długie karmienie a niezależność, pewność siebie

02.01.05, 18:58
"Długie karmienie a niezależność, pewność siebie i inne cechy naszych
dzieci" :o)
Taki chciałam tytuł nadać nowemu wątkowi, ale się nie zmieścił.
Dostałam fajny artykuł, w którym bardzo ciekawie opisywany jest ten problem.
Jakaś mama chce odstawić swoje dziecko w wieku poniemowlęcym od piersi,
bo "chce, aby stało się niezależne". Lekarz odpowiada jej:
"A karmienie piersią spowoduje, że maluch stanie się zależny? Nie wierz w to.
Dziecko, które ssie pierś aż do czasu, kiedy ono samo odstawi się (zwykle od
2 do 4 roku), jest, ogólnie rzecz biorąc, bardziej niezależne, i może być
bardziej pewne siebie, bardziej bezpieczne (tzn. czuje się bezpieczne) w
swojej niezależności. Dziecko otrzymało pewien komfort i bezpieczeństwo przy
piersi aż do tego czasu, gdy ono samo było gotowe, by zrobić krok do
zaprzestania ssania. A kiedy ono samo zrobi ten krok, wie, że zrobiło postęp,
że porusza się naprzód w swoim rozwoju. Wówczas jest to naprawdę milowy krok
w jego życiu. Często "wypuszczamy" dzieci w niezależność zbyt szybko. Żeby
spały same, za wcześnie, żeby zakończyły ssanie, za wcześnie, żeby robiły
wszystko bez rodziców, za wcześnie. Dziecko w ten sposób uniezależnia się
przedwcześnie. Jaki jest tego skutek? Wkrótce opuści dom. Czy chcesz, żeby
opuściło dom w wieku 14 lat?
Oczywiście karmienie piersią może być w niektórych wypadkach wykorzystane do
tego, że dziecko jest "uzależnione" od matki (zamiast zdobywać niezależność).
Ale to może dziać się też z innym jedzeniem, z "treningiem czystości" i inn.
Problemem nie jest karmienie piersią, to jest kwestia czegoś innego."
Według mnie podobnie, tak samo każda z tych rzeczy (oraz inne jeszcze) może
być wykorzystywana albo do zdobywania niezależności albo do wytwarzania się
niezdrowej symbiozy, uzależnienia dziecka od siebie. Według mnie bardzo ważne
jest w rozwoju dziecka, żeby mama nie była zaborcza, żeby dziecko miało
możliwość przywiązania się również do innych osób, przede wszystkim taty. Ale
to też zależy od tego, czy ma możliwość przebywać z kimś innym oprócz mamy i
nawiązywać z nim bliską radosną relację.
Co o tym myślicie? Jak dla mnie bardzo ciekawy artykuł, mogę przesłać go,
jeśli ktoś zna angielski i chce sobie potłumaczyć. Pozdrawiam noworocznie!
Iza
    • ada1077 Re: długie karmienie a niezależność, pewność sieb 03.01.05, 00:05
      Hej! No bardzo dziękuję Ci za ten artykuł. Jest to dla mnie temat bardzo
      trafiony, bo przynajmniej nie muszę się czuć jak jakaś nienormalna przez to, że
      moje dziecko jeszcze karmię piersią (a w kwietniu skończy 3 lata). I cieszę
      się, że nie jestem tym przypadkiem długokarmiących matek, które robią to po to,
      aby uzależnić dziecko od siebie i mieć ich miłość na wyłączność. W tym wględzie
      akurat dążę do czegoś odwrotnego. Chcę aby był niezalezny, lubił i kochał inne
      osoby z rodziny i nie tylko. Chcę go nauczyć samodzielności (chociaż nie na
      siłę)poprzez pozwalanie dziecku na spontaniczne działania, stymulowanie jego
      rozwoju (przez różne zabawy) , staram się nie mieć panikarskiego podejścia w
      przypadkach, kiedy dziecko np. szybko biega (bo się zaraz przewróci albo
      uderzy!- jak to panikują czasami babcie), albo chce coś zrobić samo, ale nie
      zawsze potrafi. Staram się też nie być zawsze na każde zawołanie, kiedy np.
      może mnie zastąpić mąż albo ktoś inny, staram się też nie wyręczać synka w
      różnych czynnościach. Mimo wszystko wydaje mi się, że każda matka potrzebuje
      tych chwil dla siebie i zarówno dla dzieci jak i dla nas samych na dobre
      wyjdzie, jeśli postaramy się uzyskac jako taką niezależność, odrębność matki i
      dziecka. Ale z autopsji wiem, jakie to jest trudne, jak dziecko bywa
      absorbujące i ciągle potrzebuje i preferuje właśnie matkę. Owszem, to prawda,
      że dziecko nie powinno być do niczego na siłę popychane, jeśli rzeczywiście coś
      jest w danym momencie trudne do zrobienia (np. odmowa piersi). Ale wydaje mi
      się, że najważniejsze to przygotowywać samą siebie do rozstania z piersią -
      piszę siebie, bo juz na własnych błędach nauczyłam się, że dziecka raczej nie
      warto przekonywać do rozstania z piersią, kiedy czujemy, że i tak za chwilę
      ulegniemy (np kiedy dziecko będzie chore). Dziecko potem jest zdezorientowane,
      a kolejna odmowa, kolejna walka dziecka poprzez wymuszanie oraz nasza uległość
      to po prostu niekonsekwencja, która poteguje stres dziecka. Uważam, że lepiej
      sie tak przygotować psychicznie, aby zrobić to szybko, jak z wyrwaniem zęba.
      Ale wydaje mi się, że sprawa odstawiania od piersi to jedno, a nabywanie
      innych umiejętności i zdobywanie niezależności to drugie.
      Nie jestem pewna czy długie karmienie piersią zawsze sprzyja pewności siebie.
      Osobiście mam pewne obawy. Moja wątpliwość dotyczy sytuacji, kiedy dziecko ma
      iść do przedszkola. Otóż zauważyłam, że mój synek raczej nie dąży specjalnie do
      kontaktu z innymi dziecmi, chociaż je lubi. Zauważyłam na zajęciach z
      angielskiego, na które chodzimy po to, aby miał kontakt z dziećmi i rozwijał
      się społecznie, że nie jest szczególnie zainteresowany zabawami z dziećmi, jest
      raczej indywidualistą i woli przekomarzać sie, albo poprzytulać ze mną, zamiast
      skierować uwagę na dzieci. Trochę mnie to niepokoi i wiążę to z silną więzią
      emocjonalno-mleczną wink. No mam nadzieję, że moje obawy są bezpodstawne i
      dziecko mnie zaskoczy i świetnie się odnajdzie w przedszkolu, do którego
      przecież musi pójść, aby nie odstawać od innych dzieci. Wydaje mi się, że brak
      przedszkola i zbyt długie pozostawanie w domu z mamą (które bywa konsekwencją
      przesadnego uzaleznienia dziecka od matki) bywa często przyczyną późniejszych
      problemów w szkole z powodu braku pewności siebie (przez to, że dziecko nie
      jest obyte z dziećmi i nie umie tyle co inni).
      Dlatego też uważam, że owszem, matka powinna być obecna, kiedy dziecko jej
      potrzebuje, dziecko musi czuć się kochane, ale nie uzależnione od matki.
      A jeśli chodzi o popychanie do niezależności, Czasmi może się okazać, że coś
      przed czym dziecko się wzbraniało, mu się spodoba, tak jak np z nauką pływania.
      W pierwszym momencie dziecko może okazać lęk przed wodą, ale jak się rozsmakuje
      w pływaniu, nie będzie chciało wyjść z wody... Pewne umiejętności chyba czasami
      warto dziecku dać szansę przyswoić dość wcześnie, nawet jak się wydaje, że nie
      jest mu to do niczego potrzebne. Ale to nie ma nic wspólnego z wypychaniem z
      domu. Dziecko może być w pełni samodzielne, posiadać wiele umiejętności pomimo,
      że ma matkę obok siebie.
      Reasumując:
      Dziecko powinno umieć akceptować i cieszyc się obecnością innych osób, ale w
      sytuacjach, kiedy potrzebuje przytulenia, okazania miłości, zainteresowania,
      nigdy nie należy mu tego szczędzić. Ważne jest, aby dziecko miało poczucie
      bezpieczeństwa. Dlatego jestem np. za sypianiem dziecka z rodzicami w jednym
      łóżku, natomiast jeśli chodzi o długie karmienie piersią, wiele tutaj zalezy od
      sposobu odstawiania, dobrze jest zrobić to tak, aby dziecko nie czuło się
      odrzucone, wtedy nie ma znaczenia, czy karmienie trwa pół roku, rok czy 3 lata.
      Trzeba po prostu znaleźć na to odpowiedni moment.

      pozdrawiam Ada
      • fizula do Ady1077 04.01.05, 13:25
        Witaj!
        Daleka jestem od wiązania wszystkich cech naszego dziecka wyłącznie z
        karmieniem piersią. Bo przecież ono nie jest odpowiedzialne za wszystkie cechy
        dziecka, wiele cech jest wręcz wrodzonych. Jedno dziecko rodzi się z
        powolniejszym spokojniejszym temperamentem, bardziej uwewnętrznia swoje
        przeżycia, inne bardziej żywe, chętne do wszelkich kontaktów. Jak dla mnie w
        tym przypadku, czy chętnie bawi się z rówieśnikami bardziej zależy od tego, czy
        miało od małego możliwość częstych kontaktów z rówieśnikami czy innymi dziećmi,
        czy miało możliwość zapoznać się dobrze chociaż z jednym dzieckiem. Moje oba
        maluchy (l.5 i 1,5) bardzo się garną do kontaktów z innymi dziećmi. W lepszej
        sytuacji jest tu młodsze dziecko, które od małego ma do zabawy starsze
        rodzeństwo. Choć wydawałoby się, że mój młodszy dzieciaczek, taki spokojny,
        nieśmiały, ale jak są dzieci, to jest w swoim żywiole. Z kolei starsza córcia
        też jest bardzo otwarta na kontakty z innymi dziećmi, od małego miała
        swoich "dziecięcych" przyjaciół, których odwiedzaliśmy i zapraszaliśmy do
        siebie. Synek jest bardzo przywiązany nie tylko do mnie, ale też do starszej
        córci, która umie go też uspokoić, do taty, do dziadka (z którym czasem woli
        zostać niż ze mną). W przytaczanym artykule bardziej chodziło o niezależność od
        mamy, od piersi, od bliskiego kontaktu.
      • iwaka_ Re: długie karmienie a niezależność, pewność sieb 14.07.05, 23:27
        "Wydaje mi się, że brak
        > przedszkola i zbyt długie pozostawanie w domu z mamą (które bywa konsekwencją
        > przesadnego uzaleznienia dziecka od matki) bywa często przyczyną późniejszych
        > problemów w szkole z powodu braku pewności siebie (przez to, że dziecko nie
        > jest obyte z dziećmi i nie umie tyle co inni). "


        No więc, powiem tak: anglicy mawiają "you never know" - czasem trudno
        przewidziec. Michał (obecnie lat 12) ssal 18 miesiecy. Zostal odstawiony nagle
        i brutalnie (nigdy sobie tego nie wybaczylam). Przedszkola chronicznie nie
        znosil. Nie chodzil prawie wcale. Lękliwy i nieufny maminsynek. W szkole dal
        sobie rade bardzo dobrze: jest zbyt niesmialy by rozrabiac w czasie zajęc, jest
        tez dośc poważny, bo nigdy nie chuliganił z kolegami, raczej obcował z
        dorosłymi. Jednocześnie jakoś udało mu sie zdobyć pozycję lidera, i w klasie i
        w grupie językowej. Oznacza to, że pewna mądrośc, dojrzałośc i odpowiedzialnośc
        imponują rówieśnikom. Że ta nieśmiałośc nie spowodowała kłopotów, wręcz
        przeciwnie, nie dośc że on sopbie świetnie radzi, to jeszcze ja mam czas na
        młodszą latorośl, bo Misiek nie potrzebuje pomocy w lekcjach, itp.

        Czyli:
        długie karmienie piersią nie jest równoznaczne z uzaleznieniem od mamy - można
        się od niej uzależnić nie ssąc latami
        brak przedszkola nie oznacza, ze dziecko nie wie tyle co rowiesnicy, czesto wie
        wiecej

        Co nie znaczy, ze nie mam watpliwosci dlugo karmiac piersia.
        iw
    • patbal Re: długie karmienie a niezależność, pewność sieb 03.01.05, 19:36
      witam,
      czy mogłabym prosić o przesłanie mi tego artykułu?
      dzięki
      pozdrawiam,
      patrycja
      • patbal Re: długie karmienie a niezależność, pewność sieb 03.01.05, 19:43
        mój adres smile patbal@gazeta.pl
        smile
        • bursz Re: długie karmienie a niezależność, pewność sieb 14.07.05, 12:34
          Hej Iza,
          odgrzebalam ten watek i jeśli mogę to poproszę o ten artykuł na
          swirczynskaj@wp.pl
          Z góry dziękuję i pozdrawiam,jola
          • fizula Re: długie karmienie a niezależność, pewność sieb 14.07.05, 14:26
            Przepraszam, ale to było dawno, nie wiem czy teraz uda mi się znaleźć ten
            akurat artykuł (dostałam ich wtedy sporo: o długim karmieniu i karmieniu
            piersią w ciąży).
            Pozdrawiam!
            • situsia Re: długie karmienie a niezależność, pewność sieb 15.07.05, 11:57
              Jakbyś jednak znalazła ten artykuł, to ja też proszę smile))na adres
              situsia@NOSPAM.gazeta.pl. Pozdrawiam! Situsia, czyli też Jola.
Pełna wersja