fizula
04.02.05, 15:54
Znalazłam ciekawy artykuł w "Abstraktach" nt. długości karmienia piersią:
www.lalecheleague.org/ba/Aug94.html
Jeśli ktoś, choć minimalnie jak ja zna angielski, może sobie przeczytać i
pozbyć się kompleksów, jeśli obawia się, że już zbyt długo karmi, bo karmi
np. 3-4 lata. (to jest mój skrót myślowy, nie jestem tłumaczem).
Opisany jest szereg badań porównawczych na temat, jaka jest naturalna długość
karmienia piersią dla człowieka, jeśli nie brać pod uwagę kulturowych
przesłanek (wierzeń). Zwłaszcza zachodnia kultura dopuszcza jedynie karmienie
niemowlęcia, podczas gdy naturalne jest w wielu "nie-zachodnich" kulturach
karmienie do lat 3-4.
Wywody rozpoczynają się od stwierdzenia, że człowiek jest ssakiem, więc w
dziedzinie ssania należy go porównywać z innymi ssakami. Człowiek jest
ponadto ssakiem należącym, według zoologicznej systematyki do Naczelnych.
Dla większych ssaków czas kiedy "odstawiają" swoje małe od ssania to
osiągnięcie przez nie czterokrotności wagi urodzeniowej. Dla człowieka byłoby
to więc: dla chłopców 27 miesięcy, dla dziewczynek 30 miesięcy. Naczelne jak
inne ssaki zakańczają ssanie, gdy osiągają wagę 1\3 wagi dorosłego osobnika.
Ponieważ ludzie osiągają różny wzrost i wagę, byłoby to gdzieś między 4 a 7
rokiem życia.
W świecie zwierząt zakończenie karmienia odbywa się też według czasu ciąży.
Tyle że nie dotyczy to człowiekowatych. Szympans i goryl, które mają z
człowiekiem 98 % materiału genetycznego karmią swoje małe o wiele dłużej:
sześciokrotnie dłużej niż trwa ich ciąża. Bazując na tym porównaniu
wyuznaczyć można naturalny czas odstawienia u człowieka na 4,5 roku.
Następne badania mówią o tym, że wiele z naczelnych kończy karmienie, kiedy
wyżynają się im pierwsze stałe zęby czyli około 5,5-6 lat. Interesujące jest,
że wówczas także dzieci osiągają odporność bardziej zbliżoną do odporności
dorosłych.
Wszystkie te badania wskazują, że absolutne minimum to 2,5 roku, aby
zaczerpnąć wszystkie możliwe korzyści z mleka matki: fizyczne, poznawcze,
emocjonalne. Pojawia się też górna granica, około 7 lat. Nasza zachodnia
cywilizacja próbuje kompensować korzyści żywieniowe, odpornościowe przez
antybiotyki, szczepionki, odpowiednią higienę, ale jednak potrzeby zwłaszcza
emocjonalne i poznawcze (też inne) pozostają. Chociaż oczywiście nie jest to
popularne, tak długie karmienie. Tyle z artykułu.
Niedawno sama się śmiałam (trochę złośliwie a trochę dobrodusznie) z pewnej
osoby, która karmiła swoje dziecko do 7 roku życia (tak jej zalecił lekarz ze
względu na chorobę dziecka), a tu proszę mieści się to całkiem w normie.
Acha, jeszcze lubiłam pożartować sobie z mojego ukochanego mężunia, że on
podciągał kaszę mannę z butli do pierwszej klasy (niby namiastka, ale wyraża
jednak potrzebę ssania).
Chyba powinnam się więc poprawić i nie osądzać tak łatwo po pozorach. Dla
mnie ważne jest też, żeby karmienie piersią nie było namiastką relacji z
mężem, pójściem na łatwiznę ("nie umiem mu nic odmówić"). Ale jeśli matka
troszczy się o swoją relację z mężem, umie dziecku stawiać zdrowe granice
(jedne rzeczy pozwala, na inne nie), dba o inne dzieci, to takie długie
karmienie może być jak najbardziej naturalną częścią więzi.
Zastanawiałam się, czy nie opisać tego na ogólnym dziecku czy karmieniu, ale
dzisiaj chyba nie mam tyle werwy do odpierania zaciekłych ataków.
Pozdrawiam Was ciepło!
Iza