a co z zębami mamy?

17.12.04, 23:55
Witam, moje pierwsze dziecko karmiłam do ok. 16 miesięcy. Odstawiłam za radą
stomatolog, która radziła zaprzestanie karmienia. Nie wiem na ile to prawda,
że pomimo wielu walorów długiego karmienia, karmiąca jednak pozbawia się
cennych minerałów i rzutuje to bardzo na stan zdrowia zębów. Moje nie są złe,
ale i nie szczególnie mocne, pani dentystka przekonała mnie wówczas do
pomyślenia również o sobie. Ciekawa jestem co Wy na to? Teraz karmię już rok
moją córcię, nie wiem co dalej. Poradźcie!
    • mamaaniolka Re: a co z zębami mamy? 19.12.04, 11:34
      Przyznam, że nie wiem, ale kłóci się to z powszechną opinią, że po roku pokarm
      to już tylko bezwartościowa woda smile
      Niedługo idę do dentystki, zobaczę co się dzieje z moimi biednymi ząbkami.
      Ogólnie są bardzo słabe, dlatego bałam się, co będzie po ciąży, ale - o dziwo
      wszystko było dobrze. Wydaje mi się, że ciąża to znacznie większe obciążenie
      dla organizmu. Na drugim miejscu - karmienie niemowlęcia. A karmienie dziecka
      powyżej roku już chyba aż tak mocno nie wpływa na organizm matki. Nie będę więc
      martwiła się na zapas smile (moja córeczka ma 13 miesięcy)
    • ada1077 Re: a co z zębami mamy? 27.12.04, 01:10
      Hej! Ja o dziwo mam zęby w całkiem niezłej kondycji, a karmię juz ponad 2 lata
      i 8 miesięcy. Chyba biję już rekordy wink Moje zęby nieco "dostały w kość" kiedy
      byłam w ciąży i możliwe, że w pierwszych miesiącami po porodzie to już musiałam
      tylko walczyć ze skutkami niedoborów witamin i wapnia po ciąży. Potem sytuacja
      się poprawiła, no a w chwili obecnej jak pisałam w innym miejscu to raczej zęby
      mojego dziecka gorzej wyglądają niż moje crying.
      Pozdrawiam świątecznie
      Ada
      • kajka68 Re: a co z zębami mamy? 04.02.05, 11:53
        moja pediatra wypisała mi homeopatyczne granulki REXORUBIA bo własnie bałam się
        o moje zęby...mam bardzo liche...ale nie zauważam ,żeby działo się z nimi coś
        gorszego niż było.zapominam niestety o tym lekarstwie a powinnam brac i chyba
        znów zacznę.smile)na wszelki wypadek...karmie 23 miesiace
        • mama_alusi1 Re: a co z zębami mamy? 04.02.05, 22:30
          wiecie co a ja byłam dzis u dentysty i on mówił że karmienie piersia czy ciąża
          nie ma nic wspólnego z rozowjem próchnicy zebów albo inaczej nie wpływa na ich
          stan. Powiedział że gdyby odpowiedział na kończacym egzaminie że te dwa stany
          maja wpływ to wyleciał by z egzaminu i nigdy nie był stomatologiem. Byłam w
          szoku bo wydawało mi się że jednak ma to wpływ. Tym bardziej że tyle o tym w
          róznych gazetkach dla kobiet. Widocznie to panujący powszechnie mit, i oby to
          mit.
          Ja w ciąży miałam problemy z zębami ale jak to tłumaczy ten dentysta u którego
          byłam dziś to akurat przypadek i wcale nie należy to tłumaczyć ciążą i że
          dzidzia zabiera mi witaminki i wapń.
          Sama nie wiem..
      • jancze Re: a co z zębami mamy? 10.02.05, 10:50
        Cha! Ja w tym czsie mniej więcej przestałam karmić. Zębów nigdy nie miałam
        specjalnie mocnych, ale nic się nie działo z nimi złego pomimi karmienia.
        Przestałam karmić dlatego, że nie miałam pokarmu i już.
    • azoorek Re: a co z zębami mamy? 07.02.05, 22:03
      U mnie niezle- a nie bylam chyba ze 3 lata u dentysty. Tym bardziej, ze
      uwielbiam slodkosci i przegryzam miedzy posilkami (kurcze, znowu przez ten
      internet przypalilam kaszke malemu). A w dodatku od 14 m. jestem na diecie
      bezmlecznej. Kiedys ogladalam program o zebach- robili badania i stwierdzili,
      ze prochnica nie ima sie tych zebow, ktorych wlasciciele nie spozywaja cukru. A
      na drugim miejscu byly predyspozycje poszczegolnych osob.
    • mamaaniolka Re: a co z zębami mamy? 15.02.05, 19:10
      Wybrałam się w końcu do dentystki i okazało się, że przybyła mi tylko jedna
      mała próchnica przy ubytku klinowym smile)) Zaznaczam, że mam fatalne zęby,
      większość przeleczona kanałowo już jakiś czas temu, a niektórych nawet już nie
      ma sad Okazuje się, że karmienie w moim przypadku nie ma złego wpływu na
      zęby smile))
      • aaania Co z bezmleczną dietą? 21.02.05, 16:27
        Drogie długo karmiące mamusie,
        w przypadku, kiedy jesteście na restrykcyjnej bezmlecznej diecie (czytanie etykiet), jakie preparaty wapnia przyjmujecie? Które się najlepiej wchłaniają? I czy nie jest raczej tak, że one robią więcej szkody dla nerek niż pożytku dla naszych kości? Wiecie coś na ten temat?
        Bo o żęby to ja się nie martwię (regularne wizytu u dentysty, nić dentystyczna i fluoryzacja u mnie wystarczą), tylko o ewentualną osteoporozę w przyszłośći?! Powszechnie wiadomo, że po zakończonym karmieniu kości się uwapniają na nowo, tylko w jakim procencie? Wieloletnie karmienie piersią a dieta bezmleczna jest chyba dużym ryzykiem?
        Wiem, że moża próbować ratować się spożywaniem produktow roślinnych zawierających wapń, ale bądżmy szczerzy, biorąc pod uwagę nasze zapotrzebowanie, jest go w nich tyle, co kot napłakał.
        Pozdrawiam

        • mamaaniolka Re: Co z bezmleczną dietą? 22.02.05, 16:22
          Jestem od 14 miesięcy na diecie bezmlecznej i też się tym martwię. Wprawdzie
          nie muszę być na bardzo restrykcyjnej diecie, jem masło i od czasu do czasu
          jogurt Premium (nie zawiera mleka w proszku), poza tym piję trochę mleka
          koziego, ale niedużo, bo mi średnio smakuje. Nie biorę żadnych preparatów
          wapnia, ale to z powodu mojej osobistej awersji do tabletek i roztargnienia,
          które utrudnia mi połykanie czegoś codziennie albo co gorsza kilka razy
          dziennie. Pocieszam się tylko tym, że zwierzęta udomowiono stosunkowo niedawno
          (jakieś 10 tys. lat temu o ile mnie pamięć nie myli), czyli wcześniej ludzie
          obywali się bez mleka zwierząt, a kobiety karmiły dłużej piersią. Ale pewności
          nie mam...
          • gosiat Re: Co z bezmleczną dietą? 03.03.05, 07:56
            Tak... i te 10 tys lat temu ludzie żyli po 30 lat, a kobiety umierały głównie
            przy porodzie lub w połogu sad
            • mamaaniolka Re: Co z bezmleczną dietą? 03.03.05, 11:32
              > Tak... i te 10 tys lat temu ludzie żyli po 30 lat,

              W "Trzecim Szympansie" Jareda Diamonda wyczytałam, że według badań kości ludzi
              z czasów łowiectwa-zbieractwa (które powinny się nazywać raczej czasami
              zbieractwa-łowiectwa, bo tak często wcale się nie udawało złowić zwierza)
              wskazywały na lepszy stan zdrowia niż kości ludzi z czasów rolnictwa i
              udomowienia zwierząt. Wynikało to z bardziej zróżnicowanego pożywienia
              zbieraczy. A znowu w "Kobieta. Geografia intymna" Natalie Angier czytałam o
              teorii babki wyjaśniającej sens menopauzy. Chodzi po pierwsze o to, by kobiety
              nie rodziły dzieci do śmierci, bo ludzkie dzieci długo są zależne od dorosłych
              i same mają niewielkie szanse przeżycia. Po drugie babcie czyli kobiety po
              menopauzie pomagały wyżywić wnuki i dzieci innych krewnych, w czasie gdy ich
              matki karmiły piersią niemowlęta i z jednej strony potrzebowały więcej kalorii
              dla siebie, a z drugiej było im trudniej szukać pożywienia. Jasne, teoria babki
              to tylko teoria, ale daje do myślenia...

              a kobiety umierały głównie
              > przy porodzie lub w połogu sad

              Jakby tak było, to by nas tyle nie było na świecie. Natura nie mogła "wymyślić"
              czegoś, co się nie opłaca. Owszem, poród u naszego gatunku jest stosunkowo
              niebezpieczny dlatego, że rodzimy bardzo duże dzieci o dużych głókach, a to
              dlatego, że dzięki długiej ciąży rozwija się mózg płodu. Ale gdyby poród i
              połóg często powodowały śmierć kobiety, a zatem i dziecka, to by się to po
              prostu nie opłacało. Opłacalność polega na tym: duży mózg dziecka, w związku z
              tym dosyć niebezpieczny poród, ale nie zanadto - większość matek musi przeżyć.
              To nam (a jeszcze bardziej 2-3 poprzednim pokoleniom) wmawia się, że poród jest
              bardzo niebezpieczny, że kobieta musi rodzić w szpitalu i że niezbędne są
              liczne medyczne ingerencje w poród (w większości porodów są stosowane jakieś
              ingerencje!). Z drugiej strony kobiety nie przygotowują się do porodu (często
              nawet nie wiedzą, jakie to ważne), nie ćwiczą, nie czytają, nie uczą się
              pozycji czyniących poród szybszym i bardziej bezpiecznym, co przyczynia się do
              tego, że częściej są stosowane ingerencje medyczne, i błędne koło się zamyka.
              W "Poród aktywny" Janet Balaskas wyczytałam np., że jeszcze 100-200 lat temu w
              każdym domu było krzesło porodowe (lepiej dla kobiety i dziecka jest rodzić w
              pozycji pionowej niż leżąc na wznak). Czy ktoś nam o tym powiedział w szkole?
              Jasne, poród bywa niebezpieczny i dobrze sobie zdawać sprawę, ale bywa nie
              oznacza że musi być. Sama jestem wdzięczna, że rodziłam już po akcji "Rodzić po
              ludzku".
              Pozdrowionka!
    • iwaka_ Re: a co z zębami mamy? 02.03.05, 23:06
      Witam,

      No więc ja pytałam też moją dentystkę, głównie dla porządku, bo wewnątrz coś mi
      mówiło, że z zębami mamy, jest tak jak z zębami dzidziusia (taaaa, 19 miesiąc,
      jaki to dzidziuś?), i tak jak z karmieniem w czasie ciąży.

      Mity, mity, mity - znajdzie sie pewnie jeszcze wiele sposobów, żeby nagadać
      długo karmiącym mamom.

      "Pani Iwono, ciąża i karmienie piersią to dla kobiety stan fizjologiczny.
      Natura sama dba o to, by nie popsuc zdrowia ani jednemu, ani drugiemu (czy
      trzeciemu). Groźne natomiast okazać się mogą "humory" zabijane czekolada,
      lodami i innymi próchnicotwórczymi wynalazkami. Nie żreć słodkiego, a jeśli -
      to mało, i szorować kły naten-tychmiast. A u Pani znowu nic złego nie
      znalazłam. Jest Pani najlepszym dowodem na to, że można długo karmić i nie miec
      próchnicy". Boże, żeby ona wiedziała jaka górę czekolady ja pochłonęłam od
      urodzenia Tomasza!!!!

      Czego i Wam życzę!
      Iw
      • driadea Re: a co z zębami mamy? 03.03.05, 00:34
        Wiecie co, tak czytam i czytam i nie wiem, skąd ten, nieprawdziwy skądinąd,
        pogląd, że próchnica bierze się ze słodyczy. Przecież to choroba bakteryjna,
        słodycze to jedynie (no dobra, "aż") doskonała pożywka dla tychże bakterii. No
        ale od samej czekolady nie zrobi się nagle dziura w zębie, do tego trzeba
        zaniedbań higienicznych (niemycie zębów po posiłkach, na ten przykad)!
        NO! tongue_out
        Pozdrawiam smile
Pełna wersja