2 lata

22.07.05, 10:18
Mikołajek w tym tygodniu skończył 2 lata...nie wyobrażam sobie jak mogłabym
skończyć karmienie. Jestem mamą pracującą, jak wracamy do domu to Miko nie
może się nacieszyć...zdarzało mi się zawahać (lubię wtedy poczytać Waszych
opinii - to forum to rewelacja) , jednak chyba oboje bardzo przeżylibyśmy
rozstanie ze ssaniem. Zastanawia mnie tylko to jak długo tak będzie. Jak chce
pić to najpierw woła cycunia, a jak mu zaproponuję wodę to wybiera jednak
wodę, jednak do usypiania czy odstresowania cycuś jest niezastąpiony.
serdecznie pozdrawiam
    • gosiak7619 Re: 2 lata 22.07.05, 11:08
      Mój Mateuszek (3 lata)czasem budzi się w nocy ,bo chce mu się: siusiu,pić lub
      coś mu się przyśni,ale zawsze mówi:" proszę cycusia " : ))Chociaż nie dostaje
      go w nocy prawie od roku.
      Myślę ,że jeszcze pamięta czasy kiedy po każdym przebudzeniu dostawał pierś i
      że cycuś jest lekarstwem na wszystko. : ))
      Pozdrawiam mamy.
      • a.chudziak Re: 2 lata 22.07.05, 15:17
        Gratulacje dla dwulatka i dla mamusi długokarmiącej. Trzymaj się, karmienie dla
        mnie też to tylko przyjemnośc, pozdrawiam cię serdecznie!
        • dagmama Re: 2 lata 22.07.05, 19:44
          Zazdroszczę Wam tej pewności, że dobrze robicie karmiąc Wasze dzieciaczki tak
          długo. I gratulujęsmile))
          Dobrze, że jest to forum bo ja się chwieję, jak chorągiewka na wietrze, z każdą
          krytyką mojej mamy albo lekarzy.
          Karmienie to dla mnie również sama przyjemność, chociaż staram się ograniczyć.
          Maluch ma 15 miesięcy i ssie jak smok do 10 razy na dobę, żadne tam już tylko
          emocje, ale normalnie picie, kosztem innego jedzenia.
          Pozdrawiamsmile))
    • fizula Re: 2 lata 22.07.05, 23:42
      Witaj!
      Wszystkiego najlepszego z okazji 2 urodzin synka. Bardzo miło mi się czytało
      Twój list z kilku powodów. Ostatnio dużo się naczytałam na tym właśnie forum
      zgoła innych listów, w których właściwie widać walkę dzieci z mamami i mam z
      dziećmi o tę właśnie pierś. A w Twoim tekscie tyle ciepła do tej sprawy,
      pewności, ale też cierpliwości, że szczerze podziwiam.
      Kiedyś na ogólnym forum edziecko czytałam głosy oburzonych, że matka bodajże 2-
      czy 3- letniego dziecka sama z siebie zaproponowała mu pierś. Oczywiście nie
      dołączyłam się do tamtych głosów oburzenia, bo uważam za całkiem normalne
      karmienie piersią takiego dziecka. Pomyślałam jednak, że niepotrzebnie ta
      matka sama z siebie proponuje dziecku ssanie. Z perspektywy czasu jednak lepiej
      mogę zrozumieć jej zachowanie i jego plusy. Mama, która sama z siebie proponuje
      dziecku pierś, okazuje w ten sposób dziecku, że ona też ma do tego pozytywny
      stosunek, że jego ssanie nie jest niczym zagrożone. A ponieważ dziecko czuje
      się spokojne w tej kwestii, nie będzie się koncentrowało na tej sprawie i mimo
      woli samo coraz rzadziej (bardzo stopniowo i powoli) będzie się domagać piersi.
      Zupełnie inaczej te dzieci, którym pozwala się płakać godzinami (zwłaszcza
      nocą) z powodu rezygnacji z niektórych karmień (bądź w ogóle karmienia). One
      czują się zupełnie bezradne w tej kwestii i ze znacznie większą siłą, złością,
      smutkiem (itd.) będą domagać się piersi. Naturalne rozstanie z piersią po takim
      traumatycznym doświadczeniu (przeżywaniu rozpaczy z powodu rozstania z
      ukochanym cysiem) może być dla nich rzeczywiście co najmniej bardzo trudne.
      Stąd czasami wydaje mi się rozsądniejsze nawet kilkudniowe rozstanie z
      dzieckiem niż narażanie się i dziecka na taką walkę, godzinami, całymi nocami
      wielokrotnie przeżywaną rozpacz.
      Przepraszam, że nie na Twój temat się rozpisałam, ale ja tak sobie lubię
      powypisywać, co mi tam do łepetyny przylizie :o)
      Spodobał mi się Twój wątek, bo sama chyba podobnie przeżywam. Chociaż może
      trochę ambiwalencji, którą mocno przeżywałam podczas karmienia Lidzi zostało we
      mnie. A może tylko tyle, żeby dobrze zrozumieć inne mamy, które teraz to
      przeżywają. I Lidunia i Daniel nauczyli mnie, że łatwiej czasem nauczyć dziecko
      jakichś granic (np. że w kościele się nie ssie), jeśli przeprowadzi się je
      łagodnie, ale też stanowczo. Czasami zdarzło się Danielowi domagać się piersi
      w "nieodpowiednim" (dla mnie) miejscu. Zmagania z Lidką nauczyły mnie już, że
      nie zawsze warto wprost odpowiadać i wymuszać swojego: "nie". Stąd raczej
      odpowiadałam, że "tak, dam pierś, ale np. w domu". A gdy domagał się dalej z
      płaczem, to tłumaczyłam, że ja też bardzo chcę mu dać pierś, że na pewno dam w
      domu itd. Powiedzenie: "nie, nie teraz", spowodowałoby bunt na całego.
      My też sobie popijamy mleczko bardzo różnymi napojami z wodą włącznie. Często
      Daniel zachęcony moim przykładem odrywa się od piersi, żeby napić się wody,
      którą piłam.
      Wiele mnie uczą moje dzieciaki, ale ponieważ jestem trochę oporną uczennicą,
      jeszcze sporo mi zostało :o) Dzięki za Twój post! Tak mi się zrobiło cieplej na
      sercu.
      • norga Re: 2 lata 08.08.05, 15:19
        Serdecznie dziękuję za życzenia i niezmiernie się cieszę, ze wprawdzie
        nieświadomie ale jednak mój list mógł Cię wesprzeć...właśnie wsparcia szukamy
        na tym forum...to co napisałaś o nauce jaką przekazuja nam dzieci to szczera
        prawda. O tym, że dzieci przechodzą pewne etapy w swoim rozwoju to wszyscy
        wiedzą ale czy wiadomo cos o etapach rozwoju matki od chwili pojawienia się
        dziecka na swiecie?...u mnie zaczęło się od depresji, do dzisiaj nie jestem
        pewna co mogło być przyczyną.
        Pozdrawiam
Pełna wersja