kryska2
28.10.04, 19:54
ale zacznę od początku. karmię moją córeczkę od 19 miesięcy. nie przypisuję
do tego żadnej filozofii. to jest dla mnie normalna sprawa: dziecko karmi się
piersią. nie mam wzniosłych uczuć podczas karmień. wiadomo, że jestem bardzo
blisko związana z córeczką (pewnie też dla tego, że poświęcam jej cały swój
czas). nigdy nie miałam wątpliwości co do słuszności mojego wyboru i
właściwości mleka matki. moje dziecko jest moim szczęściem i radością.
ale dzisiaj jestem smutna, bo zdaję sobie sprawę, że moje dziecko nic prawie
nie je. nie to, że nie ma chęci. ma, ale tylko na cysia. ja widzę, że ona
budzi się w nocy bo jest głodna. przecież mleczko jej nie wystarcza... zdaję
sobie z tego sprawę. ale ona woli cysia. rozmawiałam już z nią, że małe
dzidziusie jedzą tylko cycusia, a dziewczynki już serki, mięsko... to mi
powiedziała: "Julcia dzidzia mamy". no... ręce mi opadły..

. dzisiaj była
tylko na piersi...
z nostalgią wspominam czas, kiedy była niemowlaczkiem - karmiłam ją co 4.
godziny.... teraz nawet co 30 min. oj, niech się ten dzień skończy! a jeszcze
przede mną nieprzespana noc...
przepraszam, że tak smęcę, ale potrzebuję, żeby mnie ktoś przytulił...
Kasia