pierś w kościele - tak czy nie?

07.08.05, 09:09
Czy dajecie szkrabom pierś w kościele i podczas innych ceremonii, jeśli jest
gdzie usiąść? Dlaczego tak lub nie? Ja daję nawet w autobusie - bo wolę to niż
ryki wniebogłosy, które emituje głodny albo śpiący Jaś. Staram się to robić
dyskretnie, przykrywam biust odzieżą, siadam na uboczu. Jaś nie je często, ale
prawie zawsze przed snem, a często imprezy kościelno-ceremonialne przypadają w
godzinie drzemania. Jeśli jestem w okolicy, nie odpuści za nic smile

Zaczynam wątek po przeczytaniu postu Fizuli w wątku "2 lata". Uświadomił mi,
że wiele osób odmiennie traktuje karmienie w takich miejscach.

Pozdrawiam i proszę o opinie smile

T.
    • jagandra Re: pierś w kościele - tak czy nie? 07.08.05, 10:18
      Była wielka burza na ten temat:

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=21000&w=24542529
      Ale w zasadzie tam nie ma odpowiedzi na Twoje pytanie. Sama nie chodzę do
      kościoła, ale gdybym chodziła, to bym w razie konieczności dyskretnie nakarmiła.
      Pozdrówki!
      • hania.robus Re: pierś w kościele - tak czy nie? 07.08.05, 16:10
        Też bym nakarmiła, a czy to jest coś wstydliwego, czy uwłaczającego innym.
        Dziecko jest głodne, chce jeść i jeśli ktoś tego nie rozumie to już jego
        problem. Jeśl ktoś traktuje karmiącą dziecko mamę w kościele, czy w jkimkolwiek
        miejscu publicznym z podtekstem innym aniżeli zaspokojeni głodue czy pragnienia
        przez dziecko to faktycznie powinien zstanowić się nad sobą. Pozdrawiam.
      • dziubulek111 wątek z ulicy wiązów:( 07.08.05, 18:01
        Ogromnie mi się zrobiło przykro, kiedy przeczytałam początek wątku o karmieniu w
        kościele (przyznam, że nie doczytałam do końca, bo nie miałam ducha). Straszne
        to, że takie reakcje może wywołać karmienie. Dziś w kościele też nakarmiłam
        Jaśka, nic nie było widać, wierzcie! Przykryłam mu mordkę bluzką i już. Czasem
        zdażało mi się karmić publicznie w sposób bardziej "wywalony", ale był okrutny
        upał i miałam sukienkę na ramiączkach. Siadałam w parku na ustronnej ławce i
        już... Jak nie było gdzie, to zakrywałam pierś dłonią. Naprawdę nie mam ochoty
        na ekshibicjonizm...

        Jeszcze mi się przypomniało: byłam w górach sama z moją dwójką i słyszałam
        niewybredne komentarze, kiedy karmiłam. Podtatusiały pan zapytał mnie np. czy
        też może się dołączyć (myślałam, że puszczę parę nosem i uszami!!!). Nie będę
        przecież biegać w ustronne miejsce co pół godziny, idiotyzm jakiś, a
        mieszkaliśmy pod namiotem. Przy tym byłam ubrana w T-shirt, więc nie było znów
        tak wiele widać...
        • malila Re: wątek z ulicy wiązów:( 21.09.05, 12:59
          Trzeba było zapytać, czy pampersa też mu zmienićsmile)
          Małgosia
    • aleksandrynka Re: pierś w kościele - tak czy nie? 09.08.05, 11:41
      w kościele bylismy raz, na chrzcie - młody miał 13 miesięcy. Trochę się
      obawiałam, jak zniesie ceremonię, czy nie będzie szalał - bardzo dobrze już
      chodził. No i w pewnym momencie podałam mu pierś, baaardzo dyskretnie, wolałam
      to niż jęki i stęki, brykanie. Dobrze poszło smile Ale teraz ma 20 miesięcy i
      uważam, że jest już za duzy, zeby dostawać pierś na żądanie gdzie popadnie. Na
      podwórku go nie karmię, jedynie w domu, głównie do spania. I mam mały problem -
      jutro jedziemy pociągiem, również w porze drzemki i modlę się, żeby nikogo nie
      było w przedziale w razie co. Zobaczymy. W sumie to wyjątkowa sytuacja i
      mogę "odpuścić", lepiej się dyskretnie zasłonić niż znosić marudzenie
      rozdrażnionego, zmęczonego pasażera smile
    • gosiak7619 Re: pierś w kościele - tak czy nie? 09.08.05, 12:21
      Swoją córkę 16 m karmię wszędzie,także w kościele.Nie uważam ,że jest to coś
      złego,robię to dyskretnie.
      Syna 38 m nie karmię w miejscach publicznych ,ponieważ to mnie krępuje.Tak
      naprawdę to chyba źle robię ,bo gdybym w ten sposób wzbudziła sensacje
      społeczeństwa, to może utorowałabym drogę mamą z małymi dziećmi, kóre naprawdę
      trzeba karmić na żądanie a czują się zażenowane.
      Czytałam kiedyś wypowiedzi,że mamy powinny karmić w toalecie...zastawię to bez
      komentarza...(ciekawe czy ta osoba jadła obiad w publicznym wc? mogę tylko
      powiedzeć na zdrowie : ))

      Drogie mymy zmieniajmy kulturę naszego spłeczeństwa,czym będzie nas więcej tym
      będzie łatwiej.

      Małgośka
    • a.chudziak Re: pierś w kościele - tak czy nie? 09.08.05, 13:13
      Wczoraj karmiłam na ognisku (co prawda wieczorem to było), było tam 150 osób -
      pielgrzymów, zastawiłam się troszkę polarem i już. Jedna pani zauważyła i się
      pyta: czy on pije? A na moje trierdzące kiwnięcie miło się uśmiechnęła, no to
      na tyle...
    • aniazm Re: pierś w kościele - tak czy nie? 09.08.05, 15:58
      ja karmiłam i w kościele i na dworze i w restauracji - nie mieli osobnego
      pokoju dla matki z dzieckiem.
      ogólnie starałam się karmić w takich właśnie pokojach, ale jak nie było, to nie
      miałam problemu z karmieniem publicznym. nikt mi uwagi nie zwrócił i chyba
      nikomu to nie przeszkadzało.
      pzdr, Ania.
    • situsia Re: pierś w kościele - tak czy nie? 09.08.05, 16:25
      Ja nie karmiłam dzieci w kościele i nie robię tego nadal, ze względu na to, że
      mogłoby to kogoś urazić. Moje dzieci domagają się w kościele citusia, ale
      niezbyt głośno, mówię, że dam w domku. Ale piszę, bo wczoraj w pracy miałam
      przykrą rozmowę. jedna z koleżanek (pracuję w środowisku terapeutów)
      opowiadała, jak to jeden z pacjentów się wkurzył, gdy jego szwagierka na
      imprezie podała dziecku pierś, on z oburzenia wyszedł, aha, no i odpowiednio to
      nazawał: "Wywaliła te swoje wymiona".Cała grupa pacjentów, włącznie z terapeutą
      ponoć rżała. Mnie to ruszyło, stwierdziłam, że przecież to jest naturalne, na
      co usłyszałam, że naturalne jest również sranie i sikanie, a nie robi się tego
      w miejscu publicznym i że karmienie publicznie jest czymś obrzydliwym. To nie
      było zdanie jednej osoby. Normalnie ścięło mnie z nóg. Z taką reakcją się
      jeszcze nie spotkałam, i to w środowisku psychologów. Oczywiście to był tez
      atak w moją stronę, bo wszyscy wiedzą, że karmię. Jak sie wewnętrznie
      uspokoiłam, to doszłam do wniosku, że osoby, które takie poglądy wypowiadały,
      po pierwsze -nigdy nie miały do czynienia z karmieniem piersią, a po drugie:
      nie akceptują własnego ciała (myślę, że także seksualności)- to wiem nawet z
      ich wypowiedzi. No to już takie moje wtręty psychologiczne. Czekam na wasze
      zdania! I pozdrawiam!
      • jagandra Re: pierś w kościele - tak czy nie? 09.08.05, 21:19
        Situsiu, współczuję. Taki tekst walnąć komuś, o kim się wie, że karmi, to
        niedelikatne, a nawet bezczelne. Można nie akceptować długiego karmienia, ale
        inaczej o tym mówić... a jeszcze lepiej brać pod uwagę poglądy, potrzeby
        drugiej strony, tej karmiącej.
        Co do akceptacji własnego ciała - podobne myśli mi chodzą po głowie.
        Seksualność kobiety to przecież całość, na którą składa się życie seksualne
        rozumiane dosłownie, ale też ciąża, poród, karmienie piersią... Większość
        kobiet nie potrafi oddychać przeponą. Jako dziewczynki słyszymy, że musimy
        wciągnąć brzuch, bo nieładnie mieć wypięty. Nie wolno nam kręcić tyłkiem, bo to
        wyzywające. A potem znowu trzeba tym tyłkiem kręcić, żeby się podobać... ale
        już nie spontanicznie. Itp. A oddychanie przeponą nie tylko ułatwia i pogłębia
        satysfakcję seksualną, ale też ułatwia poród. I w ogóle jest zdrowsze. Nie
        wiem, czy ma akurat związek z karmieniem piersią, ale tak mi się skojarzyło wink
        Również pozdrawiam!
    • zona_mi Re: pierś w kościele - tak czy nie? 09.08.05, 23:44
      Karmiłam w kościele. Kacper był całkiem maleńki, stanęłam za skrzydłem
      otwartych drzwi i nakarmiłam go na stojąco (wygodnie nam w tej pozycji nawet do
      tej pory smile). Teraz (17 m-cy) też karmię go "przy ludziach" o ile sytuacja tego
      wymaga, rzecz jasna bez nadmiernego obnażania się i narzucania
      współtowarzyszom. Czasem nawet tego nie zauważają. Współczuję wszystkim mamom
      kąśliwych komentarzy na ten temat.
      Pozdrawiam
      Zona
      • hania.robus Re: pierś w kościele - tak czy nie? 09.08.05, 23:58
        Współczuję wszystkim mamą kąśliwych i niejednokrotnie wulgarnych komentarzy.
        Potwirdza się znów regóła, że nasze społeczeństwo faktycznie jeszcze nie dorosło
        do niektórych rzeczy, do bycia tolerancyjnym a nie zdewociałym. NIestety nadal
        tylko dużo mówi się o akceptowaniu innych zachowań, inności bo tak jest modnie a
        gdy należy zachować się w ten właśnie sposób to jest z tym problem. Popieram
        mamę,która twierdzi, że należy swoim przykładem to zmieniać, do dzieła mamuśki...
    • dorota.alex Re: pierś w kościele - tak czy nie? 12.08.05, 15:20
      z przerazenim czytam o komentarzach na jakie sie natknelyscie. Mi sie nigdy nic
      takiego nie przydazylo, chociaz karmilam wszedzie gdzie popadnie. Jak dzieci
      byly malutkie, to wogole nie traktowalam swoich piersi jako obiektu seksualnego
      a jak jadlodajnie. Musze sie nawet przyznac do malej wpadki w centrum handlowym.
      Mlodsza coreczka miala wtedy okolo 1 miesiaca i jadla prawie bez przerwy. Wiec
      po jedzeniu odlozylam ja do nosidelka i ruszylam na dalsze zakupy ... z
      piersiana wierzchu. Na szczescie maz po kilku krokach zauwazyl co sie dzieje i
      rzucil sie zeby mnie zakryc.
      • zona_mi Re: pierś w kościele - tak czy nie? 13.08.05, 22:20
        Dorota, pękłam ze śmiechu smile))
        • anisr Re: pierś w kościele - tak czy nie? 14.08.05, 10:53
          Hej,ja karmiłam w kosciele tylko raz na chrzcinach-Dag miała wtedy 3 miesiace i
          nie udało mi sie jej wytłumaczyc żeby poczekaławink.
          Też jestem przerażona opowieściami o niewybradenych komentarzach...ale ostatnio
          na wakacjach zdarzyło mi sie coś odwrotnego.Staram się nie karmic Dagusi
          publicznie-ma 15 mies. i można poczekać,ale byliśmy w Pucku,na zielonej plaży
          Calsberga-wiadomo dużo ludzi,muzyka,zabawa...a Daga włazi na kolana i woła
          cisia dawajsmile.Próbowałam jej odwrócić uwagę ale cóż...w końcu sie złamałam i
          nakarmiłam.A tu podchodzi dziewczyna z kampanii reklamowej Canona i pyta miło
          czy...może zdjęcie zrobic bo to taki fajny widoksmile))Aż miło sie zrobiło...
    • ciezarowka Re: pierś w kościele - tak czy nie? 15.08.05, 01:40
      Przeaziły mnie komentarze na innych forach dotyczące karmienia w miejscach
      publicznych. Nie wiedziałam, że karmiąc piersią mogę wzbudzić taką nienawiśc i
      agresję. Czy to nie bóg dał mi piersi żebym karmiła? A juz pomijając wiarę to
      czy ci ludzie, którym tak strasznie to przeszkadza nie są w stanie pojąć, że
      dziecku w wieku 2 miesiące, pół roku, rok czy nawet dwa lata nie sposób
      wytłumaczyć, że w jednych miejscach może dostać cycka a w innych nie. Zresztą
      co takie dziecko obchodzi to że znajduje sie w kościele czy innym "niestosownym
      miejscu" jak ono jest głodne lub chce mu się pić? Płakać sie chce jak się czyta
      takie rzeczy!
      • zona_mi Re: pierś w kościele - tak czy nie? 15.08.05, 12:51
        Ciężarówko, karmię już jakiś czas (córkę dwa lata, synka półtora roku) i nigdy,
        powtarzam NIGDY nie spotkałam się z pretensjami, wrednymi uwagami, czy kwaśnymi
        minami. Widać z tego, że jest jednak sporo ludzi, ktorzy patrzą na to z
        odpowiedniej strony smile Dzięki Bogu smile
        Społeczeństwo musi się do pewnych rzeczy przyzwyczaić, dojrzeć. Kiedyś nie do
        pomyślenia była kobieta w spodniach - prawda?
        Ja daję wszystkim szansę na zmianę poglądówi karmię publicznie (bez ostentacji)
        nawet mojego, dużego już przecież, synka wink))
        • a.chudziak Re: pierś w kościele - tak czy nie? 19.08.05, 12:27
          do listy miejsc publicznych dopisuję:
          - kaplicę NMP Częstochowie, gdzie Kubuś najadł się a potem spał godzinę na
          moich kolanach...
          -plac przed Jasną Górą, przed, w czsie, po mszy...
          -Aleja NMP w Częstochowie, podczas przemarszu pielgrzymek, hałas a mój synek
          spał sobie po jedzeniu 3 godzinki smile

          żadnych przykrych komentarzy z tego tytułu, pozdrawiam
    • dziubulek111 Re: pierś w kościele - tak czy nie? 24.08.05, 13:38
      Ostatnio karmiłam w kościele na adoracji podczas rekolekcji, w autobusie i
      pociągu. Konieczność wyższa. Nie odmawiam, jeśli tylko jest gdzie nakarmić
      (miejsce do siedzenia). Na rekolekcjach same życzliwe uśmiechy. Piersi staram
      się nie obnażać, bo i po co? Ale cudów nie ma, jeśli coś tam można zobaczyć
      (kawałeczek sutka na przykład, przez 10 sekund...)

      Poruszył mnie post o psychologach. Sama mam wykształcenie psychologiczne i nie
      wyobrażam sobie takiego zachowania w stosunku do matki karmiącej. Niektóre
      rzeczy można zachować dla siebie. Ale muszę uderzyć się w piersi - kiedyś byłam
      wojującą karmiącą i nie podchodziłam ze zrozumieniem do tych, które karmią
      butelką. Staram się to zmienić. Bo myślę, że tylko tolerancją i pewnością siebie
      można zmienić otoczenie. Po prostu za zmianią we mnie pójdzie ten, kto się ze
      mną spotyka.

      Wątek rozpoczęłam głównie po to, żeby zorientować się w nastrojach wokół
      karmienia w kościele i innych miejscach kultu religijnego. Dziękuję pięknie za
      wszystkie wypowiedzi i jeszcze tu zajrzę!

      Pozdrawiam smile

      T.
      • krawczykasia Re: pierś w kościele - tak czy nie? 24.08.05, 14:22

        może nie bardzo na temat, ale pochwalę się, że ja też nigdy się nie spotkałam z negatywnymi komentarzami. Wręcz przeciwnie. Na plaży ostatnio karmiłam, na ławeczce niedaleko wejścia na plażę. Ludzie patrzyli na nas, ja na ludzi. I muszę stwierdzić, że rzadko kto się nie uśmiechnął na ten widok. Na wakacjach pojechalismy do Stilo do latarni morskiej. Mąż z synem weszli na górę, a ja z młodszym zostałam na dole. Miałam kocyk, więć go rozłozyłam pod latarnią i się na leżąco nakarmiliśmy. Nikt mi z góry za to na głowę nie napluł smile
        Karmiłam też w sklepach, na ławkach, na plaży - wszędzie gdzie jest taka potrzeba. mały ma 11 m-cy i ostatnio je tylko pierś, więc muszę ją podawać kiedy zechce. ostatnio na placu zabaw usiadłam koło starszej pani ( była z wnuczkiem ), podałam pierś, a ona mi się bez pardonu przyglada. Czekam. A ona :- Aż miło popatrzeć jak ciągnie!!!! Teraz niewiele mam chce karmić.
        Po takim komentarzu człowiek aż rośnie.
        Pozdrawiam i życzę samych pozytywnych komentarzy. Jak ktoś ma źle mówić, lepiej niech nic nie mówi.
        • jagandra Re: pierś w kościele - tak czy nie? 24.08.05, 16:43
          Ja też się nigdy nie spotkałam z niemiłymi komentarzami. Od czasu do czasu
          tylko się spotykam z wielkim zdziwieniem, że jeszcze karmię. Ale przez to, że
          poczytałam różne fora, mam świadomość, co niektórzy MYŚLĄ... Oczywiście są też
          tacy, którzy myślą z sympatią o karmiących i karmionych. Ale tak czy inaczej
          karmić warto, a jeśli trzeba, to warto karmić publicznie, ostatecznie chodzi o
          nasze dzieci.
          • dziubulek111 całe szczęście, że tylko myślą:) 20.09.05, 23:31
            bo gdyby zaczęli mówić, to nieźle by nam nabluzgali, he he! smile)))

            A tak - żyjemy sobie spokojnie, jak u Pana Boga za piecem i mamy to myślenie
            w... głębokim poważaniu...

            Teresa
    • redudek Re: pierś w kościele - tak czy nie? 27.10.05, 12:26
      Ja też jak trzeba to karmię małą w kościele,można wyjść do zakrystji,ale..
      takie pokoje do karmienia nie sprawdzają się w przypadku starszych niemowląt
      (moja ma 15 mies),bo wtedy moja niunia zapomina o jedzeniu i chce robić
      zupełnie coś innego,np pooglądać,podotykać bo przecież przyszła w ciekawe dotąd
      nieznane miejsce.
      To samo jest w pokojach w galerii czy dużym sklepie,tam to mogę ją tylko
      przewinąć a o karmieniu mowy nie ma bo wtedy zaciekawia się czymś innym.A jak z
      powrotem wrócę na ławkę np. w kościele to ona znowu chce cysia itd.
    • eguc Re: pierś w kościele - tak czy nie? 28.10.05, 15:47
      Mi sie zdarzyło parę razy karmić synka w kościele. Dyskretnie, w nawie bocznej
      bądź na chórze. Któregoś razu jak karmiłam nasz pan organista był tak miły,
      podszedł i zamkął okienko abym nie karmiła w przeciągu. Nigdy nie spotkałam się
      z niemiłymi komentarzami a wręcz przeciwnie. Pewnego wieczoru pojechaliśmy z
      małym na czuwanie zorganizowane przez braci z Taize, a że to wieczór to
      maluszek chciał cysia. Więc żeby innym nie przeszkadzać wyszliśmy z synkiem do
      przedsionka. Kiedy zobaczył nas młody człowiek, to spytał czy nie potrzebujemy
      pomocy. Kubuś ma skończone 2 latka,więc teraz rozumie że cysio będzie później
      jak wrócimy do domu. Nie rozumiem złośliwych uwag i komentarzy pod adresem mam
      karmiących w kościele. Jeśli rzeczywiście to kogoś tak bardzo krępuje i
      przeszkadza to można zmienić miejsce. Nie wiem czy zauważyłyście, jak łatwo
      niektórym przychodzi zwracać uwagę mamie karmiącej albo mamie z 2-3 latkiem aby
      zabrała dziecko bo przeszkadza. Niestety mało kto zwraca uwagę nastolatkom,
      którzy śmieją się, gadają. Czyżby się czegoś bali?
      Pozdrawiam
      Ela

    • dziubulek111 Re: pierś w kościele - tak czy nie? 29.10.05, 16:51
      Myślę, ze młoda mama jest wdzięcznym obiektem "uwag", bo nie odburknie, ale
      jeszcze grzecznie przeprosi, a osoba wygłaszająca uwagę urośnie o pół
      centymetra, że niedoświadczoną ze złej dorgi zawraca... niestety...

      Ostatnio mi się zebrało w markecie, bo starszy dostał ataku szału, wisiał mi na
      nodze, a ja nie przejmując się szłam dalej. Nie było to łatwe, co jakis czas
      odczepiałam go więc i było nieco lżej. Wył wniebogłosy oczywiście. Pani w bardzo
      średnim wieku odezwała się w te słowa: "Co ty robisz z tym dzieckiem?! Latasz z
      nim po całym sklepie!!!" (wróciłam się przez połowę marketu, bo zapomniałam
      czegoś kupić, a anielątko darło się przez ten cały czas... na mojej nodze) Nie o
      karmieniu, ale o uwagach ta uwaga smile

      Pozdrawiam wszystkich, którzy też doświadczają podobnych przyjemności

      T.
    • aga863 Re: pierś w kościele - tak czy nie? 30.10.05, 11:57
      Oczywiscie ze tak ale w granicach rozsadku ,jezeli ssaczek jest na tyle duzy ze
      mozna piers zastapic soczkiem albo przekaska uwazam ze nalezy unikac karmien w
      miejscach publicznych choc czasami sie nie da .My zaliczylysmy ostatnio nowe
      miejsce LODOWISKO ,panna tak sie rozdarla tacie ze musialam szybko z lyzew(?)
      wyskakiwac;0)
      Pozdrawiamy wszystkie ssaczki
      Aga z Andzelika i Victoria
    • matea4 Re: pierś w kościele - tak czy nie? 30.10.05, 21:10
      Karmie wszędzie w markecie przy kasie, między połkami, na lawce, w autobusie,
      gdziekolwiek jeśli jest taka potrzeba. Wyznaje zasad niech sie wstydzi ten kto
      widzi. Właśnie dlatego Bozia dała nam cycusie. Buziaczki
    • niepytana Re: pierś w kościele - tak czy nie? 01.11.05, 00:06
      Rowniez karmie wszedzie, tyle ze 3miesieczna coreczke. Robie to jednak
      dyskretnie. Zawsze jestem przykryta kocykiem. My matki karmiace domagamy sie
      tolerancji i akceptacji i uwazam ze nalezy sie ona rowniez innym o innych
      pogladach. Naprzyklad ktos uwaza ze nie ma ochoty patrzec na nagie piersi
      kobiety. Kto inny wolalby zeby jego dziecko nie ogladalo nagich piersi. Ja to
      szanuje. Nie oszukujmy sie. W naszej cywilizacji piersi kobiece sa oslaniane
      wiec uszanujmy to albo zrobmy rewolucje i spalmy biustonosze tak jak kiedys wink))
      Takze konczac ten wpis dodam jeszcze raz ze karmie i w restauracji i w kawiarni
      i w parku, czesto w zaparkowanym samochodzie, na lotnisku, a w kosciele jest
      specjalny pokoj do karmiemia wiec wychodze. Nic na sile. Szanujmy sie.
      • kosciotrupek Re: pierś w kościele - tak czy nie? 15.11.05, 12:14
        Ja też karmię wszedzie, łącznie z kościołem - nawet idąc do komunii zdarzyło mi
        się karmić Misia (zdążył akurat świeżo zasnąć przy piersi). Fakt, że teraz
        cześciej niż kiedyś staram się zabierać jakieś chrupki czy soczek, bo karmienie
        w miejscach publicznych nie jest już takie łatwe: Miś wszystko musi obejrZeć,
        ciągle go coś interesuje, zassysa, odrywa się itp. Dawniej przyssany zasypiał i
        nie było to szczególnie skomplikowane zasłonić się jakimś kocykiem. A teraz
        kocyk leci w kąt, bo Miś koniecznie musi zobaczyć, co mu tak zawarczało za
        plecami smile)) Ale i tak karmię jak się tego domaga i nigdy dotąd nie spotkałam
        się z negatywnymi komentarzami (natomiast często ze zdziwieniem - że tak długo!).
        Inna sprawa, że zszokowała mnie reakcja tych - pożal się Boże - psychologów. I
        to nawet nie sam fakt nieuznawania karmienia piersią - ostatecznie wolno im -
        ale sposób, w jaki okazali swoje zdziwienie czy sprzeciw.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja