Dlaczego z niechęcią się odnoszą do karmienia pie

08.11.05, 22:17
Jak w tytule czyli: Dlaczego niektórzy ludzie z niechęcią, obrzydzeniem,
mieszanymi uczuciami, a niekiedy nawet z nienawiścią odnoszą się do karmienia
piersią? Doświadczamy tego i w rzeczywistości, i na tym forum nierzadko. A
nawet, jeśli ktoś akceptuje karmienie piersią, to zdarza się, że jest to z
wieloma z zastrzeżeniami. Czyli akceptuje karmienie piersią, ale... zawsze
znajdzie jakieś "ale", jakiś sposób "zmiany" naszego karmienia, który
ktoś "musi" nam radzić.
I można by wieść spór z takimi osobami, lekceważyć je, ale może lepiej
przyjrzeć się, co za tym stoi. Dlaczego niektórzy przejawiają niechęć, wstręt
czy inne negatywne uczucia odnośnie karmienia piersią?
Może jeśli lepiej zrozumiemy co za tym stoi, nie będziemy tak łatwo brały do
siebie osobiście ich argumentów, ich ubliżania, słów niechęci czy "dobrych
rad".
No więc właśnie chciałabym lepiej zrozumieć, co kieruje tymi osobami, jaka
czasem głęboka motywacja za tym stoi?
Pierwsza taka myśl, jaka mi przyszła to oczywiście negatywne doświadczenie,
które matka miała z własnym karmieniem piersią. A więc trudno oczekiwać
wsparcia od kobiet, które same nie wykarmiły piersią dziecka. Niestety
pokolenie naszych mam (zwłaszcza 40-50-60 latków) często doświadczało
niepowodzenia w tym względzie z powodu "dobrych rad" wówczas panujących
dotyczących dopajania, karmienia według harmonogramu godzinnego itd. Ale też
obecnie wielu mamom nie udaje się zwycięsko sprostać pierwszym problemom przy
karmieniu (bolesność brodawek, zapalenie piersi, niedobór pokarmu itd.) czy
na tyle uzbroić w cierpliwość by przetrwać "kryzysy laktacyjne" (skoki
wzrostowe maluszków) czy zwykłej ale silnej potrzebie ssania dziecka. Dlatego
warto u "zwycięzców" szukać rad czyli tych mam, które wykarmiły dziecko, mają
generalnie pozytywną postawę względem możliwości wykarmienia dziecka i
pozytywnego zakończenia tego karmienia.
Druga sprawa to kobiety, które pomimo braku własnego doświadczenia w tym
względzie z powodu braku akceptacji własnego ciała w ogóle odrzucają
karmienie piersią. A więc niektóre z nich od razu będą walczyć o prawo
podania swemu dziecku sztucznego mleka wynajdując różne ku temu powody.
Dlaczego nie akceptują tego aspektu ciała kobiecego i jego bliskiego kontaktu
fizycznego z dzieckiem? Myślę, że może być wiele ku temu powodów. Między
innymi taki, że same nie doświadczyły zwłaszcza w dzieciństwie szacunku,
troski i akceptacji własnego ciała. Wydaje mi się, że wulgaryzm w tym
względzie też jest tu jakimś sygnałem: nie mówię z szacunkiem i miłością o
własnym ciele i ciele innych osób, bo może mnie ktoś zranił pod tym względem,
nie doświadczyłam szacunku wobec spraw ciała ludzkiego. Szczególnie mogą tu
doświadczać problemów kobiety, które doświadczyły jakiejś przemocy, nadużyć
seksualnych. Myślę, że niektóre z tych kobiet mogą z góry z błotem mieszać
karmienie piersią (typ agresywny), a inne doświadczać podczas karmienia
piersią silnego psychicznego bólu (karmiąc piersią pomimo negatywnych przeżyć
z tym związanym), niechęci czy innego rodzaju trudności.
Wydaje mi się, że też możliwa jest taka sytuacja, kiedy kobiety pozornie
niezależne, pewne siebie, bardzo dbające o siebie będą żywić głęboki lęk
przed utratą miłości swojego męża, mężczyzny. Do tego stopnia, że wolą
odrzucić bliską fizyczną więź z dzieckiem , aby tylko być stale dyspozycyjna
dla męża, aby nie utracić nic z jego uczucia. Żeby przypadkiem pierś nie
stała się brzydsza, dłuższa, bardziej naznaczona naczyniami krwionośnymi wolą
na wszelki wypadek nie karmić. Tak bardzo się boją utracić uczucie kochanej
osoby. Oczywiście można gdybać, że doświadczyły już kiedyś takiej utraty (np.
w dzieciństwie strata miłości ojcowskiej, rozwód itd.). I może to skutkować
tym ukrytym brakiem zaufania do małżonka. Bo kobieta, która ufa swojemu
mężowi z całym spokojem i wolnością karmi piersią mając to poczucie pewności,
że "on będzie mnie kochać nawet gdybym trochę straciła na swej urodzie". I
troszczy się o swoje ciało nie z obawy, że przestanie być kochana, ale
dlatego, że sama lubi siebie i kocha swojego męża.
Czasami też widzę, że przyczyną niechęci do karmienia piersią jest silne
skoncentrowanie na swoich potrzebach. I w tym wszystkim ginie dziecko i jego
potrzeby, i jego indywidualny rozwój również w tym aspekcie. Często spotykam
się (już na sali położniczej) z takimi określeniami świeżo upieczonych mam
dotyczącymi ich dzieci: "To moje dziecko jest leniwe, złośliwe, ma zbyt dużą
potrzebę ssania itd.) Dla mnie takie postawienie sprawy może świadczyć, że
kobieta widzi problem w dziecku ("to zachowanie dziecka trzeba zmienić"), a
nie w braku własnego zrozumienia (potrzeba większego zrozumienia dziecka,
akceptacji, pomocy mu zamiast zmieniania go czyli "to moje zachowanie można
zmienić, żeby pomóc dziecku").
Oczywistym powodem niechęci do karmienia piersią jest też niepogłębiona
wiedza.
Ciekawa jestem Waszych opinii. Niejednokrotnie osoby, które się wypowiadają
na tym forum (nie-matki karmiące) rysują nasz portret psychologiczny jako
niedbającej o siebie, skoncentrowanej na dziecku, sfrustrowanej matki-polki,
nierzadko nie przebierając w słowach. Nie dołączajmy się do nich w tym
szkalowaniu siebie nawzajem. Raczej chodzi mi o zrozumienie, dlaczego inni
nie mogą, nie potrafią docenić karmienia piersią i naszego tutaj wspierania
się. Z całą kulturą i szacunkiem to zróbmy.
Przyznam się, że biłam się z myślami czy ten wątek założyć tu czy na naszym
prywatnym forum... Ale co tam, ryzyk-fizyk, jestem dobrej myśli.
Bywajcie zdrowi (tym razem moja starsza latorośl jest z anginą)!
    • niepytana Re: Dlaczego z niechęcią się odnoszą do karmienia 09.11.05, 05:03
      Aj, co Ty fizula sie przejmujesz takimi lipcowymi, albo jeszcze lepiej starymi
      bezdzietnymi pannami, albo tez zameznymi starymi babami co im juz piersi ze
      starosci flaczeja a nie z 'wykarmienia potomstwa' hehehehehe. A ja z drugiej
      strony nie mialam zadnych problemow z karmieniem piersia (odpukac w drzewo
      hehehe), karmie juz trzecie dziecko aczkolwiek nigdy nie karmilam 'dlugo' i
      swiecie wierze w wartosci mleka matki dla dziecka i ze jest ono najlepsze.
      Osobiscie jednak nie lubie rowniez przeginania w druga strone, czyli piers na
      wszystko i za wszystko, piers lekarstwem na wszystkie choroby i dolegliwosci u
      matki jak rowniez i u dzieci no i chyba najbardziej ze piers w nieskonczonosc,
      i bez znaczenia zaczyna sie w tym wszystkim robic mleko. Najwazniejsza jest
      piers nawet i pusta. Piers babci naprzyklad. C'mon. Poniewaz jestes na tym
      forum powaznym autorytetem dobrze byloby uslyszec tak za jak i przeciw, plusy i
      minusy karmienia piersia, karmienia piersia przy zapaleniach, dlugiego
      karmienia piersia czy tez karmienia piersia publicznego od Ciebie fizula. Juz
      zreszta gdzies chyba pisalam ze ja karmie publicznie ale szanuje zapatrywania
      spoleczenstwa na sprawy takie jak seksualnosc. Piers kojazy sie szeroko z
      seksualnoscia bardziej niz z macierzynstwem. Oczywiscie ze mozemy zaczac
      nawracac zachodnia cywilizacje i zaczac palic biustonosze, ale napewno nic
      nikomu nie udowodnimy wyjmujac w miejscach publicznych piersi do karmienia.
      Szanujmy sie zatem wzajemnie.
      • fizula do Niepytanej 10.11.05, 06:36
        Co ja się tak przejmuje? Bo mnie ten temat interesuje, chcę pogłębiać swoją
        wiedzę na ten temat, a więc z ciekawością czytam i uczę się właśnie również od
        mam tu piszących.
        Jeśli jesteś zainteresowana tym, jak długo uważam, że można sensownie karmić,
        to streszczałam swego czasu artykuł na ten temat z którym z grubsza mogę się
        zgodzić. Pokrótce za naturalną (płynną) granicę uważam wiek przedszkolny. A
        więc 3-4-5 czy nawet 6 lat to czas zakańczania karmienia piersią. Nie bez
        kozery zęby mleczne tak się nazywają: zaczynają się wyżynać stałe, a więc
        ostatni dzwonek na odstawienie.
        Nigdzie nie pisałam, że mleko matczyne jest panaceum na wszystko. Jeśli byś
        uważniej mnie czytała to niejednokrotnie już pisałam, że np. mamy przede
        wszystkim powinny dbać o swoją relację z mężem, że istnieją przeciwskazania itd
        (ja uważam, że całkiem niemało, o czym pisałam między innymi do Oxygen100). Ale
        z drugiej strony należy zwrócić uwagę, że badania pokazują, że dzieci ssące
        pierś są chronione w ten sposób przed wieloma chorobami (pospolitymi jak
        biegunki, zapalenia uszu, płuc itd.), ale również niektórymi chorobami
        cywilizacyjnymi (otyłość, cukrzyca, niektóre nowotwory wieku dziecięcego itd.).
        Oczywiście badania porównawcze dotyczą często dzieci, które były wyłącznie
        karmione piersią do 6 miesiąca (porównywanych do tych karmionych mieszankami).
        Ale co ciekawe: zaobserwowano efekt dawki, a więc im dłużej trwało wyłączne
        karmienie piersią (np. 4 miesiące w porównaniu z 6), tym bardziej było widać
        korzyści zdrowotne dla dzieci na piersi.
        Badań nad przedłużonym karmieniem nie ma prawie wcale, więc raczej naszą wiedzę
        opieramy na obserwacji naszych dzieci. Stąd dla Ciebie być może wydaje się
        niepotrzebne karmienie piersią w drugim roku życia. Ale ja już mam
        doświadczenie z dwójką moich pociech, że właśnie w drugim roku życia dzieci
        SAME Z SIEBIE podczas chorób potrafią zrezygnować z innych pokarmów na rzecz
        maminego mleczka. I wierz mi nie wynika to z chęci mamy, bo w drugim roku życia
        karmienie wymaga większego trudu (bo generalnie dziecko bardziej wymagające i
        jeszcze mamy prawo być już zmęczone tym karmieniem). Stąd to nasze dzieci uczą
        nas, że jednak podczas choroby szukają ratunku w matczynych przeciwciałach
        zawartych w mleku mamy. I dajemy im takie prawo, nie prowadząc z chorym
        dzieckiem wojen o pierś. W trzecim roku życia chorując dziecko już
        prawdopodobnie nwet w chorobie nie będzie się ograniczało do ssania, bo
        zwyczajnie mu to nie wystarcza. Można tu obserwować powolne odchodzenie w tym
        względzie naszych dzieci. A więc nie ma tu żadnego "pierś w nieskończoność",
        skoro pięknie mogę obserwować, że moje starsze dziecię pięknie dorasta i samo
        dojrzewa do podziękowania za pierś, do coraz żadszego ssania (bez żadnych walk,
        krzyków, okłamywania dzieci, że pierś zepsuta, trucia ich gorzkim paluszkiem).
        Tak jak 3 i półletni młodzieniec mojej znajomej, który powiedział któregoś
        razu: "Nie chcę już mojego kochanego cysia" i na tym zakończył karierę ssaka.
        Ja tam żadnym autorytetem nie jestem, taka sama ze mnie mama jak i inne.
        Piszę na bieżąco o plusach i minusach w powyższych tematach, jeśli ktoś mnie
        pyta. Pierś nie jest panaceum na wszystko: dzieci karmione piersią są tak samo
        leczone jak i inne (tyle, że częściej krócej i bardziej owocnie).
        Ja myślę, że większość mam długokarmiących też szanuje zapatrywania
        > spoleczenstwa na sprawy takie jak seksualnosc <, dlatego starają się, jeśli
        wydaje im się, że wymaga tego dobro dziecka, karmić dyskretnie, z taktem, bez
        ekshibicjonizmu. Też już o tym pisałam. A już 2 czy trzyletnie dziecko w ogóle
        można stopniowo uczyć, że jedne miejsca nadają się na karmienie piersią (np.
        dom), a inne nie (kościół, itp.)
        Dokładniej czytaj nasze forum, to się dowiesz, że nie tylko nie popieramy
        palenia biustonoszy, ale szukamy odpowiednio ładnych i wygodnych.
        > Szanujmy sie zatem wzajemnie.
        Też bym proponowała, byś uszanowała, że to forum jest dla mam karmiących bądź
        karmiących długo, więc skoro nie karmisz, to nie widzę powodu, dla którego
        miałabyś tu pouczać inne mamy albo podsyłać nam agresywne obrazki.
        • niepytana Re: do Niepytanej 10.11.05, 16:46
          Radze Tobie dokladniej czytac. Juz pisalam ze karmie piersia i karmilam i
          uwazam piers za najlepsza rzecz dla dziecka, a moze raczej mleko z tej piersi.
          Obrazek naprawde zle odebralas.
          PS. Dla mnie jestes tutaj autorytetem nie dlatego ze jestes lepsza czy gorsza
          matka, ale dlatego ze masz duza wiedze na ten temat. Takze spokojnie i bez
          nerwow. A lipcowymi i bezdzietnymi starymi zlosliwymi pannami naprawde radze
          sie nie przejmowac. Moze bardziej zgubionymi, nowymi matkami ktorych karmienie
          nie obrzydza, jedynie nie maja na jego temat wystarczajacej wiedzy. Pozdrawiam
          Cie serdecznie.
    • jakw Re: Dlaczego z niechęcią się odnoszą do karmienia 09.11.05, 09:56
      Wydaje mi się, że sporo wśród osób niechętnych karmieniu piersią jest mam,
      którym to karmienie nie wyszło na samym początku i szybko to karmienie
      zakończyły. Przypomnijcie sobie, co się działo, gdy wasze dzieci miały 2,3 czy 4
      tygodnie. Jeszcze nie są specjalnie kontaktowe, głównie zajmują się
      jedzeniem,robieniem kupy , płakaniem i spaniem. Dodatkowo hormony u mamy,
      depresje poporodowe i wogóle przystosowywanie się do nowej sytuacji. I mamom tym
      utrwalił się obraz pt. dziecko, którego nie można w żaden sposób zrozumieć,
      wiszące przy piersi na okrągło. I widzą teraz swoje dziecko (już starsze), które
      je o wiele rzadziej z butelki, uśmiecha się, bawi, gada i rozwija się - jedząc z
      butelki. Nawet być może nie myślą o tym, że starsze dziecko "piersiowe" też
      byłoby gadatliwe, uśmiechnięte i świetnie rozwinięte.
      I porównują to swoje malutkie dziecko na piersi z tym nieco większym na butelce.
      I wychodzi im na to, że butelka jest o wiele lepsza, a pierś beznadziejna.
      Jak Ania miała kilka tygodni, to chyba budziła się rzadziej niż teraz. Tylko ja
      teraz jestem bardziej wyspana, mam więcej czasu i o wiele fajniejsze dziecko.
    • dagmama Re: Dlaczego z niechęcią się odnoszą do karmienia 09.11.05, 10:51
      Zgadzam się w z sadzie ze wszystkim, Iza.
      Ja najwięcej ataków odpieram ze strony mojej mamy, która karmieniu poświęciła 2
      tygodnie życia.
      Internetowymi atakami niezbyt się przejmuję. Staram się zabierać głos, ale
      czasem nie warto.
      Najbardziej śmieszy mnie ten patriarchat w głowie, że piersi są wyłącznie dla
      męża, trzeba być cały czas do dyspozycji, broń Boże dziecko we wspólnym łóżku i
      mleko pryskające podczas kochania się.
      No, pół roku ten samiec wytrzyma, zapewne przepraszany i błagany o wybaczenie,
      że, o zgrozo, dziecko przytulone do mamy i ssące pierś.
      Rozebrane panienki w czasopismach są piękne, duże dekolty i powiększanie biustu,
      opalanie topless również, ponieważ to też dla mężczyzn, ale kobieta karmiąca w
      parku, to już obraza boska.
      Czuję się wolna od czegoś takiego, moje życie jest takie satysfakcjonujące,
      kochający mąż, dziecko i ładny biust.
      A, no i pierś u mnie nie jest na wszystko. Tłumaczę, że mleczko (słowo na c...
      nie przechodzi mi przez gardło) po kąpieli, a teraz się bawimy/huśtamy/jemy
      jabłuszko.
      Pozdrawiamsmile))
    • oxygen100 Re: Dlaczego z niechęcią się odnoszą do karmienia 09.11.05, 11:28
      Fizula powiem Ci tak: Siedze w tej nieszczesnej nauce juz dobrych pare lat.
      Zapoznaje sie z roznymi teoriami. Zywot jednych jest krotki innych dluzszy,
      jeszcze inne ewoluuja w miare postepow prowadzonych badan i odkryc. Ale za
      kazdym razem gdy okazywalo sie ze cos jest krokiem milowym i teraz to juz na
      pewno zmierzamy w dobrym kierunku i ku lepszemu cos zawsze stawalo na drodze.
      Przyklady mozna mnozyc w nieskonczonosc. A to witaminy byly panaceum na
      wszystko, a to leki hormonalne, a to ostatnio komorki macierzyste itp... Ale po
      jakims czasie okazywalo sie ze istnieje druga strona medalu. Na szczescie
      czesto ta druga strona byla zauwazana i wszelakie zachwyty nad tym czy innym
      genielnym osiagnieciem weryfikowano. Np. teraz prowadzi sie proby aby okielznac
      np. potworniaki w ktore transformuja komorki macierzyste itp... W przypadku
      karmienia piersia w zasadzie brak przeciwwskazan poza nielicznymi wyjatkami
      ktore zapewne znasz: leki, przewlekle czy zakazne niektore choroby, schorzenia
      sutka itp. I jak dla mnie to jest wlasnie niepokojace. Ze w zasadzie nie mowi
      sie o przeciwwskazaniach dotyczacych karmienia piersia. Ze w wielu ulotkach
      jest napisane ze "nie zaleca sie przyjmowania substancji X w przypadku
      karmienia piersia" czyli zinterpretowac mozna to tak ze priorytetem jest
      karmienie piersia a nie zdrowie matki. Wiedza na ktora sie czesto powolujesz
      jest publikowana w czasopismach ktore z zalozenia maja sluzyc krzewieniu
      karmienia piersia. Czyli publikacje ktore wysyla sie do tych czasopism
      przechodza pewna selekcje: czy dany artykul nadaje sie do tego czasopisma czy
      nie. Artykuly recenzuja ludzie ktorzy sa zwiazani z danym czasopismem czy
      wydawnictwem. My nie wiemy np. jakie prace zostaly odrzucone. Moze np.
      pokazujace jakis negatywny wplyw karmienia piersia na jakis proces?? Czyli
      mozna stwierdzic ze tak selekcjonowana wiedza nie bedzie obiektywna. Bo
      dlaczego np. Nie ma informacji o tym czy jakis lek przenika do mleka?? Co
      oprocz drogocennych substancji odzywczych to mleko zawiera?? Dlaczego nie mozna
      oznaczyc w mleku stezenia pestycydow, jonow metali ciezkich, czy innych
      metabolitow nie koniecznie tak wspanialych dla organizmu znajdujacego sie w
      fazie intensywnego rozwoju?? Dlaczego?? Owszem na prowadzenie takich badan
      potrzebne sa zgody komisji etycznych itp. Ale przeciez nie sa to badania
      inwazyjne. Metody badawcze sa bardzo czule: spektorskopia, HPLC to tylko
      podstawowe metody w badaniach toksykologicznych. Przeciez pobiera sie rozne
      tkanki od ludzi i prowadzi na nich rozmaite analizy prawda?? jaki problem
      pobrac w sterylnych warunkach troche pokarmu i oznaczyc poziom rteci czy
      olowiu?? Zaden. Jednak wowczas teoria o tym ze mleko matki jest jedyne
      niezastapione moglaby sie nieco nadwerezyc?? Czy dlatego ze gdyby zaczeto o tym
      mowic glosno poradnie laktacyjne mialyby mniej pacjentow a szpitale np. tym
      samym nieco mniej funduszy?? Dla mnie wiedza podawana w taki tendencyjny sposob
      jest po prostu niepokojaca. Wrecz zaryzykuje stwierdzenie ze to zakrawa na
      fanatyzm. Niestety takie postawy spotyka sie takze u wielu lekarzy ktorzy widza
      tylko same plusy a nie chca lub nie moga przyjac do wiadomosci ze na pewno
      istnieja tez jakies minusy. Ale o tym mozna siebedzie przekonac zapewne dopiero
      po latach. Gdy dziwne nowe dolegliwosci czy zaburzenia zaczna byc moze byc
      kojarzone wlasnie z nie do konca poznanymi przez zaniechanie minusami karmienia
      piersia.
      Moje zle nastawienie do karmienia piersia nie ma nic wspolnego z dziecinnymi
      traumami pochodze z pelnej rodziny, nikt mnie nie zgwalcil, nie bylam
      molestowana, podoba mi sie nawet (o zgrozo smile) moje cialo o ktore chetnie
      zreszta dbam, akceptuje korzysci plynace z karmienia piersia ale nie potrafie
      zaakceptowac tego fanatyzmu. Na Boga przeciez tu chodzi tylko o jedzenie. No i
      nie oszukujmy sie do mieszanek nie dodaje sie narkotykow smile)JA uwazam ze
      swojemu dziecku predzej podam mieszanke niz wlasne wzbogacone sterydami
      mlekosmile) pozdrawiam

      -
      • falafala Re: Dlaczego z niechęcią się odnoszą do karmienia 09.11.05, 14:20
        Tzn uwazasz, ze w przerobionym mleku krowim nie ma sterydow, pestycydow,
        hormonow wzrostu, antybiotykow i czegos tam jeszcze. Ze przemysl mleczek dla
        niemowlat sprzedawanych w samych tylko Niemczech za pond 200 000 000 EU jest
        wolny od oszustw przemilczen i tu jest wszystko wiadome. Nie jest, na wiekszosc
        pytan nie znaja odpowiedzi, ale za to maja sliczne reklamy. Czy znasz sklad
        mleka w proszu dowolnej firmy, nawet jezeli chodzi o pochodzenie w nim cukrow
        tluszczy protein?
        A zmowa fanatykow karmienia piersia doprowadzila do zatajenia straszliwych
        informacji o zawartosci trujcych substncji w mleku matki? Ze w mleku matki jest
        wiecej zwiazkow szkodliwych niz w wdychanym przez nas powietrzu na spacerze, w
        miesie, marchewce? Ciekawe jakie profity propagtorzy karmienia piersia ciagna z
        faktu jego promowania? Uwazasz, ze powinno sie straszyc mlekiem matki jak
        choroba wsieklych krow, pryszczyca albo ptasia grypa. Bylo by to bardzo nosne
        medialnie... Tak przy okazji to zapraszam do przeczytnia paru pozycji
        dotyczacych karmienia, La Leche Liga a bez problemu znajdziesz informacje o
        zawartosci metali ciezkich w mleku matki. A jezeli na leku jest napisane by nie
        brac go w czasie karmienia to dlatego, ze wlasnie przenika do mleka, a nie
        dlatego, ze mleko jest wazniejsze od zdrowia matki, ale dlatego, ze czesto mozna
        znalezc alterntywe mniej szkodliwa lub zeby wczesniej rozwazyc odstawienie
        dziecka od piersi. Propaktorzy karmienia piersia nie widza samych plusow, ale
        widza plusy nad karmieniem mlekiem z proszku, i wlasnie te plusy, ktore rowniez
        wychodza w wieku doroslym staly sie podstawa do propagowni karmienia piersia,
        ktore w latach 70` ubieglego wieku prawie zostalo wytrzebione w nowoczesnym
        spoleczenstwie.
        Jezeli siedzisz w nauce to powinnas wiedziec, ze sa rzeczy ktorych sie nie
        przeszkoczy, bo tak jest swiat skonstruowany, trzeba sie zgodzic w koncu na
        jakas rownowage, jak w fizyce polepszajac jeden czynnik pogorszamy inny. Nie
        wymyslono i nie zanosi sie na to, bysmy znalezli panceum na wszystkie choroby,
        i cudowne zrodlo czerpania wody zycia dla calej ludzkosci

        Idac twoim tokiem rozumowania to wogole nie powinnismy sie decydowac na dziecko,
        bo zatruwamy je juz od poczecia, zreszta z czego ono jest poczete? - z zatrutych
        komorek macierzystych. Zycie jest szkodliwe i prowadzi do smierci wiec po co sie
        meczyc?

        A do rozwzan fizuli mozna jeszcze wlasnie dodac wiare, ze czlowiek potrafi
        poprawic to nad czym "natura" pracowala przez eony, tylko na korzysc. Wprowadzic
        wzorce postepowan, wygladu, zachowania i doprowdzic siebie do szczesliwosci
        wiecznej za zycia.
        • oxygen100 Re: Dlaczego z niechęcią się odnoszą do karmienia 09.11.05, 14:38
          falafala wybacz ale nie chce mi sie z Toba dyskutowac. Przedstawilam wlasny
          punkt widzenia. Fizula spytala wiec jej odpowiedzialam. Tyle. Jeszcze jedno.
          Zycie nie jest poczete z komorke macierzystych tylko z bardzo zroznicowanej
          kom. jajowej i plemnikowej.
          -
          • falafala Re: Dlaczego z niechęcią się odnoszą do karmienia 09.11.05, 15:43
            Oczywiscie nie mamy co dyskutowac,nie to miejsce (zreszta jak sama widzisz mi
            jest wszystko jedno jak sie zwa komorka jajowa i plemnik, (co notabene nie bylo
            podstawa do argumentowania) tobie jako najwyrazniej obeznanej w naukach
            biologicznych, nie, wiec nie znalazlybysmy wspolnego odniesienia) , napisalam
            tylko, bo odnioslam dziwne wrazenie, ze przeczysz sama sobie. Na poczatku
            negujesz "rewelacyjne" odkrycia, ktore po jakims czasie okazuja sie niewypalem,
            a pozniej negujesz karmienie piersia. Z jakiegos powodu przekonuje ciebie
            bardziej "rewelacyjne" odkrycie jakim jest mleko w proszku dla niemowlat. Tylko,
            ze propagownie karmienia piersia nie jest odkryciem, ale odwrotem od bledu jakim
            bylo propagowanie sztucznego odzywiania niemowlat. Wiec moim zdaniem nie do
            konca odpowiedzilas na pytanie, zwlaszcza, ze pewne twoje argumenty o
            nieudostepnianiu negatywnych skutow karmienia piersia sa nieprawdziwe, skoro
            nawet ja, laik biologiczny, znalazlam jakies w ksiazce popularnej dostepnej w
            bibliotece. Co pozwla mi wyciagnac wniosek, ze jest ich znacznie wiecej w
            specjalistycznych pracach.
      • aggrazza e tam, zaraz niezastapione 10.11.05, 03:18
        oxygen, co ty opowiadasz, mleko matki jedyne i niezastapione? alez na
        mieszankach rosnie najpotezniejszy narod swiata! niewiele jest niezastapionych
        rzeczy na swiecie. na szczescie mleko matki do nich nie nalezy, ja sie bardzo
        ciesze ze mieszanki istnieja i nie umniejszam ich roli, ale swoje dziecko
        postanowilam karmic piersia bo jeszcze nikt nie zdolal mnie przekonac o
        wyzszosci substytutow nad orginalami jesli chodzi o zywienie.
        ja rowniez najwiecej kryki doswiadczylam ze strony kobiet ktore nie karmily
        piersia glownie dlatego ze uwazaly to za zbyt klopotliwe. i teraz z pspektywy
        czasu bardzo mi zazdroszcza bo moje dziecko chodzi do zlobka, nie choruje a ja
        moge sie spokojnie realizowac w pracy podczas gdy ich dzieci siedza w domu z
        opiekunkami bo w instytucjach sie wykanczaly a one biegna pedem do domu po
        pracy bo opiekunka na godziny niestety kosztuje.
        argument o obecnosci metali ciezkich w mleku matki jakos mnie nie przekonuje.
        swiat jest jednym wielkim smietnikiem wiec dlaczgo nase nasze ciala mialyby
        pozostac czyste? dzieci narazone sa na negatywny wplyw srodowiska bez wzgledu
        na to jak sa karmione (swoja droga ciekawa jestem czy, jak i do jakiego stopnia
        producenci sa w stanie oczyscic krowie mleko z metali ciezkich, pestycydow i
        innych swinstw) a przejmujac na siebie role karmicielki i niejako filtra jestem
        w stanie do pewnego stopnia uchronic moje dziecko przed czescia tego
        niechcianego dziedzictwa. chyba mi sie udaje bo pomimo 2 lat na piersi jakos
        nie zauwazono u niej objawow zatrucia metalami ciezkimi.
        nie zrozum mnie zle, ja szanuje dociekliwosc umyslow scislych ale osobiscie
        wystarcza mi to co juz wiem i co wyprobowalam na wlasnym dziecku. jesli
        przytrafi mi sie drugie dziecko, zrobie wszystko zeby je karmic. tobie tez
        radze nie dlatego ze wiem wiecej od ciebie na temat skladu mleka ale dlatego ze
        mam same pozytywne doswiadczenia jesi chodzi o karmienie.
      • fizula Re: Dlaczego z niechęcią się odnoszą do karmienia 10.11.05, 08:13
        Wiedziałam, Oxygen, że na Ciebie można liczyć :o) Nie pisałam nigdzie, że
        należysz do tych typów osób, o których pisałam. Nie bierz tego tak osobiście ;o)
        Ale z drugiej strony ciekawe, dlaczego tu zaglądasz, skoro jednak w Twoim
        przypadku wybierasz sztuczną mieszankę.
        Według Ciebie jest mało przeciwskazań do karmienia piersią, ale jak pokazuje
        praktyka, jest ich wystarczająco dużo, żeby mamy karmiące musiały dbać o swoje
        zdrowie.
        Ze w wielu ulotkach
        > jest napisane ze "nie zaleca sie przyjmowania substancji X w przypadku
        > karmienia piersia" czyli zinterpretowac mozna to tak ze priorytetem jest
        > karmienie piersia a nie zdrowie matki.
        Widzisz, myślę, że interpretujesz to tendencyjnie: tak jak chcesz to zrozumieć.
        A należałoby to zrozumieć zupełnie inaczej: że po prostu ten lek nie został
        dostatecznie przebadany. I ani proirytetem nie jest karmienie piersią ani
        zdrowie mamy. Wychodzi tu brak danych na temat przenikania leku do pokarmu i
        jego wpływu. I właściwie wiele zależy od lekarza i mamy, czy będą ryzykować.
        Znając brać lekarską, to raczej jest mało skłonna ryzykować zdrowiem dziecka.
        Więc wolą doradzić np. całkowite odstawienie od piersi (wychodzi tu niewiedza,
        że można też zaprzestać karmienia piersią na czas przyjmowania leku zachowując
        karmienie piersią dzięki odciąganiu). Tak, tak, to jest bardzo wygodne dla
        lekarza: nie brać odpowiedzialności.
        > mozna stwierdzic ze tak selekcjonowana wiedza nie bedzie obiektywna. Bo
        > dlaczego np. Nie ma informacji o tym czy jakis lek przenika do mleka?? Co
        > oprocz drogocennych substancji odzywczych to mleko zawiera??
        Ale np. osoby odpowiedzialne za polski Komitet Upowszechniania Krmienia Piersią
        są lekarzami. I informacje zbierane przez nich np. o lekach pochodzą z AAP,
        więc nie są jakoś nie wiadomo jak selekcjonowane. Raczej są relacją z pewnego
        źródła, cieszącego się w pewnej mierze autorytetem wśród lekarzy.
        Dlaczego nie mozna
        >
        > oznaczyc w mleku stezenia pestycydow, jonow metali ciezkich, czy innych
        > metabolitow nie koniecznie tak wspanialych dla organizmu znajdujacego sie w
        > fazie intensywnego rozwoju??
        Można i się to robi, właśnie czytałam artykuł relacjonujący badania tego typu
        rzeczy niedawno na nielubianej przez Ciebie stronie:
        www.lalecheleague.org/llleaderweb/LV/LVMayJun94p37.html
        Całkiem pokaźny spis bibliografii zawiera ta stronka, więc może nie jest aż tak
        strasznie stronnicza.
        Jednak wowczas teoria o tym ze mleko matki jest jedyne
        > niezastapione moglaby sie nieco nadwerezyc?? Czy dlatego ze gdyby zaczeto o
        tym
        >
        > mowic glosno poradnie laktacyjne mialyby mniej pacjentow a szpitale np. tym
        > samym nieco mniej funduszy??
        Szpitale nie dostają funduszy na Poradnie laktacyjne już od jakiegoś czasu,
        dlatego KUKP wysyłał list protestacyjny w tej sprawie do władz. Masz
        nieaktualne informacje na ten temat.
        >Na Boga przeciez tu chodzi tylko o jedzenie. No i
        > nie oszukujmy sie do mieszanek nie dodaje sie narkotykow smile)
        Ale za to krowy też chorują, są leczone i to lekami, które nie są badane pod
        kątem karmienia niemowląt :o)
        I z ciekawostek: im wyższy numerek przy sztucznej mieszance, tym mniejsze
        wymagania i restrykcje dotyczące przygotowania mleka do sprzedaży. Tzn. że już
        przy NAN2 czy Bebiko2 producenci już nie muszą się aż tak starać aż tak
        upodabniać tych mlek do kobiecego.
        Może jednak byś nie czytała naszego forum, skoro nie odpowiada Ci jego
        przeznaczenie. Może powinnaś założyć na "karmieniu butelką" założyć wątek: "Jak
        cieszyć się z karmienia sztucznym mleczkiem? bez deprecjonowania karmienia
        piersią"? Bo istota zadowolona z tego nie próbowałaby udowadniać innym, że ich
        karmienie jest do kitu.
        W spokoju karm swe dziecię mieszanką! Wiesz, że ja Cię osobiście nigdy nie
        zachęcałam do karmienia piersią z Twoimi obawami i wątpliwościami (i oczywiście
        lekami). Chęć karmienia piersią musi wynikać z samej kobiety, a nie z czyjegoś
        narzuconego zdania. Więc śmiało możesz wybrać butelkę, też jest to jakieś
        wyjście. Ja nigdy nie namawiam do karmienia piersią bez woli kobiety. Wręcz
        zdarzało mi się wybór butelki doradzać. Gdy widzę, że matka jest niechętna
        karmieniu, częściej się usuwam ze swoją pomocą.
        Ale mi się dostało od fanatyków :o(
        • oxygen100 Re: Dlaczego z niechęcią się odnoszą do karmienia 10.11.05, 09:48
          Wiesz Fizula zawiodlam sie na Tobiesmile)Dlaczego mam nie czytac tego forum?? Bo
          mam na ten temat inne zdanie?? smile)Cos Cie chyba Fizula ponioslo z lekkasmile) Na
          razie nei mam powodow zeby zakladac watki na karmieniu butelka z tej prostej
          przyczyny ze nie mam dziecismile)I zebysmy sie dobrze zrozumialy: karmienie nie
          jest do kitu a ja juz mam taka wredna nature ze poszukuje dziury w calym. I
          akurat to w moim zawodzie procentujesmile)
          Choroby krow tez mnie nie przekonuja bo przeciez chyba (nie mam zadnych
          profitow od producentow mieszanek a moze szkodasmile))leki maja to do siebie ze
          dzialaja dynamicznie. Znaczy w pewnym okresie osiagaja maxymalne stezenie we
          krwi, sa metabolizowane, maja okres poltrwania, a nastepnie sa WYDALANE z
          organizmu prawdasmile)A akurat ci ktorzy maja umowy z firmami produkujacymi
          mieszanki baaaaardzo odbaja o swoje eldorado (moja mama pracuje w Sanepidzie i
          akurat tak sie sklada ze wykonywala rozne badania w roznych mleczarniach).
          Poza tym tak juz na chlopski rozum proces przetwarzania mleka na mieszanke jest
          chyba wysoce "technologiczny" bo z plynu powstaje proszek wiec raczej rozne
          niepozadane substancje silami tychze ulegaja inihilacji.
          Skoro twierdzisz ze szpitale nie dostaja funduszy na poradnie laktacyjne tym
          lepiej. Jest znacznie wiecej pilniejszych potrzeb niz udzielanie wskazowek
          matkom jak maja produkowac wiecej mleka. Zreszta te kobiety ktore tego chca
          slono placa za te porady prawdasmile) No i balsamem na moje skolatane serce jest
          to ze twierdzisz ze lekarze nie ryzykuja i radza kobietom odstawic dziecko.
          Myslalam ze sugeruja raczej zaprzestanie leczeniasmile) Widac jeszcze nie jest tak
          zle.
          Polski Komitet UPOWSZECHNIANIA Karmienia Piersia. Upowszechniania tak?? Znaczy
          ze jednak ostro selekcjonuje literature pod katem przydatnosci do potwierdzenia
          wlasnych teoriismile) I nie mowcie mi ze tak nie jest bo sama tak robie piszac
          artykuly naukowe. Wybieram te literature ktora potwierdza moje badania chociaz
          nie tylko bo w dyskusji takze polemizuje sie ze sprzecznymi wynikamismile)ale to
          juz wyzsza szkola jazdy daleko wykraczajaca poza ramy Waszego forum.
          Jeszcze jedno Fizula. Ty nie chcesz poznac innego zdania na temat karmienia
          piersia. Ty chcesz uslyszec aplauz i pogdybac ze swoimi forumowiczkami na ten
          tematsmile)A zdanie moje czy innych dziewczyn tak naprawde niewiele Cie
          interesuje. Tym bardziej jest to przerazajace ze jestes podobno PSYCHOLOGIEM.
          pozdrawiam

          -
          • fizula Re: Dlaczego z niechęcią się odnoszą do karmienia 10.11.05, 16:01
            A dlaczego masz czytać to forum? To nie jest obowiązek, myślę, że nikt Cię do
            tego nie zmusza. Więc nie rozumiem, dlaczego uważasz, że terror, fanatyzm
            siejemy we własnym gronie rozmawiając na interesujący nas temat. W końcu
            specjalnie nikogo, kto nie chce, nie przekonujemy o wyższości naszych racji i w
            innych forach nie nawołujemy do wyrzucenia butelek ani potępienia sztucznych
            mieszanek.
            He he fajny przykład z tym sanepidem: ja akurat mam zupełne inne zdanie o tej
            instytucji. Niestety, ale spotkałam się z sytuacjami, które mi relacjonowano,
            że jak się ładnie zapłaci albo inaczej "uśmiechnie", to pracownicy Sanepidu
            potrafią niedowidzieć. Oczywiście nie mówię o Twojej mamie, ale o znanych mi
            nagminnych sytuacjach. A firmy produkujące mleczka dla dzieci to potentaty
            finansowe, więc wiele mogą zadziałać... Ja sobie tylko tak gdybam.
            Uważasz, że nie ma potrzeby pomagania mamo w dbaniu o laktację. Ja mam inne
            zdanie na ten temat. Bo baaaardzo duża część społeczeństwa nie tylko nie
            przejdzie spokojnie na mleko modyfikowane, ale będzie kupować zwykłe tłuste, w
            woreczku lub kartonie. A potem leczyć w szpitalach z powodu biegunek, zapalenia
            płuc, itd.
            Ty chcesz uslyszec aplauz i pogdybac ze swoimi forumowiczkami na ten
            > tematsmile)A zdanie moje czy innych dziewczyn tak naprawde niewiele Cie
            > interesuje.
            Wiesz Oxygen, zgadzam się z Tobą. Bo sięgnijmy do korzeni: przeczytaj opis tego
            forum:
            "Forum dla mam, które doceniają DŁUGIE KARMIENIE piersią (powyżej 1 roku i
            dłużej), poszukują wsparcia, by dalej karmić lub są chętne do wspierania innych
            mam karmiących. Dla rodziców, którzy cenią karmienie piersią w dalszych latach
            życia dziecka ze względów zdrowotnych, emocjonalnych itd. Doświadczone w
            karmieniu piersią chętnie też podzielą się doświadczeniem z POCZĄTKUJĄCYMI
            MAMAMI."
            Także z zasady nie jest to forum dla Ciebie. Może załóż swoje forum pod
            tytułem: "Szukanie dziury w karmieniu".
            Także myślę, że i tak długo dyskutowałyśmy. Nie muszę na to mieć zawsze ochoty,
            bo wolę pomagać mamom, które tego wymagają, a nie spierać się bezowocnie.
            >Tym bardziej jest to przerazajace ze jestes podobno PSYCHOLOGIEM. <
            Oj, nie przerażaj się tak. Podobno psycholog to człowiek jak inni. Swoje zdanie
            mieć może i humory również. Zwłaszcza psycholog, który jest zboczony,
            fanatyczny i terroryzuje innych swoją wiedzą na temat laktacji czyli ja.
            Z pozdrowieniem!
            • oxygen100 Re: Dlaczego z niechęcią się odnoszą do karmienia 11.11.05, 22:29
              fizula dzieki za dobre radysmile) widze ze nawet probujesz byc zlosliwasmile) ale
              baaaaaaaaardzo nieudolnie bo to co piszesz jest po prostu pociesznesmile) BTW skad
              masz informacje na temat mieszanek i swinstw ktore tam sie znajduja?? Jestes
              szpiegiem przemyslowym czy czytasz obiektywna literature laktacyjna? smile)dawalas
              lapowki ludziom z sanepidu czy nasluchalas sie plotek od kolezanek??Wstyd!!
              nieladnie jest miezryc ludzi wlasna miarkasmile)
              -
              • fizula Oxygeniku! 12.11.05, 00:30
                Cieszę się, że Cię rozbawiłam. Myślę, że się nie nadaję na szpiega
                przemysłowego. Twoje posty bardzo się spodobały mojemu lubemu małżonkowi, który
                stwierdził, że jestem niegościnna i w ogóle to Ty naprawdę jesteś miłośnikiem
                naszego forum, skoro tak uważnie je czytasz.
                Wiesz ja może się nie nadaję na Twojego dyskutanta, bo za mało wiem w takich
                stricte medycznych, naukowych sprawach. Chyba powinnaś poszukać równego sobie
                dyskutanta, wtedy będziesz usatysfakcjonowana, np. p. Siodę, który jest
                doskonałym ekspertem i ma taką fajną stronkę:
                www.karmienie-piersia.win.pl/index.htm
                Dla mnie był bardzo uczynny swego czasu.
                Jeszcze jedno sprostowanie. Ja nie straszę mam wpływem branych przez nie
                antybiotyków czy sterydów wziewnych, bo mam ku temu podstawy. Dla mnie większym
                ryzykiem jest odstawienie dziecka od piersi z powodu brania antybiotyku przez
                mamę. A następnie leczenie wielu dziecięcych schorzeń tymi samymi antybiotykami
                (ale za to bezpośrednio). Mam dosyć wyrobione zdanie na temat odporności
                dziecięcej: jeszcze się takie nie urodziło, co by nie chorowało. Mnóstwo dzieci
                jest leczonych już jako noworodki (często po dwa antybiotyki naraz, bo jeden
                już nie skutkuje). Podobnie z wziewnymi sterydami. Ty oczywiście możesz nie
                karmić piersią w przyszłości, żeby z całym spokojem móc się leczyć. Ale wiele
                mam wybierze leczenie + karmienie. Bo wolą w ten sposób uchronić dziecko przed
                alergią: i późniejszym braniem sterydów przez dziecko (dzieci karmione piersią
                są statystycznie mniej narażone na alergię). Niestety, ale wiele dzieci z
                ciężkim atopowym zapaleniem skóry wymaga już we wczesnym niemowlęctwie
                smarowania maściami właśnie ze sterydami. Tym bardziej wiele mam będzie
                ryzykować lecząc swoją astmę i karmiąc piersią, skoro leki rozszerzające
                oskrzela i kortykosterydy są uznawane za bezpieczne w zwykle stosowanych
                dawkach (według Biura Informacji o Lekach UCSD\Wellstart International).
                skad
                >
                > masz informacje na temat mieszanek i swinstw ktore tam sie znajduja??
                Nie wiem, czy zauważyłaś, ale ja pisząc o tym gdybałam. Zresztą nie trzeba być
                szpiegiem przemysłowym, żeby widzieć, jak ludzie karmią krowy. Mam rodzinę na
                wsi. Mamy drżą przed zjedzeniem cebuli, owoców czy jeszcze innych rzeczy, ale
                rolnik aż tak strasznie się nie przejmuje odżywianiem krów.
                > nieladnie jest miezryc ludzi wlasna miarkasmile)
                Jak bym miała mierzyć, to bym napisała, że nikt jeszcze w tym kraju nie
                dawał\nie brał łapówki, hehe. Myślę jednak, że nieuczciwości się mogą zdarzać,
                niestety.
                • noo_tak Re: Oxygeniku! 12.11.05, 01:30
                  Kaminie piersią nie chroni przed alergią. Dziwne, ze coraz wiecej kobiet karmi
                  piersia, a i tak coraz wiecej dzieci cierpi z powodu wszelakich uczuleń. Jak to
                  wytłumaczysz?
                • asik29 Re: Oxygeniku! 14.11.05, 12:39
                  Czyli radzisz brać anty i karmić-to co mam niby brać podczas karmienia?
                  Ampicyline???????? Ten antybiotyk prawie wogóle nie działa!!! Na mnie osobiście
                  wogóle!
                  • fizula Re: Oxygeniku! 14.11.05, 15:40
                    Po pierwsze przy zapaleniu piersi nie zawsze jest potrzebne branie antybiotyku
                    (czasami jest: znający się na sprawie lekarz powinien umieć to ocenić). Na
                    pewno ampicylina nie jest polecana w przypadku zapaleń piersi, bo większość
                    zakażeń wywołują gronkowce, które na ampicylinę są odporne w 90%. Stąd na
                    zapalenie piersi dobry lekarz prawdopodobnie zapisze któryś antybiotyk z grupy
                    penicylin gronkowcowych lub z grupy cefalosporyn czy makrolidów.
        • asik29 Re: Dlaczego z niechęcią się odnoszą do karmienia 10.11.05, 10:06
          Co do leczenia w czasie karmienia piersią i ew odstawienia dziecka z powodu
          choroby na rzecz szybkiego wyleczenia to:
          Lekarze doradzają nie barć leków i pokarmić jeszcze wink.
          Wiem ponieważ podczas karmienia ciężko przechodziłam grype+jakaś infekcja
          (wysoka gorącza biegunka, potężny katar-tak żle nie czułam sie od jakiś 15
          lat), mój mąż miał połowe tych dolegliwości co ja, dostał doxy po 2 dnich było
          sprawie, a mi lekarka powiedziała "przemęczy się pani" i odmówiła wypisania
          recepty. ODMÓWIŁA!
          Głupi babus!
          • asik29 Re: Dlaczego z niechęcią się odnoszą do karmienia 10.11.05, 10:20
            Dodam że antybiotyk wziełam, karmienie przerwałam na tydzień, a po tygodniu
            spokojnie do niego wróciłam winkchoć jeszcze przez kilka dni wspomagałam się
            butelką na noc.
            To jedyna rzecz z której jestem dumna podczas całego karmienia piersią smile
    • pumka.pumek Re: Dlaczego z niechęcią się odnoszą do karmienia 09.11.05, 14:42
      Mam 3-etniego synka którego karmiłam piersiś do 2 roku życia. w lipcu urodziłam
      2 syna i też zamierzamkarmić go do około 2 roku życia. Mieszkam z teściami i
      prawie codziennie słyszałam śpiewkę że niepowinnam karmić tylko piersią, że
      powinnam dopajać dawać owoce itd.robię dziecku krzywdę, a Kacper rósł tył, był
      i jest zdrowm dzieckiem. jeszcze gdy go dokarmiałam (przed ciążą niekarmiłam go
      już pół roku) w zeszłym roku to słyszałam uwagi typu że jestem głupia i że nikt
      nie karmi tak długo. Moja teściowa karmiła ok.pół roku i dopajała, na noc
      butelka i ciągle powtarzała mi że ona wykarmiła dwoje i więcej wie.
      Najważniejszą rzeczą w karmieniu jest wsparcie najblższych. Najbardziej
      wspierali mnie mój mąż, siostra( ona też karmiła piersią do 2 roku życia swoją
      córkę, siostrzenica ma teraz 9 lat!) oraz moja mama mimo że karmiła nas dość
      krótko. Najwięcej negatywnych opini na temat długiego karmienia nasłuchałam się
      od osób które nie karmiły albo karmiły dość krótko. Więc uwarzam że jeśli te
      osoby mają coś do powiedzenia negatywnego niech wybiorą się do poradni
      laktacyjnej i porozmawiają z osobami wykształconymi w tym kierunku. Może
      poszerzą swoje wiadomości. pozrrawiam .
      P.
    • jagandra Re: Dlaczego z niechęcią się odnoszą do karmienia 09.11.05, 15:19
      Fizula smile))
      Jaki wspaniały wątek. I trudny.
      Podpisuję się i dodaję króciutko swoje przemyślenia.

      Myślę, że rzeczywiście osoby, które wchodzą na to forum tylko po to, żeby
      krytykować, mają po temu jakiś ukryty powód. Tak jakby próbowały zagłuszyć
      stare rany.

      Często czytamy, że karmimy nie dla dziecka, tylko dla siebie, aby zaspokoić
      swoje potrzeby. Wyczuwam za tym przekonanie, że kobieta nie powinna czerpać
      przyjemności ze swojego ciała. Kiedyś uważano, że przyzwoita kobieta nie
      czerpie przyjemności z seksu. Wydaje mi się, że to jest echo tamtego zakazu.

      Z drugiej strony nie sądzę, aby za decyzją o długim karmieniu zawsze stała
      zgoda ze sobą i ciałem. W końcu też mamy swoje problemy i swoje sposoby
      radzenia sobie z nimi.

      Mam jeszcze jedno luźne skojarzenie. Karmienie i podejście do płodności. Na tym
      forum jest stosunkowo dużo osób stosujących NPR. NPR to sposób poznawania
      swojego ciała, dla wielu osób zresztą obrzydliwy, bo polega m.in. na obserwacji
      śluzu. Jest to kontrola przez poznanie. A antykoncepcja hormonalna to kontrola
      przez modyfikację, wpływanie. No i co? No i nie wiem wink)) Ale jakoś mi się
      kojarzy z karmieniem piersią. Bo karmienie to też jakiś sposób poznawania
      siebie, swoich możliwości, odczuć. Oddanie częściowo kontroli dziecku.
      Przeczucie, że ciało wie, co jest dobre, że nie trzeba nic zmieniać (brać
      hormonów, dawać butelki).
      Wcale się nie zarzekam, że nigdy nie będę łykać pigułek, ale tak mi się to
      jakoś w głowie układa wink
      • ciocia_cysia Re: Dlaczego z niechęcią się odnoszą do karmienia 10.11.05, 16:13
        > Często czytamy, że karmimy nie dla dziecka, tylko dla siebie, aby zaspokoić
        > swoje potrzeby. Wyczuwam za tym przekonanie, że kobieta nie powinna czerpać
        > przyjemności ze swojego ciała. Kiedyś uważano, że przyzwoita kobieta nie
        > czerpie przyjemności z seksu. Wydaje mi się, że to jest echo tamtego zakazu.
        No właśnie. Karmienie piesią dostarcza przyjemności czysto fizycznej,
        zmysłowej. Dlaczego więc, gdy popełniłam posta na ten temat na karmieniu
        piersią, jedna z Was wyzwała mnie od najgorszych? Jesteście nieco zakłamane.
        Pozdrawiam
        • jagandra Ciociu, 10.11.05, 17:25
          Dlaczego więc, gdy popełniłam posta na ten temat na karmieniu
          > piersią, jedna z Was wyzwała mnie od najgorszych? Jesteście nieco zakłamane.
          > Pozdrawiam

          MY nie jesteśmy jednym organizmem o jednym mózgu i sercu. Jesteśmy sobie grupą
          kobiet, które cenią długie karmienie i lubią na ten temat rozmawiać. To nie
          znaczy, że mamy identyczne poglądy. Jeśli chcesz podyskutować ze mną,
          zapraszam, ale odmawiam dyskusji w imieniu "my". Ja Cię od nikogo nie wyzywałam.
          Pozdrawiam
          • azoorek Re: Ciociu, 10.11.05, 23:06
            Co do sanepidu to potwierdzam. Przekupny. Jak wiekszosc biurw w instytucjach
            panstwowych. Nawet bombonierke z Leader Price wezma smile)
      • fizula Re: Dlaczego z niechęcią się odnoszą do karmienia 11.11.05, 10:51
        Dzięki, Jagandro za słowa wsparcia. Potrzebowałam go wczoraj, bo padałam na nos
        wczoraj.
    • eguc Re: Dlaczego z niechęcią się odnoszą do karmienia 11.11.05, 02:24
      jak zauważyłyście, krytycznie do długiego karmienia odnoszą się osoby, które
      albo wcale nie karmiły albo mamy butelkowe. Natomiast do tej pory nie spotkałam
      się z negatywnymi komentarzami od mam długokarmiących typu: to był zły wybór i
      kolejne dziecko będę karmiła mlekiem modyfikowanym.

      I wcale nie wiązałabym tego z fanatyzmem.

      Ja karmię synka 27 miesięcy i uważam to za całkiem naturalne. Jest wiele
      argumentów "za". Dzięki temu przetrwaliśmy niejedną chorobę (zwłaszcza w drugim
      roku).
      Cieszę się że udało mi się karmić, choć początki były bardzo trudne (tym
      bardziej cenię to że mogę karmić). A tak na marginesie, w niejednym szpitalu
      przydałby się doradca laktacyjny.
      Nie wiem też dlaczego wiele osób upiera się że naturalne karmienie jest teraz
      tak bardzo faworyzowane. Może przez kilka pierwszych miesięcy tak, ale tak
      długie z pewnością nie. Żadna z firm nie ma przecież interesu w tym aby to
      promować, gdyż na tym się nie zarobi.
      Sądzę, że nie trzeba nikogo przekonywać że mamine mleczko jest najlepsze dla
      maluszka. Owszem, rozumiem, że są osoby, które nie chcą karmić. Myślę jednak,
      że zamiast tak ostro krytykować lepiej jest stanąć w prawdzie i przyznać się
      przed sobą: OK, co prawda mleczko mamusi jest najlepsze dla dziecka, ale z tych
      czy innych powodów - jestem zmęczona, to zbyt duże obciążenie dla mnie, itd. -
      nie będę karmiła.
      I na koniec jeszcze jedno. Kiedy przyjeżdżamy w odwiedziny do teściów, babcia
      (89-letnia kobieta z zaawansowaną miażdzycą, która co 5 minut pyta się jak się
      nazywam) widząc jak karmię stale mi powtarza: "jak to dobrze że karmisz,to jest
      najlepsza rzecz dla dziecka; karm jak najdłużej dziecino, ja sama wykarmiłam 4
      dzieci..."
      Pozdrawiam

    • podyanty Re: Dlaczego z niechęcią się odnoszą do karmienia 11.11.05, 11:28
      Osobiscie karmilam osobista piersia przez 30 miesiecy - w pocztkowej fazie na zadanie, wylacznie do
      jakiegos 6 miesiaca, kiedy tu gdzie mieszkam wprowadza sie tzw "solids" czyli owoce (pierwsza jest
      zalecana gruszka) i warzywa na poczatku, potem rowniez mieso a na koncu ryby/jaja.
      Fakt, ze cycki do karmienia mialam modelowe, jak orzekla polozna wizytujaca mnie i mala po powrocie
      do domu z Birthing Centre ( w 24 godziny po porodzie). I nawet zostalam zaproszona do tegoz Centre
      celem demonstracji prawidlowego karmienia...
      Wiem jedno : karmienie piersia jest (i mysle, ze powinno byc dla wiekszosci pozytywnie nastawionych w
      tej materii matek) szalenie satysfakcjonujace dla obu stron (bonding), ekonomiczne (zadnych butelek,
      smoczkow, mieszanek,sterylizacji, podgrzewaczy i tym podobnego zawracania glowy itp.), praktyczne
      (mala miala 20 miesiecy gdy lecialysmy po raz pierwszy do Polski - 24 godziny w samolocie, zadnych
      problemow, zatkanych uszu, ryzyka odwodnienia), higieniczne (cycek zawsze czysty) i zdrowe. Mleko
      matki uodpornia dziecko (w czasie karmienia przede wszystkim) na najrozmaitsze choroby, ponoc
      lacznie z malaria. Zadnych angin, zapalenia uszu, gardla, biegunki mimo uczeszczania do zlobka od
      4,5 miesiaca zycia (wybralam zlobek w odleglosci 5 minut od miejsca pracy i wyskakiwalam na
      karmienie raz kolo 10-ej rano, potem jeszcze raz kolo 13.30).
      Obecnie corka moja ma lat 9 i pol, praktycznie nigdy nie choruje, poczatki ewentualnego kataru/
      przeziebienia leczymy homeopatycznym Euphorbium Compositum, inhalacjami eukaliptusowymi oraz
      nacieraniem Vicksem . Cycki moje ma ciagle w wielkiej estymie ( podobnie kolega malzonek,
      aczkolwiek z innych powodow jak sie nalezy domyslac).
      Jedyny minus karmienia piersia jaki widze, to fakt, ze obecnie musze nosic biustonosz (czego nie
      znosze !).
      Karmiace matki wszystkich krajow - laczcie sie!
      • andaba Re: Dlaczego z niechęcią się odnoszą do karmienia 11.11.05, 14:02
        Mom zdaniem ludzie nie odnoszą się z niechęcią do karmienia piersią, bo jest to
        rzecz naturalna, praktykowana od zarania dziejów i fizjologiczna. Niechęć
        skierowana jest raczej przeciwko robieniu z kamienia piersią religii. Wiele
        matek wyśmiewających karmienie, sama karmi lub karmiła swoje dziecko, ale
        kamiła, bo ma piersi, w nich pokarm, dziecku pokam smakuje, podobnojest zdrowy,
        więc ok, niech je. Ale są też inne, które afiszują się z karmieniem, przekonuą
        wszystkich, że to jedyna słuszna dieta, że najlepiej karmić pięć lat itd...
        I to właśnie jest wkurzające. Jak każda przesada. To przekonanie o monopolu na
        słuszność. A przecież to wcale ne jest tak: pierś - odporne na choroby dziecko,
        butla - dziecko chorowite i alergiczne. G...prawda. Często jest odwrotnie. I
        pewnie nie z powodu szkodliwośći piersi smile
        • ciocia_cysia Re: Dlaczego z niechęcią się odnoszą do karmienia 12.11.05, 22:18
          Andaba, dzięki za mądre słowa. Zanim zacznie się pienia o "tolerancji dla
          karmiących", może warto zastanowić się, ile zła wyrządza kompletny brak
          tolerancji dla niekarmiących piersią? (chociażby jakże wymowne określenie
          Fizuli: "nie-matki karmiące"- piękne! Naprawdę piękne).
          • dagmama Re: Dlaczego z niechęcią się odnoszą do karmienia 13.11.05, 13:52
            Droga ciociu cysiu!
            Ile zła wyrządza kompletny brak tolerancji dla niekarmiących piersią?
            Nie mam pojęcia.
            Jeśli masz wrażenie, że my tu na forum nie jesteśmy tolerancyjne (przepraszam za
            uogólnienie), to dlatego, ze taki ktoś jak Ty wchodzi na forum dla długo
            karmiących i nas zaczepia.
            Osobiście lubię pogadać o naszych ssaczkach, nie lubię natomast na forum DLA
            MNIE (ponieważ jestem mamą długokarmiącą) być atakowana przez zwolenników
            butelki, czy po prostu przeciwników karmienia dłuższego niż rok czy ile tam.
            Średnio mnie obchodzą przemyślenia mam butelkowych, niektóre bardzo przykre
            zresztą. Na tym forum.
            Gdzie indziej chętnie podyskutuję.
            Pozdrawiam.
          • jakw Re: Dlaczego z niechęcią się odnoszą do karmienia 13.11.05, 13:52
            ciocia_cysia napisała:

            > Andaba, dzięki za mądre słowa. Zanim zacznie się pienia o "tolerancji dla
            > karmiących", może warto zastanowić się, ile zła wyrządza kompletny brak
            > tolerancji dla niekarmiących piersią? (chociażby jakże wymowne określenie
            > Fizuli: "nie-matki karmiące"- piękne! Naprawdę piękne).
            Hm, ale ja to odebrałam jako określenie osób, które dzieci nie mają i "troszczą
            się" o dzieci karmione piersią i ich mamy. Fizula, co chciałaś napisać?
            A jeśli chodzi o "kompletny brak" tolerancji dla mam karmiących butelką to
            jeśli się z czymś takim spotkałam to raczej w służbie zdrowia - i to pewnie
            najbardziej z lenistwa rzeczonej służby zdrowia. A spróbuj powiedzieć na forum
            np. "Niemowlę", że zasadniczo rzecz biorąc mleko "piersiowe" jest lepsze dla
            dziecka niż mleko modyfikowane to zostaniesz posądzona o bycie terrorystką
            laktacyjną. I zostaną zaraz przytoczone przykłady dzieci "piersiowych", które
            rozwijają się gorzej (chorują częściej itp) niż dziecko osoby piszącej, które na
            mleku modyfikowanym rozwija się doskonale,nie choruje, nie ma kolki, przesypia
            noce itp. Jakoś nie odzywają się wtedy mamy karmiące mieszanką, których dzieci
            mają kolkę, nie przesypiają nocy i czasem chorują (nie twierdzę, że na piersi
            nie byłoby z nimi problemów).
            • fizula Re: Dlaczego z niechęcią się odnoszą do karmienia 13.11.05, 15:40
              Z całym spokojem odnoszę się do zarzutów o brak tolerancji dla karmiących
              butelką, bo raczej nie mam z tym problemów. Zdarzało mi się, że mama karmiąca
              butelką krytykowała mój sposób karmienia piersią bądź użalała się, że moje
              dzieci będą miały zęby do wymiany na skutek długiego ssania (swoją drogą moja 6-
              latka ma wszystkie zęby zdrowe, zero nalotów). Szczerze mówiąc nie miałam
              wewnętrznej potrzeby udowodnienia jej, że karmienie butelką nie jest, według
              mnie, zbyt dobre. Niech sobie karmi w spokoju, ja nie muszę swojej wewnętrznej
              siły i przekonania czerpać z poniżania innych sposobów działania niż moje
              własne. W mojej szpitalnej praktyce nie zdarzyło mi się przekonywać, że ktoś
              musi zaprzestać karmić butelką. Raczej wolę szukać zrozumienia tej sytuacji. A
              jeśli próbowałam pomóc zmienić butelkę na pierś, to z inicjatywy, motywacji
              matki.
              Ja nie widzę nic obelżywego w stwierdzeniu "nie-matki karmiące", sama byłam
              takim człowiekiem zanim urodziłam starszą latorośl. Po prostu nie byłam matką
              karmiącą piersią i nie ma o co kruszyć kopii.
              Swoją drogą ten mechanizm obronny, w którym coś co jest dobre, przedstawiamy
              sobie jako złe, bo jest to poza naszym zasięgiem nazywa się: "kwaśne
              winogrona". To zbyt boli, żeby się przyznać, że straciliśmy coś cennego. A więc
              te mamy, którym się nie powiodło karmienie piersią, a zależało im na tym w
              głębi duszy będą się same przekonywały, że tak naprawdę karmienie piersią nie
              jest tak dobre, jak go inni malują, że dzieci ssące butelkę są równie zdrowe
              albo jeszcze zdrowsze(choć statystyki mówią co innego). To jest jeden ze
              sposobów racjonalizacji. Jest jeszcze drugi: "słodka cytryna". Gdy ciężko się
              pogodzić z karmieniem butelką można się (i innych) zacząć przekonywać, że tak
              naprawdę karmienie z butli jest świetne: przesypiające dłużej dzieci,
              niezależność mamy (może nakarmić tatuś). Wszystko, żeby zagłuszyć ból po
              nieudanej próbie karmienia piersią.
              Nie chcę przez to powiedzieć, że wszystkie kobiety karmiące butelką muszą tak
              racjonalizować, zagłuszać swoje poczucie straty. Wiele kobiet uczciwie
              przyznaje się przed sobą, że nie udało się im karmić, chociaż tak bardzo im
              zależało, chociaż to tak cenne doświadczenie dla dziecka i matki i otwarcie
              wyraża swój ból, ale za to później nie ma potrzeby pomniejszania wartości
              karmienia piersią. Spotykam takie mamy: one przyznają, że niestety pierwszego
              dziecka nie udało się im wykarmić piersią, więc tym bardziej douczały się na
              ten temat w drugiej ciąży i bardzo by chciały karmić choć młodsze dziecko.
              A jak myślicie, dlaczego niektórzy mężczyźni nie doceniają karmienia piersią,
              odnoszą się do niego z niechęcią? Bo do tej pory to głównie rozważania tyczyły
              się kobiet. Mój luby małżonek z zapartym tchem czyta ten wątek, ale ja mam w
              nim li i jedynie wsparcie, więc z autopsji mogę napisać głównie dlaczego
              niektórzy mężczyźni popierają karmienie piersią. Bywajcie zdrowi!
    • noo_tak Re: Oxygeniku! 13.11.05, 04:25
      Twoje słowa brzmią równie przekonująco, co stwierdzenie "Jutro bedzie ladna albo
      brzydka pogoda". Moje znajome to w wiekszości zwolenniczki karmienia piersią.
      Ich dzieci to w wiekszości silni alergicy. To nie karmienie piersia chroni nas
      przed alergia, tylko geny. Dziwne, ze matki karmiące muszą ograniczać spozycie
      niektórych pokarmow, bo te mogą stac sie dla ich dzieci, mimo podawania piersi,
      alergenami.
      A keśli nie przyjmuja alergenow, to dziecko nie ma objawów uczulenia, więc nie
      wiadomo, czy jest uodpornione dzieki mleku, czy z powodu wyeliminowania z diety
      matki podejrzanych pokarmow.
      Ja nie karmiłam piersią. Moje dziecko nigdy nie było na nic uczulone. Oczywiście
      dowiem się, że to nie żaden dowód, ale dla mnie zadnym dowodem na to, ze
      karmienie chroni przd czymkolwiek innym, jak wydawanie kasy na mleko
      modyfikowane, są Twoje słowa.
      To tak, jakby zastanawiać się nad wyzszoscia Swiat Bozego Narodzenia nad
      Świętami Wielkanocnymi.
      • jagandra No tak... 13.11.05, 13:02
        Czy w tym wątku zastanawiamy się, jak przekonać osoby niechętne długiemu
        karmieniu do karmienia? Nie, zastanawiamy się, czemu te osoby się nas czepiają.
        I Ty jesteś właśnie takim przypadkiem, nad którym się zastanawiamy...

        Co do alergii, karmienie sztuczne jest uznawane za jeden z czynników
        sprzyjających wystąpieniu alergii, nie jedyny. Innym czynnkiem są geny, też nie
        jedynym.
        Co do Twoich znajomych - poucz się choć trochę statystyki, przede wszystkim
        dowiedz się, czym się charakteryzuje reprezentatywna próba losowa, a czym
        przypadkowa...
Pełna wersja