Tolerancja wobec karmiących butelką

24.08.05, 13:51
Jak to u=jest w waszym przypadku?
Czy komentujecie, zwracacie uwage matkom karmiącym butelką, tak jak czasem
nam (karmiącym natulralnie się zwraca uwagę)albo takim, które dają dziecku
smoczka.
Ja w sumie nie komentuję na głos, bezpośrednio do danej matki, ale mężowi to
już tak, mówię co o tym myślę.
Ostatnio miałam taki przypadek własnej agitacji na karmmienie naturalne: pani
ciężarna kupowała w sklepie dziecinne akcesoria razem ze swoją mamą,która
nagle zaproponowała że kupi butelkę maluszkowi, żeby było też coś od niej. Ja
na to powiedziałam że to zbędny wydatek, bo może sie wcale nie przydać (pani
sprzedawczyni się to niezbyt spodobało ale co tam), ciężarówka nie kupiła
butli. I kto wie, może do nas kiedyś dołączy...
    • krawczykasia Re: Tolerancja wobec karmiących butelką 24.08.05, 14:07
      Moim zdaniem komentarze nie są w porządku, w żadną stronę. Chyba, że są pozytywne. Nie znamy przyczyn dla których dziecko jest karmione sztucznie, bo dlaczego je pierś tłumaczyć nie trzeba ( chyba, że mamusia daje pierś z oszczędności, żeby mieć na fajki i browarek - w tym wypadku lepsza butla ). Widziałam na wakacjach taki obrazek: dzidzia przy piersi, a mama w zębach papierosa. Wybaczcie, tu akurat nie uważam, żeby karmienie naturalne brało górę nad sztucznym. Ale odbioegłam od tematu.
      Drugiego syna karmię piersią, butelke miałam kupioną na wrazie czego za każdym razem. Maćka dokarmiałam sztucznym mlekiem, więc się przydała do mleka. Kuba czasem dostawał w swojej butli mleczko odciągnięte. Teraz kupiłam gumowy dziubek i Kuba z niej pije napoje. Więc moim zdaniem butelka przyda się każdej mamie, chyba, że nie zamierza nigdy wyjść z domu albo będzie miała cierpliwość dawać pić łyżeczką ( wariant dla majacych za dużo wolnego czasu ).
      Moim zdaniem zakup butelki nie oznacza tego, że przyszła mama nie chce karmić naturalnie. Uważam, że jest to rozsądny zakup, bo nigdy nie wiadomo co sie stanie; mleko można kupić w nocnych sklepach, a butelki chyba nie. Nie krytykuję tego, że jej odradziłaś, ale ja bym raczej tego nie robiła. Tobie butla nie była potrzebna, a innym może być.
      Pozdrawiam
      i jeszcze jedno: nie uważam się za lepszą, bo karmię piersią ( kosztowało mnie to bardzo dużo wysiłku, bo musiałam sztucznie utrzymać laktację 3 tygodnie, nie mając małego przy piersi ani razu, i mnie nikt by nie miał prawa skrytykować, że karmię sztucznie, bo wiadomo jak stres wpływa na laktację ), więc nie mam prawa komentować butelki. Byle dzieciaki dobrze rosły, były szczęśliwe i kochane.
      • jagandra Re: Tolerancja wobec karmiących butelką 24.08.05, 16:38
        Jeszcze mi się nie zdarzyło skomentować. Gdy byłam w ciąży, byłam bardzo
        ambiwalentnie nastawiona do naturalnego karmienia, wkurzała mnie nagonka. Potem
        stałam się umiarkowaną zwolenniczką, ale nadal dziwiłam się kobietom, które
        karmią mimo różnych problemów. No a potem stałam się wielką zwolenniczką wink))
        Wśród moich przyjaciółek tylko jedna ma dziecko i jej się naturalne karmienie
        nie udało, to znaczy przez parę miesięcy ściągała mleko, a potem się poddała i
        daje sztuczne. Nie przyszłoby mi do głowy jej skrytykować. Ją trochę szokuje
        moje długie karmienie, ale też nie krytykuje.
        Smoczek: też nie krytykuję, ale akurat smoczki budzą mój instynktowny sprzeciw,
        chociaż jeśli dziecko już jest karmione butelką, to przecież może potrzebować
        zaspokoić sobie dodatkowo potrzebę ssania smoczkiem.
        Sama nie kupiłam butelki ani smoczka będąc w ciąży. Jakoś gotowanie butelek,
        mycie szczotkami, podgrzewanie mleka do odpowiedniej temperatury itp. wydawało
        mi się na oko trudniejsze niż karmienie piersią. Ale po pierwszej kłótni mąż
        kupił butelkę i sztuczne mleko, bo stwierdził, że w razie czego musi mieć czym
        dziecko nakarmić tongue_out Gdy mała miała 2 miesiące, próbowałam jej 2 razy podać
        herbatkę z butelki, ale ta moje próby w pełni zlekceważyła...
        Zresztą... mam takie doskonałe piersi i doskonałe mleko, po co dawać smoczek
        czy butelkę? wink))
      • fizula Re: Tolerancja wobec karmiących butelką 25.08.05, 01:17
        Dobre słowo: tolerancja. Nie jest to zazwyczaj dobre rozwiązanie, ale jakoś
        trzeba przyjąć. Ja właśnie zazwyczaj toleruję karmienie butelką, rzadziej
        zdarza mi się je w pełni akceptować. Akceptuję, gdy matka nie karmi piersią z
        przyczyn od niej niezależnych, np. niedorozwój gruczołu mlekowego, stan po
        operacji piersi czy psychiczna niezdolność karmienia piersią itd.
        Ale zazwyczaj pozostaje mi jedynie tolerancja. Niedawno nawet musiałam być dla
        siebie tolerancyjna big_grin Pierwszy raz w życiu karmiłam butelką. Pomimo, że moje
        dzieci znają butelkę ze smoczkiem jedynie ze słyszenia. Koleżanka poprosiła
        mnie, żebym została z jej miesięczną, a potem dwumiesięczną córeczką. Przyznam
        się, że było to dla mnie wyzwanie. I z wielką ciekawością obserwowałam sposób
        ssania tej oto dziewczyneczki. O ile jako miesięczna istota dała się nabrać i
        ssała butelkę z mlekiem mamy (z dużą trudnością), to jako dwumiesięczna istota
        wykazała się ogromną inteligencją. Otóż za żadne skarby świata nie chciała ssać
        smoka z butli, ale za to gdy pospała sobie i odzyskała dobry humorek, to
        chętnie połykała samo mleczko (bez ssania smoczka). Powolutku jej zakraplałam
        do buzi, a ona sobie wypijała uroczo przy tym gruchając. Stwierdziła widocznie
        dziewczyna, że ta guma smoczka nie nadaje się do jedzenia. Stąd ta butelka
        zupełnie była mi niepotrzebna do nakarmienia jej.
        Najczęściej widzę, że mogło być jednak karmienie piersią, ale w porę mama nie
        uzyskała odpowiedniej pomocy. Matce jako osobie należy się, według mnie, zawsze
        akceptacja, ale już jej zachowania są w różnym stopniu akceptowalne.
        Moje maluchy jako niemowlęta zostawiałam z babciami, z moim mleczkiem i z
        łyżeczką. Babcie zawsze wyczuwały maluchy i wtedy gdy miały dobry humorek
        karmiły je łyżeczką z powodzeniem. Nie jest to jakaś wielka sztuka, jedynie
        wskazana cierpliwość (ale ta w ogóle jest wskazana, gdy ktoś się decyduje na
        dziecko).
        Generalnie uważam, że kupowanie butelki "na wszelki wypadek" (poza np.
        niedorozwojem piersi po raditerapii w dzieciństwie) jest szkodliwe dla naszej
        psyche. Chociaż karmimy piersią, to jednak w 50% karmimy głową. Jeśli
        dopuszczamy taką ewentualność, bo np. nie wierzymy w swoje możliwości, siły do
        wykarmienia, to zwłaszcza w początkach karmienia znajdzie się powód do tego,
        żeby jednak nie karmić piersią (bo trudności wtedy nie brakuje). Bo: "mleko za
        chude", "mleko się przepaliło", "zniknęło", "dziecko nie chce mojego
        mleka", "piersi bolą", "mleka za mało", "mleka za dużo", "dziecko ssie za
        rzadko", "ssie za często" itd.
        A jeśli ktoś się obawia np. rozdzielenia z dzieckiem, choroby dziecka (np.
        pobyt w inkubatorze), to lepiej zamiast butelki kupić dobry laktator (np.
        medeli z możliwością połączenia do elektrycznego modułu).
        Im mniejsze dziecko, tym większe ryzyko, że po podaniu butelki ze smoczkiem
        zaburzymy jego prawidłową technikę ssania. A z kolei im większe dziecko, tym
        bardziej szkoda je uwsteczniać i dawać mu butelkę, która wymaga jedynie byle
        jakiego ssania. Podczas, gdy podczas ssania piersi dziecko pracuje 14-oma
        mięśniami, ssąc butelkę uruchamia tylko 4 mięśnie (nie musi zresztą robić tego
        ani mocno ani efektywnie, jak przy piersi). Stąd podczas wprowadzania
        dodatkowych pokarmów, zaleca się przyzwyczajanie dziecka do łyżeczki, dobre są
        też niektóre kubeczki, np. niekapki. Z moich doświadczeń wynika, że od około 10
        miesiąca dziecko powoli (bardzo powoli) można uczyć też picia ze zwykłego kubka.
        Stąd podczas karmienia piersią butelka i smoczek w ogóle nie są potrzebne. A
        ponieważ obracam się w kręgach tych osób, które napotykają problemy przy
        karmieniu piersią, to jednak widzę, że butelka ze smoczkiem jest częstym
        winowajcą, gdy coś zaczyna nie grać przy karmieniu. Podobnie smoczek gryzaczek,
        który się też tu wtrącił przy okazji. Gdy dziecko jest naturalnie karmione
        piersią, to nie jest on potrzebny, wręcz może wiele popsuć. Przy karmieniu
        butelką naturalne jest stosowanie smoczka-uspokajacza, bo dziecko nie jest w
        stanie zaspokoić swojej potrzeby ssania podczas picia mleka z butelki (za
        krótko to trwa). Często mi się zdarza widzieć tego smoczka jako
        swoisty "tłumik" na dziecko (przy dziecku ssącym pierś), dziecko po prostu
        przeszkadza rodzicom swoimi dużymi wymaganiami, stąd łatwiej je uciszyć,
        przytłumić przy pomocy smoczka-uspokajacza. Często zdarza mi się widzieć
        właśnie w moim szpitalu już w pierwszych dniach po urodzeniu dziecka ten
        smoczek. I o ile mam możliwość, to pokazuję jego negatywne skutki dla nauki
        ssania dziecka i dla laktacji u mamy. Niektóre mamy przyjmują to, wiele innych
        śmieje się z tego, co mówię. Raczej staram się unikać krytykowania postępowania
        rodziców, ale pokazuję realne skutki działania smoczka.
        Bywajcie zdrowi!
    • moofka Re: Tolerancja wobec karmiących butelką 24.08.05, 17:43
      nie zdarzyło mi się skomentować czyjegoś karmienia
      chociaz bardzo malo znam karmiacych piersia, a dlugo, to w ogole smile
      w odrotną strone komentarze slyszalam nader czesto, bo na karmieniu piersia
      podobnie jak na pilce noznej zna sie kazdy tongue_out

      nigdy tez nie komentowalam smoczka, co stare babki uwielbiją - taki duzy i se
      smokiem wstyd - wkurza mnie to niemilosiernie
      chociaz widok takiego malucha z cumlem na pol twarzy
      albo dwulatka z kijem i zatkanym dziobem uwazam z jeden z najzalośliwszych
      dziecięcych widoków smile
    • emiliaijoanna Re: Tolerancja wobec karmiących butelką 24.08.05, 17:57
      Przyznaję, że jestem zawsze zniesmaczona na widok 3-latka ze smoczkiem lub z
      butelką bo to gruba przesada (szkoda mi ich ząbków). Jednak nigdy nie
      powiedziałam tego głośno żadnej obcej kobiecie. Generalnie nie jestem tym
      rzeczom całkowicie przeciwna, mnie też butelka się przydała do karmienia moim
      mlekiem w czasie mojej nieobecności. Smoczka moje dzieci nie chciały ale dziwię
      się kobietom, które go wciskają dzieciom na siłę "bo wszyscy wokół używają".
      Jeśli chodzi o karmienie sztuczne to rozumiem, że nie zawsze jest możliwe
      karmienie naturalne ale wiem, że jest wiele kobiet, które mogłyby karmić gdyby
      nie słuchały głupich pseudo-rad swoich matek, teściowych, ciotek itp (które
      same nie mają zielonego pojęcia o karmieniu bo rzucały to po 2 tygodniach "bo
      miały chude mleko"(wg nich źle wyglądało w szklance!) "bo krowie lepsze"(!)).
      Ale nic się nie poradzi na to, że niektórym się nie chce poradzić jakiejś
      dobrej położnej lub innej kompetentnej osoby tylko wolą słuchać
      średniowiecznych bredni.
      • gosiak7619 Re: Tolerancja wobec karmiących butelką 24.08.05, 23:05
        Hej!
        Jestem tolerancyjna , nie krytykuje mam karmiących sztucznie , nie nawracam ,
        bo za późno , chybaże są w kolejnej ciąży a za pierwszym razem za szybko
        odpuściły.Właśnie tak było z moją koleżanką , która drugie dziecko karmi
        piersią.
        Osobiście nie lubię smoków i butelek.Kiedy widzę dzieci ze smokiem i karmione
        butelką to odczuwam smutek i robi mi się ich żal. Wiem to śmieszne... na
        dodatek mam ochotę je przytulić do piersi i nakarmić : )))

        Drogie mamy , przez kilka miesięcy piłam ProSobee ( ze względu na alergię
        syna ) tego "zapachu" i smaku nie zapomnę. Moja babcia najlepiej to
        skomentowała:"czujecie ten zapach , śmierdzi paszą dla kurcząt".Wstyd było mi
        się przyznać, że to pije.Pewnie dlatego szkoda mi tych dzieci, ale rozumiem ,
        że te preparaty to dla nich szansa przeżycia.
        Najgorsze jest to , że moja wiedza na temat sztucznego żywienia stoi w miejscu
        od 6 lat i nie mam motywacji jej zaczerpnąć. sad(( ( może zmusi mnie do
        tego praca zawodowa)
        Bardzo mnie irytuje , gdy mamy na własne życzenie zaburzają laktacje (smokiem
        gryzakiem lub butelką) a potem mówią ,że nie miały pokarmu lub dziecko nie
        chciało piersi.
        Pozdrawiam mamusie karmiące
        Zakochana w karmieniu.
        • emiliaijoanna Re: Tolerancja wobec karmiących butelką 31.08.05, 15:24
          Droga Gosiak.
          Ja też właściwie nie lubię butelek i bałabym się podać dziecku cokolwiek z nich
          właśnie ze względu na laktację. Miałam jednak sytuację, która zmusiła mnie do
          pogodzenia się z butelką.
          Moja córeczka miała 3 miesiące kiedy pojechałam na pierwsze zajęcia i od
          początku kazałam mamie i teściowej (opiekowały się nią na zmianę) podawać moje
          mleko łyżeczką. Na początku było ciężko, moja mama, której przypadło pierwsze
          takie karmienie, zrezygnowana z powodu krzyku Asi wyciągnęła jednak butelkę
          (dostałam kiedyś i leżała w szafce). Na jej widok Asia podniosła jeszcze
          większy wrzask i mowy nie było o takim karmieniu. Jakoś udało się ją zabawić i
          zaczęła tolerować łyżeczkę. Później było coraz lepiej. Oprócz tego, dzięki
          temu, że mieszkaliśmy dość blisko uczelni, mąż przywoził mi córkę do karmienia
          w soboty w połowie zajęć (bo wtedy miałam najwięcej godzin i mnie też potrzebne
          było "odciążenie", ściąganie to przecież nie to samo).
          Niestety, synek urodził się w trakcie roku akademickiego w nowym mieszkaniu
          (prawie godzina jazdy do uczelni). Tym razem nie mogłam go karmić w szkole,
          pierwszy raz pojechałam na zjazd, gdy Achim miał niecałe 3 tygodnie i nie
          mogłam liczyć, że mama nakarmi go łyżeczką w tym wieku. Musiałam pozwolić na
          butelkę, której tak nie znosiłam. Pocieszałam się, że to tylko co 2 tygodnie
          tak będzie i zaopatrzyłam się w butelkę ze smoczkiem o kształcie zbliżonym do
          piersi. Ale uspokoiłam się na wieść o tym,że synek tylko pierwszą porcję mleka
          zjadał z butelki a potem nie chciał na nią patrzeć, więc następną mama mu
          podała łyżeczką (taki mały ale świetnie mu to szłosmile). Tak na zmianę butlą i
          łyżeczką był karmiony do końca tamtego roku akadem. Od pażdziernika oczywiście
          już o żadnej butli nie będzie mowy.
          A pisząc, że nie jestem całkiem przeciwna smoczkom miałam na myśli raczej
          dzieci karmione butelką, bo one nie mają innej możliwości nassania się. Byle
          nie za dużo i nie za długo (nie 3 lata, litości!)
          Pozdrawiam wszystkie karmicielki.
          Również zakochana w karmieniu, Emilia.
    • situsia Re: Tolerancja wobec karmiących butelką 25.08.05, 23:17
      Nie komentuję, czasem jednak swoje pomyślę wink. Prawie zawsze, odkąd karmię
      piersią, na widok dziecka karmionego butelka, robi mi się smutno, czuję jakiś
      żal. Ale zdaję sobie sprawę, że mamy nie karmią z różnych powodów - wiele z
      powodu braku wsparcia, konkretnych pomocnych wskazówek, braku informacji -
      poddaje się, rezygnuje.
      Wkurzam sie wtedy, gdy wiem, ze mama może karmić, ale nie chce. W szpitalu, w
      którym leżałam po porodzie była kobieta, która deklarowała chęć karmienia, miała
      mnóstwo pokarmu, a okazało się, że za firanką trzymała zestaw butelkowy, bo
      wcale nie miała zamiaru karmic piersią. Zdziwiło mnie to,że się ukrywa, bo w tym
      szpitalu wcale nie było "nagonki" do naturalnego karmienia, raczej mało
      wsparcia. Ja słyszałam, ze jestem jakaś nienormalna, że wydaje mi się, że
      wykamię bliźniaki tylko piersią, bo "Wszystkie mamy bliźniaków karmią na zmianę
      z butelką, tylko pani wymyśla. Na pewno się pani to nie uda.". A jednak się
      udało!!! Tak mnie bierze na wspominki...
      • jagandra Re: Tolerancja wobec karmiących butelką 26.08.05, 09:39
        No i mnie też naszło na wspomnienia i przemyślenia. Zawsze słyszałam, że do
        wychowania dziecka nie jest potrzebna żadna specjalna wiedza, wystarczy
        intuicja. Jednak wydaje mi się, że intuicja intuicją, a wiedza wiedzą, i że
        warto wsłuchiwać się w intuicję, ale warto też zdobywać wiedzę. A poza tym,
        żeby słuchać intuicji, trzeba mieć do niej dostęp, a to nie jest takie
        oczywiste.
        Jak byłam w ciąży, dużo czytałam o niemowlętach, m.in. też o karmieniu piersią,
        zwłaszcza że wiedziałam, że nie będę mogła liczyć na niczyją pomoc oprócz męża,
        który był równie zielony jak ja. A z tego co zauważyłam, większość kobiet
        niewiele czyta, a raczej postępuje zgodnie z radami swoich mam i teściowych
        czyli np. daje herbatki, aby dziecko nie miało kolek, nie karmi w nocy, żeby
        się żołądek naregulował itd. Nie dziwne, że szybko się okazuje, że nie mają
        pokarmu i/lub że dziecko słabo przybiera na wadze.
        No i mam 2 wnioski. Po pierwsze warto czytać, uczyć się i samej brać
        odpowiedzialność za swoje postępowanie z dzieckiem. A po drugie - to przykre,
        że nie możemy słuchać rad naszych mam, które przecież z reguły chcą jak
        najlepiej. To chyba m.in. dlatego, że kilkadziesiąt lat temu zbyt mocno do
        relacji między matkami i dziećmi wmieszali się wszechwiedzący lekarze i
        nakazali różne bzdury sad Nakazali też postępowanie wbrew intuicji. I teraz
        musimy się sporo napracować, żeby ją odnaleźć.
    • triss_merigold6 Re: Tolerancja wobec karmiących butelką 27.08.05, 23:26
      Sorry, że się wtrącam w ten wątek ale czy nie bierzecie pod uwagę, że kobieta
      (przyszła matka, świeżo upieczona matka) może świadomie zdecydować się na
      karmienie mieszane? Czytała, jest poinformowana, zna zalety i ograniczenia
      wszystkich modeli karmienia i wybiera ten, który jej najbardziej odpowiada. I
      niechęć do karmienia wyłącznie piersią nie wynika z niewiedzy, wpływu
      teściowej/matki/babki, problemów z laktacją czy zdrowotnych tylko jest skutkiem
      pewnego wyboru.
      Od początku zakładałam, że jeśli uda mi się karmić naturalnie bezproblemowo to
      super ale dokarmiać będę na noc. Budzenie się i karmienie x razy w ciągu nocy,
      niemożność uregulowania stałych i w miarę przewidywalnych pór posiłków było na
      tyle uciążliwe, że wybrałam model mieszany tj. naturalnie + modyfikowane.
      Dziecko ładnie spało, ładnie śpi, jest zdrowe, bez alergii, bez kolek. Szybko
      wprowadziłam inne pokarmy, soczki itd.
      Ja miałam i mam komfort i mozliwość zostawienia dziecka z kimś, wyjścia na noc,
      wyspania się. Cenię to sobie stąd wyżej opisany wybór.
      Proszę więc nie traktujcie "butelkowych" i "częściowo butelkowych" jako
      bezmyślnych i nieposiadających własnego zdania lub chorych, którym należy
      współczuć.
      • jagandra do Triss_merigold6 28.08.05, 10:32
        Wydaje mi się, że w przypadku większości kobiet to jednak nie jest świadomy
        wybór. Od butelkowych kobiet poznanych w realu słyszałam do tej pory zawsze, że
        nie mogły karmić, że dziecko nie chciało ssać, że miały za mało pokarmu, że
        zaczęły dokarmiać, bo musiały.
        Oczywiście - jeśli to świadomy wybór, to nie można mówić o braku własnego
        zdania. Współczuć można kobietom, które chciały karmić, ale im nie wyszło.
        • driadea Re: do Triss_merigold6 28.08.05, 21:33
          Triss, masz rację. Z drugiej jednak strony wydaje mi się trochę
          przekombinowane, by od razu zakladać, że dziecko nie prześpi nocy na Twoim
          mleku, że od razu trzeba je karmić sztucznym.
          Moja, na ten przykład (a skoro moja to pewnie i wiele innych dzieci) córka
          przesypiała noce od urodzenia (pierwsza noc "tylko" 6 godzin, ale ok. 4 m-ca
          bywało i 15 godzin), bez dokarmiania. Mogłam ją poić mieszanką i nigdy bym się
          nie dowiedziała, że to niepotrzebne, bo równie dobrze śpi bez niej.
          Co do wtrącania się w zakupy - cóż, ja bym sobie nie życzyła. Może ta kobieta
          nie może karmić piersią, nie chce? I takie komentarze, nawet w dobrej wierze,
          mogą być krzywdzące. Najwyżej by butelka stała nienaruszona. A niesmak
          pozostaje...
          Pozdrawiam.
          • emiliaijoanna Re: do Triss_merigold6 28.08.05, 21:56
            Mój synek śpi w nocy 6 godzin - uważam, że to dużo, zobaczymy jak będzie dalej.
            Córeczka spała 4 godziny w okresie niemowlęctwa, w nocy ssała 2 czasem 3 razy i
            nawet po roku przychodziła do mnie na jedno karmienie nocne. Mleko nocne jest
            inne niż dzienne i skoro dzieci się budzą to znaczy, że go potrzebóją, więc
            dlaczego miałabym im odmówić? Jeszcze nigdy nie byłam niewyspana z powodu
            karmienia nocnego. Budzę się tylko na chwilę, biorę dziecko, kładziemy się,
            podaję pierś i zasypiam, dziecko je, jak skończy puści i też śpi. Tak śpimy
            razem do rana. Jak córka była większa to często brała sobie pierś nawet bez
            budzenia mnie. Nakarmienie mieszanką wcale nie daje gwarancji, że dziecko
            prześpi całą noc. Znam niejedno dziecko karmione wyłącznie butelką, które śpi
            zaledwie 4 lub 5 godzin.
            • triss_merigold6 Re: do Triss_merigold6 29.08.05, 12:44
              Cóż ten problem mam nadzieję już za mną. Syn ma prawie 10 miesięcy i od
              dłuższego czasu przesypia noce (chyba, że ząbkuje i mocno mu dokucza).

              Przetestowaliśmy czy noworodek prześpi więcej niż 4 godziny w nocy bez
              nakarmienia mieszanką. Nie przesypiał, miałam dość po dwóch dniach. Że szybko
              się poddałam? Szybko, bo brak snu jest IMO najgorszą torturą. Przy nocnym a
              później wczesnoporannym karmieniu piersią wybudzałam się i nie mogłam zasnąć,
              wiele kobiet potrafi karmić niemal przez sen, ja nie ponieważ spanie z małym
              niemowlakiem obok było stresujące i niewygodne.
              Co komu pasuje zresztą.
              Generalnie chodziło mi o podejście: skoro dziewczyna podaje butlę (mieszankę)
              to wynika to z niewiedzy, braku wiary w możliwości organizmu, porad teściowej
              itd. Nie zawsze tak jest.
        • maretina Re: do Triss_merigold6 07.07.06, 11:14
          swiadomy.moze ciezko niektorym sobie to wyobrazic, ale tak moze byc.
    • 18lipcowa1 że jak????????????????????? 28.08.05, 09:09
      pani
      > ciężarna kupowała w sklepie dziecinne akcesoria razem ze swoją mamą,która
      > nagle zaproponowała że kupi butelkę maluszkowi, żeby było też coś od niej. Ja
      > na to powiedziałam że to zbędny wydatek, bo może sie wcale nie przydać (pani
      > sprzedawczyni się to niezbyt spodobało ale co tam),

      Serio wtrąciłaś się do zakupów obcych sobie osób??????????????
      Masakryczność.
      • anisr Re: że jak????????????????????? 28.08.05, 21:22
        Ja sie nie wtracam w ogóle...ale owszem,jedna koleżanke zaagitowałamsmile.Pierwsze
        dziecko karmiła tylko butlą,gdy byłsmy w ciazy tak długo gadałam o karmieniu
        naturalnym że połkneła bakcyla hi hi i karmi juz 15 mies.!
        Co do świadomych wyborów...własnie takie argumenty mi sie nie podobaja.Ze
        prześpi dziecko cała noc,będzie samodzielne...całe zycie ma na spanie i
        samodzielnosć.A piersi dzieci w pewnym okresie zycia poprostu potrzebuja.Nigdy
        nie komentuję karmiących butelką-za to one często komentuja mniesad.Wciz słysze
        głupie pytania-jak długo jeszcze itp.A nikt nie pyta tak o butelke....
        Acha,jeszcze coś.Rozumiem kobiety które rezygnują z karmienia bo maja kłopoty
        tylko częściowo.rozumiem-bo wiem jakie to trudne.Nie rozumiem bo...sama
        przeszłam prawie wszystkie mozliwe-6 mies. kolki,zmniejszenie ilości
        pokarmu,dokarmianie,relaktację,dni spędzone przy elektrycznej "dojarce"(sorry
        ale inaczej trudno to urządzenie nazwać...takie delikatne jest),ropień
        piersi...Warto byłosmile))))))))
        • 18lipcowa1 Re: że jak????????????????????? 28.08.05, 21:46
          anisr napisała:

          > Ja sie nie wtracam w ogóle...ale owszem,jedna koleżanke
          zaagitowałamsmile.Pierwsze
          >
          > dziecko karmiła tylko butlą,gdy byłsmy w ciazy tak długo gadałam o karmieniu
          > naturalnym że połkneła bakcyla hi hi i karmi juz 15 mies.!
          > Co do świadomych wyborów...własnie takie argumenty mi sie nie podobaja.Ze
          > prześpi dziecko cała noc,będzie samodzielne...całe zycie ma na spanie i
          > samodzielnosć.A piersi dzieci w pewnym okresie zycia poprostu
          potrzebuja.Nigdy
          >
          > nie komentuję karmiących butelką-za to one często komentuja mniesad.Wciz
          słysze
          > głupie pytania-jak długo jeszcze itp.A nikt nie pyta tak o butelke....
          > Acha,jeszcze coś.Rozumiem kobiety które rezygnują z karmienia bo maja kłopoty
          > tylko częściowo.rozumiem-bo wiem jakie to trudne.Nie rozumiem bo...sama
          > przeszłam prawie wszystkie mozliwe-6 mies. kolki,zmniejszenie ilości
          > pokarmu,dokarmianie,relaktację,dni spędzone przy elektrycznej "dojarce"(sorry
          > ale inaczej trudno to urządzenie nazwać...takie delikatne jest),ropień
          > piersi...Warto byłosmile))))))))


          Tak ale autorka wątku zwróciła uwagę obcej kobiecie...jestem w szoku.
          • dzulka1 Re: że jak????????????????????? 28.08.05, 22:35
            Witajcie!
            Chciałabym napisać coś o swoich przemyśleniach dotycząch karmienia zarówno
            butelką jak i piersią.
            Wydaje mi się, że główna przyczyna podawania mieszanek tkwi w tym, iż już w
            szpitalu brak fachowej pomocy dotyczącej laktacji.
            Urodziłam 11 miesięcy temu, miałam cesarkę i na sali leżało nas 7. Jedna matka
            karmiła piersią, było to jej drugie dziecko, dla reszty z nas pierwsze.
            Położne nieudolnie próbowały nam raz (tylko!) pokazać jak dostawić maluszka,
            wolały siedzieć i plotkować.
            Podawałyśmy więc mieszankę, ja od razu wpakowałam małej smoczek-uspokajacz,
            teraz widzę, że było to bez sensu i jest już od niego uzależniona.
            Gdyby nie moja rewelacyjna położna środowiskowa pewno nie karmiłabym piersią, to
            ona w domu spokojnie pokazała mi jak mam dostawić dziecko.
            Pamiętam do dziś to uczucie jak mała w końcu przeszła całkowicie na moje
            mleczko, taka ogromna radość, że jestem w stanie ją wykarmić. Trwało to tydzień
            od porodu, ale gdyby nie sztuczne mleko i butelka mała byłaby gł9dna bo ja nie
            umiałam ją sobie dostawić.
            Jestem ciekawa jak potoczyłys się losy moich znajomych z sali szpiatalnej...

            Co do opisanej sytuacji to ja bym się nie wtracała w zakupy innych, wiem z
            swojego doświadczenia, że posiadanie w domu zapasowej butelki może pomóc
            przetrwać te trudne pierwsze dni po porodzie kiedy człowiek jest zielony.

            Jestem wdzięczna mojej położnej, ze tak mi pomogła i życzę takiej fachowej
            pomocy każdej matce.

            U nas zanosi się na długie karmienie bo widzę ile daje to korzysci małej. Mam
            świadomość, ze to zasługa mojego "tłustego" mleczka.

            Co do mam butelkowych to nigdy nie komentuję tego faktu. Moje butelkowe znajome
            zazdroszczą mi długiego karmienia i wszystkich plusów z tym związnych( a już
            zwłaszcza na wspólnych wyjazdach z maluszkami).
            Ja zazdroszczę im czasami, że mogą zostawic z kimś dziecko na noc i poszaleć,
            zjeść normalne jedzenie (ze względu na alergię córki byłam przez 10 miesiecy na
            ściełej diecie, teraz powoli jem już coraz wiećej), wypić sobie dwa piwka...
            Pozdrawiam wszystkie mamy, które wspierały mnie w karmieniu i służyły radami.
            Ala
          • moofka Re: że jak????????????????????? 28.08.05, 22:44
            18lipcowa1 napisała:

            > Tak ale autorka wątku zwróciła uwagę obcej kobiecie...jestem w szoku.
            __________________________
            dramatyzujesz
            nie zwrocila uwagi kobiecie, ktora butelką karmila,
            tylko dziewczynie, ktora kompletowała wyprawke
            i faktycznie, na butelki kupowanie troche za wczesnie, tym bardziej, ze jest
            tak mnogosc tego na rynku, ze zawsze zdazy jesli bedzie potrzeba, a po drugie
            juz widzac dziecko i znajac je choc pare dni bedzie jej latwiej wybrac
            gdybym widziala, jak dziewczyna ciazy wybiera np body dla noworodka wkladane
            przez glowe z koronkowym kolnierzykiem (tak, tak i takie cuda robią smile to tez
            bym jej szczerze odradzila
            kiedy siegam niepewnie po nowy proszek, a babka obok mi powie, ze to chala - to
            go nie wezme raczej, i sie nie obraze smile
            • aleksandrynka Re: że jak????????????????????? 31.08.05, 12:36
              nie zgodzę się. Body można zawsze odłożyć, zmienić na inne, a jak nie masz
              butelki, to może być różnie. Sama się o tym przekonalam - 3 tyg. po porodzie
              dostałam zapalenia piersi. Wieczorem pojechałam z tatą do lekarza a mąż został
              z młodym. Moja nieobecność się przedłużała, dziecko wyło z głodu... Mąż w końcu
              znalazł butelkę, którą przezornie kupiłam smile i podał wodę. Uff! (a tata nas
              ochrzanił, ze nie mamy nic na takie awaryjne sytuacje i kupił mieszankę, tak na
              zaś - nie przydała się, ale była, gdybym znowu miała niespodziewanie zniknąć...)
              Nie wspominam już o tym, jak jeździłam na zajęcia a mąż karmił synka moim
              odciągniętym mlekiem. Z butelki, oczywiście.
              • dagmama Re: że jak????????????????????? 01.09.05, 10:12
                Mój Maluch dostawał moje mleko z butelki, kiedy dawałam lekcje, a on nie
                wytrzymywał nawet półtorej godziny bez.
                Szczerze mówiąc nie rozumiem tej dumy, że nawet się nie kupowało butelki.
                Tak samo jak Wy jestem krytykowana za karmienie niedługo półtoraroczniaka (84
                cm, 12 kg, duży, ruchliwy) i też szokuje mnie beztroskie twierdzenie, że "dałam
                spokój z karmieniem piersią po dwóch tygodniach" (plus machnięcie ręką),
                trzylatki ze smoczkami albo butelką.
                Podczas gdy mój Marek pije ze zwykłego kubka i nawet niedużo rozlewa, a smoczek
                miał w buzi raz, jeszcze w szpitalu.
                Ale nie agituję, nie chcę wpływać na czyjeś decyzje, nie chcę, żeby ktoś przeze
                mnie poczuł się atakowany.
                Ja nie cierpię, gdy ktoś zwraca mi uwagę, że "wypadałoby już odstawić".

    • libra73 Re: Tolerancja wobec karmiących butelką 02.09.05, 10:59
      Nie wyobrażam sobie mając noworodka i później niemowlaka w domu NIE MIEĆ
      BUTELKI kosztującej parę groszy, choćby nawet miała nie być nigdy użyta.
      Przecież zdarzają się różne sytuacje życiowe, czasem ktoś inny karmi dziecko
      odciąganym mlekiem. Argument, że jak bedę miała butelkę w domu, to nie
      zrezygnuję tak łatwo z karmienia piersią w obliczu trudności, jest po prostu
      śmieszny. Myślę, że ideologia tutaj wzięła górę nad rozsądkiem.

      Pozdrawiam.
      • fizula Re: Tolerancja wobec karmiących butelką 02.09.05, 16:07
        Myślę sobie, że każdy wybiera, według własnych zapatrywań. Już to pisałam, ale
        noworodka (a nawet wcześniaka) można, a nawet należałoby karmić alternatywnymi
        metodami (tzn. bez butelki), aby go nie uczyć nieprawidłowego sposobu ssania
        czyli płytkiego, nieefektywnego, gdzie pracują tylko 4 mięśnie (przy ssaniu
        piersi: 14 mięśni). Niektóre dzieci będą umiały dobrze ssać na oba sposoby, ale
        u wielu innych zaburzy to sposób ssania piersi (ze szkodą dla dziecka, dla
        mamy). Niestety często przeżywam rozpacz matek, które z powodu rozdzielenia z
        dzieckiem (dzieci karmione w tym czasie butlą), nie poznają własnych dzieci,
        nie mogą wrócić do karmienia piersią właśnie dzięki butelce. A jeśli się ktoś
        koniecznie chce zabezpieczać na wypadek, gdyby ktoś inny zostawał z dzieckiem,
        to jest kilka innych metod karmienia dzieci piersiowych: łyżeczka, zestaw
        łyżeczki, specjalny kubeczek, pipeta. Ja zostawiając niemowlę z kimś rodziny
        wybierałam zazwyczaj łyżeczkę. Wiele osób uważa, że to zbyt dużej cierpliwości
        wymaga od karmiącego (dziecko na raz jest w stanie połknąć 0,5ml). Na pewno
        wymaga cierpliwości, ale z osobą niecierpliwą i wygodnicką nie zostawiałam
        moich maluchów. Także włóżmy do lamusa opowiadanie, jak to na wszelki trzeba
        kupić butelkę. Na wszelki wypadek warto mieć w zamrażalniku zamrożone porcje
        pokarmu. Ale podać można go w inny sposób. Ale to jest osobisty wybr każdej
        mamy, czym chce się zabezpieczać.
        Pozdrowionko!
      • ulkad Re: Tolerancja wobec karmiących butelką 06.09.05, 11:26
        libra73 napisała:

        > Nie wyobrażam sobie mając noworodka i później niemowlaka w domu NIE MIEĆ
        > BUTELKI kosztującej parę groszy, choćby nawet miała nie być nigdy użyta.

        Po pierwsze, nawet zupelnego maluszka mozna nakarmic czy to lyzeczka, czy to
        nawet strzykawka, jesli juz naprawde nie da sie wyjasc na 5 minut do
        sasiedniego sklepu i kupic tej butelki. Ja przy pierwszym dziecku mialam
        sprezentowana przez kogos butelke, uzyta byla raz i to z marnym skutkiem, bo
        dziecko nie chcialo i tak z niej jesc.
        Przy kolejnych wcale butelki nei uzywalam, mimo np. zapalenia w piersi itp.
        Piszesz pare groszy - ja tam bym wolala, zeby ktos kupil dla dziecka nawet
        grzechotke, spioszek czy czapeczke za ta sama cene, a nie cos, co bedzie stalo
        i sie kurzylo. A poniewaz wlasnie nie ma problemu , zeby w razie czego dokupic
        ta butelke, to nie widze powodu kolekcjonowania tego sprzetu wczesniej. Ale ja
        to ja smile

        Pozdraiwma - Ula
    • dziubulek111 o kupowaniu butelek 04.09.05, 23:08
      My butli mamy w domu zatrzęsienie - chyba z osiem - ale wszystkie przerobione na
      pojemniki do pokarmu (ze specjalną pokrywką). Też kupiłam jedna tradycyjną
      butelkę w ciąży, ale niepotrzebnie (za 1. razem) - można przecież karmić
      maluszka łyżeczką, strzykawką, pipetką, kubeczkiem do lekarstw albo kieliszkiem
      do jajek - moja rodzina zna wszystkie sposoby smile. Drugiemu synkowi daliśmy
      butelkę, jak miał ok.3 m., bo przy jedzeniu ze strzykawki "na palcu" łykał sporo
      powietrza i były bóle brzuszka. Spróbowaliśmy z lękiem (ta technika ssania) i...
      jadł jak złoto!

      Moi chłopcy nie jedli mieszanki nigdy (tylko starszy raz został dokarmiony na
      noworodkach z kubeczka). Zawsze to było moje ściągnięte mleko. Ta pierwsza,
      szklana butelka (nie nadająca się do mleka matki...) służy do odmierzania ilości
      wody do kisielków itd - dobrą ma podziałkę smile

      Mimo wszystko uważam, że mieszanka i butelka nie powinna być obecna w domu "na
      wszelki wypadek", bo kusi... Można zawsze podać awaryjnie wodę kubkiem lub
      strzykawką (chroni przed najważniejszym - odwodnieniem), a dziecko w sytuacji
      zapalenia piersi zabrać ze sobą, jeśli się da - wtedy najlepiej, jeśli ciągle
      ssie. Można mieszankę kupić niemal wszędzie w razie potrzeby. Wyjątkiem są
      dzieciaki alergiczne - bo o mieszanki dla nich zdecydowanie trudniej.

      Nie wtrącam się jednak do rozmowy obcych osób, chyba że mnie poproszą. Nie
      potępiam tego, tylko sama nie chcę tego robić. Nie boję się, po prostu szanuje
      prywatność. Ale nie zawsze taka byłam...

      Pozdrawiam

      T.
    • apolka Re: Tolerancja wobec karmiących butelką 08.09.05, 13:25
      Nie zwracam smile
      Moje dziecko dostało butelkę (z moim pokarmem) jak skończyło 5 mies.
      (konieczność powrotu do pracy), smoczek w 2 tyg. życia (stan zapalny piersi,
      gorączka, trzeba było małą przetrzymać...);
      Pierwsze mleko modyfikowane (właściwie to kaszkę na tymże) dostała w 11 mies.
      (wcześniej wszystko na moim), karmię nadal, chciaż może być różnie sad, mała ma
      16,5 mies.
      Nic nie jest czarno - białe wink
      • azoorek Re: Tolerancja wobec karmiących butelką 13.09.05, 15:20
        Kupila butelke tuz przed porodem , bo roznie w zyciu bywa. W szpitalu lezalam z
        dziewczyna, razem po cc, ktora gdy nas wypisywano jeszcze nie miala pokarmu.
        Mnie akurat w dzien wypisu sie pojawil. Mysle, ze warto uczyc dziecko ssania z
        butelki, nie mysle akurat o sztucznym pokarmie, tylko o sytuacjach kiedy mama
        musi wyjsc. Akurat moj dopiero jak mial 5 m. poznal co to butelka- ale z
        perspektywy czasu (przyuczanie zajelo 1,5 tyg.) warto pomyslec na zapas. A
        smoka dostaje do spania do dzisiaj. Przez 3 pierwsze miesiace nie dostawal,
        dopiero jak z powodu alergii byl caly zsypany i krecil sie w nocy, to zaczelam
        mu podawac, bo wtedy sie wysypial.

        aga
        • villem0 Re: Tolerancja wobec karmiących butelką 27.04.06, 16:59
          Czytam to wszystko i nie wiem czy śmiać się czy się wkurzać. Chyba lepiej śmiać,
          bo zdrowiej.

          Czy wy rzeczywiście myślicie, że karmienie piersią zawsze jest naj naj?
          W ciąży nie kupiłam butelki, smoczka. Byłam całą sobą nastawiona na naturalny
          poród i karmienie piersią. Nic innego w głowie mi się nie mieściło. Życie bardzo
          zweryfikowało plany, dostałam po nosie na całej linii.
          Od 3 tyg. karmię dziecko butlą (nutramigen), mały ssie smoka i wszystkim jest
          dobrze. Przesypiamy nocki, jesteśmy pogodni i uśmiechnięci. Wszelkie potrzeby są
          zaspokojone a ja mogę spokojnie wychodzić z domu na dłuższy czas zostawiając
          syna z mężem. Mąż się tez cieszy, bo tez może dziecko karmić butlą i jest fajnie.

          Bardzo łatwo osądzacie inne mamy, bardzo łatwo.
          To w waszych oczach jestem wyrodną matką TYLKO z tych dwóch powodów?
          • jakw Re: Tolerancja wobec karmiących butelką 27.04.06, 17:47
            Ale jednak masz jakiś uraz psychiczny - świadczy o tym odgrzebywanie staaaarego
            wątku z forum, które właściwie nie powinno być w kręgu Twoich zainteresowań. No
            chyba że musisz sobie dowieść, że karmienie piersią jest gorsze. Więc pośmiej
            się na zdrowie, jeśli masz taką potrzebę.
            PS
            Ja też mogę wychodzić na dłuższy czas z domu, tatuś też może nakarmić, młoda
            czasem prześpi noc całą, a czasem się zbudzi i też jest fajnie.
            • villem0 Re: Tolerancja wobec karmiących butelką 27.04.06, 20:50
              Heh, ale psychoterapeutka z ciebie, no no :]
              W sumie to nawet nie spojrzałam na datę. Link do tego był gdzieś w necie. Podała
              go osoba zniesmaczona pierwszym postem. Zajrzałam zaciekawiona i żałuję, bo
              tylko zdenerwowałam się :] Ogólnie forum gazetowego ani innych dzieciowych nie
              czytam, nie mam czasu ani ochoty, bo więcej tutaj siana niż konkretów (bez urazy) smile
              Nie mam urazu psychicznego, mylisz się pani samozwańcza psycholog :] Przyjmuję
              najczęściej rzeczy takimi jakimi są. Sytuacja taka a taka? To się trzeba
              dostosować jeśli nie można jej zmienić. Jestem zdania, że nie ma rzeczy
              doskonałych. Wszystko ma swoje plusy i minusy.
              Czytając was to jeszcze bardziej cieszę się, że sprawy ułożyły się tak, iż
              karmię butelką, bo z moim ciążowym nastawieniem to pewnie byłabym kolejną
              terrorystką wink A tak przynajmniej rozumiem, że nie ma czarno-białego, ale między
              tym jest jeszcze mnóstwo barw i rzeczy często nie są takimi jakimi nam się wydają smile
              Pewnie fajnie jest karmić piersią, przy drugim dziecku będę próbować bogatsza o
              doświadczenia przy pierwszym smile Kto wie, kto wie.

              W sumie to popełniłam błąd, że nawet nie spojrzałam po wejściu tutaj z linka w
              jakim dziale jestem smile
              Wyszłam na trolla big_grin
              Papa, już się oddalam stąd zanim odprawicie nade mną egzorcyzmy big_grin
              Może jeszcze życie zweryfikuje wam pewne poglądy, bo przyznam że są, ekhem,
              bardzo radykalne smile))
              • falafala Re: Tolerancja wobec karmiących butelką 28.04.06, 08:36
                Nie wiem czy to przeczytasz, ale co tam, moze jeszcze tu zajzysz.
                Nie wiem skad wzielo sie u ciebie stwierdzenie o terrorze laktacyjnym skoro
                wiekszosc tu kobiet wypowiada sie w podobnym tonie co ty, ze "sa rozne
                sytuacje", ze "kazda ma prawo do swojej decyzji" i jakos nie ma potepienia o
                jakim piszesz. A to ze kazda mama ma swoje poglady to jest prawo nie tylko
                kobiet karmiacych butelka ale i karmiacych piersia. Karmienie piersia jest tez
                wyborem, bo zadna kobieta nie musi tego robic, a ze jest lansowane jako
                najlepsze (ale tez nie bezwzglednie) to nie oznacza, ze wszystki co tak robia
                zaraz w czambul potepiaja mamy karmiace butelka. Jakos tak dziwnie wychodzi, ze
                jak ktoras karmi piersia i powie ze jest z tego zadowolona i nie wyobraza sobie
                innego karmienia to zaraz jest wyzwana od "terrorystek laktacyjnych".
                Dlaczego to jest taki drazliwy temat, w koncu zdrowe zywienie tez jest
                lansoweane i uprawianie sportu tez i jak ktos to robi nie jest wyzywany od
                terrorystow, kazdy robi to co jest zgodne z jego mozliwosciami, z jego
                przekonaniami, to chyba normalne i dotyczy wszystkich dziedzin zycia. Co mamy
                jako karmiace piersia zejsc do podziemi, nic nie mowic nic nie pokazywac, zeby
                nie urazac karmiacych butelka? Co to jakas wojna? Myslalam ze sposob karmienia
                nie gra roli jezeli jest zgodny z mozliwosciami i wyborem matki i dziecka.
                Dlaczego "zycie ma nam weryfikowac poglady", w koncu nawet jezeli z jakis
                przxczyn bedziemy karmic butelka to nie zmieni to faktu, ze bedziemy traktowaly
                karmienie piersia jako najlepsze, poglady nie zawsze ida w parze z mozliwosciami.
                • sabi35 Re: Tolerancja wobec karmiących butelką 28.04.06, 11:21
                  Kiedy zaglądnęłam na to forum szukając pomocy (mój wątek to ostatnia deska
                  ratunku wink nie byłam jakoś specjalnie negatywnie nastawiona. Jest mi obojętne
                  w jaki sposób karmi się dziecko, choć skłaniam się do tego, że mleko matki jest
                  najlepsze (mimo że zawiera wiele chemicznych zanieczyszczeń przekraczających
                  dzienną dawkę dopuszczalną dla dorosłego).
                  Po przeczytaniu jednak tego i jeszcze innego wątku zrobiło się smutno. Wg wielu
                  dziewczyn jedynym powodem niepowodzenia w karmienu piersią jest chyba ... brak
                  gruczołów mlecznych.
                  Fajnie jest myśleć czarno-biało mając zwykłe problemy z karmieniem (bolące
                  sutki, zapalenie piersi, małą ilość pokarmu, źle ssące dziecko). Miałam takie z
                  pierwszą córeczką i dzięki samozaparciu i pomocy położnej udało mi się karmić
                  dziecko 13 miesięcy oraz to, że moja starsza córeczka wogóle nie wiedziała, co
                  to butelka i smoczek.
                  Tym razem też pełna zapału planowałam karmienie piersią. I życie przekonało
                  mnie, że może być inaczej. Mam wcześniaka który za nic na świecie nie chce ssać
                  piersi, nie będę wam tu opowiadać o przepłakanych wieczorach, wrzaskach
                  przykładanago do piersi dziecka, odciąganiu pokarmu co 3 godziny, wizytach
                  doradczyń laktacyjnych i położnych, których zapał malał z każdą wizytą. Dałam
                  sobie spokój, nadal karmię odciąganym mlekiem, muszę myśleć logistycznie przed
                  każdym wyjściem z domu (o terminie odciągania i karmienia), bo nie mam tej
                  możliwości, żeby wyciągnąć pierś i dać ją dziecku gdzie tylko zechcę.
                  Dlatego bolą stwierdzenia, że robi wam się żal dzieci które dostają butelkę, że
                  dzieci te mają zaburzony kontakt z matką, że gdzieś tam napisano o dzieciach
                  butelkowych, że są mniej inteligentne, mają zaburzone kontakty społeczne itp.
                  Natomiast na mój post o problemach nie odpowiedziała prawie ... żadna z was.
                  Nie życzę żadnej z was takiej sytuacji jak moja, choć może wtedy nauczyłybyście
                  się większej tolerancji.
                  • dagmama Re: Tolerancja wobec karmiących butelką 28.04.06, 17:03
                    Droga Sabi, pytałaś czy są wśród nas mamy wcześniaków. Odpowiedziały Ci trzy
                    osoby. Ja nie, bo nie jestem mamą wcześniaka, a moje dziecko nie wrzeszcało przy
                    przystawieniu do piersi, więc żadnych strategii, co wówczas zrobić, nie
                    opanowałam. Nie mogłam i nadal nie mogę udzielić Ci żadnej rady.

                    "Dlatego bolą stwierdzenia, że robi wam się żal dzieci które dostają butelkę, że
                    >
                    > dzieci te mają zaburzony kontakt z matką, że gdzieś tam napisano o dzieciach
                    > butelkowych, że są mniej inteligentne, mają zaburzone kontakty społeczne itp."

                    Wolałabym, żebyś sprecyzowała to "gdzieś tam".
                    Owszem żal mi dzieci, które dostają butelkę i wobec tego nie są przytulane,
                    wcale się nie wypieram. Jedna mama powiedział mi wprost, że podczas kiedy ja
                    muszę leżeć z dzieckiem i dawać mu pierś, ona daje butlę i idzie sobie zrobić
                    coś pożyteczniejszego. Nie jest to miłe, prawda?
                    Inna mama powiedziała, że przeszła na butelkę, bo wolała wypić sobie piwo,
                    zapalić i jeść co chce.
                    Jak się głębiej zastanowisz i poczytasz, na pewno Ci wyjdzie, że właśnie o
                    takich matkach i ich dzieciach mówimy.
                    A jak się jeszcze głębiej zastanowisz, to wyjdzie Ci, że Tobie również żal
                    dzieci mam, które nie przytulają i nie są w stanie niczego dla dzieci poświęcić.
                    Ponieważ sama najwyraźniej jesteś przejętą matką, która stoczyła walkę o
                    karmienie i karmi własnym mlekiem, dziwię się, że wzięłaś takie zarzuty do siebie.
                    Moja wypowiedż w tym temacie jest tam wyżej i nadal nie uważam, bym
                    wypowiedziała się niezgodnie z duchem tolerancji, który oby nam przyświecałsmile))
                    • anisr Re: Tolerancja wobec karmiących butelką 28.04.06, 22:29
                      Ja sie juz na ten temat nieraz wypowiadałam-rozumiem Sabi doskonale(serio) bo
                      bliska byłam podobnej decyzji.Choc Daga jest z 36 tygodnia to problemy miałam
                      podobne.I nigdy nie będę potepiac mam które naprawde baaardzo próbowały ale
                      siły im brakło.I ngdy tez nie przestane byc dumna z tego że nam sie udało
                      karmic przez 19 miesięcy!Choc gdy patrze na to z perspektywy to czasem az sie
                      dziwie skąd we mnie ta determinacja sie wzieła...
                      a własnie z powodów takich problemów nie zrozumiem podejscia typu-miałam mało
                      pokarmu, samo sie odstawiło w wieku 3 miesiecy...itp
                      Ale szacuneczek dla mam które o karmienie "walczyły"-bez względu na efekt.
    • agnje Re: Tolerancja wobec karmiących butelką 24.05.06, 09:06
      A.chudziak zapomina chyba o takich mamach jak ja czyli karmiacych butelką ale z własnym odciaganym mlekiem, a na butli nie jest napisane czy to sztuczne czy naturalne mleko. Niestety czasami są takie dzieci jak mój synek, które po 1-razowym! nakarmieniu z butli w szpitalu tuż po porodzie nie chcą ssać same piersi. Dla mnie był to dramat, wpadłam w depresję, walczyłam przez miesiąc z synkiem próbując przystawiać go do piersi i korzystając z pomocy położnych, poradni laktacyjnej i wszyscy stwierdzili, że pozostała tylko butelka i odciąganie mleka. Odciągam już 5-ty miesiąc, a zamierzam tak długo jak będę miała mleko i jestem z siebie dumna, bo to kosztuje naprawdę wiele wysiłku i również nieprzespanych nocy - bo trzeba również odciągać, gdy inni śpią (synek prawie od początku przesypia całe noce). Nie wszystkie mozemy być takimi szczęściarami, które mogą karmić. Więcej tolerancji!!! Ja przed porodem uważałam, że będę karmić tylko piersią i nie miałam kupionej rzadnej butelki ani laktatora bo są podobno niepotrzebne. Prawda okazała się inna w moim przypadku.
      • jagandra Agnje 24.05.06, 22:57
        Nie jestem A.chudziak, więc nie będę pisać, co ona miała lub czego nie miała na
        myśli.
        Za to napiszę, że jesteś bardzo dzielna ściągając mleko już tyle czasu smile I
        życzę Ci, żeby Ci się udało jeszcze trochę. Tak naprawdę podawanie butli z
        własnym mlekiem jest najbardziej pracochłonną opcją. A najważniejsze w
        karmieniu piersią i tak jest właśnie mleko.
        Były już tu na ten temat wątki i nie pamiętam, aby ktoś krytykował mamy
        ściągające pokarm.
    • mariejo Re: Tolerancja wobec karmiących butelką 24.05.06, 09:48
      Stram sie byc tolerancyjna chociaz uwazam ze wiele matek karmi butla poniewaz
      nie ma odpowiedniej pomocy od personelu medycznego, po porodzie zwlaszcza po
      cc bywaja problemy z mlekiem i latwo jest sie poddac. Mialam taki problem i
      uslyszalam od poloznej ze po co kombinuje, mam sie pogodzic z butla, ona
      wychowala 2 corki na butlach i sa zdrowe. jak widac nie dalam sie przezywalam
      horror bo mala nie chciala ssac ale udalo sie. Uwazam ze nalezy przygotowywac
      ciezarowki do problemow zawsze lepiej miec mila niespodzianke niz czuc sie
      zawiedzionym problemami.
      • mariejo Re: Tolerancja wobec karmiących butelką 24.05.06, 09:59
        Mam 4 butelki z najmniejszym smoczkiem avent 125 ml i czasem podaje malej
        odciagniete mleko zaczelam w 3 tyg. by sprawdzic ile pije mala. Karmilam mala
        tez strzykawka. Na poczatku karmilam przez nakladki bo nie mialam brodawek i
        mala nie chciala ssac. Karmie 11 mies.
        • luna333 Re: Tolerancja wobec karmiących butelką 24.05.06, 19:20
          ja też myślałam że karmienie piersią jest takie łatwe i przyjemne a tu pierwszy szok od razu po porodzie - położyli mi młodego do cyca i mówią oj piersi nie przygotowane - cokolwiek to znaczy - mam płaskie brodawki do tej pory mimo że karmię 9 i pół m-ca. Mój mały potwornie kaleczył mi piersi - nie miał czego chwycić, dostałam strzykawę od położnych ale na poranionych brodawkach z pęcherzami, ponadrywanych z których lała się krew i coś jeszcze to koszmar. Przez prawie 3 miesiące płakałam jak przystawiałam młodego - jakby mi piersi ktoś rżnął tępym nożem - koszmarny ból - wyłam i karmiłam. Nie używałam osłonek bo to ponoć zaburza ssanie a mój mały i tak miał z tym problem, wszystko mnie po porodzie bolało i wolno się goiło więc do poradni laktacyjnej za diabła dotrzeć nie mogłam - nie mam samochodu - musiałabym ciągnąć swoje pocięte krocze i synka ze sobą autobusem. Tak więc wyłam i karmiłam bo się zawzięłam - nie dlatego że ktoś mnie terroryzował laktacyjnie cokolwiek to znaczy - ja bardzo chciałam karmić cycem - bardziej niż bolało najbardziej na świecie marzyłam by karmić cycem - nie wiem dlaczego - chciałam i już - wydawało mi się to najnaturalniejszą rzeczą i nie chciałam dziecku pakować gumy do buzi - uważałam że to zboczone - że to oszustwo wobec dziecka, nie przejmowałam się że mam za mało pokarmu - ciumał co chwilę a ja płakałam z bólu. Karmię już ponad 9 m-cy i już na szczęście nie boli bo mały nauczył się w trakcie ciumania wysysać brodawkę która po karmieniu znowu znika. Po co to piszę? bo rozumiem że wiele mam na moim miejscu dało by sobie "siana" i nie potępiłabym ich za to - to że ja jestem nawiedzoną masohistką nie znaczy że każda jest taka. Nie potępiam butelki, ja po prostu nie rozumiem czemu mama która ma pokarm nie chce karmić ale nie muszę i nie zrozumiem - dla mnie to cud natury. Ja traktowałam chyba karmienie bardziej emocjonalnie - mamy butelkowe traktują podanie mleka jako posiłek - ja przytulam ciałko do ciała one nie - i to mój największy skarb z którego się cieszę - mogłam i mogę karmimić to będę i tyle.
          pozdrv
          • darden1 Re: Tolerancja wobec karmiących butelką 05.06.06, 15:20
            luna333 napisała:

            > ja też myślałam że karmienie piersią jest takie łatwe i przyjemne a tu
            pierwszy
            > szok od razu po porodzie - położyli mi młodego do cyca i mówią oj piersi nie
            p
            > rzygotowane - cokolwiek to znaczy - mam płaskie brodawki do tej pory mimo że
            ka
            > rmię 9 i pół m-ca. Mój mały potwornie kaleczył mi piersi - nie miał czego
            chwyc
            > ić, dostałam strzykawę od położnych ale na poranionych brodawkach z
            pęcherzami,
            > ponadrywanych z których lała się krew i coś jeszcze to koszmar. Przez prawie
            3
            > miesiące płakałam jak przystawiałam młodego - jakby mi piersi ktoś rżnął
            tępym
            > nożem - koszmarny ból - wyłam i karmiłam. Nie używałam osłonek bo to ponoć
            zab
            > urza ssanie a mój mały i tak miał z tym problem, wszystko mnie po porodzie
            bola
            > ło i wolno się goiło więc do poradni laktacyjnej za diabła dotrzeć nie
            mogłam -
            > nie mam samochodu - musiałabym ciągnąć swoje pocięte krocze i synka ze sobą
            au
            > tobusem. Tak więc wyłam i karmiłam bo się zawzięłam - nie dlatego że ktoś
            mnie
            > terroryzował laktacyjnie cokolwiek to znaczy - ja bardzo chciałam karmić
            cycem
            > - bardziej niż bolało najbardziej na świecie marzyłam by karmić cycem - nie
            wie
            > m dlaczego - chciałam i już - wydawało mi się to najnaturalniejszą rzeczą i
            nie
            > chciałam dziecku pakować gumy do buzi - uważałam że to zboczone - że to
            oszust
            > wo wobec dziecka, nie przejmowałam się że mam za mało pokarmu - ciumał co
            chwil
            > ę a ja płakałam z bólu. Karmię już ponad 9 m-cy i już na szczęście nie boli
            bo
            > mały nauczył się w trakcie ciumania wysysać brodawkę która po karmieniu znowu
            z
            > nika. Po co to piszę? bo rozumiem że wiele mam na moim miejscu dało by
            sobie "s
            > iana" i nie potępiłabym ich za to - to że ja jestem nawiedzoną masohistką nie
            z
            > naczy że każda jest taka. Nie potępiam butelki, ja po prostu nie rozumiem
            czemu
            > mama która ma pokarm nie chce karmić ale nie muszę i nie zrozumiem - dla
            mnie
            > to cud natury. Ja traktowałam chyba karmienie bardziej emocjonalnie - mamy
            bute
            > lkowe traktują podanie mleka jako posiłek - ja przytulam ciałko do ciała one
            ni
            > e - i to mój największy skarb z którego się cieszę - mogłam i mogę karmimić
            to
            > będę i tyle.
            > pozdrv
            >


            No niestety jestes masochistka. 9 miesiecy meki, krwawiace brodawki (dziecko
            pijace mleko wymieszane z krwia dobre !) o Boze co za horror !!
            Ja tez mialam problemy z karmieniem ale po 3 miesiacach dalam sobie spokoj, bo
            szkoda mi bylo mojego dziecka i siebie. I nie zaluje.
            • luna333 Re: Tolerancja wobec karmiących butelką 05.06.06, 15:40
              męki masohistyczne były 2-3 miesiące co zresztą bnapisałam smile młody niedługo kończy 10 miechów i dalej ciuma smile A co do mleka z krwią - no przecież nie tryskało krwią jak z fontanny, poza tym wiele ludzi je mięso i nie uważa tego za horror (ja akurat uważam że to jest obrzydliwe smile
    • milka_milka Re: Tolerancja wobec karmiących butelką 29.05.06, 16:30
      No to wybacz, ale zachowałaś się fatalnie. To się nazywa terror laktacyjny. Po
      pierwsze to nie Twoja sprawa, co kupują w aptece całkowicie obce Ci osoby i
      uważam za brak wychowania wtrącanie się do ich rozmowy. A po drugie, jak
      komentujesz do męża? A co wiesz o tych ludziach? Zakładasz, że im się nie chce
      karmić piersią i uspokajać i dają butelkę i smoczek? A jakie masz do tego
      prawo, co o nich wiesz? Karm swoje dziecko, jak chcesz i daj innym spokój.
      Różne są przypadki (wiem z własnego doświadczenia) i swoimi komentarzami możesz
      zrobić komuś krzywdę.
      • darden1 Re: Tolerancja wobec karmiących butelką 05.06.06, 15:21
        milka_milka napisała:

        > No to wybacz, ale zachowałaś się fatalnie. To się nazywa terror laktacyjny.
        Po
        > pierwsze to nie Twoja sprawa, co kupują w aptece całkowicie obce Ci osoby i
        > uważam za brak wychowania wtrącanie się do ich rozmowy. A po drugie, jak
        > komentujesz do męża? A co wiesz o tych ludziach? Zakładasz, że im się nie
        chce
        > karmić piersią i uspokajać i dają butelkę i smoczek? A jakie masz do tego
        > prawo, co o nich wiesz? Karm swoje dziecko, jak chcesz i daj innym spokój.
        > Różne są przypadki (wiem z własnego doświadczenia) i swoimi komentarzami
        możesz
        >
        > zrobić komuś krzywdę.



        Zgadzam sie z Toba w 100%
    • janeczka-nan Re: Tolerancja wobec karmiących butelką 06.06.06, 11:59
      Nie , nie komentuję. W końcu nie każda mama może karmić piersią, niektóre
      maluchy do dzieci adoptowane. Myślę o tym, że chciała karmić, ale z różnych
      przyczyn nie mogła. Natomiast nie mieści mi się w głowie to, że matka nie chce
      karmić, bo "nie". Może źle myślę, ale kojarzy mi się to z odrzuceniem własnego
      dziecka.
Pełna wersja