dziubulek111
20.09.05, 22:29
Metoda opisana w artykule jest dla mnie kontrowersyjna. Bo zwykle badania
wykonuje się poprzecznie (tzn. dwie grupy dzieci - usypiająca samodzielnie i
nie, w jednym wieku), a nie podłużnie (długofalowe skutki usypiania
samodzielnego, po tej metodzie, i z rodzicami).
Boję się, że takie zachowanie na samym początku, kiedy dzieciak jest malutki,
takie pozostawienie go samemu sobie, może wpłynąć na jego rozwój emocjonalny.
Boję się też moich zachowań, które mogą być uznane za odrzucające. Bo w tym
wieku wszystko mocno zapada w duszę dziecka. Obawiam się, że niezła ze mnie
zołza czasem (wydzieram się okrutnie, w tyłek nawet dam mojemu 4-latkowi, o
zgrozo, w nerwach

(( ). Nie chcę jeszcze świadomie dokładać, w dodatku
takiemu maluszkowi.
Jakie są Wasze doświadczenia? Czy stosowałyście metodę "uśnij wreszcie",
metodę zaklinaczki lub inną? Jaki macie do nich stosunek?
Pozdrawiam serdecznie

))
T.