fizula
24.06.05, 23:54
Czego Wy nie cierpicie? Wczoraj miałam tę nieprzyjemność, że moja ciotka na
urodzinach babci zauważyła, że wyszłam do drugiego pokoju po to, by nakarmić
synia. Skomentowała to: "wreszcie sobie podoił". Ja nie krowa, dziecko nie
cielę, więc w skrytości ducha dziwię się takim określeniom i to, że ludziom
nie przychodzi do głowy, żeby o innych ludziach wyrażać się z większą
powściągliwością. Składam to jedynie na karb wiejskich korzeni, stąd nie
pogryzłam ciotki mimo najszczerszych chęci ;o)
Jeszcze nie cierpię tego, że nasze szpitale z pełną nieświadomością odzierają
kobietę z jej intymności, wstydliwości. Brrr!
A czego wy nie cierpicie?