Karmienie a temperatura

26.11.05, 09:44
Wielokrotnie spotykam się z opinią, że mama może karmić do temperatury 38.5, a
jak ma wyższą to już nie. Bo to chyba bzdura trochę? No ale przecież mleko się
nie zważy czy nie zagotuje... Oczywiście majacząca mama z temp 40 C może nie
być w stanie karmić, nie mówiąc o tym, że mogą być wskazane leki, które nie są
wskazane przy karmieniu. Ale załóżmy mamę z dość wysoką temperaturą i jeszcze
w miarę przytomną, pryskającą sobie gardło bioparoxem. Wasze zdanie?
    • falafala Re: Karmienie a temperatura 26.11.05, 10:24
      Przy zapaleniu piersi budzilam sie z temperatura przekraczajaca 39 stopni. Rada
      poloznej: karmic, karmic, (wiadomo, ze to najlepszy sposob na pozbycie sie
      zastoju w ktore wdalo sie zapalenie) nic nie mowila o jakims ograniczeniu
      temperaturowym karmienia. No ale karmienie w tym przypadku przyczynia sie do
      odblokowania, a wiec i spadku temperatury, nie wiem jak sie ma przy
      przeziebieniu, pewnie nie chodzi tu o temperature, co raczej o oslabienie orgnizmu.
    • tijgertje Re: Karmienie a temperatura 26.11.05, 12:19
      OSobiscie uwazam namawianie mam z zapaleniem piersi i goraczka do zaprzestania karmienia niemal za zbrodnie. Wlasnie karmiac, mozna odblokowac wszystkie zastoje, co powoduje obnizenie goraczki. Zaprzestanie karmienia tylko pogarsza sprawe. Sama mialam goraczke ponad 39 stopni przy zapaleniu piersi, ale bylo to w pierwszych tygodniach, gdy mlody nie chcial pic z piersi. Polprzytomna, doslownie wisialam przy stole z elektrycznym odciagaczem, jednoczesnie masowanie i gorace oklady, zeby pozbyc se zastojow. Tak niemal przez cala dobe na okraglo, tatus karmil dziecko moim mlekiem i zajmowal sie nim wlasciwie caly czas, bo ja nie bylam w stanie. Znajoma, po urodzeniu blizniakow miala taka goraczke przy zapaleniu piersi, ze tracila przytomnosc. Jej mama z siostra na zmiane przystawialy dzieci, a ona nawet sobie z tego sprawy nie zdawala. O wlos nie skonczylo sie szpitalem, ale trzeciego dnia goraczka spadla i obylo sie bez zadnych lekow poza paracetamolem. A blizniaki karmi do dzis, jedno dziecko ma straszna skaze (tylko jedno z blizniat jednojajowych!), obecnie maja po 2,5 roku.
      • tijgertje Re: Karmienie a temperatura 26.11.05, 12:20
        Aha, z ta granica do iles tam to ja uwazam za bzdure, bo jeden moze miec 40 stopni i normalnie funkcjonowac, a ja umieram przy 38. Jest to bardzo indywidualne.
        • fizula Re: Karmienie a temperatura 26.11.05, 22:39
          Zdarzyło mi się karmić przy 39,5 stopniach. Leżałam i nie byłam w stanie ruszyć
          ręką ani nogą (bóle mięśniowe), od czasu do czasu dostawiano mi Daniela. Nic
          innego nie byłam w stanie robić, ale karmić piersią owszem. Po dwóch dniach
          grypy wróciłam do zdrowia. A moje drogie dziecię zdrowe wtedy było jak nigdy :o)
          • mama_debiutantka Re: Karmienie a temperatura 27.11.05, 00:00
            a to nie jest tak, że przy 38'C giną w mleku przeciwciała? tak mi powiedzieli:
            położna, pediatra, ginekolog i internista.
            zostają właściwości odżywcze, ale dzieciak może się od matki zwyczajnie
            zarazić...
            nie miałam okazji testować na własnym dziecku takiego karmienia 'ekstremalnego'
            i chyba bym jednak nie próbowała...
            • jakw Re: Karmienie a temperatura 27.11.05, 09:16
              mama_debiutantka napisała:

              > a to nie jest tak, że przy 38'C giną w mleku przeciwciała? tak mi powiedzieli:
              > położna, pediatra, ginekolog i internista.
              Raz miałam ciut więcej niż 38. Mała ode mnie się nie zaraziła mimo mojego
              straszliwego kataru. Zresztą i tak nie miałam nikogo innego do opieki nad nią.
              Więc myślę że jakieś przeciwciała były.
              • mama_debiutantka Re: Karmienie a temperatura 27.11.05, 13:08
                albo nie zaraziła się, bo... nie wink
            • jagandra Re: Karmienie a temperatura 27.11.05, 11:20
              ???
              Pierwsze słyszę. Nie jestem lekarzem, ale z tego co wiem wysoka gorączka jest
              oznaką, że organizm walczy, czyli właśnie produkuje te przeciwciała. Więc na
              zdrowy babski rozum chyba raczej nie giną...
              I karmienie dziecka podczas choroby jest najlepszą metodą, by go NIE zarazić.
              Przecież i tak dziecko dotykamy, przytulamy itp., nie odseparujemy się od niego
              na czas choroby, a karmiąc dajemy przeciwciała zabezpieczające przed chorobą.
              • mama_debiutantka Re: Karmienie a temperatura 27.11.05, 13:10
                > Pierwsze słyszę. Nie jestem lekarzem, ale z tego co wiem wysoka gorączka jest
                > oznaką, że organizm walczy, czyli właśnie produkuje te przeciwciała. Więc na
                > zdrowy babski rozum chyba raczej nie giną...

                we krwi nie, a w mleku ponoć tak.

                ja z gorączką raczej nie miałabym siły dziecka przytulać itp. ale to kwestia
                osobnicza
            • tijgertje Re: Karmienie a temperatura 27.11.05, 12:20
              Pierwsze slysze. Wlsnie jezeli mama sama choruje, nawet z goraczka, to najlepszym sposobem nie zarazenia dziecka jest karmienie. Gdyby to byla prawda, to przy powaznych infekcjach temperatura nigdy nie bylaby wyzsza, niz 38, bo wtedy organizl by padl od razu. Nie na darmo zaleca sie niezbijanie temperatury, jezeli nie jest ona naprawde wysoka. Jest ona wlasnie potrzebna do PRODUKCJI przeciwcial. A gdyby nawet przeciwciala padaly, to mleko matki zawiera tyle skladnikow nie tylko niemozliwych do podrobienia, ale jak dotad nieokreslonych przez medycyne, ze nawet bez przeciwcial dziecko wyniosloby wiecej korzysci niz z odstawienia. A zarazioloby sie i tak, bo przeciez niemozliwe jest zupelne odseparowanie od matki.
              • mama_debiutantka Re: Karmienie a temperatura 27.11.05, 13:14
                > Nie na darmo zaleca sie niezbijanie temperatury, jezeli
                > nie jest ona naprawde wysoka. Jest ona wlasnie potrzebna do PRODUKCJI
                przeciwcial.

                ale podobno w mleku padają. i dlatego właśnie odciągniętego mleka kobiecego nie
                wolno podgrzewać powyżej temperatury, w jakiej podaje je się dziecku do picia


                > A gdyby nawet przeciwciala padaly, to mleko matki zawiera tyle skladnikow n
                > ie tylko niemozliwych do podrobienia, ale jak dotad nieokreslonych przez
                medycy
                > ne, ze nawet bez przeciwcial dziecko wyniosloby wiecej korzysci niz z
                odstawien
                > ia.

                zgoda, ale pod warunkiem, że matka nie złapała czegoś naprawdę paskudnego

                A zarazioloby sie i tak, bo przeciez niemozliwe jest zupelne odseparowanie
                > od matki.

                myślę, że jak trzeba, to się da wink
                • tijgertje Re: Karmienie a temperatura 27.11.05, 14:30
                  Mleka odciagnietego nie wolno zagotowac, jezeli bedzie ciut cieplejsze niz z piersi, to sie nic nie dzieje. Jak odciagasz i podgrzewasz, to zawsze sprawdzasz z termometrem, czy ma rowniutkie 37 stopni? Bo nie daj Boze, jak ciut wiecej to by sie dziecku moze cos stalo? Dizcko z butelki pije nie zawsze pokarm o idelanie tej samej temperaturze. Ciekawi mnie tez, co w mleku jest takiego, ze zabija przeciwciala, bo skoro we krwi przy wyzszej temperaturze nie padna a w mleku tak, to na pewno nie o temperature chodzismile
                  Punkt2. Nawet przy czyms paskudnym do mleka przenika wiecej przeciwcial chroniacych dziecko, niz dostaje ono paskudztwa. Dlatego wlasnie najczesciej dziecko jest zdrowe, nawet jesli mama jest chora.
                  3. Potrzeba izolacji to juz wybitnie w ekstremalnych warunkach. Przebywanie w tym samym domu, to juz nie wystarczajaca wowczas izolacja.
    • niepytana Re: Karmienie a temperatura 27.11.05, 06:23
      Cos takiego??? Dla mnie zupelnie to nowe i prawde mowiac nigdy sie nad tym nie
      zastanawialam. No i mam w zwiazku z tym tez pytanie: To jak to jest gdy sie nie
      ma zadnej zakaznej choroby, tzn. nie instnieje zagrozenie zarazenia dziecka, a
      mimo to jest wysoka temperatura, czy jest jakas granica czy jakies
      niebezpieczenstwo karmienia przy temperaturze dajmy na to 40 C? Czy naprzyklad
      jezeli zciagnelabym taki pokarm to nalezy go wylac???
    • mama_debiutantka fizula, czy możesz odpowiedzieć na moje pytanie 27.11.05, 13:16
      z tego wątku?

      dziękuję smile

      i pytanie dodatkowe. czy karmienie podczas zapalenia piersi obejmuje również
      przypadek ropnego zapalenia? spotkłam się z takim zaleceniem w jakiejś ulotce i
      szczerze mówiąc czegoś _takiego_ nie dałabym dziecku do picia
      • fizula o gorączce, zapaleniu piersi itp. 27.11.05, 23:43
        To jest wyssany z palca mit jakoby przeciwciała ginęły w mleku matki pod
        wpływem gorączki. A niby dlaczego w mleku miałyby ginąć, a we krwi nie???
        Przecież to ta sama podwyższona temperatura. Jagandra, święte słowa, że podczas
        podwyższonej temperatury procesy odpornościowe są kilkakrotnie bardziej
        mobilizowane. (I wtedy kończąc karmienie narażamy dziecko na zakażenie, a nie
        dajemy mu ciał odpornościowych.) W jakiej temperaturze giną przeciwciała? Mogę
        się domyślać, że wtedy gdy ścina się białko. Powyżej 41,42 stopni to już się
        gotuje organizm. (Proszę mnie poprawic, nie jestem lekarzem, ile dokładnie to
        stopni?)
        Mam takie doświadczenie, że mimo że mój synio jest okropnym chorowitkiem, to
        gdy mi zdarzało się chorować (zwłaszcza z gorączką), to on albo wcale nie
        chorował albo bardzo lekko przechodził infekcje.
        Na pewno będą przeciwskazania w przypadku >bardzo< ciężkich chorób
        przebiegających z gorączką. Ale zazwyczaj pospolite choróbstwa typu
        przeziębienia, grypy, biegunki nie będą przeciwskazaniem dla karmienia piersią.
        Oczywiście niezmiernie ważną rzeczą jest wówczas, żeby zadbać o mamę karmiącą,
        żeby się nie odwodniła (mnóstwo picia).
        I we wszystkim zachowujemy zdrowy rozsądek, gdy matka sama walczy o życie, nikt
        mądry nie będzie zlecał wówczas karmienia piersią.
        O zapaleniu piersi już była mowa: macie rację, że podstawowym lekarstwem dla
        chorej piersi jest dalsze karmienie. Zaprzestanie karmienia daje o wiele
        większe ryzyko powikłań ropniem piersi.
        Z ropniem piersi nie jest taka prosta sprawa. Tu do akcji wkracza chirurg i
        jeśli dobrze się spisze (a powinien) możliwe jest dalsze karmienie, jeśli nie
        była krojona część podotoczkowa. Jeśli jest ropień podotoczkowy, to dla samego
        zagojenia rany po zabiegu potrzebne jest choćby czasowe zaprzestanie karmienia
        z tej chorej piersi.
        > szczerze mówiąc czegoś _takiego_ nie dałabym dziecku do picia
        I takie Twoje matczyne prawo, żeby decydować, co chcesz dawać dziecku jeść. To
        nie sam lekarz jest tu decydentem, my przede wszystkim odpowiadamy za to, co
        wybieramy dla swoich pociech. I przy zapaleniach, ropniach czasem mamy
        zaprzestają karmienia nawet nie dlatego, że uważają, że jest to dobre dla
        dziecka, ale próg bólu je przerasta.
        Niektóre mimo wszystko decydują się na dalsze karmienie z piersi z ropniem
        mając świadomość, że nawet jeśli dziecko dostaje od nich bakterie, to są one
        jak płaszczem okryte przeciwciałami. Przyjmują wtedy też ryzyko skutków
        ubocznych u dziecka przyjmowanego antybiotyku, którego dawka pewnie będzie
        wyższa niż przy innych zakażeniach (i innych antybiotykach), gdyż warto, żeby
        to był antybiotyk dobrze penetrujący do kanalików mlecznych. Jednak porównując
        długotrwałość karmienia piersią i wynikające stąd wielkie zalety dla dziecka
        (długotrwała odporność, ochrona, czynniki wzrostu, enzymy, itd.) przyjmuje się,
        że warto podjąć to ryzyko.
        Lepiej bądźcie zdrowe i nie chorujcie :o)
        • mama_debiutantka Re: o gorączce, zapaleniu piersi itp. 28.11.05, 22:05
          dzięki za wyjaśnienia

          > > szczerze mówiąc czegoś _takiego_ nie dałabym dziecku do picia
          > I takie Twoje matczyne prawo, żeby decydować, co chcesz dawać dziecku jeść.
          [...]
          > Niektóre mimo wszystko decydują się na dalsze karmienie z piersi z ropniem
          > mając świadomość, że nawet jeśli dziecko dostaje od nich bakterie, to są one
          > jak płaszczem okryte przeciwciałami.

          pisząc o czymś _takim_ miałam na myśli konkretnie ropę...sama bym nie zjadła i
          dziecku bym nie dała...
          • fizula Re: o gorączce, zapaleniu piersi itp. 01.12.05, 21:51
            Zdaje mi się, że dziecko nie popija z ropnia tylko z piersi. Ropień to jest
            chełboczący (a więc wydzielony, odgraniczony) guzek i dziecko nie ma raczej
            bezpośredniego kontaktu z ropą. Myślę, że bezpośredni kontakt z ropą miałoby w
            przypadku ropnia podtoczkowego, ale wówczas karmienie nie jest wskazane.
            Karmienie i staranne opróżnianie piersi podczas leczenia skraca czas tegoż
            leczenia.
            • eguc Re: o gorączce, zapaleniu piersi itp. 01.12.05, 23:33
              Ja mam podobne spostrzeżenia jak Iza.
              Karmienie piersią podczas zastojów, zapaleń skraca czas leczenia.
              Sama tego doświadczyłam już trzykrotnie. Karmiłam synka przy temperaturze
              powyżej 39 stopni. I to głównie częste karmienie oraz dodatkowo okłady, itp.
              powodowały że temperatura się obniżała i szybciej zwalczyłam chorobę.
              Mój synek też zalicza się do „chorowitków”. I najczęściej zaraża się od taty
              albo innych dzieci. Natomiast, nigdy nie zaraził się ode mnie.
              Kiedy synek miał ponad rok, złapałam paskudnego wirusa, który objawiał się
              wysoką gorączką, biegunką i wymiotami. Mój organizm przez kilka dni nie
              przyjmował żadnego jedzenia i żadnych płynów. Bardzo w tym czasie bałam się o
              synka, bo dla takiego maleństwa to mogłoby być groźne. Oczywiście w tym czasie
              karmiłam.
              I jak widać natura w takich przypadkach sobie radzi. Ja byłam na granicy
              odwodnienia ale piersiach było mleczko. I synek nie zachorował.
              Pozdrawiam
    • dzastina2 Re: Karmienie a temperatura 07.12.05, 15:42
      ja jak miałam dużą temperaturę to zbijałam gorączkę i karmiłam dalej . Ale
      wiecie najdziwnijesze jest to że jak już dziecko miałam duże i dostałam
      zapalenia piersi i jak mu dałam tą bolącą to powiedział , ze mleko jest fe a z
      drugiej było dobresmile))
Pełna wersja