.17, 21:48
          mama_mil napisał(a):

          > Wiesz nawet myślałam o takiej dostawce, ale mamy niestety zbyt małą sypialnięsad
          > Ledwo można przejść koło łóżka.

          A czy to przejście koło łóżka jest rzeczywiście niezbędne? Bo ja znam ludzi, ktorzy mają łóżka od sciany do ściany i nie narzekają. Wchodzą przez nogi. Można przyzwyczaić, a ogromną zaletą tego rozwiązania jest ograniczenie wolnych krawędzi, a co za tym idzie, mniejsze ryzyko, że dzieciak w nocy gdzieś się przeczołga i zleci. Taka pewność też jest ważna, myślę, że poprawia jakość snu matki smile
    • born_to_sea Re: Samoodstawienie a pobudki w nocy na jedzenie 23.02.17, 23:19
      Mój Starszak zaczął sam z siebie przesypiać noce zanim skończył półtora roku. To było właściwie z dnia na dzień. Chwilę wcześniej wychodziły mu zęby (to chyba trójki były, jeśli mnie pamięć nie myli), i budził się mnóstwo razy w nocy.
      Teraz ma trzy lata, zero problemów ze spaniem, w dzień jeszcze trochę kp.
      Młodszak ma ponad rok, ssie w nocy na potęgę. Też mu zęby wyłażą, więc bywają noce, kiedy budzi się co chwilę, nie pozwala zabrać piersi.
      Mamy w domu układ, który sprawdza się nam idealnie, ani mąż, ani ja nie narzekamy na niedobór snu. Mąż bardzo to docenia, rozmawia czasem z dzieciatymi kolegami z pracy, więc ma porównanie. Układ jest taki - dziecko (teraz już drugie, więc system dobrze opracowany) śpi z nami. Ja karmię w nocy na pierwsze kwęknięcie, żeby nie dopuścić do wybudzenia (i dziecka, i mojego).
      Zwykle to jest tak, że uchylam oko na chwilę i śpię dalej, zasypiam jeszcze zanim dzieciak się odstawi. Mam poduchę pod plecami, więc jest mi wygodnie. Jak pierś "wolna", to i na plecy się przez sen obracam. Trochę gorzej jest w te "zębowe" noce ze ssaniem non-stop, bo wtedy budzę się obolała od długotrwałego leżenia na boku, zdecydowanie lepiej wypoczywam na plecach.
      Ponieważ ja mam sen przerywany przez te pobudki na mleko, to żeby było sprawiedliwie, wszelkie nocne zmiany pieluch (to raczej u noworodka, roczniakowi właściwie nie zdarza się przesikać w nocy) bierze na siebie mąż. Jeżeli dzieć chory i nie może spać, a mleka ma już po dziurki w nosie i ssać nie chce (raz na parę miesięcy coś takiego się trafi), to też mąż rusza do akcji. Układ jest doskonały, bo ja jestem sową a mąż skowronkiem. Dla mnie noc jest do balowania, jak się wybudzę, to już do rana nie mogę zasnąć. Mąż natomiast z natury śpi w nocy jak suseł. Wstaje, robi, co trzeba przy dziecku, i zasypia ponownie dosłownie w chwili przyłożenia głowy do poduszki.
      Są jeszcze wieczory i sprzątanie... No cóż, tanzania coś o tym pisała, że walczy ze zmywaniem, zabawkami i myciem podłogi. Hmmm... U nas to wszystko robi mąż (chociaż akurat w sprzątanie zabawek staramy się też przed pójściem spać dzieci trochę zaangażować). Jeżeli dziecko wieczorem się budzi, to ja mam na głowie tylko karmienie, nic więcej. Jeżeli się nie budzi, to oczywiście trochę pomagam w tym ogarnianiu, choćby dlatego, że miło sobie w tym czasie pogadać, i jeszcze winko z mężem wypić, ale gros roboty odwala on.
      • ka-taa Re: Samoodstawienie a pobudki w nocy na jedzenie 24.02.17, 15:04
        U nas układ nieco inny. Córka 3l3m kp do spania,w nocy 1 i rano po obudzeniu. Śpi na dostawce do naszego łóżka a później u nas. Ponieważ jest skowronkiem to wstaje 5-6 a ja razem z nią , za to w zależności czy idzie do przedszkola czy nie póżniej ja mam drzemkę a córę przejmuje tata😊
      • indjanek Re: Samoodstawienie a pobudki w nocy na jedzenie 08.03.17, 16:28
        born_to_sea napisała:

        > Mamy w domu układ, który sprawdza się nam idealnie, ani mąż, ani ja nie narzeka
        Układ jest taki - dziecko śpi z nami. Ja karmię w nocy na pierwsze kwęknięcie, żeby nie dopuścić do wybudzenia (i dziecka, i mojego).

        U nas układ identyczny smile

        > Trochę gorzej jest w te "zębowe" noce ze ssaniem non-stop, bo wtedy budzę się obolała od długotrwałego leżen ia na boku,

        Niestety właśnie mamy takie noce sad

        > Ponieważ ja mam sen przerywany przez te pobudki na mleko, to żeby było sprawiedliwie, wszelkie nocne zmiany pieluch (to raczej u noworodka, roczniakowi właściwie nie zdarza się przesikać w nocy) bierze na siebie mąż.

        Dokładnie tak mamy smile

        > Układ jest doskonały, bo ja jestem sową a mąż skowronkiem. Dla mnie noc jest do balowania, jak się
        > wybudzę, to już do rana nie mogę zasnąć. Mąż natomiast z natury śpi w nocy jak
        > suseł. Wstaje, robi, co trzeba przy dzieckumyciem podłogi. Hmmm... U nas to wszystko robi mąż
        > (chociaż akurat w sprzątanie zabawek staramy się też przed pójściem spać dzieci
        > trochę zaangażować). Jeżeli dziecko wieczorem się budzi, to ja mam na głowie t
        > ylko karmienie, nic więcej. Jeżeli się nie budzi, to oczywiście trochę pomagam

        Normalnie identycznie jest u nas smile po cichu uważam, że ten układ jest trochę korzystniejszy dla mnie bo karmienie w łóżku z forum czy serialem na telefonie jest jednak milsze niż prasowanie wink ale to rekompensata za ugrzęźnięcie przy młodym i totalny brak wolnych wieczorów, które małż czasem ma wink
        • born_to_sea Re: Samoodstawienie a pobudki w nocy na jedzenie 08.03.17, 16:33
          Indjanek, kocham Cię, za te słowa, bo bałam się już, że tylko ja jestem takim leniwcem, co męża tak podle wykorzystuje wink)) Ja też po cichu uważam, że mam lepiej. Ale tak naprawdę, to LUBI sprzątać i serio nie narzeka. Cieszy się bardzo, że może się wyspać spokojnie.
          Pozdrawiam!
      • tanzania1 Re: Samoodstawienie a pobudki w nocy na jedzenie 28.02.17, 09:11
        smile Ja też męża wysyłam do drugiego pokoju, żeby wygodnie się wyspał, a on uparcie śpi z nami wink Albo się tłoczymy we czwórkę (łóżko dość duże, ale jednak robi się gęsto) albo schodzi na materac na podłogę... I mówi, że nie chce spać sam.. smile No i niestety też chrapie... Więc jak mnie budzi, to rzucam w niego, o ile coś mi się pod rękę nawinie... wink
        • amiralka Re: Samoodstawienie a pobudki w nocy na jedzenie 28.02.17, 09:32
          No wlasnie, mężowie nie chcą spać sami, ale podobno mamy tego wymagać od swoich malenkich dzieciwink We Francji zawsze sie podkresla, jak wazne jest spanie razem, nawet nez kontekstu erotycznego, z mężem. Zadna Francuzka nie pojdzie spac do innego pokoju, bo to juz droga do rozwodu, bo trzeba dbać o bliskość itp. A ze dziecko sie z Tobą nie rozwiedzie przecież to ma spać samowink
          Disclaimer - nie krytykuje spania bez dziecka, a nawet bez męża, ot taka refleksja na temat presji spolecznej, którą znosze od 3 latwink
          Moj mąż nie chrapie. Jak mu się zdarza to go laskocze przed nosem, przewraca się na drugi bok i t przechodzi. Za to laduje sie na materac malego jak go usypiam w jego pokoiku. Materac ma 90 cm wiec troche mnie szlag trafia ale maly tez prosi o zasypianie z mamusią i tatusiem więc zaciskam zęby, i tak siebto zdarza rzadkowink

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka