Karmienie piersią to nie bożek, ale ...

29.05.05, 01:29
"karmienie piersią to nie bożek, ale ma być czymś dobrym dla nas i naszych
dzieci."- taki miał być tytuł, ale mi się nie zmieścił :o)
Pamiętacie jeszcze wypowiedź mamy, której dziecko pamięta jej mleko jako
ciepłe i słodkie (coś w tym stylu). Choćby dla tego dobrego wspomnienia warto
spróbować dać dorosnąć swojemu dziecku we własnym tempie. Może dlatego,
szczerze mówiąc nie podoba mi się udowadnianie dziecku, że pierś jest
niedobra czy zepsuta (cytryna, gorzki paluszek, musztarda itd.).
Czytałyście "Sztukę karmienia piersią"? Jest tam taki ładny cytat:
"Uszanuj prawo do indywidualnego wzrastania i dojrzewania. Będziesz je wtedy
karmić z przekonaniem, że wyrośnie z potrzeby takiej bliskości w tempie dla
niego właściwym".
Część mam starszych, 2-3-letnich dzieci czasami odczuwa zaniepokojenie, czy
nie za często karmi piersią swoje dziecko, czy nie za często maluch się tego
domaga?
Trzeba uwzględnić sytuacje nietypowe: choroby, okresy szybszego wzrostu,
ząbkowanie, silny stres itp. A potem przyjrzeć się wzajemnym relacjom: czy
karmienie piersią nie jest po prostu przejawem nudy dziecka, przyzwyczajenia
obu stron. "Kiedy dziecko wyrasta z wieku niemowlęcego, nie zmniejsza się
jego potrzeba bliskości matki". Tyle że wówczas jest czas na naukę, że tą
bliskość można wyrażać na wiele różnych sposobów. Zabawa, rozmowa, rozwijanie
zainteresowań stopniowo coraz więcej miejsca zaczyna zajmować, a karmienie
piersią usuwać się w cień.
Takie sympatyczne cytaty z w\w książki.
Mój Daniel też chce częściej ssać, gdy za mało czasu mu poświęcam, gdy za
bardzo nieznośna jestem. Więcej "mea culpa" nie będę wymieniać, ale różnie
bywa.
Przez ten wątek zachęcajmy się do rozwijania na różne sposoby naszych relacji
z pociechami. Obie moje latorośle rosną na dorodne mole książkowe, pewnie pod
tym względem dalej się będziemy rozwijać, jak też w innych :o) A jakie
zainteresowania mają Wasze maluchy?
Pozdrawiam!
    • a.chudziak Re: Karmienie piersią to nie bożek, ale ... 30.05.05, 14:54
      Mój synek poza dydem uwielbia tańczyć, sam z siebie umie tyle różnych rodzajów
      tańca, układy najprzeróżniejsze. Poza tym bardzo absorbują go maszyny rolnicze,
      które podziwia w akcji, zwłaszcza traktory. No i oczywiście uwielbia siedzieć
      za kierownicą "auta dla dorosłych", musi mieć kluczyki, bo bez tego nie ma
      zabawy, wie, do zego służą i ile wolno przekręcić, by działały wycieraczki,
      klakson, szyby...ręczny zaciągamy na wszelki wypadeksmile))
    • iwaka_ Re: Karmienie piersią to nie bożek, ale ... 30.05.05, 22:02
      Fizula,

      Trafiłas wprost niesamowicie. Od dwóch dni noszę w sobie wątek, który miał się
      nazywać "Kryzys świadomości".

      Tomasz, 21 miesięcy, nadal głównie na piersi. Dzień normalny (bez wyjątkowych
      stresów i bolesnego ząbkowania) zaczynamy cycaniem na dzieńdobry, zazwyczaj z
      dwóch piersi. Myju-myju, sniadanie (Tom ewentualnie mały kawałek), zabiegi
      pielęgnacyjno-sanitarne (i mieszkania i mnie), malowanie (stołu głównie)
      farbami, spacer do szambiarki, sprawdzanie stanu studzienek odplywowych, w
      trakcie banan, po powrocie zupa (100ml góra), cycamy do snu, drzemka, zazwyczaj
      w połowie (po 45-60min) ryk z prośbą o titu, więc cycamy, do pobudki znów
      cycamy, inaczej ryk. Spacer na parking w celu obmacania (dosłownie!) większości
      samochodów, im starszy i brudniejszy tym lepszy, gry i zabawy ludu polskiego:
      akuku, jedzie pociag, "Gagu i mama będą pieskami", w międzyczasie chrupki,
      czasem znow banan, albo gruszka, kolacyjka w postaci płatków śniadaniowych
      (cit!) z mlekiem, kapiel i znów cycamy. W nocy około 5 pobudek na cyca.
      Wychodzi około 10 karmień na dobę.

      Niechno jednak: idą zęby, jest upał, przyjda goście, my jedziemy do cioci,
      zadzwoni moja przyjaciółka i chce pogadac (45-60 minut minimum), mam
      wszystkiego po dziurki w nosie i nie chce mi sie zabawiac małego czyli wieje
      nudą, Tomasz zaliczy potężną glebę z rozcinaniem wargi włącznie, itd, itp, to
      wtedy dochodza kolejne karmienia, nawet do 14-16 na dobę. Poniżej 8 na dobe nie
      zeszliśmy nigdy - czyli wyrabiamy książkową normę noworodka!

      No właśnie, Tom mało je innych pokarmów, nawet nie chce mi sie proponować, co
      nie oznacza, że od czasu do czasu nie ponawiam prób. Jednak zazwyczaj jak nie
      chce to odwraca głowę albo po pierwszym, góra trzecim, gryzie wypluwa na
      podłogę. Wszystkie smutki, niepowodzenia (no większość!) i bóle leczy cyckiem.
      No i kiepsko sypia.

      I teraz wątpliwości - czy ja z tym karmieniem na żądanie nie przesadzam? Czy
      nie powinno być mniej? Czy nie upośledzam go psychicznie? Uzależniając od
      siebie? Tom jest dość lękliwy, był taki od samiuskiego początku. Wrażliwiec.
      Budzi i rozprasza go każdy dźwięk, szmer. Jest bardzo ruchliwy i bystry. Ma
      świetną pamięć. Rokuje na inteligentnego wrażliwca - wypisz wymaluj jego
      starszy brat, którego karmiłam wprawdzie 18 miesięcy, ale nie tak ciągle i w
      kółko, tamten coś jadał. Jest tez upiornie uparty i zdecydowany, wie czego chce
      i to dostaje (w 90%).

      Aha, w domu troche brakuje męskiej reki, jeśli go nie sprzedam na 2-3 godziny
      do rodziców, to spedza ze mną 24 na dobę i inaczej nie bardzo mogę, nie mam
      wyboru.

      No więc, czy można inaczej? Czy powinnam byc twardsza? Odmawiać? Czuję, że to
      kryzys, ten upał, niewyspanie, znowu nie obcięte paznokcie (można mu je obciąc
      tylko w czasie snu, a jakos ostatnio ciągle cos sie działo, a co dwulatek
      potrafi robic paznokciami w trakcie karmienia opisywac chyba nie musze?),
      kolejne uwagi tesciowej na temat karmienia... Jakoś jestem zmęczona.

      Blagam o opinie i o wsparcie,
      Iw
      • vanilla-sky Re: Karmienie piersią to nie bożek, ale ... 30.05.05, 23:01
        jak przeczytalam ot u mnie bylo bardzo podobnie, teraz juz jest lepiej, musisz
        powiedziec dosc, Twoj synek eychowal sobie Ciebie tak jak moja cora mnie...
        teraz nadszedl czas wychowac troszke ichsmile
        musisz mu ograniczyc cyca!!!
        ja sobie postanowilam tylko cycy do spania!!!
        jak idzie spac popoludniu to dostaje, na wieczor tez, czaem jej sie zdazy
        jeszcze tak kolo 4/5 ale rzadko-w tym okresie wpycham w nia kromeczkesmile))
        WYTRWALOSCI!!!! musu sie udac!!!!!!!! pozdrawiam
        • aggrazza Re: Karmienie piersią to nie bożek, ale ... 31.05.05, 07:15
          kiedy moje dziecie skonczylo 16 miesiecy tez doznalam takiego olsnienia i
          zredukowalam jej ilosc karmien do 2 na dobe. juz prawie dobilalysmy do drugiego
          tygodnia kiedy mi sie dziecko w ramach protestu rozchorowalo po raz pierwszy w
          zyciu. jestem pewna ze zrobila to z premedytacja. wczesniej bywala zdrowa nawet
          kiedy wszyscy dookola, wlacznie z mama i tata, padali na grype. a tu
          niespodzianka wszyscy zdrowi a dzidzia chora. goraczka 40 stopni oczywiscie
          wrocilysmy do cyckania na zadanie i tak juz zostalo. ja zdecydowanie zle znosze
          choroby malej. wole to nieszczesne karmienie na zadanie. no i tym sposobem
          stukna nam 19 miesiac karmienia.
          musze przyznac racje fizuli. znudzone lub niedopieszczone dziecko czesciej
          prosi o piers. tym sposobem zwraca na siebie uwage. w naszym wypadku najlepszym
          sposobem na ogranizenie karmienia jest spacerek lub goscie.
          • a.chudziak Re: Karmienie piersią to nie bożek, ale ... 31.05.05, 08:46
            cd.
            Nie ograniczam Kubusiowi karmień gdy jestem w domu, może dlatego, że pracuję i
            czas spędzony w pracy jest automatycznie ograniczeniem karmienia. Karmię na
            życzenie, wychodzi tego może z 10 na dobę. W nocy budzi się 2-3 razy. Gdy ma
            zły dzień może być częściej. Jakoś mi to nie przeszkadza w najmniejszym
            stopniu.

            Nie mam kłopotów z podawaniem innych posiłków, zwłaszcza, ze Kubuś sam już je
            łyżką, wiem też co mu smakuje i co z radością zje. Wciskam mu podczas spacerów
            dodatkowo jedzenie, żeby mu nie przeszkadzać w zabawie, poza tym mając raczki w
            piachu byłby problem z samodzielnm jedzeniem.
            Kubuś lubi żeby go chwalić, więc gdy je w domu to wszyscy obecni powinni
            zwrócić na niego uwagę, jak on pięknie je, wtedy efekt jest zadziwiający, zjada
            o wiele więcej. Lubi też podbierac z mojego talerza...
      • norga Re: Karmienie piersią to nie bożek, ale ... 31.05.05, 10:51
        smile prosiłaś o wsparcie ale tak naprawdę to ja otrzymałam je od Ciebie
        wczytując sie w Twoje słowa..dziękuję...Mój synek ma 22 miesiące, jest też
        takim typem ruchliwego i bystrego wrażliwca. Kocha wszystkie owady chodzące,
        latające, typu duża tłusta mucha potrafią go tak przestraszyć, ze płacze. Boi
        się bardzo wielu rzeczy i ludzi...najlepsza zabawka to srubokręt krzyżak (tylko
        prawdziwy) i młotek...nie mozna go wyciagnąć z piaskownicy, wspina sie na
        drabinki i zjeżdża na zjeżdżalni. Kocha ślimaki (jest ich bardzo dużo na naszym
        podwórkowym trawniku-pokazuje który jest duży, a który mały) i rybki, nie bez
        przyczyny nazywają się w jego języku tak samo, tzn. "nana". jak cos zauważy i
        jak mu mówię jak to się nazywa to krzyczy "mama daj!!!", a to może być np.
        komin, samolot, dym, ciężarówka...ostatnio uczy się skakać (widzi jak to robią
        starsze dzieci i za wszelką cenę), wchodzi na schody lub inne rzeczy i "skacze"
        (czyt.rzuca się)...kocha książki, ma swobodny do nich dostęp, jedna półka w
        naszej biblioteczce jest przeznaczona na jego "białe kruki"...ostatnio
        wyciągnął słownik angielsko-polski.Myślę sobie, pewnie zaraz odłoży bo nie ma
        obrazków, a nasze dziecko otworzyło na jakieś 200-str. i zaczęło czytać na głos
        cytuję: "innndaaaa baaa.....itp.)
        Jest nadal karmiony piersią i nie wyobrażam sobie oduczać go albo ograniczać
        (choćby dlatego, ze pracuję)...bywają jednak dni, kiedy żadziej ssie, wtedy
        nadrabia różnymi innymi smakołykami. W wolne dni od pracy nadrabia cały
        tydzień, zdarza się nawet, ze nie je nic prócz mleczka z "titi". Jest uparty i
        lubi sam wybierać, dlatego nawet jak chce to swoje "titi" to pokazuje i
        mówi "to", a po kilku łykach "mama, inny"
        ....możnaby tak wymieniać bez końca
      • jagandra Re: Karmienie piersią to nie bożek, ale ... 31.05.05, 17:46
        Iwa,

        wydaje mi się, że Tomowi się żadna krzywda nie dzieje i że na pewno nie
        upośledzasz go psychicznie ani pod żadnym innym względem. Sama piszesz, że od
        początku był lękliwy i wrażliwiec. A naprawdę musi być niezły wrażliwiec, skoro
        można mu obciąć paznokcie tylko podczas snu! Po prostu taki typ, a cycuś
        widocznie świetnie się nadaje na pocieszyciela.
        To Ty masz kryzys a nie on! I wcale Ci się nie dziwię. Gdy przeczytałam opis
        Waszego dnia, uświadomiłam sobie, że wprawdzie nie przepadam za wstawaniem o 6
        rano (oj nie!), ale jednak odpoczywam psychicznie w pracy od roli matki i
        karmicielki. A Ty masz ten młyn na okrągło. Może by się udało sprzdawać gościa
        codziennie rodzicom raz na 2-3 godziny? A może rodzice by woleli co 2 dni na 4
        godziny? wink))
        Jeśli chodzi o samo karmienie, to jeśli jesteś zmęczona, może faktycznie warto
        jakoś ograniczyć tę częstość? Ale tu Ci nic nie doradzę, bo akurat tego
        problemu nie mam. U nas czasem jednak przypada poniżej 8 karmień na dobę wink

        Trzymaj się cieplutko i nie daj się! Ściskam mocno choć wirtualnie.
        Jag.

        PS: A co do związku między częstem karmieniem a brakiem rozrywek dla dziecka
        lub niepoświęcaniem mu wystarczającej uwagi... Anielka z reguły woła cycy, gdy
        uzna, że za długo siedzę przy komputerze. Na początku uznawałam, że oczywiście
        cycy koniecznie musi być, ale szybko się połapałam, bo małpka przysysała się
        tylko na chwilę albo wcale, za to brała mnie za rękę i wymyślała mi jakąś
        fascynającą zabawę wink No więc się bawimy smile
        • iwaka_ Re: Karmienie piersią to nie bożek, ale ... 01.06.05, 14:06
          Jaga, Norga,

          Dziekuję. Troche mi lepiej, choć, oczywiście zmęczenia żaden, nawet
          najserdeczniejszy post nie wyleczy...

          Zastanawiam się właśnie, również w wątku Vanilli i tym, że jej sie udało
          ograniczyć, że ja jestem dla Tomka takim smoczkiem uspokajaczem. Tyle, że on ma
          dodatkową funkcję, nie [przewidzianą w uspokajaczach, ja uspokajając karmię. A
          ponieważ on często potrzebuje tego wyciszenia przy mojej piersi, to automatem
          dostaje i papuniu. Może więc jeszcze większą wagę przyłożyć do proponowania
          jedzonka w przerwach między cycusiem, i znaleźć coś bardziej sycącego (niż
          płatki śniadaniowe) na noc. Może to mu pozwoli, jesli nie zredukowaniać nieco
          ilość karmień (no te nocne może...???) to chociaż troche przytyć.

          Tomek miał dośc stresująca ciążę ( a może to ja miałam???: ))), jest
          wcześniakiem, posiadanie brata, oprócz niewątpliwych i ogromnych zalet, dokłada
          mu jednak niechciane pobudki, rozproszone karmienia, zaburzony rytm dnia....
          POwinnam chyba z nim wyjechac na bezludna wyspę i tam, poświęcając mu 100%
          uwagi, wyciszyć go, uspokoić i zahartować. Eeeeee, marzę sobie chyba.... Kiedy
          ja wrócę do pracy???


          Możliwośc takiego głośnego pozadawania pytań, tu na tym forum, ratuje mnie
          przed szaleństwem. Fizula, dziękuję! Dziewczyny, bardzo, bardzo dziękuję!

          Iw
          P.S. Dziś znów mocniej się ślini, może ostatnie dwie trójki??? Czy później,
          przed piatkami, będzie chwila przerwy?
          • fizula Re: Karmienie piersią to nie bożek, ale ... 01.06.05, 15:15
            Nawet ważniejsze od jedzenia jest picie. Małe dzieci potrzebują bardzo dużo
            picia. Woda, herbatki owocowe i ziołowe, soczki -wszystko można wypróbować i
            proponować. Częste picie może ograniczać potrzebę ssania. Mój Daniel pije
            bardzo często: razem ze mną, razem z siostrą, gdy zapominam o piciu o wiele
            częściej maluch ssie.
            Trzymajcie się!
Pełna wersja