artykuł o samodzielnym usypianiu w Dziecku (9/05)

20.09.05, 22:29
Metoda opisana w artykule jest dla mnie kontrowersyjna. Bo zwykle badania
wykonuje się poprzecznie (tzn. dwie grupy dzieci - usypiająca samodzielnie i
nie, w jednym wieku), a nie podłużnie (długofalowe skutki usypiania
samodzielnego, po tej metodzie, i z rodzicami).

Boję się, że takie zachowanie na samym początku, kiedy dzieciak jest malutki,
takie pozostawienie go samemu sobie, może wpłynąć na jego rozwój emocjonalny.
Boję się też moich zachowań, które mogą być uznane za odrzucające. Bo w tym
wieku wszystko mocno zapada w duszę dziecka. Obawiam się, że niezła ze mnie
zołza czasem (wydzieram się okrutnie, w tyłek nawet dam mojemu 4-latkowi, o
zgrozo, w nerwach sad(( ). Nie chcę jeszcze świadomie dokładać, w dodatku
takiemu maluszkowi.

Jakie są Wasze doświadczenia? Czy stosowałyście metodę "uśnij wreszcie",
metodę zaklinaczki lub inną? Jaki macie do nich stosunek?

Pozdrawiam serdecznie smile))

T.
    • barb42 Re: artykuł o samodzielnym usypianiu w Dziecku (9 20.09.05, 22:59
      Na wstępie małe sprostowanie artykuł jest w numerze pazdziernikowym czyli 10/05
      smile Nie stosowałam żadnej z metod nauczenia zasypiania dzieci, po pierwsze nie
      zbadano skutków ubocznych tych metod, bo są stosunkowo młode; po drugie - część
      mam stosowała i poprawa w spaniu dziecka była przejściowa a po trzecie - nie
      jestem w stanie znieść myśli o długim płaczu dziecka jakiegokolwiek a co dopiero
      taki płacz własnego dziecka słuchać ( a razem z nami cały blok)! Dla mnie
      macierzyństwo ma blaski i cienie, pobudki są zaliczane do cieni, ale cóż one
      znaczą przy palecie blasków smile Owszem czasem narzekam i biadolę, ale to raczej
      wynika z potrzeby wygadania się, a nie z prawdziwej uciążliwości. A skoro
      jesteśmy na forum karmienie, to powiem, że starszy syn mimo cyckowania w nocy
      spał a młodszy budzi się co najmniej raz na ssanie. Widocznie taka ma potrzebę a
      ja to szanuję, co nie znaczy, że wchodzi mi na głowę albo wejdzie smile
      Pozdrawiamy Basia i chłopaki!
    • fizula Re: artykuł o samodzielnym usypianiu w Dziecku (9 21.09.05, 09:23
      No to muszę przeczytać, bo dla mnie temat jest bardzo ciekawy. Swego czasu
      prawdziwą burzę wywołałam na ten temat na ogólnym e-dziecku.
    • fizula Re: artykuł o samodzielnym usypianiu w Dziecku (9 21.09.05, 10:18
      Znalazłam stary wątek o usypianiu. Oczywiście w trakcie przeczytałam obie
      książki wokół których toczy się debata :o)
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=566&w=10394235&v=2&s=0
      bywajcie zdrowi!
      • dagmama Re: artykuł o samodzielnym usypianiu w Dziecku (9 21.09.05, 12:28
        Ja usypiam maluszka przy piersi i dostaje pierś za każdym razem, kiedy budzi się
        w nocy. Od dwóch do sześciu razy. Śpi z nami.
        Metody kontrolowanego zasypiania uważamy oboje z mężem za okrutne.
        Nie rozumiem, jak można z zegarkiem w ręku słuchać płaczu, brać na ręce,
        odkładać, aż dzieciaczek nauczy się, że mama na płacz nie reaguje, potrzeby
        przytulenia i bycia przy mamie są ignorowane
        Takie coś jest dla nas zwyczajną tresurą.

        W zasadzie, dlaczego to takie ważne, żeby dziecko od początku spało całą noc w
        swoim łóżeczku? Trafiają się posty typu: dałam w tyłek, bo nie chciał spać. Ludzie!

        I nie lubię żadnych instrukcji obsługi dzieci. To jest dobre, żeby poczytać ile
        powinno ważyć, albo co ewentualnie umieć, ale nie tak codziennie!
        Pozdrawiam.
    • dziubulek111 poprawka: Dziecko 10/05 i kilka słów 21.09.05, 18:27
      Zdziwiło mnie głównie to, że w moim ulubionym piśmie, zwykle przyjaznym rodzicom
      i dzieciom, taki artykuł zajął całą stronę. I ani słowa o jego długofalowych
      skutkach...
      • anisr Re: poprawka: Dziecko 10/05 i kilka słów 21.09.05, 21:30
        Artykułu nie czytałam(obraziłam sie na Dziecko po kilku bezczelnych przedrukach
        z dawnych numerów) ale temat znam.wszelkie metody, zaklinaczki mnie
        przerazaja...przede wszystkim dlatego że nie biora pod uwage konkretnego
        dziecka, jego potrzeb...mam dwójke zupełnie róznych córeczek.Gdybym chciała
        postepować z Daga tak jak z Olga ty bym jej krzywde zrobiła!Tak jak Dagmama nie
        znosze instrukcji obslugi, śpie razem z Daga (choc Olga w tym wieku spała sama)
        ale np juz jej w nocy nie karmię-to była w końcu w stanie zrozumieć(hi hi jak
        się czasem budzi to mówi ciiii, cicia pi)a usypiqania samodzielnego bym jej nie
        była w stanie wyjasnic...bardzo mnie potrzebuje.Poza tym-dzieci tak szybko
        rosna...
    • jagandra Re: artykuł o samodzielnym usypianiu w Dziecku (9 22.09.05, 20:32
      Nie stosowałam żadnych metod uczenia zasypiania i nie podobają mi się.
      Przyznam, że nie czytałam książek na ten temat, ale nie podoba mi się samo
      założenie, że niemowlę i małe dzieci POWINNY same zasypiać i przesypiać całą
      noc. Wydaje mi się, że takie przekonanie wynika z braku wiedzy na temat rozwoju
      dziecka. Tak samo jak twierdzenie, że niemowlę uczy się tego, że chce być
      noszone. Niemowlę i malutkie dziecko jeszcze nie jest w stanie się uczyć w ten
      sposób, najpierw musi się nauczyć, że istnieje ono, mama, tata i reszta i
      świata. Powoli uczy się wyglądu, dotyku, smaku, zapachu swoich rączek, wyglądu,
      dotyku, smaku, zapachu maminej piersi, nie wie, że rączki i pierś nie należą do
      jednej całości. Myślę, że tak naprawdę nikt dorosły nie jest w stanie tego w
      pełni zrozumieć, nie pamiętamy tego, ale samo wyobrażenie daje do myślenia.
      Albo nauka perspektywy - pamiętam jak moja 8-miesięczna wówczas córeczka
      próbowała dotknąć gołębia oddalonego o kilka metrów... Jak taki maluszek ma
      zrozumieć, że teraz już ma iść spać? Zostaje sam, cierpi, krzyczy, znika w
      rozpaczy i cały świat znika, umiera. Nie rozumie jeszcze, co to jest przeszłość
      i przyszłość, więc nie wie, że nadejdzie dzień, że kiedyś jeszcze rodzice do
      niego przyjdą.
      Malutkie dzieci mamy po to, by spełniać ich potrzeby, chociaż przyznam, że było
      mi to trudno przyjąć do wiadomości. Początki macierzyństwa odczuwałam czasem
      jako ciągłe przekraczanie moich granic: ile razy można być budzoną w nocy? ile
      czasu można nosić dziecko na rękach? Im córeczka jest starsza, tym te moje
      granice znowu są szczelniejsze - powoli, stopniowo.
      Co do samodzielnego, to znaczy intencjonalnego zasypiania, mojej małej (22 mc)
      się to zdarza. Z reguły zasypia przed 22, ale jeśli do tego czasu nie zaśnie to
      po poczytaniu książeczek gaszę światło i informuję ją, że ja idę spać, bo
      jestem zmęczona, a ona jak chce, może się pobawić z tatą. Ale tata wtedy siedzi
      przy komputerze i też nie jest skory do zabawy. I ona z reguły kładzie się i
      próbuje zasnąć. Wcześniej czy później jej się to z reguły udaje - spokojnie,
      bez płaczu.
      • dagmama Re: artykuł o samodzielnym usypianiu w Dziecku (9 23.09.05, 12:46
        Zgadzam sięsmile))
        Niektórzy rodzice gratulują sobie, że nauczyli swoje dzieciątko zasypiać
        grzecznie o ósmej i spać całą noc.
        My jesteśmy pozbawieni tego komfortu. Marek chodzi spać między dziewiątą a
        dziesiątą, czasami póżniej, jeśli dłużej pośpi w dzień. No i budzi się w nocy.
        Gratulujemy sobie za to, ze Marek nigdy nie musiał płakać, bo rodzice
        postanowili sobie, że "o ósmej się zasypia" i nie brali na ręce, bo "się
        przyzwyczai".
        Pozdrawiam.
    • tijgertje Re: artykuł o samodzielnym usypianiu w Dziecku (9 23.09.05, 20:46
      Nie czytalam artykulu, o ktorym piszecie, ale mniej wiecej wiem, o co chodzi.
      Pewnie mi sie dostanie, ale trudno. Osobiscie uwazam, ze wiekszosc dzieci jest
      w stanie nauczyc sie samodzielnego zasypiania. Nie popieram metod typu wrzasku
      do oporu, bo w koncu zasnie ze zmeczenia. Mysle, ze przede wszystkim trzeba sie
      kierowac potrzebami dziecka i zdrowym rozsadkiem. Kiedys usypialam swojego
      lobuza przy piersi, albo noszac go i kolyszac do oporu. Do czasu. Po trzech
      tygodniach w szpitalu, nieprzespanych nocach i noszeniu na okraglo bylam
      zupelnie wycienczona. Mam uszkodzona przy porodzie miednice, wiec po takich
      wyczynach w pewnym momencie nie moglam prawie chodzic. Kurczatko za to co noc
      wrzeszczalo przez 2-3 godziny niezaleznie od tego, co robilam. Mysle, ze w ten
      sposob odreagowywal szpital, po jakims czasie przeszlo mu z dnia na dzien. Ale
      wracajac do tematu... Nie bedac w stanie godzinami lobuza nosic, zaczelam spac
      na materacu w jego pokoju. Kiedy plakal, glaskalam go, spiewalam albo
      opowiadalam cuda, nie wyjmujac go z lozeczka. Bardzo szybko zalapal, ze nie mam
      zamiaru zostawic go samego i troszke plakal "dla zasady", potem sam cos
      opowiadal i w koncu zasypial. W ten sposob rzeczywiscie nauczyl sie zasypiac
      sam. Najczesciej zasypia przy piersi, ale czesto przebudza sie, gdy go odkladam
      do lozeczka. Czasem zaczyna krzyczec, czasem tylko cos pomruczy. Zawsze cos mu
      powiem na pocieszenie i wychodze z pokoju. Najczesciej spi w ciagu dwoch minut.
      Czasem sie budzi, chwile pogada z maskotkami i znowu zasypia. Znam lobuza
      doskonale i wiem, kiedy moge go zostawic, bo krzyczy tylko zeby zaprotestowac.
      Inaczej placze, gdy mu cos dolega, albo potrzebuje mojej obecnosci. W takich
      sytuacjach nigdy nie zostawiam go samego. Mysle, ze udalo mi sie znalezc jakis
      rodzaj rownowagi, gdzie dziecko otrzymuje to, czego potrzebuje, ale
      jednoczesnie zna moje granice i wie, ze nie dam sobie wejsc na glowe, choc
      regularnie probuje. Nigdy tez nie trzymam sie scislych godzin snu. Jezeli
      widze, ze dziecko jest zmeczone, klade go do lozka. Czasem idzie spac od razu
      po sniadaniu i spi 3 godziny, innym razem dopiero ok. 14.00 i spi godzine,
      mimo, ze noc przesypia niemal z zegarkiem. Najgorzej jest tylko, gdy jedziemy w
      odwiedziny do rodziny, ktora wtraca mi sie do wszystkiego i twierdzi, ze
      dziecku NIE WOLNO plakac. Wiem, ze dla malego placz jest czasem jedynym
      sposobem wyrazenia lub rozladowania emocji i ma do tego prawo. Wkurzaja mnie
      wypowiedzi osob, ktore absolutnie nie znaja mojego dziecka, ale doskonale
      wiedza, ze kazde moje postepowanie jest bledne. Kiedys chcialo mi sie
      jednoczesnie plakac i smiac, bo wszechwiedzaca babcia usypiala przez blisko 2
      godziny urwisa, ktory zaczynal wrzeszczec, gdy kladla go do lozeczka. W koncu
      zastosowala sie do moich zalecen i polozyla go po prostu placzacego, ale na
      brzuchu. Dziecie momentalnie zasnelo, choc babcia byla niepocieszona, bo
      przeciez jemu NIE WOLNO spac na brzuchu.
      • dziubulek111 do tijgertje 25.09.05, 20:41
        Wydaje mi się, że Twoja wypowiedź doskonale wpasowuje się w klimat rozpoznawania
        potrzeb dziecka i tak naprawdę jest przeciwna tej "recepcie" na samodzielne
        usypianie. Powiem, dlaczego: bo traktujesz "łobuza" indywidualnie, siebie też,
        opracowaliście współną metodę w oparciu o potrzeby Twoje i jego. To zupełnie coś
        innego niż stosowanie recepty na zasypianie. Idziesz za potrzebami dziecka,
        doskonale je rozumiesz. Nie widzę związku między Tobą a metodą "uśnij wreszcie".

        Z pewnością są dzieci, które umieją same zasypiać i wystarczy im pomóc nie
        przeszkadzając. Ale są i takie (jak mój pierwszy), które rozpaczają bez końca, a
        przy mamie usypiają spokojnie i bez kwiknięcia, za to z rozkosznym posapywaniem...

        Podobnie jak inne emamy nie rozumiem konieczności nauki samodzielnego
        zasypiania. Przecież nikt chyba nie śpi z mamusią do 18. roku życia... smile

        Pozdrawiam

        Teresa
      • aleksandrynka Re: artykuł o samodzielnym usypianiu w Dziecku (9 29.09.05, 23:02
        Piszesz:
        Pewnie mi sie dostanie, ale trudno
        I niżej:
        Nie bedac w stanie godzinami lobuza nosic, zaczelam spac
        > na materacu w jego pokoju. Kiedy plakal, glaskalam go, spiewalam albo
        > opowiadalam cuda, nie wyjmujac go z lozeczka

        Dziewczyno!
        Zrobiłaś kawał dobrej roboty!
        Dlaczego miałoby Ci się dostać? Nie zostawiałas rozkrzyczanego dziecka,
        bo "niech sie nauczy", tylko byłaś przy nim. I tu jest sedno kontrowersji i
        różnic metod: "samodzielne zasypianie" a "samodzielne zasypianie" smile))
        O ile nie jestem w stanie zgodzić się na barbarzyńskie metody zostawiania
        dziecka aż się wypłacze i padnie z wycieńczenia, o tyle Twoja metoda jest
        bardzo ludzka i fajna po prostu. Byłas przy małym i o to chodzi! Wiedział, że
        jesteś obok, czuwasz przy nim, czuł się bezpiecznie. W przeciwieństwie do
        dzieci "porzuconych" przy zasypianiu w myśl przedziwnej zasady: powinien usnąć
        sam.
        Co do zaklinaczki - nie czytałam, ale raz widziałam pewien odcinek:
        Zaklinaczka wprowadziła do pewnej rodziny metodę, żeby matka nie usypiała przy
        piersi, ale żeby ojciec czuwał przy łóżeczku synka... Początkowo mi się to nie
        spodobało, ale przemyślałam sytuację i doszłam do wniosku, że przeciez dziecko
        nie zostało SAMO ze swoim problemem, był tata, głaskał, tulił, układał w łóżku,
        jak trzeba było pogłaskał, BYŁ. I to jest chyba OK...
    • gosiak7619 Re: artykuł o samodzielnym usypianiu w Dziecku (9 30.09.05, 10:34
      Zaklinaczki dzieci mnie przerażają!
      Nie dziwi Was , że ta metoda jest stosowana w państwie , w którym 44,4% matek
      rozpoczyna karmienie piersią a w 6 m. życiu dziecka kontynuje 13% z nich.

      I jeszcze jedno tę metodę znam bardzo dobrze ze szpitala , oddz. niemowlęcego (
      na którym musiałam odbyć praktyki)
      Tam dzieci badzo szybko uczyły się , że długi płacz nikogo nie obchodzi.Może
      nie do końca , bo pielęgniarki podchodziły przytulały , ale po uspokojeniu się
      dziecka musiały je odłożyć do łóżeczka. Z prostej przyczyny kilkoro maluszków w
      tym samym momencie też płakało domagając się poczucia bezpieczeństwa.
      Właśnie dla tego ,tak dużo oddziałów zastało otwartych dla rodziców i uznano ,
      że to źle wpływa na leczenie dziecka i jego psychikę ( dzieci po powrocie do
      domu źle spały , zaczynały się moczyć , przestawały mówić , a niektóre wpadały
      w chorobę sierocą).
      I my, mamy stosować ich metody ponownie tylko tak ładnie nazwane i odświeżone?
      Małgośka
    • fizula Re: artykuł o samodzielnym usypianiu w Dziecku (9 07.10.05, 00:24
      Chociaż z perspektywy czasu uważam, że niepowinnam tak z góry przekreślać tej
      książki ("Każde dziecko...").
      Jest tam kilka celnych uwag o prawidłach snu dziecięcego i samym zasypianiu.
      Np. że dziecko oczekuje, że obudzi się w takiej samej sytuacji, jak podczas
      usypiania. A więc będzie niespokojne, gdy zasypiało z mamą, a budzi się bez
      mamy. A więc pewna stałość (ale nie sztywność) może być cenna. Drugą praktyczną
      wskazówkę dawali, żeby nie usypiać dziecka dłużej niż pół godziny.
      Druga rzecz sama metoda dla niektórych dzieci i rodziców może się okazać trafem
      w dziesiątkę. Jeśli maluch po jednej minucie płaczu pozostawiony sam sobie po
      prostu przestaje i zasypia, a następnego dnia jeszcze krócej, to może właśnie
      tego potrzebował do zaśnięcia: żeby mu w żaden sposób nie przeszkadzać w
      zasypianiu. Jednak czuję baaardzo wyraźną różnicę między pozwoleniem dziecku na
      płacz 1 minutę a 1 godzinę. Bo o ile pierwsze zachowanie może być wyrazem
      zrozumienia, że dziecko czasami potrzebuje odreagować sobie płacząc, to o tyle
      drugie (pozwolenie na 1-godzinny lub dłuższy płacz) może być raczej znęcaniem
      się nad dzieckiem. Albo przynajmniej graniczy z czymś takim, generalnie uczy
      rodzica znieczulicy.
      Moje wredne eksperymentowanie na starszej córci (uczyliśmy się ją usypiać)
      chyba najbardziej nauczyło mnie jednego:
      czas usypiania to generalnie czas, kiedy w ogóle nie ma co się za bardzo
      przemęczać i za dużo robić. Generalnie lepiej mniej niż więcej w tym wypadku.
      Dziecko lepiej uśnie, jak będziemy spokojniejsi i nie będziemy na nim
      wypróbowywać coraz to nowych "sposobów" na zasypianie. Stare oklepane, szybciej
      też znudzą się dziecku i szybciej zapadnie w sen :o)
      Podobnie jak maluch budzi się w nocy: jak najmniej szumu, ruchu wokół niego,
      żadnego wypróbowywania nowych pomysłów. Czasami moje maluchy zostają z moimi
      rodzicami. I ciekawe jest dla mnie, że właśnie lepszy w ich usypianiu jest mój
      tato, który w sumie jak najmniej się w tym celu wysila, właściwie sam jest
      gotów prawie zawsze od razu zasnąć.
      Pozdrawia Was nocny Marek!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja