Nowe jedzonko, praca mamy contra ukochany cycuś

04.07.05, 18:35
Raaaatunku!

Jestem kompletnie zdezorientowana i nie wiem, co dalej. Pomocy! No to
wyłuszczam problem, otóż:
- Pyniek ma 7,5 miesiąca,
- od miesiąca wprowadzamy nowinki jedzeniowe, wcześniej tylko na cycu (bez
dokarmiania, dopajania, smoczków itd. itp.),
- za dwa miesiące prawie na pewno wracam do pracy (nie będzie mnie ok. 9
godzin), Krzyś zostaje z babcią,

Było tak: na początku podałam brokułka, potem marchewunię... poszło i przez
tydzień, ile dałam, tyle zjadł.A teraz chyba odkrył, że może zacisnąć usteczka
i nic sie nie przeciśnie. Oczywiście chętniej wchodzą deserki owocowe, chociaż
zaczęłam od warzywek. Normalnie rozpacz i bunt, zwłaszcza przy obiadku.
Kombinuję, że może mu nie smakuje, dodaję mojego mleczka - nie bardzo pomaga.
Zauważyłam, że chętniej wcina z dużą ilością marchewki, no ale obawiam się tak
codziennie dużo mu jej dawać.
Jak więc zachęcić malucha do jedzenia, co Wam zadziałało? Wiem, że to
zachęcanie, próbowanie itd., ale jak wrócę do pracy, to przecie coś musi jeść.
Przestawiać go teraz (np. zostawić z tatą i zmyć się na całe przedpołudnie
parę razy), czy może to zostawić i jak będzie musiał, mnie nie bedzie, to zje?

No i tu wyłania się druga kwesia: obiadek zamiast cycusia, czy do cycusia? Czy
może popity? Jak najlepiej? Jakie macie doświadczenia?

A potem w pracy: odciągać w trakcie (a byłby to duuuży problem w mojej pracy),
czy po prostu karmić po powrocie (czyli byłoby posysanko z rana, potem koło
15-16, kolacja, no i nocki. Na razie sie nie budzi, ale pewnie zacznie. Czy
tyle mleczka wystarczy maluchowi w tym wieku i czy mi się to negatywnie na
laktację nie rzuci?
    • jagandra Re: Nowe jedzonko, praca mamy contra ukochany cyc 04.07.05, 22:06
      > Jak więc zachęcić malucha do jedzenia, co Wam zadziałało? Wiem, że to
      > zachęcanie, próbowanie itd., ale jak wrócę do pracy, to przecie coś musi jeść.
      > Przestawiać go teraz (np. zostawić z tatą i zmyć się na całe przedpołudnie
      > parę razy), czy może to zostawić i jak będzie musiał, mnie nie bedzie, to zje?

      Wklejam linka do trochę podobnego wątku.

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=21000&w=24451006&a=24451006
      Generalnie dziecko w tym wieku ma prawo być jeszcze mało zainteresowane innymi
      pokarmami niż mleko mamy. Moim zdaniem - dawaj mu to, co lubi, nie przejmuj
      się, że je za dużo marchewki czy za dużo owoców. Już ono wie najlepiej, czego
      potrzebuje. Miałam podobne wątpliwości, a potem (jak poszłam do pracy) nie było
      w ogóle problemu - napisałam o tym szerzej w tamtym wątku.

      > No i tu wyłania się druga kwesia: obiadek zamiast cycusia, czy do cycusia? Czy
      > może popity? Jak najlepiej? Jakie macie doświadczenia?

      Cycuś jest jeszcze najważniejszy, obiadek powinien być dodatkiem, czyli raczej
      po cycusiu, na pewno nie zamiast.

      > A potem w pracy: odciągać w trakcie (a byłby to duuuży problem w mojej pracy),
      > czy po prostu karmić po powrocie (czyli byłoby posysanko z rana, potem koło
      > 15-16, kolacja, no i nocki. Na razie sie nie budzi, ale pewnie zacznie. Czy
      > tyle mleczka wystarczy maluchowi w tym wieku i czy mi się to negatywnie na
      > laktację nie rzuci?

      Laktacja powinna się dostosować do potrzeb. Chociaż na początku nie wiem, czy
      przetrwasz bez odciągania/ karmienia tyle godzin? A jeśli się martwisz, czy to
      nie za mało mleczka dla małego, to możesz mu przecież wtedy już wprowadzić
      jogurty i kefiry.

      Pozdrowionka smile
      Jagandra
      • margerytka1 Re: Nowe jedzonko, praca mamy contra ukochany cyc 04.07.05, 23:35
        O widzisz, wiedziałam, że kiedyś o tym czytałam. Tylko nie zapamiętałam
        szczegółów, bo było to w czasie, kiedy mnie jeszcze problem nie dotyczył.

        Też czytałam o tym, że najpierw pierś, a potem "niepierś", ale mnie mąż
        terroryzuje (znaczy, spieramy się delikatnie), że jak daję najpierw mleczko, to
        potem nie będzie w ogóle chciał jeść, bo nie jest głodny. Ja przychylam się do
        teorii, że nie dla zaspokojenia głodu jak na razie ma jeść. Tylko martwię się,
        co będzie jak pójdę do pracy. I pamiętałam, że gdzieś czytałam, że dziecko sie
        przestawiło od razu.To byłaś Ty smile I nawet, jeżeli wrócę za 2 miesiące do pracy,
        to też będzie podobnie.

        Z odciąganiem to chodziło mi o stan docelowy, czyli na początku pewnie będzie
        trzeba troszkę odciągnąć, ale zmierzając do nieodciągania. Bo u mnie w pracy
        mierzą nam czas co do sekundy (to nie przenośnia niestety) nawet w ubikacji i
        jak jest za długo, to się czepiają sad(

        A jak poszłaś do pracy, to wtedy już było z dnia na dzień jedzonko insze zamiast
        piersi?
        • jagandra Re: Nowe jedzonko, praca mamy contra ukochany cyc 05.07.05, 11:41
          > A jak poszłaś do pracy, to wtedy już było z dnia na dzień jedzonko insze
          zamias
          > t
          > piersi?

          Dokładnie z dnia na dzień. Wcześniej przez tydzień odprowadzałam Anielkę do
          niani na jakieś 2 godzinki dziennie, ale nic nie chciała jeść i bardzo się
          martwiłyśmy z nianią, co to będzie. A jak mnie nie było dłużej, to po prostu
          jadła, co było smile Byle by nie zupki ze słoiczka, te zaakceptowała dopiero
          niedawno. Ale ja pracuję tylko 4 godziny dziennie, licząc dojazdy i całe
          zbieranie się Anielka nie dostawała piersi przez jakieś 6-7 godzin, więc nie
          tak bardzo długo. Dlatego nie umiem Ci nic doradzić w kwestii odciągania.
          A będziesz korzystać z możliwości wychodzenia wcześniej z pracy z racji
          karmienia? Czy na to pracodawca też jest za wredny.
          • margerytka1 Re: Nowe jedzonko, praca mamy contra ukochany cyc 05.07.05, 16:17
            Będę korzystała, ale to oznacza 7 godzin pracy + dwie na dojazdy (mieszkam w
            Warszawie i dojazd w godzinę to i tak dobry czas).

            Mam wrażenie, ze ma znaczenie ta kolejność, bo dzisiaj byl najpierw cycuś, a
            potem dynia z indyczkiem i weszło. Mało tego, jeszcze popił piersia smile Może
            rzeczywiście ten humorek ma duże znaczenie? No i te upały...

            Trochę mnie uspokoiłaś z tą pracą, mam nadzieję, że u nas też tak będzie, że po
            prostu będzie jadł, jak ja zniknę.
    • fizula Re: Nowe jedzonko, praca mamy contra ukochany cyc 06.07.05, 22:42
      Gosia odpowiedziałam Ci mailem.
      I jeszcze jedna sprawa: to Twój spokój podczas karmienia "nie-mleczkiem". W
      początkach dokarmiania starszej Lidzi popełniałam ten błąd, co Twój mąż, a więc
      starałam się czasem, gdy dziecko domagało się piersi dać jej zamiast tego coś
      innego. Skutki były szczerze mówiąc nieciekawe. Dziecko wyraźnie sygnalizuje,
      że chce pierś, to nie zaczynamy być głusi na jego potrzeby, bo przestajemy się
      dobrze rozumieć. Naprawdę warto w tej kwestii zaufać dziecku, bo dopóki dziecko
      nie ma zepsutego apetytu śmieciami żywieniowymi typu słodycze itp., to dobrze
      zna swoje potrzeby.
      Z tego co obserwuję, dzieci spokojne i szczęśliwe reagują zazwyczaj tak, jak to
      opisuje Jagandra: żyją chwilą obecną i od babci nie będą domagać się piersi,
      tylko przyjmą z większym zapałem, to, co im będzie proponować.
      Jeszcze pytasz, co z Twoją laktacją. Widzę ze trzy co najmniej możliwości:
      Krzyś może jednak zacząć budzić się w nocy i wtedy nadrobi zaległości. Nadrobi
      zaległości przez częstsze ssanie dzienne (gdy będziesz dostępna). Albo trzecia
      możliwość (według mnie mniej prawdopodobna): zadowoli się mniejszą ilością
      mleczka i nadrobi innym jedzonkiem, w końcu spory z niego będzie już chłopaczek
      (9,5 miesiąca jak dobrze policzyłam?)
      Pozdrawiam Cię ciepło!
Pełna wersja