a mój syn ma prawie 4 lata, a ja nadal Go karmię .

19.10.05, 17:43
Mojego syna nadal karmię piersia , dostaje już tylko rano cyca . Ale mogę
powiedzieć , że przez tego cyca jest dzieckiem co mniej łapie choroby np. jak
starsze dziecko zachorowało na ospę , on się nie zaraził . I też nikogo nie
słuchałam , że trzeba Go dokarmiać , dopajać , dostawał tylko malutka ilość
wibowitu , skończył pół roku to na drugi dzień dostał zupę . nie piłam bawarek
, bo przy pierwszym dziecku wlewałam bawarke w siebie litrami , toteż starsze
dziecko się darło w niebogłosy , postanowiłam , że będę robić po swojemu i
udało się. Czy sa tu mamy które tez tak długo karmiły swoje dzieci?
    • tijgertje Re: a mój syn ma prawie 4 lata, a ja nadal Go kar 19.10.05, 18:53
      moj pierworodny jeszcze dwoch lat nie ma, ale jak bedzie chcial, tyo ja nie widze przeszkod w tym, zeby go tez tak dlugo karmic. Mi sie to podoba i nie mam nic przeciwko temu. Zobaczymy, co mlody wymyslismile
      • anqa1977 Re: a mój syn ma prawie 4 lata, a ja nadal Go kar 20.10.05, 07:47
        gratulacje Dzastina!
        Nasz wynik narazie 26 m-cy, ale jakby chciał jszcze rok lub dwa, to czemu nie.
        karmić lubię smile
        • driadea Re: a mój syn ma prawie 4 lata, a ja nadal Go kar 20.10.05, 09:34
          Bardzo zazdroszczę, ja karmiłam tylko 22 m-ce i musiałam przerwać (konieczność
          przyjmowania leków) sad
          Brawo!
    • joanka741 Re: a mój syn ma prawie 4 lata, a ja nadal Go kar 20.10.05, 13:28
      wowsmile). Ale osobiście nie chciałabym tyle karmicsmile)....... Po pierwsze dziecko
      juz wcale nie potrzebuje, a po drugie jakos tak dziwnie.... 4 latek przy
      cycusiu wygląda.
      Ale to moje zdanie oczywiście kazdy robi jak uważa.
      zreszta ja jestem troszke zmeczona karmieniami w koncu juz 3 ssaka mamsmile)
    • cavit Re: a mój syn ma prawie 4 lata, a ja nadal Go kar 20.10.05, 13:33
      nie wydaje Wam sie ze to troche zalatuje juz pedofilia??? Moze nalezy
      zawiadomic TPD???
      • jagandra Re: a mój syn ma prawie 4 lata, a ja nadal Go kar 20.10.05, 14:56
        > nie wydaje Wam sie ze to troche zalatuje juz pedofilia???

        Nie. Za to wydaje mi się, że nie wiesz, czym jest pedofilia.

        Moze nalezy
        > zawiadomic TPD???

        Zawiadom i pochwal się proszę, co Ci odpowiedzą (jeśli w ogóle coś).
        • mkolaczynska Re: a mój syn ma prawie 4 lata, a ja nadal Go kar 20.10.05, 15:59

          Masz racje podawanie cyca 4 letniemu dziecku nie kwalifikuje sie pod pedofilie,
          nie wiem czy nie powinno. Na pewno natomiast prowadzi to do psychicznego
          uzalezniania dziecka od matki. Dziecko ssąc pierś odreagowuje stres. Nie jest
          dobrze gdy matka podaje pierś aż tak długo, to może spowodować że dziecko nie
          nauczy sie w pore smaemu dawać sobie rade z własnymi emocjami. Cezka go
          przedszkole, szkoła tam nie będzie mmusi która pomoże mu przetrwać trudne
          chwile, a te środowiska są dla małego dziecka bardzo stresujące.
          Stres jest ważnym elementem naszego życia a radzenie sobie z nim jest bardzo
          ważną umiejętnoscią w życiu dorosłym.
          "dobry stres" to ważny czynnik w procesie uczenia się, dorastania, zdawania
          kolejnych egzaminów. Nie jest dobrze gdy stresu nie odczuwamy wogóle lub jest
          on tak silny że nie pozwala nam wykonywać naszych życiowych celów.
          • kasiula.m Re: a mój syn ma prawie 4 lata, a ja nadal Go kar 20.10.05, 21:30
            A co Pani powie o dzieciach zasypiających ze smoczkiem - czy one poradza sobie
            z przedszkolnymi emocjami? Zauważyłam że widok noworodka ze smoczkiem czy nawet
            trzylatka na placu zabaw (ze smoczkiem!) gorszy niewielu a dziecko 4-letnie
            przytulone rano do mamy ocenia się tak surowo. Przecież to absurd.
            • karolina10000 Re: a mój syn ma prawie 4 lata, a ja nadal Go kar 24.10.05, 12:47
              A co ma piernik do wiatraka?Moja córka ssała smoczka do 3 mca zycia a nie jest
              karmiona piersia, sama zasypia, ma tylko ulubiona przytulankę.Tak długie
              karmienie jest dla matki, nie dla dziecka.Chore uzaleznienie.Mnie osobiście tak
              samo razi 3 latek przy piersi i smoczek w ustach biegającego dziecka. W obu
              przypadkach cos jest nie tak.
              • kasiula.m Re: a mój syn ma prawie 4 lata, a ja nadal Go kar 03.11.05, 13:57
                Jesteś nieprecyzyjna.
                Do kiedy Twoim zdaniem dziecko powinno być karmione, żeby nie było "cos nie
                tak"? Jeżeli nie bierzesz pod uwagę indywidualnych potrzeb, oraz tego co czuje
                matka? I czy chce karmic dłużej?
                No proszę: jakieś wytyczne? Do roku i ani tygodnia dłużej? W momencie kiedy
                dziecko zaczzyna samodzielnie siedzieć? Kiedy dokładnie zaczyna TOBIE to
                przeszkadzać, kiedy Twoim zdaniem to jest "nienormalne"?

                Ja myślę, że to jednak jest indywidualna sprawa każdego duetu matka-dziecko,
                aktualnej sytuacji (czy matka np. pracuje).

                Nikt nie powinien w tych sprawach narzucać czegokolwiek kobiecie.

                Bo to my wiemy najlepiej CZY chcemy mieć dzieci, CZY W OGÓLE chcemy karmić, I
                JAK DŁUGO. To jest jedna z tych spraw, których nie wolno oceniać z boku.
              • kasiula.m Re: a mój syn ma prawie 4 lata, a ja nadal Go kar 03.11.05, 13:59
                Ach, jeszcze jedno: masz też pewnie jakies wytyczne odnośnie pieluszek i
                nocniczka - KIEDY??

                A co powiesz o całowaniu dziecka, WOLNO?

                Itd.
          • fizula Re: a mój syn ma prawie 4 lata, a ja nadal Go kar 20.10.05, 23:54
            mkolaczynska napisała:
            Na pewno natomiast prowadzi to do psychicznego
            > uzalezniania dziecka od matki. Dziecko ssąc pierś odreagowuje stres.
            Proponuję jeszcze uważnie przeczytać, co napisała założycielka wątku: nie karmi
            ona dziecka, gdy potrzebuje ono odreagować stres (jest smutne, rozzłoszczone
            itd.), ale raz dziennie w jakiejś stałej porze. A więc to dziecko odreagowuje
            stres identycznie jak jego rówieśnicy, a zupełnie odrębną sprawą jest, że ma
            jeszcze taką możliwość zaspokajać swoją potrzebę ssania. Nikt starszego malucha
            karmionego piersią nie pozbawia możliwości przeżywania stresów, doświadcza ich
            tyle samo z małym wyjątkiem: nie doświadcza dramatycznego nagłego rozstania z
            ciepłą maminą piersią. Doświadcza natomiast zupełnie naturalnego stopniowego
            rozstania z tąże.
            Czy przypadkiem nie masz coś wspólnego z psychologią (do mkolaczynskiej), bo
            czytając Twój post mam wrażenie jakbym czytała wykład z psychologii?
            Z pozdrowieniem!
    • dzastina2 Re: a mój syn ma prawie 4 lata, a ja nadal Go kar 20.10.05, 16:43
      tak myślałam że będą różne opinnie. To nie jest tak , że syn dostaje cyca jak mu
      się coś dzieje , lub na złagodzenie bólu , karmię Go już tylko raz rano i to też
      nie zawsze dostanie .Jeśli pytacie o piersi to nic im to długie karmienie nie
      szkodzi .Cavit a Ty skoro z karmienia piersią dopatrujesz się pedofili , to sam
      zastanów sie nad sobą , bo chyba z Tobą jest cos nie tak , może właśnie Tobą
      powinien się ktoś zainteresować??? ,,Na pewno natomiast prowadzi to do psychicznego
      uzalezniania dziecka od matki. Dziecko ssąc pierś odreagowuje stres,, z tym się
      też nie zgodzę , On nie jest odemnie uzależniony .
      • mkolaczynska Re: a mój syn ma prawie 4 lata, a ja nadal Go kar 20.10.05, 16:50
        dzastina2 napisała:

        > tak myślałam że będą różne opinnie. To nie jest tak , że syn dostaje cyca jak
        m
        > u
        > się coś dzieje , lub na złagodzenie bólu , karmię Go już tylko raz rano i to
        te
        > ż
        > nie zawsze dostanie .
        To nie ma znaczenia czy karmisz go zaraz po skaleczeniu się w palec czy na
        dzień dobry. Teraz jest czas kiedy powinnaś pozwolić dziecku dorosnąć do nowych
        sytuacji które czekają go w przedszkolu/zerówce, szkole. Nie pozwalasz mu
        dorosnąć.
        ,,Na pewno natomiast prowadzi to do psychic
        > znego
        > uzalezniania dziecka od matki. Dziecko ssąc pierś odreagowuje stres,, z tym
        się
        > też nie zgodzę , On nie jest odemnie uzależniony .
        łudzisz się, myśle że w grupie rówieśników będzie sobie coraz gorzej radził.
        • jagandra Re: a mój syn ma prawie 4 lata, a ja nadal Go kar 20.10.05, 17:23
          Ech, jakie to przykre, że na to forum zlatuje się tyle wron, aby odreagować
          stres sad W dodatku są to osoby kierujące się stereotypami, a nie mające wiedzy
          o długim karmieniu piersią, w dodatku nie chcą wcale tej wiedzy zdobyć. Długość
          karmienia nie ma wpływu na wygląd piersi, o tym już tu było. Długie karmienie
          piresią samo w sobie nie jest emocjonalnym uzależnianiem dziecka, o tym też już
          trochę było. Jeśli Was te tematy szczerze interesują, poczytajcie forum.
          Dzastina, dla mnie jesteś idolką smile))
          • marta_i_koty Jagandro..... 20.10.05, 17:41
            Nie wiedziałam, ze Ty też karmisz długą piersią.....sad Ehhhh.....
            • jagandra Re: Jagandro..... 20.10.05, 18:24
              Pisałam o tym kiedyś na forum. No i co? Wrzucisz mnie teraz bezrefleksyjnie do
              szufladki "zboczone oszołomy o cycach do ziemi"?
              • martek40 Re: Dzastina! 20.10.05, 18:30
                Czy jesteś samotną mamusią...?
                Pzdr.
                • mkolaczynska Re: Dzastina! 20.10.05, 19:33
                  martek40 napisała:

                  > Czy jesteś samotną mamusią...?
                  i nie pracujesz dodajmy jeszcze smile
                  • jagandra Re: Dzastina! 20.10.05, 20:28
                    Na tym forum piszą mamy zamężne i samotne, pracujące i niepracujące. Nie
                    zastępujcie myślenia stereotypami.
                    • mkolaczynska Re: Dzastina! 20.10.05, 20:57
                      jagandra napisała:

                      > Na tym forum piszą mamy zamężne i samotne, pracujące i niepracujące. Nie
                      > zastępujcie myślenia stereotypami.
                      Niestety kojarzy mi sie takie postępowanie z matką która chce opóżnić
                      dorastanie emocjonalne dziecka!
                      Zamiast zająć się w wolnym czasie rozmową z mężem pracą zawodową czy choćby
                      jakąś działalnością społeczną podkarmia dziecko piersią. Nie nie z nudów
                      oczywiście tylko z... potrzeby?
                    • aggrazza Re: Dzastina! 21.10.05, 04:25
                      no ja na przyklad zamezna i pracujaca na caly etat 6 dni w tygodniu i na
                      dodatek posylajaca prawie dwuletnie dziecko do zlobka. zaraz pewnie uslysze ze
                      w ten sposob chce dziecku zrekompensowac czas spedzony z dala od mamy.
                      nie rozumiem dlaczego ludzie maja tak ogromna potrzebe wypowiadania sie na
                      tematy o ktorych nic nie wiedza.
          • mkolaczynska Re: a mój syn ma prawie 4 lata, a ja nadal Go kar 20.10.05, 19:57
            Długie karmienie
            > piresią samo w sobie nie jest emocjonalnym uzależnianiem dziecka, o tym też
            już
            >
            > trochę było.
            Pomagając dziecku w wieku lat 4 w przetrawieniu pewnych emocji pozbawiasz go
            możliwości pejściu przez nie samodzielnie skutecznie utrudniając mu uzyskanie
            samodzielności emocjonalnej niestety.
            • jagandra Re: a mój syn ma prawie 4 lata, a ja nadal Go kar 20.10.05, 20:30
              Czy to znaczy, że jesli czteroletnie dziecko np. odczuwa ból albo smutek, to
              nie wolno go przytulić?
              • mkolaczynska Re: a mój syn ma prawie 4 lata, a ja nadal Go kar 20.10.05, 20:54
                jagandra napisała:

                > Czy to znaczy, że jesli czteroletnie dziecko np. odczuwa ból albo smutek, to
                > nie wolno go przytulić?
                Nie no sory to jest narawde co innego przytulać dziecko a wpychać sutek w usta!
                To dla dziecka duża różnica być przytulonym a ssać pierś.
                Nie powiesz mi że przytulenie w taki samo efektywnie zaspokaja potrzeby
                emocjonalne dziecka jak ssanie piersi!
                Dziecko 4 letnie potzrebuje czułości rodziców to oczywiste, ale trzeba
                umozliwić mu też realizacje potrzeby samodzielności!

    • aga863 Re: a mój syn ma prawie 4 lata, a ja nadal Go kar 20.10.05, 22:18
      Witam
      Nie bardzo moge wypowiadac sie o karmieniu czterolatka bo moje doswiadczenie
      siega tylko trzech lat ,to nie prawda ze dziecko uzaleznia sie emocjonalnie od
      piersi jezeli tylko zostanie zachowana rownowaga .Piers sluzy do karmienia i
      tyle ,jak dziecku jest zle to sie je przytula ,glaszcze ,pociesza .Moja corka
      chetnie chodzila do zlobka jest zywym ciekawskim dzieckiem ,a wedlog opini
      niektorych powinna sie trztmac histerycznie maminej spodnicy i jeszcze pewnie
      bedzie lezbijka przez to karmienie .To chore co nietorym sie roi w glowach
      • azoorek Re: a mój syn ma prawie 4 lata, a ja nadal Go kar 20.10.05, 22:55
        Co do wygladu piersi- to chyba najgorszy jest pierwszy rok, bo wtedy dochodzi
        do przepelnien rozciagajacych piers. Potem sytuacja jest ustabilizowana i o
        sflaczaniu nie ma mowy. No ale trzeba samemu karmic, zeby to wiedziec. Nie chce
        byc chamska- ale z brodawkami to prawie to samo co zabawa w nocy z mezem. I
        teraz mozesz sobie odpowiedziec jak wyglada brodawka matki karmiacej tak dlugo
        piersia. Co do karmieni- podziwiam wlasnie ze wzgledu na w/w uwagi. Otoczenia
        na pewno nie oszczedza uwag. Ja mialam odstawiac mojego dwuletniego synka. W
        tamtym roku ciagnal sporo i nie chorowal mi wcale. Teraz lapie co chwile
        infekcje- na szczecie bardzo leciutkie. Tak doszlam do wniosku, ze poczekam do
        konca zimy.
        • mkolaczynska Re: a mój syn ma prawie 4 lata, a ja nadal Go kar 20.10.05, 23:32
          Ja mialam odstawiac mojego dwuletniego synka. W
          > tamtym roku ciagnal sporo i nie chorowal mi wcale. Teraz lapie co chwile
          > infekcje- na szczecie bardzo leciutkie. Tak doszlam do wniosku, ze poczekam
          do
          > konca zimy.
          Mój nie chorował przez rok a karmiałam kilka miesięcy. Teraz po roku od
          zaprzestania zaczeły się choroby. Nie sądze że przez to że nie karmie smile

    • fizula Re: a mój syn ma prawie 4 lata, a ja nadal Go kar 20.10.05, 23:41
      A ja Ci gratuluję, Dżastinko, wytrwałości i że umiałaś iść za głosem serca, gdy
      chodzi o Twoje dziecko. O takie karmienie nam chodzi, które ma prawo się
      kończyć stopniowo i z miłością.
      • anqa1977 Re: a mój syn ma prawie 4 lata, a ja nadal Go kar 21.10.05, 10:39
        Co do bredni nt. niesamodzielnosci, uzależnienia od matki, to szczerze mówiąc
        nawet mi się nie chce komentować tych bzdur. Mój synek od trzech tygodni
        świetnie radzi sobie w żłobku, w niczym mu nioe przeszkadza karmienie kilka
        razy w ciągu dnia i w nocy. Jest bardzo samodzielny,a temperament ma duży, ale
        to po prostu jego cecha, a nie wynik podawania czy niepodawania piersi.
        Nie rozumiem napaści ze stony dziewczyn, które nie maja pojęcia o karmieniu, na
        matki długokarmiące. W szoku jestem że czelnośc wypowiadania mają nawet jacyś
        pseudotatusiowie...którzy na temat karmienia niestety ale pojęcia nie mają, no
        nie czarujmy się!!!

        To forum dla matek długokarmiących, uprasza się o niedenerwowanie
        długokarmiących, bo to zaburza prawidłową laktację, pozdrawiam :o)
        • falafala Re: a mój syn ma prawie 4 lata, a ja nadal Go kar 21.10.05, 11:44
          To przykre gdy slyszy sie takie slowa napasci na obcego czlowieka, o ktorym sie
          nic nie wie, ale juz czuje sie kompetentny by oceniac jego postepowanie. Kazda
          kobieta ma prawo karmic piersia (lub nie) dziecko jak dlugo maja na to ochote.
          Dla kazdej karmic piersia "dlugo" oznacza inny okres, nie trzeba sie z tego
          przed nikim tlumaczyc, ani tez nie trzeba samemu stosowac sie do zwyczajow
          innych. Swiat jest pelen dzieci i doroslych uzaleznionych emocjonalnie od matek,
          niedajacych sobie rady w zyciu, a jakos tych karmionych nawet 2 lata jest mala
          garstka.
          Szukanie podtekstow, erotyczno - psychologicznych jest nadinterpretacja
          normalnego zjawiska i lagodnie mowiac, niesmaczne. Byc moze dla wiekszosci
          karmienie piersia cztery lata to za dlugo, ale chlopak jest jeszcze dzieckiem i
          wciaz potrzebuje ciepla (wiekszasc dzieci wciaz w tym wieku ciagnie z butli i
          nie malo mozna spotkac ze smoczkami i wytlamszonymi przytulankami), a juz
          niedlugo i tak wejdzie w okres buntu przeciw matce, innym babom wink i sam
          zakonczy przygode, o ktorej za pare lat zapomni.
        • mkolaczynska Re: a mój syn ma prawie 4 lata, a ja nadal Go kar 21.10.05, 13:32
          Też mi się nie chce komentwać.
    • mkolaczynska Re: a mój syn ma prawie 4 lata, a ja nadal Go kar 21.10.05, 13:26

      > Zwłaszcza synowi...
      > Ech...
      > Mnie to wygląda na objaw
      > niezaspokojonych potrzeb
      > emocjonalnych...autorki wątku...
      Dokładnie tak to wygląda.
    • dzastina2 do mkolaczynskiej.. 21.10.05, 13:36
      a tak sobie myslę że Ty mi jednak trochę zazdrościsz , ze mnie się udało tyle
      wykarmić syna , Twoje uwagi , nie wiem z czego się biorą , bo wynika z tego że
      sama masz dziecko i chceż mi coś zarzucić , obrazić , dajesz mi tu jakies lekcje
      , o psychice syna .> Zwłaszcza synowi...
      > Ech...
      > Mnie to wygląda na objaw
      > niezaspokojonych potrzeb
      > emocjonalnych...autorki wątku...
      Dokładnie tak to wygląda.
      Sama nie wiem kim ty jesteś , że takie głupoty piszesz , chyba nie byłaś tyle
      lat karmiona , ze sama teraz dajesz mi radę ze swojego doświadczenia .
      • joanka741 Spokojnie dziewczyny! 21.10.05, 13:43
        Dziewczyny spokojnie!!smile) w koncu dzastina trafila na forum długie karmienie
        piersiąsmile).
        Przestancie niektóre smieszne uwagi wpisywac o wyglądzie piersi np. bo ja
        karmie juz z malymi przerwami prawie 5,5 roku i wygladaja całkiem spokosmile).
        Karmie już 3 dziecko, pisze od razu -bo posypia sie momentarze o pedofilismile).
        Co do tak dlugiego karmienia, jest to indywidualna sprawa każdej kobiety. Dla
        mnie najzdrowszy czas zakończenia karmienia to okolica 3 roku zycia.
        Ostatecznie 3 lata to czas kiedy dziecko dorasta do bycia w grupie rówieśników,
        nie potrzebuje indywidualnego prowadzenia przez 24 godziny.
        Dlatego mysle ze powinno juz zaczac się uniezależnić od mamy, ale czasem jest
        to trudne..........
        • mkolaczynska Re: Spokojnie dziewczyny! 21.10.05, 13:52

          , ale czasem jest
          > to trudne..........
          Dorastanie naszych dzieci może być dla nas trudne- niestety to jest życiowa
          konieczność.
          >
      • mkolaczynska Re: do mkolaczynskiej.. 21.10.05, 13:47
        dzastina2 napisała:

        > a tak sobie myslę że Ty mi jednak trochę zazdrościsz , ze mnie się udało tyle
        > wykarmić syna
        Możesz być pewna że tego to ci nie zazdroszcze na pewno. Ciesze się że
        skończyłam karmienie wtedy kiedy skończyłam. Dla mnie to była pierwsza lekcja
        dorosłości dla mnie i dla mojego syna. Strasznie jestem zadowolona zarówno z
        zakończenia karmienia jak i sposobu i czasu w jakim to zrobiliśmy.

        > Sama nie wiem kim ty jesteś , że takie głupoty piszesz , chyba nie byłaś tyle
        > lat karmiona ,
        Masz racje słowo honoru, ale to sprawia że lepiej sie czuje w swojej skórze.
        Daje mi to poczucie że moja matka nie realizowała się poprzez moją osobe.
        • dzastina2 Re: do mkolaczynskiej.. 21.10.05, 13:59
          realizowała ale w czym??
          • mkolaczynska Re: do mkolaczynskiej.. 21.10.05, 14:00
            dzastina2 napisała:

            > realizowała ale w czym??
            W życiu.
      • falafala Re: do mkolaczynskiej.. 21.10.05, 13:58
        Pozwolisz mkolaczynska ze zacytuje Ciebie z innego forum (akurat w temacie cc na
        zyczenie, ale nie liczy sie temat tylko argumenty): "...Ja uważam że to
        wspaniale że je mamy wspaniale że możemy nasze pragnienia/dla was fanaberie
        realizować.
        Cieszę się niezwykle że miałam cc. To pozwoliło mi odzyskać wiare że mam choć
        minimalną kontrole nad swoim życiem. Pozwoliło mi się cieszyć z tego że mam
        dziecko! Zachować szacunek do samej siebie jako do człowieka wiernego swoim
        poglądom.(...)
        Fanaberia powiadasz? życze wszyskim żeby ich fanaberie się spełniały!" Jest tam
        wiele Twoich tego typu wypowiedzi.
        Bronisz swoich pogladow, tego, ze masz prawo decydowac o swoim ciele, dziecku
        tym co robisz. Przeciez tez Twoja decyzja jest dla wielu kontrowersyjna, tez sa
        rozne argumenty. Sama piszesz, kazdy ma prawo decydowac o sobie i swojej
        rodzinie tak dlugo jak te decyzje nie dotykaja innych. Zyczysz wszystkim by ich
        "fanaberie" sie spelnialy, wiec skoro uwazasz, ze dzastina2 ma "glupia
        fanaberia" to dlaczego jej odmawiasz tego prawa? Dlaczego nie stosujesz wobec
        innych swoich pogladow zyciowych, tylko szuksz dziury w calym?
        • anqa1977 Re: do mkolaczynskiej.. 21.10.05, 14:01
          hehe, wyszukiwarka sprawnie działa... głupio niektórym pewnie?
          • anqa1977 Re: do mkolaczynskiej.. 21.10.05, 14:09

            Wiesz dziwi mnie takie podejście, że cieszy cie to , że matka nie realizowała
            sie poprzez twoją osobę".

            Dla nie jako matki fakt bycia w ciąży, urodzenia dziecka, posiadania dziecka to
            już powód do dumy i czuję spełnienie, że zrealizowały się moje najważniejsze
            plany. Nie rozumiem jak można realizować sie w oderwaniu od własnych dzieci...
            A co do karmienia piersią, to zapewniam się , ze działam wyłącznie dla dobra
            mojego dziecka. To ze postanowiłam uczynić wysiłek i karmić tak długo to powód
            do dumy a nie do ukamienowania. Więc po raz kolejny proszę o odczepienie sie od
            matek długokarmiących i niezakompleksionych. Masz widocznie jakiś problem ze
            swoją osobą, że tak szukasz czegoś u nas, w naszej naturze, i naszych
            dzieciach, które powtarzam, czują sie bardzo dobrze.
            • mkolaczynska Re: do mkolaczynskiej.. 21.10.05, 14:26

              >
              > już powód do dumy i czuję spełnienie, że zrealizowały się moje najważniejsze
              > plany.
              Ciesze się że osiągnełaś to co chciałaś. Dziecko to dla mnie ważna sprawa
              niemniej nie całe życie, dodatkowo dodam ze sam fakt posiadania dziecka nie
              napawa mnie dumą. To nawet nie moja osobista zasługa. Natura tak to urządział
              mozna by rzec smile
          • mkolaczynska Re: do mkolaczynskiej.. 21.10.05, 14:11
            nie zupełnie mi nie jest głupiosmile
            CC nie opóźnia emocjonalnego uniezależnienia się dziecka od matki, fizycznego
            zresztą też.
            Znajdziesz też zapewne wiele na temat aborcji smile)))))))))
        • mkolaczynska Re: do mkolaczynskiej.. 21.10.05, 14:08
          falafala napisała:

          > Pozwolisz mkolaczynska ze zacytuje Ciebie z innego forum (akurat w temacie cc
          n
          > a
          > zyczenie, ale nie liczy sie temat tylko argumenty): "...Ja uważam że to
          > wspaniale że je mamy wspaniale że możemy nasze pragnienia/dla was fanaberie
          > realizować.
          > Cieszę się niezwykle że miałam cc. To pozwoliło mi odzyskać wiare że mam choć
          > minimalną kontrole nad swoim życiem. Pozwoliło mi się cieszyć z tego że mam
          > dziecko! Zachować szacunek do samej siebie jako do człowieka wiernego swoim
          > poglądom.(...)
          > Fanaberia powiadasz? życze wszyskim żeby ich fanaberie się spełniały!" Jest
          tam
          > wiele Twoich tego typu wypowiedzi.
          > Bronisz swoich pogladow, tego, ze masz prawo decydowac o swoim ciele, dziecku
          > tym co robisz. Przeciez tez Twoja decyzja jest dla wielu kontrowersyjna, tez
          s
          > a
          > rozne argumenty. Sama piszesz, kazdy ma prawo decydowac o sobie i swojej
          > rodzinie tak dlugo jak te decyzje nie dotykaja innych. Zyczysz wszystkim by
          ich
          > "fanaberie" sie spelnialy, wiec skoro uwazasz, ze dzastina2 ma "glupia
          > fanaberia" to dlaczego jej odmawiasz tego prawa? Dlaczego nie stosujesz wobec
          > innych swoich pogladow zyciowych, tylko szuksz dziury w calym?
          Ja nawet nie uważam ze to jest głupia fanaberia. To jest jej wybór. Chce karmić
          niech karmi. Jednak powinna mieć świadomość że opóźnia wejście swojego dziecka
          w samodzielność.
          Dodatkowo karmienie piersią 4 latka czy dłużej to wybór matki i nikt nie będzie
          w stanie podjąc pewnych decyzji za nią. W kwestii porodu sprawa ma się nieco
          inaczej.
          Tak wyznaje poglądy wolno tomku i w domku i z ciałem robić co chcesz smile


          • falafala Re: do mkolaczynskiej.. 21.10.05, 14:22
            To "opoznianie" to jest Twoj poglad inni moga miec inny. Te sprawy nie sa
            zbadane bezsprzecznie przez naukowcow. Ja z powodu "opozniania" nie dalam nigdy
            dziecku smoczka, bo uwazam ze uzaleznia, ale nigdy nie podjelabym sie
            krytykowania kobiet co daja dziecku smoczki. Nie znalazl sie jeszcze madry na
            tej ziemi, ktory wie jak powinno sie wychowywac dziecko, co da mu szczescie, a
            co powoduje zagrozenia, moze jak zaczna chodowac klony o tym samym wygladzie i
            pogladach to sie zmieni, poki co cieszymy sie roznorodnoscia osob, charakterow i
            pogladow. Tak jest ciekawiej.
            • mkolaczynska Re: do mkolaczynskiej.. 21.10.05, 14:30
              Tez smoczka nie dawałam, uznałam ze uzaleznia nie tylko do ciumkania, ale i od
              rodziców, którzy dadzą ten smoczek wtedy kiedy trezba, albo i nie.
              Generalnie mój pogląd jest jaki jest, ale matka dziecka może mieć inny i jej
              sprawa.
              • falafala Re: do mkolaczynskiej.. 21.10.05, 14:44
                A nie zastanawials sie, ze za bardzo przykladasz wage do tego uzleznienia,
                przeciez nie da sie na sile wycisnac z dziecka niezaleznosci. Na pewno znasz
                ludzi, ktorzy czuja sie odrzuceni przez rodzicow mimo, ze ci chcieli tylko by
                byli "niezalezni". Czas niemowlectwa, i wieku 1-3,4 lat nie jest najlepszym
                czasem na wymuszanie na dziecku niezaleznosci skoro jego naturalna potrzeba jest
                wlasnie "uzaleznienie" i przywiazanie do rodzicow, na niezleznosc przyjdzie czas
                pozniej.
                Zreszta przepraszam, bo odeszlysmy juz od tematu, tu nie miejsce na takie
                dyskusje, ale chcialam tylko zauwazyc, ze nie zawsze trzeba sie zgadzac z
                pogladami innych, ale trzeba je szanowac jezeli nie krzywdza nimi innych ludzi.
                • mkolaczynska Re: do mkolaczynskiej.. 21.10.05, 14:49
                  pierwsze więzy emocjonalne dziecko zrywa ok 6 miesiąca życia, a nawet wcześniej
                  kiedy zaczyna zdawać sobie sprawe że matka i ono nie są jednością, ze to dwie
                  różne osoby. Ten proces następuje bardzo powoli jednak nie należy moim zdaniem
                  żadnego etaku przeciągać zbyt długo w czasie.
                  • falafala Re: do mkolaczynskiej.. 21.10.05, 15:12
                    Ale dziecko ma w tym temacie tez cos do powiedzenia. W koncu jest niezalezna
                    jednostka i ma prawo dokonywania pewnych bezpiecznych wyborow. To ze zaczyna
                    siebie postrzegac jako odrebna istote nie dowodzi jeszcze tego, ze jest
                    emocjonalnie przygotowane do ogarniecia tego swiata. Jeszcze dlugo nasze dzieci
                    beda sie zmagac z podstawowymi zyciowymi problemami, a piers czy tez jej
                    substytuty jak szmatka, misiek, smoczek sa dla niego odskocznia od tych
                    strachow. Lagodniej wchodzi sie w zycie czujac, ze ma sie poparcie w kims kogo
                    uwazamy za wszechwiedzacego i wszechmogacego. Poczucie bliskosci drugiego
                    czlowieka jest tak wazne, ze wlasnie z jego braku rodza sie patologie i
                    jednostki zdegenerowane. A podanie piersi jest w tym wieku dla dziecka
                    generalnie tylko forma przytulenia, najesc sie specjalnie nie da.
                    • mkolaczynska nie mam już chęci 21.10.05, 16:40
                      Jeszcze dlugo nasze dzieci
                      > beda sie zmagac z podstawowymi zyciowymi problemami,
                      Ja sie z nimi czasem znmagam a stara już jestem.

                      a piers czy tez jej
                      > substytuty jak szmatka, misiek, smoczek sa dla niego odskocznia od tych
                      > strachow. Lagodniej wchodzi sie w zycie czujac, ze ma sie poparcie w kims kogo
                      Ale to można dać dziecku i bez podawania piersi.
                      ...
                      A podanie piersi jest w tym wieku dla dziecka
                      > generalnie tylko forma przytulenia, najesc sie specjalnie nie da.
                      No właśnie to po co ta pierś w ustach? Mozna dziecko przytulić porozmawiać(4
                      letniemu dziecku lepiej wytłumaczyć pewne sprawy niż podać pierś, zeby czuł sie
                      kochany-moje zdanie)
                  • jagandra Re: do mkolaczynskiej.. 21.10.05, 15:19
                    > pierwsze więzy emocjonalne dziecko zrywa ok 6 miesiąca życia, a nawet
                    wcześniej
                    > kiedy zaczyna zdawać sobie sprawe że matka i ono nie są jednością, ze to dwie
                    > różne osoby.

                    To prawda, ale ten proces uświadamiania sobie, że ono i matka to dwie odrębne
                    osoby trwa aż do ukończenia przez nie 3 lat (mniej więcej). Poczytaj trochę
                    psychologii rozwojowej, zwłaszcza teorie relacji z obiektem, jeśli chcesz mieć
                    pełniejszą wiedzę. I jest to długotrwały proces budowania bardziej dojrzałej
                    formy więzów emocjonalnych, a nie ich zrywanie.
    • dzastina2 Re: a mój syn ma prawie 4 lata, a ja nadal Go kar 21.10.05, 14:14
      och życie .....
    • dzastina2 Generalnie mój pogląd jest jaki jest.... 21.10.05, 14:36
      ,,Generalnie mój pogląd jest jaki jest, ale matka dziecka może mieć inny i jej
      sprawa,,. no wreszcie cos napisałaś z sensem , wiec po co tyle razy mnie tu
      krytykowałaś ? A smoczek tez dawałam , ale z dnia na dzień sam Go odrzucił ,
      myślę , że podobnie będzie z piersią.
      • mkolaczynska Re: Generalnie mój pogląd jest jaki jest.... 21.10.05, 14:52
        dzastina2 napisała:

        > ,,Generalnie mój pogląd jest jaki jest, ale matka dziecka może mieć inny i jej
        > sprawa,,. no wreszcie cos napisałaś z sensem , wiec po co tyle razy mnie tu
        > krytykowałaś ? A smoczek tez dawałam , ale z dnia na dzień sam Go odrzucił ,
        > myślę , że podobnie będzie z piersią.
        szkoda że nie docztałaś do końca smile, ale to nie mój wybór
        • azoorek Re: Generalnie mój pogląd jest jaki jest.... 21.10.05, 17:09
          Prosze jakiego psychologa mamy na forum od rozwoju dziecka. Kiedy tak piszesz o
          niezaleznosci niemowlaka, to mi sie smiac chce. Niemowle zawsze bedzie
          uzaleznione od matki, to tez dotyczy starszych dzieci- zawsze, a to na ile
          bedzie samodzielne w pozniejszym zyciu zalezy nie od tego czy ssalo smoka czy
          nie czy tez trzymajac male dziecko rodzice zwracali uwage na polozenie raczek
          (neurolog kazala mi trzymac dziecko tak, zeby widzialo swoje raczki- wtedy
          bedzie ponoc bardziej niezalezne smile), ale od tego ile emocjonalnego wsparcia
          dostalo od rodzicow w dziecinstwie. Oczywiscie mozemy zrobic z dziecka kaleke
          zyciowa wyreczajac go we wszystkim i nie pozwalajac mu decydowac, ale
          rezygnowac z piersi, bo dziecko sie niusamodzielni, to troche smieszne- to samo
          mozna powiedziec o butelce. Zreszta skoro oboje sa zadowoleni, to widoczne tego
          potrzebuja. Co do CC to to wcale tak rozowo nie wyglada. W czasie naturalnego
          porodu dziecko ma iles godzin na powolne przystosowanie sie- w wyniku dzialania
          hormonow dziecko staje sie gotowe na zmiane otoczenia. Wyciagniete dziecko z
          brzucha traci takie mozliwosci. Niektorzy lekarze twierdza nawet, ze takie
          dzieci narazone sa bardziej na niektore choroby w tym i psychiczne, bo dziecko
          nagle jest wyrwane z brzucha i zazwyczaj zabrane na jakis czas od matki i nie
          jest w stanie dojrzec samodzielnie do zmian. Oczywiscie to jest wygodne, bo
          sama mialam cc- z koniecznosci, a nie z wyboru i dobrze to wspominam, bo obylo
          sie bez bolu, ale czy jest do konca takie dobre- nie wiem czy zdecydowalamby
          sie na takie rozwiazanie.
          • mkolaczynska przyznaje nie wytrzymałam 21.10.05, 19:27
            azoorek napisała:

            > Prosze jakiego psychologa mamy na forum od rozwoju dziecka.

            Tak wiem zajebista jestem smile
            Kiedy tak piszesz o
            >
            > niezaleznosci niemowlaka, to mi sie smiac chce. Niemowle zawsze bedzie
            > uzaleznione od matki, to tez dotyczy starszych dzieci

            Dziecko 4 letnie może najeść się samo wystarczy ze dasz mu do ręki kawałek
            jabłka, chleba czy mięska na talerz. Uważasz że nie jest samodzielne? Potrafi
            też podejść do ciebie i poprosić o pieszczoty pocieszenie.
            , a to na ile
            > bedzie samodzielne w pozniejszym zyciu zalezy nie od tego czy ssalo smoka czy
            > nie czy tez trzymajac male dziecko rodzice zwracali uwage na polozenie raczek
            > (neurolog kazala mi trzymac dziecko tak, zeby widzialo swoje raczki- wtedy
            > bedzie ponoc bardziej niezalezne smile), ale od tego ile emocjonalnego wsparcia
            > dostalo od rodzicow w dziecinstwie.

            Co to za wsparcie zamiast z dzieckiem porozmawiać pomóc mu zrozumieć emocje
            swoje innych ludzi dajesz pociumkać, ew tłumaczysz przed w trakcie lub po
            ciumkaniu. A można pomóc mu wziąc ulubioną zabawke do ręki i poprosić żeby
            przyszedł do ciebie przytulić wytłumaczyć.

            Oczywiscie mozemy zrobic z dziecka kaleke
            > zyciowa wyreczajac go we wszystkim i nie pozwalajac mu decydowac, ale
            > rezygnowac z piersi, bo dziecko sie niusamodzielni, to troche smieszne- to
            samo
            >
            > mozna powiedziec o butelce. Zreszta skoro oboje sa zadowoleni, to widoczne
            tego
            >
            > potrzebuja.
            Inaczej wygląda 4 letnie dziecko szarpiące mame za bluzke(bo chce pocycać) a
            inaczej dziecko które podchodzi i bierze butelke w ręce, no i podczas jedzenia
            na pewno bedzie widział swoje dłonie-to pierwszy krok do niezalezności, tak
            tak wink
            Ja zdecydowała bym się na cc nawet teraz choć oczywiście przeraziła mnie twoja
            wypowiedź by twój styl smile)Takie tam różne sprawy. Może jednak dlatego tak mi
            zalezy na nauczeniu dziecka zarówno do samodzielności jak i pewnej
            elastyczności.
            • dagmama Re: przyznaje nie wytrzymałam 21.10.05, 20:06
              Daj sobie spokój, co?
              To jest forum wsparcia dla mam długo karmiącycych. Co jakiś czas wchodzi tu ktoś
              taki jak Ty ze swoimi wywodami o emocjach, naprawdę nic nowego nam nie powiesz.
              Czemu ma służyć ta Twoja nagonka?

              Z tego całego Twojego dossier zastanawiają mnie dwie rzeczy:

              O co Ci chodzi z tym cc? Ja też miałam planowane cc, żadnej ochoty na poród
              naturalny. I co? Karmię naturalnie już półtora roku. Więc jaki jest związek?
              Twoja decyzje są dobre, a innych nie?

              "Tak wiem zajebista jestem smile"

              ?????????


            • fizula Re: przyznaje nie wytrzymałam 21.10.05, 21:44
              Przypominam, że jest to forum dla osób, które umieją czytać. A w nagłówku tego
              forum jest napisane, m.in.że jest to ponadto:
              "Forum dla mam, które doceniają DŁUGIE KARMIENIE piersią (powyżej 1 roku i
              dłużej), poszukują wsparcia, by dalej karmić lub są chętne do wspierania innych
              mam karmiących..."
              Jeśli którejś z Was przeszkadzają wypowiedzi tego typu mało elastycznych osób,
              które uważają, że karmienie piersią nie powinno trwać dłużej niż... Możecie
              pisać do mnie lub innych administratorek, a zastanowimy się nad wykasowaniem
              tego typu wypowiedzi. Bo w końcu na tym forum chcemy się wspierać, a nie
              pozwalać, by nas wyśmiewali, wymyślali nam.
              Szanowna Mkolaczynska, proponuję zacząć uczyć elastyczności od siebie, nie od
              własnego dziecka. Otóż dzieci karmione piersią długo są (piszę na podstawie
              mojej dwójeczki):
              *bardzo samodzielne i niezależne (bo od 7 miesiąca życia są karmione z łyżeczki
              i pojone z kubeczka), a od roku same próbują posługiwać się nimi;
              *jak potrzebują pocieszenia, to dostają je przez rozmowę, wytłumaczenie,
              przytulenie, pieszczotę;
              *mój już dwuletni Daniel nie domaga się piersi przez szarpanie mnie za bluzkę,
              ale mi o tym zwyczajnie mówi;
              A oprócz tego powyższego od czasu do czasu maluchy potrzebują czasami maminego
              mleka :o), a według Ciebie krowie jednak jest lepsze dla ludzi (chociaż mi
              zdrowy rozsądek mówi, że krowie białka i inne krowie substancje to może być
              jedynie zdrowsze dla cielaka).
              Dziękujemy za taką troskę o dobry emocjonalny rozwój naszych dzieci, ale myślę,
              że kryje się za tym gruba przesada. Mam sporo znajomych z dziećmi, jedne są
              karmione długo z piersi, inne krócej i generalnie nie widzę różnicy w ich
              samodzielności, niezależności.
              Bywajcie zdrowi!
              • azoorek Re: przyznaje nie wytrzymałam 21.10.05, 22:32
                Dorzuce jeszcze jedna rzecz. Ostatnio sporo sie mowi o tym, ze dzieci karmione
                piersia sa bardziej inteligentne, co psycholodzy wiaza z tym, ze dziecko jest
                bardziej emocjonalnie zwiazane z mama i lepiej sie rozwija- bardziej niz na
                widok wlasnych raczek trzymajacych butelke.Wiem, ze czasami po prostu nie da
                rady karmic dluzej, bo rozne sytuacje sie zdarzaja, ale doklejanie do tego
                teorii o samodzielnosci jest smieszne. Jest tyle teorii na temat wychowania,
                tylko dlaczego coraz wiecej dzieci ma problemy wlacznie z depresja. Wiesz co ja
                mysle- mniej psychologii a wiecej po prostu milosci.
          • daimona śmiem stwierdzić, że bardziej traumatyczne 21.10.05, 23:03
            jest przecieskanie się przez kanał rodny, niz wyjęcie dzieciaka przy cc.
            • barb42 Żyj i daj żyć innym... 22.10.05, 00:05
              Pozdrawiam!
            • dagmama Re: śmiem stwierdzić, że bardziej traumatyczne 22.10.05, 11:43
              Słyszałam coś odwrotnego, ale to i tak nie odwiodłoby mnie od cesarki.
              Do wszystkiego można dorobić ideologię, jak się przekonałam ostatnio na
              "Wychowaniu" nawet do bicia półtoraroczniaka.
              Takie ględzenie o przyszłej niedojrzałości emocjonalnej naszych długo karmionych
              dzieciaczków pachnie mi zresztą kompleksami.
              W końcu my nie rzucamy się na inne fora udowadniać, ze wiemy lepiejsmile))))
    • dzulka1 Re: a mój syn ma prawie 4 lata, a ja nadal Go kar 22.10.05, 12:47
      Witam!
      Szczerze podziwiam i gratuluje!
      Nie rozumiem słów krytyki bo to przecież forum dla mam długo karmiących.
      Mamy się tu wspierać, dzielić doświadczeniami, a nie słuchać słów krytyki.
      Nie ten adres.
      Spotkałam ostatnio mamę, która podobnie jak Ty karmi 4 letniego synka.
      Poznałyśmy sie w szpitalu gdzie odwiedzałam moją teściową.
      Zapomniałam wziąść wkładki laktacyjne i zdarzyła sie wpadka. W ten sposób
      poznałam symatyczną mamę trójki dzieci. Najmłodszy, własnie 4 letni cyckomaniak
      (lubię to określenie)okazał sie żywym, inteligentym dzieckiem.
      Byłam zachwycona tą dziewczyną, która pracuje w normalnym wymiarze godzin i
      jest meżatką (hihi).
      Miałam nawet napisać posta o mojej nowej znajomej bo jestem pod wrażeniem, że
      nie poddała sie presji otoczenia i nie przestała karmić.
      Pozdrawia. Ala
    • dzastina2 Re: a mój syn ma prawie 4 lata, a ja nadal Go kar 22.10.05, 17:06
      kupujecie czasem może gazetę ,, Życie na goraco,,? Był tam dość nietypowy tort z
      piersiami i powiedziałam mojemu synowi , że taki dostanie na 4 urodziny , a On
      mi powiedził , że takiego nie chce , woli czekoladowy hihihi . Droga
      Mikolczyńska Ty mi piszesz , że za długo karmię , więc , moża ja powinnam
      ci napisać , że Ty mało karmiłaś syna , to chyba też jest źle ? Ale to był Twój
      wybór , Twoja decyzja i ja ją uszanuję . Dzięki dziewczyny , że jesteście ze
      mną i nie smiejecie się z mojego długiego karmienia , czasem sobie myślę , że
      może trochę sobie rekompensuję tak długim karmieniem syna , ponieważ ze starszym
      dzieckiem jak już pisałam mi się nie udało .W sumie jak we wszystkim jest dużo
      głosów za i przeciw , nie musimy mieć Wszystkie takiego samego zdania...smile
      • joanka741 Re: a mój syn ma prawie 4 lata, a ja nadal Go kar 23.10.05, 08:12
        To ja sie doczepie do planowanej cesarki.....smile), dla mnie to jest po prostu
        faktycznie fanaberiasmile) i to niezbyt zdrowa dla podkreślam zdrowego ,
        donoszonego dziecka, o prawidłowej masie ciała, z niezagrozonej ciazy. Oraz
        zagrożeniu dla matki, które niesie KAŻDY zabieg operacyjny.
        Co do przechodzenia przez kanał rodny, to min. słuzy do usunięcia wód płodowych
        z płuc dziecka. Wiadomo że ono trenuje oddychanie w brzuszku... więc jego pluca
        wypelnione sa plynem...
        Najczęsciej zachlystowe zapalenia pluc lub inne powiklania dotycza noworodków z
        CC.
        Ale z drugiej strony rozumiem strach dziewczyn przed porodem
        naturalnym.......lęk przed bólem itd.
        I przeciez nie bde mowic brzydko o dziewczynach które "zamówiły" sobie CC.
        A ten post pisze tak zeby się doczepićsmile)) wink
        • dagmama Re: a mój syn ma prawie 4 lata, a ja nadal Go kar 23.10.05, 12:45
          Mnie już trudno oddzielić legendy od prawdy.
          Mówi się, ze jakby mężczyźni mieli rodzić, to same cesarki by byłysmile))
          Ja miałam planowaną, ze względu na dużą wadę wzroku (plus mój tata jest
          niewidomy, odklejone siatkówki) i nikt nie chciał ryzykować.

          Ja też się nie czepiam i nie lubię, jak mnie ktoś atakuje, że nie urodziłam
          "naturalnie". Jeśli "naturalne" jest takie dobre, skąd takie powodzenie mleka
          krowiego dla niemowląt i dzieci?

          Jedni atakują za nienaturalny poród, a inni za naturalne karmienie. Ludzie!
          • azoorek Re: a mój syn ma prawie 4 lata, a ja nadal Go kar 23.10.05, 15:40
            To chyba wynika z tego, ze kazdy lubi sie powymadrzac- pisze tez o sobie. Co do
            cesarki- gdyby to bylo bezplatne to ze wzgledu na strach pewnie zamowilabym ale
            nie jestem przekonana, ze to takie rewelacyjne dla matki i dziecka. Chociaz jak
            sobie przypomne sciaganie szwow, to po cc bylam w troche lepszym stanie niz
            kolezanki po naturalnym. Masz szczescie, ze trafilas na takich lekarzy, ktorzy
            zadecydowali o cc- bo zawsze mozna tak dobrze trafic- kolezanka z wada serca
            rodzila ponad 16 godz., juz pielegniarki miedzy soba mowily, ze powinno
            skonczyc sie cc, a lekarze nie widzieli takiej potrzeby. Na szczescie dobrze
            sie skonczylo. No ladnie- zaczelo sie o karmieniu a konczy na cesarce.
            • falafala Re: a mój syn ma prawie 4 lata, a ja nadal Go kar 23.10.05, 16:24
              Ciecie krocza nie jest niczym naturalnym i nie powinno byc zaliczane do "wad"
              porodu naturalnego. To jest sadyzm w wiekszosci wypadkow niepotrzebny zupelnie.
              A tak wogole to ten temat cc to chyba przeze mnie, przepraszam, ja tylko
              wyciagnelam dla pani z ktora dyskutowalam jej wlasne argumenty, a przypadkowo
              pochodzily one z tematu cc na zyczenie, by sie zapytac dlaczego nieuznaje prawa
              wyboru innych skoro sama o to prawo walczy ( i slusznie) nawet wtedy gdy sprawa
              jest bardziej kontrowersyjna zdrowotnie i psychicznie niz karmienie piersia.
    • agnieszkas72 Re: a mój syn ma prawie 4 lata, a ja nadal Go kar 23.10.05, 22:45
      A ja mam 3,5letnią córkę,karmię jej młodszego,rocznego brata i zupełnie nie
      wyobrażam sobie karmienia czterolatka.Ona funkcjonuje już na zupełnie innym
      poziomie.Potrzebuje mojej uwagi,zapewnienia różnorodnych,ciekawych
      zajęć,rozmowy,przytulania,a nie ciamkania piersi.Wyobraziłam sobie minę mojej
      córy,gdybym jej zaproponowała..Aha,karmiłam prawie dwa lata,zrezygnowała
      sama,nigdy nie miała butelki i smoczka.Czy tak ciężko wymyślić właściwszy dla
      czterolatka sposób na rozpoczęcie dnia?
    • ewa2000 Re: a mój syn ma prawie 4 lata, a ja nadal Go kar 24.10.05, 13:18
      Zgłaszam się - karmiłam przez 3 lata. I bardzo sobie chwaliłam. Powinnaś jednak
      byc pod opieka sensownego ginekologa ( masz spore szanse na rozregulowanie
      hormonalne) no i uważaj na mozliwość zajścia w ciążę.
      Podejrzewam, że w Twoim karmieniu jest dziś więcej przytulania sie i pieszczoty
      niż mleka, ale co w tym złego?
      Ktoś pisał o przywiązaniu matki do dziecka i odwrotnie - a czy to źle?
      Uważam, że dzieci długo karmione piersią są i zdrowsze, i czują się bardziej
      kochane i bardziej pewne siebie.
      Oczywiście raczej nikt nie karmi dziecka w zerówce, ale przedszkolaka - czemu
      nie.
      • agnieszkas72 Re: a mój syn ma prawie 4 lata, a ja nadal Go kar 24.10.05, 14:46
        Skoro można karmić przedszkolaka,to czemu nie zerówkowicza..Patrząc na 3latka
        nie mogę sobie po prostu wyobrazić,że takie dziecko może chcieć ssać pierś.Mówię
        na podstawie obserwacji moich starszych dzieci i znajomych w tym wieku.Myślę,że
        dzieci tak długo karmione spełniają oczekiwania matek,które nie potrafią
        skończyć.Karmienie piersią to piękny czas ale trzeba pozwolić dziecku się
        rozwijać i nie przeciągać zbyt długo relacji :karmiąca-ssak.Trzeba się nauczyć
        czerpać radośc z innychkontaktów z własnym dzieckiem.Nie chcę nikogo
        urazić,uważam,że mam prawo odezwać się na tym forum.Karmię już prawie 7
        lat-teraz 4 dziecko i żadne z nich nie było "odstawione od piersi".Pozdrawiam.
        Agnieszka,mama3chłopców i dziewczynki
        • ewa2000 Re: a mój syn ma prawie 4 lata, a ja nadal Go kar 24.10.05, 15:53
          Nie chcę być osoba złosliwa, ale zirytował mnie Twój post. Każdy czegos nie
          może sobie wyobrazic- Ty, że mozna tak długo karmić dzieci i że dziecko moze
          tak długo chcieć ssać pierś, a ktos inny, ze mozna decydować się na 4 dzieci.
          • agnieszkas72 Re:Do Ewy 2000 24.10.05, 20:43
            Czy nigdy nie spotkałaś normalnej rodziny z trójka,czwórką czy piątką dzieci?Ja
            jestem jedynaczką,mąz ma tylko siostrę i od zawsze wiedzieliśmy,że nie chcemy
            skończyć na dwójce.Zapewniam Cię,że moje dzieci mają bardzo szczęśliwe
            dzieciństwo(chociaż jako dwulatki nie były już karmione piersią).
            • ewa2000 Re:Do Ewy 2000 25.10.05, 13:08
              Twoja rodzina - Twoja sprawa - póki nie korzystasz z pomocy społecznej, nie
              spychasz na innych obowiązków macierzyńskich, nie uwazasz, że skoro urodziłas
              duzo dzieci należą Ci się szczególne prawa - wszystko ok.
              Podobnie jak autorka wątku ma prawo uwazać, że długie karmienie piersią jest
              normą.
              Z moich osobistych obserwacji wynika, że rodziny z 3 dzieci (i więcej) w jakims
              stopniu zaniedbują potomstwo. I nawet specjalnie mnie to nie dziwi, bo trudno
              znaleźć czas, aby czytać jednemu, odpowiadać na pytania drugiemu, sprawdzać
              lekcje trzeciemu a kapac czwartego. Jeżeli doda się różne diety, choroby,
              potrzeby psychiczne itd, to jest to niewykonalne ( juz przy 2 dzieciach trudne).
              Nie bez znaczenia jest aspekt finansowy - rzadko kogo stac, aby 4 dzieci
              zafundowac i atrakcyjne wakacje, i nauke języków obych i porządne ubranie itp.
              Mówię o normalnej rodzinie, a nie ludziach zarabiających kilkadziesiąt tysiecy
              miesięcznie( ale wtedy najczęściej są nieobecni w domu).
              Z moich obserwacji są to dzieci w jakimś stopniu zaniedbane, bardziej
              chorowite, bardziej egoistyczne, bardziej roszczeniowe ( rodzice zresztą
              także), i znacznie bardziej zawistne. Ale są to moje osobiste obserwacje.
              • agnieszkas72 Re:Do Ewy 2000 25.10.05, 15:05
                Wstrętny jest Twój post Ewo.To dobrze,że masz tylko jedno dziecko.Serdecznie mu
                współczuję.Znam rodziny patologiczne z jednym dzieckiem i z wieloma.Oczywiście
                niewiele możesz o tym wiedzieć,ale jest możliwe zapewnienie dzieciom bardzo
                dobrych warunków tam, gdzie jest więcej.Moje są zdrowe,mądre i zadowolone z
                życia,a opieka nad nimi jest po prostu moim pełnym etatem,bardzo przyjemnym
                zresztą.Zapamiętałam Cię z jakiegoś wątku o cc,podobno jestes lekarzem..Mam
                nadzieję,że potrafisz nie uzewnętrzniać swoich poglądów,gdy zajmujesz się
                pacjentkami odbiegającymi od Twoich norm?Moja ginekolog,która opiekuje się mną
                od zawsze ,jest podobnie jak ja, mamą czwórki.Podczas wizyt możemy opowiadać
                sobie o naszych małych menelach,chorowitych i egoistycznych.Aha,wśród znanych mi
                rodzin z wieloma dziećmi żadna nie korzysta z opieki społecznej.
                • dagmama Re:Do Ewy 2000 25.10.05, 15:38
                  Agnieszko, Ty też nie jesteś zbyt miła. Wchodzisz tutaj (uważasz, ze masz do
                  tego prawo) i krytykujesz autorkę wątku.
                  Zarzucenie Ci tej opieki społecznej było przecież odpowiedzią na Twój atak.
                  Czy nie lepiej uznać, że niech każda mama robi jak chce, jak jej intuicja mówi?
                  Niech karmi czterolatka, niech ma czworo dzieci i tyle.
                  Bardzo się cieszę, że jesteś pełnoetatową mamą, masz na pewno wspaniałą rodzinę,
                  ale jeśli kogoś krytykujesz za styl życia, nie dziw się, że zie"ktoś się "odgryzie".
                  Pozdrawiam.
                • ewa2000 Re:Do Ewy 2000 26.10.05, 14:29
                  A czy Twój post nie jest wstrętny w stosunku do matki karmiącej dziecko 4 lata?
                  Jest.
                  A niby skąd u Ciebie taka pewność, że ja niewiele mogę wiedzieć o zapewnieniu
                  bardzo dobrych warunków dzieciom w rodzinie wielodzietnej? Prześwietliłaś mnie?
                  Mam do czynienia z bardzo dużą ilością ludzi ( w tym kobiet ciężarnych w 3,4,5
                  ciąży). Symptomatyczne jest to, że w gabinetach prywatnych zjawiają się panie w
                  1-2 ciązy, zaś w przychodniach w 3 i kolejnych.
                  W szkolach prywatnych czy społecznych w zasadzie nie ma dzieci z wielodzietnych
                  rodzin , to samo na kursach języków obcych. Na zagraniczne wycieczki ( co dziś
                  nie jest takim rarytasem) zwykle nie wyjeżdzają rodziny obarczone licznym
                  potomstwem.
                  Moja przyjaciółka jest psychologiem dziecięcym i opieram się na jej opinii -
                  dzieci , które mają liczne rodzeństwo znacznie częściej są agresywne,
                  zazdroszczą kolegom, choćby wspomnianych wyjazdów czy czasu rodziców.
                  W szpialu, w którym pracuję siostra spoleczna załamuje ręce gdy dowiaduje się o
                  mamach rodzących np. 5 raz.
                  W klasie mojego syna nie ma rodzin z 4 dzieci, ale jest chyba 6 z trójką. I
                  właśnie te dzieci najczęściej nie wyjeżdżają na wycieczki, nie potrafia
                  ustapić, obce im są kompromisy a swoich praw dochodzą przy pomocy pięści.
                  • agnieszkas72 Re:Jeszcze do Ewy 26.10.05, 19:33
                    Mój post nie był wstrętny.Nie zarzuciłam Dżastiny epitetami dotyczącymi jej
                    dziecka.Nie wiem,jaki cel miała Twoja wyliczanka,ale czytając ją pomyślałam,że
                    mogę uważać się za szczęściarę.Moje dzieci chodzą do dobrej szkoły,nigdy nie
                    było problemów z ich zachowaniem,a z nauką radzą sobie świetnie.Ja sama uczę
                    języka obcego i starcza mi czasu na naukę z nimi,a kursy językowe nie są takie
                    drogie.Uważam,że wycieczki zagraniczne nie sa potrzebne małym dzieciom-ja sama
                    zwiedziłam Europę w czasie studiów i nie przyszłoby mi do głowy wymagać od mojej
                    owdowiałej mamy finansowania moich podróży.Decydowaliśmy się na czwórkę dzieci w
                    miarę jak po studiach stabilizowała się nasza sytuacja finansowa,nie mamy
                    ogromnych dochodów,ale absolutnie nie mogę narzekać.Nie to jest
                    najważniejsze:nawet dziecko z bardzo ubogiej rodziny nie będzie miało problemów
                    z osiągnięciem sukcesu w życiu,jeśli rodzice dadzą mu miłośc i pozwolą uwierzyć
                    w siebie.Tego właśnie brakuje w rodzinach patologicznych,bez względu na to,czy
                    jest w nich jedno dziecko czy piątka.Zyczę Ci ,żeby Twój syn wyrósł i mógł
                    założyć udaną rodzinę,troszczył się o jej przyszłość bez obsesyjnych lękow.Aha
                    ,do ginekologa chodzę prywatnie,żeby nie słuchac głupich uwag państwowej
                    lekarki,zapłaciliśmy też za porody domowe-siostra społeczna nie musiała
                    załamywać nad nami rąk w szpitalu.
        • fizula jeszcze do Agnieszki72 26.10.05, 16:05
          To może podzieliłabyś się swoim pozytywnym doświadczeniem zakańczania
          karmienia? Pewnie niejedna mama zechciałaby skorzystać z Twojego doświadczenia.
          Ja też jestem zdania, że to, że nie możesz sobie wybrazić 3 czy 4-latka przy
          piersi nie znaczy, że dziecko nie może mieć takiej potrzeby w tym wieku. Kto
          inny nie będzie sobie mógł wyobrazić półtoraroczniaka czy dwulatka przy piersi.
          Taka jest nasza kultura i mentalność, że czym prędzej ograniczamy ten kontakt
          fizyczny między rodzicem a dzieckiem (a dzieci sobie to rekompensują na różny
          sposób). Szczerze mówiąc zdziwiła mnie Twoja wypowiedź właśnie dlatego, że masz
          czwórkę dzieci. Ja mając tylko dwójkę mogę już obserwować, jak bardzo różne
          potrafią być dzieci. Moja starsza córa w wieku 1 rok i 2 miesiące ładnie
          zaczęła wołać: "siusiu", a młodszy Daniel pomimo, że już przekroczył dawno 2
          latka i uczę go tymi samymi metodami co starszą Lidzię (a nawet jeszcze więcej,
          bo jeszcze siostra go uczy robiąc pokazy sikania do nocnika), o zgrozo ;o), nie
          chce się dać nauczyć. To, że akurat Twoje dzieci dojrzały do rozstania z
          piersią w wieku 2 lat nie znaczy, że wszystkie inne dzieci powinny również.
          Dziękuję bardzo za pouczenia, że powinnyśmy nauczyć się czerpać radość z innych
          kontaktów z własnym dzieckiem. Ale myślę, że jest dość nietrafne, ponieważ ja
          właśnie tak robię: cieszę się ze wspólnego czytania, wspólnych spacerów,
          wspólnych całusów i uścisków, wspólnej zabawy i pracy. Ale wierz mi, że to
          wszystko nie przeszkadza mojemu ssakowi domagać się OPRÓCZ tego wszystkiego
          jeszcze dodatkowo ssania piersi. I mój maluch rozwija się doskonale. Mówi już
          zdaniami złożonymi. W żaden sposób nie jest hamowany jego rozwój przez to, że
          jeszcze potrzebuje w odróżnieniu od Twoich dzieci mleka z piersi. I z tego co
          widzę to mój maluch nie zamierza sam w najbliższym czasie zakańczać karmienia,
          więc pewnie dociągniemy do 3 lat lub dłużej. Wydawało mi się, że mając więcej
          dzieci lepiej się akceptuje różnice występujące między nimi, że nie wszystkie
          muszą tak samo i tak samo długo osiągać różne postępy rozwojowe. Ciekawe jest,
          że tam gdzie nie sięga nasza kultura przeciętnie karmi się dzieci piersi do 3
          czy 4, 5 lat. A zakańczanie karmienia w wieku 2 lat raczej się wiąże tam z
          zajściem w ciążę przez mamę. Może i w Twoim wypadku tak było, a generalizujesz
          na wszystkie dzieci? Naturalną granicą karmienia jest osiągnięcie przez dziecko
          poziomu odporności zbliżonego do dorosłego (6-7 lat) i pojawienie się zębów
          stałych. Ciekawy jest taki artykuł napisany przez antropologa kultury, który
          kiedyś na forum trochę streściłam (właśnie o granicy karmienia piersią).
          Myślę, że karmienie piersią wiąże się też blisko z rozwojem emocjonalnym.
          W "wyścigu szczurów", który panuje w naszej cywilizacji (jak najszybszy
          rozwój=jak najlepszy) nie zauważa się za bardzo, że rozwój emocjonalny dzieci
          rządzi się innymi prawami niż intelektualny. I o ile rozwój poznawczy można
          przyspieszyć, o tyle rozwój emocjonalny następuje o wiele wolniej niż
          poznawczy. Powiedziałabym, że pozostaje daleko za nim w tyle i nie bardzo da
          się go przyspieszyć. A przedwczesne zakańczanie karmienia to jak dla mnie
          zazwyczaj nieudolna próba przyspieszenia go.
          Pozdrawiam ciepło!
          • agnieszkas72 Do Fizuli 26.10.05, 18:54
            Dziękuję Ci za życzliwą odpowiedz na moje posty.Pisząc je nie przypuszczałam,że
            nie dopuszczacie na forum żadnych polemik,bo rzadko tu zaglądam.Dżastina ma
            prawo wychowywać swoje dziecko jak chce i karmić je jak długo chce-jej post
            zaszokował mnie tylko dlatego,że moja córka wydaje mi się byc tak daleko już od
            okresu karmienia.Może troche generalizowałam pisząc o czterolatkach,ale,uwierz
            mi,wszystkie moje dzieci,bardzo różne,w podobny sposób zakończyły karmienie.W
            bardzo prosty sposób:najpierw nie upominały się o pierś w ciągu dnia ,potem
            rano,dłużej trwało karmienie wieczorne,nocne miałam z głowy przed ukończeniem
            roku,chociaż dzieci spały z nami-przesypiały spokojnie całą noc.Koniec karmienia
            wiązał się z wprowadzeniem czytania przed snem-nowy rytuał zastępował
            stary.Naprawde nigdy nie było z tym żadnych problemów,nie ssały też nic
            zastępczego,nigdy nie miałam w domu butelki i mleka w proszku.Dodam,że jestem
            zwolenniczką,żeby to dziecko decydowało,ale uważam,że odruch ssania zanika
            powoli po ukończeniu roku i trzeba się z tym pogodzić.Nie wiem,jak będzie z moim
            najmłodszym,ma 11 miesiecy,o pierś upomina się rano,wieczorem ,po południu,raz w
            nocy-może on zmieni moje doświadczenia..Jeśli chodzi o wzorce kulturowe,to
            długie karmienie piersią-kilkuletnie,wystepuje w kulturach bardzo
            prymitywnych.Czy chciałabyś przyjąć cały taki bagaż?Tam kobiety karmią,bo to
            możliwość utrzymania dziecka przy życiu.Nie sądzę,żeby bardzo zastanawiały się
            nad jego potrzebami emocjonalnymi..Pisząc,w żaden sposób nie atakowałam dziecka
            Dżastiny bo uwazam,że to na ma problem,a jej syn jakoś sobie poradzi.Moje własne
            dzieci i rodzina zostały zaatakowane w ohydny sposób na Waszym forum i ta
            krytyka absolutnie nie była zwiazana tematycznie z karmieniem piersią.Zegnam i
            pozdrawiam Cię serdecznie.
            Agnieszka,mama trzech chłopców i dziewczynki
            • fizula Re: Do Fizuli 27.10.05, 09:58
              Dzięki, że odpisałaś.
              Sympatycznie odpisałaś o tym Waszym zakończeniu karmienia piersią. Nie
              dorównuję Ci do pięt w moim zakończeniu karmienia starszego bąbla: było bardzo
              burzliwe i Moja Lidusia za żadne skarby świata nie chciała skończyć karmienia
              pomimo że właśnie wieczorem też bardzo lubiła czytanie, przytulanki. Po prostu
              nie dorosła do niego.
              Już drugi raz pojawia się mowa o odruchu ssania. Z tego co nas uczono na kursie
              o laktacji, to może on zanikać już po 6 miesiącach. Średnio około 6-12
              miesiąca. Ale: nie w zupełności. W nocy może się utzymywać o wiele dłużej.
              Zresztą nawet gdy u dziecka 6-miesięcznego zaniknie odruch ssania nie znaczy
              to, że nie potrzebuje ono matczynego mleka, bo w drugim półroczu mleko powinno
              być nadal podstawą żywienia (a dodatkowe jedzenie wprowadzane między
              karmieniami z piersi lub po nich, według IMiDz, tudzież innych ekspertów).
              agnieszkas72 napisała:
              Jeśli chodzi o wzorce kulturowe,to
              > długie karmienie piersią-kilkuletnie,wystepuje w kulturach bardzo
              > prymitywnych.Czy chciałabyś przyjąć cały taki bagaż?Tam kobiety karmią,bo to
              > możliwość utrzymania dziecka przy życiu.
              Tam kobiety karmią nie tylko z wyrozumowanego powodu: żeby dziecko utrzymać
              przy życiu. Też dlatego, że dziecko się tego domaga, potrzebuje tego. Dlatego,
              że wszystkie kobiety tak się zachowują. Całego bagażu takich kultur na pewno
              bym nie chciała przyjąć, bo lubię korzystać z wielu udogodnień
              cywilizacyjnych :o). Ale dlaczego nie przyjąć dobrych rzeczy? Uważasz, że ze
              względów zdrowotnych dzieci, które nie są niedożywione nie muszą być karmione
              piersią. Jednak karmienie piersią to nie tylko pożywienie, to też dzielenie się
              matki swoją odpornością z dzieckiem. A nawet w naszym społeczeństwie nie
              wszystkie dzieci są wspaniale zdrowe, odporne. Te które są delikatniejsze,
              słabsze pod względem odpornościowym też będą się domagały dłuższego karmienia,
              ponieważ ich układ immunologiczny wolniej się rozwija. Podobnie dzieci, które
              uczą się wolniej trawienia, mają problemy z dobrym wchłanianiem czy jakieś inne
              dolegliwości układu pokarmowego też będą dłużej z zapamiętaniem ssały. A to
              dlatego, że mleko matczyne jest pokarmem bardzo lekkostrawnym (po 25 minutach
              jest strawione), wchłanianym bardzo łatwo, a poza tym zapewniającym właściwy
              rozwój flory bakteryjnej. Ciekawe, że dzieci przechodzące jakieś biegunki,
              wymioty, które mają taką możliwość odrzucają inne jedzenie i picie i ...szybko
              wracają do zdrowia zostając jedynie na piersi (z tymże trzeba wiedzieć, jak
              karmić dziecko któro wymiotuje). Można by tak wymieniać wszystkie układy
              organizmu i tłumaczyć, że każdy z nich może czerpać korzyści z przedłużonego
              karmienia piersią.
              Mleko matczyne zawiera wiele bardzo ciekawych składników, których nie ma krowie
              (a;lbo zawiera niewłaściwe proporcje), m.in. czynnik wzrostu.
              Przepraszam, jeśli to ja Cię czymś uraziłam. Taki konstruktywny głos może się
              przydać, chociaż ja nie zgadzam się z Tobą. Przepraszam też, jeśli i inne głosy
              Cię zraniły. Szczerze mówiąc podziwiam za odwagę posiadania takiej ładnej
              gromadki. Też nam się marzy wyjście poza standardowe 2+2.
              Pozdrowionko!
    • dzastina2 niech każdy robi po swojemu... 24.10.05, 15:20
      a co powiecie na to ??? Mam znajomą , której dziecko chodzi do drugiej klasy ,
      chłopak i jeszcze rano i wieczorem doi flachę , czyli butlę , to też trzeba
      potebic , bo taki stary chłop i jeszcze butla?? Mnie jakos to nie przeszkadza ,
      ze On tyle czasu nie moze sie rozstać z butla , jest to dla nich dwoje dobre ,
      bo przed szkoła butla i ma spokój. Czekam na Wasze opinnie. Az się bje co tym
      razem wymyśli Mkolaczyńska smile))))))
      • anqa1977 Re: niech każdy robi po swojemu... 24.10.05, 15:49
        znam też osobiście matkę, która daje codziennie swojemu synowi (wiek 10lat)
        rano butlę z manną, oczywiście smok ma bardzo dużą dziurę, ale jednak ssie go.
        No i jakoś szoku nie wzbudza...a domyślam się, ze matka karmiąca 10 latka to
        byłby szok, zwymyślanie, okrzykiwanie, jakie to niemądre i nienaturalne.
        Powiem więcej, ta sama matka śmie komentować moje karmienie piersią, jako
        dawanie "wody" dziecku. Z taką po prostu nie dyskutuję.
        • dagmama Re: niech każdy robi po swojemu... 24.10.05, 17:52
          Hi hi, kiedyś się wydało, że mój osobisty mąż tak długo dostawał rano butlę.
          Moja teściowa pracowała, miała jeszcze młodsze dziecko, męża miała z tych
          niepomagających, więc rano, w biegu, dawała butlę z manną i miała śniadanie z głowy.
          Tak ją tłumaczę, bo niezła babka i słowa krytyki długiego karmienia od niej nie
          słyszałam, ani nic o dopajaniusmile))
    • dzastina2 Re: a mój syn ma prawie 4 lata, a ja nadal Go kar 24.10.05, 18:11
      ale wiecie ten chłopczyk cały czas doi flache , czyli mleko z kleikiem ryżowem ,
      nic innego mu nie smakuje , mówi że przypomina mu to smak opłatków smile
      • dagmama Re: a mój syn ma prawie 4 lata, a ja nadal Go kar 24.10.05, 21:08
        Rzeczywiście, Dzastina, aż kusi, żeby powiedzieć, że czegoś mu chyba
        brakowało... I dziwne, ze taki przywiązany do butli.
        Słyszałam takie teorie, że na przykład ci, co palą, rekompensuja sobie brak
        matczynej piersi.
        Zasadniczo chodzi o ten "brak czegoś ciepłego" w ustach i niezaspokojoną
        potrzebę ssania.
        No i jestem przekonana, ze naszym dzieciom niczego nie zabrakniesmile))))
        • falafala Re: a mój syn ma prawie 4 lata, a ja nadal Go kar 24.10.05, 21:18
          O! a moja kuzynka, ktora usiluje zerwac z paleniem (no powiedzmy, ze usiluje) to
          znalazla teorie mowiaca, ze ludzie, ktorzy mieli smoczek w dziecinstwie zostaja
          czesciej palaczami. No i teraz ma winnego swojego nalogu ha ha. Kazdy moze
          znalezc w gaszczu badan "naukowych" teorie sobie pasujaca. wink
          • cyce_jak_donice Re: a mój syn ma prawie 4 lata, a ja nadal Go kar 25.10.05, 12:12
            Oczywiście, patologie trafiają się wszędzie. Ale jak wytłumaczyć fakt, że z
            medycznego punktu widzenia odruch ssania powinien zanikać około pierwszego roku
            życia- wtedy powinno się przy karminiu butelką przechodzić na kubek- niekapek
            oraz odzwyczajać od smoczka- jak ma się do tego wzmaganie odruchu ssania
            poprzez karmienie dziecka do 4 roku życia?
            Większość mam długo karmiących piersią pracuje- pewnie karmiąc piersią
            rekompensujecie sobie (tak tak- sobie, a nie swoim dzieciom) czas, którego nie
            możecie dać swoim dzieciom. Jednak sutek w ustach wieczorem nie zastąpi
            obecności matki przez cały dzień, i z tym lepiej się pogodzić, a nie oszukiwać,
            jak to Wy dobrze robicie swym maluszkom.
            • aggrazza Re: a mój syn ma prawie 4 lata, a ja nadal Go kar 25.10.05, 12:53
              odpisuje bo bardzo chcialabym miec cyce jak donice! piekny nick szkoda ze sama
              na na taki nie wpadlam a teraz juz za pozno. no i zgadzam sie z autorka! masz
              racje sutek w buzi zdecydowanie nie zastapi nieobecnosci mamy. niestety po
              powrocie z pracy jest tyle do zrobienia ze nie bardzo sie da. trzeba posprzatac
              poranny balagan, zajac sie domowymi zwierzakami, zrobic kolacje, pozmywac,
              wykapac dziecko, wyprasowac jakies ubranie na nastepny dzien, czasami oddzwonic
              do znajomych. no i jak tu poswiecic wiecej niz 10 minut przed snem na
              karmienie? moze mi cos doradzisz? tyklo nie radz mi przelozyc czesci obowiazkow
              na rano bo rano mam w domu urwanie glowy. budzik dzwoni i zaczyna sie
              ewakuacja. na nic nie ma czasu. cale szczescie ze moj maz jest fenomenalnym
              ojcem. kiedy wraca z pracy przestaje istniec dla mojego dziecka i moge troche
              dom ogarnac. kurcze bardzo chcialabym sobie cos zrekompensowac karmiac piersia
              ale jak?
            • dagmama Re: a mój syn ma prawie 4 lata, a ja nadal Go kar 25.10.05, 12:58
              "Większość mam długo karmiących piersią pracuje- pewnie karmiąc piersią
              rekompensujecie sobie (tak tak- sobie, a nie swoim dzieciom) czas, którego nie
              możecie dać swoim dzieciom. Jednak sutek w ustach wieczorem nie zastąpi
              obecności matki przez cały dzień, i z tym lepiej się pogodzić, a nie oszukiwać,
              jak to Wy dobrze robicie swym maluszkom."

              Nie wydaje mi się, zebyś znalazła jakąś regułę.
              Ja akurat nie pracuję, jestem z moim synkiem przez cały dzień.
              Rozumiem, że Twoim zdaniem powinnam dawno odstawić i byłabym usprawiedliwiona.
              Bardzo mi miło z tego powodu, ale nie skorzystam.
              A może ja sobie rekompensuję brak pracy karmiąc dziecko?
              Naprawdę nie ma sensu drążyć, bo bzdury wychodzą.
              Pozdrawiam.
              P.S. Fajny nick, pewnie jednorazowy?


              • dagmama Re: a mój syn ma prawie 4 lata, a ja nadal Go kar 25.10.05, 13:05
                "około pierwszego roku
                życia- wtedy powinno się przy karminiu butelką przechodzić na kubek- niekapek
                oraz odzwyczajać od smoczka- jak ma się do tego wzmaganie odruchu ssania
                poprzez karmienie dziecka do 4 roku życia?"

                Ale my nie karmimy butelką. To pewnie próchnica butelkowa narzuca skończenie z
                butlą póki ząbki całe.
                No i jest jeszcze kwestia, że z butelki z mlekiem przechodzi się na kubek z
                mlekiem, sztucznym oczywiście.
                Ja chcę podawać naturalne mleko i podaję bezpośrednio, z piersi a w kubku soczki
                i wodę. Rozumiesz różnicę?
                Wydaje mi się głupie odciąganie mleka, żeby podawać je w kubku w trosce o
                właściwe zanikanie odruchu ssaniasmile))))))
                • cyce_jak_donice Re: a mój syn ma prawie 4 lata, a ja nadal Go kar 25.10.05, 20:36
                  Próchnica, mimo że nazywana"butelkową", rozwija się równie często u dzieci
                  karmionych piersią,zwłaszcza, jeśli w grę wchodzi karmienie nocne. Nadal nie
                  iwdzę racjonalnego argumentu za podtrzymywaniem odruchu ssania u czteroletniego
                  dziecka, które je wszystko.
              • cyce_jak_donice Re: a mój syn ma prawie 4 lata, a ja nadal Go kar 25.10.05, 20:43
                To znaczy, że jesteś mniejszościąsmile
                Nie musisz ani odstawiać, ani się usprawiedliwiać, ja po prostu sobie z Wamo
                polemizuję.
                Owszem, karmienie piersią dzieci 3 i 4-letnich uważam za dziwactwo, mam na ten
                temat szereg teorii, między innymi zaspokajanie własnej potrzeby bycia
                niezastąpioną, zaspokajanie głodu emocjonalnego, podświadoma niechęć do
                usamodzielnienia się dziecka itepe. Oczywiście, zaraz wyjedzie ten
                fundamentalny i najsilniejszy argument: ALE PRZECIEŻ WHO MÓWI, ŻE.... Mówi,
                mówi, bo co ma mówić matkom w Indiach i Etiopii? Że mają przygotwywać mleko
                modyfikowane na wodzi z amebą? Niech już lepiej dzieciaki trzeciego świata
                wysysają pomarszczone sutki matek, niżby miały paść z głodu.
                P.S. Cieszę się, że nick się podoba, owszem jest jednorazowy, bo mnie
                (ledzepplein3 czylismile) właścicielka forum zbanowała.
                • falafala Re: a mój syn ma prawie 4 lata, a ja nadal Go kar 25.10.05, 21:26
                  Z ta Etiopia to przesadzas!, ludzie w tych krajach pewnie nawet nie wiedza co to
                  WHO wiec im rybka co ono mowi, a niestety smutny obraz jest taki, ze glodujace
                  kobiety szybko traca pokarm wiec im po radach co do karmienia tyle co po
                  zdechlym sledziu. Nie mowiac, ze nawet gdy ma sie pokarm to najczesciej
                  przestaje on starczac dla dziecka kolo 6 miesiaca jako jedyne zrodlo kalorii.
                  (sa tego tez nieliczne wyjatki) Prosze nie podawaj za przyklad tragedii ludzkiej
                  gdy polemizujesz w takim temacie i zostan juz na tych aspektach "przywiazania
                  emocjonalnego".
                  • gosiak7619 Re: a mój syn ma prawie 4 lata, a ja nadal Go kar 25.10.05, 23:35
                    Hej hej !
                    Wracam po przerwie ( przeprowadzka , podłączenie netu ) a tu taaaka burza !
                    Mój syn ma 3,5 roku i karmie , to nie jest jedzenie . On sprawdza czy jeszcze
                    może , zachwyca się smakiem mojego mleczka i tak powoli żegna się z
                    piersią.Uważam ,że jest to lepszy sposób niż odstawianie na siłę.Karmię też
                    młodszą córkę a synek dzięki temu nie czuje się odrzucony.
                    Drodzy goście z kosmosu o co Wam chodzi ? O karmienie piersią chyba nie !
                    Te Wasze teorie ....szkoda pisać , ale napisze .

                    Napisze o moim przyjacielu , szanowanym neurologu ,który ssał pierś do 4 - 5
                    roku życia , on to dobrze pamięta ! Mało to ,chwali się tym faktem w
                    towarzystwie i jest z tego dumny , ma z czego bo w tych czasach karmiono "
                    niebieskim" .
                    Ciekawa jestem czy znacie dorosłych , którzy tak długo byli karmieni piersią i
                    czy Wasze teorie mają jakieś potwierdzenie w praktyce ? Pewnie nie !
                    Dziwie się ,że chce wam się pisać takie bzdury , są tematy w których czujecie
                    się lepiej jak np. które modyfikowane ma fajniejszą reklamę , lub opakowanie ,
                    po jakim lepsza kupa itp. Zapraszam Was na inne forum.

                    Pozdrawiam mamy karmiące , a szczególnie mamę 4 letniego ssaka.
                    Małgośka
                • fizula Re: a mój syn ma prawie 4 lata, a ja nadal Go kar 26.10.05, 16:17
                  To może Cię zbanuję jeszcze raz (???), bo chyba jesteś analfabetką (patrz
                  nagłówek: jest to forum dla mam karmiących długo lub szukających wsparcia). Co
                  ciekawe, alergolodzy zalecają też takie przedłużone karmienie dzieciom
                  alergicznym. A wyłączne karmienie piersią nawet do 10 miesiąca życia. Może
                  niech Ci to da do myślenia...
                  • asik29 Re: a mój syn ma prawie 4 lata, a ja nadal Go kar 30.10.05, 21:47
                    Co
                    > ciekawe, alergolodzy zalecają też takie przedłużone karmienie dzieciom
                    > alergicznym. A wyłączne karmienie piersią nawet do 10 miesiąca życia. Może
                    > niech Ci to da do myślenia...
                    to ciekawe skąd masz takie informacje że do 10 miesiąca wyłącznie? raczej nie
                    od alergologa specjalistko, a już na pewno nie od pediatry.
                    • fizula Re: a mój syn ma prawie 4 lata, a ja nadal Go kar 31.10.05, 08:45
                      Niejedną taką wypowiedź alergologa czytałam już, a więc jednak od alergologa :o)
                      • akia_k Re: a mój syn ma prawie 4 lata, a ja nadal Go kar 02.05.06, 12:55
                        Witajecie!
                        Karmię mojego młodszego synka już 34 miesiące i nie uważam się za niespełna
                        rozumu. Powiem wręcz, że mam gdzieś wszystkich mądralińskich, którzy uważają że
                        karmienie "tak dużego" dziecka jest chore. Nie wiem ile to jeszcze potrwa,
                        myslę już o odcycaniu, chciałabym skończyć do września przed pójsciem małego do
                        przedszkola.
                    • gosiak7619 Re: a mój syn ma prawie 4 lata, a ja nadal Go kar 31.10.05, 09:46
                      asik29 napisała
                      > to ciekawe skąd masz takie informacje że do 10 miesiąca wyłącznie? raczej
                      nie
                      > od alergologa specjalistko, a już na pewno nie od pediatry.
                      Żałuje , że chodzisz do pediatry , który nie uczestniczy w obowiązkowych
                      wykładach na temat np. astmy czy alergii.( lekarze mają obowiązek zbierać
                      punkty edukacyjne)
                      Zalecenie Towarzystwa Pulnologicznego jest takie : matki chore na astmę powinny
                      swoje dzieci karmić piersią do 10 m życia , także dzieci chore na alergię mogą
                      być karmione tylko piersią do 10 m życia .
                      Polecam zmienić lekarza!
                      Małgośka
                      • asik29 Re: a mój syn ma prawie 4 lata, a ja nadal Go kar 31.10.05, 10:24
                        : matki chore na astmę powinny
                        >
                        > swoje dzieci karmić piersią do 10 m życia , także dzieci chore na alergię
                        mogą
                        > być karmione tylko piersią do 10 m życia .
                        Zmieniłam bo radził mi karmić dziecko wyłącznie piersią conajmniej do 6
                        miesiąca życa dziecko miało solidną anemie i gdybym wprowadziła mięso już w 6
                        miesiącu życia to obyło by się bez podawania żelaza przez 6 miesięcy. Pewnie
                        podawała bym je góra przez 3. Do czego może doprowadzić anemia kazdy chyba wie.
                        Mięso zawiera bardzo dużo białek i składników mineralnych które są niezbędne do
                        prawidłowego rozwoju dziecka a których mleko matki nie posiada.
                        Rozumiem że nie przyjmujesz do wiadomości że zawiera też szereg białek które
                        przyczyniają się do rozwoju komórek nerwowych.
                        Poza tym w kwesti alergii- sparwa jest prosta jeśli można ustalić na co jest
                        dziecko uczulone i z jakich produktów nie powinna spożywać matka. Niestety
                        wiele alergii w tej chwili ma taka postać że trudno ustalić co ją wywołuje.
                        Jeśli są problemy, mimo odstawienia wszystkich produktów wywołujących alergie w
                        diecie matki(współczuje takiej kobiecie) jeśli łącznie z smaodzielnym wypiekiem
                        chleba itd. u dziecka są ciągle widoczne oznaki trwającej alergii to jednak
                        lepiej podać mleko modyfikowane i zobaczyć czy objawy zaczną przechodzić.
                        W przypadku dzieci alergicznych dobrze jest jeśli dziecko też otrzyma swoją
                        porcje mięsa czy ryby w odpowiednim czasie, a nie czekać do 10 miesiąca albo i
                        dłużej.
                        • gosiak7619 Re: a mój syn ma prawie 4 lata, a ja nadal Go kar 31.10.05, 11:25
                          Co do anemii , to trzeba robić badania będąc w ciąży bo jest zwiększone
                          zapotrzebowanie na żelazo. Jeżeli Twoje dziecko miało tak wcześnie anemię to
                          dla tego że nie miało z czego jej zmagazynować w życiu płodowym.Po porodzie
                          pewnie też miałaś niedokrwistość.

                          Takie przedłużone karmienie piersią odbywa się pod okiem specjalistów , czego
                          nie dodałam i za to przepraszam.

                          Nasza dyskusja do niczego nie prowadzi , ja jestem zwolenniczką karmienia
                          naturalnego a Ty wręcz odwrotnie.
                          Mam nadzieję , że już niebawem będziesz w mniejszości!
                          Pozdrawiam
                          Małgośka





                          • asik29 Re: a mój syn ma prawie 4 lata, a ja nadal Go kar 31.10.05, 13:06
                            Co do anemii zwykle każą jak najszybciej wprowadzić mięso do diety dziecka. Nie
                            miałam niedokrwistości miałam w ciąży świetne wyniki. Moje dziecko było bardzo
                            duże i bardzo szybko rosło. Niemniej czynnik też do przewidzenia.

                            > Nasza dyskusja do niczego nie prowadzi , ja jestem zwolenniczką karmienia
                            > naturalnego a Ty wręcz odwrotnie.
                            > Mam nadzieję , że już niebawem będziesz w mniejszości!
                            >
                            Nie jestem przeciwniczką karmienia piersią-jestem zwolenniczką racjonalnego
                            żywienia dziecka i wzięcia pod uwage okoliczności. Niestety wbrew temu co
                            niktórzy mówią pokarm matki nie zawsze jest tym co możemy dziecku dać
                            najlepszego.
                            Co do karmienia wyłacznie piersią do 10 miesiąca-to prosze o przemyślenie
                            sprawy. Mięso jako pokarm dość ciężkostrawny jest wprowadzony do diety dziecka
                            bardzo wcześnie(np. słoiczki od 6 miesiąca) czy to nie daje ci do myślenia?
                            Czemu nie wprowadza się tego jedzenia później np. po ukończeniu roku?
                            • falafala Re: a mój syn ma prawie 4 lata, a ja nadal Go kar 31.10.05, 13:40
                              Tak na marginesie, to niekoniecznie trzeba podawac dziecku mieso, by mialo
                              dostateczna ilosc zelaza, zrownowazona dieta wegetarianska tez to zapewnia. A tu
                              dziewczyny maja racje, sa kobiety ktore z pelnym powodzeniem karmily swoje
                              dzieci wylacznie z piersi nawet do roku, co nie jest czeste ale sie zdarza.
                              Oczywiscie trzeba wszystko dostosowac do dziecka i poza ogolnym zaleceniem 6
                              miesiecy wylacznie na piersi, podaje sie tez 7kg jako wage, przy ktorej
                              nalezaloby pomyslec o dodatkoweym pozywieniu. Byc moze twoje dziecko
                              potrzebowalo szybciej dodatkowego pozywienia ze wzgledu na swoj szybki wzrost i
                              to powinien zauwazyc lekarz. Jednak nie mozna winic mleka matki za to, ze syn
                              (corka) dostalo anemii, to wciaz byl dla niego najlepszy pokarm, z ta roznica,
                              ze powinien miec szybciej go uzupelniany o inne produkty. Denerwujesz sie ze
                              musialo dostawac pozniej dodatkowo zelazo. W mleku sztucznym nic innego lepiej
                              dzieci nie dostaja, wszystkie witaminy i mineraly dodawane sa sztucznie. A
                              poniewaz zelazo z takiej miesznki wchlanine jest w 4% (z mleka kobiecego 50-75%)
                              to pakuja go w wiekszej ilosci, jak i pare innych mineralow. Na dodatek, takie
                              dzieci maja zalecenie by szybciej (4 miesice) wprowadzac dodatkowy pokarm.
                              Racjonalne zywienie malucha to karmienie piersia i w odpowiednim momencie
                              wprowdzanie stopniowo innych pokarmow.
                              • asik29 Re: a mój syn ma prawie 4 lata, a ja nadal Go kar 05.11.05, 13:04
                                falafala napisała:

                                > Tak na marginesie, to niekoniecznie trzeba podawac dziecku mieso, by mialo
                                > dostateczna ilosc zelaza, zrownowazona dieta wegetarianska tez to zapewnia.

                                Tak ale zrównoważona dieta wegetariańska to taka w której istnieją inne pokarmy
                                zawierające białko i wapń niż mleko. To tak na marginesie
                                A t
                                > u
                                > dziewczyny maja racje, sa kobiety ktore z pelnym powodzeniem karmily swoje
                                > dzieci wylacznie z piersi nawet do roku, co nie jest czeste ale sie zdarza.
                                z powodzeniem
                                Co to dla ciebie znaczy z powodzeniem? że dzieci nie miały anemii?

                                > Oczywiscie trzeba wszystko dostosowac do dziecka i poza ogolnym zaleceniem 6
                                > miesiecy wylacznie na piersi, podaje sie tez 7kg jako wage, przy ktorej
                                > nalezaloby pomyslec o dodatkoweym pozywieniu.

                                W mleku sztucznym nic innego lepiej
                                > dzieci nie dostaja, wszystkie witaminy i mineraly dodawane sa sztucznie. A
                                > poniewaz zelazo z takiej miesznki wchlanine jest w 4% (z mleka kobiecego 50-
                                75%
                                > )
                                > to pakuja go w wiekszej ilosci, jak i pare innych mineralow.
                                W mleku kobiecym są ŚLADOWE ilości zelaza(podobnie jak w krowim-na bazie
                                którego zrobione jest mleko modyfikowane) nawet gdyby było wchłaniane w 100%
                                nie dostarczy dziennego zapotrzebowania na ten pierwiastek. Dzieci zwykle mają
                                zapasy żelaza na ok 4-6 miesięcy, ale to zwykle.
                                Na dodatek, takie
                                > dzieci maja zalecenie by szybciej (4 miesice) wprowadzac dodatkowy pokarm.
                                Nie tylko dlatego wprowadza się inne pokarmy niż mleko od 4 miesiąca dzieciom
                                karmionym mieszanką, ale także dlatego że układ pokarmowy jest nieco inaczej
                                przygotowany do trawienia innych pokarmów, bo co jak co ale mleko modyfikowane
                                jest jednak trudniejsze do strawienia

                                > Racjonalne zywienie malucha to karmienie piersia i w odpowiednim momencie
                                > wprowdzanie stopniowo innych pokarmow.
                                Właśnie w odpowiednim, ale ty możesz zrobić dziecku drastyczną diete
                                wegetariańską nawet do roku albo i dłużej.
                                Nie polecałabym jednak tego nikomu.
                                • falafala Re: a mój syn ma prawie 4 lata, a ja nadal Go kar 05.11.05, 19:14
                                  To zalezy jaka diete wegetarianska masz na mysli, bo sa jej rozne stopnie. A
                                  akurat rozsadny wegetarianin nie laczy w jednym posilku pokarmow mlecznych z
                                  pokarmami zawierajacymi zelazo by nie uposledzac jego przyswajania i tak juz
                                  mniejszego z roslin niz miesa.
                                  Wyobraz sobie, ze znam dziewczyne, ktora tak dlugo karmila i jej dziecko nie
                                  mialo anemii, sama sie dziwilam, ze tak mozna, bo moja polozna, ktora byla w
                                  jakims Afrykanskim kraju pare lat, opowiadala, ze tam matki karmia dziecko do
                                  roku, ale tak jak zaobserwowala dzieci do ok 6 miesiecy sa kwitnace, ale swoj
                                  pierwszy rok osiagaja z waga mniejsza niz w 6 miesiacu. Taka jest regula, ale
                                  jak od kazdej widocznie istnieja wyjatki (ja nie mam ambicji, ani koniecznosci
                                  przetrzymywnia swojego dziecka wylacznie na moim mleku wiecej niz 6 miesiecy)
                                  Co do lepszego przygotowania do trawienia pokarmow przez dzieci butelkowe, mam
                                  jednak inne zdanie, mimo wszystko kazde jedzenie naturalne jest lepsze od
                                  sztucznej mieszanki wiec lepiej by dzieci "butelkowe" wczesniej zaczely
                                  korzystac z normalnych, a nie sztucznych witamin i mineralow
                                  Jezeli chodzi o zelazo, to sprawa jest bardziej skomplikowana niz "sladowe
                                  ilosci", badania pokazuja, ze zawartosc zelaza w mleku rozni sie u
                                  poszczegolnych kobiet jak rowniez w zaleznosci od narodowosci. W wielu
                                  publikacjach mozna spotkac stwierdzenie, ze stystyczne zdrowe dziecko ma zapasy
                                  zelaza nawet do 8 miesica (nietylko 6), a jezeli kobieta posiada mleko "bogate"
                                  w ten pierwiastek to przy duzej jego przyswajlnosci mozna ten okres przedluzyc.
                                  Karmienie wylacznie piersia do 6 miesiaca jest tez podawane jako czynnik
                                  zapobiegajacy anemi u dzieci.
                                  Nikt nie twierdzi ze istnieja zasady dotyczace kazdej jednostki, dlatego
                                  napisalam, ze nalezy uwzglednaic indywidualne potrzeby, tylko nie wiem czemu tak
                                  to dziwnie skomentowalas.
                                  • asik29 Re: a mój syn ma prawie 4 lata, a ja nadal Go kar 05.11.05, 20:08
                                    falafala napisała:

                                    > To zalezy jaka diete wegetarianska masz na mysli, bo sa jej rozne stopnie. A
                                    > akurat rozsadny wegetarianin nie laczy w jednym posilku pokarmow mlecznych
                                    a znasz takie w których człowiek jada wyłącznie mleko!!!
                                    I to człowiek rosnący mający duże potrzeby zarówno na białko jak i inne
                                    składniki. Niestety nie wszystkie są zawarte w mleku.
                                    Poza tym białko uzyskane z mięsa fasoli soi jest nieco inne niż z mleka. I
                                    bardzo istotne jest aby dziecko i takie białko otrzymywało szczególnie że są
                                    one bardzo ważnym czynnikiem sprzyjajacym prawidłowemu rozwojowi dziecka.
                                    Ja nie mówie tylko o żelazie.
                                    z
                                    > pokarmami zawierajacymi zelazo by nie uposledzac jego przyswajania i tak juz
                                    > mniejszego z roslin niz miesa.
                                    > Wyobraz sobie, ze znam dziewczyne, ktora tak dlugo karmila i jej dziecko nie
                                    > mialo anemii,
                                    To nie chodzi tylko o możliwość anemii powtarzam raz jeszcze,

                                    >> Jezeli chodzi o zelazo, to sprawa jest bardziej skomplikowana niz "sladowe
                                    > ilosci", badania pokazuja, ze zawartosc zelaza w mleku rozni sie u
                                    > poszczegolnych kobiet jak rowniez w zaleznosci od narodowosci. W wielu
                                    > publikacjach mozna spotkac stwierdzenie, ze stystyczne zdrowe dziecko ma
                                    zapasy
                                    > zelaza nawet do 8 miesica (nietylko 6), a jezeli kobieta posiada
                                    mleko "bogate"
                                    Nie wiem jak bogate jest mleko kobiece w żelazo, ale w mleku kobiecym w mleku
                                    wogóle praktycznie żelaza nie ma!!!
                                    >
                                    Aha a co diety tylko mlecznej
                                    to w kwestii mięsa lub/i innych pokarmów zawierających rozmaite białka mam
                                    swoje zdanie, nie chce żeby z głupich rad korzystały nieświadome matki!
                                    Przez długi okres byłam wegetarianką i powiem szczerze żeby dieta była
                                    należycie zaopatrzona w odpowiednie białka nie mogłam jeść wyłącznie mleka i
                                    przetworów oraz warzyw i owoców.
                                    Radze samej przejść na rok czasu na diete składającej sie wyłacznie z mleka i
                                    przetworów+warzywa i owoce!

                                    • falafala Re: a mój syn ma prawie 4 lata, a ja nadal Go kar 05.11.05, 22:47
                                      Prosze nie cytuj mnie, bo tekst zlewa sie w jedno przez co ciezko sie go czyta.
                                      Widzisz podejzewam, ze mamy podobne poglady z tym, ze ty masz gorsze
                                      doswiadczenia co powoduje, ze usilujesz zakwestionowac pewne przyjete normy.
                                      Nasze prywatne doswiadczenia niezaleznie czy tez dobre czy tez zle nie zmieniaja
                                      pewnych norm stworzonych na podstawie wynikow uzyskanych przez wiekszosc. Jezeli
                                      chodzi o rodzaj zywienia na swiecie istnieja spoleczenstwa zywiace sie glownie
                                      miesem jak i takie zywiace sie glownie roslinami. Sa tez takie jak Aborygeni,
                                      ktorych glownym pokarmem jest mleko z krwia. Z tego wszystkiego wynika tylko
                                      wniosek, ze czlowiek jest zwierzeciem ktore potrafi sie dostosowac do bardzo
                                      roznych warunkow, dzieki czemu opanowalismy cala kule ziemska. Chyba z tych
                                      umiejetnosci dostosowawczych mamy wielki problem jezeli chodzi o "diete
                                      wlasciwa". Szczegolnie spoleczenstwa rozwiniete bedace niejako rozciagniete
                                      pomiedzy tym co naturalne i tym co przetworzone (powiedzmy dla naszego dobra),
                                      szukajace "zlotego srodka". Dlatego ciagle probowne jest stworzenie norm
                                      zywieniowych, ale te normy nie sa w stanie objac ogolu.
                                      Rozumiem, ze rozmawiamy o "diecie" niemowlaka, a nie doroslych ludzi (ktorzy w
                                      sposob oczywisty nie sa w stanie czerpac potrzebnych im skladnikow tylko z mleka
                                      i owocow) i tu znow problem ktorego inne ssaki nie maja, kiedy zaczac dokarmiac
                                      i czym. Poniewaz ""zabawialam" sie w robienie sama dziecku przecierkow, tez
                                      grzebalam w wytycznych dotyczcych wprowdzania poszczegolnych produktow do diety
                                      dziecka i bardzo sie zdziwilam, gdy odkrylam, ze normy roznia sie i to czasami o
                                      pare miesiecy w poszczegolnych (i to tych rozwinietych )krajach. I tak np.
                                      wychodzi na to, ze Polskie dzieci ryba uczula przed 12 miesiacem, a np.
                                      Szwajcarskie przed 7 miesiacem. To dotyczy bardzo wielu produktow, a jezeli
                                      wziac jeszcze pod uwage, ze sa kraje w ktorych pierwszym pozywieniem dziecka
                                      jest woda z wygotowanej fasoli, to czlowiek zaczyna sie zastanawiac czy te
                                      wszystkie "normy" to nie jest "pic na wode".
                                      W kazdym badz razie mleko kobiece jest w chwili obecnej jednym z nielicznych
                                      produktow, ktore sa w 100% dostepne dla dziecka nieprzetworzone, no i wlasnie
                                      to mleko jest jedynym pokarmem dla malego ssaka dostosowanym do jego potrzeb,
                                      kazde inne jest wciaz tylko niedoskonala kopia. Niestety nawet ono, nie jest
                                      idelne w kazdym przypdku, a na pewno nie w sytuacjach skrajnych. Jezeli twoje
                                      dziecko z tych czy innych powodow szybciej niz powinno wyczerpalo zapasy zelaza,
                                      moze tez to oznaczac, ze akurat ono bylo wczesniej niz standart gotowe do
                                      spozywania innych pokarmow. Tak jak niektore dzieci zaczynaja chodzic w
                                      10miesiacu, a inne w 18miesiacu. Sasiadka tez miala duzego chlopca 4300 przy
                                      urodzeniu, to dziecko ssalo piers co dwie godziny dzien i noc, i roslo w tepie
                                      przyspieszonym w trzecim miesiacu zaczela je dokarmiac, a w 5 jadl to co cala
                                      rodzina nieprzyprawione i zmielone jak leci. Wlasciwie pil mleko z piersi,
                                      pozniej jadl miche papki, a i tak w nocy ciagle budzil sie na karmienie co dwie
                                      godziny.Pewnie gdyby ona chciala przetrzymac go na piersi do 6 miesiaca tez
                                      nabawil by sie anemii. Moze problemem jest to, ze zbyt wielka wage przywiazujemy
                                      do norm, a zbyt malo obserwujemy potrzeby swojego dziecka.
                                      Pozwolisz, ze nie bede zmieniala swojej diety, na ktorej swietnie sie czuje (a
                                      jest to zupelnie przecietna dieta), ale wsrod znajomych mam przekroj od ludzi na
                                      diecie Kwasniewskiego po wegetarian niespozywajacych produktow mlecznych.
                                      Wszyscy tez zgodnie twierdza, ze sie swietnie czuja i moze rzeczywiscie bo jakos
                                      nikomu nic konkretnego nie dolega, nieliczac tych co to na kolanie, w biegu
                                      wsuwaja codziennie jakiegos odgrzewanego gotowca popijajac zupka chnska.
                                      • asik29 Re: a mój syn ma prawie 4 lata, a ja nadal Go kar 06.11.05, 13:33

                                        a czemu aborygeni dodają do mleka krew jak myślisz i dodajmy jeszcze że jedzą i
                                        inne potrawy choćby mięso kóz choć może niezbyt często spożywają także rosliny.

                                        i czemu dorośli nie są w stanie czerpać wszystkich składników z mleka? Są zbyt
                                        duzi?
                                        Co do ssaków to cielak krowi też zaczyna jadać w pwnym momencie sianko i trawke
                                        prawda-zwykle jak tylko ma okazje.

                                        co do ryb to nie sądzisz że w kraju w którym matki jadają znacznie więcej ryb
                                        niż w Polsce, przygotowanie układu pokarmowego niemowląt do trawienia związków
                                        w rybach zawartych jest zupełnie inne?
                                        Nie sądzisz że ta dieta jest w pewnien sposób zróżnicowana w zalezności od
                                        trybu życia jaki prowadzą mieszkańcy regionu-ale zawsze w pewnym okresie
                                        wprowadzane są potrawy zawierające określone białka i składniki mineralne.

                                        Mysle-jestem pewna, że dieta dziecka 6 miesięcznego w której jest tylko mleko
                                        matki jest stanowczo zbyt uboga dla młodego intensywnie się rozwijającego pod
                                        kazdym względem człowieka i nie dostarcza mu w żaden sposób wszystkich
                                        potrzebnych do rozwoju fizycznego i intelektualnego składników mineralnych.
                                        • fizula do Asik 06.11.05, 22:35
                                          Jesteś rzeczywiście bardzo pewna swego. A jak w takim razie wytłumaczysz, że
                                          znam parę dzieciaczków, które do 10-11 miesiąca życzyły sobie odżywiać się
                                          wyłącznie mlekiem swej mamy i rozwijały się przy tym rewelacyjnie i fizycznie,
                                          i umysłowo. Wyniki morfologii krwi też miały dobre. Ja mam wrażenie, że
                                          rzeczywistośc jest ciekawsza niż nasze wyobrażenie, poczucie pewności, które
                                          mamy na jej temat.
                                          • asik29 Re: do Asik 07.11.05, 16:32
                                            Rozumiem że masz ciągle kontakt z tymi dziecmi i rewelacyjnie się rozwijają.
                                            • aggrazza Re: do Asik 08.11.05, 02:56
                                              oj asik asik, ja mam w domu takie co nie chcialo jesc nic tylko mleko do prawie
                                              9 miesiaca mimo moich nieustannych prob wcisniecia jej czegkolwiek. "nie szukaj
                                              dziury w calym" jak mi powiedzial moj pediatra. teraz ma 2 lata i je ale na
                                              mieso nawet nie spojrzy. wedlug ciebie powinna miec ostra anemie a tu
                                              niespodzianka, dziecie zdrowe jak rydz.
    • dzastina2 do dagmy 25.10.05, 17:01
      co do zębów to ten chłopiec nie ma zadnych ubytków , zęby sa śliczne , więc nie
      pisz mi tu , ze tak długie karmienie ma jakiś zły wpływ . Moim zdaniem taki jest
      wybór tego dziecka , a w jego wieku ma chyba juz jakiś rozum , przeciez to już
      druga klasa i jeśli mu smakuje picie flachy ja mu życzę smacznegosmilePo co się
      wymądrzać ?
      • falafala Re: do dagmy 25.10.05, 18:38
        Ja bym jednak rozumu dzieci, nawet w tym wieku nie przeceniala. To raczej upor,
        a ten jest silniejszy od logiki, przejdzie mu jak jeszcze dorosnie.
        • dagmama Re: do dagmy 25.10.05, 21:15
          "Owszem, karmienie piersią dzieci 3 i 4-letnich uważam za dziwactwo, mam na ten
          temat szereg teorii, między innymi zaspokajanie własnej potrzeby bycia
          niezastąpioną, zaspokajanie głodu emocjonalnego, podświadoma niechęć do
          usamodzielnienia się dziecka itepe. Oczywiście, zaraz wyjedzie ten
          fundamentalny i najsilniejszy argument: ALE PRZECIEŻ WHO MÓWI, ŻE.... "

          Dla mnie głównym argumentem jest to, że dziecko potrzebuje mleka do trzeciego
          roku życia. Ja to mleko jestem w stanie zapewnić, lepsze od krowiego.
          Do Dżastiny mi jednak jeszcze daleko.
          Po moim nicku widać, że jestem przejęta byciem matkąsmile))
          Pewnie znowu jakiś link jest do nas od nienormalnych, czy jak się tam nazywacie.
          Jeśli to Wy.
          Pozdrawiam.
          • dagmama Przepraszam za tytuły postów. 25.10.05, 21:27
            Nie zwracałam uwagi na tytuł.
            Odpisywałam Cycom_jak_donice i cytowałam jej słowa, w cudzysłowiu. Tak, że to
            wyżej, to nie moje poglądy, tylko to niżej.
            I się zrobił bałagan.
            Przepraszam zwłaszcza Dzastinę.
            Pozdrawiam.
    • emiliah Re: a mój syn ma prawie 4 lata, a ja nadal Go kar 26.10.05, 09:46
      Gratuluję wytrwałości Dzastino2.
      Osobiście nie zamierzam karmić aż tak długo bo, mimo, że razem z dziećmi lubimy
      karmienie to ok 2 urodzin zaczyna mnie to męczyć. Ale podziwiam kobiety, które
      są tak cierpliwe i wytrwałe i zdecydowały się kontynuować karmienie dłużej niż
      zalecane minimum (przecież nie ma określonego maximumsmile).
      Nie zwracaj uwagi na głupie komentarze i rób swoje.
    • dzastina2 Re: a mój syn ma prawie 4 lata, a ja nadal Go kar 27.10.05, 16:43
      Sama spotkałam się z różnymi opinniami na temat tak długiego karmienia , jednka
      lekarka mówiła mi , że juz powinnam przestać , a natomiast inna gratulowała mi
      wytrwałości , ale ja robię po swojemu , bo dobrych rad mam dość.. To jest tak
      samo jak , czy karmic dziecko , kiedy się ma zapalenie piersi?? Nie wiem czy
      dobrze robiłam , ale podawałam dziecku pierś nawet wtedy , gdy miałam zapalenie
      , najpierw zbijałam temperaturę , troche odciągałam pierwszego mleka i dawałam
      cyca . A Wy koleżanki jak robiłyście?
      • falafala Re: a mój syn ma prawie 4 lata, a ja nadal Go kar 27.10.05, 17:20
        Na zapalenie tylko karmienie!, ktos musi przeciez oproznic piers, no nie? Co
        innego gdy jest to stan juz ropny. Ale do moich 5 zapalen tylko dziecko bylo
        najlepsze. Dopiero jak wypila z piersi to temperatura spadala. Zreszta zaden
        odciagacz nie oprozni piersi tak idealnie jak dziecko.
    • dzastina2 Re: a mój syn ma prawie 4 lata, a ja nadal Go kar 27.10.05, 17:57
      oj zapalenie piersi też miałam kilka razy . Ale wiesz mądrym się jest dopiero
      przy drugim dziecku , przy pierwszym jak miałam zapalenie to nikomu się nie
      przyznałam , mąż miał wrócić z pracy normalnie , a się spoźnił , jak już
      przyjechał do domu to ja miałam taka goraczkę , że tylko trzeba było wezawać
      lekarza . Hihi jak sobie teraz wspomnę to mi się śmiac chce, wiesz kto mi
      masował pierś , żeby odblokowac kanaliki??? Teściowa.....
      • falafala Re: a mój syn ma prawie 4 lata, a ja nadal Go kar 27.10.05, 20:05
        O raju, to mi cora spala szybko cala noc wiec nie moglam na nia liczyc, a
        budzilam sie w srodku nocy z temperatura 39^, dreszczami itd. Tak po kazdej
        fazie wzrostu dziecka. Za pierwszym razem przyjechala polozna z calym kombinatem
        do odsysania (czulam sie jak rasowa krasula wink), ale za drugim musialam
        rozpakowywac moja reczna pompke Avent, trzesac sie probowlam ja zlozyc pierwszy
        raz i wkadalam ten guziczk odwrotnie, wiec nic nie chcialo ssac. Uprosilam meza
        by choc troche sprobowal odessac zanim sie mala obudzi nad ranem, meczyl sie
        dlugo zanim cos udalo mu sie udalo. Od tej pory zawsze z podziwem wypowida sie o
        umiejetnosciach dzieci wink
      • dzastina2 Re: a mój syn ma prawie 4 lata, a ja nadal Go kar 26.01.06, 18:29
        no skończyliśmy karmienie... Synek sam się odstawił , a wiecie dlaczego??
        Powiedział , że chce mieć brata i siostrę smile)) Trochę mi szkoda , no , ale cóż ,
        przyszedł i na niego czas . Pozdrawiam Wszystkie mamy karmiące , karmijcie jak
        najdłużej , nie słuchajcie nikogo , skoro Wy uważacie , że jest tak dobrze.....
        • jagandra Re: a mój syn ma prawie 4 lata, a ja nadal Go kar 26.01.06, 18:51
          No, ładnie smile)))
          Taka afera była, a tu "już" koniec wink
          A skąd ten pomysł, że aby mieć brata lub siostrę, musi skończyć ze ssactwem?
          Coś mu na ten temat napomykałaś? smile
    • dziubulek111 Re: a mój syn ma prawie 4 lata, a ja nadal Go kar 29.10.05, 17:24
      Przejrzałam sobie Twój wątek. Z moich informacji wynika, że uzależnienie od
      matki i niezdrowa emocjonalnie atmosfera nie musi mieć nic wspólnego z
      karmieniem piersią. Może wystąpić przy obu rodzajach karmienia. Czasem
      przedłużone karmienie jest jednym z objawów takiej sytuacji, ale nie jedynym!
      Jeżeli maluszek je sam, ubiera się po trochu samodzielnie (np. buty, spodnie,
      koszulka przez głowę), korzysta sam (lub z niewielką pomocą) z ubikacji, ma chęć
      do eksploracji otoczenia i nie boi sie panicznie każdego zniknięcia matki, sam
      organizuje sobie zabawy, a czasem próbuje bawić się z innymi dziećmi lub osobami
      w rodzinie, to o uzależnieniu nie ma raczej mowy. W ocenie ważne są układy w
      rodzinie (przede wszystkim relacje między rodzicami dziecka). Jeśli zwiąek
      małżonków jest silny, ryzyko przedłużonej symbiozy dziecka i mamy jest mniejsze.
      To nie znaczy, że wszystkie osoby samotnie wychowujące dzieci mają gwarancję
      uzależnionego od siebie dziecka. Trzeba poznać wiele faktów, żeby oceniać.

      Ja osobiście celuję w karmieniu gdzieś tak około dwóch lat. Ale idę za głosem
      dziecka, nie tylko moim. Obu chłopaków mam bardzo (aż za bardzo czasem)
      niezależnych, a starszy bił rekordy, bo w wieku 21 miesięcy, wciąż będąc
      ssakiem, pomagał w rozkładaniu namiotu i był na górskiej wędrówce (niesiony
      przeze mnie, ale na postojach śmigał po jagodzinach sam i zrywał owocki - pod
      okiem mamy!). Sam jadł spagetti mając 10 miesięcy, a teraz jest dzielnym
      przedszkolakiem - ma właśnie 4 lata i jest w pięciolatkach, gdzie wyróżnia się
      wyłącznie wzrostem i buntowniczą naturą, która objawia się, na szczęście, rzadko
      w przedszkolu. Za sobą ma kolejną wędrówkę (młodszy brat w moim nosidle), na
      własnych nóżkach i z malusieńkim plecaczkiem (do 10 km/dzień!). Młodszy syn,
      wciąż "cycoman", ma 13 miesięcy i pięknie bawi się sam - nawet godzinę, udaje
      się w wędrówki po otoczeniu bez mamy, bezproblemowo zostaje z tatą i babcią, nie
      używa smoczka, pije z kubka bez dzioba (z dziobem też, na razie), je jedzonko
      trzymane w rączce, rysuje, buduje z klocków. I jak to się ma do karmienia?

      Ogólnie widzę jeszcze pewną nieścisłość w odpowiedziach: mówi się o zaspokajaniu
      potrzeb emocjonalnych dziecka wyłącznie przez cyc, ale to chyba niemożliwe, gdy
      karmi się raz dziennie o tej samej z grubsza porze?

      Pozdrawiam wszystkie (zacietrzewione mniej lub bardziej) mamuśki, bez względu na
      sposób karmienia i rodzenia smile

      Teresa
    • niepytana Re: a mój syn ma prawie 4 lata, a ja nadal Go kar 01.11.05, 00:15
      A ja wychowujac swoje dzieci staram sie wnosic swoje wlasne doswiadczenie.
      Cokolwiek pamietam z dzieciecych lat... Rzeczy ktore z biegu czasu uwazam za
      sluszne gdy wychowywali mnie moi rodzice sama praktykuje. Omijam dalekim lukiem
      wszystko co uwazam za ich bledy wychowawcze. Pamietam swoje reakcje i jak to
      bylo i traktuje swoje dzieci tak jak sama chcialabym byc traktowana jako
      dziecko. Tez z praktyki i zyciowego doswiadczenia dodaje nowe pomysly na
      postepowanie z dziecmi. Osobiscie nie chcialabym pamietac jak bylam karmiona
      piersia. Ale moze sa takie kobiety ktore chcialyby miec takie wspomnienia a
      moze nawet i maja i im to pasuje. Niech kazdy robi jak mu milo. Mi sie to nie
      podoba z powyzszych przyczyn. Ale nie traktuj tego zbyt personalnie, a poprostu
      jako jakis nastepny wpis. Powodzenia.
      • aggrazza Re: a mój syn ma prawie 4 lata, a ja nadal Go kar 01.11.05, 03:04
        lubie takich gosci jak ty. wyrazajacych swoje opinie bez narzucania sie.
        osobiscie nie pamietam smaku mleka mojej mamy poniewaz ze wzgledow zdrowotnych
        (mamy) zostalam odstawiona w wieku 3 miesiecy. pamietam natomiast doskonale bol
        ucha ktory jako dziecko miewalam bardzo czesto (jak i wszelkie inne chorobska).
        pamietam swoje lozeczko a nawet kolor koldry i zapach oleju kamforowego i to
        jak strasznie plakalam. bogatsza o to wspomnienie postanowilam ze moje dziecko
        takich wspomnien miec nie bedzie. i poko co zapalenia ucha jeszcze nie miala,
        anginy, biegunki, zapalenia oskszeli tez nie. nie wiem czy bylaby rownie zdrowa
        nie bedac karmiona w wieku 2 lat. byc moze tak ale nie chcialam ryzykowac.
        tak mi sie na wspomnienia zebralo. klejny wpis nie wnoszacy zbyt wiele do
        dyskusji.
        ps. niepytana piszesz moze zza grancy?
        • niepytana Re: a mój syn ma prawie 4 lata, a ja nadal Go kar 02.11.05, 23:03
          aggrazza napisała:

          > ps. niepytana piszesz moze zza grancy?

          Tak, a dlaczego smile
          Dzieki za mile slowa. Znaczy mozna inaczej myslec i sie wzajemnie szanowac.
      • jagandra Re: a mój syn ma prawie 4 lata, a ja nadal Go kar 01.11.05, 09:03
        Bardzo mi się podoba takiego podejście. Tylko jest bardzo trudne, gdy mówimy o
        malutkich dzieciach, z okresu, kiedy nie mamy wspomnień - a właściwie mamy w
        jakimś sensie, pamiętamy uczucia, wrażenia, ale trudno je nam nazwać, bo wtedy
        jeszcze nie nazywałyśmy.
        Napisałaś, że nie chciałabyś pamiętać smaku mleka? Skąd wiesz? Przecież tego
        nie doświadczyłaś? smile Ja właśnie przez to, że nie pamiętam, jestem otwarta -
        może to właśnie będzie dobre dla mojej córki, mimo że nie było moim udziałem?
        Mam takie dziwne wspomnienie. Mama karmiła piersią mojego młodszego brata,
        chciałam spróbować, mama pozwoliła, a mi nie smakowało. Całkiem niemożliwe, bo
        mama karmiła najpierw mnie, potem brata butelką ze swoim ściągniętym pokarmem.
        Może to było tak, że spróbowałam z butelki pokarmu mamy? Musiałam mieć mniej
        niż półtora roku. Samą mnie dziwi to moje wspomnienie-wyobrażenie, najstarsze
        jakie mam.
        • fizula Re: a mój syn ma prawie 4 lata, a ja nadal Go kar 02.11.05, 08:58
          A mi się w tym miejscu przypomniały słowa córeczki jednej z forumowiczek. Była
          ona karmiona do 4 roku życia, a potem wspominała, że mleko mamy było ciepłe i
          dobre (coś w tym stylu). A więc może nieuzasadnione byłyby obawy, że
          wspomnienia po karmieniu będą jakieś przykre.
          • niepytana Re: a mój syn ma prawie 4 lata, a ja nadal Go kar 02.11.05, 23:16
            Nie zrozumialyscie mnie panie. Nie pisze o smaku mleka. Ten mozna poczuc tez w
            butelce, czy kubku. Ja pisze o wspomnieniach ssania piersi mojej mamy. Sama
            karmie piersia bo moja corka jest bardzo 'cyckowa', o wiele bardziej niz dwoje
            starszych. Wierze we wszystkie plusy mleka matki nad formulka. Karmienie mnie
            czasem bardzo cieszy a czasem z lekka meczy, ale robie to glownie dla malej.
            Mam duzo mleka, zadnych problemow typu zapalenia, krwawiace brodawki czy inne.
            Sciagam mleko raz na dobe, to mam ok 540ml, dwie duze butle (mam bardzo dobry
            laktator). W ciagu dnia karmie pi razy drzwi co trzy godziny. Tata robi nocki,
            chociaz malutka od jakis 2 miesiecy przesypia wiekszosc nocy. Zasypia o 10 a
            wstaje rano o 6-7. Wiec te poranki karmi tata. Grzech jakbym teraz tak sobie ot
            przestala karmic. Do 6 miesiacy bym chciala a dalej zobaczymy. Zobaczymy jak ja
            i zobaczymy jak mala. Do czterech lat napewno nie bede karmic piersia, ba nawet
            i nie do 2. Ale nie chce rozpetywac klotni ani niecheci przez wyrazanie swojego
            zdania. Kazdy ma prawo miec inne. Czemu zagladam na to forum??? Bo uwazam ze
            niejednokrotnie jest ciekawe i mozna tu wyczytac nowosci i znalezc odpowiedz na
            problem, czy dobra rade. Pozdrawiam wszystkich.
    • situsia Re: a mój syn ma prawie 4 lata, a ja nadal Go kar 02.11.05, 23:33
      Podziwiam Cię dzastina2 za bycie w zgodzie ze sobą. Moi chłopcy mają 2 latka i 9
      miesięcy i też się karmimy.Właśnie jestem wzywana! Pa!
    • wiesia42 Re: a mój syn ma prawie 4 lata, a ja nadal Go kar 07.11.05, 23:38
      Wiecie nie czytałam poprzenich odpowiedzi, ale jak Wy dalej w tym temacie to
      sorry ale wyniękam. Czy jakieś nie spełnione czy co. To prosta sprawa. ja
      karmiłam 10 miesiecy i już, nie było zadnych schiz poprostu się skończyło i po
      cholerę jakaś ideologia? I w ogóle czym Tu się podniecać? Olał panny i już
      • moofka Re: a mój syn ma prawie 4 lata, a ja nadal Go kar 08.11.05, 08:05
        wiesia42 napisała:

        > Wiecie nie czytałam poprzenich odpowiedzi, ale jak Wy dalej w tym temacie to
        > sorry ale wyniękam. Czy jakieś nie spełnione czy co. To prosta sprawa. ja
        > karmiłam 10 miesiecy i już, nie było zadnych schiz poprostu się skończyło i po
        > cholerę jakaś ideologia? I w ogóle czym Tu się podniecać? Olał panny i już
        _________________________________
        A moze by tak dzien dobry tongue_out
Pełna wersja